Dodaj do ulubionych

Życie na zwolnieniu

IP: *.* 22.10.02, 15:10
Jeszcze pół roku temu, kiedy już planowałam dziecko, gdyby ktoś mi powiedział, że ciążę spędzę w domu, uznałabym to za prawdziwe zbawienie. Praca 8, 10 godzin na dobę, większość czasu przed komputerem, bieganie na spotkania na mieście, środki komunikacji miejskiej, niektóre pracujące weekendy - wszystko przyprawiało mnie o nerwy. Dla jasności kilka faktów: mam 25 lat, dzieciątko jest zaplanowane, pracuję w swojej firmie 6 lat, mam stały etat i dobre układy z kolegami, szefami, itd., nie mogę pozwolić sobie na "niepracowanie" po macierzyńskim, gdyż moja pensja to 1/3 budżetu domowego, w tej chwili na zwolenieniu otrzymuję pełne wynagrodzenie. Ale wracając do tematu: dziś jestem w 16 tygodniu ciąży. Moje Maleństwo rozwija się zdrowo - tak przynajmniej wynika z USG. Niestety, z różnych powodów, które już tu pominę, muszę zostać w domu. Lekarz jednoznacznie stwierdził, że normalny tryb życia, w tym pracy, odpada.Najpierw się tym wcale nie przejełam strasznie. Myślałam "odpocznę od tej firmy, to czas dla mnie i dziecka, wyjdzie nam to na dobre". Mija 7 tydzień, kiedy jestem w domu i zaczynam, krótko mówiąc świrować.Do pracy wydzwaniam codziennie, pytając swoją przyjaciółkę, czy jeszcze nie przyjeli kogoś na moje miejsce, czy nikt nie ma mi za złe, że jestem w domu, czy mam do czego wrócić. A to jeszcze rok do powrotu!Szef mnie zapewnia, że wszystko jest ok, żebym się zajęła sobą, a praca i tak na mnie czeka.To uspokaja, ale na krótko. Dzień w dzień zjadają mnie poczucie obowiązku (pierwszy raz się we mnie odezwało), jakieś irracjonalne wyrzuty sumienia, lęki przed utratą pracy, pieniędzy. Odzywa się odpowiedzialność za dziecko, która każe mi iśc i pracować, a nie mogę...Mój mąż jest kochany, wyrozumiały i bardzo mi pomaga. Ale są dni kiedy w kłótniach i on wali bez ogródek "całymi dniami czekasz tylko jak wrócę z pracy". To upokarzające. Ja zawsze taka dzielna - studia i normalna paraca jednocześnie, pierwsza zaczęłam zarabiać tyle, bysmy mogli sie utrzymać, a teraz?Jestem szczęśliwa, że mam swoje upragnione Maleństwo, ale doskiwera mi strasznie jakaś ambicjonalna pustka. Zupełnie dotąd nieznana.Chodzić na basen nie mogę, długie spacery też odpadają.Czytanie już mi się nudzi, telewizora nie znoszę. Mam robic na szydełku, pisać książkę, uczyć sie gotować wg. przepisów kuchni świata??? - to takie dalekie od "rzeczywistości".Proszę Was o pomoc. Może umiecie się postawić w takiej sytuacji, może ktoś z waszych bliskich sobie świetnie radzi, a może są mamy, które czują to co ja. Czekam na wszystkie rady (także na priva)Mika z 16-tygodniowym Maluszkiem :o)
Obserwuj wątek
    • Gość: SYLWIAKR Re: Życie na zwolnieniu IP: *.* 22.10.02, 16:07
      Witaj Mika.Wiem co czujesz.Ja jestem w 22 tyg.ciazy od samego poczatku jestem na L4 powiem ci ze pocztaki byly trudne.Ja zawze prowadzilam rozrywkowy tryb zycia,praca praca praca zawsze w ciaglym ruchu.Teraz musialam powiedziec STOP.Teraz odwedzam starych znajomych,kolezanki z podstawowki,szkoly sredniej.Chodze sobie po sklepach z ciuszkami hihihi :) nogladam,klkuluje...i tak leci duzo czytam roznych gazetek na temat ciazy i dzidziusia.Uwierz mi mozna sie przyzwyczaic...Glowa do gory odliczaj tygodnie i ciesz sie maluszkiem!!!Goraco cie pozdrawiam oraz Twoj brzusioSYlwia z Krakowa+22 tyg.Alex
      • Gość: MGK Re: Życie na zwolnieniu IP: *.* 23.10.02, 09:03
        Cześć dziewczyny.Ja jestem w dziewiątym tygodniu. Od początku na zwolnieniu. Dopiero teraz powoli się uczę jak sobie radzić z czasem. U mnie dodatkowym problemem jest to, że by dotrzeć do "cywilizacji" poza moim osiedlem musze jechać autem. I chociaż stoi pod domem staram się nigdzie nie jeździć gdy nie muszę - dla bezpieczeństwa...Moje sposoby? Pomaga mi neco mąż - motywując. I tak, wstaję 9.00-9.30 (on wychodzi o 6.00). Do 10.00 śniadanie przy kompie, edziecko, bajbus. Potem zgodnie z planem od 10.00 do 12.00 powinnam zając się nauką włoskiego. Naprawdę MUSZE to robić, by mieć jakiś atut w szukaniu pracy po urodzeniu dziecka. Do mojej obecnej pracy nie będę raczej mogła wrócić. I chyba nawet wolałabym coś innego. Więc ten włoski ma byc moją szansą. Nie jest to łatwe uczyć się samej, oj nie...Potem jakiś spacer - z nadzieją nie spotkania wścibskiej sąsiadki - nie chcę mówić na razie że jestem w ciąży!Następnie czas powoli pomyśleć o obiedzie. To jest trudne - nic mi nie smakuje :(Potem może książka, może znów internet, może jakiś film - dzisiaj może "czego pragną kobiety" - kupiłam Galę by dostać dvd :))Trochę porządku, ale same lekkie prace...Aha, u mnie dodatkowa "atrakcja" co 3 dni: wyjście na zastrzyk ;)No a potem zaczynam CZEKAĆ na męża... Który wraca o różnych porach... Dzisiaj pewnie koło 17.00...Ach, już 9.56, muszę się stąd zbierać!Opiszcie swoje dni tak bardziej szczegółowo, może skorzystamy nawzajem ze swoich pomysłów...Pozdrawiam Was i MaleństwaNina :)
        • Gość: czarnotka Re: Życie na zwolnieniu IP: *.* 26.10.02, 23:28
          Cześć Nina!Ciesz się, że możesz normalnie chodzić i w ogóle coś robić. Pomyśl jak to jest gdy się musi leżeć kilka miesięcy. Ja muszę leżeć od 4 miesięcy ( został mi jeszcze miesiąc ), w tym czasie zaliczyłam trzykrotnie szpital. Zazdroszczę Ci, że możesz pójść do sklepu, na spacer, kupować ubranka i inne rzeczy dla maluszka, przygotowywać wszystko itd. Ja tego wszystkiego niestety nie mogę. Pomyśl o tym !Pozdrawiam - Aga
    • Gość: AaniaM Re: Życie na zwolnieniu IP: *.* 23.10.02, 11:41
      Droga Mikospróbuj na to przymusowe zwolnienie życia spojrzeć z innej strony. Ciesz się tym, że możesz wyjść na spacer, do sklepu, wstawać itp. Oczywiście wszystko spokojnie i oszczędnie. Jest dużo mam, które swoje ciąże spędziły leżąc plackiem w domu lub w szpitalu (brrrr). NIestety też się do nich zaliczam. Ja człowiek aktywny: praca, konie, angielski, studia zaoczne + pierwszy rok wieczorowych, samopoczucie ciążowe wspaniałe,a tu ok 16 tygonia pierwsze zwolnienie - trochę zwolniłam tempo - były wakacje więc odpadały studia.Dalej samopoczucie wspaniałe: 22 tydzień - szpital- rozpacz, załamanie, liczne pochy (ok. 20 piguł dziennie)- leżenie plackiem , nuda, pełen marazm. Po miesiącu zbawienie: wypuścili mnie do domu. Leżenie plackiem w domu okazuje się super w porównaniu do szpitala. Wyprawa do lekarza na wizytę była niezapomnianym wrażeniem i przeżyciem. Zajęte koleżanki czasami wpadały- co za święto. Wiadomości znałam na pamięć: oglądałam wszystkie dzienniki, seriale - jeszcze trochę a zaczełabym oglądać latynoamerykańskie. Przeczytałam wszystkie książki o dzieciach (przydało się potem - byłam znakomicie przygotowana do opieki nad dzidzią). Żadnych spacerów, wyjść, sklepów, wybierania ubranek, wózków itp. Tak sobie wegetowałam odliczając każdy dzień i upragniony tydzień do celu przez 15 tygodni.Myślę, żę niejedna mama mogłaby się podpisać pod tą historią.Więc ciesz się swobodą i wolnością, ciesz się, że nie musisz leżeć plackiem i odwiedzać szpitali, odpoczywaj, wysypiaj edzieckuj, namawiaj znajomych do odwiedzin, spaceruj, czas wbrew pozorom szybko minie i potem będziesz marzyć o chwili odpoczynku.Życzę szybkiego mijania czasu i pozdrawiamAnia z Justynką
    • Gość: youst Re: Życie na zwolnieniu IP: *.* 24.10.02, 20:00
      Cześć Mika!Na początku dziękuję za gratulacje za "moje 7 centymetrów"!Może zabrzmi to dziwnie, bo piszesz, że się z tym męczysz, ale ja Ci po prostu zazdroszczę, że możesz sobie w spokoju posiedzieć w domu! Dzięki temu Twoja dzidzia jest bezpieczniejsza, a Ty możesz się uspokoić, skupić w sobie, pomyśleć nad tym wszystkim co się dzieje i co będzie się działo w Twoim życiu, poczuć tak naprawdę to nowe życie w Tobie...Ja, niestety, trochę ubolewam nad tym, że w całym tym codziennym wirze wydarzeń, pracy, stresie i bezwzględnej rzeczywistości jakoś gubię te cenne i niepowtarzalne momenty, kiedy staję się matką. Złapałam się np. na tym, że niekiedy dopiero ok. 22-giej przypomina mi się, że jestem w ciąży i powinnam się oszczędzać! Na razie niewiele osób z mojego otoczenia wie o ciąży, jeszcze jej nie widać. No i wobec tego nikt nie traktuje mnie ulgowo, czy jakoś bardziej łaskawie. A nie będę przecież trąbić na prawo i lewo obcym ludziom o swoim odmiennym stanie i dopominać się o traktowanie mnie jak świętej krowy (co innego jak już będzie brzuch - wtedy raczej ludzie są wyrozumiali). Ale na szczęście jeszcze jakiś miesiąc i będzie widać ciążę, więc liczę, że większość osób, z którymi mam i będę miała do czynienia będzie miała to na uwadze i dadzą mi wreszcie trochę "odsapu". Tak bym sobie posiedziała w domku, poleniuchowała najpierw troszkę, a potem zabrałabym się za naukę. Jestem na aplikacji adwokackiej, za półtora roku zdaję egzamin końcowy, a jak na razie czuję, że mam duże braki i czas najwyższy, żeby zacząć nadrabiać. Za chwilę będzie dzidzia, więc stresuje się, że nie dam sobie ze wszystkim rady. Codzienna harówa nie ułatwia mi wprawienia się w błogi ciążowy nastrój. Kilka rozpraw codziennie, ślęczenie przed komputerem, grzebanie w kodeksach i komentarzach, myślenie aż do bólu głowy, a wieczorem jeszcze przygotowanie do następnego dnia. DRAMAT! Mam już powoli dość.Muszę się przyznać, że - mimo, że wszystko z ciążą jest O.K. Bogu dzięki - przyszło mi w chwili desperacji do głowy, by trochę posymulować złe samopoczucie. Żeby się wreszcie nade mną zlitowali i nie obciążali mnie tak absorbującą i czasochłonną pracą jak dotychczas! Jeszcze nie wprowadziłam tego podstępnego planu w życie, ale "jeszcze parę kropel i zacznie się przelewać"!Widzisz więc, że Twoja sytuacja może być czymś wymarzonym dla kogoś innego! Doceń to, że masz spokój, olej pracę i pracodawcę - jeśli nie będą Cię tam chcieli, to ich strata, Ty w niczym nie zawiniłaś, znajdzie się następna praca, wcześniej czy później. Zajmij się sobą, chłoń każdą chwilę, rozmawiaj z brzuszkiem i ciesz się "nicnierobieniem", albo zajmij się czymś, co Ci się przyda w przyszłości. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę trochę więcej zdrowego egoizmu - w podwójnej dawce, za Ciebie i dziecko!Justynayoust@hot.pl
    • Gość: jadzia Re: Życie na zwolnieniu- długasne IP: *.* 27.10.02, 11:56
      Wiesz zazdroszcze Ci tego wolnego, choć sama na razie siedze na macierzynskim, ale on niestety dobiega konca. W ub. roku kiedy dowiedziałam sie że jestem w ciązy i lekarz proponował mi zowlnienie wyśmiałam go , ja taka energiczna osoba, ciekawa życia kochająca ponad wszystko prace/dziennikarka/ na odpoczynku umre z nudow absolutnie. Tymczasem okazało sie ze jednak ze wzgledu na Dzidziulka lepiej sie nie stresowac, a moja praca niesttey podonosi adrenaline.Dzis kiedy Kacper jest juz na swiecie wiem, że ciąża na wolnym to super komfort. Nie zmarnuj tego czasu. Idz na spacer, poogladaj witryny sklepowe, odwiedz sklepy z ciuszkami dla maluchow, czytaj lez odpoczywaj rob pyszne obiadki o raju jak ja Ci zazdroszcze.
    • Gość: kasiaz Re: Życie na zwolnieniu IP: *.* 29.10.02, 10:39
      Ja jestem juz szczesliwa mama 7-mies. Maksia i mam za soba rok niebycia w pracy. Podobnie jak Ty bylam i jestem aktywna osoba. Przed zajsciem w ciaze pracowalam po kilkanascie godzin i praca byla niemalze najwazniejsza. Zawsze wydawalo mi sie, ze bez pracy zanudze sie i ze firma zawali sie beze mnie - prowadzilam duzy projekt. Na zwolnienie poszlam w 18-tym tyg. ciazy i przez 2 pierwsze tyg. wydzwanialam czesto. Po uplywie tego czasu zajelam sie soba. Zapisalam sie do biblioteki, czytalam wiec mnostwo ksiazek, moj maz po raz pierwszy mial cieple obiadki po pracy. Spacerowalam, sprzatalam i zapraszalam do siebie kolezanki. Nawet nie wiem kiedy ten czas ciazy i zwolnienia minal... Od miesiaca jestem juz w pracy. Projekt, ktory "opuscialam" poprowadzil kto inny, ja zas otrzymalam kolejny, nowy projekt. Mam wrazenie, ze nic sie nie zmienilo, jakbym nie byla na zwolnieniu i jakby moj synek byl w moim zyciu od zawsze... Nie doradzilam Ci co robic z czasem, nie zapominaj o tym, co teraz najwazniejsze: Twoje nienarodzone dziecko. Po macierzynskim wszystko wroci do normy, zwlaszcza, ze masz tak dobry uklad w pracy. Odpoczywaj jak najwiecej, po porodzie jeszcze zatesknisz za tym blogo-nudnym spokojem. Szkoda, ze nie mozna wyspac sie na zapas...Trzymaj sie, Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka