ewa-magdalena4
10.02.07, 21:19
Czytam, o rodzeniu po ludzku i poza tym, że sale sa mniejsze i jest
dostępność łazienek (które nie są zatkane i śmierdzące) to jeśli chodzi o
podejście do pacjentki, która rodzi po raz pierwszy i jest przerażona niestety
niewiele się zmieniło. Doskonale pamiętam moje obydwa porody, trudne i bardzo
długie i oczywiście, żeby nie psuć szpitalnej statystyki siłami natury. Nigdy
wcześniej, ani nigdy potem nie czułam sie tak upokorzona, jak w momencie
przyjęcia do szpitala i później w trakcie porodu. W przypadku drugiej ciąży
trafiłam na cudo nie lekarza Dr Janinę Arsobę, która nie dość, że wsapniały
fachowiec, to po prostu cudowny człowiek. Jej pacjentki żartowały, że gdyby
mogła to sama urodziłaby za nie. Ręka, którą mi dała w odtatniej fazie porodu,
była najlepsza na świecie. A herbata z obrzydliwej warszawskiej wody, którą mi
zróbiła po 12 godzinnej akcji porodowej była niczym ambrozja. Warunki mogą być
różne, ale ludzie, którzy wykonują ten zawód(lekarz, położna) powinni być
ludźmi. Mam nadzieję, że moja córka nie będzie miała takiej czkawki
emocjonalnej jak ja.