onlyania
10.01.06, 15:57
W spiekocie dnia pewien mężczyzna przemierzał wraz ze swoim
synem ulice miasta Keszan. Syn prowadził osła, na którym jechał
ojciec.
"Biedny chłopiec"- powiedział jeden z przechodniów. Ledwie
może nadążyć. To niebywałe, że możesz patrzeć, jak twoje dziecko
tak się meczy."
Ojciec wziął sobie tę uwagę do serca. Za najbliższym rogiem zsiadł z
osła i posadził na nim chłopca. Wkrótce jednak inny przechodzień
wykrzyknął:
"Co za wstyd! Brzdąc siedzi sobie wygodnie jak sułtan, a jego
ojciec musi dreptać obok."
Słowa te bardzo chłopca poruszyły, wiec poprosił ojca, aby usiadł za
nim. Nie ujechali jednak daleko, gdy zbeształa ich jakaś zawoalowana
kobieta:
"Czy ktoś widział coś podobnego? Co za okrucieństwo wobec
zwierząt! Ten nicpoń i jego synalek myślą pewnie, ze siedzą sobie na
latającym dywanie. Biedne stworzenie ugina się prawie do ziemi i
ledwie powłóczy nogami."
Obaj jeźdźcy bez słowa zeszli z osła i dalej szli pieszo. Po kilku
chwilach jakiś mężczyzna zaczął się z nich wyśmiewać:
" A to dopiero! Nie widziałem jeszcze takiej głupoty. Po co wam to
zwierzę, skoro wcale z niego nie korzystacie, zdzierając sobie nogi na
tych zakurzonych drogach?"
Ojciec podał osłu garść siana, po czym zwrócił się do syna:
"Niezależnie od tego, co byśmy uczynili, zawsze znajdzie się
ktoś, kto będzie miał coś przeciwko temu. Musimy więc sami
decydować o tym, co jest dla nas najlepsze."