Dodaj do ulubionych

Fenoterol a sampoczucie

23.04.03, 21:48
Drogie kolezanki, przez skurcze Braxtona-Hicksa mam w perspektywie branie
Fenoterolu - slyszalam wiele zlego o tzw. skutkach ubocznych tego leku. Jakie
sa Wasz doswiadczenia? Czy mozna normalnie funkcjonowac? Teraz glownie leze
lub siedze, jestem w 21 tygodniu i No-Spa dziala srednio. W pierwszej ciazy
mialam takie same skurcze ale troche pozniej i wtedy nikt sie jakos tym nie
przejal. Z gory sziekuje za pomoc, Magda
Obserwuj wątek
    • matusia1 Re: Fenoterol a sampoczucie 24.04.03, 09:47
      Cześć Magda!!!!!
      Ja też w pierwszej ciąży miałam przedwczesne
      skurcze.Zaczęły się od 20 tyg.Brałam
      Fenoterol,Isoptin,moje samopoczucie nie było
      złe,wierzyłam mojemu lekarzowi,że wie co robi,uchodzi za
      dobrego lekarza.Urodziłam 4 dni przed terminem,chociaż
      groził mi przedwczesny poród już w 32 tyg.Synek urodził
      się zdrowy i silny.Jest wspaniałym dzieckiem.Napewno
      każdy lek ma pewne uboczne skutki,ale pomyślałam,jeśli
      ma pomóc to lepiej go zażywać.
      Obecnie jestem w drugiej ciąży w 13 tyg.Narazie nie mam
      skurczy,ale prawdopodobnie będę je mieć.No cóż
      trudno.Najważniejsze ,aby dziecko urodziło się zdrowe.
      Życzę Tobie i sobie,aby nasze pociechy dotrwały do końca
      ciązy.Czy znasz już płeć dziecka???
      Pozdrawiam Ania z 2,5 letnim Mateuszkiem.
      • magda6811 Re: Fenoterol a sampoczucie 24.04.03, 11:06
        Cześć, dzięki za odpowiedź!!! Bardzo mnie pocieszyłaś - nie dość, że lek
        skutczny, to jeszcze da sie normalnie życ! Chyba nie mam wyjścia,
        mimo "sanatoryjnego" trybu życia i No-Spy skurcze wracają. Liczę tygodnie, tak
        bardzo chcialabym dotrwać do "przyzwoitego" 38 tygodnia... Moja Agatka (lat 6)
        urodziła sie o czasie bez Fenoterolu, ale teraz jestem o te 6 lat starsza i
        niestety "bogatsza" w rozmaite lęki, co pewnie też nie jest bez znaczenia. Co
        do płci dzidziusia - najprawdopodobniej chlopczyk - jak widać mężczyzni
        sprawiają więcej kłopotów nawet i w życiu prenatalnym! Życzę Ci żebyś tym razem
        nie miała poobnych sensacji, pozdrawiam Ciebie i wszystkie dziewczyny, które
        matrwią ię, lub kiedykolwiek martwiły sę skurczami Braxtona-Hicksa - Magda
        • a-slusar Re: Fenoterol a sampoczucie 25.04.03, 12:14
          Madziu,
          Fenoterol to nie koniec świata wink Ja też miałam te skurcze ok. 20 tyg. ciąży.
          I wtedy lekarz zalecił mi fenoterol + isoptin. I uprzedził, że moje
          samopoczucie będzie kiepskie. I było: taki stan (zawroty głowy, potworne
          osłabienie - tak jak przy grypie, kołatanie serca) może się utrzymywać max 36
          godzin. Po tym czasie (może oczywiście wcześniej) wszystko wraca do normy. Na
          początku możesz się wystraszyć, ale jeśli będziesz uprzedzona, to i
          spokojniejsza. A dla bobasa to istny raj. Lek ten powoduje doskonałe
          dotlenienie łożyska, a co za tym idzie maleństwa. To tak, jakby, cytuję mojego
          lekarza, "otworzyć okno w słoneczny dzień i powiedzieć - rośnij kochanie". Ja
          osobiście ufam mojemu lekarzowi. Fenoterol brałam 10 dni i skurcze ustąpiły.
          Teraz jestem w 33 tyg ciąży i jak na razie czuję się dobrze.
          Czego i Tobie życzę!!!
          Pozdrawiam, Ala i Martusia (jeszcze wbrzuszku)
          • magda6811 Re: Fenoterol a sampoczucie 25.04.03, 18:03
            Nawet nie wiecie, jak mi pomogłyście. Poczułam wielką ulgę i nie zwlekałam
            dłużej z rozpoczęciem kuracji - po pierwszej dobie wiem, że da się przeżyć.
            Myśl o dziecku pomaga znieść bardzo wiele a do tegota wiadomość o dotlenieniu
            dzidziusia (!) - to prawdziwa premia. Znalazłam też całą dyskusję na temat
            enotrolu i skurczów B-H prowadzoną w naszym Forum kilka tygodni temu. To bardzo
            pomaga. Człowiek ma skłonności (a przynajmniej ja mam je wyjątkowe) do
            zamykaniu się w kłopotach i przeżywaniu problemów w poczuciu, że jest w tym
            sam, że wszyscy mają lepiej. Mała anegdota - od 7 tygodni jestem na zwolnieniu -
            najpierw infekcja potm koszmar bólowy - "rwa kulszowa". Wydawało mi się, że
            jak to zwalczę to przede mną już tylko milutkie oczekiwanie na dzidziusia!
            Okazało się, że najgorszy ból (a mój pierwszy poród to pestka przy rwie
            kuszowej) jest niczym przy lękach o dziecko. Jeszcze jedna nauka pobrana w tej
            ciąży - doświadczyłam na własnj skórze względności czasu. Jako osoba bardzo
            aktywna i zajeta dziwiłam się zawsze, że oto kończy się kolejny miesiąc -
            teraz, licząc dni i tygodnie, nie mogę uwierzyć, że dzień jest tak długi!
            Pozdrawiam Was i raz jeszcze dziękuję, Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka