Dziewczyny jestem w 11/12 tyg ciazy i jakos nie dokonca przekonana do swojego
lekarza prowadzącego. Co prawda pomógł mi on zajść w ciąże przy moim PCO i
jest w moim mieście specj. od niepłodności, ale teraz po prostu trace do
niego zaufanie i wiarę w jego kompetencje. Wczoraj bylam na wizycie i wyszlo,
ze jestem jakos w 11,5 tyg. Ale nie mam nawet pojęcia czy zbadał on tą
przezierność karkową. Coś tam mierzył, ale co? Nie wiem. Byłam tak przejęta
wizytą, ze po, zapomnialam nawet zapłacić, a jak tu racjonalnie myślec i
zadawac pytania. Nie powiedzial nawet ile Bąbelek mierzy, dopiero jak
schodziłam z fotela to spytalam. Powiedzial, że 44mm ale nie raczył
poinformowac ze to dlugosc od glówki do pośladków. Dopiero jak stwierdziłam,
ze taki maly to powiedzial, ze trzeba gdzies z cm doliczyc na nóżki, czyli ma
ok 55mm. Juz wcześniej wahałam sie co do zmiany lekarza, z tego wzgledu, ze
uważalam, że skoro pomógl mi zajsc w ciaze to teraz powinien z racji tego ja
prowadzic.W dodatku założył mi juz karte ciązy i zapisał na następną wizyte.
I to głupie dziewczyny, ale myśle, ze co jesli zadzwoni i spyta czemu nie
przyszłam na wizyte? Ale w sumie lepiej zmienic teraz niz pózniej prawda?
Przeciez mozna zmieniac lekarza w trakcie ciazy i nie musi jej prowadzic
jeden od poczatku do konca...
Sorry dziewczyny za ten post, ale chcialam sobie pogadac

Dzieki za
wysluchanie