nana22
08.03.07, 15:05
Dziewczyny,
opisze Wam pewna sytuacje, mnie w kazdym razie zszokowala.
Jestem juz na zwolenieniu lekrasklim, zaczelam powoli kompletować sobie
wyprawke.
potrzebowalam kupic pieluchy tetrowe i paczke jednorazowych, postanowilam
wolnym krokiem przejsc sie do Carrefoura - tym bardziej ze w warszawie mamy
dzisiaj prawdziwa wiosne
Mimo duzego brzucha i rwy kulszowej nie korzystam z kas uprzywilejowanych.
ale dzisiaj cos mnie podkusilo...
stanelam do kasy dla ciezarnych.
a przede mna dziewczyna (ciazy nie widac) z mezem wyladowuja swoje produkty
na tasme, a tam z 40 Pronto, czekolad z 60, kostek WC z 30..ryza papieru do
drukarki...
ale mysle sobie...moze pojdzie szybko...
i tu sie mylilam.
cala opercaja zajela spokojnie 30 minut. zanim kasjerka calosc skasowala,
potem dziewuszka zaczela placic bonami (kwota 1300!!)przeliczaly bony z 5
razy...
w pewnym momencie nie wytrzymalam...
i zasugerowlaam ze to jest kasa dla uprzywilejowanych... na co dziewuszka,
klepiac sie po brzuchu mowi "jest w ciazy".
ogolnie nie wchodze w zatargi...ale to juz bylo przegiecie..
zupelny brak szacunku dla mnie i dla reszty kolejki.
jak ja to widze:
1. kasa dla ciezarnych, moze i ta Pani jest w ciazy ale ciezarna nie robi
zakupów na lata, sa pewne granice.
2. jest z mezem, dlatego maz spokojnie moze stanac w innej kolejce a ciezarna
moze posiedziec na laweczce za kasami
3. jesli ciezarna nosi buty na wysokim obcasie tzn. ze czuje sie dobrze...nie
ma rwy, nogi nie puchna..
wiec jak my mozmey spodziewac sie zrozumienia u innych skoro same siebie nie
szanujemy.
dla mnie to bylo ewidentne naduzycie przywilejów...
w pierwszej chwili bylam na maksa wkurzona... a teraz, jak juz emocje
opadly...smutno mi ze tak jest

wolalabym zeby ta dziwuszka juz nic nie
wspominala o ciazy...
a ja w koszyczku mialam pieluszki, kaftanik, jogurt i chleb.