jestem w 30tc, i jest to moja III-cia ciąża. Mam bardzo duży problem z
żylakami kończyn dolnych (wylewy rozległe poniżej kolan, najwięcej w lewej
kostce, która jest praktycznie granatowa). Noszę pończochy IIstopień kompresji
(fuj są grube i jest mi w nich bardzo gorąco) + przyjmuję od miesiąca Detralex
naprzemiennie z Peletrocinem. Kiedy mam na nogach te obrzydliwe pończochy z
nogami w miarę ok, ale najgorzej z żylakami krocza. Czasami nie mogę ustać tak
bolą. Zastanawiam się czy po porodzie zmaleją, znikną...? Czy któraś z Was też
tak miała i co stosowała, aby sobie ulżyć. Leżeć nie jest łatwo, kiedy ma się
w domku dwójkę szkrabów, w dodatku bardzo energicznych. Byłam u chirurga,
zalecił te pończochy + leki doustne i zaprosił na operację jak skończę karmić.
Zastanawiam się co mogłoby mi pomóc. Jest mi ciężko, coraz bardziej jestem tym
zdołowana pomijając już efekty wizualne moich nóg to ten ból