marchewa3
05.06.03, 11:19
Kochani.
Mam poważny problem z moim 5 letnim kotem kastratem. Kiedyś pisałam już na
innym forum, iż kotek nie lubi jak chodzę do ubikacji i zawsze mnie z tego
powodu gryzie po nogach. Znajomy weterynarz poradził nam by go za karę
perfumować (!!!) O dziwo ta metoda zadziałała. Kotek po kilku godzinnych
sesjach zlizywania z siebie perfum przestał się na mnie rzucać. Teraz jestem
w połowie czwartego miesiąca ciąży. Kot po prostu oszalał. Gryzie nie tylko
po nogach. Rzuca się na ręce, piersi, ostatnio jak leżałam z ręką założoną
pod głowę podszedł i z całej siły mnie podrapał pod pachą. Jestem przerażona.
Ogólnie nasz kot zawsze był łagodny i kochany (nie licząc sprawy z łazienką).
Śpi z nami zawsze lubił się przytulać i być głaskanym. Jest niezmiernie
kontaktowy i rozmowny. Łasi się nawet do obcych ludzi. Co się dzieje? Czy
kobiety w ciąży wydzielają jakiś specjalny zapach? Albo może czymś
promieniuję. Nie mam pojęcia. Czy wśród was kociar była któraś w podobnej
sytuacji? Krzyczenie, bicie, perfumowanie - nic nie działa. Brałam pod uwagę
fakt by na pierwsze 5 miesięcy naszego dziecka oddać kotka do teściów. Jednak
teraz zastanawiam się bardzo poważnie czy nie oddać go teraz. Niby jestem
odporna na toxoplazmozę ale mimo wszystko boje się o ciążę. Plis pomóżcie.