Obiecałam w wątku o działaniu oleju rycynowego, że napiszę czy
działa. Otóż u mnie zadziałało

Nie wiem, czy bez tego też by tak
było, ale fakt faktem, że wieczorem o 11 zaczęły mi się skurcze. Nie
wiedziałam, czy to już czy jeszcze nie, ale 11:50 odeszły mi wody i
już nie miałam wątpliwości

Zaczęłam się szykować. Mąż został ze
starszym synkiem w domu, a ja samochodem

)) na izbę przyjęć (5
minut drogi). Na izbie byłam o 12:30, gdzie po formalnościach
poszłyśmy na blok porodowy. Tam położna zbadała, jakie jest
rozwarcie i ku mojej radości było już 5-6cm. Byłam w szoku, że już
tak dużo, bo nastawiałam się na długie męczenie się z rozwierającą
szyjką (tak, jak to było przy pierwszym porodzie). Podłączyła mnie
do ktg, gdzie patrzyłam na siłę skurczu i zamykałam oczy, jak było
powyżej 20%

by nie widzieć, jak są duże. Były bolesne, ale było
ich naprawdę mało, gdyż za chwilę poczułam skurcze parte, w co za
bardzo nie chciałam wierzyć! Położna zmierzyła rozwarcie i okazało
się, że jest już 8cm i "szykujemy się do parcia". Poprosiłam, by
postarała się nie nacinać i rzeczywiście, bardzo ostrożnie mówiła mi
kiedy przeć, a kiedy nie. Poczułam jak wyszła główka, a przy
następnym parciu urodził się Kuba

Była godzina 1:20. Leżałam
oszołomiona, że tak szybko to trwało, nie zdążyłam nawet się
zmęczyć. Okazało sie, że nie trzeba było nacinać, a nawet nie miałam
żadnych szwów!
Jesteśmy już z synkiem w domu, chociaż nasz pobyt w szpitalu
przedłużył się z powodu żółtaczki. Bardzo polecam picie liści malin,
olej rycynowy, stymulację sutków, wchodzenie po schodach i mycie
podłogi

Pozdrawiam wszyskie przyszłe i już mamy

))