Dodaj do ulubionych

Do przeciwniczek oddawania psów

03.09.07, 15:42
Jakiś czas temu toczyła się na forum dyskusja, w której się wypowiedziałam,
uznając, że ja psa bym oddała, przytoczyłam też przykład psa (bullmastiff) u
moich teściów
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=65530340&a=65530340
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=65530340&a=65947278
Wczoraj doszło do pogryzienia teścia przez psa. Teść ma ponad 20 szwów (na
przedramieniu i na nodze), gdyby nie obecność osoby trzeciej w domu, to nie
wiadomo jakby się to skończyło. Pies zaatakował jak teść potknął się na
schodach i się przewrócił.

Pies był u teściów 4-5 lat, nie pamiętam dokładnie (teraz ma 6,5 roku).
Teściowie dostali go od znajomych "na przechowanie, na 3 dni" bo pies pogryzł
poprzednią właścicielkę (mieli 2 bullmastify i 2 mniejsze psy, któregoś razu
bullmastif zaczął gryźć małego psiaka, właścicielka chciała go odciągnąć to
się odwinął i ugryzł).
Znajomi psa już nie odebrali bo "może byście go wzięli", a teściom szkoda było
go oddać do schroniska. O psa dbali, szczepili, chodzili na treningi i długie
spacery (duży pies musi się wybiegać), ale tak naprawdę nie wiadomo, czy ci
znajomi wcześniej go nie bili czy znęcali w inny sposób. W każdym razie pies
zareagował wczoraj tak jak zareagował i jest do uśpienia.
Ja nie będę ryzykować i zostawiać tam dziecka, małż też się teraz boi, nie
jesteśmy w stanie przewidzieć czy jak np. się schylę to pies nie rzuci mi się
do gardła. Syn ma iść spać do teściów w weekend, powiedziałam, że jeżeli pies
jeszcze tam będzie to ja Janka nie puszczę (pies ma być uśpiony, ale trzeba go
parę dni poobserwować, taka procedura administracyjna).

I teraz moje pytanie do przeciwniczek oddawania groźnych psów (bo pies to nie
zabawka), kiedy w domu pojawia się dziecko: czy nadal podtrzymujecie swoje
zdanie, że każdego psa da się tak wychować i ułożyć, że przestaje być groźny?
Obserwuj wątek
    • silje78 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 16:02
      z tgo co piszesz wynika, że pies od poczatku sprawiał problemy.
      jeżeli zakadasz, że w momencie zajscia w ciażę psa oddasz to znaczy,
      że nigdy na psa nie powinnaś się decydować. jeśli to zrobisz to
      świadczy to o tym, że jesteś skrajnie nieodpowiedzialna. ja mam kota
      i sukę malamuta. wiem, że zwierząt trzeba będzie pilnować i mam
      zamiar to robić, ponieważ NIE SĄ ONE MASKOTKAMI na jakis czas.
      jedyne odstępstwo od tego to alergia małej na ich sierść, ale ja mam
      co z nimi zrobić. będą mieszka u teściów, na tej samej działce.
      • vanilla4 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 05.09.07, 21:00
        tak uważam że każdego psa da się ułożyć - miałam wiele lat rottweilera - jak
        wiadomo rasę uznaną za niebezpieczną - pies był grzeczny i posłuszny - mogłam mu
        wyjąć jedzenie z pyska i nie smiał warknąć - ale to wymaga wielu miesięcy trudu
        i pracy. Zawsze winien jest człowiek a nie pies - nie lubię takich uogólnień o
        jakich pisze załozycielka wątku
        • green_land Re: Do przeciwniczek oddawania psów 09.09.07, 08:49
          Vanilla, a zastanowiłaś się nad tym, że może i będziesz miała
          doskonały wpływ na psa,świetnie będziecie się rozumieć, ale Twoje
          dziecko nie będzie takie? Przecież dziecko to dziecko - podejdzie do
          miski, pociągnie za ogon... Miałam wilka, któremu mogłam trzymać
          kość, gdy jadł. Tylko czy moje dziecko mogło by robić to samo? Albo
          ktokolwiek z domowników?
          • vanilla4 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 22.09.07, 09:51
            nie przekonuje mnie to nadal - to nie ma znaczenia czy pies lubi czy nie -
            dobrze ułożony wie co mu wolno a czego nie.
        • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 09.09.07, 20:00
          serio każdego? bo psa moich rodziców nie jest w stanie ułożyć ani instruktor
          psów policyjnych ani ich cierpliwa praca; to co mówisz, to tak jak twierdzić, że
          każdego przestępcę da się zresocjalizować - bzdura
          • green_land Re: Do przeciwniczek oddawania psów 09.09.07, 21:36
            Chyba 80% psów /jak dobrze pamiętam/ odpada podczas tresury i
            przystosowania do pracy w policji. Są najczęściej za tchórzliwe -
            policja wciąż preferuje owczarki, są dość proste w ułożeniu.
            Nie każdego psa da się jednak ułożyć, to fakt.
      • green_land Re: Do przeciwniczek oddawania psów 09.09.07, 08:45
        > jeżeli zakadasz, że w momencie zajscia w ciażę psa oddasz to
        znaczy,
        > że nigdy na psa nie powinnaś się decydować
        ??? No, takiej "rewelacyjnej" teorii jeszcze nie słyszałam.

        > będą mieszka u teściów, na tej samej działce.
        Pies MA SWOJEGO PANA. Każda dłuższa zmiana w tym zakresie jest dla
        niego ciężkim przeżyciem.
        No a teraz pomyśl, co by było, gdybyś nie miała go gdzie zostawić. I
        nie wyrokuj na drugi raz.
        Odpowiedzialność to także podejmowanie trudnych decyzji. Nigdy nie
        wiadomo, co psu strzeli do głowy. Gdyby mojemu zdarzyło się
        warczenie na dziecko, bo np. podeszłoby do jego miski itp., poważnie
        zastanowiłabym się nad jego uśpieniem. Bo jest to lepsze,niż
        oddawanie psa do schroniska, czy nowym właścicielom /ma 7 lat/.
        Wyobraź sobie, że Ciebie ktoś tak oddaje.
        • kasia2200 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 22.09.07, 14:59
          Do green land:
          Gdyby mojemu zdarzyło się warczenie na dziecko, bo np. podeszłoby do jego miski
          itp., poważnie zastanowiłabym się nad jego uśpieniem. Bo jest to lepsze,niż
          oddawanie psa do schroniska, czy nowym właścicielom /ma 7 lat/. Wyobraź sobie,
          że Ciebie ktoś tak oddaje.

          A Ty green land wyobraź sobie,że ktoś Ciebie tak usypia!
    • saralee Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 16:03
      Tak. nadal uważam, że każdego psa da się wychować. Musimy to tylko
      zrobic odpowiedni człowiek.
      • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 09:53
        pies jak i człowiek może mieć tak chorą psychikę, że najlepszy specjalista nic
        nie poradzi
    • izak28 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 16:05
      Nie wiem jak jest z psem "nabytym", nasze są wychowywane od małego, więc znamy
      je na wylot (o ile to możliwe). A mimo wszystko nigdy nie zostawię dziecka sam
      na sam z psem, bo tak się po prostu nie robi...
      Jednak jakoś nie mogę pogodzić się z uśpieniem psa za gryzienie, po prostu nie
      potrafię....
      • lavelial Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 16:19
        należy odróżnić gryzienie od pogryzienia. ja na pewno nie
        zostawiłabym dziecka w domu- mieszkaniu gdzie znajdowałby się obcy
        pies. pies to tylko pies na dodatek dużej i groźnej rasy. różnica
        jest również taka że jeśli pierwsze jest dziecko a dopiero później
        pies jesty zdecydowanie bezpieczniej. kocham zwierzęta mam małego
        psa i też spodziewam się dziecka ale mam to szczęście że jest to
        bardzo łagodna i dobrze wychowana sunia. będzie kłopot bo do tej
        pory to ona była rozpieszczana przytulana i kochana najbardziej na
        świecie ale zrobię wszystko żeby nie czuła się odepchnięta i żeby
        pokochała moją dzidzię . pozdrawiam i współczuję tym z Was które
        muszą podjąć taką decyzję pies czy dziecko.
        • green_land Re: Do przeciwniczek oddawania psów 09.09.07, 08:57
          Uważaj jednak, bo takie rozpieszczone pieski, nawet malutnie,
          potrafią zrobić sporą krzywdę. Mojej suce tak się przestawiło we
          łbieuncertain Zawsze była na pierwszym miejscu razem z moim drugim psem.
          Kiedy tamten zdechł, kupiłam młodego. Pomyślałam, że dobrze byłoby,
          gdyby ona przez jakiś czas opiekowała się małym i razem z nim
          siedziała w kojcu. Tak też zrobiłam. Gdy dostawały jeść, zawsze ja
          pierwszą głaskałam, przytulałam, jej pierwszej dawałam jedzenie itd.
          Mały był w drugiej kolejności. I pewnego dnia, gdy zamykałam kojec,
          suka zaatakowała szczeniaka. Nie było to podgryzanie, ale prawdziwy
          atak. Myślałam, że może mały podszedł do miski, że coś musiało się
          zdarzyć takiego, że tak się wściekła, że to pewnie nie jej wina,
          może ją ukąsiła osa... Ale atak się powtórzył jeszcze dwukrotnie i
          już wiedziałam, że to nie przypadek. Psy rozłączyłam.
          O tego czasu bardzo na nią uważałam, nie zostawiałam z dziećmi,
          mimo, iż wcześniej robiłam to absolutnie przekonana, że pies jest
          łagodny jak baranek.
          Uważaj na pieska, bo nie wiadomo, co może jej w głowie siedzieć.
          pozdrawiam
          • owieczka30 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 09.09.07, 12:55
            Mój teść ma owczarka niemieckiego takiego ogromnego owłosionego i do towarzystwa
            dla niego sunię jamniczkę(psisko innych psów do niej nie dopuszcza a sam jej nic
            nie zrobi, znaczy szczeniakówsmile) za to trzyma się domu i pilnuje zamiast
            włóczyć się za sukami jak to na wsi bywa że podwórkowce uciekają jak jakaś sunia
            w okolicy ma cieczkę)
            Ale jesli chodzi o złosliwość to ona jest prowodyrem wszystkich ataków dużego,
            zaden kot co sie przybłąka przypadkiem na podwórko nie ma szans, kiedyś teść
            dodał im jeszcze jednego pieska, malutkiego szczeniaczka, to duży nie miał nic
            przeciwko a suka wyrzucała go z budy i kojca a ze była zima to w końcu się
            rozchorował i zdechł, przypuszczam że jedzenie też mu zabierała.
    • pinezka82 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 16:19
      Ja również nie zmienię zdania, co do tego, że każdego psa można wychować i ułożyć.
      Z tego co napisałaś wynika, że Twoi teściowie zdecydowali się zostawić u siebie "podrzuconego" im przez znajomych psa, który poprzednim właścicielom sprawiał poważne problemy. Długie spacery nie wychowają psa, niestety. Pies, który raz pogryzł powinien był być poddany odpowiednim treningom i skonsultowany z behawiorystą. Poza tym decyzja posiadania psa powinna być przemyślana, a nie wymuszona przez, bo to po prostu nieodpowiedzialne.
      O ile mi wiadomo, pogryzienie niezagrażające bezpośrednio życiu nie jest przesłanką do uśpienia psa, więc żaden weterynarz nie powinien się na to zgodzić!
      Przykro mi, że Twój teść został pogryziony, ale nie zmienia to mojego poglądu, że winny większości takich sytuacji jest człowiek i często niestety nie ten bezpośrednio poszkodowany.
      • clio_1 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 17:25
        Czytaj uważnie: napisałam, że teściowie dbali o psa, w tym m.in. chodzili z nim
        na treningi (przez ponad 2 lata).
        Teściowie lubią psy, zawsze pies w domu u nich był, decyzja o zatrzymaniu tego
        psa nie była nieprzemyślana i podjęta pod wpływem chwili.
        • pinezka82 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 20:37
          Twoja agresja jest nie na miejscu. Ty wyraziłaś swój pogląd, a ja swój i nie powodów wytykać mi czytania bez zrozumienia.
          Psa agresywnego nie można oduczyć agresji, jeśli został tak wychowany od szczeniaka albo po prostu zaniedbany. Decydując się na takiego psa, właściciel musi wiedzieć jak taki pies może się zachować i jakie środki ostrożności musi zachować.
          Decydowanie się na psa z problemami jest szlachetne, ale również nieodpowiedzialne, jeżeli się nad tym nie panuje.
          Ciężko mi ocenić opisaną przez Ciebie konkretną sytuację, ale wysunęłaś z niej ogólny wniosek, z którym trudno się zgodzić.
          • clio_1 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 20:45
            Nie widzę agresji w swojej wypowiedzi, napisałam, "czytaj uważnie" (dokładnie),
            a nie "czytaj ze zrozumieniem" - jest między tymi sformułowaniami różnica i nie
            zarzucam Ci że przeczytałaś moją wypowiedź bez zrozumienia.
    • kasiak37 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 16:22
      odpowiadam twierdzaco na Twoje pytanie,tylko ze pewni ludzie nie powinni miec
      psow pewnych ras...
      • clio_1 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 17:27
        > pewni ludzie nie powinni miec
        > psow pewnych ras...

        Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź.
        • lavelial Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 18:49
          pewnie chodzi o to że ludzie delikatni i z bez obrazy -ze słabym
          harakterem nie powinni mieć dominujących psów a raczej psy
          poduszkowce wink

        • kasiak37 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 21:29
          chodzi o to ze nie kazdy czlowiek,chodzi o charakter i podejscie do
          zwierzat,moze miec psa bojowych ras...Jak taki pies trafi pod niewlasciwa
          reke,jest jak bomba z opoznionym zaplonem-nie wiesz kiedy wybuchnie.Tak jak na
          ulicach widze mlodziencow ostrzyzonych na pale z takim pieskiem na smyczy albo i
          bez to od razu wiem jak ukladany jest taki pitbul,staford czy inna dziwna
          rasa.Jak dla mnie,posiadanie takich psow powinno byc kontrolowane i obwarowane
          nakazami i zakazami.
    • hanulllka oddanie pieska 03.09.07, 16:35
      Uważam, że nie trzeba oddawać psa, kiedy pojawia się dziecko. Wręcz przeciwnie.
      Dzieci, które wychowują się ze zwierzakiem o wiele szybciej się rozwijają.
      Oczywiście wszystko zależy od wychowania psa. Jeśli pies jest lub był bity i
      poniżany odpłaci się kiedyś pięknym za nadobne. Agresja rodzi agresję i to jest
      fakt. Trzeba też ZAWSZE mieć psa i dziecko na oku. Wychowałam się z sunią a
      teraz mam kotkę (jestem w 35tc). Trochę bałam się że kotka będzie sprawiała
      problemy, nasłuchałam się niestworzonych historii, jak to kot rzuca się do szyi
      dziecka, jak je atakuje itd, ale zasięgnęłam rady ekspertów i ludzi, którzy mają
      kota i małe dziecko i jestem dobrej myśli. Wiem już jak postępować i jak
      traktować kociaka i co ważniejsze, że wydawanie zwierzaka z powodu pojawienia
      się niemowlaka jest absolutnie zbędne!!!
      • moofka Re: oddanie pieska 04.09.07, 11:58
        hanulllka napisała:

        > Uważam, że nie trzeba oddawać psa, kiedy pojawia się dziecko.
        Wręcz przeciwnie.
        > Dzieci, które wychowują się ze zwierzakiem o wiele szybciej się
        rozwijają.

        masz jakies zrodlo tych rewelacji?

        • madtea Re: oddanie pieska 04.09.07, 12:05
          podobnie jak kontakt z innymi dziećmi tak i kontakt ze zwierzakiem przyspiesza
          rozwój dziecka - choćby motorycznie
          każdy jeden lekarz to potwierdzi chyba, że nie lubi zwierząt
          druga sprawa - też potwierdzona przez lekarzy - pies w domu to większa szansa na
          uniknięcie astmy u dziecka
          chyba, że pediatrzy kłamią
          • moofka Re: oddanie pieska 04.09.07, 14:41
            madtea napisała:

            > podobnie jak kontakt z innymi dziećmi tak i kontakt ze zwierzakiem
            przyspiesza
            > rozwój dziecka - choćby motorycznie

            niemowle?
            w jaki sposób na rozwoj motoryczny niemowlecia wplywa obecnosc psa?
            i kto to badał?
            zgodze sie ze w przypadku starszych dzieci obecnosc psa w domu uczy
            odpowiedzialnosci i daje te szczegolna wiez, natomiast w przypadku
            dzieci malych i niemowlat pies to jedynie klopot i ryzyko
            ja bym sie NIGDY nie odwazyla zostawic choc na chwile w jednym
            pomieszczeniu zwierzaka i niemowlaka

            doniesienia o astmie sa cyklu "amerykanscy naukowcy odkryli" z
            kolorowej gazetki
            nikt o zdrowych zmyslach nie trzymalby natomiast w jednym domu
            ziwerzaka i alergika


            > każdy jeden lekarz to potwierdzi chyba, że nie lubi zwierząt
            > druga sprawa - też potwierdzona przez lekarzy - pies w domu to
            większa szansa n
            > a
            > uniknięcie astmy u dziecka
            > chyba, że pediatrzy kłamią
            • madtea kurs czytania 04.09.07, 15:01
              a czy ja lub hanulllka pisałam o niemowlęciu? bo ja z pewnością nie, a i w
              poście hanulllki czytam o dzieciach a nie tylko niemowlakach... tak więc cóż,
              chyba nie muszę odpowiadać kto to badał; dzieciaczki chętniej zaczynają
              raczkować do bawiącego się psiaka, więc to taka kolejna atrakcja wywołująca chęć
              przemieszczania się
              masz najwyraźniej problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego - ja pisałam o
              uniknięciu astmy, a nie o chorym na alergię dziecku; widzisz różnicę między
              uniknięciem poprzez uodpornienie a już zaistniałą choroba? najwyraźniej nie;
              przeczytaj ze trzy razy zanim zdecydujesz się odpisać w swym agresywnym tonie;
              nikt cie nie zmusza do mieszkania ze zwierzakiem, a to co dla ciebie jest
              kłopotem dla innych radością
              • moofka Re: kurs czytania 04.09.07, 15:41
                kurs czytania tongue_out
                aha
                • ewsien79 Re: kurs czytania 09.09.07, 13:25
                  Istnieje coś takiego jak dogoterapia w wielu ośrodkach
                  rehabilitacyjnych na całym świecie, w Polsce również.Skoro przy
                  zwierzętach szybciej rozwijają się dzieci z porażeniami, autyzmem i
                  innymi schorzeniami to zdrowe dziecko też będzie się rozwijać.

                  Uważam, że skoro nie chcesz ryzykować posiadania psa to nie ryzykuj,
                  ale nigdy nie mów nigdy.Ja mam kilka zwierząt w domu i żadne nie
                  zrobiło dziecku krzywdy.A psa nie oddałabym tylko dlatego, że
                  zaszłam w ciążę i nie chce mi się chodzić na spacery, sprzątać i
                  dawać jeść.To przejaw zwykłego lenistwa, a jak widać dotyczy to
                  wielu pań na tym forum.Pies to kłopot, a dziecko to nie kłopot, jak
                  się urodzi to się przekonamy.
                  • madtea Re: kurs czytania 09.09.07, 19:42
                    wszystko fajnie, ale chyba nie do mnie smile
                    • ewsien79 :) Nie do Ciebie do moofki n/t 09.09.07, 20:35

    • anew3 BEz sensu 03.09.07, 18:57
      ta dyskusja nie ma sensu, innych nie przekonasz.Nawet gdyby pies
      pogryzl czy zagryzl im dziecko, one i tak bronilby psa.Niektrore
      osoby nie powinny sie decydowac na dziecko bo sa skrajnie
      nieodpowiedzialne-niebezpieczny pies w domu i dziecko-zgroza!Jak
      mozna narazac swoje dziecko na niebezpieczenswto?!A tesc sam winny
      bo sie przewrocil....dobre
      • silje78 Re: BEz sensu 03.09.07, 19:49
        masz rację to bez sensu. niektórym mózg zżera niechęć do zwierząt.
        myśle, że mój pies i kot właśnie snują intrygę jak by tu zeżreć
        nasze dziecko jak tylko wrócę z nim do domu. hmm, kot dziwnie patrzy
        na mój brzuch, a sara dzis na mnie skoczyła. cholera, zamach zanim
        mała się wukluła.
        • anew3 do silje 04.09.07, 21:53
          Odp:Lubie zwierzeta to nie o to chodzi, niebezpieczne zwierzeta nie
          pownny jednak vbyc trzymane w domu szczegolnie , jesli jednym z
          domownikow jest male dziecko.Zwierzeta to nie ludzie ,intryg nie
          knuja, personifikowanie ich nie ma podstaw, na pewne sytuacje
          reaguja tak nie inaczej, nie dokonca jestesmy w stanie przewidziec
          ich reakcje.Dlatego tez czasem niestety trzeba usunac zwierze z domu
          czy nawet je uspic ze wzgledu na bezpieczenswto ludzi.Uwagi o
          nienawisci, ktora....itp lepiej sobie daruj.Boje sie , ze os z toba
          jest nie tak skoro nie rozumiesz podstawowych rzeczy.Lubie tygrysy
          ale ich miejsce jest w naturze czy ZOO , nie w prywatnym mieszkaniu,
          niebezpieczne czy wsciekle psy pownny byc uspione itd i itd. Zycze
          ci zeby w najplizym czasie jakis pies cie zaatakowal , napewno
          bedziesz wiedziala jak sie zachowac i naturalnie nawet pogryziona
          bedziesz bronila pieska? A moze juz to sie stalo i masz wsciekline?
          Ürosze zauwaz ,ze mowimy o niebezpiecznych duzych psach , nie o
          pudelkach , kotkach czy chomikach
        • anew3 Re: BEz sensu do Silje 04.09.07, 22:30
          Z przykroscia swierdzam, ze brakuje ci kultury i nie rozumiesz
          podstawowych pojec.Zwierzeta intryg nie knuja bo nie sa ludzmi,
          czasami reaguja tak a nie inaczej i sa zagrozeniem dla ludzi, nie
          jestesmy w stanie zawsze przewidziec jak zachowa sie zwierze, co
          wiecej czasem nie bedziemy w stanie sie skutecznie bronic.Pol biedy
          jesli chodzi o nas samych-decydujemy sie na psa, duzego i
          niebezpiecznego, liczymy sie z pewnym ryzykiem.Ale skrajnie
          nieodpowiedzialne jest trzymanie duzych psow w domu , w ktorym sa
          dzieci bo nie bedziemy w stanie ich pilnowac 24 h na dobe.Zwroc
          uwage, ze nie dyskutujemy tu o kotkach, chomikach czy
          jamnikach.Zwierzeta lubie- o ile tak mozna powiedziec bo tego slowa
          uzywa sie raczej w odniesieniu do ludzi(wszystkie zwierzeta maja
          swoje miejsce), wszystkie ale miejsce tygrysow jest w naturze czy
          ZOO, tak samo krokodyli czy wezy boa itp.Duze zwierzeta nie pownny
          byc trzymane w mieszkaniu, niestety nie kazdy to rozumie...Zycze ci
          droga kolezanko , zeby cie szybko pograzl jakis pies moze wtedy
          zmadrzejesz, a moze dalej bedziesz bronic pieska?Co bys zrobila
          gdyby pies zaatakowal bliska ci osobe.Nadal nie jest to powod, zeby
          go uspic?Lubie zwierzta ale na pierwszym miejscu sa dla mnie ludzie
          i ich bezpieczenstwo.Niestety dla ciebie nie jest to oczywiste i to
          wlasnie uwazam za szokujace jak rowniez to , ze uzywasz na forum
          zwrotow obrazliwych i nie potrafisz uszanowac opinii innych
      • pinezka82 Re: BEz sensu 03.09.07, 20:43
        Posiada zarówno psa, jak i dziecka (a tym bardziej obojda naraz) jest decyzją bardzo odpowiedzialną i wymagającą umiejętności antycypowania jej następstw. Niektórzy ludzie są do takich decyzji niestety niezdolni.
    • mama.malenstwa Re: Do przeciwniczek oddawania psów 03.09.07, 20:20
      W takiej sytuacji tez niestety pozbyłabym się z domu psa. Cóż,
      najważniejsze jest bezpieczeństwo domowników. Nie jestem
      przeciwniczką zwierząt, mam w domu psa, ale wybrałam taką rasę,
      która jest zrównoważona i przyjacielska i przede wszystkim wiem, że
      sobie świetnie z takim spokojnym psem poradzę. Niestety często
      ludzie kupują psy modne i nie rozważają, czy dana rasa pasuje do ich
      charakteru, trybu życia itp.
    • paulina1206 Do clio 03.09.07, 21:29
      Witam! Oj Kochana, poruszyłaś ciężki temat. Niestety niektóre osoby
      są na tyle ograniczone,że nie potrafią sobie wyobrazić jakie
      konsekwencje może mieć posiadanie psa. Autorka wątku, który
      przytoczyłaś pewnie już oddała psa i popieram ją w 100%, ja mam
      podobny problem, też mam amstaffa, tylko mój idzie na wczasy do
      teściowej. Powiedziałam mężowi,że psa nie chcę widzieć w domu dopóki
      dziecko nie zacznie dobrze chodzić, a jeśli mu to nie pasuje, to
      pies ląduje w nowym domu, tylko,że u kogoś obcego. Pies to po
      pierwsze obowiązek - wychodzenie na spacery, sprzątanie, karmienie
      itp itd, jeśli jest to york, to pewnie nie ma problemu, ale przy
      psach większych ras problem się pojawia, a po drugie to ryzyko. I
      tutaj to samo, mały yorczek nie zrobi dziecku dużej krzywdy,ale za
      to taki amstaff ... niech chociażby skoczy na wózek - aż boję się
      myśleć co mogłoby się stać! Tak, tak oczywiście zaraz ktoś mi
      odpisze,że dziecko też brudzi i tez śmierdzi i też sra i sika i też
      trzeba je karmić - oczywiście, ale dla mnie osoby które porównują
      psa do dziecka są NIENORMALNE! przepraszam za szczerość,ale czasem
      trzeba ... Pozdrawiam! I mam nadzieję,że problem psa zniknie szybko!
      • fantaisie Re: Do clio 03.09.07, 21:50
        Paulina ja mam tylko jedno pytanie. Skoro masz takie podejście do psa, to po co
        się decydowaliście na zwierzaka? i to takiej jeszcze rasy?
        I nie chcę tu bronić dziewczyn, które uważają że oddanie psa/kota jest
        barbarzyństwem jak również nie chcę atakować osób, które twierdzą że wręcz
        przeciwnie: dziecko do domu, zwierzak z domu. I chyba nie można pisać, że są
        osoby które nie powinny mieć dzieci gdyż tak bronią psów... to jest dla mnie
        obraźliwe.
        Niestety są rasy i rasy, jeśli jesteśmy delikatni, nie mamy w sobie dość sił
        żeby psa utemperować to zastanówmy się nad wyborem rasy. To nie chodzi o to ile
        godzin będziemy spędzać z psem na spacerach itp. tylko czy potrafimy zapanować
        nad agresywną rasą, chociaż to też jest uogólnienie gdyż czasami te niby
        agresywne są zdecydowanie łagodniejsze od tych milusińskich pieseczków...
        Ja osobiście mam dwa psy i kota i oczywiście nie wyobrażam sobie sytuacji, że
        muszę któreś oddać, ale to pewnie wynika z tego, że sunie są z nami od wielu
        lat(14 jedna i 7 druga) i nigdy nie było takiej sytuacji, że były zagrożeniem,
        zaś kot to chodząca łagodność, taki pluszak co nie drapie, nie gryzie, nie fuka
        tylko mruczy i wciera sięsmile
        I nazywanie niektórych ograniczonymi bo nie chcą oddać zwierzaka chyba nie jest
        na miejscu.... są ludzie którzy po prostu kochają swoje psy/koty i traktują ich
        jak domowników, bo skoro był moment, że została podjęta decyzja bierzemy to jest
        to wiążące. Nikt nie zmuszał do tego, jest to naprawdę dobrowolne! Ale może
        czasami troszkę brak wyobraźni....
        pozdrawiam
        • paulina1206 Re: Do clio 04.09.07, 09:34
          Napisałam w nawiązaniu do wątku "pitt bull w domu". widząc co tam
          niektóre dziewczyny wypisywały aż się wściekłam. Może faktycznie
          przesadziłam, ale nikogo nie chciałam obrazić. Ja mam taki stosunek
          do tego psa, ponieważ mąż przyniósł go do domu bez mojej wiedzy, to
          nie była wspólna decyzja tylko jego, dlatego byłam zła, jestem i
          zawsze będę, a pies nigdy tak do końca nie będzie dla
          mnie "przyjacielem domu". I nigdy nie pozwolę, żeby moje dziecko
          (będąc niemowlakiem, bo potem pies wróci) wychowywało się z psem
          takiej rasy, mimo to, że pies jest niesamowicie łagodny i nie
          zdarzyło mu się warknąć na człowieka. po prostu mu nie wierzę do
          końca i nigdy tak się nie stanie. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam,
          ale poczytaj sobie tamten wątek ... mi poprostu krew się w żyłach
          zagotowała. Pozdrawiam!
          • mapi9 Re: Do pauliny1206 04.09.07, 11:20
            to Ty chcesz przyjąć psa spowrotem jak pies Twojego dziecka nie
            będzie znał? bezsensu albo wogóle ich nie rozdzielaj albo
            zrezygnujcie z psa
            • paulina1206 do mapi9 04.09.07, 15:14
              Teściowa mieszka w tym samym mieście, dwie ulice dalej. Pies będzie
              znał dziecko. I tak - chce przyjąć psa spowrotem - mam nadzieję,że
              nie masz nic przeciwko smile
              • mapi9 Re: do mapi9 04.09.07, 15:18
                paulina1206 napisała:

                > Teściowa mieszka w tym samym mieście, dwie ulice dalej. Pies
                będzie
                > znał dziecko. I tak - chce przyjąć psa spowrotem - mam nadzieję,że
                > nie masz nic przeciwko smile

                mogę się jeszcze zastanowić? wink) pozdrawiam
                • paulina1206 Re: do mapi9 04.09.07, 15:27
                  mapi9 napisała:

                  > paulina1206 napisała:
                  >
                  > > Teściowa mieszka w tym samym mieście, dwie ulice dalej. Pies
                  > będzie
                  > > znał dziecko. I tak - chce przyjąć psa spowrotem - mam
                  nadzieję,że
                  > > nie masz nic przeciwko smile
                  >
                  > mogę się jeszcze zastanowić? wink) pozdrawiam



                  No dobra, ale niedługo smile
          • anew3 do pauliny 04.09.07, 22:35
            masz calkowita racje i jestes osoba bardzo
            odpowiedzialna.Oczywiscie, ze wazniejsze jest dziecko i jego
            bezpieczenstwo
            • paulina1206 Re: do pauliny 05.09.07, 07:56
              Miło mi to było przeczytać. Ja po prostu już martwię się o moje dziecko i staram
              się wyeliminować wszystkie zagrożenia ( oczywiście w miarę moich możliwości, bo
              nie wszystko można przewidzieć ) Mąż się śmieje,że już od pierwszych tygodni
              ciąży walczyłam o swoje Maleństwo jak lwicasmile Pozdrawiam!!
      • pinezka82 Re: Do clio 03.09.07, 22:01
        > Niestety niektóre osoby
        > są na tyle ograniczone,że nie potrafią sobie wyobrazić jakie
        > konsekwencje może mieć posiadanie psa.

        Masz absolutną rację. I te właśnie osoby nie powinny mieć psów. I o to się właśnie rozchodzi, że o konsekwencjach posiadania psa myśli się zanim weźmie się psa do domu, a nie wtedy, gdy na horyzoncie pojawią się konsekwencje.
        Nie wszyscy lubią zwierzęta, mają dla nich czas czy też potrafią się nimi odpowiednio zająć. Tylko że nie wszyscy muszą mieć psa, a jak już się go weźmie to się ponosi za niego odpowiedzialność do końca jego dni.
        P.S. Mały york też może zrobić dużo krzywdy, bo to strasznie zazdrosne stworzenia. Każdy pies ma swoje wady...
      • mapi9 Re: Do clio 04.09.07, 11:14
        autorka wątku psa raczej nie mogła oddać bo to pies jej teściów i u
        nich pies mieszka.Ona najwyżej może tam nie przychodzić
    • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 09:51
      ja na ten przykład mam psa w domu od zawsze; u siebie mieszkamy z owczarkiem
      niemieckim; niestety rodzice trafili u siebie teraz na wyjątkowo płochliwy
      egzemplarz także owczarka ino długowłosego; a że najlepsza obrona jest atak to
      psi jest odporna na ułożenie nawet przez lokalnego speca; niby się słucha i miły
      jest ale potrafi wyrwać; nikogo nie ugryzł, ale szczeka na wszystkie dzieci; i z
      Mężem wiemy że dziecka u rodziców nie będziemy zostawiać, wątpliwe staja się
      nawet wizyty jak się będzie tak wydzierał na gości; ale póki co nie miałam serca
      powiedzieć o tym rodzicom dla których to kochany pies jest; o chowaniu dzieci z
      pitt bullami wole nie myśleć, choć znajoma ma i dwie córki świetnie się z nią
      bawią; każdy pies może przyfilmić jak mu dziecko krzywdę zrobi, ale są rasy przy
      których bym dziecka z wózka nie wyjeła
      • mazowszanka7 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 11:06
        Witam, muszę zdecydowanie wystąpić w obronie tzw. ras groźnych.
        Każdy nie odpowiednio ułożony pies może być agresywny, zazdrosny i
        stwarzać zagrożenie więc proszę nie generalizować i nie pisać że
        najwięcej pogryzień jest właśnie przez te rasy i stanowią niebywałe
        zagrożenie.. Niestety najwięcej to sie tylko o tym pisze, bądź
        pokazuje w tv bo to takie chwytliwe.
        Niestety mieszańce są mało medialne a to one najczęściej atakują
        ludzi.
        Wymieniane przez was pitt bulle to bardzo miłe, towarzyskie i
        oddane człowiekowi psy, świetnie odnajdujące sie w życiu z dziećmi.
        Maja pecha co do wyglądu, który jednoznacznie kojarzony jest z
        groźnym, chociaż jak na nie patrzę, to dopatrzeć sie tego nie mogęsmile)
        Nie demonizowałaby także łysych chłopaczków bo nie raz widziałam(a
        na te rasy zwracam szczególna uwagę)jak pieszczotliwie sa one przez
        nich głaskane i całowane, czego nie mogę powiedzieć o np.
        przyzwoicie wyglądających dżentelmenach pacyfikujących publicznie
        swoje psy.

        Co do reszty to sie z wami dziewczyny zgadzam - pies to nie
        rzecz!!!!!!!
        Tylko po tych brzydkich opiniach o pittach tak mi się troszkę smutno
        zrobiło, bo to takie milutkie psy.
        • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 11:32
          nie mieszkałabym z pitt bullem ani innym psem "bojowym" (taka mają przecież
          charakterystykę, jak jamniki - pies myśliwski) z tej prostej przyczyny, że to z
          moich obserwacji zbyt trudny pies dla dzieci; mam też przykre doświadczenia z tą
          rasą, bo zdarzyło się że te psy zwyczajnie rzucają się na inne, i to nie jest
          taka psia ganianina ze szczekaniem, tylko z miejsca do gardła i g mu można
          zrobić, bo na właściciela nie reaguje; znajoma o której pisałam w domu i owszem
          ma z psem spokój, ale to dziwny człowiek bo bawi ja gdy pies przeskakuje przez
          płot i rzuca się na inne psy; co do łysych wyrostków to opinia jak najgorsza, bo
          często gęsto widzę jak drażnią swoje psy by były agresywne, często tylko po to
          je kupują - proteza ich męskości i odwagi; nie pisałam, że to te psy najczęściej
          atakują i gryzą - jednak ich natura jest taka a nie inna i dużo trudniej
          utrzymać ją w ryzach
          • mazowszanka7 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 12:36
            Zgodzę się z Tobą co do przejawów agresji w stosunku do innych psów,
            to się zdarza ale zupełnie nie przekłada sie na agresję w stosunku
            do ludzi.
            A to właśnie to pokutuje nad tymi naprawdę miłymi psami. Znam wielu
            normalnych ludzi posiadających psy tej rasy sama mam nadzieję do
            nich się zaliczaćsmile))) i powiem ci jedno pies jak pies niczym nie
            różni się od innych ras, śpi z nami w łóżku, całe dnie wyleguje się
            na kanapie, jest strasznie "całuśny" rozdaje buziaki każdemu kto do
            nas przyjdziesmilejeździ z nami na każde wypady wakacyjne czy
            weekendowe na których zdarza mu się spać z dziećmi znajomych.
            Zupełnie ZWYKŁY pies który nigdy nie był trzymany w ryzach, po
            prostu pokochaliśmy go jak tylko przybył do naszego domu i tyle.
            I tylko o to mi chodzi że nie można zakładać z góry że to "złe" psy
            bo tak naprawdę nie ma ras z definicji niebezpiecznych i groźnych
            niestety z każdego można zrobić potwora.
            • madtea i tak i nie 04.09.07, 12:45
              nie zgadzam się, że nie ma ras z definicji mniej i bardziej groźnych - każda
              rasa ma swoją "specyfikę", a że i z jamnika można zrobić przestępce to prawda
              co do nie przekładania się agresji do psów na agresję u ludzi - widziałam taką
              akcję na spacerze, w której uczestniczyły i dzieci i dorośli - ja dziękuję za
              taki sport smile
              • mazowszanka7 Re: i tak i nie 04.09.07, 13:27
                Co do specyfiki pitów to wiem że straszne z nich pieszczochysmile
                Mam taki zazwyczaj że jak wiedze kogoś z takim psem to z reguły
                zagaduje właściciela chwaląc urodę pieska i zawsze te psy zaczynają
                witać się ze mną i średnio raz w tygodniu mam publicznie wylizane
                uszy przez bardzo groźnego psa.(bo to takie lizoki są) Czasami także
                zdarza mi sie cmokać na psa obserwując jego reakcję i z reguły
                kończy sie na ciekawskim wzroku i machaniem ogona. Tak więc
                moje "badania" którymi objęłam całe osiedlewink i nie tylko zupełnie
                nie potwierdzają obiegowych opinii o tej rasie. Co do psich bójek to
                są one bardzo częste ale gwarantuję ci że najbardziej sensacyjne i
                zauważane są tylko te gdzie gryzą się psy "groźne" na mieszańce nikt
                nie zwraca uwagi.
                I absolutnie nie chcę, żeby ktoś nagle polubił dana rasę, chodzi mi
                tylko o umiar w demonizowaniu.
                • madtea Re: i tak i nie 04.09.07, 13:35
                  a co moja wypowiedź ma wspólnego z demonizowaniem? to, ze na całym świecie
                  klasyfikuje się te psy jako groźne, chyba jednak o czymś świadczy i to wcale nie
                  o uprzedzeniach specjalistów od opisu psich ras. tyle
    • siodme_niebo Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 13:37
      na tak postawione pytanie pozwolę sobie niegrzecznie odpowiedzieć
      również pytaniem: czy uważasz Autorko, iż każdego człowieka da się
      tak wychować, żeby nie był groźny dla otoczenia?
      • mapi9 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:00
        1) Doberman
        2) Cane corso.
        3) Fila brasileiro.
        4) Tosa inu
        5) Perro de presa canario (pies kanaryjski)
        6) Dog argentyński
        7) Buldog amerykański
        8) Perro de presa mallorquin (pies z Majorki)
        9) Rottweiler
        10) Akbash dog
        11) Anatolian karabash
        12) Amerykański pitbulterier
        13) Owczarek kaukaski

        to są rasy uważane za groźne.Jeśli tylu ludzi uważa,że amstafy to
        mordercy to czemu ich na tej liście nie ma?
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/9e5e71112a1d7944.html
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f11441c80446aff0.html A to mój
        pies morderca wink pozdrawiam
        • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:05
          www.zwierzak.com/index.php?s=vjufile&grkat=prawo&artplik=08_psy_pod_nadzorem.html
          na amstaffy, czyli i pitt bulle trzeba mieć pozwolenie o czym właściele często
          nie chcą pamiętać; mam wyjaśnić dlaczego potrzebne jest to pozwolenie? w
          niektórych stanach usa tych psów zupełnie nie wolno hodować - są automatycznie
          likwidowane
          • mapi9 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:16
            Amerykański Staffordshire Terrier gdzie jest na tej liście? To,że w
            stanach uważają te dwie rasy za jedną to nie znaczy że w Polsce też
            • mapi9 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:19
              Wielu hodowców pitbulli (zwłaszcza w USA) krzyżuje linie American
              Staffordshire Terriera i American Pit Bull Terriera w celu
              poprawienia eksterieru. Czyli to dwie różne rasy
              • madtea oczywiście 04.09.07, 15:27
                ktoś je zna z dobrej strony, ktoś ze złej; były hodowane jako "agresory" a
                natura się tak łatwo nie zmienia; na polskiej liście brakuje jeszcze kilku ras
                które potencjalnie można by tam dopisać; to że dla ciebie fakt, że gdzieniegdzie
                jest to jedna rasa a u nas nie nic nie znaczy, czyli regulacje prawne są
                istotniejsze niż spokrewnienie, to twój wybór
          • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:19
            na wszelki wypadek:
            American Pit Bull Terrier często mylony jest z rasą American Staffordshire
            Terrier. Sytuacja ta wynika z faktu, że w USA istnieją dwie organizacje
            kynologiczne, które uznają inne rasy. Pies może być rejestrowany podwójnie, jako
            American Staffordshire Terrier i American Pit Bull Terrier, lub pojedynczo.
            Odróżnienie tych ras, jak twierdzą sami hodowcy, jest problematyczne. Opinie
            hodowców mówią że ewentualne kryterium rozróżnienia tych ras może stanowić
            charakter - czyli rozróżnienie między mini jest "symboliczne" a rasa jako taka w
            niektórych klasyfikacjach zupełnie nie uznawana
            • paulina1206 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:25
              madtea napisała:

              > na wszelki wypadek:
              > American Pit Bull Terrier często mylony jest z rasą American
              Staffordshire
              > Terrier. Sytuacja ta wynika z faktu, że w USA istnieją dwie
              organizacje
              > kynologiczne, które uznają inne rasy. Pies może być rejestrowany
              podwójnie, jak
              > o
              > American Staffordshire Terrier i American Pit Bull Terrier, lub
              pojedynczo.
              > Odróżnienie tych ras, jak twierdzą sami hodowcy, jest
              problematyczne. Opinie
              > hodowców mówią że ewentualne kryterium rozróżnienia tych ras może
              stanowić
              > charakter - czyli rozróżnienie między mini jest "symboliczne" a
              rasa jako taka
              > w
              > niektórych klasyfikacjach zupełnie nie uznawana



              jeżeli kupujesz psa z rodowodem to nie bedziesz miała problemu z
              odróżnieniem rasy, a napewno odróżnisz polskiego amstaffa od pitt
              bulla, przynajmniej w moim mieście - tylko ja mam amstaffa , reszta
              to jakieś podrobione pitt bulle, nikt nie ma na nie papierów,
              wszystkie są po jednych rodzicach i wszystkie są agresywne.
              Mój pies jest okazem spokoju ( w domu, bo jeśli chodzi o podwórko to
              jest okropny kiedy jakiś pies do niego podbiegnie), ma rodowód ,
              jest po dobrych rodzicach, na 100 % jest amstaffem i nie musze mieć
              na niego pozwolenia.
              • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:31
                a pozwolisz dzieciakowi pójść z nim na spacer? rzecz jasna nie pięciolatkowi
                tylko starszemu smile
                • paulina1206 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:33
                  napewno nie pozwolę, od tego jest człowiek, który wziął sobie psa ->
                  mój mężuś, ja teraz sama z nim nie wychodzę
                  • madtea Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:40
                    troszkę głupia sytuacja, nie móc pójść z psem, rozumiem, że to lęk, że się
                    akurat wczepi w innego psa?
                    • paulina1206 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:43
                      madtea napisała:

                      > troszkę głupia sytuacja, nie móc pójść z psem, rozumiem, że to
                      lęk, że się
                      > akurat wczepi w innego psa?



                      To też - pies jest bardzo silny i boję się że niechcąco mógłby
                      zrobić krzywdę, ja z nim nie chodzę, bo boję się,że mnie pociągnie,
                      co zresztą już raz się stało i o mało nie spadłam ze schodów, a co
                      do dziecka, to kiedy będzie większe przy mnie może i będzie mógł psa
                      poprowadzić ,ale nie pozwolę mu wyjść z psem samemu.
              • mapi9 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:31

                >
                >
                > tylko ja mam amstaffa , reszta
                > to jakieś podrobione pitt bulle, nikt nie ma na nie papierów,
                > wszystkie są po jednych rodzicach i wszystkie są agresywne.
                > Mój pies jest okazem spokoju ( w domu, bo jeśli chodzi o podwórko
                to
                > jest okropny kiedy jakiś pies do niego podbiegnie), ma rodowód ,
                > jest po dobrych rodzicach, na 100 % jest amstaffem i nie musze
                mieć
                > na niego pozwolenia.

                a zdjątkiem możesz się pochwalić? wink
                • paulina1206 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:32
                  mogę
          • paulina1206 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:20
            na amstaffa nie musisz mieć pozwolenia
        • mazowszanka7 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 05.09.07, 08:53
          NO no pysk w sam raz do całowania smilesmile co zrobić że niektórych
          napawa lękiem.
          Ale my wiemy swoje......wink
          Pozdrawiam
    • a.stalowa Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:19
      W takiej sytuacji uspilabym psa,zreszta nigdy w zyciu nie
      zdecydowalabym sie na zmutowanego psa,na ktorego trzeba miec
      pozwolenie,a w niektorych krajach wrecz wprowadzony jest odgorny
      zakaz posiadania takiego psa.Rasa psa , ktory zaliczany jest do
      grupy tych najbardziej niebezpiecznych wzbudza we mnie strach.
      Dlatego tez mam malutkiego yorczka,ktory jest lagodnym,wesolym,i
      antyalergicznym zwierzaczkiemwink
      • mapi9 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:34
        mój czterolatek chodzi z sunią na smyczy czasami,ale tylko blisko
        nas.Nie ciagnie go nawet,a sunia wszystkie pieski lubi tylko
        niektóre jej nie lubią.Zawsze znajdzie się jakiś kurdupel który ją
        przyatakuje.A ona tchurz ogon pod siebie i udaje że nic nie słyszy
        • paulina1206 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:36
          to masz fajnie, jeżeli do naszego psa podejdzie jakiś inny,
          wystarczy,że nie tak stanie i już jest wojna, do suk strasznie
          ciągnie, ale tylko tej samej rasy, poza tym małe pieski olewa, a co
          dobre - boi się tzw."wampirków" - na jego miejscu też bym się bała,
          nie raz już go taki złapał za jajka wink
          • mapi9 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:49
            oj to musiało boleć wink
            • paulina1206 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 15:51
              No raczej pozostanie mu jakiś uraz wink
    • dziagu Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 16:32
      Przeczytałam tę dyskusję z zainteresowaniem, ponieważ sama kupiłam
      psa i to dużej rasy (sznaucer olbrzym), wiedząc, że jestem w ciąży.
      Pies ma teraz ponad 5 m-cy, waży prawie 30 kg i sprawia dużo
      kłopotów wychowawczych jak to szczeniak. Od 6 tygodnia jego życia
      chodzimy z nim na treningi, jesteśmy jego stadem i on zna swoje
      miejsce w nim, ma zakaz wchodzenia do sypialni, o spaniu z nami
      nawet nie wspomnę. Jest wychowywany dość surowo, tzn. jest
      przytulany, głaskany, uczestniczy w naszym życiu, ale jeśli
      przekroczy granice (które od początku zna doskonale), jest karcony
      (oczywiście, nie jest bity, bo jak ktoś zauważył podczas tej
      dyskusji agresja rodzi agresję). Wychowując psa, trzeba wykazać
      naprawdę wiele konsekwencji i włożyć dużo pracy, a nie wszyscy
      ludzie mają na to ochotę. I bardzo dobrze, wolą tę energię
      spożytkować na coś innego. Tylko że w takiej sytuacji nie wolno
      decydować się na psa, a już szczególnie rasy groźnej. Taka rasa nie
      jest uznana za groźną zgodnie z czyimś widzimisię, lecz często jej
      twórcy (nie mówię o rasach naturalnych) stawiają sobie za cel
      stworzenie psa np. do walki z innymi psami, trwa to czasem
      dziesiątki lat i rezultatem jest pies wrogo nastawiony np. do innych
      psów. I jest to sprawa genów, więc niemożliwa do zmiany poprzez np.
      właściwy trening. Moi rodzice mieli kiedyś staforda, który uwielbiał
      dzieci, łasił się do nieznajomych, ale na widok obcego osobnika
      swego gatunku wstępował w niego prawdziwy diabeł. Decydując się na
      takiego psa, trzeba znać konsekwencje swych działań i ... owe
      konsekwencje ponosić przez nawet 20 lat. Nawiązując do pobocznych
      wątków tej dyskusji: mały york dla małego dziecka może być tak samo
      niebezpieczny jak inny pies, głaskanie i całowanie psa nijak się ma
      do jego wychowania, naskakiwania na ludzi czy np. na wózek można psa
      oduczyć i to dość łatwo . Mój pies daje mi mnóstwo radości,
      spędziłam z nim wspaniałe kilka m-cy, mój lekarz powiedział dzisiaj
      (35 tc), że moja córcia jest dobrze dotleniona, a mi przyszło na
      myśl, że przy 3 długich spacerach dziennie też na niedobór tlenu nie
      narzekam smile Wiem, że jeśli nie będę umiała poradzić sobie z psem tuż
      po porodzie, to oddam go na kilka tygodni do rodziców. To moje
      pierwsze dziecko, nie znam realiów życia tuż po porodzie,więc na
      razie mam nadzieję, że do tego nie dojdzie smile Pozdrawiam wszystkie
      miłośniczki psów oraz przeciwniczki wspólnego mieszkania psa i
      dziecka smile
      • moniqep Re: Do przeciwniczek oddawania psów 04.09.07, 21:29
        Sznaucer olbrzym ,ukochany pies calej rodziny. Chyba byl lekko
        rozpieszczony,wlasciciele go tak kochali ,ze traktowali jak czlonka rodziny.
        Pies bym w domu juz dlugo,jak pojawilo sie dziecko (wnuczka). Pies byl tak
        zazdrosny ,ze odgryzl malej dziewczynce pol policzka. Psa musieli oddac.
        • mazowszanka7 Re: Do przeciwniczek oddawania psów 05.09.07, 09:02
          Z super expressu czy faktu te rewelacje.
          Jeżeli rzeczywiście odgryzłby dziecku pół policzka to pies z miejsca
          zostałby uśpiony, a tu takie ładne zakończenie historyjki -psa
          musieli oddać.

      • green_land Re: Do przeciwniczek oddawania psów 09.09.07, 09:34
        Tez mam sznaucera olbrzymasmile Miał 3 lata, gdy urodziłam małą. Gdy
        mała płakała, on stał pod oknem i skomlał. Pilnował wózka, tak sam
        od siebie - a może po prostu ciekawiło go, co w nim jestsmile Po
        powrocie ze szpitala mógł obwąchać dziecko ile chciał - to bardzo
        ważne.
        Jedyne zagrożenie z jego strony to fakt, że jest w stanie przewrócić
        dorosłego człowieka, bo biegnąc nie potrafi wyhamować czy ominąć
        dziecka.
        I jeszcze jedno - ta rasa dość późno dojrzewa, więc szkolenie go
        przed ukończeniem 1,5 roku - 2 lat jest mało efektowne. Lepiej
        zaczekać.
        Pewno to wiesz, ale napiszęsmile Przy wchodzeniu czy wychodzeniu pies
        zawsze jest na końcu. On to traktuje jak wazność - wychodzi
        pierwszy, więc jest najważniejszy i stara sie dominować. Wychodząc
        ostatni, jest uczony, że w hierarchii stada jest na końcu.
        Wszystkie chyba sznaucery mają jeszcze jedną cechę - duże psy
        traktują jak wyzwanie - są gotowe do ataku, od razu chcą pokazać
        swoją siłę. Ale już przed małymi pieskami... ucieka, bo nie wie, co
        zrobićsmile Taki maluch biega za sznaucerem, gryzie po łapach, a on
        jest absolutnie zagubiony i zdezorientowanysmile Wygląda to
        przekomicznie. Ale też sznaucer olbrzym potrafi "dogadać się" z
        innymi dużymi psami bez walki itd. ŁĄtwo podporządkowuje sobie inne
        psy bez użycia siły. Wystarczy warknięcie w odpowiednim czasie.
        Wychowanie psa nie jest takie trudne, ale trzeba znać daną rasę i
        wiedzieć parę rzeczy.
        Nasz nie lubi zbytnio przytulania, głaskanie także nie jest tym, za
        czym przepada. Toleruje to tylko w przypadku nas, właścicieli. Nie
        znosi głaskania przez obcych i zdarzyło mu się, że złapał zębami
        moją znajomą, która zanim się zorientowałam wyciągnęła rękę i
        zacżęła go głaskać. Głaskanie po głowie jest także oznaką dominacji
        nad psem. Głaskanie po szyi, od spodu już nie.Dlatego mój pies
        zareagował, jak zareagował. Ja mogę z nim zrobić wszystko, chociaż
        muszę uważać przy zabawie z kijem, bo pies jest szybki i bardzo
        silny i może zrobić krzywdę.
        Przy szkoleniu miał bardzo wysoki próg agresji - dopiero po 7 razie
        bodajże zaatakował pozoranta. Wcześniej nie reagował na okładanie
        pałą, drażnienie itd. Widocznie wiedział,że to jakiś rodzaj zabawy i
        nie odczuwał potrzeby atakowania. Dopiero po założeniu kagańca
        zaatakował. Ma jeszcze jedną dobrą cechę - po poszczuciu na
        pozoranta dobiega, przewraca go na ziemię i czeka na komendę. Nie
        pozwala pozorantowi wstać, wtedy warczy. Ale odwołany, bez problemu
        zostawia go i przychodzi. To cecha wrodzona u niego, nie nabyta -
        chyba wszystkie szanucery to mają.
        Ech, znowu natrułamsmile
        Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów w wychowaniu brodacza
        monachijskiegosmile
    • madtea prawie na temat ;) 05.09.07, 13:01
      www.wesolalapka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=40&Itemid=9
      może komuś się przyda to, co tu napisano smile
      • dziagu Re: prawie na temat ;) 05.09.07, 17:50
        Dzięki Madtea smile Bardzo fajna stronka smile
      • ewsien79 Ciągłe dyskusje .... 08.09.07, 19:59
        Ciągle bije się pianę na ten sam temat i ciągle wynika z tego to
        samo.Jeżeli ktoś decyduje się na trzymanie psów ras groźnych to
        chyba świadomie decyduje się na pewne ryzyko.Od lat wiadomo, że psy
        groźne powinni mieć ludzie myślący i dbający nie tylko o dawanie
        jedzenia, ale też o to, żeby ten pies był dobrze ułożony.Niestety w
        Polsce większość osób posiadających tzw. psy do walk to ludzie nie
        posiadający mózgu, dresy itp.Parę razy słyszałam o tym, że pies ma
        być groźny, więc np. właściciel nie daje dużo jeść, bo im
        głodniejszy tym groźniejszy.W takich sytuacjach z całego serca życzę
        właścicielowi, żeby pies go zjadł - o jednego pajaca mniej.

        Dziewczyny, które wypowiadają się na forum, a posiadają takie rasy
        jak widać potrafią sobie dać z nimi radę i wiedzą na co stać ich
        zwierzęta.

        Natomiast panny wypowiadające się jak to pies wymaga opieki i
        wychodzenia na spacery są dla mnie ograniczone.Nie jest istotne czy
        to jest amstaff czy york.Każdy pies wymaga opieki i spacerów.Nie
        rozumiem tej logiki - czy zdaniem tych pań york sika do zlewu i sam
        robi sobie jedzenie.Żałosne.

        Swojego czasu w telewizji pokazywano piękny spot o tym jak rodzina
        wyjeżdzając na wakacje wrzuca psa do worka i do śmietnika.Może parę
        koleżanek z forum chciałoby też wystąpić w takim spocie...

        Posiadanie zwięrzęcia jak i dziecka to decyzja dość
        odpowiedzialna.Przy każdym z tych stworzeń potrzeba sprzątać,
        wychodzić na spacery.Ja mam owczarka, wielkiego, starego i nie
        oddałabym go nigdy.Natomiast patrzę na to, że dziecko potrafi
        poszarpać za sierść za uszy i trzeba uważać, najzwyczajniej
        kontrolować to co się dzieje.A dlaczego nie połączyć wychodzenia z
        psem i z dzieckiem na spacery.Jak widać po członkach mojej rodziny i
        znajomych nie stanowi to problemu.

        Co do zwierząt, które potrafią pogryźć właściciela to niestety u
        zwierząt tak jak i u ludzi istnieją róznego rodzaju choroby, których
        nie widać od samego początku.

        Szkoda, że nie widać tych chorób, bo może wyeliminowałoby się
        morderców, pedofilii i całą masę chorych istot.
        • owieczka30 Re: Ciągłe dyskusje .... 08.09.07, 21:27
          ,,Zgodzę się z Tobą co do przejawów agresji w stosunku do innych psów,
          to się zdarza ale zupełnie nie przekłada sie na agresję w stosunku
          do ludzi"
          Czyżby? Mam dwójkę małych dzieci, jedno pół roku - w wózku, drugie 4 lata, na
          chodzie, idziemy na spacer a przy nodze ciągnie sie moja sunia malutki
          mieszaniec. Spotykamy sąsiada z ,,kochanym" pitbulkiem, który na widok mojej
          suni wyrwał sie właścicielowi i rzucił sie do zagryzania mojej suni(od razu do
          gardła) Ja z wózkiem i drugim dzieckiem w drugiej ręce, pod moimi nogami
          zagryzają mi psa. Kotłowisko straszne, wołam do właściciela żeby odciągnął
          swojego psa a on na to że jeszcze mu życie miłe i stoi. Moja sunia wyrwała sie
          jakoś i zwiała, cała była pokaleczona, zawiadomiliśmy policję ale sąsiad dostał
          tylko upomnienie. No i sam przyznał że jak jego pies kołtuni innego psa to
          lepiej mu nie przerywać bo można też zostać pogryzionym. Kochane całuśne
          pitbulki k..a m..ć
          • ewsien79 Re: Ciągłe dyskusje .... 09.09.07, 00:40
            I w tym wszystkim chodzi właśnie o to, że ludzie kupujący takiego
            psa powinni moim zdnaiem przechodzić testy psychologiczne.Taki pies
            to nie zabawka i jak się go odda to weźmie go kolejny
            nieodpowiedzialny człowiek i dojdzie do kolejnej tragedii.Człowiek,
            który myśli może mieć tak samo broń jak i psa, a człowiek który chce
            się pokazać może mieć właśnie yorka, chociaż to i tak zbyt duża
            odpowiedzialność.Niestety w naszym kraju byle dres kupuje psa,
            którym chce się pobawić, a jak się znudzi to odda i tak psie trafia
            w kolejne cudne ręce, więc jak ma być normalne.Mam wielkie psy
            różnych ras od dziecka i nigdy nie doszło do pogryzienia innego psa
            czy człowieka, bo pies jest tak wychowany, że nawet z kotami
            podwórkowymi żyje w zgodzie, a w domu ma 3 swoje.
        • paulina1206 Re: Ciągłe dyskusje .... 09.09.07, 15:42
          ewsien79 napisała:


          >
          > Natomiast panny wypowiadające się jak to pies wymaga opieki i
          > wychodzenia na spacery są dla mnie ograniczone.Nie jest istotne czy
          > to jest amstaff czy york.Każdy pies wymaga opieki i spacerów.Nie
          > rozumiem tej logiki - czy zdaniem tych pań york sika do zlewu i sam
          > robi sobie jedzenie.Żałosne.

          Hee - dobra jesteś - tylko porównaj sobie wyjście na spacer z amstaffem a
          wyjście z yorkiem, jakoś ten mały york nie przeraża mnie tak jak amstaff - szłaś
          kiedyś prowadząc tego psa na smyczy? Jest to jeden z najsilniejszych psów na
          świecie i gwarantuje ci,że gdybyś wyszła z nim na spacer i pociągnąłby Cię z
          całej siły to dolna szczęką zgarniałabyś glinę spod piachu!
          >

          >
          > Posiadanie zwięrzęcia jak i dziecka to decyzja dość
          > odpowiedzialna.Przy każdym z tych stworzeń potrzeba sprzątać,
          > wychodzić na spacery.Ja mam owczarka, wielkiego, starego i nie
          > oddałabym go nigdy.Natomiast patrzę na to, że dziecko potrafi
          > poszarpać za sierść za uszy i trzeba uważać, najzwyczajniej
          > kontrolować to co się dzieje.A dlaczego nie połączyć wychodzenia z
          > psem i z dzieckiem na spacery.Jak widać po członkach mojej rodziny i
          > znajomych nie stanowi to problemu.

          A u mnie jest inaczej - ja po prostu i najzwyczajniej w świecie nie wyjdę z
          wózkiem i z psem na smyczy! Nie utrzymam go. A wolno amstaffa nie puszczę.
          Znajomych i całej rodziny nie mam zamiaru montować w opiekę nad psem. Teściowa
          zobowiązała się go wziąć do siebie i ok, ale jeśli nie zrobiłaby tego to pies
          prawdopodobnie zmieniłby właściciela. A za osoby ograniczone uważam takie, które
          porównują psa do dziecka! To jest dopiero mądre ... Pozdrawiam!
          >
          • ewsien79 Paulino 09.09.07, 19:35
            Jakbyś przeczytała ze zrozumieniem to piana byłaby mniejsza w Twojej
            wypowiedzi.
            Napisałam, że decydując się na psa trzeba brać pod uwagę wiele
            aspektów.Ja zdecydowałam się na wielkiego psa i będę ponosić
            konsekwencje do końca jego dni, bo pies nie jest rzeczą.Może mam
            nawet większy problem niż Ty, bo mam zagrożoną ciążę od samego
            początku, ale mam też oparcie we własnej rodzinie i w mężu.Chcociaż
            to jest mój pies nie jego i pojawił się znacznie wcześniej niż mój
            mąż.Ale nikt nawet nie pomyślał o oddaniu psa, bo pojawi się dziecko.

            I jakbyś była może bardziej błyskotliwa to zauważyłabyś, że nie
            porównuję psa do dziecka chociażby dlatego, że jedno straciłam, więc
            nie bądź ograniczona faktycznie tylko czytaj ze zrozumieniem.W obu
            przypadkach tylko pojawiają się kłopoty, którym trzeba sprostać, ale
            najłatwiej jest pozbyć się kłopotu, no cóż to Twój wybór.

            I nie napadaj na mnie, bo w Twoim poście zabrałam głoś i jakoś wtedy
            nie zauważyłaś go, bo grzecznie wytłumaczyłam Ci co mogłaś
            zrobić.Widocznie lubisz bić pianę i traktujesz zwierzęta
            materialnie, a niestety one też czują i żyją.
            • paulina1206 Re: Paulino 10.09.07, 09:56
              Nie biję piany, tylko już mam dośc takiego gadania - każdy pies jest
              inny, jeden chodzi ładnie na smyczy inny ciągnie, pies został
              przyniesiony do domu bez mojej zgody - dlatego ja nie wychodziłam z
              nim na spacery i nie przykładałam ręki do jego "układania",może
              gdyby tak było teraz w niektórych momentach byłoby dużo lepiej. Ale
              na wypominanie tego już za późno - każdy chce udowodnić,że opieka
              nad psem to super prosta sprawa. Otóż nie dla mnie, chociaż nie
              jestem leniwa, sprzątam po nim, daje mu jeść, bawię się, ale teraz
              coś się zmienia w moim życiu, pies, którego zresztą nie akceptuje w
              100% chcąc niechcąc zejdzie na dalszy plan. Zresztą nie tylko pies
              jest częścią mojego życia - nie mogę postawić go na pierwszym
              miejscu, mam prace, teraz będę miała dziecko. I denerwuje mnie,że
              ktoś próbuje mi mówić co mam robić ( nie mówię konkretnie o Tobie) i
              to,że wszyscy wiedzą lepiej co się dzieje w moim domu. Tyle. A co do
              postu to nie zakładałam żadnego w podobnym temacie. Pozdrawiam.
          • mazowszanka7 Re: Ciągłe dyskusje .... 10.09.07, 09:17
            >amstaff - szłaś
            >kiedyś prowadząc tego psa na smyczy? Jest to jeden z
            >najsilniejszych psów na
            >świecie i gwarantuje ci,że gdybyś wyszła z nim na spacer i
            >pociągnąłby Cię z
            >całej siły to dolna szczęką zgarniałabyś glinę spod piachu!

            Chadzam parę razy dziennie, tylko mój pies jak do niego mówię stój
            to staje. Jak był młody to też miał tendencje do ciągnięcia się, ale
            poświęciliśmy troszkę swojego cennego czasu i oduczyliśmy go takich
            zachowań dawno temu. Wystarczy chcieć!
            Zawsze śmieszą mnie osoby wyprowadzane na spacer przez psa bo
            brakiem panowania nad nim świadczą o swojej nieudolności. Tak więc
            zgadzam się z tobą że lepiej będzie jak go oddasz, bo psy tej rasy
            potrzebują mądrych i nieprzypadkowych właścicieli.
            Smutne jest tylko to że za wasze błędy w wyborze rasy psa, brak jego
            ułożenia i w konsekwencji nie panowanie nad nim a także bezmyślność
            (BO PSA NIE BIERZE SIĘ NA CHWILKĘ) płacić będzie pies dla którego
            odrzucenie przez właściciela jest ogromnym cierpieniem.
            Mam nadzieję że w twoje ręce nie trafi już nigdy żaden inny pies.
            • madtea taa... 10.09.07, 09:30
              nie uważasz że zbyt dużo wiary pokładasz w swą mądrość, fachowość i cenny czas
              jaki poświęciłaś na ułożenie psa? pies nie jest twoim przedłużeniem i zawsze
              może zdarzyć się coś, co sprawi, że nad nim nie zapanujesz, czego nie życzę
              stworzeniom i ludziom, na które miałoby to trafić
              • mazowszanka7 Re: taa... 10.09.07, 11:02
                Wcale nie trzeba być wielkim fachowcem żeby umieć psa na smyczy
                prowadzać. Natomiast brak tej umiejętności przekreśla w moich oczach
                daną osobę jako właściciela jakiegokolwiek psa. Dziewczyna która o
                tym pisała nie nadaje się na właściciela i tyle.
                Nie podobają ci się dresiarze z pitami (to akurat rozumiem) ale
                twoje posty do mnie świadczą że nie podobają Ci się także
                normalni ludzie z pitami, bo jak pisze ze mam łagodnego, dobrze
                ułożonego psa i wytykam nieodpowiedzialność i nieudolność u innego
                właściciela to od razu zarzucasz mi zapatrzenie w swoją mądrość i
                fachowość. A w dodatku sugerujesz że mój pies prędzej czy później
                kogoś pogryzie. Przykro mi ale mój przypadek nie pasuje do twoich
                wyobrażeń o ociekających krwią niewinnych ofiar złowrogich pysków
                tych potwornie agresywnych psów. To tyle.
                A rozmowa i tak dotyczy tematu nieodpowiedzialnych ludzi którzy
                nabywają pieska od tak, a później siup pieska do lasku bo potomek w
                drodze(mam nadzieje że chociaz w tej kwestii sie zgadzamy) a nie
                tego kto jakie rasy lubi i czyj pies lepiej ułożony.
                • madtea Re: taa... 10.09.07, 11:46
                  rozmowa dotyczy czy każdego psa da się ułożyć i czy każdy nadaje się do
                  wychowywania z nim dzieci. znam mnóstwo osób z pitami i ani jednej normalnej -
                  każda się cieszy że piesek taki groźny potrafi być, że inny pies nie podejdzie
                  nie mówiąc o pijaczku itp. taki pies zaatakował mojego psa, widziałam sytuację w
                  która uwikłane były dzieci; nie lubię ras bojowych, bo człowiek nie jest w
                  stanie nad nimi w takich sytuacjach zupełnie zapanować; tak, śmieję się z twojej
                  pewności siebie, bo aż nią ociekają twoje posty - ty to potrafisz, inni naokoło
                  ciebie nie, i oni się nie nadają żeby mieć pitty a ty i owszem, bo jesteś mądrym
                  odpowiedzialnym właścicielem. śmieszy mnie i przeraża jednocześnie twoja
                  pewność, że ty i twój pies nigdy nie będziecie w sytuacji, w której będzie on
                  zagrożeniem dla innych. nie wiem jak można byc tak pewnym psiaka, a zwłaszcza
                  bojowej rasy
                  • ewsien79 Madteo 10.09.07, 12:08
                    Właśnie w tym cały problem, że w większości takie psy biorą ludzie,
                    którzy chcą się popisać, a jak pies zaczyna dominować nad
                    właścicielem to jak napisała mazowszanka - do lasku.To jest
                    nienormalne.To są psy, które muszą mieć myślącego właściciela i
                    chylę czoła tym, którzy biorą je z rozwagą wiedząc, że decydują się
                    czasami na ciężką pracę.W przypadku Pauliny być może całkowicie
                    bezmyślny był mąż co twardo wynika z jej postów.Tak jak tysiące
                    ludzi, którzy tak jak na amerykańskich filmach chcą być posiadaczami
                    psa mordercy.Spotykam wiele ludzi z teoretycznie groźnymi rasami i
                    jak widzę jak bawią się te psy z dziećmi i jak są z nimi zwiazane to
                    aż miło - wszystko zależy od właściciela.A ja i tak upieram się przy
                    tym, że też mam pracę (do tego 3 dni w swoim mieście, a jeszcze dwa
                    120 km od miejsca zamieszkania), kawał sporego mieszkania do
                    sprzątania i nie oddam psa.Teraz jak muszę leżeć to obowiązki spadły
                    na męża, ale tak jest i nikt nie pomyślał o tym, żeby oddać
                    zwierzaka komuś innemu.
                    • ewsien79 Paulino myślałam, że to Twój post: cytuję 10.09.07, 12:15
                      Pitt bull w domu ...
                      Autor: paulina-w☺ 07.07.07, 17:38 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                      Odpowiedz

                      witam! Jak czytałam wcześniej zastanawiałyście się co zrobić z
                      pieskami, te
                      dziewczyny, które mają yorki są w dużo lepszej sytuacji ode mnie. Ja
                      mam
                      amstaffa, pies mieszkał juz moim mężem zanim jeszcze się pobraliśmy,
                      więc nie
                      miałam wpływu na to, czy on będzie czy nie, natomiast w takiej
                      sytuacji jaka
                      jest teraz po prostu pies odpada, podjęliśmy decyzję, ze go oddamy w
                      jakieś
                      dobre ręce, najlepiej gdzieś gdzie miałby dużo miejsca do zabawy. Ja
                      niestety
                      nie będę w stanie się nim zajmować, mój mąż długo pracuje, poza tym
                      ten pies
                      strasznie mocno brudzi i śmierdzi, stąd taka decyzja. Czy ktoś ma
                      podobny
                      problem?A może ktoś chciałby odchowanego amstaffa ? wink Pozdrawiam!
                      • paulina1206 Re: Paulino myślałam, że to Twój post: cytuję 10.09.07, 12:32
                        faktycznie podobieństwo jest, ale to nie mój. decyzja o oddaniu psa
                        byłaby ostatecznością w naszym przypadku. Na szczęście znalazł się
                        ktoś kto się nim, zaopiekuje w najgorszych momentach. pozdrawiam!
                    • madtea Re: Madteo - przedziwna odmiana herbaty 10.09.07, 12:41
                      zgadzam się, że trzeba wykazać się odpowiedzialnością a potem i cierpliwością; i
                      to nie tylko przy rasach bojowych, bo zaraz wyjdzie , że to psy dla ludzi IQ
                      powyżej 140 smile ; natomiast naprawdę obezwładniające jest stwierdzanie, że mój
                      pies jest cacy ułożony i jak ma stać to stoi i wiara w to, że tak zawsze będzie
                      - a co mózg mu wycięto i operacyjnie usunięto resztę instyntku? i nie chodzi mi
                      o przekonywanie, ze rasy bojowe są fuj i brzydkie, bo każdy potwór ma swojego
                      amatora; chodzi mi o to, że zwierzakowi nie można ufać bez granic "bo się go
                      dobrze i fachowo ułożyło"
                  • mazowszanka7 Re: taa... 10.09.07, 13:16
                    Nic nie poradzę na to że mój pies nie przejawia żadnej agresji, a w
                    obronie własnej musiałabym nim rzucić w napastnika.
                    Taki już jest i nie jest to wynik szkolenia ani moich
                    czarodziejskich umiejętności.
                    Uczony był tylko posłuszeństwa i nie ciągnięcia się na smyczy. Ot
                    taki” dziwno- zwyczajny „ pitt który chadza sobie spokojnie na
                    smyczy obok śmiesznie pewnego właściciela i nie interesuje się
                    zbytnio innymi psami a z ludźmi się wita.
                    Ma już prawie 8lat i śmiejemy się że jedyne czego jeszcze z nami
                    nie robił to nie leciał samolotem i nie skakał ze spadochronu,
                    uczestniczy prawie we wszystkim, ma i miał bardzo wiele bodźców
                    które sprawdzały na bieżącą jego charakter w różnych sytuacjach.
                    A ty na siłę starasz mi się udowodnić że mój nieagresywny pies i
                    tak pewnie jest agresywny(skubaniutki dobrze udaje)) bo ty tak
                    uważasz.
                    Dlatego dalsza dyskusja nie ma sensu, bo nie jesteś w stanie
                    przyjąć do wiadomości że może być inaczej niż myślisz i nie każdy
                    pies rasy tzw. groźnej MUSI być agresywny.
                    • madtea Re: taa... 10.09.07, 13:39
                      znaczy problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego; nigdzie nie napisałam, że musi
                      być agresywny; za to wszędzie podkreślam, że nieporozumieniem jest pewność, że
                      pies nie będzie agresywny w pewnych okolicznościach; i nie ma o czym rozmawiać,
                      skoro jest problem ze zrozumieniem; pani o kaszy pan o grochu; ja mówię, że może
                      i nie można tego wykluczać, ty że NIE I AMEN;
                      • ewsien79 Re: taa... 10.09.07, 13:59
                        Po ośmiu latach można mieć zaufanie do psa, ja mam kolejnego psa już
                        11 lat i też mam zaufanie do niego.I też mam taki problem, że w
                        ramach obrony trzeba rzucić moim psem, bo on się nie rzuci tylko
                        będzie lizał i bawił się.Sprawdzony został również na dzieciach, a w
                        zasadzie potwornie niegrzecznych bliźniakch, które go szarpały,
                        ciągnęły za uszy, szczypały i jedyne co robił to czasami sobie
                        skamlał, bo dzieci nie byliśmy w stanie upilnować.
                        • madtea eh... 10.09.07, 14:08
                          ja żyje z psiakami od zawsze i też mam do nich zaufanie; jednak ograniczone; w
                          pewnych sytuacjach człowiek nie może ręczyć za siebie, a co tu mówić o psiaku...
                          i tylko nie wiem, czy życzyć wam weryfikacji waszych obserwacji czy pozostania w
                          słodkiej ułudzie kontroli i znajomości psiej psychiki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka