czesc dziewczyny,
Jestem po nocnej wizycie w szpitalu. Obudzilam sie w mokrej koszuli
nocnej i naprawde myslalam, ze juz sie zaczyna (40t.). Woda byla
przezroczysta i bez zapachu..wiec raczej nie zrobilam siusiu przez
sen hahah. Zadzwonilam do szpitala i kazali mi przyjechac. KTG nie
wykazalo skurczy (tzn takie sobie pojedyncze jak przy okresie)a na
dodatek polozna wziawszy wymaz z pochwy, powiedziala ze to dopiero
pierwsza torba plodowa pekla (bo wacik byl brazowy a powinien byc
czarny przy wlasciwych wodach). Odeslali mnie do domu- mam mierzyc
temperature co 4 godziny i czekac. Jesli nie zacznie sie przez 72
godz. w Walentynki ide na wywolanie ..

Czy ktoras z Was tak miala? Tzn nie mam na mysli rodzenia w
Walentynki hahahh ale jak dlugo po odejsciu wod czekalyscie? I co to
za historia z tymi wodami "z pierwszej torby plodowej"?, myslalam,
ze wody odchodza albo nie?