Dodaj do ulubionych

serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co teraz?

05.05.08, 20:56
jestem umówiona z lekarzem na zabieg.Do szpitala nie pójdę, bo tam strach iść.
Wolę w gabinecie z człowiekiem który wie co robi.
Pytanie tylko do dziewczyn które przeżyły taki zabieg, jak to wygląda?
Zastanawiam się czy powinnam iść tam z kimś czy mogę sama(tzn. czy dam radę
sama wrócić do domu).
POwiedzcie mi proszę.Możecie na priv.
Jestem załąmana ale muszę dać sobie jakoś radę z tym co czuję bo starsza córa
mnie potrzebuje...
Obserwuj wątek
    • cerezanita Zaraz, zaraz... 05.05.08, 21:07
      A dlaczego właściwie idziesz do prywatnego gabinetu? Zabiegu dokonuje się pod
      narkozą
    • cerezanita Acha, ku przestrodze przeczytaj posty bara-nek. 05.05.08, 21:09
      Serduszko nie biło, a proszę
      • relaxo1981 Re: Acha, ku przestrodze przeczytaj posty bara-ne 05.05.08, 22:19
        niestety u mnie sprawa jest przesądzona. Zresztą od początku nie było dobrze.
        Tylko wszyscy, łącznie z lekarzem mieli nadzieję,ze się uda...
    • grochalcia Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 05.05.08, 21:13
      oj, a czemu strach do szpitala? ja mialam 2 razy w szpitalu i jakos przezyłamsmile)

      ale ok, ja opisze Ci jak to bylo w wszpitalu, dobrze?

      sam zabieg trwa do pol godziny. nie wiem jak to wyglada w gabibnecie, bo w
      szpitalu podaja narkoze, wiec moj maz nie mogl byc ze mna. pozegnalismy sie
      przed sala operacyjna i potem obudzilam sie i znow byl przy mnie. po narkozie i
      zabiegu 2 godziny lezalam z kroplowka i potem wygonili do domku.

      pewnie u lekarza sporo zaplacisz???

      przemysl ten szpital. ja bylam o 8 w szpitalu a o 16 bylam spowrotem w domku.
      tez mam dziecko-synka. nawet nie zauwazyl, ze mnie nie było.

      bardzo mi przykro, ze i Ciebie to spotkalo. wiem jak to bardzo boli. zycze Ci z
      calego serca, zeby wiecej Cie to nie spotkalo.

      i zapraszam na forum prywatne PROMYCZEK. jest na dziecku-fora prywatne. wśrod
      nas moze bedzie Ci latwiej dojsc szybko do siebie, bo kazda z nas przeyzla to co
      Ty..

      trzymaj sie jakos. sam zabieg to pestka w porownianiu z tym co bedzie
      potem..psychicznie..

      chetnie pomoge jakbys maial jakies pytania.
      Kasia
      • relaxo1981 Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 05.05.08, 22:15
        hmm..nie w szpitalu bo tam ostatnio dziwne rzeczy się dzieją. Niby proste porody
        kończą sie komplikacjami. Boję się tam iść.
        Co do badań to lekarz przewozi tkanki do badań do szpitala, więc i tak są one
        wykonywane.
        Badania hormonów mogę zrobić sama w laboratorium, wiec tez nie widzę problemu.
        Co do znieczulenia to nie wiem jak to jest...jutro idę się dogadać, omówić sprawę.
        • przeciwcialo Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 14:01
          To jedx do innego szpitala. Nie ma rejonizacji. Weź skierowanie i
          znajdx szpital którego sie nie bedziesz obawiac.
        • przeciwcialo Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 14:04
          Bez anestezjologa taki zabieg jest niebezpieczny. A jesli ginekolog
          naopowiada ci że on sam wszystko potrafi to uciekaj. Nie ma
          omnibusów szczególnie w dziedzinach zabiegowych.
      • relaxo1981 Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 05.05.08, 22:20
        I jeszcze jedno..co masz na myśli pisząc,że zabieg to pryszcz w porównaniu z tym
        co jest po nim...
        Teraz to już na prawdę się boję...
        • cerezanita Nie martw się na zapas. 06.05.08, 08:26
          Po zabiegu przez 2-4 tygodnie organizm musi dojść do siebie, zagoić, wyrównać
          poziomy hormonów, itp. Może to przechodzić dość gwałtownie, tzn. pojawiają się
          nagłe zmiany nastroju (upraszczając: od płaczu do śmiechu), utrzymywać się może
          ciągłe zmęczenie, pierwsza miesiączka może być b. bolesna. Ja miałam po prostu
          dołek psychiczny, ale tak to jest. Ty już masz dziecko, więc może nie będzie
          dużo czasu na przemyślenia smile. Trzymaj się i życzę trafnych decyzji.
          • grochalcia Re: Nie martw się na zapas. 06.05.08, 11:03
            dokładnie tak jak pisze cerezanita..chodzi i bol psychiczny. sam
            zabieg to nic takiego. usypiaja Cie, budzisz sie w oka mngnieniu ,
            nic nie bolo, idziesz do domku..

            ale potem siedzisz w domku i boli serducho jak licho..jest płacz,
            smutek-to jest najgorsze.
            mam synka, wiec jego obecnosc bardzo mi pomogła. ale było ciezko.

            zabiegu sie nie boj.

            i napisz co powiedzial Ci lekarz/ w jakim znieczuleniu bedzie zabieg?

            trzymam kciuki
            Kasia
    • bozena-33 Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 05.05.08, 23:08
      nie bój iść się do szpitala, a co jeśli dojdzie pózniej do niedaj
      boże jakiegoś krwawienia, kto ci pomoże. Nie przezyłam tego ale
      ostatnio dużo sie tego naoglądałam w szpitalu( byłam na
      podtrzymaniu) i wiem że tam jest opieka, masz ją przez 24h. Przed
      zabiegiem musisz mieć zrobioe ekg. i rozmowa z anesteziologiem.
      Przemyśl to sobie jeszcze raz biorąc pod uwagę wszystkie za i
      wszystkie przeciw.Po narkozie musisz leżeć conajmniej przez 2h.Głowa
      do góry, w szpitalu nie gryzą.
      • asiak0976 Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 08:41
        ja tez mialam zabieg w szpitalu i uwazam ze naprawde lepiej dmuchac
        na zimne i wykonac ten zabieg w szpilalu,po piewszwe narkoza a potem
        musisz polezec pod kroplowka no i w raze "w"- bo roznie moze byc-
        bedziesz pod opieka lekarska, sam zabieg naprawde nie boli szybko
        mija ale tak jak pisza dziewczyny potem jak wrocisz do domu
        pozbierac sie psychicznie jest ciezko ale czas leczy rany i gdzies
        przeczytalam takie fajne slowa ANIOLKI NIE ODCHODZA... TYLKO RODZA
        SIE W INNYM TERMINIE smile) ja mialam zabieg poltora roku temu teraz
        jestem w 15 tyg ciazy i wszystko jest ok-
        trzymaj sie cieplutko wszystko bedzie dobrze pozdrawiam
    • male-nam Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 10:02
      Przede wszystkim bardzo mi przykro.

      Rozumiem strach przed szpitalem - to Twoja decyzja, ale ja nie odważyłabym się z kolei pójść prywatnie.
      Kilka kwestii:
      - zabieg powinien odbywać się w znieczuleniu. Proszę, nie daj się namówić na nic innego.
      - samo łyżeczkowanie trwało krótko i odbyło się bez problemów, dość szybko się wybudziłam i tego samego dnia już byłam w domu. Ale wcześniej miałam założone dopochwowo preparaty, których zadaniem było rozszerzenie szyjki i w miarę możliwości sprowokowanie rozpoczęcia poronienia samoistnego - tak jest ponoć lepiej niż w czasie zabiegu rozwierać szyjkę na siłę, bo mogą być potem problemy w następnej ciąży z niewydolnością szyjkową.
      - w miarę możliwości postaraj się nie być sama. To trudne doświadczenie i lepiej je dzielić z kimś kochającym, jeśli jest taka możliwość. Piszesz: "muszę sobie dać radę", ale dziewczyny słusznie Cię uprzedzają, że z pewnością czekają Cię przeżycia, których się może teraz nie spodziewasz - żałoba po utracie dziecka ma swoje prawa i warto się starać dobrze i mądrze przeżyć ten czas.
      - nie pytałaś o to, ale dopowiem - niezależnie od wieku dziecka masz prawo je pochować, jeśli chcesz i czujesz się na siłach. Masz prawo zarejestrować urodzenie w USC. Zajrzyj na stronę poronienie.pl/ - dowiesz się więcej, jeśli potrzebujesz.

      I życzę Ci dużo siły.
    • moncik79 Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 12:16
      Witaj, ja miałam zabieg w zeszły piątek, podobnie jak u Ciebie serduszko mojego
      dziecka przestało bić w 8 tygodniu. Jedyne co mogę powiedzieć, to nie bój się
      zabiegu w szpitalu. Ja miałam zrobiony pod narkozą, trwało to dosłownie 5 do 10
      minut, później przez godzinę spałam. Po dwóch godzinach wróciłam do domu. Myślę,
      że to lepsze rozwiązanie niż zabieg w prywatnym gabinecie, ja też bardzo się
      bałam, ale naprawdę niepotrzebnie. Za to teraz ciężko wrócić mi do normalnego
      funkcjonowania, to chyba hormony i poczucie straty nie dają mi spokoju, bardzo
      się staram, ale nie wychodzi mi tak jak bym chciała. Wiem, musi minąć trochę
      czasu zanim wrócę do równowagi psychicznej. Ale Tobie naprawdę radzę udać się do
      szpitala, bo nigdy nic nie wiadomo. Trzymaj się.
      • cerezanita Witaj moncik79! 06.05.08, 13:50
        Trzymaj się, jeszcze będzie lepiej. Nie staraj się na siłę szybko wracać do
        "normalnego funkcjonowania", masz prawo przez czas odp. dla Ciebie przeżywać
        Twoją stratę. Daj sobie czas na płacz i zamyślenie, rozmawiaj o tym z bliskimi,
        jeśli to Tobie przyniesie ulgę, nie daj sobie zredukować Twojego doświadczenia
        do czegoś nieistotnego
        • moncik79 Re: Witaj moncik79! 08.05.08, 09:36
          Cerezanita dziękuję za radę, wiem, ze nie powinnam zamykać się w sobie, ale ja
          po prostu nie chcę o tym z nikim rozmawiać, denerwuje mnie to, że wszyscy pytają
          jak ja sie czuje? A jak ja mogę się czuć!!! Źle - nie, bo fizycznie jest coraz
          lepiej, za to psychicznie jestem w rozsypce. Zawsze myślałam, że jestem silna a
          teraz... Wiem, że sama muszę sobie z tym poradzić, tylko że zamiast lepiej jest
          coraz gorzej.
    • lilith76 Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 14:14
      Przykro mi sad
      Ja z tego samego powodu opuściłam to forum w styczniu.
      Szpitala się nie bój, ja bym umierała ze strachu przed zabiegiem w gabinecie. Mamy chore czasy, nigdy nie wiesz, czy do gabinetu nie wpadnie antyaborcyjna brygada specjalna z dziennikarzem TVN uncertain

      Mnie uspali, bałam się potwornie, ale sen przychodzi w ułamku sekundy, a po kwadransie byłam z powrotem na sali i wydawało mi się, że minęła z minuta. Fizycznie czułam się ok, brzuch delikatnie pobolewał jak w końcówce miesiączki lub w czasie łagodnej owulacji (około 10 dni plamień), ale psychicznie, to sama wiesz jak to jest sad I jeszcze przez kilka dni utrzymywały się jakieś objawy ciążowe, co doprowadzało mnie do histerycznego płaczu.
      • awekm Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 19:01
        ja poroniłam we wrzesniu ubiegłego roku i chyba miałam mniej
        szczęścia niż wy bo nie mialam żadnego zabiegu pod narkozą (tylko
        znieczulenie miejscowe). Szpital ok nie było źle, ale mam koleżankę,
        która robiła to w gabinecie i lepiej to zniosła niż ja, gdyż nie
        leżała w pobliżu matek, które niedawno urodziły i cieszyły się
        swoimi pociechami. A ja leżałam sama na sali i wciąż wyłam słysząc
        płacze dzieci. Mysle,że jezeli lekarz jest ok i masz do niego pełne
        zaufanie to nie powinno byc żadnych komplikacji. Życze ci dużo
        wytrwałości i cierpliwości, bo ten ból psychiczny potem kiedyś
        minie.
        pozdr.
    • anew3 Re: serduszko przestało bić w 8 tygodniu...co ter 06.05.08, 19:04
      nie boj sie zabiegu ale nie idz sama, zrob potem badania. wiem ,
      domyslam sie jak sie czujesz, przeszlam przez to dwa razy ....ale
      jesli cie to troche pocieszy to teraz mam problemy z pisaniem bo na
      kolanach spi mi mala, sliczna i niegrzeczna dziewczynka....
      wejdz na forum poronienie a potem zawitasz tu ponownie!
    • alicja0000 ja ci coś mogę o tym powiedzieć 06.05.08, 22:07
      To temat dla mnie bo ja też w 8 tygodniu miałam zabieg, też serduszko przestało
      bić. To co Ci opiszę zdarzyło sie tylko i wyłącznie mnie i to tylko i wyłącznie
      moje zdanie. Ja miałam jeden zabieg w szpitalu pod pełną narkozą i jeden dla
      odmiany w gabinecie prywatnie u mojego gina w znieczuleniu tzw. głupim jasiu.
      Fakt,że szpitala nie wspominam cudownie-niemiłe pielęgniarki, obcesowi lekarze,
      cieżarne, które samym widokiem wyciskają łzy ale gdybym miała wybierac wybrała
      bym znowu szpital. Drugi zabieg w październiku 2007 miałam robiony w gabinecie
      prywatnie. Wybuliłam kasę bo nie chciałam iść do szpitala jak Ty, nie chciałam
      tam leżeć i takie tam. Ale to co przeżyłam podczas zabiegu to koszmar. Wydawało
      mi się, ze jestem odporna na ból, nigdy nie stosowałam tabletek
      przeciwbólowych...Umiałam sobie poradzić prawie z każdym bólem ale tego bólu
      podczas zabiegu nie da się opisać. Może dlatego mnie tak bolało bo gin
      powiedział, że mam jakąś tam szyjkę (twardą?), dobrą do noszenia ciąży ale
      podczas tego zabiegu myslałam że zejdę. Kompletnie nie miałam rozwarcia mimo że
      wcześniej podał mi jakieś tabletki. Był bardzo delikatny ale głupi jaś zrobił ze
      mnie histeryczkę. Po prostu nie byłam sobą-ryczałam, wręcz zalewałam się łzami.
      Gadałam bzdury, ze nie chcę mieć więcej dzieci i żeby mnie gin nie pocieszał bo
      mnie kompletnie nie rozumie bo jest facetem! Gin stwierdził, że to normalne
      zachowanie, był bardzo wyrozumiały ale mi było później strasznie głupio.Podali
      mi zwiększoną dawkę tego znieczulenia bo po jednym wszystko czułam. Z bólu wyłam
      i myślałam, że powyginam nogami metalowe podpórki w fotelu.Potem kręciło mi się
      w głowie i gdyby nie mąż nie doszłabym sama do domu, dobrze że był ze mną. Teraz
      gdybym miała wybierać, wybrałabym szpital z pełną narkozą. Zasnęłam w mgnieniu
      oka i za niedługo było już po wszystkim. Bez bólu, bez stresu, bez odgłosów
      "skrobania". W życiu nie zapomnę tego odgłosu, będzie mnie prześladywał do
      śmierci. Takie to moje niemiłe przeżycia z prywatnego zabiegu- dla swojego dobra
      wybierz szpital. Trzymaj się ciepło.
      • cerezanita Alicjo, bardzo Ci współczuję. 07.05.08, 07:47
        Mam nadzieję, że nie zdarzyły się potem jakieś komplikacje.
      • relaxo1981 Re: ja ci coś mogę o tym powiedzieć 07.05.08, 13:31
        strasznie Ci współczuję,że musiałaś przejść przez taki koszmar...
        Nie rozumiem tylko co daje to,żę kobieta widzi, słyszy i czuje to co robi lekarz
        przy łyżeczkowaniu bez znieczulenia...
        bo mój lekarz powiedział mi,że lepiej nie robić tego pod narkozą...
        • cerezanita relaxo 07.05.08, 17:58
          Jak sama widzisz z naszych doświadczeń wynika, że narkoza to błogosławieństwo.
          Ale w szpitalu, z odp. opieką. Trwa krótko, a pozwala nie wiedzieć, co się
          działo, nie słyszeć rozmów i odgłosów wszelkich. W zasadzie nie wiesz, jak ten
          zabieg przebiega.
          Co Ci ten lekarz chce zrobić? Ja tego naprawdę nie rozumiem. W XXI wieku? Nawet
          dentyści doradzają narkozę do usuwania trudniejszych zębów.
          • grochalcia Re: relaxo 07.05.08, 20:43
            relaxo, cerazanita ma rację..pytal;as o rade. popatrz ile osob Ci radzi
            szpital...sporo ten gin sobie zyczy za zabieg w gabinecie? bo moze jemu tylko o
            kase chodzi a nie o Twoje zdrowie, co????
            oczywiscie decyzja Twoja.
            wszystkie przez to przeszlysmy, dlatego chcemy, zebys i Ty przeszla prze to w
            maire lagpdnie...
            • relaxo1981 Re: relaxo 08.05.08, 10:03
              nie wiem o co chodziło z tym lekarzem. koleżanka mówiła mi,że jej robił
              łyżeczkowanie w znieczuleniu miejscowym i było koszmarnie ale wszystko się
              wygoiło i 4 miesiące po zabiegu zaszła w ciążę..i to ciążę bez szczególnego ryzyka.
              On jej ponoć przed zabiegiem powiedział,ze przy zabiegu z narkozą istnieje
              większe ryzyko zrostów i niedrożności jajowodów...a o tym naczytałam się już
              sporo z forum NIEPŁODNOŚĆ. Kończy się to potem kolejnymi problemami w zajściu w
              ciąże i laparoskopią.I to mnie troche do niego przekonało.
              A teraz mam przyjść do niego za tydzień do kontroli. Kurczę, ten lekarz na
              prawdę sporo ciąż na których inni lekarze postawili krzyżyk doprowadził do końca
              i rodziły się zdrowe dzieci. Przyjmuje trudne przypadki i dziewczyny wychodzą z
              problemów. Dlatego atak mu zaufałam i nie bardzo chce mi się wierzyć,ze chodziło
              o kasę...
              • male-nam Re: relaxo 12.05.08, 10:07
                relaxo1981 napisała:


                > On jej ponoć przed zabiegiem powiedział,ze przy zabiegu z narkozą istnieje
                > większe ryzyko zrostów i niedrożności jajowodów...a o tym naczytałam się już
                > sporo z forum NIEPŁODNOŚĆ. Kończy się to potem kolejnymi problemami w zajściu w
                > ciąże i laparoskopią.I to mnie troche do niego przekonało.

                Nie bardzo widzę, jaki związek mogłaby mieć narkoza ze zrostami? Owszem, po
                łyżeczkowaniu jest większe prawdopodobieństwo pojawienia się takich problemów,
                ale żeby było to uzależnione od narkozy - to dziwne. No cóż, ja nie jestem
                lekarzem, więc mogę nie wiedzieć.

                Jak rozumiem, jesteś już po zabiegu? I jak się czujesz?
    • liwilla1 Re: och relaxo :( 07.05.08, 08:03
      jakze mi przykro sad jestem calym sercem z Toba i mocno trzymam kciuki...
      • kopciuszek1605 Relaxo 07.05.08, 13:10
        Ja byłam w szpitalu przez 5 dni. Przyjechałam wieczorem i tego dnia
        zrobili mi betę, nie było żadnych wątpliwości. Ponieważ to moja
        pierwsza ciąża, lekarze chcieli żeby poronienie przebiegło jak
        najbardziej naturalnie. Co ja się nacierpiałam. Każdego ranka USG,
        przez pierwsze dwa dni aplikowano mmi dopochwowo tabletkę indukującą
        poronienie, przeraźliwie bolące skurcze, krew, skrzepy, strrrasznie!
        Ponieważ resztki pęcherza płodowego zostały w szyjce macicy,
        stwierdzili, że nie zrobią zabiegu pod narkozą, założyli wziernik i
        wyciągali to! Koszmar. Myślałam, że to już koniec, ale nie.
        Następnego dnia okazało się, że jeszcze są jakieś pozostałości
        pęcherzyka i znowu mi to bez narkozy wyciągali z szyjki. Po godzinie
        wyszłam ze szpitala. Dziewczyna, która leżała ze mną na sali, miała
        zabieg bo na nią te tabletki nie podziałały. Zrobili pod narkozą, po
        15 minutach wróciła, już nie spała, tylko trochę była nietomna.
        Wyszła po kilku godzinach od zabiegu. Nie radzę robic łyżeczkowania
        bez narkozy!!!
        • michalka26 Re: Relaxo 12.05.08, 11:15
          ja tez mialam lyzeczkowanie pod narkoza robione okolo godz 20 wyszlam rano na
          nastepny dzien, po zabiegu ostro zalamana w sensie psychicznym(3 lata temu)
          obecnie mam zdrowego i cudnego syneczka
          zycze szczescia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka