magdziaa77
23.06.08, 23:37
Jestem w 13tc i od zeszłego czwartku na zwolnieniu. Zwolnienie
dostałam z powodu zaostrzonej astmy i trochę alergii (niestety
pogoda i pora roku nie sprzyjają).
Do tego wszystkiego mam bardzo nieciekawą sytuację w pracy (praca
stersująca i bardzo stresujący szef wrzucający na głowę dodatkowe
obowiązki i nie zważający na odmienny stan). Niestety w pracy
głównie siedzę, więc przed zwolnieniem bardzo drętwiały mi nogi
(teraz zresztą też mi drętwieją jak dłużej posiedze). Do tego
wszystkiego czuję się niemożliwie zmęczona, mam zawroty głowy i nie
mogę czasem spać po 2-3 godziny w środku nocy.
Jak chodziłam do pracy to czułam się okropnie - fizycznie i
psychicznie (że nie mogę nadążyć i mam trochę wolniejsze tempo
pracy; do tego jeszcze szef wytrzasający się że czegoś nie zdążyłam
zrobić). Zapomniałam jeszcze dodać, że mam 3-letnią córeczkę dla
której chodząc do pracy zupełnie nie miałam czasu, bo po pracy nie
nadawałam się do niczego.
Wiele osób namawia mnie żebym siedziała sobie na zwolnieniu już do
końca ciąży, bo przecież w tym stanie się należy (własny mąż jest
pierwszy, który mi to mówi). A ja po pierwsze mam straszny wyrzut
sumienia z powodu nie chodzenia do pracy a po drugie zastanawiam
się, czy lekarz tak chetnie będzie mi dawał zwolnienia jeszcze przez
pół roku? W pierwszej ciąży chodziłam do pracy z małymi przerwami do
31tc.
Czuję się strasznie i w dodatku głowa mi pęka od myślenia (no tak,
pewnie za dużo analizuję). Co myślicie?
Dzieki za wszystkie komentarze.
Magda