Dodaj do ulubionych

Parę uwag o badaniach prenatalnych

07.08.08, 11:21
No cóż , ten post może i będzie trochę chaotyczny, piszę w przerwach między
przyjęciami, trochę na dyżurze.

Większość postów napisanych w odpowiedzi na postawione przeze mnie 2 tyg temu
pytanie była wyważona i widać , że piszące zdają sobie sprawę z ograniczeń
badań prenatalnych (memphis- respect)
Ale "milcząca większość" aktywnych na tym forum i przezornie nie piszących w
tym wątku ma nikłe pojęcie czym są te badania.

Pierwsza sprawa-badanie prenatalne to taki chwytliwy slogan.
Badania nieinwazyjne (usg, PAPPa, test potrójny) dają pojęcie o RYZYKU
urodzenia dziecka z wadą. Nawet jeżeli z przeliczeń wychodzi, że ryzyko
urodzenia dziecka z z. Downa wynosi 1/200 porodów to oznacza to , że 199
dzieci z takim NT i bez widocznej kości nosa urodzi się zdrowe!! A amnio
pozwalająca na sprawdzenie czy nie ma wady genetycznej kończy się 1/200
poronieniem.
Czy każda z Was ma tego świadomość i akceptuje ryzyko?
Byłem we Francji i rozmawiałem z ginekologami w dużym szpitalu uniwersyteckim.
Robią dużo amnio jako konsekwencje testu potrójnego ale wg opinii praktyków to
strzelanie a armaty do wróbla. Oczywiście we Fr prawo jest duzo bardziej
liberalne i można wykonać interupcje ze wskazania- z. Downa. Ale czy
faktycznie to jest wskazanie?
Gdy się słyszy od lekarza - jest ok , to oddychamy z ulgą i nie zastanawiamy
się co zrobilibyśmy , gdyby wiadomość brzmiała - ryzyko urodzenia dziecka z z.
Downa wynosi 1/80 porodów. 79 dzieci urodzi się zdrowych!!

W Polsce żaden autorytet medyczny nie podpisał się i nie podpisze oficjalnie
pod opinią , że stwierdzenie z. Downa jest wskazaniem do aborcji. Zagryzły by
go autorytety moralne. Nie ma oficjalnego stanowiska Polskiego Tow. Gin. o
dopuszczalności aborcji ze wskazania- z. Downa. Jedynie na wykładach pada
stwierdzenie - tak, z. Downa JEST wskazaniem do przerwania ciąży.
Wielu lekarzy może jednak odmówić wykonania zabiegu w takiej sytuacji.

Nie przywiązujcie tak dużej wagi do badania usg. To znakomita metoda ale sam
Nicolaides (twórca współczesnej ultrasonografii prenatalnej ) stwierdził , że
w jego ośrodku 5% wad nie jest rozpoznawanych . Każdy lekarz może przepuścić
HLHS, przełożenie dużych naczyń, brak nerki czy coś innego. To jest badanie
subiektywne, zależy m.in. od doświadczenia badającego , klasy sprzętu ale też
i od tego czy bada 5 czy 35 pacjentkę tego dnia. Widziałem już z. Edwardsa z
licznymi wadami wewnętrznymi, gdzie pod badaniem podpisał się wysokiej klasy
specjalista zajmujący się praktycznie tylko diagnostyką
prenatalną.Wielokrotnie możecie przeczytać w opisach badania , że "nie
uwidoczniono wady" . To , że nie uwidoczniono nie oznacza , że tego nie ma !!!
Żadne badanie nie da GWARANCJI ani PEWNOŚCI o tym, że dziecko jest i że będzie
zdrowe. Jak ktoś chce mieć gwarancję to polecam zakup agd w Mediamarkt a nie
ciążę.

Na chwilę obecną badanie 3/4D jest badaniem głównie dla pacjentki. Dla lekarza
podstawowym jest badanie dwuwymiarowe ( czarno-białe jak kto woli). 3/4D jest
komercja i na wykładach przyznają to wymieniane tu na forum autorytety
warszawskie i inne. Tak więc nie piszcie , że wykonanie 3/4D jest konieczne bo
jest najlepsze, wykrywa wszystkie wady itp bzdury.

Oczywiście są sytuacje, kiedy można stwierdzić w usg na 100% istnienie wady ,
skierować pacjentkę do terminacji ciąży a własciwie to pozwolić jej na
podjęcie takiej decyzji. To zawsze jest trudna decyzja dla kobiety i dla
lekarza. Kilka lat temu znalazłem potężne wodogłowie, przepuklinę m-rdzeniową,
pacjentka obeszła kilka ośrodków i wszędzie usłyszała to samo- dziecko nie
przeżyje. Ale dzielna kobitka chciała zawalczyć, może się uda. I mała ma chyba
4 lata, porusza się na wózku , ma zastawkę , jest po kilku operacjach,
intelektualnie nieznacznie tylko odstaje od rówieśników. Ale to wszystko
osiągnięto olbrzymim poświęceniem rodziców, koszty rehabilitacji ogromne.
Rozumiem, że nie każdego stać na takie poświęcenie i nie miałem żadnych
obiekcji co do skierowania pacjentki na zabieg gdy miałem do czynienia z
podobną sytuacją.
Ale ta sytuacja była potężna nauczka dla wszystkich lekarzy zajmujących się tą
pacjentką. Dziecko żyje na przekór wszystkim autorytetom. Jaka jest jego
jakość życia, jakość życia rodziców- nie mnie to oceniać. Pare tygodni temu w
weekend wpadły mi w ręce "wysokie obcasy" z artykułem na ten temat , polecam
lekturę.

Tak więc miłe panie, nie ma "pewności" ani "gwarancji", że po stwierdzeniu w
usg niewystępowania wady, prawidłowej budowy anatomicznej płodu, niskiego
ryzyka urodzenia dziecka z wadą po wykonaniu testów biochemicznych faktycznie
urodzicie pięknego i zdrowego "dzidziusia". Jest tylko wysokie
prawdopodobieństwo , że tak się stanie.

Nie proście lekarzy , by bez istotnej potrzeby włączali funkcję Dopplera ,
zwłaszcza we wczesnej ciąży. Na jednym ze szkoleń lekarz z UK był zaszokowany
jak lekką ręką szafują polscy lekarze Dopplerem w ciąży 12-14 tyg czy niższej,
tylko po to żeby sobie pacjentka posłuchała serduszka.

Dlatego PLIZZZZ , nie piszcie na forum bajek o badaniach prenatalnych, nie
wieszajcie psów na lekarzach bo nie stwierdzili , że dziecko ma 3 palce , nie
straszcie się wzajemnie opowieściami rodem z koszmarów sennych.

Mam nieodparte wrażenie , że wiele pań piszących na tym (i nie tylko na tym)
forum to osoby albo nie mające nic do roboty bo dzieckiem zajmuje się niania a
paniusia kawkę i do klawiatury pisać bzdury zasłyszane u fryzjera (niestety
czasem i u lekarza) albo taki, które faktycznie przeżyły traumę niepomyślnej
diagnozy prenatalnej, obumarcia ciąży, chamskiego potraktowania przez lekarza
i chcąc odreagować - straszą inne panie.
Lekarze nie są nieomylni. Są lepsi i gorsi ale nawet najlepszym zdarzają się
wpadki diagnostyczne i terapeutyczne.
Wielka prośba na koniec. Jeżeli u dziecka po porodzie stwierdzi się wadę a
lekarz jej nie rozpoznał w ciąży to poinformujcie o tym fakcie tego medyka.
Przy kolejnych badaniach będzie się bardziej starał , kolejne pacjentki
naprawdę na tym skorzystają.

mam nadzieję, że ten troche obrazoburczy tekst wyprostuje choć część
nieprawdziwych wyobrażeń dot. badań prenatalnych.

house_md
Obserwuj wątek
    • wij-drewniak Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 11:35
      > Nie proście lekarzy , by bez istotnej potrzeby włączali funkcję
      Dopplera ,
      > zwłaszcza we wczesnej ciąży. Na jednym ze szkoleń lekarz z UK był
      zaszokowany
      > jak lekką ręką szafują polscy lekarze Dopplerem w ciąży 12-14 tyg
      czy niższej,
      > tylko po to żeby sobie pacjentka posłuchała serduszka.

      Lekarz, u którego ja robię usg już drugą ciążę (znany O.-M.)
      rutynowo sprawdza przepływy w pępowinie, jak mniemam Dopplerem. Co
      jest takiego szkodliwego w tym Dopplerze? Trwa to moim zdaniem ok. 5
      sekund.
    • szarlottta Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 11:48
      house_md napisał:

      > Nie proście lekarzy , by bez istotnej potrzeby włączali funkcję
      Dopplera ,
      > zwłaszcza we wczesnej ciąży. Na jednym ze szkoleń lekarz z UK był
      zaszokowany
      > jak lekką ręką szafują polscy lekarze Dopplerem w ciąży 12-14 tyg
      czy niższej,
      > tylko po to żeby sobie pacjentka posłuchała serduszka.

      Także chciałabym wiedzieć. Generalnie podczas USG pani dr włączyła
      jeden guzik i usłyszałam bicie serduszka. Co w tym złego? Jaki
      ten "guzik" ma wpływ na dziecko?
      • mruwa9 Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:05
        szarlottta napisała:

        Co w tym złego? Jaki
        > ten "guzik" ma wpływ na dziecko?

        Ano na przyklad taki (na matke, nie na zarodek):
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=83087284
        • szarlottta Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:22
          mruwa9 napisała:


          > Ano na przyklad taki (na matke, nie na zarodek):
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=83087284

          Wiesz co, wsłuchiwani się w bicie serca w 6 tc... no nie wiem, teraz
          jestem w 18tc i do tej pory miałam 2 razu USG, pierwsze dopochwowe w
          8tc, gdzie nawet mi nie przyszło do głowy aby słyszeć serce a drugie
          w 12 tc, już dokładne na dobrym sprzęcie gdzie zobaczyłam maleństwo,
          dwie nogi, 5 palców, kośc nosową itd. Serce także zobaczyłam i
          usłyszałam. I nadal nie rozumiem co w tym złego...
          • mruwa9 Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:28
            od jak dawna bywasz na tym forum? Nie ma tygodnia, zeby nie pojawilo
            sie co najmniej kilka watkow, ze na usg we wczesnej ciazy nie
            widac/ slychac seruszka , co wprawia przyszle mamy w niepotrzebna
            panike.
            • wij-drewniak Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:37
              Ale chyba jednak mało kiedy serca w 6 tc. się SŁUCHA. Raczej po
              prostu obserwujemy pulsujący punkcik
              • szarlottta Dokładnie. 07.08.08, 12:38

              • mruwa9 Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:40
                wij-drewniak napisała:

                > Ale chyba jednak mało kiedy serca w 6 tc. się SŁUCHA. Raczej po
                > prostu obserwujemy pulsujący punkcik

                Ale PO CO? A co, jesli go (jeszcze) nie widac ?
                • wij-drewniak Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:57
                  Kurczę, ale przecież każdy jest inny. Ma inną odporność, podatność
                  na stres i wbijanie sobie do głowy. Jak pierwszy raz zaszłam w
                  ciążę po wielu mieisącach starań to zbobiłam betę, mało tego nie
                  raz a dwa razy. Okazało się że nie przyrasta prawidłowo, poroniłam.
                  dziwisz się, że wdrugiej ciąży za raz po teście poleciałam na betę?
                  Że jak tylko pewnego dnia przestałam czuć się w ciąży to w spazmach
                  poleciałam na izbę przyjęć? Tak, w 7 tc. I wtedy widok bijącego
                  serca był dla mnie wszystkim. Z dzieckiem do końca było w porządku.
                  Teraz znów jestem w ciąży i już jest inaczej. Już nie panikuję.
                  Napisano o szkodliwości Dopplera, więc się dopytuję co konkretnie to
                  powoduje, bo lekarz u którego rano byłam na usg (13 tc) robi badanie
                  przepływów rutynowo
            • szarlottta Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:38
              mruwa9 napisała:

              > od jak dawna bywasz na tym forum? Nie ma tygodnia, zeby nie
              pojawilo
              > sie co najmniej kilka watkow, ze na usg we wczesnej ciazy nie
              > widac/ slychac seruszka , co wprawia przyszle mamy w niepotrzebna
              > panike.

              Na forum jestem niemal od początku ciąży- czyli od 18tygodni.

              Tylko mruwa9, jak można zaobserwować autorka wątku określiła go
              mianem "Parę uwag o badaniach prenatalnych ",
              a mówiąc o padaniach prenatalnych nie mówimy przecież o 6tc...
              • memphis90 Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 16:44
                Autor wątku smile
            • gaja78 Re: Pytanie jak wyżej... 08.08.08, 00:02
              mruwa9 napisała:

              > od jak dawna bywasz na tym forum? Nie ma tygodnia, zeby nie pojawilo
              > sie co najmniej kilka watkow, ze na usg we wczesnej ciazy nie
              > widac/ slychac seruszka , co wprawia przyszle mamy w niepotrzebna
              > panike.

              IMHO w panikę wprawia je fakt niemyślenia. I brak chęci zdobywania podstawowej
              wiedzy, która w internecie jest na wyciągnięcie ręki.
        • aga-agata Re: Pytanie jak wyżej... 07.08.08, 12:46
          pamiętam tamten post - nie odpisałam wtedy, ponieważ memphis
          napisała to wszystko, co i ja chciałabym napisać. jestem obecnie w
          drugiej ciąży i na początku dopadły mnie strachy: a że stara jestem,
          że foliku nie bralam, że to, że tamto...Dodatkowo strach spotęgowany
          jest faktem, że od 10 lat pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi.
          Historii o wynikach różnych badań prenatalnych i ich niezgodności ze
          stanem faktycznym nasłuchałam się dziesiątki. Część
          tych "przypadków" znam osobiście. Lekarza mam zaufanego, na
          pierwszej wizycie opowiedziałam mu o moich wątpliwościach, spytałam
          o wykonanie dodatkowych badań. Z całą serdecznością sprowadził mnie
          na ziemię: decyzja należy do mnie, ale w zasadzie nie ma wskazań, no
          i tak naprawdę po co mi one?( brutalnie rzecz ujmując - płodu z
          zesp. Downa nikt mi nie usunie, a wady letalne najczęściej widoczne
          są na zwykły badaniu usg) Oczywiście usg i w razie wątpliwości
          dalsza diagnostyka, ale to i tak byłoby zalecone bez moich strachów.
          acha i jeszcze jedno - u tego lekarza prowadzę drugą ciążę i zawsze
          słyszę "NIE WIDZĘ NIC NIEPOKOJĄCEGO" - zawsze podkreślony jest ten
          czynnik ludzki i możliwość błędu. Odpuściłam wszystkie dodatkowe
          badania, dające i tak wynik statystyczny, nie myslę już o amnio,
          cieszę się ciążą i mam nadzieję, że wszystko będzie ok.
          czytając to forum widzę tendencję do niepotrzebnego podkręcania
          emocji - kiedyś robiło sie test gdy się okres spóźniał i szło do
          lekarza po jakimś czasie, teraz dziewczyny testują w dniu
          spodziewanej miesiączki i niemal natychmiast lecą do lekarza,
          martwią sie brakiem bicia serca, robią badanie bety co drugi dzień -
          i nie mówię tu o dziewczynach z kłopotami, po kilku poronieniach,
          czy latach starania sie o dziecko, ale zwłaszcza o tych, dla których
          to pierwszy czy drugi cykl starań. Póżniej jest wzajemne
          porównywanie parametrów w poszczególnych tygodniach i straszenie się
          czynikami szkodliwymi. Wiele młodych dziewczyn nie weryfikuja tej
          wiedzy u lekarza, traktująć forum jako wyrocznię i przekazując
          te "prawdy" dalej. Chyba sie trochę rozpisałam, ale ogólnie chodzi
          mi o to, żeby trochę wyluzować. Pozdrawiam wszystki przyszłe mamy smile
    • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 12:17
      Twoj post wcale nie jest obrazoburczy ( a juz do oryginalu- house md-
      to bardzo daleko wink . Podpisuje sie pod Twoja opinia (z tych
      wlasnie powodow, o ktorych piszesz, poprzestalam na rutynowej opiece
      podczas ciaz, bez oznaczania betaHCG we krwi, usg nie_wiadomo_ile_D).
    • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 12:40
      doktorze Housie, M.D.
      Dla mnie twój post jest bez sensu. Wszystko to wiem i co z tego?
      Lekarz ma zawsze super-dokładnie przeprowadzać USG- a nie po łebkach....
      "Przy kolejnych badaniach będzie się bardziej starał , kolejne pacjentki
      naprawdę na tym skorzystają".
      A co mnie obchodzą kolejne pacjentki-ja chcę mieć dobrze wykonane USG!!!
      Lekarze w ogóle mają wiele rzeczy w d...i jak się im nie przypomni o pewnych
      sprawach to albo czegoś nie zbadają albo coś przeoczą.
      Mam wrażenie, że myślą że do nich przychodzą niedouczone baby ze wsi- a to błąd-
      w dobie internetu - to i owo można zweryfikować jak lekarz wciska kit......
      A już dostają szewskiej pasji- jak pacjentka coś wie.....
      • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 12:51
        Szkoda,ze nie zrozumialas, o czym house_md pisal. Podejrzewam, ze
        wiekszosc kobiet ( a z Twojego postu wynika, ze pewnie Ciebie to
        rowniez dotyczy) oczekuje, ze wskutek super-hiper opieki prenatalnej
        u najlepszych specjalistow dostana 100% gwarancje urodzenia zdrowego
        dziecka. Ze nowoczesne badania i technologia ( usg) pozwola ze 100%
        pewnoscia ocenic stan plodu. A tak, prosze pani, to tylko e Erze...
        Tu mowa jest o tym, ze owe badania (i ich wyniki) mowia jedynie o
        prawdopodobienstwie urodzenia zdrowego/chorego dziecka, a nie o
        pewnosci (poza nielicznymi wyjatkami). I ze kazde z badan ma odsetek
        wynikow falszywie dodatnich i falszywie ujemnych, a decyzje podjete
        na ich podstawie moga byc dramatyczne w skutkach: chyba rok temu
        bylo glosno o przypadku we Wloszech, gdzie mylnie rozpoznano u plodu
        wielowadzie, usunieto ciaze w 5-6 miesiacu, zeby stwierdzic, ze plod
        jest prawidlowo wyksztalcony i zdrowy. I natychmiast podjeto
        niekuteczna reanimacje..Trudno o bardziej drastyczny przyklad.
        Tu masz jeszcze jeden przyklad:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=80190765&a=80190765
        • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 12:54
          Moja droga w życiu NIC nie jest pewne.....
          Dziecko może się okazać bardzo chore np. w tydzień po urodzeniu.....
          Nie wiem w ogóle po co to HOuse powypisywał.
          • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 13:04
            Chocby po to, zeby slepo i bezgranicznie nie wierzyc w mozliwosci
            wspolczesnej medycyny, bo bezkrytyczne poleganie na niej moze byc
            dramatyczne w skutkach.
            • wij-drewniak Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 13:08
              Tak naprawdę chodzi o złoty środek. Nie wierzyć w możliwości
              medycyny, ale i nie ślepo ufać lekarzowi i o nic się nie dopytywać.
              I iść np. na obciążenie glukozy po śniadaniu (lekarz powiedział że
              można, albo że sucha bułka nie fałszuje wyniku). Dla jednego
              przesadą jest comiesięczne usg, dla drugiego test na toxo („kiedyś
              się tego nie robiło i jakoś żyjemy”wink, dla trzeciego amnio. Ile osób,
              tyle doświadczeń i tyle poglądów.
        • szarlottta Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 12:57
          Wiesz, no dla mnie to jest sprawa oczywista i chyba dla każdej
          rozsądnej obowy także, że są to WYNIKI STATYSTYCZNE. A od każdego
          przypadku istnieją wyjątki. Nie wiem po co się tak wzniecasz. I tak
          każdy zrobi po swopjemu. Jeśli nie jesteś zwolenniczką badań
          prenatalnych i USG to znich nie korzystaj.

          Nie wiedzę niczego złego w świadomym korzystaniu z technologicznego
          postępu.
      • aga-agata Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 12:52
        no, czasami wie nawet lepiej niż lekarz, bo przecież czytała forum.
        Na ostatniej wizycie miałam własnie okazję rozmawiać na ten temat z
        lekarzem - mówił, że często musi udowadniac pacjentkom, że ma rację,
        bo w internecie pisali coś innego. A tak na marginesie - ja nie
        chodzę do lekarza, o którym sądzę, że ma coś w d...., wybieram
        takiego, do którego mam zaufanie, do jego wiedzy medycznej, ale i do
        człowieka
        • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 12:59
          czasami wie lepiej niestety...
          I to nieważne czy z internetu ...
          A lekarz jest wkurzony bo nie chce mu się na ten temat dywagować bo kolejna
          pacjentka czeka i w ogóle za duży wysiłek.
          • memphis90 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 16:59
            Lili-a, Ty masz chyba jakiegoś wielkiego pecha do lekarzy... Z lektury postów
            można wywnioskować, że każdy jeden jest niedouczonym chamem, który ma pacjentki
            w d..., nie chce mu się rzetelnie pracować ani udzielać sensownych informacji.
            To smutne, ja trafiłam tylko na jedną p. doktor, która nie do końca znała się na
            swoim fachu (i szybko ją zmieniłam), poza tym jestem b. zadowolona- a prowadzę
            ciążę państwowo. Nikt mi kitu nie wciska, a tym bardziej nie ma pretensji, jeśli
            potrafię porozmawiać korzystając z dostępnej mi wiedzy.


            >A co mnie obchodzą kolejne pacjentki-ja chcę mieć dobrze wykonane >USG!!!
            Nawet super wykonane usg NIE WYKRYWA 100% wad. I miej na uwadze, że to Ty możesz
            być kiedyś tą kolejną pacjentką. W medycynie nie ma pewników, nie jest tak, że
            dane schorzenie wygląda zawsze identycznie. Czasem obraz choroby jest tak
            nietypowy, że można ją rozpoznać tylko dlatego, że lekarz skojarzy, że
            gdzieś/kiedyś/u kogoś też to tak dziwnie wyglądało i okazało się, ze to choroba X.
            • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 17:41
              Nie mam pecha do lekarzy, tylko po niektórych trzeba np. iść do poprawki....
              I nie rozumiem dlaczego robiąc moje USG mają się nie starać....
    • house_md jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 07.08.08, 13:30
      kilku postów powyżej.
      Choć badanie usg jest uważane za bezpieczne, to podkreśla się , że nie wiemy
      wiele o odległym , długofalowym wpływie efektów fizycznych ultradźwięków na
      rozwijające się tkanki płodowe. Małą energia nie wywołuje widocznych efektów ale
      opisywane są np:
      www.newscientist.com/article.ns?id=dn1670
      Obecnie prowadzone jest duże badanie mające ocenić wpływ prenatalnego usg na
      częstośc wystepowania dysgrafii i dysleksji.

      Doppler to nie jest tylko GUZIK NA KLAWIATURZE
      • lili-a31 Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 07.08.08, 14:05
        Jak ktoś ma zagrożoną ciążę to czasami w pierwszym tygodniu przechodzi przez
        kilka usg

        No i po co ludzi straszyć dysleksją???
        • titerlitury Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 07.08.08, 14:20
          lili-a31 napisała:

          > Jak ktoś ma zagrożoną ciążę to czasami w pierwszym tygodniu
          przechodzi przez
          > kilka usg
          >
          > No i po co ludzi straszyć dysleksją???

          lili, co raz częściej słysze od zanjomych lekarzy, że USG jest
          szczególnie niebezpieczne w poczatkowym okresie ciąży właśnie
          (podwyżasz temeperaturę). Powszechnie wiadomo również, ze medycyna
          nie wiele może zdaiłac by powstrzymać poronienie w I trymestrze
          ciąży. Może zatem takie częste badania wcale niczemu nie służą? Sama
          jestem ofiara takich praktyk (tydzień w szpitalu, ratowanie na siłę
          poronienia, mimo co raz obfitszych krwawień, seria niezwykle
          bolesnych zastrzyków z progesteronu, a na koniec wyłyżeczkowanie - a
          trzeba było po prostu zaczekac i dać naturze działać - gdybym
          poroniła sama, to dzis nie miałabym osłabionej szyjki, i nie musiał
          całej ciaży spędzic jak inwalidka. Po co było to USG, które dzień w
          dzień pokazywało, ze pęcherzyk raz jest trochę wiekszy, raz taki
          sam, ale cały czas widoczny - z tym, ze był po prostu pusty).

          Nikt tu zdaje sie dysleksja nie straszy (sama posiadam dyplom
          filologa, mimo drobnej dysortografii), ale skoro uważa sie, zę jakos
          tam mozna by jej uniknąc, to czemu je nie uniknąć?
          • lili-a31 Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 07.08.08, 14:25
            Ale ja jednak nie rozumiem....
            Tez z 10 razy już czytałam o szkodliwości usg - o tej dysleksji to już z rok
            temu- że na tkanki płodu-też - no i co? ??? i nic z tego nie wynika - nic-
            I tak musiałam mieć 3 usg w odległości 2 tygodni - od 5tc do 12 tc- i co - mam
            już zacząć się martwić???
            Na pewno nie.....
            Jestem ciekawa jaki lekarz nie zrobi USG z powodu dysleksji czy wpływu na
            tkanki. To w sumie do 12 tyg. USG powinno być absolutnie zakazane......
            • titerlitury Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 07.08.08, 14:34
              Nieeee... Nie chodzi o takie skrajne podejście. USG ma wiele zalet.
              To troche tak jak z rtg - kiedś bardzo powszechne, uważane za
              nieszkaodliwe. Po czasie okazało sie, ze promienie Roentgena sa
              niezwykle szkodliwe, ale przeciez nadal ich uzywamy, bo najlepiej
              diagnozuja złamania itp. Z tym, ze zanim ktos teraz wysle Cię np na
              zdjęcie rtg czaszki, to musi sie upewnic, ze żadna inna metoda
              diagnostyczna w tym przypadku sie nie sprawdzi.
              Pewnie, że nie powinnaś sie martwic tymi badaniami. Z tego
              martwienia juz i tak nic nie będzie. Z pewnościa Twojemu dziecku nic
              złego sie nie stało. Ale chyba naturalne dla każdej matki, dla
              każdego rodzica jest dążenie do maksymalnego ograniczenia wszelkich
              ryzyk, na jakie narazone mogą byc ich dzieci - dlatego jetem
              zdziwiona, jak czytam zadowolone dziewczyny, przyznające, zę lekarze
              robia im USG przy każej wizycie...
              Wiesz, myśle, zę za jakiś czas może tak być. Z resztą poczytaj
              forum, zobacz jakie to niemądre bieganie na usg tuz po terminie
              miesiaczki i martwienie sie, ze nie było akcji serca - te stresy
              chyba bardziej szkodzą i matkom i dzieciom, niż ryzyko wynikajace z
              niewykonania tych badań, nie sądzisz? smile
              • lili-a31 Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 07.08.08, 14:41
                Masz rację.
                TO jak są takie odkrycia to powinni to wyraźnie ogłosić: USG jest szkodliwe i
                lepiej jak najmniej usg w ciąży.
                • titerlitury Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 07.08.08, 15:11
                  lili, nie ma dowodów na szkodliwość, ale nie ma tez dowodów na
                  nieszkodliwośc - rozsądnie więc chyba zachowac ostrożnośc, prawda?

                  Naprawdę, sytuacja może przypominac tę z promieniami Roentgena.
                  Kiedys uważano nawet, ze naswietlania są zdrowe (sic!), dzis juz
                  wiadomo o tym jak powaznym czynnikiem kancerogennym jest
                  naświetlanie promieniami rtg.

                  Takie czeste usg i tak nie maja uzasadnienia, więc po co je
                  wykonywać?
                  • brookeforrester Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 03.09.08, 12:03
                    jesli moge cos wtracic to kiedys praktykowalo sie naswietlanie RTG w sklepach
                    OBUWNICZYCH, oczywiscie by sprawdzic, czy but pasuje. taki bajer..
      • gaja78 Re: jeszcze pare parę uwag o po przeczytaniu 08.08.08, 00:59
        house_md napisał:

        > kilku postów powyżej.
        > Choć badanie usg jest uważane za bezpieczne, to podkreśla się , że nie wiemy
        > wiele o odległym , długofalowym wpływie efektów fizycznych ultradźwięków na
        > rozwijające się tkanki płodowe. Małą energia nie wywołuje widocznych efektów al
        > e
        > opisywane są np:
        > www.newscientist.com/article.ns?id=dn1670
        > Obecnie prowadzone jest duże badanie mające ocenić wpływ prenatalnego usg na
        > częstośc wystepowania dysgrafii i dysleksji.
        >
        > Doppler to nie jest tylko GUZIK NA KLAWIATURZE

        Badanie USG w ciąży trwa kilka minut. Ewentualne zaburzenia transportu neuronów
        z powodu kawitacji również trwają te kilka minut. Maksymalnie dwa razy po kilka
        minut w pierwszy trymestrze. Ja rozumiem celowość rozważania szkodliwości
        takiego zjawiska w przypadku ciężarnej, która non stop przebywa w środowisku
        pełnym ultradźwięków (hoduje nietoperze ? wink). Ale dwa razy po kilka minut ?
        Fale ultradźwiękowe nie są w stanie doprowadzić do trwałych uszkodzeń komórek i
        ich składników, m.in. materiału genetycznego - w przeciwieństwie do fal
        elektromagnetycznych (np. RTG). Mogą najwyżej mechanicznie zaburzyć ośrodek,
        czyli na przykład przeszkodzić w cytowanym przepływie komórek - chwilowo, na
        kilka minut.
    • alicja0000 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 14:25
      ale po co Ty to napisałaś? nie rozumiem...
      • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 14:26
        A ja nie rozumiem po co jakiś trol-house wkleja takie wypociny????
        • arybka68 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 15:05
          Lili strasznie sie zapedzilas. Nie od dzis wiadomo ze usg jest pomocne ale do
          konca nie wiadomo jaki ma wplyw na dziecko. Na calym zachodzie, Europa i Stany
          pierwsze usg robione jest w okolicach 12 tyg. Nikogo to nie dziwi tylko Polki,
          ktore na badanie pobieglyby juz na drugi dzien po stosunku. Ciaza to w naszym
          kraju psychoza i straszenie. Dziewczyny pisza, ze maja usg na kazdej wizycie a
          wizyty co 2 tyg. I po co??? Chyba tylko po to zeby lekarz mial za co inkasowac.
          Tak samo jak z badaniem ginekologicznym. Jezeli nie ma zadnych niepokojacych
          objawow to po co? Tak jak juz ktos napisal wczesniej. Wiecej luzu a i ciaza
          bedzie zdrowa. Czego wam wszystkim zycze smile
          • marrea11 nieprawda, w niemczech usg robi sie 17.08.08, 10:07
            przy kazdej wizycie, jest za darmo, nic nikomu nic nie wciska, a
            uwazam sluzbe zdrowia niemiecka za te na wysokim poziomie.
        • embeel Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 15:07
          lilia, ale czemu Ty sie tak zloscisz na autora watku? Uwazam, ze sporo trafnych
          rzeczy napisal, chocby o doplerze, ze lekarze czesto przedluzaja moment, aby
          rodzicom zrobic przyjemnosc. Doktor, ktora robila nam badanie dokonala pomiaru w
          min. czasie, aby jak najmniej maluchowi przeszkadzac, i bardzo to doceniam.
          Podobnie to, co napisal ad. testow diagnostycznych PAPPA i potrojnego, a potem
          amio, jesli jest taka potrzeba. Spotkalam sie z takim samym zdaniem mojego gina.
          • titerlitury Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 15:13
            Własnie, embeel. Żałuje, ze tak mało mówi się o poronnym wpływie
            amiopunkcji...
          • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 15:15
            Idę do koleżanki to może mi przejdzie.....
            jakiejś wścieklizny dostałam...
            Choć z drugiej strony to co napisał House to ogólnie wiadome sprawy i dlatego
            mnie to tak podkurzyło....
            • aga-agata Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 15:25
              no niby ogólnie wiadome, ale jak się poczyta to forum to ten ogół
              bardzo nieliczny się okazuje
        • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 16:22
          lili-a31 napisała:

          > A ja nie rozumiem po co jakiś trol-house wkleja takie wypociny????


          A chocby po to, zeby dac do myslenia. Ale jak trafia na takich
          czytelnikow, jak Ty, ktorym obca jest umiejetnosc czytania ze
          zrozumieniem, to nic dziwnego, ze odechciewa mu sie dyskusji. Idz
          juz lepiej do tej kolezanki, moze ci sie humor poprawi.
          • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 17:38
            TO dla Ciebie ten tekst był trudny???????
            Miałaś trudności ze zrozumieniem tego elaboratu House'a?
            Nie wiem co w tym było trudnego- kogoś wzięło na słowotok po prostu a TY się tym
            zachwyciłaś.....

        • memphis90 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 17:02
          Pewnie dlatego, że jest lekarzem, przypuszczam, że ginekologiem, więc służy
          fachową wiedzą. I na pewno te porady są sensowniejsze niż opisywanie poronnego
          działania ananasa czy galarety z octem albo bagatelizowanie rtg.
    • memphis90 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 17:14
      O, a ja dodam jeszcze jeden powód do robienia badań, o którym nie pomyślałam
      wcześniej:
      5. ujawnienie nieprawidłowości, które mogą wymagać kontroli po porodzie

      U mojej małej obraz nerek wyszedł ostatnio nie do końca prawidłowy (padły nawet
      słowa "wrodzona torbielowatość"- więc mało optymistycznie), drugi lekarz
      stwierdził, że nie ma w zasadzie powodów do niepokoju i na wyniku mam wpisane
      "obraz prawidłowy". Ale na pewno po porodzie skorzystam z porady nefrologa i
      ponownie skontroluję, czy z nerkami na pewno wszystko jest w porządku.

      > Na chwilę obecną badanie 3/4D jest badaniem głównie dla pacjentki. Dla lekarza
      > podstawowym jest badanie dwuwymiarowe ( czarno-białe jak kto woli). 3/4D jest
      > komercja i na wykładach przyznają to wymieniane tu na forum autorytety
      > warszawskie i inne. Tak więc nie piszcie , że wykonanie 3/4D jest konieczne bo
      > jest najlepsze, wykrywa wszystkie wady itp bzdury.
      Ta część powinna być pogrubiona i zalinkowana na stronie! Ile tu już było postów
      "miałam 3D, więc na bank nie ma wady itp", "koniecznie zapłać 250zł za 3D, bo
      jest najdokładniejsze". A u mnie na 3D dziecko miało dziurę w głowie, pępowina
      wystawała jej z nosa, a ręce były oderwane od tułowia... I jak na tej podstawie
      zdiagnozować cokolwiek?
      • alicja0000 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 07.08.08, 22:34
        ja nie przypominam sobie takich opinii na temat usg 3D, że ktokolwiek napisał,
        że wykrywa jakieś wady. Wszyscy dobrze wiedzą, że to jest robione dla picu i na
        potrzeby rodziców. szczerze powiedziawszy, po dwóch takich usg 3D doszłam do
        wniosku, ze zdecydowanie lepiej widać dziecko na usg 2D. Na 3D dzieciak jest
        zniekształcony i faktycznie jak piszesz "miało dziurę w głowie, pępowina
        > wystawała jej z nosa, a ręce były oderwane od tułowia... "

        Natomiast to jest forum dla ludzi , którzy raczej lekarzami nie są. Dla kobiet,
        które mogą coś poradzić bo same to przeszły, przeżyły bądź usłyszały. NIe jest
        to żadne specjalistyczne forum tylko dla lekarzy i wiadomo, że niektóre
        wypowiedzi będą niezgodne z prawdą ale i tak w rezultacie każda z nas konsultuje
        się ze swoim specjalistą. Dlatego każda z nas ma prawo wypowiadać swoją opinię
        na dany temat bez względu na stopień zaznajomienia z medycyną.
        • memphis90 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 10:59
          Odnośnie 1. części- jest na forum tendencja do pokładania jakiejś większej
          ufności w 3D, jako badania lepszego/dokładniejszego itd. Przykłady:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=74231625&a=83126447
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=82920730&v=2&s=0
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=82920730&a=82947885
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=82913884&a=82915138
          Hmm, nie mam pojęcia czego dotyczy druga część wypowiedzi??? Czy ja gdzieś
          napisałam, że to forum jest dla lekarzy?
          • alicja0000 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 11:40
            Nie mówię, że Ty to napisałaś ale słynny Dr. House owszem. Szczególnie nie
            podoba mi się część : "Mam nieodparte wrażenie , że wiele pań piszących na tym
            (i nie tylko na tym)
            forum to osoby albo nie mające nic do roboty bo dzieckiem zajmuje się niania a
            paniusia kawkę i do klawiatury pisać bzdury zasłyszane u fryzjera (niestety
            czasem i u lekarza) albo taki, które faktycznie przeżyły traumę niepomyślnej
            diagnozy prenatalnej, obumarcia ciąży, chamskiego potraktowania przez lekarza
            i chcąc odreagować - straszą inne panie."

            Nikt nikogo nie straszy, kobiety po prostu opisują co im się w życiu
            przydarzyło. Służą radą, pomocą ,pocieszają. Po to zostało stworzone forum i
            nadal nie rozumiem sensu napisania tego postu. Dobra, uciekam dalej "pisać
            bzdury zasłyszane u fryzjera"...
            • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 11:44
              alicja0000 napisała:

              > Nikt nikogo nie straszy, kobiety po prostu opisują co im się w
              życiu
              > przydarzyło. Służą radą, pomocą ,pocieszają.


              No, niestety, bardzo czesto raczej nakrecaja spirale paniki, niz
              sluza rada. Osoby chcace przezyc ciaze w dobrej kondycji
              psychofizycznej najlepiej, zeby tu w ogole nie zagladaly wink
            • memphis90 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 15:27
              Jak to nikt nikogo nie straszy? Nie podnoś rąk, bo więzadła macicy się uszkodzą,
              nie pij mięty, bo poronisz, nie jedz ananasa, bo poronisz, nie używaj octu, bo
              zabijasz krwinki, nie jeździj samochodem/rowerem/pociągiem, bo mikrodrgania
              uszkodzą łożysko, nie kąp się w morzu/jeziorze, bo jeszcze zaszkodzisz fasolce,
              nie myj sedesu, bo domestos zaszkodzi dzidzi, nie farbuj włosów, bo a nuż
              zaszkodzisz, nie jedz sera pleśniowego, bo dostaniesz grzybicy pochwy itd, itd,
              itd...
              • alicja0000 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 22:37
                Jeśli takie teksty bierzesz na poważnie to bojaźliwa jesteś...Ja bym to uznała
                raczej za przestrogi, które trzeba traktować z przymrużeniem oka.
    • niutella1 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 11:42
      Ja też mam takie wrażenie, że dużo osób na tym forum to takie
      paniusie z kawką przy komputerze - z góry przepraszam te pozostałe.
      Przejmują się takie, czy nie za rzadko robią sobie testy na
      toxoplazmozę, czy jedzą odpowiednią ilość jogurtów i czy dzidziuś
      bedzie piękniusi i cały czas myślą o ciąży. Potem nagle sie okazuje,
      że jest ryzyko wady i nagle te paniusie nie potrafią sobie wyobrazić
      siebie z chorym dzieckiem - bo przeciez miało być bobasem z reklamy.
      Amniopunkcja kończy sie poronieniem, zgodnie z wiadomościami autora
      wątku, w jednym na dwieście zabiegów. No tak, ale dla paniusi z
      kawką to przecież tylko "badanie prenatalne".
      • lili-a31 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 11:53
        To masz złe wrażenie.
        Napisanie postu zajmuje 3 minuty- może pisze ten post osoba, która zawodowo cały
        dzień pracuje na kompie (własna działaln. na przykład) i pracuje na kompie od 6
        rano do 20???? To jest paniusia z kawką?????
        Nie sądzę!!!
      • titerlitury Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 13:10
        niutella, a kto normalny zachodząc w ciąże zakłada, ze urodzi chore
        dziecko? Przciez wiadomo, ze marzymy o takich zdrowych, silnych i
        pieknych, choc potrafimy pokochac tez te mniej idelane, czy nawet
        cięzko upośledzone.
        Możesz krytykowac krótkowzrocznośc, głupote itp, ale nie możesz
        krytykowac tego, co naturalne: chęci posiadania jak najbardziej
        idelanego potomstwa smile
        • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 13:16
          Oczywiscie, ze kazdy marzy o zdrowych, idealnych dzieciach. Ale
          zycie to zycie. Dzieci niepelnosprawne rodzily sie, rodza i beda
          rodzic, niezaleznie od rozwoju medycyny. Na kogos musi trafic. Byc
          moze badania prenatalne daja szanse na zmniejszenie owego ryzyka (
          poprzez aborcje, czasem byc moze nawet zdrowych plodow), gorzej,
          jesli ktokolwiek wierzy, ze to ryzyko da sie zniwelowac do zera.
    • house_md Po cholere to napisałem? 08.08.08, 11:53
      Napisałem dlatego, żeby uświadomić takim misiom jak lili , że nie ma gwarancji i
      przy takim nastawieniu lili powinna kupić sobie lokówkę by nacieszyć się
      gwarancją a nie starać się o ciążę.

      Charakterystyczne, że mój post wywołał znacznie więcej odpowiedzi niż pierwszy
      założony wątek. Łatwiej zaatakować niż sformułować na piśmie własne przemyślenia
      i obawy.

      Jeżeli będziecie miały dostęp (każda biblioteka medyczna), polecam ostatni nr
      Medycyny Praktyczne Ginekologia i poł.
      www.mp.pl/ksiegarnia/infoczas.php?periodid=7&PHPSESSID=2C1774FC0D364277B5FA42AA37E0D052
      i przeczytanie pierwszych 2 artykułów.
      Właśnie po ich lekturze i po ostatnich rozmowach z pacjentkami "naumianymi"
      wiedzą z CiP powstał pomysł na pierwszy wątek i ten post.
      • lili-a31 Re: Po cholere to napisałem? 08.08.08, 11:59
        Jestem pod wrażeniem elaboratu-słowotoku....
        Chciałbyś żebym była "paniusią"....
        Ja cały zawodowy czas spędzam przed komputerem (własna dział.-żeby nie było że
        piszę posty w godzinach pracy).....
        To jestem ciekawa jaki zawód wykonujesz że masz tyle czasu żeby wypisywać?????
        I nie rozumiesz że ja nie chcę od lekarzy żadnych gwarancji!!!!!!!
        Chcę tylko, że jak coś robią to niech to zrobią z należytą starannością!!!!!
        • house_md Re: Po cholere to napisałem? 08.08.08, 12:04
          Lili, kochanie , nie denerwuj się.
          Jeżeli nie wiesz kim jestem z zawodu to oznacza , że nie umiesz uważnie czytać.
          Przeczytaj pierwszy akapit mojego postu w tym wątku.

        • mruwa9 lili, daj spokoj 08.08.08, 12:05
          bo po raz kolejny sie osmieszasz. Powtarzam pytanie: umiesz czytac
          ze zrozumieniem? Od pierwszego postu widac, ze house_md jest
          lekarzem, najprawdopodobniej ginekologiem-poloznikiem. Dyskusja z
          toba jest jalowa, ja ja koncze. Idz na spacer, moze ci poziom
          agresji spadnie.
          • lili-a31 Re: lili, daj spokoj 08.08.08, 12:28
            Sama się ośmieszasz swoim zachwytem nad Housem
            Ale to pokazuje jak lekarz wyraża się o potencjalnej pacjentce: "paniusia"...
            Szkoda słów....
            Zaczęłam dziś urlop, więc nie martw się: nie odezwę się już.


          • alicja0000 Re: lili, daj spokoj 08.08.08, 21:03
            "Mam nieodparte wrażenie , że wiele pań piszących na tym (i nie tylko na tym)
            forum to osoby albo nie mające nic do roboty bo dzieckiem zajmuje się niania a
            paniusia kawkę i do klawiatury pisać bzdury zasłyszane u fryzjera "

            hahah a ja mam nieodparte wrażenie, ze Ktoś pod nickiem House czy jak mu tak
            żadnym lekarzem nie jest. Prawdziwy lekarz nie ma czasu na podczytywanie "bzdur
            zasłyszanych u fryzjera" i na dyskusję z paniami nie mającymi nic do roboty z
            dzieckiem. Lekarzem to może chciałby być ale z pewnością nie jest.
            • alicja0000 Re: lili, daj spokoj 08.08.08, 21:21
              zapomniałam dodać, ze ten nick założyciela/założycielki postu wziął się z
              pewnością ze słynnego amerykańskiego serialu Dr. House. Pan czy Pani naoglądał/a
              się zbyt dużo odcinków i próbuje nam tu nawijać makaron na uszy , udając
              lekarza. Lekarze mają pełne ręce roboty-nawet w przerwach między dyżurami- nie
              zajmują się pierdołami.
              • titerlitury Kruca fux - dałam sie nabrać! 08.08.08, 21:44
                Byłam przekonana, ze to jakiś prawdziwy Dorkor Dom, tyle, ze z
                Ameryki... A to lipka z serialu... big_grinDDD
            • emanierka Re: lili, daj spokoj 09.08.08, 00:33
              Czytają, czytają tu czasem, łaskawa Pani. I czasem jak im się włos
              zjeży od głupot tu wyczytanych, to i napiszą coś, ale im szybko te
              chęci przechodzą jak poczytają odpowiedzi co "mądrzejszych"
              użytkowniczek.;P
              Miłego paplania życzę.
    • emi-29 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 13:35
      Ja się zgadzam z tym, co napisał Pan o badaniach prenatalnych.Nie ma
      100% pewności.
      Chciałabym poruszyć aspekt wykrycia wady w inwazyjnych badaniach
      prenatalnych. Co jest jak wykryto wadę u dziecka? U mnie wykryto ZD.
      I co? Zostałam z problemem sama, poinstruowana przez genetyka , że
      trzeba iść do konslutanta regionalnego, gdyż zdecydowałam się
      przerwać ciążę. Tylko dzięki znajomym dowiedziałam się, co mam
      robić.
      Kobieta taka jak ja musi przejść w Polsce koszmar, aby móc zgodnie z
      prawem przerwać w takim wypadku ciążę. Nie ma pomocy, trzeba ją
      psychicznie zgnoić w szpitalu. Przejść koszmar wywoływania porodu,
      bo nie chcą polscy lekarze wykonać tego inaczej, a da się. Niech ta
      kobieta cierpi do końca. Przecież i tak robi sie jej łaskę.
      Czasem zastanawiam się po co te tysiące amnipunkcji w tym kraju i
      jeszcze więcej testów PAPP-a, gdy większość kobiet nie wie nawet, że
      przysługuje wtedy możliwość przerwania ciąży. Kiedy możliwość
      zakończenia ciązy jest traktowana jak zbrodnia, a część lekarzy
      nawet nie wie, jak w takim przypadku pokierować pacjentkę.
      Mój przypadek jest o tyle ciekawy, że mój lekarz zlekceważył złe
      wyniki PAPP-a i dzięki swojemu uporowi wydębiłam od niego
      skierowanie na amniopunkcję, gdzie wykryto ZD. Tak, ja nadal chodzę
      do tego lekarza, ale nie dla jego wiedzy, ale dla skierowań, bo
      wolę polegać na własnej wiedzy ( też jestem lekarzem, ale
      nieludzkimsmile
      Chciałabym, aby w naszym kraju więcej było dostępnych tego typu
      wiadomości, żeby kobiety mogły godnie przeżyć najgorszy koszmar
      swojego życia. Inaczej nie ma sensu to ciągłe trajkotanie o
      badaniach prenatalnych.
    • exotique Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 13:52
      A amnio
      > pozwalająca na sprawdzenie czy nie ma wady genetycznej kończy się 1/200
      > poronieniem.
      > Czy każda z Was ma tego świadomość i akceptuje ryzyko?
      > Byłem we Francji i rozmawiałem z ginekologami w dużym szpitalu uniwersyteckim.
      > Robią dużo amnio jako konsekwencje testu potrójnego ale wg opinii praktyków to
      > strzelanie a armaty do wróbla. Oczywiście we Fr prawo jest duzo bardziej
      > liberalne i można wykonać interupcje ze wskazania- z. Downa. Ale czy
      > faktycznie to jest wskazanie?

      Czyli nie powinnysmy sobie zawracac glowy amino?
      U mnie usg wyszlo ksiazkowo, niestety testy z krwi juz nie. Jak na moj wiek, za
      duze ryzyko.
      Wydaje mi sie, ze kobiety decydujace sie na aminopunkcje wiedza o ryzyku. Lekarz
      ma obowiazek niewiedzaca poinformowac.
      Mieszkam w tolerancyjnym kraju, gdzie terminacja ciazy w ktorej poprzez
      aminopunkcje wykryto zmiany trizomiczne nie stanowi wielkiego tematu tabu.
      Sadze, ze jesli po testach nieinwazyjnych ryzyko posiadania dziecka z choroba
      jest przyblizone ryzyku powiklan poaminopunkcyjnych- wiele kobiet decyduje sie
      na badanie inwazyjne- dajace pewnosc. I mozna sie przygotowac albo do urodzenia
      i opieki nad uposledzonym dzieckiem, lub do decyzji o terminacji ciazy.
      Klucz stanowi wiedza. I rozmowy z lekarzem, ktory nie odwala panszczyzny, lecz
      traktuje kobiete bardzo powaznie.
      • house_md Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 16:48
        W sposobie przekazywania informacji o badaniu leży chyba sedno nieporozumień.
        lekarz ma obowiązek przedstawić metode , jej ograniczenia, powiedzieć o
        fałszywie dodatnich i ujemnych wynikach, ale najczęściej robi się to suchym
        wręcz urzędowym językiem. Bo kolejka pod drzwiami czeka. I kobitka zostaje sama
        nie potrafiąc przetrawić tej informacji, szuka jej np na forach internetowych a
        tu - lili wink)
        ciesz się, że mieszkasz w normalnym kraju, tu nacisk otoczenia, zwłaszcza w
        małych środowiskach jest czasem nie do zniesienia.
    • gaja78 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 13:58
      Bardzo ładnie napisane smile

      Mam tylko jedno pytanie - wspomina pan o szafowaniu dopplerowskim trybem pracy urządzeń USG. Dlaczego akurat doppler ? Czy sygnały generowane przez głowicę mają w tym trybie jakoś istotnie większe natężenie ?

      Pytam z ciekawości, jako pasjonatka innej dziedziny związanej z ultradźwiękami. Osobiście postawiłabym na USG 3D/4D jako to, gdzie fale ultradźwiękowe mają największy wpływ na płód - ze względu na diagnozowanie wielu przekrojów jednocześnie , ale może jestem w błędzie - to domysły czysto intuicyjne.
      • house_md Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 16:44
        Doppler ma większą moc wiązki.
        Większa moc-> wyższe ryzyko kawitacji i powstania efektu termicznego w
        ograniczonej przestrzeni.
        W3/4D nie ma "jednoczesnego" obejmowania wiązką całej objętości boxu, wyobraź
        sobie szybko poruszający się wachlarz - tak wygląda zbieranie informacji z
        objętości badanej tkanki.
        • gaja78 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 16:58
          house_md napisał:

          > Doppler ma większą moc wiązki.
          > Większa moc-> wyższe ryzyko kawitacji i powstania efektu termicznego w
          > ograniczonej przestrzeni.
          > W3/4D nie ma "jednoczesnego" obejmowania wiązką całej objętości boxu, wyobraź
          > sobie szybko poruszający się wachlarz - tak wygląda zbieranie informacji z
          objętości badanej tkanki.

          Rozumiem, dziękuję smile
        • dragica Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 21:11
          Jestem obecnie w 31tc.To jest moja trzecia ciaza-pierwsza zakonczona
          cc w 35tc, abrupcja lozyska,IUGR (synek mial 1450gr),pod koniec
          ciazy stwierdzono,ze jest za malo wod plodowych, dziecko urodzilo
          sie martwe. Druga-poronienie w 12/13tc.Po pierwszej ciazy nie bylo
          sekcji plodu, lozyska, po drugiej ciazy na moje zadanie zrobiono
          analize his-pat.plodu i lozyska (ktora nic nie pokazala). W obecnej
          ciazy kwalifikowalam sie do badan prenatalnych, ale ich nie
          zrobilam. Dlaczego-dlatego, ze nie umialabym zdecydowac sie na
          terminacje (gdyby byla taka potrzeba).Oprocz niepowodzen
          polozniczych w obecnej ciazy w karcie jest napisane:niezgodnosc
          serologiczna, hypertyreoza,zagrozenie porodem pwczesnym...Male ma
          sie dobrze, na kazdej wizycie lekarz robi USG z dopplerem, oglada
          narzady wewn. plodu i jak na razie jest wszytsko w porzadku.3D i 4D
          nie robilismy, moj lekarz twierdzi, ze dla niego jest wystarczajacy
          obraz 2D. testu podwojnego i potrojnego nie robilam, jedynie ja i
          malzon badalismy kariotyp (plus inne badania po poronieniu przed
          ciaza).Wiem, ze nie mam gwranacji, ze nasze dziecko jest zdrowe,
          niemniej -ja wierz, ze jest wzstyko w porzadku.Czytajac to forum
          uzwazylam, ze babki przesciguja sie w tym kiedy pierwszy raz poczuja
          ruchy plodu, ktore dziecko jest ciezsze w poszczegolnych tc,kto ma
          drozsza wyprawke, kro najwsczesniej kupi wyprawke, kto robi 4D a kto
          amniocenteze...Potem-cyzje dziecko jest ciezsze w momencie
          narodzin...To jest chyba signum temporum- w czasie ogolnej
          rywalizacji i dazenia do perfekcji-ludzie daza do posiadania
          doskonalego potomstwa.Moze za kilka lat sam akt zaplodnienia bedzie
          sie odbywal droga pozaustrojowa ( jak w przypadku slawnej agneliny i
          brada)???
          • titerlitury Dziękuję, dragico 08.08.08, 21:53
            Brdzo mądry i bardzo piękny post. Rzeczywiście, chyba jest cos na
            rzeczy z ta rywalizacją, o której piszesz... Potem jest wyścig na
            ilośc zajęć pozalekcyjnych, wynikiw w nauce itp. Ale chyba nie wiele
            da sie zrobić, by ten szalony pęd powstrzymać.

            Ja też nie robiłam żadnych badań, choc 2x nie udało się donosić
            ciąży. Nawet jak mnie wyslano na tzw USG genetyczne (nie wiedziałam
            na czym dokładnie polega to badanie myslałam, że to zwykła kontrola,
            czy dziecko żyje) to miałam wątpliwości cp do przydatności tego
            testu, bo przeciez nawet chore, ułomne i uposledzone, to jednak jest
            moje dziecko.

            Co do samego zapłodnienia, to juz raczkuje trend ekschibicjonizmu w
            tej materii. Rozumiem, że przez dośc powszechne problemy z zajściem
            w ciąże jest to dośc uniwersalny teamt, ale jednak...
    • annnnia Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 13:59
      do house_md: ciekawy i rzeczowy post. Masz racje, ze ryzyko istnieje, i trzeba
      pacjentkom uswiadamiac mozliwe konsekwencje, ale kazda z nas powinna miec prawo
      wyboru. I moim zdaniem, wybor powinien byc taki ze jesli tylko istnieje cien
      watpliwosci co do wynikow, zawsze robimy amnio.
      Warto uswiadamiac sobie ryzyko, ale moim zdaniem usg + PAPPa powinno byc
      standardowe, a amnio bez problemu dostepna dla kazdej ciezarnej. Chyba, ze
      mamuska stwierdza ze zeby nie wime jak uszkodzony plod to ona i tak dzieciaczka
      sobie urodzi, wiem ze sa i takie.
      Mnie badania prenatalne bardzo pomogly. W pierwszej ciazy amnio nie robilam,
      polowkowe i PAPPA nie wykazalo nieprawidlowosci wiec nawet o tym nie pomyslalam.
      W drugiej ciazy po marnych wynikach polowkowego mialam amnio, wyszla trisomia i
      zdecydowalam sie na aborcje; wlasnie dzieki wczesnej i sprawnej diagnostyce
      uniknelam duzo wiekszych klopotow. W trzeciej ciazy bylam zdecydowana zrobic
      amnio niezaleznie od wynikow polowkowego, i zrobilam. Na szczescie wyszlo ok;
      ryzyko znalam, i nie zaluje.
      Kazdy powinien sobie sam kalkulowac ryzyko. Wiedzialam, jakie jest ryzyko
      poronienia po amnio, ale wiedzialam tez ze chorego dziecka nie chce urodzic.
      Podjelam ryzyko i nie zaluje, reszte ciazy przeszlam spokojnie i syn urodzil sie
      zdrowy.
      Poza tym, amnio pozwala wykryc wady, ktorych na USG sie nie zobaczy.
      • house_md Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 16:41
        Problem w tym , że wiele pań traktuje to badanie jako swojego rodzaju "gwarancję".
        Jeżeli ma się świadomośc ograniczeń metody, jeżeli jest się gotowym podejmować
        świadome wybory i ponosić konsekwencje tych wyborów- OK.
        • triss_merigold6 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 08.08.08, 20:31
          Amnio jednak wyklucza lub potwierdza najczęstsze wady genetyczne w
          tym Zespół Downa. Mimo, że nie miałam żadnych wskazań zdecydowałam
          się zrobić amniopunkcję odpłatnie (w IMiD) z pełną świadomością, że
          gdyby wynik był niefajny to nie korzystam z łaski światopoglądowej
          polskich lekarzy tylko udaję sie do bratniej Holandii na zabieg.
          Testy z krwi z góry olałam, wolałam wydać pieniądze od razu na
          badanie dające 100% pewny wynik.
          Widzisz, pytałam lekarza podczas obowiązkowego wywiadu przed
          pobraniem płynu owodniowego czy usuną ciążę z ZD. Pan jasno dał do
          zrozumienia, że no way więc nawet nie miałam zamiaru zgłaszać się
          osobiście po odbiór wyników gdyby wykazały wadę genetyczną.
          Naprawdę nie rozumiem dlaczego kobiety nie decydują się na znacznie
          pewniejsze badania inwazyjne tylko wolą ryzykować.
          • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 09.08.08, 00:21
            triss_merigold6 napisała:

            > Naprawdę nie rozumiem dlaczego kobiety nie decydują się na
            znacznie
            > pewniejsze badania inwazyjne tylko wolą ryzykować.

            Pzrepraszam, ryzykowac co? Ty bys ciaze usunela, dla innej kobiety
            ryzyko poronienia po amniopunkcji , rzedu 6% czy nawet 1% to za duze
            ryzyko. Patrz post dragicy powyzej.
    • elza78 szacun dla medyka ;) 08.08.08, 22:38
      na prawde wielki
    • sanciasancia Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 11.08.08, 13:19
      A czy to nie jest tak, że po prostu amniopunkcję robi się w przypadkach takich,
      w któcych urodzenie dziecka z wadą ma podobne prawdopodobieństwo, co poronienie
      w przypadku amniopunkcji, bo dopiero wtedy jest ono opłacalne?
      Badania nieinwazyjne (usg, PAPPa, test potrójny) dają pojęcie o RYZYKU
      > urodzenia dziecka z wadą. Nawet jeżeli z przeliczeń wychodzi, że ryzyko
      > urodzenia dziecka z z. Downa wynosi 1/200 porodów to oznacza to , że 199
      > dzieci z takim NT i bez widocznej kości nosa urodzi się zdrowe!!
      Tak, oczywiście. Ale, jak to ładnie ujął genetyk, który omawiał z nami przypadek
      naszej córki (zp. Patau), statystyki zawsze się spełniają. I w przypadku, w
      którym ktoś bardziej boi się urodzić chore niż poronić (np. ja) powinien po
      prostu zdecydować się na amnipunkcję.
      Widziałem już z. Edwardsa z
      > licznymi wadami wewnętrznymi, gdzie pod badaniem podpisał się wysokiej klasy
      > specjalista zajmujący się praktycznie tylko diagnostyką
      > prenatalną.Wielokrotnie możecie przeczytać w opisach badania , że "nie
      > uwidoczniono wady" . To , że nie uwidoczniono nie oznacza , że tego nie ma !!!
      > Żadne badanie nie da GWARANCJI ani PEWNOŚCI o tym, że dziecko jest i że będzie
      > zdrowe.
      W przypadku zesp. Edwardsa, chyba wynik kariotypu wystarcza.
      Tak, oczywiście. Moja córka miała dobry wynik USG w 22-gim tygodniu i nawet się
      pytałam lekarza w trakcie badania, czy wszystko jest na miejscu, a potem
      neonatolodzy łapali się za głowę, jak te wszystkie wady można było przeoczyć.
      I nawet mogę Ci powiedzieć dlaczego sfrustrowane straumatyzowane matki wylewają
      swoje żale i frustracje na forum - bo lekarze fatalnie je traktują. W wielu
      przypadkach nie stać ich nawet na elemenarny poziom empatii.
      Nie mówiąc o tym, że wielokrotnie są też po prostu niedouczeni i nawet nie są w
      stanie zaproponować testu PAPPA, bo o nim nie wiedzą.
      Zapewne kwalifikuję się do tej kategorii, bo podkreślam na forach, że nie
      polecam jednego z położników, który wykonał rzeczone USG. Wiesz, poszliśmy do
      niego, bo w końcu powinien wiedzieć, że postawił złą diagnozę, jak nam trauma po
      śmierci małej troszkę opadła i nawet sam z siebie nie potrafił przeprosić.
      > Dlatego PLIZZZZ , nie piszcie na forum bajek o badaniach prenatalnych, nie
      > wieszajcie psów na lekarzach bo nie stwierdzili , że dziecko ma 3 palce , nie
      > straszcie się wzajemnie opowieściami rodem z koszmarów sennych.
      I dlatego, dear, będę te psy wieszać, bo mi sam pokazywał na ekranie, że
      wszystkie palce są (nie zauważył nadmiarowego) i że serce dobrze stuka (nie
      zauważył wady).

      Gwoli ścisłości, fatalną ciążę prowadziliśmy z pełnym zaufaniem do lekarzy,
      sławy profesorskiej, która ją prowadziła, bez zbędnych badań usg itp. Rozumiem,
      House, że uważasz się za dobrego lekarza, mam nadzieję, że tak jest. Ale
      szczerze, chcesz liczyć? Licz na siebie. Panie w różny, nie zawsze trafny
      sposób, probują tę prawdę przekazać innym: sprawdź, czy to co lekarz mówi jest
      prawdą, licz na siebie, licz na books.google.com.
      • house_md Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 11.08.08, 14:00
        sanciasancia napisała:
        cut cut.
        > I nawet mogę Ci powiedzieć dlaczego sfrustrowane straumatyzowane matki wylewają
        > swoje żale i frustracje na forum - bo lekarze fatalnie je traktują. W wielu
        > przypadkach nie stać ich nawet na elemenarny poziom empatii.
        > Nie mówiąc o tym, że wielokrotnie są też po prostu niedouczeni i nawet nie są w
        > stanie zaproponować testu PAPPA, bo o nim nie wiedzą.

        Są i tacy, kktórzy nie wiedzą. Są tacy traktujący fatalnie pacjentki > niego, bo
        w końcu powinien wiedzieć, że postawił złą diagnozę, jak nam trauma po
        > śmierci małej troszkę opadła i nawet sam z siebie nie potrafił przeprosić.

        A marketingowego , pomijając już czysto ludzki aspekt, fatalnie. Spadafrekwencja
        w gabinecie wink

        > Gwoli ścisłości, fatalną ciążę prowadziliśmy z pełnym zaufaniem do lekarzy,
        > sławy profesorskiej, która ją prowadziła, bez zbędnych badań usg itp. Rozumiem,
        > House, że uważasz się za dobrego lekarza, mam nadzieję, że tak jest. Ale
        > szczerze, chcesz liczyć? Licz na siebie. Panie w różny, nie zawsze trafny
        sposób, probują tę prawdę przekazać innym: sprawdź, czy to co lekarz mówi jest
        prawdą, licz na siebie, licz na books.google.com.

        Może z racji kontaktów z medycyną jako pacjent i rodzina pacjenta mam inny punkt
        widzenia niż wielu moich kolegów
        napisałas b. mądry post, dzienx
        • sanciasancia Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 13.08.08, 11:06
          > A marketingowego , pomijając już czysto ludzki aspekt, fatalnie. Spadafrekwencj
          > a
          > w gabinecie wink
          Wyślij go na dodatkowy kurs i napisz to na forum wink
          To chyba jest tak, że powoli lekarz zaczyna być takim samym usługodawcą, jak np.
          kosmetyczka (tzn. nie chcę umniejszać wagi i kwalifikacji, ale trochę tak jest)
          - oferuje usługę i jest oceniany. To, że jest obieg informacji to chyba dobrze -
          w efekcie będzie to wymuszało na wielu lekarzach bardziej pacjent friendly
          zachowania.
          Przy okazji dużo się ostatnio mówi (przynajmniej u mnie, ja pochodzę z
          lekarskiej rodziny) o braku przygotowania psychologicznego u lekarzy. To jest
          praca z człowiekiem, do tego wielokrotnie w dość dramatycznych okolicznościach -
          i wydaje mi się, że tu są dwa aspekty - a) jak rozmawiać z pacjentem, żeby nie
          szkodzić, a nawet pomagać, b) jak radzić sobie ze stresem, nie odczłowieczając
          przy tym pacjenta. (I neonatolodzy mogliby zauważyć, że niemowlak ma rodziców i
          de facto opiekują się rodziną, a nie samym dzieckiem (ale wiem, że i tak jest
          lepiej niż było))
          Nie mówiąc o tym, że wielokrotnie rzuca się przy diagnozie jakimś terminem
          łacińskim i bądź tu człowieku mądry i zrozum, czy już umierasz, czy jeszcze nie.
          I to jest też coś, w czym pomaga forum, przynajmniej zbliżasz się do zrozumienia
          diagnozy wink, dowiadujesz się, jak reagują inni lekarze, masz większą kontrolę
          nad tym, co się dzieje (co też nie zawsze jest dobre).
          A poza tym zgadzam się z głównym Twoim postem, że ludzie nie rozumieją pojęcia
          prawdopodobieństwa, a także czułości i specyficzności testu. Miałam taką
          refleksję przy jakimś wątku dotyczącym niewykrycia zD przy Pappiem że w końcu
          Pappa ma chyba 80% czułości na zD. Problem z prawdopodobieństwem było ładnie
          widać przy sprawie Simona Mola, gdy jedna z dziewczyn stwierdziła, że
          prezerwatywy chronią przed zarażeniem w dziewięćdziesięciu paru procentach, więc
          nie całkowicie, więc po co się zabezpieczać.
          > napisałas b. mądry post, dzienx
          O, miałam bardzo dużo do przemyślenia, jak urodziła się i umarła mi córka.
          Ludzie mają różnie, ja jestem kiepską żałobnicą, a zależało mi na tym, żeby
          zrozumieć, co naprawdę się stało i dlaczego - i to na wielu poziomach.
          A tak a propos, masz gabinet w W-wie?
          • mruwa9 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 13.08.08, 11:30
            sanciasancia napisała:

            >
            > Przy okazji dużo się ostatnio mówi (przynajmniej u mnie, ja
            pochodzę z
            > lekarskiej rodziny) o braku przygotowania psychologicznego u
            lekarzy. To jest
            > praca z człowiekiem, do tego wielokrotnie w dość dramatycznych
            okolicznościach
            > -
            > i wydaje mi się, że tu są dwa aspekty - a) jak rozmawiać z
            pacjentem, żeby nie
            > szkodzić, a nawet pomagać, b) jak radzić sobie ze stresem, nie
            odczłowieczając
            > przy tym pacjenta. (I neonatolodzy mogliby zauważyć, że niemowlak
            ma rodziców i
            > de facto opiekują się rodziną, a nie samym dzieckiem (ale wiem, że
            i tak jest
            > lepiej niż było))
            > Nie mówiąc o tym, że wielokrotnie rzuca się przy diagnozie jakimś
            terminem
            > łacińskim i bądź tu człowieku mądry i zrozum, czy już umierasz,
            czy jeszcze nie
            > .


            Niestety, to prawda. Zarowno w szkoleniu przed- jak i podyplomowym
            lekarzy nie ma miejsca na zajecia z komunikacji lekarz-pacjent. A
            wzorce prezentowane przez nauczycieli akademickich rzadko kiedy
            godne sa nasladowania sad Studenci zachodnich uczelni medycznych
            maja praktyczne cwiczenia z rozmow z pacjentami (odgrywaja scenki,
            przyjmujac role raz lekarza, raz pacjenta lub czlonka rodziny,
            cwicza, jak przekazywac informacje o nieuleczalnej chorobie i
            niepomyslnym rokowaniu, o smierci bliskiej osoby). To jest
            wyrezyserowana umiejetnosc, ale lepsza wyrezyserowana, niz zadna.
            IMHO wiele zarzutow pod adresem polskich lekarzy nie jest skutkiem
            ich niekompetencji, ale niedostateczna komunikacja na linii lekarz-
            pacjent.
    • donkaczka Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 13.08.08, 11:55
      fajnie napisane, lekarz czy nie lekarz wink

      niestety rzeczywistosc forumowa pokazuje, ze jesli ktos chce inwazyjne badanie
      wykonac, to ma gdzies ryzyko i nie przekona go rozsadna argumentacja
      chyba jest troche tak, jak napisala dragica, jest parcie na doskonale dziecko,
      bez "niedorobek"

      w takiej sytuacji pacjentka gotowa sobie wmowic, ze mimo idealnego usg, niezlego
      pappa dajmy na to 1:300 i mlodego wieku powiedzmy 29 lat jest ona w grupie
      duzego ryzyka i amnio wlasnie zrobi
      i nic jej nie przekona, pomimo ze ryzykowne jakby nie bylo badanie i tak nie da
      jej gwarancji, parcie do wiedzy (pozornej czasami) jest silniejsze


      mam 33 lata i nie wykonalam nawet NT-usg, bo i tak nie mialoby dla mnie to znaczenia
      wierze, ze dziecko jest zdrowe, kolejne usg wylapia ewentualne wady rozwojowe
      (albo i nie) a na terminacje ciazy nie zdecydowlabym sie nawet, gdyby to byly
      wady letalne

      rozumiem takie badania, jesli ktos podchodzi do ciazy - to tylko plod, jesli
      bedzie cos niehalo to usuwam - w tej sytuacji poronienie po amnio zdrowej ciazy
      pewnie nie byloby duzym problemem - w koncu to tylko plod

      mnie razi pewien dysonas miedzy "fasolkowaniem", egzaltowaniem sie odmiennym
      stanem, planowaniem przyszlosci dla ukochanego dzidziusia i jednoczesnym
      szafowaniem ryzykiem i parciem do upewnienia sie za wszelka cene, ze dziecko
      jest super zdrowe, idealne i wpasuje sie w wyidealizowane marzenia matki

      jasne kazda z nas chce miec zdrowe dziecko, ale dobrze jest czasem dopuscic
      mysl, ze nie wszystko bedzie naj naj, ze jest jakas szansa, ze nasze wyobrazenia
      i pragnienia rozmina sie z rzeczywistoscia

      to oszczedza potem rozczarowan najprostszych: moje dziecko ma rok i nie chodzi,
      ma dwa i nie mowi, ma naczyniaka na buzce i wszyscy komentuja itp i tych
      trudniejszych: jest chore, wymaga opieki, rehabilitacji, troski

      i pomaga pogodzic sie z sytuacja, zamiast wieszac psy na lekarzach i szukac
      winnego - nikt gwarancji nie daje, o czym zapominaja ciezarowki i co chcial
      uswiadomic house_md
      • memphis90 Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 17.08.08, 12:55
        >jasne kazda z nas chce miec zdrowe dziecko, ale dobrze jest czasem >dopuscic
        >mysl, ze nie wszystko bedzie naj naj, ze jest jakas szansa, ze nasze >wyobrazenia
        >i pragnienia rozmina sie z rzeczywistoscia

        I właśnie po to są wszelkie badania wykonywane w trakcie ciąży- zakładamy, że
        dziecko może okazać się chore. A pojęcie "chore" to definicja szersza niż zespół
        Downa i jedynym celem badań nie jest wykonanie szybkiej skrobanki. Nie
        darowałabym sobie, gdyby moje dziecko zmarło tylko dlatego, że zaniedbałam
        badania w ciąży i przeoczyłam choroby, które można było skutecznie wyleczyć.
      • house_md Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 03.09.08, 00:08
        donkaczka napisała:
        > jasne kazda z nas chce miec zdrowe dziecko, ale dobrze jest czasem dopuscic
        > mysl, ze nie wszystko bedzie naj naj, ze jest jakas szansa, ze nasze wyobrazeni
        > a
        > i pragnienia rozmina sie z rzeczywistoscia
        >
        > to oszczedza potem rozczarowan najprostszych: moje dziecko ma rok i nie chodzi,
        > ma dwa i nie mowi, ma naczyniaka na buzce i wszyscy komentuja itp i tych
        > trudniejszych: jest chore, wymaga opieki, rehabilitacji, troski
        >
        > i pomaga pogodzic sie z sytuacja, zamiast wieszac psy na lekarzach i szukac
        > winnego - nikt gwarancji nie daje, o czym zapominaja ciezarowki i co chcial
        > uswiadomic house_md
        >

        I o to chodziło poecie.
        Jak się może spręże to wam wrzuce gdzieś łamiąc prawo autorskie pare fajnych
        artykułów w pdf do przeczytania o dylematach etycznych związanych z diagnostyka
        prenatalną.
        Wczoraj znalazłem letalną wadę płodu u mojej znajomej. A tak się cieszyła że się
        udało... Qrr......

    • ofertawgazecie Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 17.08.08, 00:46
      "Tak więc miłe panie, nie ma "pewności" ani "gwarancji", że po
      stwierdzeniu w
      > usg niewystępowania wady, prawidłowej budowy anatomicznej płodu,
      niskiego
      > ryzyka urodzenia dziecka z wadą po wykonaniu testów biochemicznych
      faktycznie
      > urodzicie pięknego i zdrowego "dzidziusia". Jest tylko wysokie
      > prawdopodobieństwo , że tak się stanie.

      Święta prawda - właśnie po to sa badania prenatalne - oczywiście jak
      na razie tylko inwazyjne dające wynik nie "prawdopodobny" tylko
      pewny odnośnie kilkudziesięciu wad genetycznych (oprócz sytuacji gdy
      badanie się nie uda). Oczywiście badanie takie ma sens, gdy są
      podstawy sądzić, że dziecko moze mieć wade genetyczną (wiek, choroby
      w rodzinie), ale nie potępiałabym kobiet, które po prostu "chcą
      wiedzieć", mimo, ze nie sa w grupie podwyższonego ryzyka. Podejmują
      decyzję - statystyczne poronienia: 1:200. Swoją drogą, ciekawe, czy
      ktoś policzył, ile wogóle ciąż kończy się poronieniem, tzw.
      biologicznym. I jeszcze jedno - jedna z teorii mówi, iż ryzyko
      wystąpienia trisomii nie tyle rośnie z wiekiem matki, ile rośnie z
      wiekiem matki niebezpeiczenstwo braku samoistnego odrzucenia (czyli
      poronienia) przez jej organizm płodu obciążonego chorobą genetyczną.
      U młodych kobiet dochodzi wówczas do częstszych poronień, u
      starszych - rzadziej (w tym przypadku akurat "niestety")
      Każdy kto się na takie badanie decyduje - jest szczegółowo
      informowany o ryzyku poronienia. I ma czas na podjęcie decyzji -
      chce wiedzieć czy nie. Po co wiedzieć? Może nie tylko po to by ciążę
      usunąć, może po to, by przygotować się do walki z losem.


      "Nie proście lekarzy , by bez istotnej potrzeby włączali funkcję
      Dopplera"
      W prawie 100-tysięcznym mieście nikt nie wykonuje takiego badania i
      z trudem łapie się w wynikach (opisanych) tego badania - i taka jest
      rzeczywistość pewnie w większej cześci naszego kraju. Toksoplazmoza -
      miala Pani badanie w tym kierunku w ciągu ostatnich 2 lat - to
      wystarczy. Żółtaczka - nie ma potrzeby. Przeciwciala anty Rh przy
      niezgodności serologicznej, wcześniejszej amniopunkcji itp - nie
      zlecone. "test glukozowy" - a dobrze że pani przypomniała. Test
      pappa - a jak się go udalo Pani zrobić. Chce Pani wykonac badania
      genetyczne? To przypomni mi Pani na kolejnej wizycie (13 tydzień
      ciąży). I mogłabym tak dalej wymieniać odnośnie kompetencji lekarza
      w imię "przesłanek ekonomicznych" głownie - zapewne.
      • dzikielabedzie Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 17.08.08, 10:37
        Swoją drogą, ciekawe, czy
        > ktoś policzył, ile wogóle ciąż kończy się poronieniem, tzw.
        > biologicznym.

        Policzyli, teraz dokładnie nie pamiętam ale ponad połowa ciąz kończy sie
        poronieniem(chyba nawet 2/3, ale nie chce kłamac). Oczywiście większośc poronien
        jest gdzieś w okolicach inplantacji, więc mało kobiet o nich wie.
        Co do badań w stylu amniopukcja, ja urodziłabym dziecko nawet przy 100%
        pewnosci, że jest chore, więc nie jest mi potrzebne. Duże wady wyłapie usg i to
        mi wystarczy.
        Wyniki same z siebie nie lecza. częsta diagnostyka jest potrzebna gdy jest duze
        prawdopodobieństwo choroby, lub gdy choroba juz jest i trzeba ją monitorować w
        innych przypadkach pozastanardowa diagnostyka, to tylko zaspokajanie ciekawosci
        rodziców i ewentualne popiswanie se wynikami. Oczywiści nie mówie tu o
        podstawowym zestawie badań w ciąży, bo to trzeba robić tylko o np o usg co 2
        tyg. w zdrowej ciąży.


        Toksoplazmoza -
        > miala Pani badanie w tym kierunku w ciągu ostatnich 2 lat - to
        > wystarczy.

        Jeśli IgG było wysokie a IgM ujemne to wystarczy taki wynik jeden na całe życiesmile
        • miceel Re: Parę uwag o badaniach prenatalnych 03.09.08, 07:57
          A co z wadami płodu które moża zoperowac w łonie matki?Do tego
          jest potrzebna diagnostyka prenatalna.
          • mruwa9 miceel, litosci.. 03.09.08, 08:51
            nie zaczynaj drugi raz tej samej dyskusji. Przeczytaj powyzsze
            posty. Ze zrozumieniem, prosze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka