house_md
07.08.08, 11:21
No cóż , ten post może i będzie trochę chaotyczny, piszę w przerwach między
przyjęciami, trochę na dyżurze.
Większość postów napisanych w odpowiedzi na postawione przeze mnie 2 tyg temu
pytanie była wyważona i widać , że piszące zdają sobie sprawę z ograniczeń
badań prenatalnych (memphis- respect)
Ale "milcząca większość" aktywnych na tym forum i przezornie nie piszących w
tym wątku ma nikłe pojęcie czym są te badania.
Pierwsza sprawa-badanie prenatalne to taki chwytliwy slogan.
Badania nieinwazyjne (usg, PAPPa, test potrójny) dają pojęcie o RYZYKU
urodzenia dziecka z wadą. Nawet jeżeli z przeliczeń wychodzi, że ryzyko
urodzenia dziecka z z. Downa wynosi 1/200 porodów to oznacza to , że 199
dzieci z takim NT i bez widocznej kości nosa urodzi się zdrowe!! A amnio
pozwalająca na sprawdzenie czy nie ma wady genetycznej kończy się 1/200
poronieniem.
Czy każda z Was ma tego świadomość i akceptuje ryzyko?
Byłem we Francji i rozmawiałem z ginekologami w dużym szpitalu uniwersyteckim.
Robią dużo amnio jako konsekwencje testu potrójnego ale wg opinii praktyków to
strzelanie a armaty do wróbla. Oczywiście we Fr prawo jest duzo bardziej
liberalne i można wykonać interupcje ze wskazania- z. Downa. Ale czy
faktycznie to jest wskazanie?
Gdy się słyszy od lekarza - jest ok , to oddychamy z ulgą i nie zastanawiamy
się co zrobilibyśmy , gdyby wiadomość brzmiała - ryzyko urodzenia dziecka z z.
Downa wynosi 1/80 porodów. 79 dzieci urodzi się zdrowych!!
W Polsce żaden autorytet medyczny nie podpisał się i nie podpisze oficjalnie
pod opinią , że stwierdzenie z. Downa jest wskazaniem do aborcji. Zagryzły by
go autorytety moralne. Nie ma oficjalnego stanowiska Polskiego Tow. Gin. o
dopuszczalności aborcji ze wskazania- z. Downa. Jedynie na wykładach pada
stwierdzenie - tak, z. Downa JEST wskazaniem do przerwania ciąży.
Wielu lekarzy może jednak odmówić wykonania zabiegu w takiej sytuacji.
Nie przywiązujcie tak dużej wagi do badania usg. To znakomita metoda ale sam
Nicolaides (twórca współczesnej ultrasonografii prenatalnej ) stwierdził , że
w jego ośrodku 5% wad nie jest rozpoznawanych . Każdy lekarz może przepuścić
HLHS, przełożenie dużych naczyń, brak nerki czy coś innego. To jest badanie
subiektywne, zależy m.in. od doświadczenia badającego , klasy sprzętu ale też
i od tego czy bada 5 czy 35 pacjentkę tego dnia. Widziałem już z. Edwardsa z
licznymi wadami wewnętrznymi, gdzie pod badaniem podpisał się wysokiej klasy
specjalista zajmujący się praktycznie tylko diagnostyką
prenatalną.Wielokrotnie możecie przeczytać w opisach badania , że "nie
uwidoczniono wady" . To , że nie uwidoczniono nie oznacza , że tego nie ma !!!
Żadne badanie nie da GWARANCJI ani PEWNOŚCI o tym, że dziecko jest i że będzie
zdrowe. Jak ktoś chce mieć gwarancję to polecam zakup agd w Mediamarkt a nie
ciążę.
Na chwilę obecną badanie 3/4D jest badaniem głównie dla pacjentki. Dla lekarza
podstawowym jest badanie dwuwymiarowe ( czarno-białe jak kto woli). 3/4D jest
komercja i na wykładach przyznają to wymieniane tu na forum autorytety
warszawskie i inne. Tak więc nie piszcie , że wykonanie 3/4D jest konieczne bo
jest najlepsze, wykrywa wszystkie wady itp bzdury.
Oczywiście są sytuacje, kiedy można stwierdzić w usg na 100% istnienie wady ,
skierować pacjentkę do terminacji ciąży a własciwie to pozwolić jej na
podjęcie takiej decyzji. To zawsze jest trudna decyzja dla kobiety i dla
lekarza. Kilka lat temu znalazłem potężne wodogłowie, przepuklinę m-rdzeniową,
pacjentka obeszła kilka ośrodków i wszędzie usłyszała to samo- dziecko nie
przeżyje. Ale dzielna kobitka chciała zawalczyć, może się uda. I mała ma chyba
4 lata, porusza się na wózku , ma zastawkę , jest po kilku operacjach,
intelektualnie nieznacznie tylko odstaje od rówieśników. Ale to wszystko
osiągnięto olbrzymim poświęceniem rodziców, koszty rehabilitacji ogromne.
Rozumiem, że nie każdego stać na takie poświęcenie i nie miałem żadnych
obiekcji co do skierowania pacjentki na zabieg gdy miałem do czynienia z
podobną sytuacją.
Ale ta sytuacja była potężna nauczka dla wszystkich lekarzy zajmujących się tą
pacjentką. Dziecko żyje na przekór wszystkim autorytetom. Jaka jest jego
jakość życia, jakość życia rodziców- nie mnie to oceniać. Pare tygodni temu w
weekend wpadły mi w ręce "wysokie obcasy" z artykułem na ten temat , polecam
lekturę.
Tak więc miłe panie, nie ma "pewności" ani "gwarancji", że po stwierdzeniu w
usg niewystępowania wady, prawidłowej budowy anatomicznej płodu, niskiego
ryzyka urodzenia dziecka z wadą po wykonaniu testów biochemicznych faktycznie
urodzicie pięknego i zdrowego "dzidziusia". Jest tylko wysokie
prawdopodobieństwo , że tak się stanie.
Nie proście lekarzy , by bez istotnej potrzeby włączali funkcję Dopplera ,
zwłaszcza we wczesnej ciąży. Na jednym ze szkoleń lekarz z UK był zaszokowany
jak lekką ręką szafują polscy lekarze Dopplerem w ciąży 12-14 tyg czy niższej,
tylko po to żeby sobie pacjentka posłuchała serduszka.
Dlatego PLIZZZZ , nie piszcie na forum bajek o badaniach prenatalnych, nie
wieszajcie psów na lekarzach bo nie stwierdzili , że dziecko ma 3 palce , nie
straszcie się wzajemnie opowieściami rodem z koszmarów sennych.
Mam nieodparte wrażenie , że wiele pań piszących na tym (i nie tylko na tym)
forum to osoby albo nie mające nic do roboty bo dzieckiem zajmuje się niania a
paniusia kawkę i do klawiatury pisać bzdury zasłyszane u fryzjera (niestety
czasem i u lekarza) albo taki, które faktycznie przeżyły traumę niepomyślnej
diagnozy prenatalnej, obumarcia ciąży, chamskiego potraktowania przez lekarza
i chcąc odreagować - straszą inne panie.
Lekarze nie są nieomylni. Są lepsi i gorsi ale nawet najlepszym zdarzają się
wpadki diagnostyczne i terapeutyczne.
Wielka prośba na koniec. Jeżeli u dziecka po porodzie stwierdzi się wadę a
lekarz jej nie rozpoznał w ciąży to poinformujcie o tym fakcie tego medyka.
Przy kolejnych badaniach będzie się bardziej starał , kolejne pacjentki
naprawdę na tym skorzystają.
mam nadzieję, że ten troche obrazoburczy tekst wyprostuje choć część
nieprawdziwych wyobrażeń dot. badań prenatalnych.
house_md