mruwa9 Re: czuje sie oszukana 05.09.08, 00:17 Albo masz baby blues, albo depresje poporodowa, albo Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 za szybko poszlo 05.09.08, 00:20 albo 16 lat i dziecinne wyobrazenia o zyciu... A tak na serio to nikt prawdy nie ukrywa. Nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo. Ale kobiety oczekujace pierwszego dziecka nie chca tego sluchac. Nie wierza. i cale szczescie, bo inaczej ludzkosc dawno by wyginela... Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 Re: czuje sie oszukana 05.09.08, 00:56 ciąża to dla masakra poród to tragedia ale z "Ogladajac film mozna zobaczyc jak kobieta z noworotkiem jest wypoczeta, figura sprzed ciazy, pomalowana, uczesana, przychodzi do nej kolezanka, pija kawe, plotkuja, dziecko spi. " tym się zgadzam 6 godzin po porodzie poszłam myć głowę i się umalować i ani razu do tej pory w ciągu godziny po obudzeniu się nie byłam umyta i pomalowana (synek niedługo kończy 9 mieś) ale może dlatego że nigdy nie karmiłam piersią, więc miałam więcej czasu dla siebie Odpowiedz Link Zgłoś
korlewna Re: czuje sie oszukana 05.09.08, 09:55 hmmmm... nie bardzo rozumiem... Przecież powszechną wiedzą jest, że kobiecie w ciąży jest ciężko, że jest spuchnięta, że męczą ją nudnosci, wymioty i zgaga, że musi żyć na wolniejszych obrotach... itd. A o maleńkich dzieciach wiadomo, że dużo płaczą, także w nocy, dużo jedzą, także w nocy, że potrzebują rodziców non stop, a kiedy rosną to zmieniają się i nie przestają dawać w kość. Czy w gazetach tego nie mozna przeczytać, albo czy społeczeństwo twierdzi, że jest inaczej?? Filmy... wierzysz w nie?? A czy widziałaś w filmie cellulit, rozstepy?? Ja nie, a przeciez większośc kobiet ma albo jedno, albo drugie. A jak często w filmach spotyka się grube dziewczyny? Bardzo rzadko, a jesli nawet, to są tak proporcjonalnie zbudowane, że samej zaczyna się chcieć być przy kości. To tylko film... w ktorym mamy widzieć ładny świat. A tak naprawdę, sama ze sobą pogadaj.... owszem, jest Ci ciężko, ale ktory okres w Twoim życiu był piękniejszy od tego teraz?? Czy coś moze się równac z macierzyństwem?? Ciesz się, że masz zdrowego szkraba, że wszystko jest dobrze... a że czasem masz dosyć... powiedz sobie, że jesteś tylko cżlowiekiem, nie cyborgiem, i masz prawo czuć się zmęczona... to normalne i nie ma co się ani z tego tłumaczyć, ani udawac, ze jest inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
lili-a31 Re: czuje sie oszukana 05.09.08, 09:59 Mi się w ciąży nic nie dzieje- zero objawów... Ale mnie organizm OSZUKAŁ w jednej sprawie - bardzo szybko tyję- i serio- czuję się zrobiona w balona- przez pierwsze 2 miesiące NIC (cały czas takie samo odżywianie) a teraz (zaczynam 5 mies.) zaczyna się masakra- przecież nie zjadam codziennie cukierów, ciasta, czekolady- nigdy nie miałam tendencji... A jednak - kończę 18tc i już co najmniej 6 kilo do przodu. I z tym to czuję się oszukana... I chyba jeszcze te nieprzespane noce już z niemowlakiem się spełnią- co może być hardcorem.......; gruba, niewyspana- Ale trudno: chciałam, chcę i jeszcze kiedyś tez bym chciała byc w ciązy...więc cenę trzeba zapłacić... Odpowiedz Link Zgłoś
alicja0000 Re: czuje sie oszukana 05.09.08, 10:37 Bosshee coś Ty się z choinki urwała???? A ktoś Ci mówił, że jak byłaś mała i wyrżniesz na chodnik to pozdzierasz sobie kolana? A ktoś Ci mówił, ze nie jest łatwo znaleźć pracę? a czy ktoś Ci mówił, że obiady nie zawsze wychodzą smaczne? A może ktoś Ci mówił, że życie nie jest proste? Stwarzasz sztuczny problem, to są rzeczy oczywiste i trywialne i nie trzeba ich nikomu mówić. Każdy wie, że oprócz pozytywów są też negatywy, jest dobro i zło, białe i czarne, słodkie i gorzkie. I owszem dużo gazety piszą o ciemnych stronach macierzyństwa, o nieprzespanych nocach, o wydatkach, chorobach ale nie można demonizować. To jest wpisane w życie i nie udawaj, że decydując się na dziecko nie wiedziałaś, że będzie ciężko bo w to nie uwierzę. Ludzie, żebym ja miała tylko takie problemy! Odpowiedz Link Zgłoś
tika.1980 Re: czuje sie oszukana 05.09.08, 10:42 Wydaje mi się, że każda rozsądna, dorosła kobieta wie czym jest macierzyństwo. To radości, ale i problemy. Nie wiem skąd u ciebie taki idealistyczny obraz. Ja jestem mamą dwójki dzieci. Dziewczynka wkrótce skończy 3 latka, a w czerwcu urodziłam chłopca. Cieszę się każdym dniem, jaki mogę spędzić z dzieciakami. Szczególnie z Mateuszkiem. Wiem już , że czas niemowlęctwa odchodzi tak szybko. Dzieci rosną, stają się bardziej samodzielne. Za dwadzieścia lat założą pewnie własne rodziny. Zanim to jednak nadejdzie trzeba umieć odnaleźć radość w macierzyństwie. Nie każda będzie mamą, co często prowadzi do depresji. Nam jest dane być w ciąży, urodzić i wychować. Jak do wszystkiego w życiu potrzeba trochę rezerwy, uśmiechu a wszystko się ułoży. Powiem ci, że ja mam czas na spotkania z koleżankami przy herbatce i ciachu, a bobas leży w łóżeczku Albo mi się po raz drugi taki egzemplarz trafił, albo to tylko kwestia organizacji i wyczucia. Obyś odnalazła taką radość w macierzyństwie. Mateusz Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: czuje sie oszukana 05.09.08, 13:37 Przede wszystkim warto powstrzymać niektóre komantarze typu: skad ty czepiesz wiedze, na samych gazetach żyjesz, z choinki sie urwałas itd..bo odnosi sie wrażenie, ze pisza same super wszystkowiedzące. A skąd ma wiedzieć jak wygląda poród?? jeeyne źródło to iść na porodówke i oglądać rodzące babki. albo media i opowieści innych. Skad ma wiedzieć nie rodzaca jak goi sie krocze? no chyba tylko zajrzeć "pod maske" osobie co urodział. Jak ciezkow staje sie w nocy do drącego sie niemowlaka? skad miała wiedziec? dziecko wypożyczyć?? troche dystansu. Pewnei, ze jest cukierkowy obraz. Na wszystkich filamch np. o porodzie - mamusia stęknie dwa razy i jest super, jak bratowa chodziła do szkoły rodzenia i pokazali taki słodki film to ona powiedziała, ze wcale poród tak nie wygląda - to położna strasznie ją ofukała. A na filmie pyk i dzieko ejst. Summa sumarum bratowa rodziła prawie 23 godziny, z nacięciem, kleszczami, wypychaniem, dziecko sine do inkubatora, niedoltenione. Nikt głośno nie wspomina o chamskim personelu na porodówce i salach w szpitalu - w gazetach wypowiadają sie ginekolodzy i położne - super mili, pomocni, uśmiechnięci..do rany przyłóz normalnie. Terror laktacyjny - albo karmisz albo jesteś wyrodną matką. To samo tyczy sie oddawania dzieka na noc, ja w pierwszą noc po cc próbowałam oddać dziecko - położne zmroziły mnie wzrokiem, dwie kąsliwe uwagi. Nikt nie wspomina, ze idąc do szpitala idzie sie - do niektórych szpitali (!) jak na wojne - jak u mnie. Aha! i wszędzie pisali, mówili, że okres noworodkowy i niemowlęcy to najlepszy czas, ja z ulgą odetchnęłąm jak minłą pierwszy rok..to był najgorszy okres Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 tika i alicja, co wy w ogóle wypisujecie??!! 05.09.08, 15:02 tika.1980 napisała: > Wydaje mi się, że każda rozsądna, dorosła kobieta wie czym jest macierzyństwo. znaczy, każda kobieta rodzi się z taa widza, ma juz ja wdrukowana w mózgu, 100% instynktu. Trutu-tutu, a "teorie" tę łatwo obalić, podobnie jak łatwo obalic "teorię" o tym, że łatwo przewidziec, ze szukanie pracy nie jest łatwe - jednym jest łatwo, innym trudno, w jednych zawodach przebiera sie w ofertach, w innych wykształcony człowiek godzi sie na prace wpisywaczki w dziurki za 1600zł brutto, bo innej nie ma. Dobra, wracajac do tego, że każda rozsadna kobieta wie jakie sa blaski a jakie sa cienie tego "cudownego" macierzynstwa i "spełnienia kobiety". Pytanie, a skad ma wiedziec?? przeciez nie urodziła sie z ta wiedzą. Moze sie dowiedzieć od kobiet z własnej rodziny, od kolezanek itp., że ciaża to bolacy kregosłup, to przeszkadzający brzuch, to przyrost wagi-nie-wiadomo-od czego, a poród to nie magiczny czas przychodzenia dziecka na swiat, tylko ból (który dokładaja jeszcze szpitale oksytocyna, przymusem lezenia itp), naciete niepotrzebnie krocze. Skad ma wiedziec, że naciete krocze moze sie paskudnie goic, że szczypie, az starch isc siku, ze nie wiadomo jak siedziec itp. MOŻE sie tego od nich dowiedziec, jesli te jej powiedzą. Gdyby to wszystko było takie oczywiste, to po jakiego grzyba sprzedaje sie ksiażki typu ciaża od poczatku do konca, po co sa szkoły rodzenia, po co artykuły w prasie itp - przeciez, zgodnie z zakwestionowana przeze mnie teoria - KAŻDA kobieta to wie. Odpowiedz Link Zgłoś
tika.1980 Re: tika i alicja, co wy w ogóle wypisujecie??!! 05.09.08, 21:22 Kamelia04.08.2007, każda z nas otoczona jest różnymi kobietami - od matki poczynając, przez babcie, ciocie, koleżanki, sąsiadki. Trzeba żyć chyba na bezludnej wyspie, żeby nie zdawać sobie sprawy, iż macierzyństwo podobnie jak wiele innych spraw nie jest tylko idyllą. Truizmem jest powiedzenie, że życie to nie bajka. Tylko trzeba nauczyć się czerpać z niego to co najlepsze, cieszyć się chwilami szczęścia. Przecież niemal każda z nas ma problemy (przeróżnej rangi), walczy z trudnościami dnia codziennego. Chyba, że któraś z nas do tej pory żyła jak w bajce - nie zaznała choroby, śmierci, braku kasy, odrzucenia, niezrozumienia. Każda z nas poprzez proces wychowania, obserwacji, naśladownictwa buduje własny świat, popełniając przy tym mnóstwo błędów. Moim zdaniem dorosła kobieta, która zdecydowała się na bycie matką, musi sobie zdawać sprawę z tego, że posiadanie dziecka to odpowiedzialność za maleńkiego człowieka i zaspokajanie przede wszystkim jego potrzeb. Myślę, że autorka postu powinna spokojniej podchodzić do ciąży i dolegliwości z nią związanych. Jakby nie patrzeć ciąża nie trwa całe życie. Mam nadzieję, że pojawienie się dzidziusia zrekompensuje jej te trudności. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ania_kr Re: tika i alicja, co wy w ogóle wypisujecie??!! 07.09.08, 16:21 Ja też czuję się oszukana, nie wiem dlaczego myślałam, że bycie w ciąży to wspaniały stan. Bardzo chciałam mieć dziecko i czuliśmy się z meżem przygotowani i psychicznie i finansowo. Wiedziałam że na poczatku ciąży może być cieżko, więc myślałam sobie że nie jest tak źle jak straszyli i byłam dzielna. Potem jednak byłam przygotowana na błogie kolejne 3 miesiące, kiedy dolegliwości ciążowe słabną, a tu pojawiło się zmęczenie, bóle kręgosłupa i jakiś dziwnie zły nastrój... aż się boję pomyśleć co będzie w trzecim trymestrze. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 życie wsród ludzi nie znaczy, że żyję ich życiem 09.09.08, 14:53 tika.1980 napisała: > każda z nas otoczona jest różnymi kobietami - od matki > poczynając, przez babcie, ciocie, koleżanki, sąsiadki. Trzeba żyć chyba na > bezludnej wyspie, żeby nie zdawać sobie sprawy, iż macierzyństwo podobnie jak > wiele innych spraw nie jest tylko idyllą. Owszem jest sie otoczonym kobietami itp, ale po pierwsze nie zawsze sie sklada tak, że sie to wie, bo sie je obserwuje. W mojej rodzinie róznica wieku miedzy najmlodszym kuzynem, a dziecmi z nowego pokolenia wynosi ok. 25 lat. Skad czerpac taka wiedzę?? Sasiedzi sa różni, ledwie dzien dobry odpowiedzą. Tu nawet nie chodzi o to, ze akurat w mojej rodzinie przez tyle lat nie było dzieci, wiec nie bylo kogo "podgladać". Teoretycznie zyjemy w społeczenstwie, a nie na bezludnej wyspie, ale czy bys wiedziala jak sie opiekowac np. niepełnosprawnym dzieckiem czy chorym na Alzheimera? Czego sie spodziewac? jakie moga wystapic trudnosci? niby jedno i drugie niestety coraz czestsze, to jestem na 100% pewna, że bys nie wiedziała. Ludzie zyja w swoich czterech scianach, czasmi jest tak, ze nie wie lewica co robi prawica, o pewnych rzeczach sie przy stole nie opowiada. Dopóki cie jakas sprawa nie dotyczy osobiscie, to nie interesujesz sie tym. Czy sadzisz, ze przy niedzielnym obiedzie czy w trakcie imienin ludzie dyskutuja o nacietym kroczu, o tym, ze nie widadomo jak sikac bez bólu, o tym, że dziecko wyje 24 godz/dobę, o tym, ze w czasie ciazy sa uciazliwe zaparcia, o tym, ze w trakcie karmienia masz ogryzione i krwawiace sutki? W społeczenstwie, takze w rodzinie sa pewne tematy tabu: tabu jest bieda, tabu sa szczegóły z pozycia małzenskiego, nie chwalisz sie na lewo i prawo jak to cie facet porzucil i co ci ostatni raz powiedział, tabu sa także fizjologiczne niedogodnosci macierzynstwa i połogu. Nie jestesmy ekshibicjonistami, żeby wszysko wywalać na wierzch przy ludziach, czy to rodzinie, czy znajomych, czy przy obcych. Na pewno nie opowiadsz ze szczegółami o problemach małzenskich czy o problemach wychowawczych czy o tym, ile ci szef zapłacił w tym miesiacu. > Moim > zdaniem dorosła kobieta, (...), musi sobie zdawa > ć > sprawę z tego, że posiadanie dziecka to (...) > i zaspokajanie przede wszystkim jego potrzeb. potrzeby powinny byc zaspokazaje i matki i dziecka. Nie ma, ze jednego potrzeby zaspokajamy, a drugiego juz nie musimy, bo inaczej pojawia sie złosc, frustracja, niezadowolenie. >Mam nadzieję, że pojawienie się dzidziusia > zrekompensuje jej te trudności. no wlasnie, to jest to złe myslenie, że ten "dzidzius" to wszystko rekompensuje, wystarczy by z "dzidziusiem" było w porzadku, to matce nic nie potrzeba wiecej do szczescia. Gdyby tak było, to by na nie było nieszczesliwych matek, nie byłoby depresji poporodowych czy niemowlaków wywalonych przez okno. Zapomina sie, ze matka to nie macica i piers mleczna, ale człowiek, dla którego życie do tej pory wieloaspektowe, zaczyna byc ograniczone do 4 scian - do kupy i papki. Odpowiedz Link Zgłoś
mamatobe Re: tika i alicja, co wy w ogóle wypisujecie??!! 09.09.08, 09:25 Popieram! Kobieta nie rodzi się wyposażona w pełnię wiedzy o macierzyństwie, tak jak facet nie rodzi się ze zdolnością naprawienia silnika samochodowego. Jeśli nie masz pola do obserwacji i licznych przykładów wokół, to wiesz tyle, co nic. Piszecie o życiu w otoczeniu babć, cioć, sióstr i przyjaciółek... Ja tam nie pamiętam, żeby przy rodzinnym obiedzie ktoś opowiadał o masażu szyjki, nacinaniu krocza i pokrzykujących położnych oraz o chęci wywieszenia za okno swojego nowonarodzonego... I nie jestem w tym chyba odosobniona, skoro reakcją moich dwóch koleżanek-rówieśniczek po urodzeniu pierwszego dziecka były słowa: "o boże, czemu nikt mi nie powiedział, że mam się przygotować psychicznie na coś tak potwornego...". Podobno o porodzie szybko się zapomina. Albo przynajmniej próbuje, bo po kilku miesiącach obie dołączyły do grona "nie-było-tak-strasznie". Więc niech mi nikt nie wmawia, że życie w społeczeństwie, a nie w odosobnieniu wszystko załatwi. Odpowiedz Link Zgłoś
tiuia Re: czuje sie oszukana 09.09.08, 14:05 Nie byłoby Ci łatwiej. Ja na przykład nie wyobrażałam sobie, że karmienie piersią jest tak strasznie bolesne. Pierwsze tygodnie karmienia wspominam jako koszmar. Ale w niczym nie pomogłoby mi, gdybym wiedziała, że tak to będzie. Dłatego staram się nie opowiadać o drastycznych szczegółach z tym związanych koleżankom, które nie rodziły. Po prostu większość z nich chce mieć dzieci i niepotrzebnie bym je straszyła. A skoro chcą i są zdecydowane, to jakoś to przeżyją. Odpowiedz Link Zgłoś
lili-a31 Re: czuje sie oszukana 09.09.08, 14:43 Chyba rzeczywiście koleżanki się nawzajem nie straszą- ostatnio moje 3 kumpele urodziły i żadna nie narzekała że karmienie boli- w sumie to pierwszy raz słyszę... Ale olewam to. Czytałam np. że robienie zastrzyków z Clexane straaaasznie boli a mnie NIC nie bolało...to może tak samo z tym karmieniem- no chyba że to rzeczywiście coś bolesnego... Odpowiedz Link Zgłoś
anutek115 Re: czuje sie oszukana 09.09.08, 15:18 Nie zawsze boli . I nie kazdą, i nie każdej to stwarza problemy, ja urodziłam, podamo mi dziecko, ono zaczęło ssać i to były moje wszystkie boje z karmieniem. Można i tak )). Ale autorke watku rozumiem doskonale i przyznam, że odpowiedzi w stylu "skąd ty czerpiesz wiedzę, gdzie ty żyjesz" strasznie mnie zdenerwowały. Moim zdaniem obraz kobiety ciężarnej i młodej matki jako wcielenia absolutnego szczęścia jest wszechobecny. Ja nie czerpię wiedzy o życiu z gazetek dla mamuś, bo ich organicznie nie znoszę, ani z reklam, a mimo to od chwili, gdy zaszłam w pierwszą ciążę byłam po prostu bombardowana przekonaniem otaczających mnie ludzi, że a) teraz nareszcie jestem szczęśliwa b) osiągnęłam cel mego życia, oczywiście, w domysle, jedyny c) gdy moje pierwsze dziecko, wczesniak, zostało przeniesione z OIOMu na normalną salę, że nic mnie już nie powinno martwić, bo z dzieckiem jest wszystko dobrze d) że w ogóle nic mnie nie powinno martwić, jeśli z dziećmi wszystko jest dobrze. Moje 30 lat doświadczenia życiowego, frajdy, jaką miałam z życia, przyjaźni, wzruszeń, przemysleń i przeżyć zdaniem masy otaczających mnie ludzi poszło się czochrać. Nic już nie znaczyło, bo urodziłam dziecko, więc nareszcie wiem, co jest ważne i doświadczyłam błogostanu. Depresja? Strach? Przygnębienie? Zmęczenie? Ależ nie wolno, bo dziecko to wyczuje! Powiedzieć, że tęskni się za czasami, gdy tego dziecka nie było - zgroza! Wyrodna matka, pilnować jej, bo coś małemu zrobi!!! Na forum z ekspertem "Dobry poród" jest wątek "Czego nie wiedziałam przed porodem". Masy rzeczy się nie wie przed porodem, a nawet przed ciążą, tego, że dla wielu osob przestaje się być autonomiczną jednostką, a zaczyna być doczepką do dziecka też nie. Czasem nie wie się też, że poród może być łatwy i w sumie wręcz przyjemny - to tak trochę dla równowagi. Bo te wszystkie kobiety zachwycające się macierzyństwem jakoś jednocześnie przepadają za opowiadaniem o porodach jakby to było coś, czego nie sposób przezyć. No, ale dziecko wynagrodzi. Nie wynagradza? Czyli z tobą jest coś nie tak. Taki jest, moim zdaniem, społeczny obraz macierzyństwa. Kobieta w nim znika, jako że jako matka nie jest osobną osobą. Owszem, mnie to na przykład wkurzało i nie wahałam się ani chwili, by wygłaszać własne, niekoniecznie popularne opinie (i jakże często spotykałam się z rozpromienionym "Ty też?" po czym okazywało się, że inne też tak myślą, ale nie miały komu tego powiedzieć). Są jednak dziewczyny z lepszym niż ja charakterem, które taki przekaz po prostu przygnębia. Niech się chociaż na forum moga wygadać bez wysłuchiwania uwag, że coś z nimi nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
lili-a31 Re: czuje sie oszukana 09.09.08, 15:36 Dobrze to ujęłaś... Ja też tak myślę. Wszyscy tylko powtarzają " dziecko wszystko zmieni. teraz ono jest najważniejsze itd." No niby tak... Ale ja spróbuję nie utracić "ducha" przedciążowego.... Ale fakt - zaczynają patrzeć na ciebie przez pryzmat bycia matką. jestem ciekawa jak to u mnie będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
anutek115 Re: czuje sie oszukana 09.09.08, 15:54 Trzymam kciuki i życzę powodzenia , uda się, mnie się udaje każdego dnia. Przysięgłam sobie, że choćby nie wiem co jedną chwilę dziennie poswięcę tylko sobie. Cokolwiek by to nie było, poczytanie książki, obejrzenie programu w TV, wypicie herbaty w ciszy czy popisanie na forum , ale obowiązkowo, tylko dla siebie, i tego się trzymam. Jasne, że dzieci są najwazniejsze. Tylko, że to nie oznacza automatycznie, że my juz nie jesteśmy ważne wcale. Grunt to byc dobrą wyrodną matką )). Odpowiedz Link Zgłoś