Dodaj do ulubionych

O jedzeniu w ciązy - narzucanie :<

29.09.08, 12:30
Przed ciążą w mojej lodówce były zwykle takie produkty:
mleko 1,5%, margaryna, ser biały chudy, szczypiorek, pomidory,
rzodkiewki, marchew, papryka, ogórki, sałata, jogurty, ser żółty,
chuda wędlina raczej przeważnie drobiowa, jajka.
Z produktów obiadowych często gotowaliśmy różne zupy warzywne, chude
mięsko pieczone lub gotowane, rzadko czerwone. Smażone rzeczy góra
raz w tygodniu. Mnóstwo warzyw surowych i gotowanych. Często
pieczona ryba, 2 razy w tygodniu w ogóle obiady bez mięsa.
Do tego owoce.
Ostatni posiłek o 18.

No wiec tak jestem przyzwyczajona od prawie 30 lat.
Wyniki badań mam gitara, nie mam nadwagi, żadnych chrost i problemów
skórnych więc mogę przyjąć że taka dieta mi służy.

W czasie ciąży nie widzę powodu do drastycznej zmiany diety.
Zmieniłam tylko margarynę na masło, kupiłam sobie płatki śniadaniowe
z błonnikiem w wiadomych celach, odstawiłam kawę i raczej piję
zieloną herbate niż czarną.
Nie kupuję tylko: serów pleśniowych, wątróbki i podrobów, pasztetów
z tymi rzeczami, wędzonych ryb, w ogóle odpychają mnie rzeczy w
puszkach i w occie.
Z soków w kartonach przerzuciłam sie nawet na domowy kompocik
owocowy mniam mniam + kubusie.
Na deser kisiel zamiast lodów, owoce zamiast ciastek - no staram sie
jakoś tutaj nad sobą panować smile.

Czy ja cos robię źle?

Spędziliśmy właśnie weekend u Teściów, i moje śniadanie złożone z:
- chleb graham z serkiem almette i pomidorem
- chlep graham z masłem i miodem
- herbatka z cytryną
zostało skrytykowane i usłyszałam, że dziecko będzie anemiczne!

Teściu zaproponował mi zamiast tego:
- śledzika lisner ze śliwkami
- tatar (TAK, tatar!)
- salceson
- jakieś krabowe mielone paluszki
- kiełbase na ciepło.

Bosze, jak sobie radzić z takimi ludźmi co przez cały dzień mi każą
jeść bez przerwy i jeszcze wmuszają jakieś okropności???
Teściowie ciągle mnie zahaczają co godzine że mam jeść, to i tamto,
ciągle mi chcą dokładać za dwóch.
Przecież i tak odkąd jestem w ciąży jem więcej bo czuję głód, ale
chyba sama czuję że już się najadłam?
Na siłę mi smarują kromki albo nakładają mięso i ziemniaki.
Grzecznie im odmawiam i zostawiam to potem na talerzu, ale naprawdę
nie wiem jak mam ich powstrzymać przed takimi akcjami???
Raz już prawie wstałam i wyszłam.
Chyba w końcu nie wytrzymam i wybuchnę.




Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 12:44
      Jesteś całkowicie normalna!
      Na teściów ciężko coś radzić, bo to inna kultura z innych czasów, pewnie niewiele do nich dotrze.
      A cyrk dopiero się zaczyna, bo potem będą ich teorie na temat: karmienia, pielęgnacji, wychowywania dziecka wink
      • annajustyna Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 12:48
        Tatar! Toz to sie do prokuratury prawie nadaje:/.
    • mama-ola Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 13:14
      > Raz już prawie wstałam i wyszłam.
      > Chyba w końcu nie wytrzymam i wybuchnę.

      Nie gniewaj się, ale to Ty masz problem, nie teściowie. Problem z
      asertywnością. Odmowy jedzenia tego, czego się jeść nie chce, uczę
      od zawsze mojego 3-letniego syna. On to umie. Zwyczajnie odmawia,
      nie gniewając się na mnie, że mu zaproponowałam. (Miałby się na mnie
      gniewać i obmawiać za plecami, że proponowałam? - absurd...)
      Mów po prostu, bez nerwów:
      - nie, dziękuję,
      - nie, dziękuję, nie lubię tego,
      - nie, dziękuję, nie jestem głodna,
      - nie, dziękuję, po tym bym się źle czuła, ale miło, że proponujesz,
      tato.

      Teściowie chcą jak najlepiej, troszczą się, starają, dogadzają Ci -
      w swoim mniemaniu oczywiście. Nie narzekaj na nich. Nie mają wiedzy,
      proponują Ci niezdrowe produkty - to wszystko prawda, ale jeszcze
      nie powód, zeby ich ośmieszać czy krytykować. Jedyne, co masz
      zrobić, to odmówić, po prostu. Ja nigdy nie jem, jak nie chcę bądź
      nie lubię. Przed chwilą odmówiłam zjedzenie czegoś tam u mojej mamy,
      do której wpadłam na chwilę. Ale miło mi było, że zaproponowała.
      Kurczę, lubi mnie wink Ciebie teściowie też wink
      • poranna_zorza Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 13:35
        Mój teść jak się dowiedział w pierwszej ciąży że mam anemię, (skończyło się na
        zastrzykach) to mi CODZIENNIE smażył wątróbkę (nie jem mięsa).
        Ale zawsze odbierałam to jako życzliwość smile
      • emi-82 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 13:39
        Nie do konca zawsze sie tak da... Bo niby masz prawo odmowic, ale
        jednak czasem nie wypada do tego stopnia, ze sie zmusza czlowiek.. U
        mnie nie chodzi o rozpieszczanie, ale o roznice kulturowe.. Moj maz
        pochodzi z kultury, gdzie jak sie kogos odwiedzi w domu to od razu
        gotuja dla Ciebie obiad.. Nikt nawet nie zapyta czy masz ochote,
        albo czy mozesz jesc to co oni akurat zamierzaja ugotowac, a jak
        odmowisz, bo np przed wyjsciem z domu zjadlas obiad to i tak musisz
        wmusic w siebie, bo jak nie zjesz to tak jakbys blotem kogos
        obrzucila. Chore to jest moim zdaniem, ale ja w ciazy nie jadam
        wielu rzeczy a ogolnie przestawilam sie na kwasne rzeczy, ktorych
        kuchnia meza nie zna. Wyjsciem z mojej sytuacji jest ograniczenie
        odwiedzin.. Nie wiem czy sie tak da z tesciami, ale w polskiej
        kulturze odmowa to nie obraza, wiec sie nie przejmuj i przebieraj co
        chcesz a co nie smile w koncu komu jak komu, ale kobiecie w ciazy
        przystoi smile zawsze mozna udac mdlosci tongue_out
      • mamciulka-nikulka Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 13:41
        Łe tam, norma smile
        Ja tylko napiszę, co powiedział jeden lekarz i uważam, że to
        najbardziej zdrowe podejście:

        Do 7 miesiąca kobieta powinna jeść wszystko na co przyjdzie jej
        ochota (no oprócz wiadomo serów pleśniowych czy tataru!!!), a
        ostatnie 3 miesiące ciąży rozsądna dieta - dziecko jest już wtedy
        całkowicie ukształtowane i tylko przybiera na wadze.
        • joan.n.a.77 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 13:50
          Moja teściowa też jest typem człowieka co zaraz czestuje, gotuje,na zasadzie:
          jestes w ciazy,jedz za dwóch.Dodam,ze jej kuchnia należy do tych tłustych.
          Powiedz wprost,ze nie masz ochoty,nie jestes głodna lub,że jesz tyle ile twoj
          organizm potrzebuje itp. Nie ma co sie denerwowac.To jest troche inne pokolenie
          i maja inne nawyki.Mysla,ze chca dobrzesmileJA w kazdym badz razie powiedzialam
          wprost i nikogo nie uraziłam.Teraz mam spokoj.pozdrawiam
        • mama-ola sery plesniowe 29.09.08, 13:53
          > no oprócz wiadomo serów pleśniowych

          Jem prawie codziennie!!! Nie wiedziałam, że nie mogę. Czym to grozi?
          • atra1 Re: sery plesniowe 29.09.08, 14:38
            jeżeli są z mleka niepasteryzowanego to listerioza, zdaje się

            ale luz, ja też jem często, bo w Polsce wszystkie sery są z mleka pasteryzowanego.

            Trzeba raczej uważać z wątróbka - za dużo witaminy A coś tam może pokomplikować i z surowym mięsem - toksoplazmoza.
            • atra1 Re: sery plesniowe 29.09.08, 14:39
              Kuknij w wyszukiwarkę, swoją drogą, wątkó na ten temat było miliony
            • ruta.dl Re: sery plesniowe 29.09.08, 15:09
              jakby sie tej watrobki dwa kilo pozarlo, to moze i tak.
              ale jak ciezarna ma ochote i zje 100g dobrze wysmazonej, to nie
              wydaje mi sie zeby cos sie stalo.

              ja jestem w ciazy, i ostatnio mialam ochote na ser brie. Wiadomo ze
              nie zjem kolograma, ale plasterek? W pierszej ciazy jadlam tatara i
              nic mi nie bylo. BYle nie dodawac do niego surowego jajka.

              slyszalam tez ze nie powinno sie jest sushi. Ale czy tylko takiego z
              surowizna? czy jak jest wedzony losos to tez nie mozna? Tego z kolei
              pewnie na jestem.
              • carolinecat Re: sery plesniowe 29.09.08, 17:27
                ruta.dl - z wątróbką masz rację. z serem brie też. ale z tatarem to miałaś spore
                szczęście, chyba, że jesteś odporna na toksoplazmozę. wbrew wielu mitom, to
                właśnie jedzenie surowego mięsa jest głównym źródłem zakażenia tokso, a nie na
                przykład kontakt z kotami, i jajko nie ma tu żadnego znaczenia (no chyba, że
                jako potencjalne źródło salmonellozy smile
          • kartoffeln_salat Re: sery plesniowe 29.09.08, 15:05
            Tak, też czytałam że z mleka niepasteryzowanego mogą się namnożyć
            jakieś paskudztwa.
            Na wszystkich serkach w sklepach zawsze spotykałam się z mlekiem
            pasteryzowanym, więc generalnie nie ma chyba takiego zagrożenia, ale
            jakoś nie mam zaufania to tych pleśniejących zielonych skrętów smile
            • mamciulka-nikulka Re: sery plesniowe 30.09.08, 11:17
              Ja pleśniaków nie jadłam w ciąży, jakoś sam fakt, że to pleśń nie
              ważne czy z pasteryzowanego czy nie. Co do surowego mięsa to nie
              tylko zagrożenie toksoplazmozą, ale także jak wiadomo w surowym
              mięsie można napotkać (nie koniecznie zobaczyć) jaja pasożytów np.
              tasiemca, a zarażenie pasożytami nie jest wskazane ani w ciąży ani w
              ogóle.
      • kartoffeln_salat Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 15:02
        Może za mało poświęciłam miejsca na opisanie jak wygląda częstowanie-
        wmuszanie i moje odmawianie.
        Wytrzymuję do 10-ciu razy na grzecznym "nie, dziękuję", "nie, to
        jest dla mnie za ostre", "bardzo dziękuję, ale właśnie zjadłam".

        Moja frustracja bierze się stąd, że na nich nie bardzo to działa.
        Smaruja mi kanapki na siłe i wkładają na talerz, mając nadzieję
        że "zmięknę".

        Więc dokąd ma sięgać moja asertywność? Do 20 odmówień? Do 50?
        Dlatego po 10 razie mam ochotę wyjść, bo nie umiem inaczej odciać
        się od tej daremnej dyskusji i przytyków, ze dziecko głodzę i będzie
        anemiczne.

        Nie wiem czemu piszesz że ja tu kogoś ośmieszam i krytykuję?
        Ja zostałam skrytykowana przez nich, nie raz zresztą.
        Zadałam pytanie czy robię coś nie tak (czyli krytycznym okiem
        przyglądam sie sobie, bo może z moją wiedzą o jedzeniu w ciaży jest
        coś nie-tak).
        Wkurza mnie tylko to, że nie wiem jak sobie z nimi radzić i tu
        rzeczywiście mój aparat obronny kuleje sad.
        • ilsa32 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 16:08
          Hej. Powiedz raz nie i już.Jak przyszykują nie jedz, przecież
          mówiłaś że nie masz ochoty. Ja miałam to samo, tłumaczyli mi że
          powinnam jeść za dwoje bo jestem w ciąży. Parę razy odmówiłam, nie
          jadłam jak nie miałam ochoty jak nie skutkowało to powiedziałam nie
          ostrzejszym tonem. W ostatecznośći nie odwiedzać przynajmiej cholera
          Cie nie będzie trafiać.
        • mama-ola Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 16:13
          > Wytrzymuję do 10-ciu razy na grzecznym "nie, dziękuję", "nie, to
          > jest dla mnie za ostre", "bardzo dziękuję, ale właśnie zjadłam".

          Może to kwestia tembru głosu? Jak ja bym powiedziała "Nie.", to nie
          byłoby przestrzeni na dodanie czegoś jeszcze. Oni muszą czuć, że
          Twoje nie znaczy nie.

          > Nie wiem czemu piszesz że ja tu kogoś ośmieszam i krytykuję?

          Przepraszam, przesadziłam.


          Na koniec: wydaje mi się, że nie zaszkodzi rozważyć, czy mogą mieć
          rację. Może rozszerzenie diety o rzeczy tłuste i bardziej kaloryczne
          nie jest złym pomysłem.

          Moja koleżanka jest o wielu lat wegetarianką. W ciąży też była - tak
          do połowy. Potem się okazało, że dziecko przez miesiąc nic nie
          urosło, że ma złe wyniki, nie pamiętam dokładnie - chyba z żelazem
          coś było nie tak. I zaczęła jeść mięso na polecenie lekarza.
          Ostatecznie dziecko urodziło się zdrowe. Czasem trzeba zmienić swoje
          nawyki żywieniowe dla dziecka, choc oczywiście wyrocznią powinien
          być lekarz, nie teściowie.

          Pozdrawiam ;-D
          • kartoffeln_salat Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 17:42
            Dlatego właśnie napisałam tego posta, żeby Was podpytać.
            Bo może mają jakąś tam rację starszego pokolenia, które wychowało
            już dzieci.
            Teściowie mają ich aż 3 - wszystkie dzieci w dzieciństwie były
            tłuścioszkami smile.
            Na wczorajszy niedzielny obiad trafił nam się tłusty karczuś,
            kapusta zasmażana z boczkiem i ziemniaki z tluszczem - raz na
            tydzień można przeżyć i przykrości nie robić.
            Więc trochę tam zjadłam, bo co, nadrabiając marchewkami z rosołu smile.



    • smerfetka8801 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 13:58
      jedz to na co masz ochotę ciąża to nie choroba
    • alicja0000 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 15:21
      skoro nie umiesz być asertywna-nie jeździj do teściów-proste.
    • osa551 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 16:54
      Twoja dieta jest prawie dokładnie taka jak moja. Jak nie masz ochoty jeść u
      teściów to im powiedz wprost, że po prostu masz mdłości i nie jesteś w stanie
      nic przełknąć oprócz: XYZ... W ciąży zawsze Ci wolno mieć mdłości, a jeszcze
      Cię pożałują wink.
    • uccellino Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 16:58
      Masz wzorcową dietę, zastanowiłabym się tylko, czy nie za dużo ryb
      (jak słodkowodne, to OK, z morskimi ostrożnie) i mięsa (zrozumiałam,
      że jesz mięso prawie codziennie!).
      • kartoffeln_salat Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 17:46
        Ryba morska raczej - talipia, dorsz przeważnie.
        Mięsko - drobiowe (indyk, kurczak) - ze 2 razy w tygodniu, a raz w
        tygodniu albo też jakiś drób albo trochę łopatki/karczku.
        Czyli mięsko ze 2-3 razy w tygodniu, 1 raz rybka, 2 razy w ogóle
        obiad bez mięsa np. ziemniaczki, kalafior, jajko itp.
    • uccellino Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 17:32
      Aha, no i wędlina, ze względu na przeróżne syfiaste dodatki, raczej
      nie jest wskazana (chyba że ekologiczna) - do chleba polecam
      własnoręcznie pieczone mięso smile
      • kartoffeln_salat Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 17:48
        Poprosiłam moją mamę żeby mi zrobiła taki domowy pasztet - tylko z
        warzyw i kurczaka, wszystko to jest pomielone z przyprawami -
        smakuje b.dobrze chociaż nie przypomina sobą sklepowego pasztetu -
        wiadomo.
        Ale oprócz mięska są w nim marchewki, seler, pietruszka.
        Z odrobinką chrzanu - rewelacja.
        Można go zawekować i ze 4 tygodnie moze stać w lodówce.
        • peresia Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 29.09.08, 18:39
          Jeżeli Twoje wyniki sa w porządku, to myslę że nie ma się czym
          martwić. Możesz zwiekszyć ilośc żółtek jaj w diecie - moja mama mi
          gotowała w ciąży, bo ja na mięso i jaja patrzeć nie mogłam wink, więc
          żółtka przemycała mi w zupach jarzynowych, które pochłaniałam
          litrami. Generalnie tłuszczu nie powinnas się tak obawiać, dzieciom
          do 3-go roku życia nie powinno się go ograniaczać, gdyż słuzy do
          prawidłowego rozwoju układu nerwowego.
          Teściom raz podziekuj i po prostu zostaw na talerzu. Doskonale Cię
          rozumiem, bo mnie do szału doprowadza wmuszanie komuś na siłę
          jedzenia.
          • agar2208 jedz to na co masz ochotę 30.09.08, 00:27
            W/g mnie odżywiasz się BARDZO zdrowo. Nie patrz na to co inni ci mówią. Jedz
            to, na co masz ochote i do niczego się nie zmuszaj.
            A dziecko wcale nie bedzie anemiczne. Jak by by brakowało Ci jakich witamin, to
            wyszło by to na wynikach.
            Ja przez całą ciąże miałam niskie żelazo ( miałam anemię ciążową), jadłam
            normalnie, nie wymiotowałam, a jednak miałam niskie żelazo. Lekarz wypisał mi je
            i brałam witaminy dla kobiet w ciązy. I wcale nie urodziłam anemicznego dziecka.
            Nadmierne objadanie ( czyli jedzenie na siłę za dwoje) nie jest zdrowe w ciąży.
            Mój lekarz zawsze powtarzał, że należy jesc czesto ale małe ilości i lekkostrawne.
    • 14kj Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 30.09.08, 08:29
      Nie wiem na ile u mojej siostry to był zbieg okoliczności,a ile genetyka ale
      odżywiała się w ciąży tak samo jak Ty i wcale dla niej i dziecka to na zdrowie
      nie wyszło. Jej syn urodził się z wagą 2700 i potem słabo przybierał.Teraz ma 5
      lat,a wygląda na 3, jest praktycznie poza siatka centylową ze wzrostem i wagą.
      Tak jak jego mamusia w ciąży teraz je synuś co przyprawia o wieczne nerwy i
      stresy moją siostrę.
      • peresia Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 30.09.08, 09:21
        W tym przypadku stawiałabym na genetykę.
        Odzywiałam się w ciąży podobnie jak autorka wątku, jak widziałam
        mięso, to wszystko mi się podnosiło. Wyniki zawsze miałam prawidłowe.
        Moja córka urodziła się z wagą 2550, podobnie jak ja jest niska i od
        początku poza siatką centylową. Nigdy nie miała anemii, rozwija się
        doskonale i...uwielbia mieso, szczególnie wątróbkę w każdej
        postaci smile.
    • kamelia04.08.2007 trochę w pewnych miejscach przesadzasz 30.09.08, 09:09
      kartoffeln_salat napisała:

      > Nie kupuję tylko: serów pleśniowych, wątróbki i podrobów,
      wędzonych ryb, w ogóle odpychają mnie rzeczy w
      > puszkach i w occie.

      nie rozmumiem, co masz przeciwko serom pleśniowym. Jakby były
      teratogenne, to by Francja sie wyludniła. Tutaj sie codziennie je
      sery pleśniowe: camamberty, roqforty, brie, z koziego mleka itd.
      Żadnemu lekarzowi nie przychodzi do głowy, zeby zabraniac, zreszta
      Francuzka by takiego medyka wysmiała.
      To tak jakby w Polsce zabronic spożywac sera zółtego czy białego.

      Co do watróbki, to tez chyba bys musiała zjadac dziennie 3 kg tego,
      zeby ci witamina A mogła zaszkodzic. Watróbka zawiero duzo witamin z
      grupy B, wiec szkoda, ze sie jej wyzbyłas z diety.

      Co do podrobów, czyli żoładków, watróbkek, serc itp to tez nie
      bardzo rozumim co masz przeciwko temu.

      Ponadto polecam troche czerwonego miesa, czyli wołowiny, bo nie ma w
      niej nic zakazanego, a nawet jest zalecana od czasu do czasu.

      Ryby wedzone tez nie wiem co ci zrobiły, ze nagle stały sie
      szkodliwe.

      W rozsądnych ilosciach nic nie jest be. Najgorsza jest przesada albo
      fanatyzm.



      > Spędziliśmy właśnie weekend u Teściów, i moje śniadanie (...)
      zostało skrytykowane i usłyszałam, że dziecko będzie anemiczne!

      powiedz grzecznie teściowej, zeby sie nie wtrącała do twojej diety.
      Tu nie chodzi o pisniecie "nie dziekuje ukochana mamusiu", tylko,
      zeby darowała sobie uwagi i wymadrzanie się. Teraz krytykuje to co
      jesz, potem ci bedzie krytykowac to co dziecko je, jak je
      wychowujesz, albo bedzie sie wymadrzała, ze dziecko za chude, albo
      chore, dlaczego jeszcze nie mówi, nie chodzi itp.
      Latwiej jest wychowac teściowa teraz niz potem


      > Bosze, jak sobie radzić z takimi ludźmi co przez cały dzień mi
      każą
      > jeść bez przerwy i jeszcze wmuszają jakieś okropności???

      stanowczo powiedziec, że sobie nie zyczysz tych uwag, bo nie jestes
      gó...arą, zeby cię strofować.


      > Chyba w końcu nie wytrzymam i wybuchnę.

      mam taka nadzieję
      • embeel francuski medyk 30.09.08, 10:17
        Kamelia, nie wiem, jakiego masz medyka, ale mój dał mi konkretną listę, których
        serów lepiej unikać, w tym właśnie roqfort, ze względu na ryzyko listerii, a jak
        zajrzysz do książek dla kobiet w ciąży i na francuskie fora, to zobaczysz, że
        dziewczyny w ciąży są dokładnie poinformowane, że nie należy jeść serów
        niepasteryzowanych (au lait cru) a i w tych pasteryzowanych unikać jedzenia skórek.

        Ryby wędzone - jeśli ciężarówka nie ma przeciwciał tokso, też nie są zalecane, i
        znam niejedną (w rodzinie męża ostatnio wysyp)która pięknie się stosuje.
        • kamelia04.08.2007 Re: francuski medyk 30.09.08, 10:36
          mój nie robił zadnych zakazów. No, wiadomo, poza alkoholem,
          papierosami, narokotykami, czy lekarstwami branymi samowolnie.
          Kazał sie nie upaść, bo kregosłup, trudniejszy poród, cisnienie itd.
          • embeel Re: francuski medyk 30.09.08, 10:42
            ooo, kochana, to ja mam całą listę co należy robić i czego nie robić, łącznie z
            informacją, że należy dokładnie szorować marchewki smile Pozdrawiam, M
            • kamelia04.08.2007 Re: francuski medyk 30.09.08, 11:08
              embeel napisała:

              > łącznie z
              > informacją, że należy dokładnie szorować marchewki smile


              u nas na prowincji(60) do tego stopnia sie nie pochylają nad
              pacjentką wink. Mój gin mi powiedział, ze do 6 m-ca to mozna nawet
              jeździc konno.

              A najwazniejsze, co powiedział, to to, że MOGĘ pic herbatę. Nie wiem
              czy pisałam, ale tutaj w narodzie francuskim wiara w szkodliwosc
              ciezarnym herbaty jest równie silna jak w PL w szkodliwosc serów.
              Wynika to z tego, ze we FR spozycie herbaty jest mizerne, a w PL
              spozycie serów.
              Przeciez łatwiej zakazac tego czego sie i tak niewiele konsumuje,
              niz tego co jest tak powszednie jak chleb.
              • kartoffeln_salat Re: francuski medyk 30.09.08, 15:32
                Ta jazda konna to chyba żart, no poważnie, nie wierzę żeby tak
                lekarz powiedział.
                Ja chciałam pójść na specjalną gimnastykę dla babek w ciąży - to mi
                w tym klubie fitness powiedzieli, że tak, ale dopiero od 12-tego
                tygodnia.
                Na rowerze na przykład można jeździć, ale chodzi o taką zwykłą
                przejażdżkę, nie o trasę górską smile. Więc z tym koniem to nie wiem,
                może to jest dla jakiś miłośniczek, które od dziecka jeżdzą - ale na
                chłopski rozum w początku ciąży by trzeba się pohamować, a potem
                przecież można zlecieć z brzuchem...

                Ryby wędzone i w puszce nic mi nie zrobiły, tylko mnie odpychają.
                Co do serów pleśniowych napewno nie wytrzymam całej ciąży bez
                ukochanej cambozzoli, ale po co mam ryzykować jeśli nie czuję na nie
                częstej ochoty. Zresztą Brie doprowadził mnie ostatnio prosto do WC.

                Ale nie myśl że jestem taka święta - jest coś czego nie potrafię
                wykluczyć - teraz jak prawdziwy -holik muszę sobie wydzielać
                odrobinkę raz na jakiś czas - coca cola!
                • kamelia04.08.2007 Re: francuski medyk 30.09.08, 16:04
                  kartoffeln_salat napisała:

                  > Ta jazda konna to chyba żart, no poważnie, nie wierzę żeby tak
                  > lekarz powiedział.

                  to nie żart, powiedział, ze nawet babki w ciazy brały udzial w
                  maratonie (oczywiscie wczesniej przed ciaza odpowiednio długo
                  trenowały). Tutaj nikt nie wsadza na wózek inwalidzki zdrowych
                  kobiet w ciaży, ze starchu, ze niby od byle czego moga poronic.


                  > Na rowerze na przykład można jeździć, ale chodzi o taką zwykłą
                  > przejażdżkę, nie o trasę górską smile. Więc z tym koniem to nie wiem,
                  > może to jest dla jakiś miłośniczek, które od dziecka jeżdzą - ale
                  na
                  > chłopski rozum w początku ciąży by trzeba się pohamować, a potem
                  > przecież można zlecieć z brzuchem...

                  a dlaczego na chłopski rozum trzeba sie pohamować? nie wiedze tutaj
                  niczego, co by na chłopski rozum kazało lezec w łózku z rozłozonymi
                  nogami i czekac. Ruch w ciazy jest zalecany. Wiele sportsmenek
                  wygrywało medale na igrzyskach, gdy były wlasnie w poczatkowej ciązy
                  (potem bodajże po pierwszym trymestrze przepisy wykluczaja je z
                  uczstnictwa)
                  Oczywiście, ze jazda konna jest dla osób, które opanowały te sztuke
                  jazdy i ta jazda jest rekreacyjna, a nie smiganie w czasie polowania
                  na dzika.

                  Co do roweru, to własnie niedawno kupiłam rower (7 m-c), na razie
                  wsiadlam raz i po tej jeździe mnie starsznie bolał tyłek. Jak
                  przestanie, to wsiade znowu. mam zamiar jeździc dopóki kolanami nie
                  bede obijac brzucha i dopoki pogoda bedzie wzgledna. Po górach nie
                  jeźdżę, bo po prostu niezaleznie od ciazy nie mam ochoty sie
                  wypierdzielic.

                  jesli chodzi o chodzenie po górach, to kilka lat temu widziałam
                  sporo babek w zaawansowanej ciazy chodzacych po karkonoskim parku
                  narodowym, wiec i góry nie przeszkadzaja, jak sie chce i nie wymysla.


                  > Ryby wędzone i w puszce nic mi nie zrobiły, tylko mnie odpychają.

                  a jesli nie lubisz, to nie ma co sie zmuszać.


                  > Co do serów pleśniowych napewno nie wytrzymam całej ciąży bez
                  > ukochanej cambozzoli,

                  dzieki za natchniecie, jutro sobie kupie cambozole, jeszcze nie
                  jadłam takiego. Podobno to bawarski ser: mieszkanka camamberta i
                  gorgonzoli (jedno i drugie dobre).

                  > Ale nie myśl że jestem taka święta - jest coś czego nie potrafię
                  > wykluczyć - teraz jak prawdziwy -holik muszę sobie wydzielać
                  > odrobinkę raz na jakiś czas - coca cola!

                  tez przez pewien czas (w połowie 2 trymestru) mialam taki ciag na
                  coca-cole light - piłam 2-3 razy w tygodniu. Potem mi sie "przepiła"
                  i juz nie mam ochoty.
                  ostatnio dopuscilam sie grzechu smiertelnego i zaraz mnie rozniosa
                  na forum - jako zbrodniarke - napiłam sie 2 lampek taaaakiego
                  dobrego wina (najlepsze francuskie wino, nie utrwaliłam sobie
                  niestety z jakiej apelacji).

                  I jeszcze mam jeden grzech smierlelny: jem steki wołowe krwiste. A
                  marzy mi sie tatar taki jak w PL....
                  • kartoffeln_salat Re: francuski medyk 30.09.08, 16:31
                    Wiesz co, nie będę polemizować otą jazdę konną i maraton, no bo też
                    ze mnie żaden zapalony sportowiec.
                    Mam pracę siedzącą więc mnie naturalnie ciągnie do spaceru, jazdy na
                    rowerku, basenu czy pieszych wycieczek - bardzo lubię.
                    Ale nie można tego uznać za sport.
                    Jeżdzę też na nartach, ale to przecież sezonowa sprawa, zresztą
                    raczej kiepsko.

                    Może jeśli ktoś był wytrenowany i robił to stale to jest jakoś
                    inaczej.
                    Ze względu na srednie samopoczucie na poczatku ciązy nie byłam ani
                    razu na basenie (mam cały czas 37 i dreszcze - może to dlatego),
                    ogólnie czuję się słabo, nie wyrabiam swojej zwykłej trasy rowerowej
                    która jeździłam od lat, bo teraz jakoś dziwnie się męczę.
                    Nie wiem dlaczego tak jest, ale męczę się przy wejściu na 2 piętro,
                    a jeszcze 2 miesiące temu wbiegałam na nie w podskokach.
                    Może gospodarka tlenem się zmieniła??? Nie wiem.
                    Chcę się zapisać na tą gimnastykę od 12-tego tygodnia, i sama nie
                    wiem jak tam wyrobie 2x w tygodniu.

                    Pewnie wszystko zależy od samopoczucia.
                    Z tym koniem to mnie jednak nie przekonuje, bo można zwyczjnie
                    spaść, a to raczej ciężko przewidzieć jak i na co się upadnie.

                    -
                    • kamelia04.08.2007 Re: francuski medyk 30.09.08, 16:49
                      kartoffeln_salat napisała:

                      > Mam pracę siedzącą więc mnie naturalnie ciągnie do spaceru, jazdy
                      na
                      > rowerku, basenu czy pieszych wycieczek - bardzo lubię.

                      i to chodzi o cos takiego. Pod okresleniem "sport" mam na mysli
                      sport rekreacyjny - dla przyjemnosci, nie jakis wyczynowy, czy pod
                      katem zawodów. Po prostu, żeby rozruszac zastałe kosci i kwadratowy
                      tyłek


                      > Nie wiem dlaczego tak jest, ale męczę się przy wejściu na 2
                      piętro,
                      > a jeszcze 2 miesiące temu wbiegałam na nie w podskokach.
                      > Może gospodarka tlenem się zmieniła???

                      po prostu robisz tyle na ile ci wystarczy siły, zrobi ci sie duszno -
                      robisz przerwe. Tez czuje, ze w ciązy kondycja nie ta sama. Jeszcze
                      w 4 m-cu latałam raz w tyg. z mezem 16 km na pieszo, potem w ES
                      chodzilismy cały dzien az nam nogi wchodziły w tylek. Teraz juz jest
                      troche ciezej, bo mi twardnieje brzuch i jest to srednio przyjemne
                      uczucie.


                      > Z tym koniem to mnie jednak nie przekonuje, bo można zwyczjnie
                      > spaść, a to raczej ciężko przewidzieć jak i na co się upadnie.

                      upadek jest niebezpieczny i nie tylko w ciązy, bo mozna sie
                      dotkliwie polamac, a jak ktos ma pecha to moze sie i zabić. No, ale
                      tutaj obowiazuje ogólna zyciowa zasada: nie ma ryzyka, nie ma zabawy.
                      Oczywiscie, nie ma przymusu wsiadania na konia.


                      > Polecam Cambozzolę z czosnkiem - moja ulubiona.
                      senkju smile

                      Co do wina, to maż mi udzielił jednorazowej (na cała ciążę)
                      dyspensy. Ale ma teraz ze mna dobrze, bo ja zawsze prowadze z
                      powrotem wink.
                      Ciezko bez wina, zwłaszcza do serów sad, no ale trudno, jeszcze
                      zostały 3 m-ce i jakos przezyję.
                      • nati.82 Re: francuski medyk 01.10.08, 09:38
                        Kamelio dziękuję ci za mądry wpis o żywieniu w czasie ciąży, ponieważ po
                        przeczytaniu całej dyskusji w tym wątku można pomyśleć, że w ciąży nie można nic
                        jeść. Każda dorzucała tu coś nowego. A gdzie zdrowy rozsądek? Mam wokół siebie
                        mnóstwo ciężarnych albo tuż po porodzie i obserwuję istne szaleństwo związane z
                        przestrzeganiem diet, zasad, czytaniem poradników, gazet, słuchaniem dobrych rad
                        itd. Jeśli mam zgłupieć w ciąży, to nie dziękuje, poczekam jeszczewink A co do
                        wina, to moja koleżanka przez całą ciążę miała wielką, wręcz ogromną ochotę na
                        martini i ze trzy razy sobie wypiła. I co? I nic. No bo jak to mówią: bez
                        przesadyzmu!
                • archeopteryx Re: francuski medyk 30.09.08, 16:40
                  No to odetchnęłam z ulgą, że jednak i Ty masz jakies jedzeniowe
                  słabości, bo już Ci zazdrościłam tego wzorowego sposobu
                  odżywiania smile)). Ja niestety tak nie potrafię. Tzn. staram się jeść
                  zdrowo, więcej warzyw, więcej owoców itp., ale nie umiem sobie
                  odmówić kotlecika z ziemniaczkami na obiadek, pizzy od czasu do
                  czasu, makaronów (ale przerzuciłam się na pełnoziarniste), frytek (o
                  zgrozo...i to z majonezem),a także popcornu w kinie i to popijanego
                  colą hmmm... w nienajmniejszych ilościach. Musisz być stanowcza
                  wobec teściów, żeby wiedzieli, że nie, to znaczy nie i koniec. A
                  jeśli bedą nadal tacy nachalni z tym żarciem to może pogadaj z mężem
                  co by ich trochę śmielej utemperował?
                  • kamelia04.08.2007 Re: francuski medyk 30.09.08, 16:51
                    archeopteryx napisała:

                    > nie umiem sobie
                    > odmówić kotlecika z ziemniaczkami na obiadek, pizzy od czasu do
                    > czasu, makaronów (ale przerzuciłam się na pełnoziarniste), frytek
                    (o
                    > zgrozo...i to z majonezem),a także popcornu w kinie i to
                    popijanego
                    > colą

                    to oznacza, ze wszystko z tobą w porzadku wink
      • kartoffeln_salat Re: trochę w pewnych miejscach przesadzasz 30.09.08, 15:56
        No i tak jeszcze żeby wesprzeć się jakimś serwisem (te dane są na
        przykład z www.mamanaczasie.pl)

        Czego powinno sie unikać lub zupełnie wykluczyć z diety:

        Surowego i niedogotowanego mięsa – możesz w nim znaleźć bardzo
        groźnego dla zdrowia dziecka pierwotniaka: Toxoplasmosa gondii,
        wywołującego chorobę zwaną toksoplazmozą

        Alkoholu – wiele badań wskazuje, że alkohol pity w ciąży, nawet w
        małych dawkach, może powodować uszkodzenia mózgu i układu nerwowego
        dziecka oraz znacząco spowolnić jego rozwój intelektualny po
        urodzeniu. Pamiętaj, że każda, nawet najmniejsza dawka alkoholu,
        dociera także do Twojego dziecka. Dlatego lepiej, byś przez kolejne
        miesiące ciąży zachowywała całkowitą abstynencję i miała pewność, że
        Twojemu maleństwu nic nie grozi.

        Dużej ilości wątróbki – chociaż jest doskonałym źródłem żelaza, to
        duża zawartość witaminy A, która się w niej znajduje, może mieć
        szkodliwe działanie na płód.

        Surowych owoców morza i surowych ryb – mogą zawierać szkodliwe dla
        dziecka bakterie i pasożyty, a także metale ciężkie pochodzące z
        coraz bardziej zanieczyszczonego środowiska.

        Serów pleśniowych i innych produktów z niepasteryzowanego mleka –
        mogą zawierać niebezpieczną bakterię Listeria monocytogenes, która
        prowadzi do listeriozy – niebezpiecznej dla dziecka choroby

        Surowych jaj – mogą być źródłem salmonelli

        Potraw tłustych, smażonych i zbyt ostro przyprawionych, które
        podrażniają i obciążają Twój układ pokarmowy. Mogą być przyczyną
        zaparć i pojawiającej się, przeważnie w trzecim trymestrze, zgagi.
        Przygotowując posiłki, zrezygnuj ze smażenia. Możesz gotować,
        gotować na parze, dusić, piec w folii. Zamiast ostrych przypraw
        wybieraj te łagodne, ziołowe.
        • kamelia04.08.2007 Re: trochę w pewnych miejscach przesadzasz 30.09.08, 16:17
          kartoffeln_salat napisała:

          > Surowego i niedogotowanego mięsa – możesz w nim znaleźć bardzo
          > groźnego dla zdrowia dziecka pierwotniaka: Toxoplasmosa gondii,
          > wywołującego chorobę zwaną toksoplazmozą

          mam stara toksoplazmoze - wykryli mi ja w czasie obowiązkowych przed
          slubem (prawo francuskie) badan lekarskich. Wcinam krwiste wolowe
          steki - oczywiscie nie codziennie, bo by wyszly mi uszami


          > Alkoholu

          alkoholu nie powinno sie pić.


          > Dużej ilości wątróbki

          tego duzo sie nie da zjesć, zjedzenie wiekszej ilosci watróbki,
          konczy sie rozmowa z kibelkiem.


          > Surowych owoców morza i surowych ryb – mogą zawierać szkodliwe dla
          > dziecka bakterie i pasożyty, a także metale ciężkie pochodzące z
          > coraz bardziej zanieczyszczonego środowiska.

          o rany, ile pozarłam krewetek, małzy, przegrzebków, a nawet trochę
          śledzi.
          Polecam szczególnie małże św. jakuba (przegrzebki) - mistrzostwo
          smaku. Maja jedna wade: w PL sa drogie i takie sobie, we FR sa
          drogie, ale dobre.
          Co do metali ciezkich, to są wszedzie i rybach, owocach morza, w
          warzywach itd. Tutaj sie nie da nic zrobić.


          > Serów pleśniowych i innych produktów z niepasteryzowanego mleka

          i znowu jem sery plesnowe, ale chyba raczej z pasteryzowanego mleka.


          > Surowych jaj – mogą być źródłem salmonelli

          fuj, na sama mysl mam ochote zmymiotować.


          > Potraw tłustych, smażonych i zbyt ostro przyprawionych, które
          > podrażniają i obciążają Twój układ pokarmowy. Mogą być przyczyną
          > zaparć i pojawiającej się, przeważnie w trzecim trymestrze, zgagi.
          > Przygotowując posiłki, zrezygnuj ze smażenia. Możesz gotować,
          > gotować na parze, dusić, piec w folii. Zamiast ostrych przypraw
          > wybieraj te łagodne, ziołowe.

          tu masz rację.
    • sagittarius_84 Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 30.09.08, 10:33
      Nie będę się wypowiadała na temat odżywiania, bo się na tym nie znam.

      Co do odmawiania, ja bym powiedziała, że nie mogę tego zjeść bo mam
      mdłości, to chyba najlepsza ciążowa wymówka, albo, że cie naciąga,
      no to MUSI podziałać!
    • katia.seitz Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 30.09.08, 11:20
      Bardzo ładnie się odżywiasz, też bym tak chciała (u mnie, od kiedy
      zaszłam w ciaże, co drugi dzień mcdonalds jest obowiązkowy - cud, że
      do 14 tygodnia przytyłam tylko 2 kilo...)

      Co do teściów, to chyba trzeba pokazać siłę charakteru - nawet
      kosztem kłótni i niemiłej atmosfery. Jeśli nie reagują na spokojne
      nie, należy stanowczo odwarknąć, podnieść głos, i nie dać się. Jak
      nałożą siłą na talerz, to nie tknąć, tylko posmarować sobie bułkę
      serkiem i pałaszować,puszczając mimo uszu uwagi o anemii. Dasz
      radę wink
    • eratis [...] 30.09.08, 13:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • encepencewktorejrece Tak mi przyszło do głowy 30.09.08, 15:24
        Powiedz rodzinie, ze masz cukrzyce ciążową i MUSISZ być na
        szpitalnej diecie (odpukac oczywiście!!!). Ja faktycznie mam
        cukrzyce ciazowa i jestem na diecie, przez co / dzieki temu, temat
        jedzenia tego, czy owego mam z glowy. Tesciowa starej daty wiec
        wiadomo, ze co lekarz powie - to świete. Normalnie usilowalaby by mi
        wcisnać cztery kotlety, mimo iz wie, ze miesa nie lubie. A tak -
        luzik.
    • kartoffeln_salat A co myślicie o dzisiejszej żywności ze sklepow? 30.09.08, 16:14
      Bardzo dziękuję za wszystkie rady i ocenę mojego jadłospisu smile.

      Ciekawi mnie jednak jeszcze jedna rzecz.
      Jak wiadomo wszystko ma dzisiaj konserwanty i jakieś prochy.
      Mieszkam w dużym mieście i tutaj nie mam swojskich kurczaków ani
      jajek napewno "od kury".

      Po wędliny i mięso chodzę do jednego zaufanego sklepu mięsnego (nie
      kupuję tego w marketach), pieczywo z piekarni.

      Ale co sądzicie o tych wszystkich serkach w kubeczkach typu właśnie
      almette, jakiś turek, hochland, albo co z jogurtami i serkami
      waniliowymi, fantasiami?
      No niby to jest nabiał.
      Niby jest napisane jak byk: nie zawiera konserwantów.
      Ale jak może nie mieć konserwantów i mieć termin ważności na miesiąc
      wprzód??
      Bardzo lubie tego typu rzeczy, calą lodówę mam zapchaną
      jogurtami smilesmilesmile.
      Mleko też przecież w kartonie kupuję.

      Warzywa też nie wiadomo skąd są w takim sklepie i czym je pryskali
      wcześniej.

      Bo muszę jeszcze dodać, że w serku almette mojego Teścia
      zdenerwowała właśnie chemia.
      Oni prawie całe życie żyli na wsi, mieli te "prawdziwe blade jajka",
      kurczaki na czymś tam normalnym chodowane, sami robili ser z
      krowiego mleka, warzywa mieli z własnego ogrodu, owoce z drzewa koło
      płotu. A kiełbasy i mięso to robił ktoś we wsi.

      Napewno z powodu ciąży nie będe jeździć 50 km na wieś żeby zdobyć
      takie rzeczy, ale chyba Teściu też ma trochę racji, co?

      • kamelia04.08.2007 Re: A co myślicie o dzisiejszej żywności ze sklep 30.09.08, 16:23
        wiesz, jak sie zacznie rozbierac zywnosc na czynniki pierwsze, to
        sie okaże, ze NIC nie nadaje sie do jedzenia.

        Znajdziesz w jedzeniu albo konserwanty, albo barwniki, albo cukier,
        albo sól, albo glutaminian sodu, albo tłuszcz, albo hormony, albo
        metale ciezkie, albo DDT czy inne pestycydy - i wszystko nawet w
        kurach ze wsi i w jajkach wiejskich i mleku prosto od krowy.
        Najwazniejsze, zeby nie zwariować i zachowac umiar.
      • peresia Re: A co myślicie o dzisiejszej żywności ze sklep 01.10.08, 09:03
        Ogólnie nie jadamy z córką serków w kubeczkach, no może
        okazjonalnie. Za to bardzo nam smakuje twaróg półtłusty lub tłusty
        kupowany na wagę. Można z niego zrobić desery: twaróg z odrobiną
        smietany + owoce i wszystko zmiksować, lub na ostro z cebulką,
        czosnkiem, ziołami, rzodkiewką. To samo można zrobić z jogurtem
        naturalnym i z kefirem.
        Mleka krowiego nie piję, córka też, bo go nie tolerujemy, mamy po
        nim silną biegunkę.
        • peresia Re: i jeszcze.... 01.10.08, 09:06
          Ostatnio dostałam od wujka wiadro jablek z sadu, wszystko
          przesmażyłam z cukrem i z cynamonem i zawekowałam. Zrobiłam
          naleśniki z twarogiem i z w/w musem jabłkowym. Pychotasmile
    • anulka20001 serki niby 'waniliowe' 30.09.08, 16:47
      jeśli chodzi o serki homo to nie sa one waniliowe tylko walininowe,
      przeczytaj sobie dokładnie napis na wieczku. Ja sama mialam etap że
      na śniadanie wchodziły mi tylko te serki i bułka ale teraz juz ich
      nie jadam. Wanilina to aromat który ma zastosowanie także w innych
      gałęziach przemysłu, ja sobie odpusciłam serki homo bo znaleźć
      prawdziwy wanilowy serek to cud.
      • kartoffeln_salat Re: serki niby 'waniliowe' 01.10.08, 11:22
        Na wszystkich serkach które widziałam w sklepie wyszli z tego
        problemu językowego okrężną drogą: serek o smaku waniliowym.
        Wiadomo, że mówi się w skrócie serek waniliowy.
        A także mówi się cukier waniliowy chociaż na wszystkich cukrach jest
        jak byk napisane cukier WANILINOWY.

    • moninios Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 01.10.08, 09:31
      Jeśli chodzi o serek biały to polecam naturalny z firmy Piątnica - ma
      najczystszy skład.
      A jeśli chodzi o Twój sposób odżywiania to jest bardzo dobry, natomiast sposób
      odżywiania Twoich teściów w prostej drodze prowadzi do Cukrzycy typu II, która
      jest obecnie naszą chorobą cywilizacyjną sad Ja też teraz jem podobnie do Ciebie,
      tyle że całkowicie odrzucam słodycze, bo mam cukrzycę ciążową ... wcześniej się
      nie zastanawiałam nad dietą i jadałam kiełbaski, tłuste mięsko, słodycze, białe
      chleby, drożdżóweczki, i nieżle tyłam w ciąży. Odkąd jestem na tej diecie to nie
      tyję, wykorzystuje mój nadmiar, który mi został po niezdrowym odżywianiu,
      brzuszek ładnie rośnie i dzidziuś też, ja się czuję o wiele lepiej, nie puchną
      mi ręcę ... Nie jest ważna ilość jedzenia tylko jego jakość ...
      • kartoffeln_salat Re: O jedzeniu w ciązy - narzucanie :< 01.10.08, 11:33
        Każdy tak się odżywia jak lubi i jak jest nauczony. Nie chcę moich
        Teściów nawracać bo to nie moja sprawa, co komu służy.

        Fakty są jednak takie, ze wszyscy mają nadwagę, ciągle im się odbija
        (mnie się też to zdarzyło po niedzielnym obiedzie: ziemniaki z
        tłuszczem, karczek, kapusta zasmażana z boczkiem - a takie rzeczy są
        dla mnie obce). Mają mnóstwo złego cholesterolu, bóle żołądka,
        zgagę.
        Zanim mój mąż zaczął mieszkać ze mną bez przerwy kupował sobie
        Malox, renigast i inne lekarstwa. Odkąd mieszkamy razem i ja gotuję
        nie ma juz takich problemów.
        No więc musi to mieć jakieś znaczenie.

        Każdy sam sobie ocenia czy to dla niego ważne czy obojętne.
        Zauważyłam, że wiele ludzi słabo zwraca uwagę na odżywianie.
        Na przykład w pracy mam same młode osoby w moim wieku.
        Wiele z nich je na mieście co im wpadnie w ręce, bo nie potrafią
        gotować. Albo kupują same wysokoprzetworzone gotowe rzeczy i tylko
        podgrzewają. Znałam parę, która codziennie jadła pizze, a do pracy
        ta dziewczyna nigdy nie miala kanapki tylko drożdzówkę.
        Ale napewno jest i tak, że komuś muszą służyć te salcesony, bo
        inaczej by tego nie produkowali smile.


    • gonia28b a ja miałam coś takiego po porodzie: 01.10.08, 21:41
      bo przecież będę mamusią karmiącą, więc moja mama bardzo ambitnie
      podeszła do sprawy i tak samo jak jej teściowa (30-40 lat temu)
      gotowała rosołki z kluseczkami lanymi i gotowała kompociki - to
      wszystko codziennie przywoziła mi do szpitala, bo tam mi pewnie
      nędznie jeść dają, a mamusia karmiąca to MUSI jeść!
      ... wcale ją o to nie prosiłam uncertain a w szpitalu jeść dawali dobrze i
      wcale nie miałam ochoty już potem na te "rosołki" uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka