Dodaj do ulubionych

ciężkie dojazdy do pracy

30.09.08, 10:56
Chciałam zapytać Was o zdanie w kwestii moich dojazdów do pracy.
Otóż mieszkam w Krakowie, a pracuję w Wadowicach. Codzienny dojazd
do pracy zajmuje mi średnio godzinę w jedną stronę. Jeżdżę
samochodem oczywiście. Przez te utrudnienia na Zakopiance jeździmy z
koleżankami takimi innymi drogami, przez tzw. „wioski” jak my to
mówimy. Są to mniejsze drogi, wąskie, przez wsie, często w bardzo
kiepskim stanie. I stąd moje obawy: jestem w 3 miesiącu ciąży, czuję
się dobrze więc chodzę normalnie do pracy. Boję się jednak trochę o
to, że jak tak mnie „wytrzepie” w samochodzie na tych dziurawych
drogach, codziennie po dwie godziny to może to nie być wskazane dla
Maluszka. Oczywiście zapytam gina podczas wizyty, ale chciałabym
poznać Wasze opinie? Czy któraś też może spędza dużo czasu w
samochodzie i już np. rozmawiała o tym z lekarzem?
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 kolejne przegięcie 30.09.08, 11:16
      megurka napisała:

      > Boję się jednak trochę o
      > to, że jak tak mnie „wytrzepie” w samochodzie na tych dziurawych
      > drogach, codziennie po dwie godziny to może to nie być wskazane
      dla
      > Maluszka.

      nie przesadzasz troche?

      Kup sobie najlepiej wózek inwalidzki, to wtedy bedzie płynnie i
      delikatnie i nic nie bedzie trzepac, i zadne wyimaginowane
      mikrowstąrząsy nie spowoduja odklejenia łozyska i w konsekwencji
      poronienia.


      Ps. "Maluszka" sie pisze mała literą. To nie jest imię.
      • megurka Re: kolejne przegięcie 30.09.08, 11:22
        Nie wiem, pytam po prostu. A Maluszka mogę sobie pisać jak chcę, no
        już bez przesady
        • kamelia04.08.2007 Re: kolejne przegięcie 30.09.08, 11:35
          dojazd do pracy przekraczajacy godzine w jedna strone jest
          standartem w duzym miescie (to jest nawet dobry czas). I to nie tak
          jak u ciebie - wygodnie w samochodzie - ale w zatłoczonych srodkach
          komunikacji miejskiej z trzema przesiadkami.
          Spróbuj w W-wie: godzine autobusem podmiejskim, potem metrem, a
          potem jeszcze tramwajem/autobusem. I to jest normalna sytuacja, a
          nie stan szczególnego zakorkowania.


          megurka napisała:

          > A Maluszka mogę sobie pisać jak chcę, no
          > już bez przesady


          pewnie, ze mozna pisac z błędami ortograficznymi. Nikt za to nie
          wsadza, ale swiadczy to o brakach w wykształaceniu.
          • dzieciuszek Re: kolejne przegięcie 30.09.08, 12:48
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > dojazd do pracy przekraczajacy godzine w jedna strone jest
            > standartem
            > pewnie, ze mozna pisac z błędami ortograficznymi. Nikt za to nie
            > wsadza, ale swiadczy to o brakach w wykształaceniu.

            Jeszcze nie zdarzyło mi się uczepić błędu, bowiem sama robię literówki, ale to mnie akurat rozweseliło smile
            Ot, taki malutki prztyczek w nos panny mądralińskiej smile))

            A gdyby panna pyskata wszechwiedząca nie wiedziała o co chodzi, to polecam zajrzeć TUTAJ
            • kamelia04.08.2007 Re: kolejne przegięcie 30.09.08, 14:18
              dziękuję ci panno dzieciuszkowata
      • wiollinkach.pl Re: kolejne przegięcie 30.09.08, 11:32
        Kamelia i po co jejesz jadem dziewczyna poprostu zadała pytanie a ty się
        popisujesz jaka to doswiadczona jesteś a sama pewnie nie raz zadawałaś pytanie
        Nie masz ochoty udzielić odpowiedzi to sie nie odzywaj tak bezczelnie .
    • dzikajusta Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 11:34
      Sadzę, że nie masz się czego obawiać. Ja mam jeszcze gorsza sytuację
      niż Ty - dojeżdzam codziennie do pracy ok. 40 km pociągiem
      podmiejskim (w obie strony). Dodatkowo pracę zaczynam o 7 rano, więc
      muszę wstawać przed 5-tą. Obecnie jestem już w 6-tym miesiącu i
      ciąża rowija się bez problemów, ba jestem wręcz ksiązkowym
      przypadkiem.
      Sądzę, że w przypadku ciąży fizjologicznej nic się nie powinno stać.
    • korlewna Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 11:44
      Wydaje mi się, ze to jest pytanie, na które powinien odpowiedzieć
      lekarz. Zasadniczo jazda samochodem, do godziny, nie jest szkodliwa
      w ciąży, ale w praktyce wszystko zalezy od konkretnej ciąży (bo to
      nawet nie o samą kobietę chodzi przeciez). Do tego jeździsz po
      wybojach.
      Ja od 4 miesiaca mam zakaz właśnie takiej jazdy... jak widać
      złośliwe komantarze Kamelii nie zawsze mają pokrycie w swiecie
      rzeczywistym.
      I jeszcze... ja też często piszę "Maluszek" wielką literą, traktując
      ten wyraz jak nazwę własnąsmile
    • nati.82 Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 11:51
      Ciąża to stan fizjologiczny, a nie choroba. Zaraz się okaże, że w 3 miesiącu
      musisz iść na L4, bo mamy fatalne drogi, O zgrozo!
      • megurka Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 11:57
        Dziewczyny, oczywiście, że nie chodziło mi o to, że jeżdżę godzinę
        do pracy, wiem, że w wielu przypadkach to standard i nie z tym mam
        problem. Chodziło mi o te duże wyboje, jazdę po dziurawych drogach,
        gdzie na prawdę samochód przez większa część drogi cały czas skacze.
        W przypadku jazdy metrem czy nawet pociągiem tego nie ma.
        Nie wiem czy takie codzienne, dwugodzinne wstrząsy są bezpieczne
        • pati9.78 Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 12:03
          Musze Cie zmartwic, takie wstrzasy codzienne sa niebezpieczne,
          szczegolnie w pozniejszej ciazy, moga powodowac przedwczesny porod
          lub problemy z szyjka macicy. Moja kolezanka przez takie dojazdy
          urodzila skrajnego wczesniaka.Twoj wybor...
        • nglka Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 12:11
          megurka napisała:

          > Dziewczyny, oczywiście, że nie chodziło mi o to, że jeżdżę godzinę
          > do pracy, wiem, że w wielu przypadkach to standard i nie z tym mam
          > problem. Chodziło mi o te duże wyboje, jazdę po dziurawych drogach,
          > gdzie na prawdę samochód przez większa część drogi cały czas skacze.
          > W przypadku jazdy metrem czy nawet pociągiem tego nie ma.
          > Nie wiem czy takie codzienne, dwugodzinne wstrząsy są bezpieczne

          Nie czytaj złośliwych komentarzy n/t ortografii i wymuszonych l4. Masz prawo
          pytać i się martwić. Ja bym tę kwestię obgadała z lekarzem, bo nie wydaje mi
          się, by problem był rangi złamanego paznokcia.
          To, co kazał mi mój lekarz prowadzący, to przy większych skurczach jechać do
          szpitala drogą z wybojami (do szpitala 30 minut autem).
      • kamelia04.08.2007 Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 12:21
        witam nową (starą) forumowiczkę na cipie smile


        nati.82 napisała:

        > Ciąża to stan fizjologiczny, a nie choroba. Zaraz się okaże, że w
        3 miesiącu
        > musisz iść na L4, bo mamy fatalne drogi, O zgrozo!


        ostrzegam lojalnie - za taką wypowiedź zaraz ci się dostanie i
        zostaniesz uznana za chamską, kąśliwą, złosliwa, plujacą jadem itd.

        Tutaj kobieta w ciąży, to nie człowiek, tylko pobłogoslawiona Matka
        (zwracam uwage na koniecznosc pisania duza literą), noszaca w
        sobie "fasolkę", "dzidzię", czy też "Maluszka".
        Z problemów Matki nie nalezy sie nasmiewac, tylko z maksymalna
        cierpliwoscia rozwiewac watpliwosci i uspokajać, ze farbowanie
        włosów i malowanie paznokci nie jest szkodliwe, a pójscie na L4
        zaraz po pozytywnym wyniku testu ciażowego traktowac z wielką
        wyrozumiałoscia, bo to poświecenie jest dla dobra Dziecka (ponownie
        zwracam uwage na koniecznosc pisania takich słów duza literą).
        • nati.82 Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 12:28
          Poczytałam sobie w ostatnich dniach to forum i już zdążyłam zauważyć ranking na
          najbardziej złośliwe i chamskie forumowiczkiwink Ale też niektóre pytania i
          odpowiedzi(!) przebijają dobrze nam znane forum. Gdzieś tu przeczytałam, że
          "fasolka wiosłuje" i tak myślę, że dużo więcej "rzeczy" w organizmie niektórych
          matek pływa, a raczej wypływa.
        • wiollinkach.pl Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 12:43
          Kamelia wez może coś na wstrzymanie bo słabo się robi od tego twojego jadu Twoje
          wypowiedzi świadczą wyłącznie o twoim poziomie.Ja bardzo chciałam pracować w
          ciąży i co i jestem na zwolnieniu bo ciąża zagrozona od samego początku i
          myślisz ze to takie fajne modlić się o kazdy kolejny dzień życia swojego dziecka
          to tak ciężko zrozumieć że dziewczyny mają obawy o swoje ciąże mam nadzieję że
          nie wiesz jak to jest pochować własne dziecko ja wiem i rozumię wszystkie obawy
          więc wyluzuj i może jak juz musisz być taka złośliwa to zmień forum Każda by
          chciała mieć ciążę książkową ale tak nie jest i co niektóre MUSZA lezeć 9
          miesięcy plackiem zeby nie stracić dzieciątka.
    • szyszunia11 Re: ciężkie dojazdy do pracy 30.09.08, 13:12
      Kamelio - skąd u Ciebie taka bezinteresowna chęć żeby komuś dokuczyć? a może napiszesz, że te złośliwości to dla jej dobra?tongue_out ech ludzie, ludzie...a nie przyszło Ci do głowy, że ktoś nie znając jeszcze płci dziecka, już traktuje je osobowo i zamiast "Zosia" nazywa np. "Maluszkiem"? wtedy taka pisownia jest uzasadniona ortograficznie - oj, co Ty robiłaś na lekcjach polskiego?tongue_out
      Megurka, Twoje obawy moim zdaniem jak najbardziej wymagają konsultacji z lekarzem. Mi 2 niezależnie od siebie w czasie rozmowy o samochodzie pytało co to za auto (na dłuższą trasę) i usłyszałam, że jeździć można byle nie jakimś rozklekotanym maluchem. Stąd wniosek - wybojów i podskoków należy unikać. Ja też ieszkam w Krakowie i wiem coś o tym, bo nawet tutaj są takie odcinki drogi, że Boże uchowaj. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i dla Maluszkasmile
    • ruta.dl Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 11:17
      ciezki dojazd do pracy? wygodnie siedzac w samochodzie? no prosze
      cie...

      co ja mam powiedziec, tlukac sie 45 minut podmiejskim pociagiem, w
      drodze powrotnej czesto na stojaco, potem sie przesiadam na bus,
      wiec lekko godzine w komunikacji miejskiej spedzam. I albo za zimno,
      albo duchota, albo ktos smierdzi, albo kicha.
      • judyta2000 Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 11:40
        Ruta! - Jeśli Tobie jest niewygodnie jeździć pociągiem, to dlaczego
        nie jeździsz własnym samochodem???? Zobaczysz jaki to "luksus",
        przynajmniej nic nie będzie ci śmierdzieć...

        Jeśli chodzi o autorkę wątku, całkowicie ją rozumiem. Wiem co znaczą
        ciężkie dojazdy do pracy. Mam ponad 60 km w jedną stronę i droga nie
        jest usłana różami. Czasem na dojazd tracę prawie 4 godziny
        dziennie, mimo, że to tylko 120 km...

        Nie rozumiem osób krytykujących, które nigdy nie były w takiej
        sytuacji. Nie wiedzą co oznacza ciężki dojazd lub też ciąża
        zagrożona, a krytykują tylko, aby krytykować...może w ten sposób
        chcą podnieś swoją wartość, wykreować się na "super ciężarne
        bohaterki".
        • nati.82 Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 11:52
          Skoro jeździ pociągiem, to znaczy, że nie ma bądź nie może jeździć samochodem.
          Naprawdę takie to trudne? Nikt tu o zagrożonej ciąży nie pisze, tylko o ciąży.
          • judyta2000 Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 12:04
            No właśnie o to chodzi, że łatwo jest krytykować, gdy się nie jest w
            takiej sytuacji.

            A jeśli chodzi o ciążę, to droga od ciąży zdrowej do zagrożonej jest
            bardzo szybka...wiem to na własnym przykładzie i dlatego nigdy nie
            śmiałabym krytykować innych osób, które martwią się o zdrowie
            swojego przyszłego dziecka i wolą chuchać na zimne.

            Ale to forum jest swoiste. Nigdzie nie ma tyle jadu i wrogości wobec
            kobiet, które martwią się o swoje przyszłe dzieci.
            • nati.82 Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 12:35
              To znaczy, że według ciebie ciężarna kobieta powinna leżeć i czekać na poród?
              Innego wyjścia nie widzę, skoro nie wolno jej dojeżdżać do pracy polskimi
              drogami. Gdzie tu jad czy wrogość? Raczej zdrowy rozsądek. Najwygodniej nic nie
              robić, zdrowo się odżywiać i martwić na zapas.
            • ruta.dl Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 13:28
              po pierwsze nie podniecaj sie tak bo dziecku zaszkodzisz

              po drugie nie krytykowalam, tylko porownalam jazde samochodem z
              pociagiem. Siedzisz sobie w ciepelku, klima, radio i co z tego ze
              korek? Nie czekasz 20 minut na dworcu gdzie nie ma sie gdzie
              schowac, gdzie wieje jak w kieleckiem a obok ktos pali peta.

              po trzebie jakbym mogla to bym i heliktopterem latala, ale nie moge.

              naprawde nie rozumiem, czemu niektorzy w wypowiedzi innych doszukuja
              sie jadu, krytyki i Bog wie czego jeszcze.
              • embeel Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 13:37
                myślę, że najważniejsze to obserwować swój organizm. Na razie ciąża jest młoda,
                więc i z szyjką powinno być ok. Maluch nie naciszka przecież, ma dużo miejsca.
                Jeśli rzeczywiście za bardzo Cię wytrzęsie w pewnym momencie i szyjka zacznie
                się skracać lub robić miękka, to lekarz będzie wiedział co robić.
                Podróż z i do pracy transportem miejskim tez naraża na niezłe wytrzęsienie...

                Jeśli dużo jeździsz samochodem, to kup sobie dla bezpieczeństwa adapter do pasa,
                aby nie najeżdżał Ci na brzuch.
                • bbuziaczekk Re: ciężkie dojazdy do pracy 01.10.08, 13:40
                  Z tego co ja wiem to w ciazy nie nalezy jeździc na rowerze po
                  dziurach !!!! Owszem na rowerze mozna jeździc ale nie po dziurach, o
                  samochodzie nic mi nie wiadomo, a jak masz obawy to jeździj po tych
                  dziurach powoli !! A nie jak pirat bo wtedy to porzadnie cie
                  wytrzepie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka