Dodaj do ulubionych

lekarz prywanie a na kase chorych

17.02.09, 10:49
chodze do gin prywanie ale chciałam zeby nie płacic za badanie żeby
gin. w przychodni dawał mi skierowania wiec tez zaczełam do niego
chodzić . gin. do którego chodze prywatnie mówi że wszsytko jest w
porządku na usg w 6tc4d widziałam pecherzyk ciążowy i zarodek 8mm i
powiedział że jak na ten etap to wszystko jest w jaknajlepszym
porzadku, rosnie prawidłowo a jak poszłam do gin. w przychodni to
ten na usg mało co widział, wsumie cięzko mu było dostrzec pecherzyk
i powiedizłą ze nic oprócz pecherzyka nie widzi (nawet zarodka) i ze
pecherzyk ma 7 mm (a to badanie w przychodni robiłam tydzień póżniej
niż to prywatnie )- myślicie że powinnam się przejmować że coś jest
nie tak???? czy raczej ten gi. w przychodni jest taki do niczego ze
nie umie dobrze zrobic badania i ma gorszy sprzęt???????????????
chyba nie bede do niego wiecej chodzic po skierowania wole zapłacic
za badanie przywatnie niz sie tak denerwowac później i martwić.
Czy któraś z was też miała taką sytuacje lub podobną??????? prosze o
odpowiedz smile
Obserwuj wątek
    • marcowa_anula Re: lekarz prywanie a na kase chorych 17.02.09, 11:06
      Rzeczywiście może być tak, że ten lekarz w przychodni miał akurat gorszy sprzęt i stąd ta rozbieżność. Ja też przez jakiś czas robiłam tak jak Ty-chodziłam prywatnie a do przychodni po skierowania, ale chodziłam tam TYLKO żeby poprosić o skierowanie na konkretne badania, nie badałam się "podwójnie". Proponuję więc takie rozwiązanie (choć wiem, że nie wszyscy lekarze z przychodni godzą się na taki układ-wizyta tylko po skierowanie)raczej niż mieć dwóch lekarzy prowadzących bo tak to w sumie u Ciebie teraz wygląda.
    • mloda0242 Re: lekarz prywanie a na kase chorych 17.02.09, 12:25
      właśnie dlatego decydując się na prywatnego lekarza zdecydowałam się również na
      płatne badania; coś za coś... dwóch lekarzy, dwa badania plus rozbieżne wyniki
      które pewnie mogą się w takiej sytuacji zdarzyć (sprzęt, kompetencje lekarza,
      wiadomo) to trochę za dużo na skołataną głowę ciężarówki wink
    • magdabdg Re: lekarz prywanie a na kase chorych 17.02.09, 20:14
      ja chodziłam prywatnie, właśnie dlatego, że usg było na miejscu i nowy sprzęt. W
      mojej przychodni nie było usg i bym musiała chodzić do szpitala i potem z
      wynikami z [powrotem do gin... udreka. Ja bym bardziej wierzyła temu prywatnemu
      ale tylko dlatego, że mi w przychodni gin powiedziała, ze nie ejstem w ciąży,
      kiedy już w niej byłam... Dzięki Bogu Malutka jest cała i zdrowa smile pozdrawiam
      • agnisia30 Re: lekarz prywanie a na kase chorych 05.03.09, 09:41
        a ja (ze względow niestety finansowych) wybrałam lekarza z NFZ ale
        za to na USG chodziłam prywatnie z tym że do prywatnego gabinetu
        mjego ginekologa z NFZ więc w sumie to jakbym chodziła do tego
        samego lekarza i prywatnie i z NFZ
    • zuzanka79 Re: lekarz prywanie a na kase chorych 18.02.09, 13:56
      Ja też tak robię tzn. po skierowanie na badania do przychodni na
      wizytę prywatnie, tylko, że to dopiero początek ciąży i nie wiem jak
      to wyjdzie w praniu. Nie wiem co zrobię jak diagnozy będą sprzeczne
      ( choć mam nadzieję, że nie). Nie chcę płacić za badania z własnej
      kieszeni, bo rzadko korzystam z opieki medyczne,j a składka na
      ubezpieczenie zdrowotne stanowi nie małą część mojego wynagrodzenia,
      więc teraz to sobie odbiję smile
      • dorisw1978 Re: lekarz prywanie a na kase chorych 18.02.09, 17:25
        no właśnie - ja do tej pory chodziłam do lekarza, który przyjmuje na NFZ w szumnie nazywającym się Centrum Zdrowia Kobiet Cośtam... aktualnie jestem w 6 miesiącu i już mam serdecznie dość, zmieniam lekarza na prywatnego, choć będę musiała dojeżdżać 30 km. A chodzi o to, że:
        1. wizyta trwa 5 minut
        2. na początku pada pytanie "czy na coś się Pani skarży?" no więc się skarżę, co mi tam akurat dolega i w odpowiedzi słyszę "aaa...to do internisty...", "aaaa... to do laryngologa..."
        3. pierwsze dziecko urodziłam przez cc - na każdej wizycie pada pytanie (jestem w 6 miesiącu, chodzę od 5 tygodnia!), z jakiego powodu miałam cc (brak postępu porodu) i na każdej wizycie lekarz daje mi do zrozumienia, że to żaden powód i że drugie najprawdopodobniej urodzę naturalnie (co bardzo bym chciała uczynić, ale w razie komplikacji - jak z pierwszym- był za duży i główka opierała się o kości miednicy, nie chciała się przecisnąć ,po urodzeniu miał sine stópki, boję się o zdrowie dziecka)
        4. w 20 tygodniu miałam pierwsze porządne USG i nadal nie znam płci dziecka - po prostu lekarz nie miał czasu wgłębiac się w takie pierdoły, a w ogóle to stwierdził, że nic takiego niepokojącego nie widzi, a zresztą na USG to i tak nic nie widać .... a jak spytałam czy na 3D może będzie można cokolwiek zobaczyć, usłyszałam "eee tam..." zaznaczę, że chciałabym zacząć kompletować wyprawkę, część rzeczy mam po synku, mam ogromny brzuch, bo jestem drobną osobą i za 2 miesiące spuchnę i nie będę mogła się ruszyć - wiem, bo tak było w pierwszej ciąży...

        no i właśnie dlatego odradzam wizyty państwowe, nie wiem, czy może ja mam tylko takie szczęście, ale lekarz podchodzi do sprawy po prostu olewatorsko i tyle...
        • magda1237 Re: lekarz prywanie a na kase chorych 18.02.09, 17:38
          Szkoda czasu i nerwów na latanie do dwóch lekarzy. Badania krwi i
          moczu nie są przecież tak drogie i nie wiem jak ty ale ja w
          poprzedniej ciąży robiłam je chyba co drugą wizytę. Na tym nie
          zaoszczędzisz.
          • whisky7 Re: lekarz prywanie a na kase chorych 05.03.09, 11:50
            ja miałam podobnie. Mi państwowa po 2 minutach badania powiedziała, że mam
            grzybicę, odklejającą się kosmówkę oraz zapalenie cewki moczowej, natomiast moja
            prywatna po 2 dniach po godzinnej wizycie w jej gabinecie orzekła, że wszystko
            ok, co potwierdził posiew z szyjki. Tamta zapisała tonę leków, których na
            szczęście nie brałam i powiedzxiała, że absolutnie mam leżeć, natomiast ze
            skierowań na badania dała tylko te najtańsze. Za resztę zapłaciłam ponad 300 zł.
            Na następnej wizycie dostałam tylko skierowanie na mocz i darcie pyska, że ja
            mam się zdecydować jak się leczę- prywatnie czy państwowo! aaa..no i miałam
            cytologię, bo przysługuje państwowo raz na TRZY lata!!! Więcej tam nie pójdę,
            zwłaszcza, że NFZ ma poważne problemy finansowe, dlatego na skierowania nie
            liczę, a jedyne czego mogę się nabawić w przychodni to stresu i jakiejś choroby,
            bo poczekalnia jest jedna dla ciężarnych i osób chorych, czekających na wizytę
            do lekarza rodzinnego. Chory kraj!
            • whisky7 Re: lekarz prywanie a na kase chorych 05.03.09, 11:55
              Dodam, jeszcze, że jak pokazałam pani państwowej konował wyniki tarczycy i
              zapytałam czy to nie za niskie, to stwierdziła, że nooo..to ona mi da
              skierowanie do endokrynologa w takim razie, natomiast nie zauważyła juz anemii..
              Dodam, że na wizytę do endokrynologa zapisują już na
              .............listopad!!!!!!!! A na wizytę na NFZ, mając potwierdzoną ciążę,
              czekałam 2.5 miesiąca!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka