Dodaj do ulubionych

Dziewczyny wybierajcie poród w domu!!

    • figrut Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 10.03.09, 01:45
      Ja już się nad tym zastanawiałam, że gdybym miała jeszcze raz rodzić, rodziłabym
      w domu właśnie. Przydałaby się doświadczona położna, ale mówiąc szczerze
      wolałabym rodzić bez żadnej ingerencji. Położna niech by sobie w drugim pokoju
      czekała.
      • ankawt Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 10.03.09, 06:59
        Z dobrą położna zdecydowałabym się bez wahania. Mam nawet dokładnie
        takie marzenie jak figrut: Chciałabym sama urodzić, całkowicie sama,
        żeby tylko była w pobliżu tak na wszelki wypadek.

        Niestety wywiad położniczy całkowicie mnie dyskfalifikuje sad Bardzo
        żałuję sad
    • esmeraldine Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 10.03.09, 09:03
      Jestem mamą trójki dzieci, i gdybym miała się zdecydować na czwarte,
      nie podjęłabym takiego ryzyka jak poród w domu. Po to są szpitale,
      odpowiedni sprzęt i wyszkolona kadra medyczna żeby matka i dziecko
      mieli poczucie bezpieczeństwa. Niestety, nie wszystko da się
      przewidzieć.
      A że jedno dziecko mam niepełnosprawne wiem, co to znaczy opieka nad
      takim dzieckiem. I wiem jak się potem zostaje z poczuciem winy na
      całe życie, że może coś można było zrobić inaczej, zapobiec temu.
      Chociaż u nas najprawdopodobniej winna jest infekcja wirusowa w
      ciąży, ale jednak. Ja też czasem chciałabym cofnąć czas uncertain
    • magulka2 przy dziesiątym - bardzo chętnie!!! 10.03.09, 09:18

    • emigrantka34 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 10.03.09, 23:49
      sama sobie wybieraj.
      ja tam wybralam jeden z najlepszych szpitali publicznych z zzo i nie
      zaluje.
    • elza78 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 00:32
      ja nie wiem, co wy z tym porodem domowym, przeciez w polsce nie jest jak w
      stanach caly film jets o tym ze oni w usa nie maja POLOZNYCH w szpitalach i
      porod z polozna mozna odbyc tylko w domu i o to sie rozbija sprawa... lekarz
      poloznik w szpitalu szuka na sile patologii stad wszystkie dramaty - wieksza
      umieralnosc okoloporodowa matek i dzieci
      ten film nie zacheca do porodow domowych tylko do zweryfikowania postawy usa
      wobec porodu sn i wobec poloznictwa ktorego tam nie ma w szpitalu.
      co do reszty - porod domowy owszem ale z kwalifikacja u nas trzeba spelnic
      okreslone warunki i dobrze.
      no i do lipcowej - w UK to akurat masz porod prawie jak domowy, moja bratowa w
      dniu porodu byla juz z dzieckiem w domu nie mowie ze to zle, nie mowie tez ze
      super dobrze, bankowo dziecko ma mniejsze szanse na zlapanie jakiegos syfu w
      szpitalu, ale co do poloznicy to hmmm czy akurat ten system jest ok, to nie do
      konca jestem pewna
      • maroco1977 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 01:41
        Taaa, ze tak brzydko powiem pier...lenie o Szopenie, ja mialam porod prawie jak
        domowy, jedna polozna, wanna, prysznic, jedzonko, dowolna ilosc ruchu, muzyka,
        jak nie znosilam juz bolu bylo podane znieczulenie i dalej trwala sielanka jak w
        domu, az nagle przestalo byc pieknie i bajkowo i wokol mnie zaroilo sie od
        lekarzy a ja wyladowalam na stole operacyjnym. To bylo 7dni temuuncertain jakbym
        rodzila w domu to teraz na pewno bym tu nie siedziala i pisala, a lozeczko
        pozostaloby na wieki pustesadmozesz miec wyniki perfekcyjne i moze sie cos zaczac
        dziac, dlatego porod w domu, nigdy!!!

        takie nawolywania mnie irytuja!!! to cos w stylu, jezdzijcie bez pasow, bo tak
        wygodnijuncertain
        • elza78 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 12:25
          obejrzalas ten film w calosci?
          moze przyczyna problemow bylo znieczulenie tam jest jasno pokazane ze epidural i
          wywolywanie porodu maja jednoznaczy wplyw na zwiekszenie ilosci cesarek
          zwiazanych z kondycja dziecka...
          to nie jets nawolywanie o porod domowy, bo przeciez mozna odbyc porod z polozna
          w szpitalu nie trzeba rodzic w domu, chodzi tylko o to aby nie bylo ingerencji
          medycznych bez potrzeby.
    • craz_y_rita Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 10:31
      W teorii, poród domowy wygląda całkiem sympatycznie. Jesteś u
      siebie, możesz chodzić, skakać, krzyczeć /byle nie za głośno, bo
      sąsiedzi policję wezwą/. Sama natura, bo o to chyba chodzi
      zwolennikom porodów domowych, zero ingerencji lekarskiej. Idąc tym
      tropem, to po jakiego groma robicie co miesiąc badania, usg, badania
      prenatalne, chodzicie do ginekologów / mam tu na myśli kobiety
      myślące o porodzie domowym/, jak natura, to natura ....Niech się
      dzieje wolna nieba!!
      • dorisw1978 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 10:37
        a ja ostatnio przeczytałam w lokalnej gazecie, że w moim powiecie są 2 karetki!!!! czasem dojazd do chorego trwa godzinę!!! i ja miałabym urodzić w domu? a jakby coś się działo ze mną albo dzieckiem?
        rodzić można w domu, ale w krajach cywilizowanych, my niestety do takich nie należymy...
    • korlewna Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 10:58
      Młodszego synka urodziłam ... spokojnie mogłam Go urodzic w domu.
      Starszego synka urodziłam... gdybym rodziła Go w domu... dziś
      chodziłambym na cmentarz, gdzie dbałabym o mały grób i
      zastanawiałabym się, czy postawic pomnik marmurowy, czy granitowy,
      czy też posadzić zieloną trawę, czy kupić żonkile, czy tulipany...
      Nic nie zapowiadało komplikacji porodowych...
      Mój pierworodny nie przeżyłby porodu bez lekarza i bez
      uczestniczenia w porodzie więcej niż jednej osoby, bez szpitala.
      Urodziłby się martwy...
      Ciekawe, czy ja bym przeżyła...

      Poród w domu, to sytuacja bardzo komfortowa dla kobiety, ale moim
      zdaniem jest to czysty egoizm, bo nie wygoda i miłe otoczenie
      najważniejsze, a zdrowie Maluszka i jego mamy.
      • iwonagos Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 12:52
        ej, nie wyobrażam sobie porodu w domu. Miałam tak ciężki pierwszy poród, że
        gdyby nie to, że rodziłam w bardzo dobrym szpitalu pewno byłoby ze mną ciężko,
        nie mówiąc już o dziecku. Ja wiem, że 50 lat temu kobiety rodziły w domu, ale
        jaka była umieralność matek i noworodków?
        • monikaaleksandra Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 13:06
          A kto mi zrobi znieczulenie? Mąż prawnik?
          Akurat bez znieczulenia nie chcę rodzić, przy pierwszym znieczulanym
          porodzie prawie nie czułam bólu, a miałam taki komfort na sali
          porodowej (jednoosobowej), że sobie z mężem mecz oglądaliśmy
          czekając na pełne rozwarcie.
          • maroco1977 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 15:20
            My tez mecz ogladalismy, i super przyjemnie bylo, po znieczuleniu tez dlugo
            super przyjemnie bylo, rozwarcie poszerzalo sie bezbolesnie, a potem nastapily
            komplikacje.Ciekawe kto by mi cesarke w domu zrobiluncertain chocniemcy sa krajem
            cywilizowanym to cos takiego jak korki i wypadki na drogach istnieja, a licza
            sie sekundy. Wole porod jak domowy, ale w szpitalu, bylo super, a jak juz super
            nie bylo, to mnie wyciagnieto z grobu sila.
            • ophelia78 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 11.03.09, 19:48
              NIC nie byłoby mnie w stanie zmusić do dobrowolnego rodzenia w domu.
            • titta Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 13.03.09, 12:05
              Ale sa tez kobiety, ktore gdyby nie rodzily w szpitalu, tylko w
              spokoju w domu, mialy by zdrowe dziecko. Mysle jednak, ze nacisk nie
              powinien byc kladzony na porody w domu, a poprawienie warunkow w
              szpitalach. I to tych na ktore stan finasowy nie ma wplywu: a
              mianowicie zyczliwosc, kierowanie sie dobrem rodzacej, a nie wygoda
              personelu, w tym ograniczenie medykalizacji.

              Tak na marginesie nic nie gwarantuje, ze to znieczulenie nie bylo
              przyczyna komplikacji. Szwecji panuje opinie - przynajmniej wsprod
              personelu medycznego, ze znieczulenie na tyle wplywa na wzrost
              ilosci porodow zabiegowych, ze lepiej jest bez. Ale
              oczywiscie "samopoczucie" jest tu na tyle swiete, ze nikt tego
              rodzacej nie powie wprost.
              • memphis90 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 19.03.09, 21:43
                Szwecji panuje opinie - przynajmniej wsprod
                > personelu medycznego, ze znieczulenie na tyle wplywa na wzrost
                > ilosci porodow zabiegowych, ze lepiej jest bez.
                Mój lekarz też tak mówił, a jako koleżance po fachu- na pewno nie wciskał mi
                kitu. Tzn. twierdził, że najwięcej interwencji było po zzo. Niemniej dobrze mieć
                taką alternatywę. Ja nie przeczę- u mnie zzo namieszało, nawet nie z racji samej
                swojej natury, ale były problemy z podaniem i mialam potem nakaz leżenia. To
                unieruchomienie spowolnilo akcję porodową.
    • titta Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 13.03.09, 11:42
      Najlepiej w izbie porodowej, lub w szpitalu w warunkach przyjaznych
      dla rodzacej: doswiadczona polozna, zabiegi medyczne tylko w wypadku
      koniecznosci, brak pospiechu, wybor pozycji.
      Majac wybor pomiedzy "stereotypowymi polskimi warunkami", a domem,
      chyba lepiej w domu. Mniejsze prawdopodobienstwo powiklan,
      szczegolnie jak sie ma uraz do lekarzy.
    • atucapijo Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 14.03.09, 17:37
      Ja jestem za porodem naturalnym o ile sie da, ale w domu .... NIE!!!
      Ja mialam super ciaze, lepsza niz w podreczniku - zero nudnosci i
      rzygania, dziecko super wstawione od 28go tygodnia - warunki do
      rodzenia w domu, albo wrecz na polu. ale po urodzeniu lozyska
      zaczelam krwawic, dziecko zostalo zdjete z mojej piersi i wreczone
      tatusiowi, a sam tatus wyekspediowany na sale noworodkow, bo mnie
      trzeba bylo podlaczac do kroplowek i lyzeczkowac macice.... tez nie
      wiem, jakby sie to w domu skonczylo.
      Ja polecam porod jak ja mialam - prawie domowy:kontrole KTG w
      szpitalu w 10 dni poprzedzajacych porod, po ostatnim KTG ,
      poprosilam zeby wrocic do domu, bo skurcze byly byle jakie - takie
      jak Braxton Hicks. wg rady poloznej, wykapalam sie, i probowalam
      znalezc wygodna pozycje i wytrzymac. kazali mi wrocic do szpitala (
      700- 800 m od domu) jakby skurcze byly bardzo bolesne albo bardzo
      czeste. ja sobie to wzielam do serca, i wytrzymywalam.... nawet
      skurcze parte smile dolecialam do szpitala po 1.30 w nocy, Maciul sie
      urodzil o 2.15... porod w szpitalu, ale cala bolesna czesc w domu,
      no, prawie cala smile moja mama mierzyla czas miedzy skurczami i robila
      za polozna, bo tatus dziecka sie walnal spac.obudzilo go moje
      sapanie i wieszanie sie na drzwiachsmile a ja nawet nie jechalam
      urodzic, ale zobaczyc, na jakim jestem etapie, i czy mam przed soba
      dlugie gdziny, czy troche krotsze. jak uslyszalam "9 cm, na
      porodowke", to oznajmilam poloznemu ze go uwielbiam smile

      Moj szpital, we wloskim miescie 50tys, oferuje gratisowe zzo, z
      ktorego zrezygnowalam swiadomie juz w 30 tc. badanie i KTG w
      szpitalu przeprowadzil pan polozna, lekarz przylecial jak mnie
      polozyli na lozku porodowym . Pan polozna odebral porod, lekarz stal
      za jego plecami i nadzorowal. zrobil mi naciecie, potem mnie
      znieczulil i zszyl, no i interweniowali obaj jak sie zaczelo ze mnie
      lac, ale generalnie lekarz nie wtracal sie w naturalny przebieg
      rzeczy. a przypadkiem trafilam na super speca.
      z drugiej strony, rozumiem problewm USA z porodami nienaturalnymi,
      bo jest on i we Wloszech - jest ok 35 % cc, mimo ze WHO zaleca max
      15%. w mojej grupie w szkole rodzenia bylo nas 14, utrzymuje kontakt
      z 7 dziewczynami, z ktorych 2 urodzily naturalnie, reszta przez
      cc... na poludniu Wloch jest 60% cc, zwlaszcza w malych szpitalach -
      cc robione asekuracyjnie, bez czekania czy naprawde potrzebne, bo
      sie boja, ze jak przyjdzie ten moment, to sala operacyjna bedzie
      zajeta np przez zawalowca albo wypadek samochodowy, idem
      anestezjolog. w duzych szpitalach z wieloma ekipami i salami,
      zwlaszcza na polnocy, jest duzo lepiej.
      • sroka75 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 16.03.09, 13:38
        położyli, nacięli - generalnie lekarz nie wtrącał się w naturalny przebieg
        rzeczy...taaa
    • justynagl Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 14.03.09, 20:42
      w sierpniu rodziłam po raz trzeci. W szpitalu. Pomomo tego, że miałam dotychczas
      łatwe porody - na domowy bym sie nie zdecydowała.Strach o życie bierze gorę! Ale
      moge zaproponowac inne wyjscie: porod ambulatoryjny!!! Po 6 godzinach od porodu
      ubrałam swoje dzieciątko, siebie i POSZŁAM DO DOMU. Moge jedynie Bogu dziekowac,
      że wszyscy bylismy zdrowi i nie było potrzeby pozostawac w szpitalu.polecam tym
      Mamom ktore moga tak zrobic nie ryzykujac swojego i dziecka zdrowia.
    • maj16 Czy ktoś obejrzał polecany film? 15.03.09, 16:50
      Mam drobne pytanko:

      Czy większość tu piszących oglądała film polecany przez autorkę wątku???

      Z wypowiedzi wynika, że NIE.
      Większość piszących wcale nie odnosi się do filmu. Większość nie chce dowiedzieć się, dlaczego w szpitalach powikłania są bardzo częste, a w domu - niezwykle rzadko. Po co otwierać się na wiedzę? Jeszcze, nie daj Boże, obudzą się wątpliwości na temat wszechwiedzy i wszechmocy lekarzy...

      • balsamina-niecierpek Re: Czy ktoś obejrzał polecany film? 15.03.09, 17:50
        Oglądaliśmy, oglądaliśmy. Tylko co robić, takie już jesteśmy
        okropne, że nie dajemy się nabrać na propagandowe agitki, a sielskie
        obrazki robią na nas mniejsze wrażenie, niż by tego chcieli autorzy
        filmu. No trudno. Pogłowie egzaltowanych dziewczynek jest wśród nas
        mniejsze, za to dziewczyn, które mają problemy z ciążą i/lub
        zawdzięczają życie swoje i dziecka porodom w szpitalu - większe.

        Nie rozumiem ponadto, skąd w tym filmie - i w Twojej wypowiedzi -
        taka lekarzofobia. Lekarz jawi się prawie jako potwór pożerający
        dzieci, morderca w białym fartuchu, który nie ma innego celu, tylko
        pociąć, uszkodzić, zaniedbać czegoś, coś spartolić, za żadną cenę
        nie dopuścić do urodzenia zdrowego dziecka, a przynajmniej
        maksymalnie przy tym zaszkodzić. Alternatywą dla niego jest położna,
        anioł i Matka Teresa w jednym, wszystkowiedząca, wszechmocna,
        superkompetentna i superżyczliwa, zdolna zastąpić OIOM, inkubator i
        zespół chirurgiczny. Tymczasem... nie mamy po dziesięć lat i ze
        służbą zdrowia parę razy zetknąć się przyszło. I lekarze są różni, i
        położnym też się zdarza, a ci pierwsi przynajmniej mają większe
        możliwości. Film jest tendencyjny, jednostronny, obliczony na granie
        na uczuciach.
    • aleksandra1977 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 16.03.09, 13:55
      nigdy bym sie nie zdecydowala na porod w domu. Co z tego, ze znajome
      katy, ze atmosfera domowa, ze polozna...
      A jak cos sie dzieje to zostajesz bez pomocy i Ty i dziecko. I na
      cholere mi beda wtedy kolorowe sciany i moje lozko.
      Wole trafic do szpitala i miec pewnosc, ze w sytuacji zagrozenia
      zycia otrzymam fachowa pomoc.
    • maj16 "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś? 16.03.09, 17:37
      Czy na pewno obejrzałaś WSZYSTKIE odcinki?
      W filmie występuje m. in. Michel Odent - orędownik porodów domowych i rodzenia w wodzie. Ceniony przez lekarzy położników, jego idee wprowadzają niektóre szpitale. Z pewnością nie jest "egzaltowaną dziewczynką". Warto wysłuchać jego opinii, że szpitalne położnictwo zabrnęło w ślepą uliczkę.

      "balsamina-niecierpek" pytała skąd w mojej wypowiedzi taka lekarzofobia. Czyżbyś nie wiedziała, że:
      1)lekarze często niepotrzebnie przyspieszają poród?
      2)sztucznie podana oksytocyna powoduje nienaturalnie silne skurcze, które mogą prowadzić do niedotlenienia dziecka i skrajnego wyczerpania matki?
      3)wskutek bólów wywołanych oksytocyną, kobiety pragną i łakną ZZO?
      4)podczas badania KTG i podawania kroplówek nakłania się kobiety do leżenia co często spowalnia przebieg porodu, utrudnia również tzw. ustalanie się główki we wchodzie?
      5)lekarze nie widzą związku z tym, że nakłanianie do leżenia jest często przyczyną komplikacji?
      6)natychmiastowe zaciskanie pępowiny po urodzeniu się dziecka może spowodować jego zakrztuszenie, a co za tym idzie konieczność reanimacji?
      W większości szpitali dzieje się błędne koło: lekarze wtrącają się w fizjologicznie przebiegający poród co z kolei wymaga szeregu interwencji. W ten sposób lekarze i kobiety utwierdzają się w przekonaniu, że poród to najczęściej patologia.

      "balsamina" - podaj mi może relację z chociaż jednego porodu domowego w Polsce, który zakończyłby się śmiercią matki czy dziecka. Wskaż link do artykułu, gdzie kobieta z porodu domowego nie zdążyłaby na czas do szpitala w przypadku komplikacji.
      Jak dotąd w tym wątku w większości wypowiadają się osoby, które w najmniejszym stopniu nie zgłębiły tematyki porodów domowych.
      • balsamina-niecierpek Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 16.03.09, 18:46
        Egzaltowanymi dziewczynkami nazywam entuzjastki "niepowtarzalnych
        nastrojów" przy porodzie, które nie biorą pod uwagę, że mogą sobie i
        swoim dzieciom zafundować sytuacje rzeczywiście niepowtarzalne - bo
        umiera się tylko raz.
        A btw. ten pan Odent to ile razy rodził?
        > "balsamina-niecierpek" pytała skąd w mojej wypowiedzi taka
        > lekarzofobia. Czyżbyś nie wiedziała, że:
        > 1)lekarze często niepotrzebnie przyspieszają poród?
        > 2)sztucznie podana oksytocyna powoduje nienaturalnie silne
        > skurcze, które mogą prowadzić do niedotlenienia dziecka i
        > skrajnego wyczerpania matki?
        > 3)wskutek bólów wywołanych oksytocyną, kobiety pragną i łakną ZZO?
        > 4)podczas badania KTG i podawania kroplówek nakłania się kobiety
        > do leżenia co często spowalnia przebieg porodu, utrudnia również
        tzw. ustalanie się główki we wchodzie?
        > 5)lekarze nie widzą związku z tym, że nakłanianie do leżenia jest
        często przyczyną komplikacji?
        > 6)natychmiastowe zaciskanie pępowiny po urodzeniu się dziecka może
        > spowodować jego zakrztuszenie, a co za tym idzie konieczność
        > reanimacji?

        Tak, a oprócz tego najwyraźniej niektórym matkom robią lobotomię...
        Nawet gdyby faktycznie wszystko co tutaj piszesz było prawdą, a nie
        jest, to może raczej warto walczyć o to, żeby tego NIE robili, a nie
        uciekać przed nimi? W sytuacji zagrożenia życia położna może Ci
        najwyżej zapalić gromnicę - lekarz z zapleczem szpitalnym ma
        możliwość uratowania życia. Ale jak ktoś bardziej boi się lekarzy
        niż śmierci, to trudno. Na to ja już, nomen omen, nie doktor.

        Ja nie potrzebuję "zgłębiać tematyki" porodów domowych! Tak samo,
        jak nie mam potrzeby zgłębiania tematyki zjeżdżania na nartach z
        Everestu ani przepływania w beczce przez Niagarę. Po prostu uważam
        wszystkie te rzeczy za skrajnie niebezpieczne, nie rozumiem powodów
        dla których ludzie je robią, a namawianie do nich innych uważam za
        społecznie szkodliwe. Niepotrzebne mi są do tego studia z zakresu
        położnictwa ekstremalnego, narciarstwa himalajskiego ani
        kajakarstwa.
        Z mojej strony EOT, życzę bezproblemowych porodów gdziekolwiek smile
        • maj16 Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 16.03.09, 19:29
          > Egzaltowanymi dziewczynkami nazywam entuzjastki "niepowtarzalnych
          > nastrojów" przy porodzie, które nie biorą pod uwagę, że mogą sobie i
          > swoim dzieciom zafundować sytuacje rzeczywiście niepowtarzalne - bo
          > umiera się tylko raz.

          Ciągle mogą i mogą... Podaj przykłady kiedy sobie i dzieciom zaszkodziły. Nie
          podasz, bo nie potrzebujesz zgłębiać tematyki, tylko tak sobie pleciesz.

          > A btw. ten pan Odent to ile razy rodził?
          Ciekawe co na to pytanie powiedziałyby mamy, którym Odent wyraźnie UŁATWIŁ
          ludzkie rodzenie.

          > Nawet gdyby faktycznie wszystko co tutaj piszesz było prawdą, a nie
          > jest, to może raczej warto walczyć o to, żeby tego NIE robili,
          >a nie uciekać przed nimi?

          A kto w Polsce walczy, żeby tego NIE robili? U nas walczy się o finał psucia
          porodów przez szpitale, o to by chociaż skutki interwencji nie bolały - o ZZO.
          Nie walczy się o radykalne ograniczenie medykalizacji, która to powoduje
          koszmarne bóle.

          > Ja nie potrzebuję "zgłębiać tematyki" porodów domowych! Tak samo,
          > jak nie mam potrzeby zgłębiania tematyki zjeżdżania na nartach z
          > Everestu ani przepływania w beczce przez Niagarę

          Jeśli dla Ciebie poród w domu to to samo co sporty ekstremalne, to rzeczywiście
          nie mamy o czym gadać.
          Niedługo katar będzie wymagał hospitalizacji, bo może przerodzić się w anginę,
          angina w sepsę, więc na wszelki wypadek lepiej być blisko OIOMu
          Zastanawiające, że mieszkanki Europy Zachodniej mają możliwość korzystania z
          "położnictwa ekstremalnego", robią to i żyją - one i ich dzieci.

          • cota Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 16.03.09, 20:13
            ale nie rozumiem tego nachalnego namawiania na poród w domu..chcecie to ródzcie
            - mi sie bardzo spodobało to porónawnanie do zjeżdżania w Himalajach i beczce w
            Niagarze smile) jak widać 99,9% kobiet nie chce tego i finito. A w większości
            państw w Europie kobiety rodzą w szpitalach, a nie w domu - jedyna to Holandia.
            Ja juz pisałam w innym wątku odnośnie petycji do poparcia porodów domowych przez
            położne...jassssne, od kiedy to położne są takimi orędownikami. Jak dla mnie -
            jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze - por domowy to koszt ok. 1000
            zł, położne chcą dodatkowo refundacji NFZ. Odpowiedzialność - żadna. Jak coś sie
            będzie działo to pod 999 i niech Ci w szpitalu się martwią o matkę i dziecko, a
            prawną odpowiedzialność poniesie wyłącznie matka. Układ prawie idealny....wcale
            mnie nie dziwi więc parcie tego środowiska na przejęcie monopolu na położnictwo
            - gdzie kobiety są gotowe wyłożyć naprawdę duze pieniądze. I nikt mnie nie
            przekona,z e poród domowy jest bezpieczniejszy. Oczywiście zaraz będzie
            twierdzenie, zeby podać przykłady zgonów - ciekawe skąd? jakoś nie wydaje mi
            sie, aby gdzies były takie dane publikowane..a jeszcze raz - te dwie, czy trzy
            forumuowiczki , które tak prą na ten poród niech tak rodzą - jak widąć i wg.
            mnie słusznie - reszcie bardziej zalezy na bezpieczeństwie.
            • sophie2202 Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 16.03.09, 21:10
              Wydaje mi sie, że do porodu domowego to cieżko kogoś namówic, albo
              sie bardzo chce i rodzi się w domu albo w szpitalu. Najwazniejsze to
              wybrać opcje zgodna ze swoimi potrzebami. Ja miałam przykre
              doświadczenie ze szpitala gdzie brakowało położnych i mojego porodu
              nie miał kto odebrać. Za drugim razem wybrałam poród domowy gdzie
              położna była moja i tylko moja. Ja czuje się bezpieczniej w domu ale
              rozumiem mamy które czuja sie bezpieczniej w szpitalu. Każdy ma
              przeciez tez inne doświadczenia. Na zachodzie jest z resztą duzo
              łatwiej, poród nic nie kosztuje, wszystko co potrzebne przynoszą
              położne, masz karetke zarezerwowana dla ciebie i połozna np moja to
              pracownica szpitala więc jesli cos nie idzie dobrze to poród domowy
              kontynuujesz w szpitalu a potem mozesz wrócic karetka do domu.
              Naprawde bardzo dobra organizacja. Mam nadzieję, że kiedys w Polsce
              równiez bedzie podobnie, albo chociaz szpitale beda zachęcały do
              innych pozycji niz leżąca. Póki co licze, ze z trzecim mi sie uda w
              domku.
              • maj16 sophie, dobrze, że miałaś wybór 16.03.09, 21:46
                Cieszę się, że miałaś wybór. Wiele położnych w Polsce wie o zaletach domowego
                porodu, ale obawia się opinii swojego środowiska i nie decyduje się na prywatną
                praktykę. A jeśli już, to robi to w ukryciu, "podziemiu". I to trzeba koniecznie
                zmienić.
            • maj16 Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 16.03.09, 21:41
              Dziwne Twoje rozumowanie: "położne chcą dodatkowo refundacji z NFZ"... Czyli jeśli za ZZO będzie refundacja z NFZ, to szpital i tak będzie kasował od rodzącej osobną forsę?
              Położne zamiast prywatnej praktyki przeszłyby na państwową - i tyle. Jeśli są świetnymi fachowcami, nie mam nic przeciwko temu by dobrze zarabiały.
              Twoje myślenie jest typowo polskie: nie daj Boże by ktoś zarobił, nawet na porządnej, uczciwej pracy. Najlepiej by wszyscy klepali biedę.
              Nieprawda, że położne są głównymi orędownikami porodów domowych. Na pierwszej linii są matki, które mają za sobą rodzenie w domu - to one przede wszystkim nawołują do możliwości bezpłatnego porodu domowego. Realizacja hasła "chcecie to ródźcie" nie jest w Polsce możliwa, bo taka opcja jest dostępna (odpłatnie) tylko mieszkankom dużych miast (najczęściej są to kobiety z wyższym wykształceniem!).

              >Oczywiście zaraz będzie
              > twierdzenie, zeby podać przykłady zgonów - ciekawe skąd?

              No właśnie. Nie da się znaleźć, prawda? Mimo szerokiego dostępu do internetu? Jakoś na temat powikłań spowodowanych przez interwencje podczas porodu można łatwo natrafić.

              Co do zjeżdżania w Himalajach... Porównywanie czynności fizjologicznej do sportów ekstremalnych świadczy o daleko posuniętym zmanipulowaniu kobiet przez położników (w ogromnej większości mężczyzn, którzy nigdy nie rodzili).
              • cota Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 17.03.09, 06:53

                > Twoje myślenie jest typowo polskie: nie daj Boże by ktoś zarobił, nawet na porz
                > ądnej, uczciwej pracy. Najlepiej by wszyscy klepali biedę.
                Nie, ale jeśli już chodzi głównie o pieniądze to już troche inaczej wygląda, bez
                względu na orgnizację opieki zdrowotnej w Polsce. Jak pisałam, refundacja z NFZ
                plus kasa od rodzącej to łakomy kąsek - bez względu na bezpieczeństwo rodzącej i
                dziecka - szczególnie, iz brak odpoiwedzialności. Nie jestem za tym, aby klepały
                biedę, jestem za ich godnym uposażeniem, ale bez przesady..

                > ).
                >
                > >Oczywiście zaraz będzie
                > > twierdzenie, zeby podać przykłady zgonów - ciekawe skąd?
                >
                > No właśnie. Nie da się znaleźć, prawda? Mimo szerokiego dostępu do internetu?
                bo nie są publikowane !

                >
                > Co do zjeżdżania w Himalajach... Porównywanie czynności fizjologicznej do sport
                > ów ekstremalnych świadczy o daleko posuniętym zmanipulowaniu kobiet przez położ
                > ników (w ogromnej większości mężczyzn, którzy nigdy nie rodzili).

                tu już pojechałaś...chyba oprócz parcia na porody domowe masz jeszcze jakieś
                problemy, bo teoria spiskowa o manipulacji kobiet przez mężczyzn ginekologów...i
                przez kosmitów może jeszcze, co?
                Jak napisałam, jeśli jakieś grono kobiet chce rodzić w domu to sobie o to
                walczcie, ródżcie - jesli chcecie o ryzykujcie, ale nie rozumiem tego nahalnego
                przekonywania do tej opcji porodu, zresztą jak widać nikogo to tu nie
                przekonało. Ja tego nie poprę (w kwestii jakiś petycji itd), ale i się nie
                sprzeciwiam. Zresztą ważniejsze - jak widać dla kobiet jest kwestia zzo w
                szpitalach niż poród domowy - i nie przez manipulację położników, mężczyzn, czy
                kota prezydenta..
                AHA! zapomniałam dodać - moja sąsiadka z klatki zaczęła rodzić naturalnie w
                domu, ostatecznie pojechała do szpitala. Blok 4 piętrowy, po dwa mieszkania na
                klatce. Jak się akcja rozkręciła to tak krzyczała, ze wyszliśmy z sąsiadami na
                klatkę, nikt nie wiedział co sie dzieje! Nie wspominając, iz sama miałam wtedy
                niemowlaka w domu, który sie oczywiście budził. Nie wiedzielśmy czy wzywać
                policję, czy co. Pisze to, aby kobiety które planują rodzić w domu - szczególnie
                pierwsze dziecko (kiedy nie do końca da sie przewidzieć własną rekakcję) brały
                pod uwagę także mieszkających obok
                • maj16 "cota", czemu tworzysz bajki? 17.03.09, 12:00
                  > refundacja z NFZ
                  > plus kasa od rodzącej to łakomy kąsek - bez względu na bezpieczeństwo rodzącej
                  > i
                  > dziecka - szczególnie, iz brak odpoiwedzialności.

                  Skąd Ci przychodzi do głowy, że oprócz refundacji z NFZ położna będzie dodatkowo
                  żądać opłaty od rodzącej?
                  I nie wiem skąd wzięłaś informacje, że poród domowy wiąże się z brakiem
                  bezpieczeństwa i odpowiedzialności. Nikt nie domaga się od Ciebie popierania
                  porodów domowych, ale skoro nigdy nie czytałaś, nie dowiadywałaś się w jaki
                  sposób organizuje się poród w domu, ile zabezpieczeń się stosuje, to proszę, nie
                  wymyślaj bajek.

                  >walczcie, ródżcie - jesli chcecie o ryzykujcie, ale nie rozumiem >tego nahalnego
                  > przekonywania do tej opcji porodu

                  Nikt nachalnie nie przekonuje do rodzenia w domu. Autorka wątku pisząc
                  "dziewczyny wybierajcie poród w domu", na nikim nie wywiera presji, zachęca
                  tylko do zastanowienia się nad taką opcją porodu.
                  Nikogo też nie dziwi, że kobiety wolą rodzić w szpitalach, denerwuje natomiast
                  opowiadanie bzdur, mitów na temat porodów pozaszpitalnych. Wypadałoby najpierw
                  cokolwiek poczytać o takim rodzeniu, a potem się wypowiadać, a nie rzucać
                  wyświechtanymi, zużytymi stereotypami.

                  moja sąsiadka z klatki zaczęła rodzić naturalnie w
                  > domu, ostatecznie pojechała do szpitala. Blok 4 piętrowy, po dwa mieszkania na
                  > klatce. Jak się akcja rozkręciła to tak krzyczała, ze wyszliśmy z sąsiadami na
                  > klatkę, nikt nie wiedział co sie dzieje! Nie wspominając, iz sama miałam wtedy
                  > niemowlaka w domu, który sie oczywiście budził. Nie wiedzielśmy czy wzywać
                  > policję, czy co. Pisze to, aby kobiety które planują rodzić w domu - szczególni
                  > e
                  > pierwsze dziecko (kiedy nie do końca da sie przewidzieć własną rekakcję) brały
                  > pod uwagę także mieszkających obok

                  Jak sama piszesz, sąsiadka zdążyła na czas do szpitala. Czyli nie jest tak jak
                  to często przeciwnicy porodów domowych piszą, że jak coś się dzieje nie tak,
                  kobieta nie zdąży trafić na porodówkę. Poza tym chyba o tym wiesz, że
                  najczęściej poród zaczyna się w domu, nawet lekarze zalecają by nie przybywać
                  za wcześnie do szpitala. W związku z tym hałasujące sąsiadki należałoby
                  tolerować, tym bardziej, że porody to nieczęste wydarzenie.
                  • memphis90 Re: "cota", czemu tworzysz bajki? 19.03.09, 21:53
                    > Jak sama piszesz, sąsiadka zdążyła na czas do szpitala. Czyli nie jest tak jak
                    > to często przeciwnicy porodów domowych piszą, że jak coś się dzieje nie tak,
                    > kobieta nie zdąży trafić na porodówkę.
                    Kobieto, niewiele wiesz i pierdoły sadzisz niemożliwe... Dla przykładu- w
                    Wielkopolsce (CAŁYM województwie) jest 11 karetek specjalistycznych, czyli
                    takich z lekarzem na wyposażeniu. Chyba z tego jedna albo dwie neonatologiczne.
                    Okres oczekiwania na karetkę to przynajmniej kilkanaście minut, a zdarzyło mi
                    się czekać z pacjentem półtorej godziny. W przypadku krwotoku z atonicznej
                    macicy umiera się w ciągu kilku minut. Takie są fakty. Guzik mnie obchodzi czy
                    powikłania przy porodzie domowym są częstsze czy rzadsze- istotne jest to, że w
                    razie wystąpienia takiej komplikacji podczas porodu w domu jest gigantyczne
                    ryzyko zgonu- matki lub dziecka.
                • maj16 "cota", jeszcze jedno 17.03.09, 12:53
                  Nie zauważyłam:
                  > >Oczywiście zaraz będzie
                  > > twierdzenie, zeby podać przykłady zgonów - ciekawe skąd?
                  >
                  > No właśnie. Nie da się znaleźć, prawda? Mimo szerokiego dostępu do internetu?
                  bo nie są publikowane !

                  Ha hasmile Nie są publikowane... Gdyby w Polsce zmarło dziecko czy matka przy porodzie domowym z umówioną wcześniej położną, media by szalały, wyły, krzyczały na całą Polskę. Nie wątpię, że podobnie działoby się w innych krajach. Dziennikarze rzuciliby się na taki news jak stado zgłodniałych wilków. Byłaby to megapublikacja!
                  Po prostu nie ma takich krwawych zdarzeń, to i nie ma publikacji. Przy porodzie domowym stosuje się tyle zabezpieczeń, że ryzyko jest ograniczone do malusieńkiego minimum.
                  • memphis90 Re: "cota", jeszcze jedno 19.03.09, 21:56
                    > Po prostu nie ma takich krwawych zdarzeń, to i nie ma publikacji.
                    Bo NIE ma w Polsce porodów domowych. Gdyby połowa rodziła w domu- to siłą rzeczy byłyby powikłania i publikacje. Czysta statystyka.

                    Przy porodzie
                    > domowym stosuje się tyle zabezpieczeń, że ryzyko jest ograniczone do malusieńk
                    > iego minimum.
                    A jakież to cudowne zabezpieczenia gwarantują niepowikłany przebieg porodu domowego? Szkoda, że nasze babcie ich nie znały...
                    • maj16 Re: "cota", jeszcze jedno 20.03.09, 11:00
                      > Bo NIE ma w Polsce porodów domowych. Gdyby połowa rodziła w domu- to siłą rzecz
                      > y byłyby powikłania i publikacje. Czysta statystyka.

                      Nie ma porodów domowych w Polsce??? Tu taki mały fragmencik:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45447&w=73342258
                      W Polsce NIE istnieją DARMOWE porody domowe. Jeśli się mieszka w dużym mieście i ma się kasę, można znaleźć położną do porodu domowego.

                      Nigdzie w Europie nie jest tak by połowa kobiet rodziła w domu. Zawsze jest to mniejszość. Mimo to statystyki tam istnieją.

                      > A jakież to cudowne zabezpieczenia gwarantują niepowikłany przebieg porodu domo
                      > wego? Szkoda, że nasze babcie ich nie znały...

                      Nie istnieją takie zabezpieczenia, który gwarantowałyby, że nie będzie powikłań - nawet w "bezpiecznym" szpitalu. Ryzyka nie da się całkowicie wyeliminować. Nie można jednak porównywać dzisiejszego porodu domowego do tego z czasów naszych babć. To całkowicie nieporównywalne sytuacje:

                      "Rodzić w domu mogą tylko kobiety zdrowe, u których takie ryzyko jest minimalne. Ich ciąża musi być fizjologiczna. Położna nie podejmie się zadania, jeśli przyszła mama ma np. nadciśnienie, cukrzycę ciążową lub miała już kiedyś powikłany poród.
                      – Fakt, że wcześniej kobieta urodziła przez cesarskie cięcie, nie musi wykluczać porodu w domu. Wszystko zależy od przyczyny cięcia oraz od tego, kiedy i jaką metodą zostało ono przeprowadzone. Decyzję podejmuje się indywidualnie – mówi Katarzyna Oleś, która przyjmuje porody domowe od 15 lat. – Nie ma też większego znaczenia, czy kobieta rodzi po raz pierwszy, czy kolejny. To nawet lepiej, jeśli rodząca nie ma złych nawyków czy uprzedzeń wyniesionych ze szpitala.
                      Trzeba jednak pamiętać, że nieprzewidziane sytuacje mogą przytrafić się nawet w wypadku, gdy ciąża przebiegała prawidłowo – nie ma możliwości przewidzenia wszystkich ewentualnych zaburzeń akcji porodowej.
                      Ale z drugiej strony, poród to dla organizmu kobiety coś naturalnego, proces fizjologiczny, do którego jest przygotowany.
                      Jeśli więc przyszła mama nie miała kłopotów ze zdrowiem i ciąża przebiega prawidłowo – ryzyko powikłań nie jest duże. Poza tym położna w domu jest cały czas blisko rodzącej – w sensie fizycznym i psychicznym – dlatego może wcześnie zauważyć, że dzieje się coś niepokojącego i szybko zareagować.
                      Zawsze musi być możliwość przewiezienia rodzącej do szpitala (maks. 30 km). Według Katarzyny Oleś, zdarza się to w przypadku 10% porodów domowych. Ważne jest pozytywne nastawienie do porodu samej kobiety, jej wewnętrzna siła, pewność, że da sobie radę (dobre „doświadczenie porodowe” ma tu znaczenie) i przekonanie, że poród to coś naturalnego.
                      Nie powinna myśleć o porodzie w domu osoba, która czuje silny lęk, nie wierzy we własne siły, woli zdać się na pomoc medycyny i specjalistów."
        • figrut Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 17.03.09, 10:14
          Balsamina, każdy kij ma dwa końce, każdy medal dwie strony. Ryzyko jest zawsze i
          nie tylko w domu, a także w szpitalu. To, co powinno być błogosławieństwem
          (postęp medycyny) bywa piekłem kiedy ktoś wypiera naturę za wszelką cenę medycyną.
          • pruella Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 17.03.09, 12:41
            zgadzam sie w calej rozciaglosci z figrut..

            nikogo nie namawialabym do porodu domowego, ale za to kazdego
            namawiam do odpowiedzialnego, rzetelnego zglebienia tematu...

            dla mnie np. 'intymna atmosfera porodu w domu' to zaden argument,
            odrzuca mnie od 'nawiedzonych' tekstow, pelnych achow i ochow, bo
            priorytet jest inny - bezpieczenstwo moje i dziecka... ten film tez
            nie bardzo do mnie przemawia, bo traci jakas nachalnoscia - z
            zalozenia chce mnie do czegos przekonac...
            ale do mnie przemawiaja suche fakty - opublikowane w profesjonalnych
            czasopismach medycznych tabelki z danymi o umieralnosci
            okoloporodowej dzieci i matek - zaskakujace (przynajmniej dla mnie),
            ale dla porodow domowych te wskazniki sa wielokrotnie(!) nizsze niz
            dla szpitalnych (wg. danych z Niemiec, Holandii i Finlandii), teraz
            zglebiam tego stanu przyczyny...
            no i nigdzie nie moge znalezc analogicznych danych dla Polski -
            ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie...to baaardzo prosze o
            podeslanie!


          • maj16 figrut, zgadzam się ze wszystkim co napisałaś:) 17.03.09, 12:58
            Świetnie napisane. Wypieranie natury przez medycynę jest smutnym faktem, często
            zwiększającym ryzyko wystąpienia patologii.
      • maroco1977 Maj16 znow zaczynasz... 17.03.09, 13:07
        1)lekarze często niepotrzebnie przyspieszają poród?

        mi nikt nic nie przyspieszal

        > 2)sztucznie podana oksytocyna powoduje nienaturalnie silne skurcze, które mogą
        > prowadzić do niedotlenienia dziecka i skrajnego wyczerpania matki?

        nie podali mi oksytoscyny do chwili gdy sama poprosilam , by przyspieszyli porod

        > 3)wskutek bólów wywołanych oksytocyną, kobiety pragną i łakną ZZO?

        ZZO laknelam i bez niej, bo oddychajac i wykonujac te dziwne sztuki z szkoly
        rodzenia nie bylam w stanie zwalczyc bolu, termofory nie pomogly, wanny pelne
        wody, a wiec nastepna bzdura

        > 4)podczas badania KTG i podawania kroplówek nakłania się kobiety do leżenia co
        > często spowalnia przebieg porodu, utrudnia również tzw. ustalanie się główki we
        > wchodzie?

        podczas ktg moglam sobie chodzic, z kroplowka takze, tylko ze po 22godzinach nie
        bylam w stanieuncertain

        > 5)lekarze nie widzą związku z tym, że nakłanianie do leżenia jest często przycz
        > yną komplikacji?

        lazilam jak pier... w tym po schodach i komplikacje i tak mialam


        > 6)natychmiastowe zaciskanie pępowiny po urodzeniu się dziecka może spowodować j
        > ego zakrztuszenie, a co za tym idzie konieczność reanimacji?

        tu nie zaciskaja pepowiny od razu

        > W większości szpitali dzieje się błędne koło: lekarze wtrącają się w fizjologic
        > znie przebiegający poród co z kolei wymaga szeregu interwencji. W ten sposób le
        > karze i kobiety utwierdzają się w przekonaniu, że poród to najczęściej patologi
        > a.

        nikt sie w nic nie wtracal do chwili gdy zaczelo mi zanikac krazenie na
        porodowceuncertain ciekawe jak bys mi pomogla w domu...uncertain

        mialam super porod w szpitalu, bylo jak w domu, z mezem i polozna, nie
        odczuwalam roznicy, az do chwili gdy zrobilo sie zleuncertain bardzo dziekuje Bogu, ze
        nie bylam taka glupia, by wybrac porod w domu, od mojego domu do szpitala jest
        ponad 15min drogi i nie ma akurat w nim OIOMU dla noworodkow wiec dziecko gdyby
        musialo byloby wiezione jeszcze dalejuncertain teraz bym wachala kwiatki od spoduuncertain
        • figrut Re: Maj16 znow zaczynasz... 17.03.09, 13:15
          Maroco, czy dopuszczasz do siebie myśl, że nie zawsze jest tak fajnie i nie
          każdy miał szczęście trafić na mądry personel ? Miałam dwa fajne porody i jeden
          koszmarny co oznacza, że nie zawsze jest źle i nie zawsze jest dobrze. Moje
          doświadczenia ze szpitalem mimo dwóch fajnych i jednego złego przekonały mnie do
          porodu w domu gdybym miała jeszcze rodzić. Te dwa fajne nie wyparły z pamięci
          koszmaru który przyszło mi przejść dzięki nadmiernej ingerencji medycznej.
        • maj16 Piszesz o szpitalu niemieckim 17.03.09, 13:19
          Cieszę się, że w Niemczech są tak fantastyczne szpitale. Nie pisałam jednak o nich.

          Relacja z Twojego porodu nie oznacza, że w POLSKICH szpitalach kobiety rodzą w podobny sposób.

          Światowa Organizacja Zdrowia Polskę zaliczyła do krajów, gdzie niepotrzebne interwencje medyczne przekraczają wszelkie normy.

          > ZZO laknelam i bez niej, bo oddychajac i wykonujac te dziwne sztuki z szkoly
          > rodzenia nie bylam w stanie zwalczyc bolu, termofory nie pomogly, wanny pelne
          > wody, a wiec nastepna bzdura

          Więc należysz do kobiet, które tego znieczulenia po prostu potrzebują.

          To, że nikt się nie wtrącał w Twój poród bez zezwolenia nie jest dowodem na to, że kobiety w Polsce też tak mają.
          • julia56 maroco 17.03.09, 13:25
            Tobie nie przyspieszyli, a mnie tak. I co? Twoje doświadczenie jest
            powszechnie obowiązujące? uncertain
            • maroco1977 Re: maroco 17.03.09, 13:47
              Z tego co wiem zadna interwencja medyczna w Polsce jak i na swiecie nie moze sie
              obyc bez wiedzy i zgody pacjenta, a lekarze musza informowac o podejmowanych
              dzialaniach. Wiec jak dla mnie krotkie: nie zgadzam sie, powinno starczyc.Domowe
              porody nigdy w zyciu,za to porody w szpitalu bez niepotrzebnych interwencji
              medycznych, jestem za. O ile sobie przypominam to moj M wyrazil zgode na moje
              CC, bo ja nie bylam w stanie, bez zgody, by nic nie przeprowadzili, i w Polsce
              zdaje sie, ze tez trzeba podpisac zgode na to czy na tamto .Tylko w wypadku
              ratowania zycia gdy nie ma zadnej osoby bliskiej pomijane sa papierki i wola
              pacjenta .Kobiety w Polsce daja sobienawet skakac po brzuchu tak jakby nie
              mialy wlasnego mozguuncertain nie wmowicie mi, ze przez caly porod lezy sie
              nieprzytomnym i nie wie sie co chca ci podac, albo zrobic. Ja bym tam miala
              gleboko w d... ze chca mi podac oxy by szybciej zwolnila sie sala i odmowila. W
              sklepie miesnym tez czekacie, az sprzedawca sam wynajdzie i ukroi mieso dla was,
              czy mowicie czego chcecie, a czego nie?
              • susy11 Re: maroco 17.03.09, 14:36
                mylisz się, oj bardzo się myliszsmile
                są niestety w Polsce szpitale, gdzie rutynowo podaje się oksytocynę, a potem
                dolargan, i jeszcze inne "przyspieszacze" bez zgody i powiedzmy świadomości
                rodzących, nie każda "pacjentka" jest tak wyedukowana, żeby się sprzeciwiać. A
                jeżeli się sprzeciwia, to przecież oni robią to dla dobra dziecka i matki, po
                prostu śmiechsmile
                Ciekawe czy w Niemczech zakłada się rutynowo wenflony wszystkim przyjmowanym na
                blok porodowy? Dla mnie nie wróży to nic dobrego, jak na dzień dobry zakłuwają
                Cię, żeby było miejsce na kroplówę.
                Piszę to w oparciu o doświadczenia ze szpitala w Pruszkowie pod Warszawą.
                Rodziłam tam 5 lat temu, z tego co wiem - nic się tam nie zmieniło, rutynowa
                oksytocyna i dolargan - za darmo dla wszystkichsmile
                I na to na pewno nie potrzebują Twojej zgody na piśmie!
                • nglka Re: maroco 19.03.09, 15:28
                  Rutynowo zakładanego wenflonu się nie czepiaj. Może uratować zycie Twoje i
                  Twojego dziecka, gdy liczą się sekundy.
              • figrut Re: maroco 17.03.09, 18:08
                maroco1977 napisała:

                > Z tego co wiem zadna interwencja medyczna w Polsce jak i na swiecie nie moze si
                > e
                > obyc bez wiedzy i zgody pacjenta, a lekarze musza informowac o podejmowanych
                > dzialaniach.

                Ależ oczywiście, taka jest TEORIA. Teoria swoje, praktyka swoje. Jak Ci lekarz
                łapę włoży do "badania", to jako pierwiastka dopiero po porodzie od koleżanek
                czy z netu dowiesz się, czym była ta krew i ten koszmarny ból podczas "badania".
                Zgodę na zabiegi podpisujesz otumaniona bólami, tudzież z ogromną ufnością do
                lekarzy którzy według spanikowanej, zestresowanej rodzącej mogą wcisnąć jej
                każdy kit na który nie świadoma kobieta tego na co się zgadza podpisuje zgodę,
                bo "lekarze wiedzą lepiej".

                Kobiety w Polsce daja sobienawet skakac po brzuchu tak jakby nie
                > mialy wlasnego mozguuncertain nie wmowicie mi, ze przez caly porod lezy sie
                > nieprzytomnym i nie wie sie co chca ci podac, albo zrobic. Ja bym tam miala
                > gleboko w d... ze chca mi podac oxy by szybciej zwolnila sie sala i odmowila.

                Myślisz, że jesteś mądra ? Nie, jesteś NAIWNA, nie mądra. Kobiety w Polsce nie
                są głupie. Są nie doinformowane, ale nie głupie. Łatwiej manipulować jest ufną
                rodzącą i nie tłumaczyć niczego, niż najpierw rodzącą uświadomić co jak działa,
                jakie daje efekty, jakie są plusy i jakie minusy. Nie musimy mieć pełnej wiedzy
                z zakresu medycyny, ale taki mamy system, że lekarz to święta krowa i dzielić
                się wiedzą "nie musi", bo to mu nie na rękę.
                Przestań z kobiet mieszkających w Polsce robić głupie gąski, bo Ty w innym
                systemie żyjesz.
                • wiesia140 Re: maroco 17.03.09, 18:56
                  W szpitalu nie wszystko jest takie piękne jak by się chciało, ale jest o całe
                  zaplecze medyczne na miejsce jest na miejscu. Porody domowe według mnie miały
                  by prawo bycia, jeśli to całe zaplecze , o którym mówił kzet byłoby
                  zorganizowane na przyzwoitym poziomie , a tak nie jest (przykład system
                  ratownictwa w Polsce). Maj jeśli chodzi o statystyki to podaj instytucję, która
                  prowadzi w Polsce takie zbiera dane o porodach domowych. Ja rodziłam dwa razy i
                  gdyby nie szpital nie byłoby mnie dzisiaj wśród was ( położna nie zdążyła by
                  mnie dowieść).
                  • maroco1977 Re: maroco 17.03.09, 19:19
                    ''polacy nie gesi swoj jezyk maja'' nawet na badaniach w Polsce pytalam
                    dokladnie co i jak i lekarz mial obowiazek mi wszystko wyjasnic. nie przemawia
                    do mnie stwierdzenie, ze kobiety sa ufne i niedoswiadczone. ja tez bylam
                    niedoswiadczona,rodzilam pierwszy raz, ale mimo tego pytalam co chca robic, moja
                    polozna przy badaniu dokladnie mowila co i jak. Wkladam palec, dwa palce,
                    sprawdzam to czy tamto, czuje to czy tamto. Jak sie domagasz to dostajesz i
                    tyle. wiekszosc z was rodzi z partnerami z tego co czytam na forach. czemu wiec
                    nie ustalicie wczesniej, ze ma on pilnowac, by nie podali czy zrobili tego czy
                    tamtego. nie trzeba byc super wyedukowanym, by sie domyslec kiedy jest zle a
                    kiedy to po prostu fizjologia.
                    Jedno mnie zastanawia, na tym watku walczy sie o brak interwencji lekarskich, a
                    na innych kobiety oburzaja sie , ze nie maja dostepu do ZZO; albo sie czegos
                    chce albo nie; NIE MOZNA MIEC ZZO BEZ LEKARZA. ja powiedzialam, ze jesli nie dam
                    rady chce miec dostep do ZZO, nie upieram sie przy calkowicie naturalnych
                    porodach, nie trzeba sie meczyc w XXI wieku, z zycia juz wiem, ze nawet
                    najbardziej domowa atmosfera nie zlagodzi bolu, tak wiec, albo lekarze beda przy
                    porodach nawet tylko po to by podac to znieczulenie, albo nie beda wcale. reszte
                    da sie wynegocjowac. Jesli TEORIA jest, ze kazdy pacjent ma prawo do wyrazenia
                    woli to mozna tez to egzekwowac.
                    • wiesia140 Re: maroco 17.03.09, 19:26

                    • wiesia140 Re: maroco 17.03.09, 19:52
                      Maroco popieram cię w stu procentach.
                      • maj16 wiesia140 17.03.09, 20:10
                        wiesia140 napisała:

                        > W szpitalu nie wszystko jest takie piękne jak by się chciało, ale jest o całe
                        > zaplecze medyczne na miejsce jest na miejscu. Porody domowe według mnie miały
                        > by prawo bycia, jeśli to całe zaplecze , o którym mówił kzet byłoby
                        > zorganizowane na przyzwoitym poziomie , a tak nie jest (przykład system
                        > ratownictwa w Polsce). Maj jeśli chodzi o statystyki to podaj instytucję, która
                        > prowadzi w Polsce takie zbiera dane o porodach domowych. Ja rodziłam dwa razy
                        > i
                        > gdyby nie szpital nie byłoby mnie dzisiaj wśród was ( położna nie zdążyła by
                        > mnie dowieść).

                        Porody domowe w Polsce istnieją i są znakomicie zorganizowane, łącznie z planem awaryjnym, czyli finałem w szpitalu. Tyle, że są to porody wyłącznie prywatne.

                        Nie znalazłam instytucji, która zbierałaby dane o porodach w Polsce, natomiast są publikacje książkowe i artykuły na ten temat. Jednak fakt jakiegokolwiek poważnego powikłania czy śmierci podczas porodu domowego z pewnością byłby nagłośniony przez media.

                        Ale znalazłam takie ciekawe dane dotyczace Szwajcarii:
                        "Śmiertelność okołoporodowa
                        - przy porodach domowych - 2,3/ 1000 porodów

                        - przy porodach szpitalnych w Zurychu - 7,9/ 1000 porodów

                        Badania przeprowadzone przez: Institute for Social and Preventive Medicine of the University of Basle, Zurich Canton, Zurich Study Team

                        Więcej na stronie:
                        www.rodzicpoludzku.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=193
                        • wiesia140 Re: wiesia140 17.03.09, 20:37
                          W tym planie awaryjnym jest chyba brana pod uwagę odległość od szpitala, bo
                          według mnie powinno to być jedno z podstawowych kryteriów ( czas dojazdu nie
                          powinien przekraczać 5- 10 minut, każde opóźnienie może drogo kosztować)? I co
                          z tymi co by mogły i chciałyby, ale najbliższy szpital jest daleko? A tak poza
                          tym co w przypadku takiej hipotetycznej sytuacji: kobieta i dziecko już po
                          porodzie dostają nagle obydwoje ciężkich powikłań zagrażającym życiu, co
                          wtedy... miły poród domowy może nagle stać się koszmarem. Wszystkiego nie da się
                          przewidzieć , ani w ciąży , ani nawet podczas porodu.
                          • maj16 Re: wiesia140 17.03.09, 20:49
                            Wiesiu, gdybyś poczytała publikacje o porodach domowych w Polsce, dowiedziałabyś
                            się, że wszystko jest dokładnie zaplanowane, nawet sytuacja po porodzie, gdy np.
                            nie chce urodzić się łożysko. Zawsze kobiety spokojnie zdążały na czas do szpitala.
                            Ryzyko jest wszędzie: i w domu, i szpitalu - nie da się go całkowicie
                            wyeliminować, ale położne nigdy nie zdecydowałyby się na prowadzenie porodu
                            domowego, jeśli cokolwiek ich niepokoi, jeśli wyniki badań nie są w pełni
                            zadowalające, jeśli jest daleko do szpitala, jeśli nie ma środka transportu.
                            Położne domowe to do bólu rozsądne kobiety, wbrew pozorom.
                            • wiesia140 Re: wiesia140 17.03.09, 21:11
                              Ja nie mówię ,że one nie są nie rozsądne. Mnie chodziło o sytuację gdzie
                              wszystko było ok w ciąży i w czasie porodu, natomiast po już zaczynają się dziać
                              sensacje z dzieckiem i z matką równocześnie, nptongue_out dziecko wpada w bezdech, a
                              kobieta w wyniku zatoru również wpada w bezdech i co kogo położna ratuje
                              pierwszego? Taka sytuacja miała miejsce.
                              • figrut Re: wiesia140 17.03.09, 21:36
                                Wiesia, wielu porodów zakończonych w domu nie znam. Te które znam z obecnych
                                czasów, to porody w domu z konieczności, bo wszystko za szybko się działo i
                                karetka nie zdążyła na czas przyjechać, więc urodziły w domu, a zostały po
                                porodzie przewiezione do szpitala. Wszystkie zakończone pomyślnie, ale to żadne
                                porównanie, gdyż było ich za mało w stosunku do szpitalnych, aby można było
                                statystyki wyciągnąć.
                                Moje babcie rodziły w szpitalu. Łącznie siedmioro dzieci - babcie przeżyły,
                                dzieci przeżyły. Moja sąsiadka rodziła całą dwunastkę w domu. Jedenaścioro
                                dzieci zdrowych, jedno dziecko z zespołem downa, ale to w końcu nie wina
                                rodzenia w domu. Z racji tego, że nie znam wielu przypadków domowych porodów,
                                przyczepię się do porodów szpitalnych. 1975 rok grudzień, szpital w
                                Inowrocławiu. Wszystkie noworodki które się tam pewnego dnia urodziły, zmarły.
                                Teściowa urodziła w karetce i miała to szczęście, że z racji tego pomoru,
                                skierowali karetkę w ostatniej chwili na izbę porodową do dużej wsi. Mój młodszy
                                brat miał wtedy zapalenie płuc. Nadawał się do leczenia szpitalnego, ale dostał
                                butlę z tlenem do domu, bo w szpitalu było zbyt duże zagrożenie (miał wtedy 3
                                miesiące). Z tego co wiem, sprawa nie ujrzała światła dziennego. Być może po
                                latach w necie ktoś miał odwagę to opisać, ale nie szukałam.
                                Dziewczyna z mojej rodzinnej wsi rodziła w szpitalu 7 lat temu. Coś spaprali,
                                dziecko i dziewczyna zostali czymś zakażeni, chłopczyk zmarł trzy dni po
                                porodzie, matka 5 dni po porodzie. Ojciec skierował sprawę do sądu. Co z tego
                                wyszło, nie wiem, bo wyprowadziłam się z mojej rodzinnej miejscowości.
                                Dwa miesiące temu był pogrzeb babeczki z mojego obecnego miasteczka. Krwotok po
                                porodzie którego i w szpitalu nie zdołali zatrzymać. Dziecko przeżyło, chwilowo
                                wychowuje je dziadek (była sama).
                                Moja przygoda z szpitalem opisana jest nieco niżej. Nie dodałam tam tylko tego,
                                że lekarzem którego wezwali do mnie był kardiolog i że córka urodziła się
                                podduszona dzięki nadmiarowi interwencji medycznej.
                                Ryzyko istnieje zawsze jak widać i nie zawsze w szpitalu jest bezpieczniej
                                niestety uncertain

                                • wiesia140 Re: wiesia140 17.03.09, 21:47
                                  Zdaję sobie z tego sprawę, że w szpitalu też nie wszystko jest takie jak
                                  powinno. Chciałabym, żeby rodzące wzięły również taką sytuację jak opisałam
                                  również pod uwagę jak będą decydować o swoim porodzie. Niech to będzie możliwie
                                  najbardziej wyważona decyzja uwzględniająca wszystkie za i przeciw, nikomu nie
                                  zabraniam rodzenia w domu.
                              • wiesia140 Re: maj 17.03.09, 21:37
                                Jesteś jeszcze?
                        • memphis90 Re: wiesia140 19.03.09, 22:00
                          > Ale znalazłam takie ciekawe dane dotyczace Szwajcarii:
                          > "Śmiertelność okołoporodowa
                          > - przy porodach domowych - 2,3/ 1000 porodów
                          >
                          > - przy porodach szpitalnych w Zurychu - 7,9/ 1000 porodów
                          >
                          I, oczywiście, bez znaczenia jest fakt, że porody potencjalnie powikłane, po
                          ciążach patologicznych, porody przedwczesne- odbywają się w szpitalu, więc
                          zawyżają tamtejsze statystyki?
                          • maj16 memphis90 19.03.09, 23:26
                            Z tej samej strony:
                            "Interwencje w czasie porodu u kobiet z NISKIM ryzykiem okołoporodowym w
                            planowanym porodzie w domu i w porodzie w szpitalu:
                            Indukcja porodu - dom: 4,6%, szpital: 16%
                            Cięcie cesarskie - dom: 5,2%, szpital: 16,9%
                            Nacięcie bez pęknięcia - dom: 26%, szpital: 76,5%
                            i tak dalej, całość na stronie:
                            www.rodzicpoludzku.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=193:porod-domowy-relikt-czy-przyszo&catid=58:pozaszpitalne-miejsca-do-porodu&Itemid=1763

                    • maj16 Re: maroco 17.03.09, 20:29
                      Ja, ja i ja... To, że jesteś "hej, do przodu" nie oznacza, że wszystkie kobiety są takie same. I całe szczęście. Nie wiem czy gdyby lekarze wmawialiby Ci, że jakaś interwencja jest konieczna, bo zdrowie Twojego dziecka jest zagrożone, czy studiowałabyś wtedy książki medyczne aby sprawdzić słuszność ich wywodów, czy jednak wyraziłabyś zgodę na zabieg.
                      Jeśli system działa źle, czyli wygrywają tylko pewne siebie, walczące kobiety, a te bardziej wycofane są traktowane jak przedmiot, należy to po prostu zmienić. Nie jeden raz pisałaś, że to szpitale należy zmieniać. Ale one zmienią się tylko w miastach gdzie jest ich co najmniej kilka, gdzie jest konkurencja. Tam gdzie na cały region przypada jeden szpital, a rodzenie w domu jest niemożliwe, mentalność personelu można sobie zmieniać do końca świata i nic to nie da. Brak konkurencji nie wyciśnie z lekarzy żadnych zmian - przecież kobiety tak czy siak do nich przyjdą rodzić.

                      Dyskusja robi się znowu jałowa. Nikt nikogo nie namawia do rodzenia w domu. Jedynie tolerancji dla kobiet, które chcą rodzić poza szpitalem i poparcia dla porodów nie tylko szpitalnych, poparcia dla wolności wyboru (patrz: petycja).
                      Z dyskusji wynika jednak, że zwolenniczki rodzenia szpitalnego, gdyby mogły skasowałyby możliwość jakiegokolwiek rodzenia w domu. Tak bardzo troszczą się o zdrowie i życie cudzych dzieci i ich matek...
                    • franczii Re: maroco 17.03.09, 23:04
                      > Jedno mnie zastanawia, na tym watku walczy sie o brak interwencji lekarskich, a
                      > na innych kobiety oburzaja sie , ze nie maja dostepu do ZZO; albo sie czegos
                      > chce albo nie; NIE MOZNA MIEC ZZO BEZ LEKARZA. ja powiedzialam, ze jesli nie da
                      > m
                      > rady chce miec dostep do ZZO


                      Bo chodzi o prawo do wyboru. Zeby te co chca zzo mialy do niego dostep, zeby te
                      co chca w szpitalu zupelnie naturalnie nie byly niczym popedzane bez potrzeby i
                      zeby te co chca w domu nie byly pietnowane i nie musialy dzialac w podziemiu.
                      I mam prosbe, jesli macie jakies oficjalne dane na temat porodow domowych,
                      umieralnosci i komlikacji to podzielcie sie to wtedy mozna bedzie wyrobic
                      sobie zdanie w oparciu o jakies konkrety a nie gdybanie.
                      • wiesia140 Re: Franczi 17.03.09, 23:17
                        W Polsce nikt nie prowadzi takich statystyk, a zagranicznych nie znam. Ja
                        opisałam jedną sytuację.
              • franczii Re: maroco 17.03.09, 22:48
                Ja bym tam miala
                > gleboko w d... ze chca mi podac oxy by szybciej zwolnila sie sala i odmowila

                Marocco ty sobie chyba kpisz, przeciez nikt ci nie powie, ze daja oksy zeby
                szybciej zwolnic sale lub zdazyc na obiad. wystarczy, ze dadza do zrozumienia
                (podkreslam: dadza do zrozumienia ) , ze bez oksy nie urodzisz, ze meczysz
                dziecko, ze dluzszy porod to niedotlenienie itp.,ze moze ci sie zdarzyc to czy
                tamto. Tak samo jest z pozycj. Babka chce na kleczkach a oni mowia, ze to
                niebezpieczne dla dziecka, ze nie potrafia tak przyjac porodu i moga z tego byc
                klopoty. >No i co bedziesz sie klocic kiedy ci wymachuja takim argumentem?
                • julia56 Re: maroco 18.03.09, 10:26
                  franczii napisała:

                  > Ja bym tam miala
                  > > gleboko w d... ze chca mi podac oxy by szybciej zwolnila sie
                  sala i odmow
                  > ila
                  >
                  > Marocco ty sobie chyba kpisz, przeciez nikt ci nie powie, ze daja
                  oksy zeby
                  > szybciej zwolnic sale lub zdazyc na obiad. wystarczy, ze dadza do
                  zrozumienia
                  > (podkreslam: dadza do zrozumienia ) , ze bez oksy nie urodzisz, ze
                  meczysz
                  > dziecko, ze dluzszy porod to niedotlenienie itp.,ze moze ci sie
                  zdarzyc to czy
                  > tamto. Tak samo jest z pozycj. Babka chce na kleczkach a oni
                  mowia, ze to
                  > niebezpieczne dla dziecka, ze nie potrafia tak przyjac porodu i
                  moga z tego byc
                  > klopoty. >No i co bedziesz sie klocic kiedy ci wymachuja takim
                  argumentem?

                  Ta wypowiedź to sedno sprawy. Gdyby ktoś powiedział kobiecie: dajemy
                  oxy, bo chcemy, żebyś urodziła na naszym dyżurze, miałaby o czym
                  dyskutować. Ale po zdaniu: dajemu oxy, bo inaczej nie urodzisz- nie
                  bardzo jest o czym dyskutować.


          • wilma.flintstone Re: Piszesz o szpitalu niemieckim 19.03.09, 12:11
            maj16 napisała:

            >> Światowa Organizacja Zdrowia Polskę zaliczyła do krajów, gdzie
            niepotrzebne int
            > erwencje medyczne przekraczają wszelkie normy.

            Ciekawe, bo jak czytam to forum to odnosze wrazenie, ze w czasie
            ciazy te niezliczone testy, badania, sprawdzania, usg, luteiny i
            inne to rzeczy wrecz przez pacjentki pozadane! A potem przy porodzie
            mialoby byc inaczej i wszytskie mialyby rodzic nagle w domu?
      • memphis90 Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 19.03.09, 21:47
        > "balsamina" - podaj mi może relację z chociaż jednego porodu domowego w Polsce,
        > który zakończyłby się śmiercią matki czy dziecka. Wskaż link do artykułu, gdzi
        > e kobieta z porodu domowego nie zdążyłaby na czas do szpitala w przypadku kompl
        > ikacji.
        Wystarczy spojrzeć na statystyki śmiertelności okołoporodowej z czasów naszych
        babek- kiedy rodziło się w domu.
        • figrut Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 19.03.09, 21:57
          > Wystarczy spojrzeć na statystyki śmiertelności okołoporodowej z czasów naszych
          > babek- kiedy rodziło się w domu.
          Memphis, czy nasze babki miały wykwalifikowane położne z doskonałą wiedzą
          anatomiczną, doskonałymi badaniami przed porodem nie tylko usg, wykryciem
          cukrzycy, konfliktu serologicznego, wady anatomicznej i dokładną oceną
          zagrożenia jakie może nieść ze sobą poród ?
          • memphis90 Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 19.03.09, 22:07
            Nie, nie miały (choć z tą doskonałą wiedzą to bym polemizowała- bez rtg nie
            jesteś w stanie w 100% ocenić wielkości i kształtu kanału rodnego)- ale pewnych
            rzeczy NIE przewidzisz, NIE wykryjesz, NIE zaplanujesz... Co do konfliktu
            serologicznego- był kilka miesięcy temu wątek dziewczyny, która urodziła w domu
            i miała problem z uzyskaniem gammaglobuliny... Ale pal sześć takie sytuacje- ja
            bym nawet była skłonna zaryzykować taki poród, mój przebiegał bez powikłań i
            pewnie dałabym radę urodzić nawet i bez położnej. Ale z doświadczenia wiem jak
            długo jedzie karetka i widziałam jak potrafi chlustać krew z pęknietego krocza...
            • maj16 Re: "balsamina", czy wszystkie odcinki obejrzałaś 19.03.09, 23:28
              > bez rtg nie
              > jesteś w stanie w 100% ocenić wielkości i kształtu kanału rodnego

              ??? Rtg??? W ciąży???
    • wiesia140 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 17.03.09, 20:47
      Jesteś?
      • maj16 wieisa, opisałam "piętro" wyżej 17.03.09, 20:52
        smile
        • wiesia140 Re: wieisa, opisałam "piętro" wyżej 17.03.09, 22:02
          Życzę wszystkim szczęśliwego rozwiązania i samych zdrowych, bezproblemowych
          dzieci. Pozdrawiam i dobranoc. Wiesia
    • mim288 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 18.03.09, 18:51
      Problemem jest chyba równiez to, że wszelkie dyskusje
      typu "wybierajcie poród w domu", albo "tylko cc" zawsze zmierzają w
      kierunku propagowania "jedynie slusznej" wspaniałej dla każdego
      wizji porodu. Tymczasem - oprócz kwestii ściśle zdrowotnych - każda
      kobieta (albo wręcz rodzice) mają jakieś preferencje - jedna mama
      marzy o porodzie jak najbardziej naturalnym, inna boi się bólu i
      chce cc, jeszcze inna chciałaby sn ale z mężem i zzo. Dlaczego nie
      umożliwić każdemu (w granicach wskazań medycznych - nie każdemu
      można podać zzo, niektóre kobiety powinny mieć planowane cc i
      trudno o inne opcje w ich przypadku) wyboru takiego porodu, jaki mu
      odpowiada (ewntualnie za dopłatą). To matka (przede wszystkim) jest
      odpowiedzilna za dziecko i za siebie, dziecko jest dzieckiem
      rodziców, a nie lekarzy, pacjent ma prawo do decydowania o tym na
      jakie zabigi medyczne się godzi. Nie żyjemy w średniowieczu,
      płacimy składki na ubezpieczenie medyczne, nie ma żadnego powodu,
      by "lekarz zawsze wiedział lepiej". A jeśli chodzi o ryzyko to ono
      jest zawsze i każda matka będzie musiała - zgodnie z własnym
      poglądem na poziom ryzyka akceptowanego - podejmować je również w
      odniesieniu do decyzji dotyczących własnego dziecka - i poród to
      tylko początek tej drogi.
      • maj16 Dobrze napisałaś! Kobieta powinna mieć wybór. 19.03.09, 09:49
        Zgadzam się z tym co napisałaś.
        W tym właśnie jest problem, że w Polsce w ramach opieki państwowej, rodząca kobieta jest skazana tylko i wyłącznie na szpital. Strasznie trudno przebić się do świadomości decydentów, ale też większości kobiet, że matka ma prawo wybierać, gdzie chce rodzić dziecko. I kiedy pojawiają się akcje promujące możliwość wyboru, większość Polek jest dalej za monopolem szpitali i nie podpisuje się pod akcjami.
    • julimama79 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 19.03.09, 10:57
      Nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na poród w domu. Niestety są
      różne sytuacje, nie wszystkie komplikacje da się przewidzieć. Czasem
      w trakcie porodu może dojść do zagrożenia życia o czym przekonałam
      się na własnej skórze.
      Zaczęło się pięknie, 3 cm rozwarcia przy przyjęciu do szpitala,
      spacerek z mężem po korytarzu i po niespełna dwóch godzinach pełne
      rozwarcie. Nawet nie zadążyłam dobrze przetrawić myśli ,że już
      rodzę. Potem skurcze parte, co prawda trwające 3 godz.,ale wszystko
      przebiegło bez komplikacji,urodziłam zdrową córeczkę. Wielka
      radość,aż nagle zaczynają się schody-łożysko nie chce się
      urodzić,silny krwotok. Bardzo szybka akcja,
      anestezjolog,znieczulenie ogólne, ręczne wydobycie przyrośniętego
      łożyska,co było warunkiem zatrzymania krwotoku. Rodząc w domu
      prawdopodobnie straciłabym życie, tu liczyła się każda minuta i
      sprawna akcja szeregu osób.
      Nie mogę pojąć tak bardzo nasilonej agresji wobec lekarzy i
      uogólniania-każdy poród jest okrutny itp. Rodziałam w normalnym
      szpitalu w Polsce, nikomu za nic nie płaciłam, nie wynajmowałam
      położnej. Nikt nie próbował przyspieszyć fazy parcia i podać
      oksytocyny, gdyż w tym szpitalu preferuje się poród jak najbardziej
      fizjologiczny.Dużo chodziłam,przyjmowałam pozycje jakie chciałam.
      Nie musiałam leżeć i nie byłam przypięta do KTG, pelotę do badania
      tętna dziecka miałam przykładaną tylko na chwilkę i to jedynie po
      każdym skurczu partym. Personelowi zawdzięczam życie i miłe
      wspomnienie porodu, co będziemy zawsze z mężem pamiętać.
      • julia56 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 19.03.09, 11:04
        Rany, kolejna. U Viebie było miło, przy wsparciu lekarzy. Ale nie
        możesz zrozumieć, że nie obdarzasz tymi doświadczeniami populacji?

        To tak jakby powiedzieć "nie wiem, o co chodzi z tymi wymyślonymi
        bólami głowy. Doprawy w zyciu mnie głowa nie bolała."
        Czy to oznacza, że nie istnieją ludzie, których głowa nie boli?
        No dajcie spokój.
        • julimama79 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 19.03.09, 11:51
          No jasne, bo tu można pisać tylko o okrucieństwie lekarzy, nie wolno
          mieć innego zdania.Odpowiem w Twoim tonie-czy jeśli są niezbyt fajne
          oddziały położnicze to oznacza,że nie ma tych dobrych? Uogólnianie
          jak to personel medyczny tylko krzywdzi rodzące jest niesprawiedliwe
          i obraża wiele osób.
          Poza tym pisałam głównie o tym, jaka tragedia mogła mnie spotkać
          gdybym rodziła w domu. Jeśli uważasz inaczej napisz proszę jak można
          powstrzymać krwotok w warunkach domowych?
          • julia56 Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 19.03.09, 12:09
            ależ oczywiście, że są te dobre. Sama na takim rodziłam. Mimo
            podanej oxy.
            I nie zdecydowałabym się na poród w w domu, co próbujesz mi
            imputować.

            Tylko nie godze się na mówienie "o co tyle hałasu, ja rodziłam w
            przyzwoitych warunkach" No Ty może tak, ale wiele moich koleżanek
            nie.
      • mamagon julimama, nie wszędzie jest tak cudnie 19.03.09, 12:03
        julimama79, w większości szpitali tak pięknie się nie dzieje, niestety.
        Szkoda, że każda kobieta nie może powiedzieć: nigdy nie zdecydowałabym się na to czy tamto, że kobieta, która nie chce rodzić w szpitalu i tak musi tam rodzić. Nie ma alternatywy.

        Nie wydaje mi się by panowała tu atmosfera agresji wobec lekarzy. W większości szpitali jest jak jest. Wystarczy wziąć do ręki "przewodnik po oddziałach położniczych" i tam widać, że nagminnie się leży podczas KTG, podaje się oksy, rodzi się na leżąco. To, że istnieją szpitale w Pucku, Sokółce, św. Zofia i parę innych nie oznacza, że jest wspaniale.
        A propo łożyska. W szpitalach, nawet tych "przyjaznych", rutynowo podaje się oksytocynę by szybko urodzić samo łożysko. Jest to moment niezauważalny, mnie podano podczas parcia, ledwo zauważyłam, że mnie kłują. Ciekawe, czy w Twoim przypadku nie było podobnie - czy nie chciano przyspieszyć samego urodzenia łożyska.
        W szpitalu często zdarza się też "niecałkowite" urodzenie łożyska, potem jest akcja łyżeczkowania macicy. A zdarza się to ponieważ położne pociągają za pępowinę, jakby wyszarpują łożysko. U mnie tak było przy każdym porodzie, na szczęście "wyszarpywano" je w całoścismile
        • julimama79 Re: julimama, nie wszędzie jest tak cudnie 19.03.09, 12:32
          Nie twierdzę,że wszędzie jest cudownie, nic takiego nie
          powiedziałam. Jednak w sytuacji,która mnie spotkała wolałabym nawet
          podrzędny szpitalik niż poród w domu. W przypadku silnego krwotoku w
          domu nie zrobisz poprostu nic, w szpitalu ktoś pomoże.
          Moje problemy z łożyskiem spowodowane były jego przyrośnięciem,tak
          się czasem zdarza i niczyja tu wina. Jak już pisałam jedynie ręczne
          jego wydobycie gwarantowało zatrzymanie krwotoku. Oksytocyne owszem
          dostałam, już po zabiegu ,ponieważ macica nie chciała sie obkurczyć.
          W fazie łożyskowej podaje się oksytocyne faktycznie żeby
          przyspieszyc wydalenie łożyska, własnie po to żeby zapobiec
          nadmiernemu krwawieniu. Nie jest to widzimisię personelu.
          • maroco1977 Re: julimama, nie wszędzie jest tak cudnie 19.03.09, 13:59
            jesli w Polsce jest jak jest, no to zmieniajcie szpitale i zly personel,a nie
            namawiajcie do porodu domowego i tyle. Wystosujcie petycje o ulepszaniu
            porodowek, doksztalcaniu lekarzy, ale nie tworzcie kolejnych domow narodzin i
            innych cudow, bo Polski nie stac na to, sluzby zdrowia nie stac! latwiej
            ulepszyc cos co jest niz tworzyc cos nowego. Porody jak domowe pod czujnym okiem
            personelu to wyjscie najlepsze dla wszystkich. A co do ZZO, czasami bol jest tak
            silny, ze kobieta mdleje, a akcja porodowa zostaje wrecz zatrzymana ze strachu
            przed nastepnym skurczem, rozne sa reakcje organizmu. Wtedy ZZO jest niezbedne,
            ale nie do uzyskania w domu. Tak czy inaczej trzeba do szpitala i przy okazji
            trzeba sie modlic, by w miedzy czasie rozwarcie nie powiekszylo sie az tak by
            podanie znieczulenia bylo niemozliwe i (warunki Polskie) by anestezjolog byl
            obecny. Jesli kobieta rodzi pierwszy raz skad moze wiedziec czy zniesie bol i
            jak go zniesie? lepiej zmieniajcie szpitale na bardziej przyjazne, to wyjdzie
            wszystkim ''na zdrowie''
            • julimama79 Re: julimama, nie wszędzie jest tak cudnie 19.03.09, 14:08
              Wyjątkowo zgadzam się z Tobą maroco smile kto nie przeżył sytuacji
              zagrożenia życia nie zrozumie. Tylko,że w Polsce trzeba poprostu
              zmienić cały system,a zacząć od polityków. Czasem nawet super
              wykształcony, dobry lekarz pewnych sytuacji nie przeskoczy.
            • figrut Maroco 19.03.09, 17:23
              > jesli w Polsce jest jak jest, no to zmieniajcie szpitale i zly personel,a nie
              > namawiajcie do porodu domowego i tyle. Wystosujcie petycje o ulepszaniu
              > porodowek, doksztalcaniu lekarzy, ale nie tworzcie kolejnych domow narodzin i
              > innych cudow, bo Polski nie stac na to, sluzby zdrowia nie stac! latwiej
              > ulepszyc cos co jest niz tworzyc cos nowego.
              Z pustego i Salomon nie naleje. Anastezjologów nie ma, bo wyjechali za lepszymi
              zarobkami. Lekarze (nie wszyscy oczywiście, bo bywają i z sercem) zachowują się
              często jak święte krowy, które z wielkiej łaski pełnią dyżur w szpitalu za psie
              pieniądze. Położne są zdominowane przez lekarzy i pokazuje się im "gdzie ich
              miejsce" bo w końcu pan i władca lekarz musi pokazać, że on tu najważniejszy.
              Kiedyś to się zmieni (mam nadzieję), ale my już tego nie doczekamy. Na zmiany
              nie trzeba tylko czasu i petycji. Na zmiany trzeba przede wszystkim zmiany
              mentalności, a to najtrudniejsza zmiana.
              Gdyby domowe położne nie musiały działać niczym w podziemiu i kobiety miałyby
              wybór, wtedy być może w szpitalu zaczęłoby się szanować na wielką skalę rodzące
              kobiety. Póki do wyboru zostaje nam TYLKO szpital, szpitale wiedzą, że i tak
              nikt im tych pieniędzy nie odbierze, więc "bądź poddaną i stul pysk, bo i tak
              innego wyjścia nie masz".
      • figrut Julimama 19.03.09, 17:12
        Aż nie mogłam się powstrzymać. Daj wątek na forum, aby wpisały się dziewczyny
        rodzące w Polsce, a u których nie zastosowano by jakiegokolwiek środka
        przyspieszającego poród, czy też nie wymuszono by na niej pozycji leżącej w imię
        "dobra dziecka". Poród fizjologiczny. Szpitale w których się nie interweniuje,
        to jak rodzynki w cieście. Mnie osobiście też zostały resztki łożyska po
        porodzie które były czyszczone przez położną, nie lekarza i lód na brzuch też
        kładła mi położna, nie lekarz więc wszystko mogło się odbyć bez drogiego sprzętu
        medycznego dostępnego tylko w szpitalach.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=92717311&a=92790413
        Dużo rzadziej takie "atrakcje" jak mnie spotkały trafiają się kobietom, które
        rodziły już po raz kolejny. Powód jest prosty - są bardziej doświadczone,
        bardziej świadome co będzie dalej działo się z ich ciałem podczas porodu i
        bardziej oczytane po traumatycznych porodach, więc nie da się im tak łatwo kitu
        wcisnąć, że wszystkie te medyczne ingerencje są niezbędne dla niej i dla dziecka.
        Był gdzieś tu wątek o "masażu" szyjki. Odszukaj i zobacz, że istnieją jeszcze
        kobiety które są przekonane o tym, że ten "masaż" który ja wymyślną torturą
        nazywam jest dla dobra dziecka czy ich samych.
        • julimama79 Re: Julimama 19.03.09, 18:00
          Powtórze jeszcze raz,nie twierdzę,że wszędzie jest dobrze,ale nie
          można z tego powodu uogólniac! Położne maja doświadczenie, owszem i
          na taką super babkę trafiłam, ale nie są w stanie zrobic
          wszystkiego. Powiedz mi prosze, jak sobie wyobrażasz położną
          wykonującą znieczulenie ogólne i to w warunkach domowych? No
          wybacz, ale nie ma takich kompetencji jak lekarz. Nie porównuj tez
          resztek łożyska z łożyskiem przyrośnietym, bo to zupełnie inna bajka
          i konieczna pomoc przynajmniej dwóch lekarzy-ginekologa i
          anestezjologa.
          • figrut Re: Julimama 19.03.09, 18:12
            Julimamo, takie porody jak Twój to właśnie wyjątek (spotykany, aczkolwiek bardzo
            rzadko sumując te dobre i te złe procentowo). Wielka Brytania też nie jest non
            stop pochmurna, a jednak określana jako deszczowa i mglista.
            Jeśli kobieta decyduje się na poród w domu, zdaje sobie z tego doskonale sprawę,
            że nie będzie przy niej anestezjologa i znieczulenia nie dostanie. Wybierając
            mały sklepik zdajesz sobie sprawę z tego, że nie kupisz w nim wszystkiego jak w
            markecie. Gdzieś w necie natrafiłam ostatnio na statystyki powikłań
            okołoporodowych i szpitalnych (nie w Polsce oczywiście, bo tutaj chwilowo nie ma
            z czego tych statystyk prowadzić). O dziwo w porównaniu ze szpitalami gdzie jest
            cały sprzęt medyczny porody domowe wypadają naprawdę świetnie. U mnie właśnie
            medycyna mogła doprowadzić do tragedii, więc jak widać nie zawsze szpital jest
            tym lepszym wyjściem.
            • julimama79 Re: Julimama 19.03.09, 18:24
              Zgadzam sie z Tobą, ale przeciez ja piszę osobiście o swoim
              nastawieniu, nie nawołuję żeby robić tak czy inaczej. Przykro mi,że
              Ciebie to wszystko spotkało.Widzisz moje kłopoty z łożyskiem nie
              były przez nikogo spowodowane, poprostu przyroslo sobie i tyle.
              Nawiązując do mojego przypadku upierać się będę,że tylko poród w
              szpitalu mógł uratować mi życie,liczyła się każda chwila i na
              pogotowie byłoby za późno.
              • mamagon przyrośnięte łożysko w porodzie domowym 20.03.09, 11:15
                julimama, rzeczywiście, poród w szpitalu był dla Ciebie najlepszym wyjściem.
                Pocieszające jest, że poród w domu z tym powikłaniem, nie musi kończyć się tragedią. Znalazłam relację, w której kobieta z podobnymi objawami zdążyła dojechać do szpitala, gdzie przeszła zabieg ręcznego wydobycia łożyska:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45447&w=75307723&a=75307723
                Oczywiście mogło się to skończyć źle, matka mogła przegrać z czasem, ale z tej historii wynika, że gdy położna czuwa nad przebiegiem porodu, w porę potrafi zareagować.
    • bridal Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 19.03.09, 14:02
      taaakk... w domu - ale chyba nie w mieszkaniu w bloku, w których
      mieszka pewnie 80 % nas i słychać kazde kaszlnięcie sąsiada. to by
      mieli dopiero rozrywkę smile

      Poza tym mam sobie zabrudzić kanapę? wink

      Myślę, że w Polskich realiach taki poród jest mało realny....
      Namiastką jest osobny pokój i indywidualna połozna w szpitalu i to
      chyba lepsze rozwiązanie.
      • anetuchap Re: Dziewczyny wybierajcie poród w domu!! 20.03.09, 00:01
        Nie przeczytałam wszystkich postów.
        Według mnie ten film nie zachęca do porodów domowych!
        Dla mnie,to apel o naturalny poród,bez interwencji lekarskiej.
        Z tego,co zrozumiałam,to w USA poród odbiera tylko lekarz,nie ma położnych.
        Lekarz robi wszystko,aby poród był szybki,łatwy i bezbolesny.W amerykańskich
        szpitalach,praktycznie nie ma,naturalnych
        porodów. Zostały odwrócone role,bo nacisk jest na lekarza,który ma
        jak najszybciej odebrać poród,posługując się wiedzą medyczną.
        W tym filmie był tekst,że w Stanach "wmówiono" kobietom,że nie
        potrafią rodzić,a już na pewno potrzebują pomocy lekarza.
        Myślę,że tu chodzi o to,aby porody w szpitalu odbierały położne,czyli owe
        akuszerki. To apel,aby lekarze pozwolili kobietom
        urodzić naturalnie dziecko i nie ingerowali w ten proces.
        Apel o to,aby w szpitalu,rodzącej towarzyszyła akuszerka,która
        pomoże kobiecie naturalnie urodzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka