Dodaj do ulubionych

czy leżycie?

22.11.03, 14:05
dziewczyny, czy lekarz kazał Wam leżeć w ciąży w domu i naprawdę leżeć i jak
Wam się to udaje. Bo ja już nie wiem, jestem w 32 tygodniu, mój mąż i
córeczka pilnują jak mogą, ale ja się kręcę z niecierpliwości w tym łóżku,
bo przecież oni nie są w stanie tak uporządkować domu, jak mnie się to
marzy. A wizyta kontrolna u lekarza to jest szczyt moich marzeń bo oznacza
że będę mogła wyjść na zewnątrz
Obserwuj wątek
    • male_gonzo Re: czy leżycie? 22.11.03, 14:15
      Ja leżałam z przyjemnością. Wszyscy się kręcili wokół mnie, nie musiałam nic
      robić. Wreszcie miałam czas tylko dla siebie.
      Nie myśl teraz o sprzątaniu, pozwól im robić wszystko tak jak potrafią. Lepiej
      zajmij się sobą bo już niedługo nie będziesz miała czasu na nic.
      Pozdrawiam.
      Asia mama Stasia (03.09.2003)
      • renka14 Re: czy leżycie? 22.11.03, 14:21
        pracuję nad techniką relaksacyjną, przez którą uda mi się wmówić sobie, że
        kocham bałagan, że porządek w mieszkaniu jest zupełnie nieistotny.
        No i najważniejsze że czuję komfort gdy wszyscy wokół mnie skaczą, bo na razie
        niestety tak nie jest choć skaczą
        • ikpk Re: czy leżycie? 22.11.03, 19:22
          Witam,

          Teraz juz nie leze, ale lezalam plackiem 2 miesiace - nawet zastrzyki
          przyjezdzali mi do domu dawac. Znam to uczucie o ktorym piszesz - ten balagan,
          ktorego nie moglam zaakceptowac. Nie znaczy to ze maz o mnie nie dbal, staral
          sie jak mogl, ale z natloku obowiazkow to sprzatanie powierzchowne odbywalo sie
          tylko dorywczo. Teraz nadal robi takie rzeczy jak np. odkurzanie, ale wiekszosc
          prac moge juz robic sama.
          Uzbroj sie w cierpliwosc, potem posprzatasz..., nie ucieknie.
          Pozdrawiam,
          Iwka smile
          • renka14 Re: czy leżycie? 22.11.03, 19:46
            dzięki wam, dziewczyny
            przynajmniej wiem po co to robię i że warto, walkę ze stresem ułatwia 8
            tabletek magnezu dziennie (a w krwi magnez poniżej normy !)
    • foczka4 Re: czy leżycie? 22.11.03, 20:05
      hej!
      jak dostalam fenoterol i nakaz bezwzglednego lezenia bylam zszokowana. ja
      kocham zyc aktywnie! bylo to w 27 tyg i wizja lezenia do konca byla dla mnie
      przerazajaca. naszczescie przekonalam sie ze mozna sobie z tym poradzic. po
      paru dniach lezenia plackiem macica wycisza sie, wowczas mozna ostroznie
      zrobic to i owo (np.udac sie na zakupy). wazne jednak aby nie przeholowac, bo
      wowczas znowu skurcze i kryzys. robie sobie zatem znowu pare dni przerwy a
      potem hurrra. w ten sposob przynajmniej raz w tygodniu ide na zakupki i sama
      kompletuje wyprawke. w domku tez juz prawie wszystko gotowe. oby tak dalej!
      Zycze wytrwalosci i rozsadku to sie oplaca!
      • zuzia_i_werka Re: czy leżycie? 22.11.03, 22:14
        Hej! Leżałam na początku i potem od 19 do 35 tygsmile Dom na zmianę ze szpitalem-
        przeczytałam wszystkie ksiązki świata,obejrzałam wszystkie filmysmile Da się
        przeżyc,czasem wstawałam tylko do łazienki,czasem dreptałam po domku. Opłacało
        się-urodziłam w terminie mimo 1cm szyjki,rozwarcia i skurczówsmile Pozdr!
        • malwes Re: czy leżycie? 23.11.03, 13:26
          Hej,
          Nie wiem czy pocieszę czy przestraszę.... Ja leżałam plackiem od 3go tygodnie
          ciąży do 28go. Na początku groziło mi poronienie, więc leżałam w domu i
          wstawałam tylko na siusiu. Faktycznie nic więcej. Obok miałam termos z herbatą
          i coś do jedzenia. Potem wylądowałam w szpitalu z łożyskiem przodujacym i tam
          leżałam kilka miesięcy totalnie uziemiona bo nawet nie wolno mi było wstawać
          siusiu (korzystałam z basenu)ani siadać. Wyleżałam tak do 21 tygodnia. Potem
          lekarze twierdzili rozmaicie: jedni, że nie muszę być aż tak unieruchomiona,
          inni, że lepiej wytrzymać do 7go m-ca,itp. Więc ja dla mojego własnego spokoju
          leżałam dalej. Mycie w misce, tak samo głowa - na leżąco. Mieszkam na 4-tym
          piętrze bez windy więc na wizyty jeździłam transporcikiem medycznym. Do
          sprzątania wzięłam panią. Raz na 20 tygodnie. Na co dzień pomagał mąż po
          powrocie z pracy. Jak już był 28 tydzień to zaczęłam oprócz siusiu wstawać do
          odgrzania sobie jedzonka. Po ostatniej wizycie pani dr pozwoliła próbować
          złazić po schodach na wizyty. No i trochę siedzę w internecie wink))
          Więc da się wyleżeć. Było ciężko ale bardziej dręczył mnie strach o dzidziusia
          niż takie niedogodności...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka