serdeuszko mamy....

12.03.09, 19:17
Dzieczyny czy któraś ma problem z serduszkiem. JA w czasie ostaniego
miesiąca przezyłam koszmar po ktorym jestem jednym wielkim kłębkiem
nerwów. Od podejrzenia o zatpr płucny z powdu duszności w 24 tyg, po
arytmię, która niestety została potwierdzona- 15 000 dodatkowych
skurczów komorowych. Kardiolodzy narazie przepisali mi dawkę magnezu-
końską dawkę 3000 mg dziennie. Zazywam ją już trzeci dzień jest mi
zdecydowanie lepiej , ale bez rewelacji. Modlę się codziennie jednak
żeby było to tylko to. Wcześniej nie przesypialam nocy, bo budzialam
się z uczuciem, ze zaraz umrę. Czy któras moze przeżywa podobną
gehennę. Dawajcie znać. W moim stanie każde słowo otuchy jest ważne.
Ania i Lilianka 28 tydzień.
    • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 19:36
      Ja od jakiegoś czasu też zaczęłam odczuwac dodatkowe skurcze. Tylko u mnie
      oprócz tego żadnych innych dolegliwości typu omdlenia, zawroty głowy,
      zasłabnięcia itd. Zauważyłam że potęguje mi się to jak zaczynam o tym myśleć
      albo się zaczynam nakręcać. Powiedziałam ginowi-on na to że to w ciąży się
      zdarza kołatania i takie skurcze, ale gdyby do tego coś dołączyło i miałabym
      niepokojące objawy żebym sie upewniła u internisty. Kazał również brać magnez
      ale dawki nie podał. Biore tak jak jest napisane na ulotce tabletkę dziennie ale
      obawiam sie że to malo. Poza tym w dalszym ciągu mi nic nie dolega ale ja
      zdecydowałam sie odwiedzić kardiologa i sie jutro wybieram na EKG. Jak nic nie
      wyjdzie przestane się stresować. Nawiasem mówiąc zrobiłam badanie elektrolitów i
      potas i sód mam w normie magnez natomiast poniżej normy nie duzo ale jednak.
      Przed ciąża nie miałam żadnych dolegliwości związanych z serduchem więc mam
      nadzieję że to "uroki" ciąży. W moim wypadku nie są te skurcze uciążliwe ale to
      uczucie zaczyna denerwować. Ciśnienie mam w normie w granicach 120(125)/60(70)
      puls między 80-90 no chyba że zmierzę dwa piętra schodów to zdarza się 100-102
      ale po wysiłku na spokojnie mam w granicach 70. Jak jesteś zainteresowana dam Ci
      znać co powie mój kardiolog jutro. Pozdrawiam i życzę zdrowia.
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 19:51
        jedna tabletka to zdecydowanie za mało przy dodatkowych skurczach
        powinnas brac co najmniej 1000 mg dziennie.JA magnez mam też lekko
        poniżej normy 1,75, a reszte w normie.Zapewne poza dodatkowymi
        skurczami serca męczą Cię również dodatkowe skurcze macicy. Ekg może
        niczego nie wykazać, mi te skurcze wyszły na holterze- ekg przez 24
        godziny. U mnie tez nie ma i nie było zasłabnięć tylko duszności,
        które nie są raczej połączone z dodatkowymi skurczami. Ciśnienia mam
        również w normie tylko tętno przyspieszone. Będę Ci bardzo wdzięczna
        za opis tego co Ci powie kardiolog- ja się bardzo martwię- nie da
        się o tym nie myśleć.
        • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 20:01
          Wiem coś o tym. Jestem w końcówce 19 tyg, skurczów macicy nie zauważyłam chyba
          że są bezbolesne albo jakieś niewyczuwalnesmile nie mam doświadczenia to moja
          pierwsza ciąża. Z tego co wyczytałam po forach to faktycznie się zdarza miejmy
          nadzieję że to nic groźnego i po ciąży przejdzie. Moja mama mówi że też coś
          takiego w ciąży miała ale jak mnie to niepokoi lepiej żebym to sprawdziła. Co do
          pulsu podobno też norma że jest podwyższony. Pocieszam się tym że gin nie
          powiedział że to może być niebezpieczne i że się zdarza. Ale dam znać co i jak
          po jutrzejszej wizycie. Pozdrawiam
        • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 20:02
          A magnez mam niższy od Ciebie dokładnie 1,47 gdzie norma zaczyna się od 1,8.
          Pozdrawiam
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 20:05
            Kochan to koniecznie musisz zacząc barc duże dawki magnezu, żeby Ci
            się nie pogorszylo, bo naprawde nie życzę Ci żebys przżywała to co
            ja- polecam magnezin 500, bez recepty. Myslę że w twoim przypadku
            dwie tabletki wystarcza i nie bedziesz wogóle czuła tych skurczysmile
            • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 20:08
              Ja mam magnez z B6 ze zdrovitu. Zapytam sie kardio z tym dawkowaniem bo sama
              dawki nie chcialam sobie ustalać skoro na opakowaniu jest tak a nie inaczej a
              gin nie powiedział ile. Pozdrawiam
              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 20:17
                No pewnie, najlepiej spytać lekarza.smile
    • niunia8982.2 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 19:38
      No ja na szczęście nic takiego nie mam, ale życze ci jak najlepiej.
      A ty dużo odpoczywaj,póki jeszcze maluszek w brzuszku,bo jak urodzisz to nie
      jedna noc bedziesz miała nie przespaną smile
      Nie denerwuj się,bo teraz stres szkodzi najbardziej.
      Wszystko będzie dobrze,tylko musisz być dobrej myśli smile
      Pozdrawiam i ściskam kiss


      https://suwaczki.maluchy.pl/li-27964.png
    • kola2005 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 20:21
      mnie też dopadła takie atrakcje, ale skurczy dodatkowych na holterze
      wyszło mi koło 90
      też biorę mg i potas
      ciśnienie w normie, tętno 80-100
      kupiłam też kropelki homeopatczne w aptece i bardzo mi się poprawiło
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 20:32
        do 1000 skurczy dodatkowych zarówno komorowych jak i nadkomorowych
        to norma i to nie tylko w ciązy- także nie masz się kompletnie czym
        martwićsmile
    • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 21:33
      Hej
      Mam problemy z serduchem od 5 lat. Dodatkowe skurcze komorowe- 8500 (holter),
      tachykardia- do 160 uderzeń w czasie spoczynku. Ciśnienie niziutkie 90/60
      spowodowane po części długoletnim brakiem leków nasercowych Propranolol. 2 razy
      zaliczony oddział kardiologiczny, stała opieka kardiologa i endokrynologa.
      Niejednokrotnie przyjmowane duże dawki magnezu oraz potasu. Od początku ciąży
      leki na próbę odstawione pod kontrolą lekarską, stała obserwacja. Obecnie 16
      tydzień ciąży i niestety odczuwalne coraz większe kołatania oraz uczucie
      duszności. Zgłoszę to przy najbliższej wizycie. Cóż troszkę nas tu z
      dolegliwościami serducha jest. Pozdrawiam.
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 21:41
        a dlaczego oddział kardiologiczny- mi mówią, że te dolegliwości nie
        są groźne tylko dokuczliwe.....a poza tym echo serca masz ok?
        • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 21:49
          Odział kardiologiczny był kiedy nie było wiadomo czy skurcze są komorowe czy
          nadkomorowe, nie była też znana ich przyczyna. Dopiero na tym oddziale gdzieś to
          wszystko przyjęło jakiś większy obrót i było wiadomo na czym się w miarę stoi.
          Nie byłam wtedy oczywiście w ciąży.Echo serca muszę Ci powiedzieć, że wyszło ok.
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 21:56
            ja przed ciążą nie czułam żadnych skurczów......a w szpitalu dopiero
            zrobiono Ci holtera czy po szpitalu?
            • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 22:00
              Zrobiono go w szpitalu. Dużo masz tych dodatkowych skurczy, ale może to takie
              niezbyt miły dodatek do stanu ciąży? Może po ciąży wszystko wróci do normy i
              będzie dobrze. U mnie to naprawdę długa historia. Ma związek z tarczycą, która
              powinna być w styczniu całkowicie wycięta, ale z racji ciąży operację przełożono.
              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 22:06
                15 000 w tym 16 par bez trójek i czestokurczy, powód nienzay-
                napewno ie taryczca.....niski poziom magnezu 1,75 przy normie 1,8-
                tu musze nadmienić,że bralam 1500 mg magnezu a on i tak spadał.
                Modlę się codzinnie żby tylko to było przyczyną moich skurczy i
                ciąza, któea sama w sobie ejst obciązeniem dla serca- męczę sie
                okropnie- po magnezie znacznie lepiej- a ty odcuzwałas ulgę po samym
                magnezie?masz jakies dodatkowe bóle w klatce piersiowej? i czy ci
                powiedizano teraz ze duszności maja związek z arytmią? mnie
                powiedziano ze to odrębna sprawa..
                • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 12.03.09, 22:17
                  Leki brane na serce przez 5 lat unormowały mi jego bicie na tyle, że
                  zaryzykowano odstawienie ich w czasie ciąży. Początek był w porządku. Jednak
                  czuję duszności od jakiś 2 tygodni. Wizytę mam za 1,5 tygodnia więc to zgłoszę.
                  Co z tym zrobią? Nie wiem na dzień dzisiejszy. Nie wiem też czy ma to związek z
                  arytmią, ale gdzieś tak myślę sama, że raczej nie. Jakiś tydzień po braniu
                  magnezu i potasu (potas podawany dodatkowo dożylnie w kroplówce) czułam ulgę.
                  Bólu w klatce piersiowej nie miałam.
    • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 13.03.09, 17:51
      I jak dziewczyny żadna już nie ma problemów z sercem?
      • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 13.03.09, 17:59
        Wróciłam od kardiologa. EKG nic nie wykazało troche przyspieszony puls.
        Ciśnienie w normie przy badaniu żadnego dodatkowego skurczu nawet połowysmile
        Kardio mówi ze tak może być jest więcej wody w organizmie serducho obciążone
        także to normalne. Magnez magnez i jeszcze raz magnez-pisałam jaki mam i
        powiedziała że za mało. Mam zwiększyć dawkę i do tego dokupić aspargin. Nie ma
        według niej powodu do obaw i wprowadzania leków żadnych. Dla spokoju mówiła zeby
        zrobić tsh(przed ciąża w normie) bo mówiła że tarczyca może sie uaktywnić w
        ciąży. Także zrobię ale uspokoiła mnie i to najważniejsze. Pozdrawiam
        • kola2005 Re: serdeuszko mamy.... 13.03.09, 18:16
          ja idę na wszelki wypadek na echo serca 26 marca
          holter nic ciekawego nie wykazał opróczy skłonności do tachykardii
          • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 13.03.09, 18:32
            Dalej walczysz?smileja już chyba dam spokój pobiore ten magnez. Mówiła mi kardio że
            jak chce to zeby zrobic echo ale ona nie widzi potrzeby. Raczej odpuszcze zrobię
            tylko to TSH. A co będzie dalej okaże się. Mówiła jeszcze ze to może troche na
            tle nerwowym i kazała spróbowac meliskismile A poza tym trochę denerwującym
            uczuciem skurczy nic mi nie dolega z tej strony. Oby tak zostało. Pozdrawiam
            Ps daj znac jak po echo
    • agnestom1 Re: serdeuszko mamy.... 13.03.09, 19:27
      drizle81 napisała:

      > Dzieczyny czy któraś ma problem z serduszkiem. JA w czasie ostaniego
      > miesiąca przezyłam koszmar po ktorym jestem jednym wielkim kłębkiem
      > nerwów. Od podejrzenia o zatpr płucny z powdu duszności w 24 tyg, po
      > arytmię, która niestety została potwierdzona- 15 000 dodatkowych
      > skurczów komorowych. Kardiolodzy narazie przepisali mi dawkę magnezu-
      > końską dawkę 3000 mg dziennie. Zazywam ją już trzeci dzień jest mi
      > zdecydowanie lepiej , ale bez rewelacji. Modlę się codziennie jednak
      > żeby było to tylko to. Wcześniej nie przesypialam nocy, bo budzialam
      > się z uczuciem, ze zaraz umrę. Czy któras moze przeżywa podobną
      > gehennę. Dawajcie znać. W moim stanie każde słowo otuchy jest ważne.
      > Ania i Lilianka 28 tydzień.
      Witam!
      Jestem w 16 tygodniu i też mi od czasu do czasu niepojąco serducho
      przyspiesza,ponoć to normalka, Myslę że zaczne brać magnez, bądz co bądz nie
      jest to przyjemne uczucie,zdarza mi się zwłaszcza jak czuje sie bardzo zmęczona,
      pogoda tez robi swoje.Przesilenie wiosenne chybasmilePozdrawiam
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 14.03.09, 16:56
        Ciesze sie wtakim razie żabko, ze u Ciebie to nic takiegosmile
    • malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 15.03.09, 14:21
      Re: serce mamy/kłopoty z sercem/arytmia/
      kola2005 15.03.09, 08:51 Odpowiedz

      tak ja, pisałam już w poprzednim wątku
      jeśli Ci to utrudnia życie mi lekarz polecił krople homeopatyczne
      LEHNING SOLUDOR mnie bardzo pomagają
      czym więcej będziesz o tym myśleć tym bardziej będzi Ci dokuczać
      serce lubi jak się czymś nakręcamy i wtedy jest jeszcze gorzej
      bierzesz coś? co Ci najbardziej dokucza?


      Re: serce mamy/kłopoty z sercem/arytmia/
      mond33 15.03.09, 12:28 Odpowiedz

      Drizle81 niedawno podzieliłam się z Tobą informacjami na temat tej
      choroby.
      Zrobiły też to inne dziewczyny. Czemu znów ponawiasz ten sam wątek,
      skoro jeszcze w tym tygodniu już taki sam dawałaś? Co się dzieje?

      Re: serce mamy/kłopoty z sercem/arytmia/
      agusia1812 15.03.09, 13:09 Odpowiedz

      ja mam arytmie i tzw dodatkowe skurcze (uczucie potkniecia sie serca)
      jutro ide
      do kardiologa bo akurat przypada mi wizyta po roku czasuwinknarazie
      nie biore zadnych lekow bo daje rade ale przed ciaza bralam betalog
      zok przez 2 lata
      • drizle81 Re: Wklejone przez moderatora 15.03.09, 15:24
        Jestem wam bardzo wdzięczna za to że się ze mną dzielicie-
        pomyślałam, ze jak zminię nazwe watku to moze będzie jeszcze wiecej
        wpisu. Ja po prostu nie potrafię tym zyć, nie moge spać- wciąż myślę
        o smierci- jestem wrakiem człowieka........biorę od dzisiaj sedatif
        od piątku walerianę, lekarze proponują relanium, ale im nie wierze
        bo oni po części doprowadzili mnie do stanu w którym się teraz
        znajduję. Myślę trż nad isoptinem - lekiem na serce, który mi
        proponują , ale boje się że to wsyztsko zaszkodzi mojemu
        najdroższemy na świecie maleństwu........jestem wrakiem.....
        • malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 15.03.09, 15:31
          A moze byś się wybrała do psychoterapeuty?
          Takim pesymistycznym i mrocznym nastawieniem do życia też szkodzisz
          dziecku chyba nawet bardziej.
          Po porstu jak dla mnie masz depresję i w tej chorobie 50 % objawów
          jest ze strony somatycznej.
          Nakręcasz się i sama dołujesz i po jaką cholerę?
          Weź się w garść i idź po fachową poradę do psychologa.
          A Isoptinem nie otrują ani Ciebie ani dziecka.
          Zaufaj lekarzowi bardziej.
          • malgosiek2 Re: Psychologia dla mam-do poczytania 15.03.09, 15:37
            psychologiadlamam.republika.pl/
        • aleksandra1977 Re: Wklejone przez moderatora 15.03.09, 15:33
          Drizle81, kochana, naprawde bardzo mi Ciebie zal...
          nie zadreczaj sie, dziecko czuje Twoj niepokoj, Twoj nastroj i tez
          to przezywa.
          Wiesz, ja mam nerwice lekowa. Teraz rowniez jestem w ciazy, 6 hbd,
          odstawilam wszystkie leki. Nie jest lekko, ale wierze, ze bedzie OK,
          pierwsza ciaze wytrwalam, to i teraz dam rade!
          Mialam wiele momentow, w ktorych balam sie, ze cos zlego mi sie
          stanie, ze umre, ze sie udusze. Czytam o Twoich dolegliwosciach i
          widze siebie. Zdenerwowana, przestraszona, bojaca sie wlasnego
          cienia... wiem, jak takie samopoczucie meczy, jak ma sie dosc...
          Ciaza to czas, w ktorym w organizmie kobiety dzieje sie rewolucja,
          przez 40 tygodni. Czasami potwornie dlugich i meczacych tygodni.
          Pomysl sobie, ze juz wkrotce przytulisz swoje dziecko. Dziecko, na
          ktore czekacie. Wkrotce bedzie wiosna, wiecej slonca, cieplo... Dasz
          rade!
          Pod koniec ciazy bralam isoptin i fenoterol. Nieprzyjemnie sie po
          nim czulam, bo bardzo mnie trzeslo. Ale to normalna reakcja po tym
          leku i lekarz powinien Cie uprzedzic. Po kilku dniach bylo lepiej.
          • aleksandra1977 Re: Wklejone przez moderatora 15.03.09, 15:35
            i tak, jak napisala Malgosiek2, Twoje objawy w duzej mierze sa
            psychosomatyczne. Zdecydowanie poszlabym do psychologa czy
            psychiatry. Po groma masz sie tak meczyc, gdy mozna Ci skutecznie
            pomoc.
            • drizle81 Re: Wklejone przez moderatora 15.03.09, 15:51
              Dziewczyny oby było to spotęgowane przez moją psychikę...........u
              psychiatry byłam jeszcze przed wylryciem tych 15 000 skurczów
              dodatkowych i juz stwierdziął że mi siet ylko wydaje ze mam te
              skurcze i że mam newice lękową(nota bene byłam u niej bo przed
              epizodem z sercem miałam podejrzenie zatoru płucnego lekarze wtedy
              doprowadzili mnie do granic szaleństwa aralmując mnie po nocy, żebym
              przyjeżdząła po receptę na zastrzyki-clexane , bo inaczej umrę itd,
              itd)bo tym ekscesie mi sie pogorszyło z sercem..........potrm
              dopiero holetr...
    • cotti Re: serdeuszko mamy.... 15.03.09, 21:58
      Miałam podobne objawy - czyli jakieś dziwne łomotania serca, duszności, gdy ktoś
      mnie przestraszył, to serce galopowało i długo nie chciało zwolnić. Ginekolog
      wysłał mnie do internisty - a internista zrobił EKG, stwierdził, że nie widzi
      problemu, ale na wszelki wypadek wysłał mnie do kardiologa i endokrynologa (w
      rodzinie stwierdzone problemy z tarczycą). Na wizytę u endokrynologa jeszcze
      czekam, natomiast kardiolog w tym samym odczycie EKG, który oglądał internista,
      dopatrzył się jednak jakichś nieprawidłowości - mam mieć zrobionego dopplera +
      USG, holtera i jeszcze dimm (badanie krwi). Na razie się na zapas nie martwię,
      tylko wypełniam zalecenia lekarzy.
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 08:57
        Kochana, ale rozumiem, ze nie wiesz jakich nieprawidłowości się
        dopatrzył?Przyspieszone tętno w ciązy tak w granicach 100 to podobno
        ok, zreszta wogóle gorsze i w odczuwaniu i w leczeniu są te
        dodatkowe skurcze......
    • l.e.a napisałam tu 16.03.09, 09:11
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=92706376&a=92744193
    • hania.hania3 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 09:55
      Nie wariuj kobieto bo tylko nakrecasz chorobe.
      ja mam arytmie od ponad 7 lat co prawda nie odczuwam dolegliwosci
      ale kolejne holtery wskazuja potezna licze dostakowych usderzen,
      ostatni:29800 a z czerwca 35 tysiecy, tzk wiec wyluzuj.. jest taki
      zabieg - ablacja , ktory sie przeprowadza celem usuniecia przyczyn
      arutmii, i w ciazy przeprowadza sie ten zabieg tylko w ciezkich
      przypadkach takich jak migotanie komor czy czestoskurcz.. ja jestem
      w 19 tygodniu i pod opieka kardologa, ktora zapowiedziala regularnie
      badania holterowskie do konca ciazy i obserwacje wynikow, dopoki
      serce bije nieregularbnie ale bez dodatkowch salw naglych to nic nie
      bedzie sie dzialo. a po porodzie ablacja.
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 10:01
        no włąśnie najgorsze jest odczuwanie- przez to nie umiem o tym
        zapomnieć, a powiedz mi czy dużo podówjnych miaąłś przy tych 35
        tysiącach. Ablacji wolałabym uniknąć cały czas wierzę, ze byc moze
        po ciązy mi przejdzie.........Dzięki dziewczyny za taie posty
        stawiacie mnie na nogi. W środę mam wizytę u psychiatry moze mi
        pomoże walczyć ze stresem....
        • 32kropka Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 10:24
          Kobieto, uspokój się, ja tak miałam w 1 ciąży, tak mi skakało tętno,że mnie
          wozili na kardiologię karetką, duszności, sapanie, uczucie walenia serca,holter
          wykazał dodatkowe skurcze, nie pamiętam już ile, ale dużo, bo miałam przez to
          cc, brałam magnez, potas, wapno, ale to guzik dawało, więc dostałam isoptin,
          oczywiście usg serca ok, tarczyca też, po ciąży minęło jak ręką odjął, a teraz w
          2 ciąży znowu się pojawiło, na szczęście na razie słabiej, do przeżycia.
          Wszystko będzie dobrze.
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 10:29
            Dziewczyny ja Wam dziekuję z całego serca za te posty!!!Czy któraś
            moze mieszka w Warszawie? JA jestem na zwolnieniu i chętnie bym się
            z kims pospotykała, zeby nie być samą ze swoimi myślami?

            A Kropeczko, przed ciążą nigdy nie miałaś żadnych kołatań?
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 10:21
        Dzięki za każdy post stawiacie mnie tym na nogi. Ja naprawde staram
        się and osbą panowac i o tym nie mysleć, ale niestety jak się
        odcuzwa arytmię to się nie da o tym nie myśleć - ja wczoraj np.
        byłam ze swoim meżem na spacerze usiedliśmy na ławce on mnie
        przytulił - poczułam się cudownie a tu bach serce, bach kolejny raz
        itd - strach, ze to wsyztsko utracę.......Kochan a ty przy tej
        ilości skurczy ile miaąłś podwójnych, bo rozumeim że salw
        czylipotrójnych wogóle nie masz?
        • hania.hania3 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 14:17
          salwy mialm w czerwcu, to ostanie badanie nie wykazalo..ale niewiem
          czy to kwestia dnia czy ustapily....ja jestem dobrej mysli i chcoiaz
          czasem tak mi wali straszniej ak sie klade spac to pelna jestem
          przekonania ze jednak serce nie odwali mi zadnego numeru do porodu...
          nie wiem jak to z samym porpdem bedzie i tym sie martwie bardziej,
          czy taki wysilek zniesie.. jak narazie na holterze wychodzilo mi ze
          im wiekszy wysilek, na przyklad wejscie po schodach tym lepiej dla
          mojej pikawki..dziwne to wszytko.
          KOLEZANKO, nie dawaj sie zlym myslom, wiosna idzie, musi byc
          dobrze!!!!
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 14:55
            każdy dzień dla mnie to walka- walka, oto żeby sćiagąc dobre myśli,
            o to żeby nie płąkać, żeby się nie poddawać. Ja już nie umiem się z
            nieczego cieszyć- poza moją córeńką oczywiściesmile.Modlę się do Boga
            żeby to tylko braki magnezu, witaminy d 3 orazz ciąza i stres to
            wszytsko wywwoływało. Musi być dobrze ppowtarzam to od półtora
            miesiaća, ale ilekroć się podniose i rozluźnię, życie kłądzie mi pod
            nogi kolejną kodę w postaci kiepskich wyników badań.......
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 15:02
            a dużo miałś tych salw?
            • l.e.a Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 15:06
              Drizle, strasznie się nakręcasz - okropnie, nerwica robi sobie z
              Tobą co chce i uważam, że nie tylko psychiatra Ci potrzebny, bo on
              jest "tylko" od leków ale właśnie terapia !
              Ja miałam taką silną arytmię jakieś 2 lata, miałam mieć ablację ale
              po terapii przeszło ! Najgorsze,że się nakręcasz, włazisz, szukasz a
              Ty nie masz chorego serca, tylko psychikę ! Chora psychika daje min.
              objawy arytmii ! Jeżeli wyleczysz nerwicę, skończy się Twoja
              arytmia. I jeszcze jedno, pisałaś, że lekarz Ci powiedział,że nie
              masz chorego serca,że to sobie wmawiasz - to prawda ale czy
              powiedział Ci i doradził jak masz się leczyć ? Bo pogadać to on
              sobie może, a Ty wymagasz TERAPII !
              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 15:09
                Tak , powiedział że wymagam terapii, wśrodę idę kolejny raz.
                NAprawde uważasz, że to mogą być tylko moje nerwy? Chcę się również
                zapsiać na jakiś trening relaksacyjny. A Tobie przeszło zupełnie?
                • l.e.a Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 15:21
                  No to pamiętaj,że psychiatra terapii nie prowadzi tylko i wyłącznie
                  terapeuta lub psycholog. Arytmię miałam straszną, czarne myśli mnie
                  prześladowały o niczym innym nie myślałam tylko i wyłącznie o tym,że
                  umrę - masakrauncertain Przez arytmię nie mogłam spać i normalnie
                  funkcjonować wydawało mi się,że serce robi sobie ze mną co chce,
                  fika koziołki nawet 3x po sobie. Po terapii przeszło, czasem 1x na 2-
                  3 miesiące raz sobie przeskoczy ale wiem,że to ciąża i niedobór
                  magnezu.
                  • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 15:25
                    Wow, aż taka różnica,zazdroszcze, 1 przeskok na dw atrzy miesiace to
                    nic- normalkasmileA jesteś może z Warszawy, jeśli tak to gdzie miałąś
                    przprowadzoną terapię.
                    • l.e.a Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 15:34
                      Drizle - nie jestem z Warszawy ale w Warszawie na taka terapię z
                      nerwicą chodziła moja bardzo dobra znajoma, jeżeli chcesz poproszę
                      ją o namiary dla Ciebie, dziewczyna miała tak zaawansowanę
                      nerwicę,że traciła przytomność, a terapeutką ją z tego wyciągnęła.
                      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 16.03.09, 15:36
                        Byłabym Ci wdzięczna- zawsze lepiej chodzić do kogoś sprawdzonego
                        niż wydawać nieotrzebnie pieniądze.Ja mam wizytę w środę na 16 30,
                        więc jakby udało Ci się zdobyć ten numer przd ta datą to byłoby
                        naprawde supersmile
                        • 32kropka Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 10:16
                          Kochana, przed ciążą nie miałam kołatań, i rację maja dziewczyny,w 1 ciąży się
                          tym nakręcałam jak ty i było znacznie gorzej, a teraz to olewam i naprawdę mam
                          mniej tych skoków tętna. Też mi kardiolog powiedział,że to z emocji w dużej mierze.
                • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 10:34
                  drizle81 napisała:
                  > Tak , powiedział że wymagam terapii, wśrodę idę kolejny raz.
                  > NAprawde uważasz, że to mogą być tylko moje nerwy?

                  Tak. Uwazam, ze to Twoje nerwy. Bylas u kardiologa, ktory nie
                  potwierdzil choroby serca. Gdyby serce bylo chore, to mialabys na to
                  dowod w postaci zlego wyniku badania serca. To nie jest tak, ze
                  serce jest chore, a jak robisz badanie, to nic na to nie wskazuje.
                  Musialo by gdzies sie ujawnic cos nieprawidlowego w parametrach
                  dotyczacych pracy serca!
                  Nerwy robia z czlowieka wraka. Moga spowodowac wiele objawow chorob,
                  chorob, ktorych nie ma.
                  W wieku 25 lat trafilam do szpitala z objawami zawalu. Brakowalo
                  skali na zmierzenie cisnienia. Mdlalam, sinialam, tracilam oddech,
                  bol zamostkowy, raz wrazenie, ze serce mi z klatki wyskoczy, za
                  chwile, ze nie bije wcale, mialam potworne calodobowe zawroty i bole
                  glowy, swiatlowstret, wysiadl mi zoladek. Czulam sie conajmniej jak
                  125 letnia staruszka, bez sily do zycia. W szpitalu spedzilam 6
                  tygodni. Przebadano mnie w kazda strone: od podstawowych badan
                  analitycznych po eeg, ct glowy, rezonans magnetyczny glowy,
                  gastroskopie, ekg, holtera...
                  NIGDZIE, podkreslam, NIGDZIE, nic nie wyszlo! A ja nadal zadawalam
                  lekarzowi: "dlaczego jest tak zle, skoro jest tak dobrze?". Diagnoza
                  brzmiala: zespol leku napadowego, nerwica lekowa. Przez nastepny rok
                  bralam leki antydepresyjne. Z pompca lekarzy i moich najblizszych
                  stanelam na nogi. Zdaje sobie sprawe, ze nerwica jest choroba, ktora
                  lubi powracac, ale jednoczesnie wiem, ze mam wsparcie wsrod rodziny
                  i w trudnych momentach moge liczyc na nich.
                  • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 10:50
                    no mnie włśnie wyszło na holterze 15 000 dodatkowych skurczów
                    komorowych w tym 16 par...niestety- gdyby nie to to miałąbym to w
                    dupie i potrafiła żyć normalnie......
                    • joalicja Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 11:22
                      Nie wierzę, że miałabyś to gdzieś. Osoba nadwrażliwa i nasłuchująca
                      każdego sygnału płynącego z ciała zawsze znajdzie sobie problem do
                      martwienia się. Obejrzyj sobie taki film "polyanna". Kilkunastoletnie
                      dziewczę trzyma się kurczowo dobrych myśli i wyszukuje nowych. Bardzo
                      dobry pomysł na nerwy. Poza tym dbaj o siebie.Rób coś dla siebie.
                      Uporządkuj swoją przeszłość, bo takie akcje z nerwami biorą się- moim
                      zdaniem- przede wszystkim z demonów przeszłości,z którymi nie umiesz
                      sobie poradzić, a organizm daje o tym znać w tej sposób. Staraj się
                      rozładowywać stres na bieżąco. I zaufaj terapeucie i pracuj nad sobą.
                      Licz się z tym, że terapia pozwoli Ci odkryć w sobie coś nowego. Nie
                      zawsze dobrego, ale przynajmniej się z tym oswoisz. I ZAAKCEPTUJ te
                      napady paniki, pozwól im przychodzić, to element Ciebie. Przynajmniej
                      do czasu aż nauczysz się w inny sposób odreagowywać nerwy. I jeszcze
                      jedno: nie wolno Ci myśleć, że zwariowałaś, że jesteś wariatką. To
                      stereotyp! Jesteś po prostu bardzo wrażliwa. Bądź dobra dla siebie.
                      Wiem, co mówię.
                      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 12:16
                        wiesz, może nie w dupie, ale nie panikowałam tak dopóki nie
                        wiediząłm, ze moje serce bije nieregularnie i, ze od tego można
                        umrzeć- dopuero wyniki holtera zrobiły ze mnie wrak człowieka- nie
                        umiem się pozbierać, tak starsznie się boję.....
                        • joalicja Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 12:29
                          A ufasz swojemu lekarzowi? Badasz się regularnie? Bo w tej sytuacji
                          masz dwa wyjścia: denerwować się dalej albo zdać się na (sensownego)
                          lekarza i leczyć. To powinni koordynować jednocześnie gin, kardiolog
                          i psycholog. Efekt synergii dla lepszego samopoczucia
                        • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 12:53
                          usilnie starasz sie doszukac w sobie potwierdzenia, ze jestes chora
                          na serce. No tak, skoro Holter pokazuje to, co pokazuje, to na pewno
                          umrzesz lada dzien... Takie myslenie powoduje to, ze narasta w Tobie
                          napiecie, do jakis monstrualnych rozmiarow. Skoro jestes
                          zdenerwowana, to organizm to sygnalizuje w postaci kolatania serca.
                          Chyba logiczne, ze podczas steresu (a u Ciebie ten stres trwa i trwa
                          i nie ma szans na jakis upust, bo codziennie zyjesz w
                          przeswiadczeniu, ze Twoj czas niebawem nadejdzie, bo przeciez Holter
                          to wykazal) wzrasta tetno, wzrasta tempo bicia serca, podnosi sie
                          poziom adrenaliny i jeszcze milion innych objawow, mniej lub
                          bardziej somatycznych.
                          Zaufaj swojemu lekarzowi. W koncu skoro chodzisz do niego, to on
                          chyba wie, czy leczenie (i jakie) jest wskazane dla Ciebie.
                          Zacznij myslec o tym, co bedzie, gdy urodzisz. Bedzie fajnie, w
                          koncu czekasz na Twoj maly Cud, prawda? Nie mozesz sie doczekac,
                          gdyy go ujrzysz? Zacznij myslec pozytywnie, a nie skupiac sie na
                          samej sobie. Jestes mloda osoba, w pelni sil, niebawem bedziesz mama.
                          Masz wsparcie w kims bliskim? Rozmawiasz o swoich obawach, lekach?
                          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 13:07
                            Wsparcie mam w narzeczonym oraz mamie, ale oni niesttey
                            pracują....nie lubię byc sama w domu.....Wczoraj widziąłm swój
                            największy skarb na usg 3 d - buziulkę najchętniej bym
                            wycałowała,,,,serce się supokoiło i całą noc przespałam bez żadnych
                            ekscesów- rano obudziłam sie też w dobrym humorze pełna nadziji że
                            dzisiaj te końskie dawki magnezu mi pomogą i tak jak wczoraj
                            wieczorem będę odczuwac tylko 1 skurcz na minutę i to delikatny, a
                            tu rano pobidka a serce bach bach - czasem mam wrazenie że 4 razy od
                            rząd źle bije- a to już bardzo nieodbrze i niepokój gotowy. Poszłam
                            do Kościoła, a tam od płączu tchu nie mogłam złapać......dopóki nie
                            widiząłm wyników badan tak nie było- miałm tylko dokuczliwe
                            dusznosći.......nie spodziewałam się aż tak złych wyników!!!i
                            naprwno ichnie doszukiwałam się- byłam przekoanna że to nerwica a
                            nie chore serce!!!!!
                            • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 13:36
                              Zgadzam się z przedmówczynią że wsparcie w bliskiej osobie jest jak najlepsze
                              lekarstwo. Ja kilka lat temu też zafundowałam sobie takie ekscesy tylko u mnie
                              nerwy rzucily sie na uklad pokarmowy-dokładnie na żołądek. Językowe cholernie
                              ciężkie studia, zbliżająca się obrona, pisanie pracy, praktyki-dało to taki
                              efekt że z dnia na dzień dostałam jakiś dziwnych objawów żołądkowych. 24
                              godz/dobe było mi niedobrze, nie moglam nic jeść, schudłam. Byłam przekonana że
                              stres doprowadził mnie do jakieś choroby wrzodowej. I zaczęły się pielgrzymki od
                              lekarza do lekarza-najpierw rutynowe badania z krwi(wszystkie OK), USG
                              żołądka(bez zmian), to mnie nie przekonywało więc brnęłam dalej, skopia
                              żołądka(w jak najlepszym porządku) a objawy dalej nie ustępowały. Moje
                              samopoczucie było już na skraju wytrzyłamości, nie wiedziałam co mi jest a
                              czułam się coraz gorzej. Bo w sumie skoro wyniki dobre to co to za cholerstwo!!W
                              końcu trafiłam do dobrej pani gastrolog która od razu podejrzewała że to na tle
                              nerwowym. Wiedziała co mnie uspokoi i zajęła się mną profesjonalnie-skierowała
                              do znanego specjalisty profesora gastrologa na gastroskopie. To badanie nie
                              miało prawa przegapić jakis nieprawidłowości. I poszłam w przekonaniu że coś
                              wynajdą. Wyniki książkowesmileNie było sie do czego przyczepić. Kazała wrzucić na
                              luz i cieszyć się życiem na studiach życie się nie kończy. Tak też zrobiłam i
                              możesz wierzyć lub nie ale jak ręką odjął-mialam przy sobie oczywiscie mojego
                              męża(wtedy jeszcze chłopaka)rodzinę, ale myśle że najbardziej zależalo mi chyba
                              na jego opiece. Bez używania wylgaryzmówsmile powiedziałam dosyć zdrowie
                              najważniejsze w resztę mam w d...Wszytskio wróciło do normy(dzięki Bogu obylo
                              się bez żadnych leków) jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i od tamtej
                              pory nie ma po tym sladu. U Ciebie będzie podobnie tylko daj sobie szanse(i
                              swojemu maleństwu) na normalne życie. Myśl pozytywnie teraz szczególnie o
                              maluszku który teraz potrzebuje zdrowej i odpornej na stresy mamy. Nie szperaj
                              za dużo po necie bo to daje tylko odwrotne skutki jak się naczytasz i
                              automatycznie pewnie zaraz doszukujesz się objawów u siebie. Pamiętaj że stres
                              nie szkodzi tak tylko tobie jak Twojemu maleństwu.
                              PS a propo serducha(mojego) jest lepiej po zwiększonej dawce magnezu. Jeszcze
                              cos tak pika ale nie tyle jak bylo. Także głowa do góry. Moze i u Ciebie to
                              kwestia magnezu. Mam nadzieję ze pomogłam. Pozdrawiam
                              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 13:55
                                tak jak napisałam poniżej magnez biorę od tygodnia w końskiej dawce-
                                najpier 3000 mg magnezin- 130 jonów magnezowych-a od soboty magnez
                                cheltowy - i serce bije jak chce raz lepiej raz
                                gorzej.......wcześniej brałam 1500 mg magnezinu przez dwa tygodnie a
                                od 12 lutego do magnezinu 6 tabletek dzinne magne b6. Musze tu
                                zaznaczyć że po dwakch 1500 magnez i tak mi spadł nieznacznie.
                          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 13:13
                            a co do lekarzy- nie umiem zaufać im do końca, bo tak jak pisałam
                            wcześniej w 50% oni mnie doprowadzili do takiego stanu, przed
                            podejrzeniem o zator płucny i alarmowaniu mnie w nocy oraz badaniem
                            holterowskiem- byłam zupełnie inym cżłowiekiem- miałam oczywiście
                            dolegliwości, ale nie myslałam o śmierci......ja wiem, ze umnie
                            chorobe napędzają nerwy, ale wiem też że nie tylko nery , ale trż
                            samo serce- od tygodnia biorę te końskie dawki magnezu i nic!!!!!!!!!
                            Wczoraj Pani ginekolog - nota bene żona kardiologa do którego
                            trafiłam w ciązy powiedizłą, że lekarz który mnie wysalła na te
                            wszytskie badania źle zrobił, bo poprzednie objawy nie były
                            uciązliwe- a kobietom w ciązy różne rzeczy dolegają i robi im się
                            badań bo na ogół źle wychodza a to napędza stres i panikę- szkodą że
                            na początku do niej nie trafiłam- oszczędziłabym sobie tego
                            wsyztskiego, a tak zamiast cieszyć się moim skarbem na którego tak
                            czekam, wybierac dla niej rzeczy, mebleki itd to ja się boję że albo
                            umrę teraz, albo przy porodzie serce nie wytrzyma, albo potem mi to
                            zostanie i nie ebę ogła się nią normalnię zajmować.....
                            • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 14:08
                              nie uwierze, ze jesli bylas u kardiologa i kondycja Twojego serca
                              wymagalaby leczenia, to dalby Ci tylko magnez. Dalej obstawiam przy
                              tym, ze to nerwica.
                              Piszesz, ze wczoraj bylo OK, ze widzialas Malenstwo, ze czulas sie
                              szczesliwa i czulas sie dobrze. Czy sadzisz, ze chore serce wybiera
                              sobie momenty, w ktorych ma lepszy, czy gorszy dzien? Gdyby bylo
                              chore, to dawaloby Ci o tym znac bez wzgledu na okolicznosci, bez
                              wzgledu czy jestes w kosciele, czy na USG 3D.
                              Teraz jest tak, ze nawet jesli czujesz sie lepiej, to nadal boisz
                              sie, ze za chwile poczujesz sie gorzej, boisz sie tego momentu, a
                              jednoczesnie czekasz na ten moment. I co? Denerwujesz sie, znow
                              dochodzi do tego, ze stres narasta i pojawiaja sie objawy ze strony
                              serca, a wiec znow masz dowod na to, ze serce na pewno jest chore, a
                              wiec wciaz utwierdzasz sie w przekonaniu o powaznej chorobie.

                              Potrzebujesz przede wszystkim spokoju i ogromnego wsparcia ze strony
                              otoczenia. Skup sie na tym, ze dziecko, ktore nosisz pod sercem
                              odczuwa Twoj stan emocjonalny i tez sie boi.
                              Idz na spacer, moze wlasnie obejrzyj mebelki, ciuszki, zabawki. Pusc
                              wodze fantazji i wyobraz sobie siebie z Maluszkiem u boku, na
                              spacerze w sloneczny dzien, jak pokazujesz mu otaczajacy go swiat,
                              jak dajesz mu milosc i poczucie bezpieczenstwa...
                              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 14:25
                                wiesz co ja się na tym nie znam. Organicznej choroby serca nie mam
                                tzn echo mam dobre. Tylko 15 000 tych skurczów dodatkowych i malutki
                                niedobór magnezu, który ciązko mi chyba uzupełnić- przynajmniej się
                                tak pocieszam......bo mam 1,78 a norma jest o 1,8. Byłam u dwóch
                                kardiologów i jeden i drugi przepisał mi te końskie dawki magnezu.
                                Jesli to nie pomoże chcą mi właczyć isoptin . 04 kwietnia mam
                                kolejny holter i jesli wypadni źle to wtedy isoptin. Staram się
                                wyobrażAĆ sobie siebie sowje maleństwo i swojego meżczyznę,
                                SZCZEŚLIWYCH WE TRÓJKĘ W SŁONECZNY DZIEŃ, NAD MORZEM ITD, ALE GDY TO
                                ROBIĘ UZYSKUJĘ ODWRTONY SKUTEK TO ZNACZY BOJE SIĘ ŻE NIGDY TAK NIE
                                BEDZIE BO COŚ SIĘ STANIE OKROPNEGO.......Patrze na zdjęcie mojego
                                dzieciatka i jeszcze bardziej się boje a tak ich obywoje kocham.
                                Musze wam powiedzieć dziewczyny, że gdyy nie to serce to byłabym
                                najszcześliwasza kobitą na ziemi, upragnione dziecko, czuły,
                                wspaniały, kochający narzeczony, wspaniał praca.........a tak to
                                serce odbiera mi radość życia. A ja już trochę w zyciu przesżłam-
                                samobójstwo taty, ciężką chorobę mamy, chemioterpię, radioterapi
                                kiedy wsyztsko zaczeło się ukłądac ja nigdy dotąd w moim życiu
                                wkoncu zaczęłam mieć z górki to serce mi nawala i nie daje
                                normalnie funkcjonować- a do tego moja psychika , która to
                                potęguje!!!!
                                • kola2005 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 20:08
                                  drizle
                                  piszesz, że wszystko się zaczęło jak już Twoje życie zaczęło być
                                  kolorowe
                                  u mnie było identycznie, straszne choroba Tatusia i walka o jego
                                  każdy dzień, 8 m-cy spędzonych w szpitalu przy jego łóżku i czuwanie
                                  w domu, czułam się wtedy świetnie nie miałam czasu myśleć o sobie
                                  po śmierci Tatusia zaczęła się gehenna, zaczęłam wariować na punkcie
                                  swojego zdrowia, ale dałam sobie pomóc i wiem, że to paskudna nerwica
                                  minęlo 1,5 roku a ja dalej czuję się chora ale już nie biegam od
                                  lekarza do lekarza
                                  też mam zapisany magnez i ispotin
                              • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 14:30
                                aleksandra1977 napisała:

                                > nie uwierze, ze jesli bylas u kardiologa i kondycja Twojego serca
                                > wymagalaby leczenia, to dalby Ci tylko magnez. Dalej obstawiam przy
                                > tym, ze to nerwica.

                                Ależ ta Pani ma przepisany Izpotin, lek na serce (napisała to sama w swoim
                                kolejnym poście) tylko tak bardzo się go boi brać. O co więc w tym wszystkim
                                naprawdę chodzi? O to, że trzeba iść do psychiatry, ale też się pewnie nie
                                idzie, no bo to lekarz, a Pani nie ma zaufania do lekarzy. Dziwne, że Pani ma
                                zaufanie do siebie samej. Ja wypadam już z tej użalanki, bo do niczego nie
                                prowadzi, a na początku naprawdę przyjęłam to wszystko bardzo poważnie i bardzo
                                serio.

                            • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 14:24
                              Czytam, czytam i czytam i już wiem, że masz niezły problem ze swoja psychiką.
                              Choroba chorobą ale twoja płaszczyzna psychiczna i emocjonalna krzyczy już tak
                              głośno, że głośniej się nie da. Zakładasz 1500 wątków o swojej chorobie. Od
                              tytułów "serce", poprzez "izoptin", "tętno", "tarczyca", "arytmia". Każdy
                              praktycznie z nich nawiązuje dokładnie do tego samego. Do czego? Do schizy jaką
                              posiadasz i która nadaje się do leczenia, skoro nie jesteś w stanie sobie z nią
                              poradzić. Co by tu ktoś nie napisał i tak w żaden sposób Cię nie pocieszy, bo Ty
                              już wiesz, że umrzesz, że jest źle, że serce za moment stanie albo dostanie
                              częstoskurczu....błędny młyn i beznadziejny. Choruję na serce od dawna, tak jak
                              Ci pisałam. Urodziłam i wychowuję jedno dziecko, teraz jestem w ciąży z drugim.
                              Przyjęłam chorobę jako podstawę do tego by się leczyć i jednocześnie nie
                              pozwolić, by stała się tematem w moim w życiu numer 1. Korzystam z porad
                              lekarzy, kontroluję swój stan zdrowia, dbam o siebie i zamierzam z tą chorobą
                              przeżyć jeszcze kupę lat. Nie wystarczają Ci nasze potwierdzenia, że z tym się
                              żyje, że to się normuje, że prócz Ciebie jest tu 1000 osób, których przypadki są
                              jeszcze gorsze, a jakoś nie bazują tylko na tym czy piknęło, ile razy piknęło i
                              czy to właśnie śmierć, o której piszesz. TO NIE JEST ŚMIERĆ I Z ARYTMIĄ MOŻNA
                              ŻYĆ NORMALNIE. Problem tylko w tym czy chce się żyć. Jesteś non stop na forum.
                              Jedna odpowiedź w sprawie Twojego postu odpisujesz natychmiast po kilka razy.
                              Jak widzisz, że wątek powoli wygasa, zakładasz kolejny, czy to jest normalne
                              zachowanie? Jak Ty się chcesz czuć i prowadzić normalne życie jak z góry coś
                              założyłaś i szalejesz. Najwyższy czas potrząsnąć sobą samym, zająć się czymś co
                              uspokaja i co wycisza. Jeśli nie potrafisz sama, są od tego placówki, lekarze,
                              specjaliści. No tak ale w ich diagnozy nie wierzysz, to w co wierzysz??????
                              Przestań i jeszcze raz przestań, bo w końcu faktycznie skończy się to źle ale
                              już nie tylko dla Ciebie ale i dla Twojego dziecka, bo do tej pory karmisz to
                              dziecię schizami, stresem ponad wszelką miarę, deprechą, dołami, ostrym
                              pesymizmem. Jeśli Ty sama nic z tym nie zrobisz, to nikt inny za Ciebie tego nie
                              zrobi. Od Ciebie to wszystko zależy, przede wszystkim od Ciebie. Dziwię się
                              Twoim bliskim, że są koło Ciebie, wspierają Cię, a nie potrząsną Tobą w sposób
                              właściwy byś w końcu spasowała i przestała się nad sobą użalać w sposób taki jak
                              teraz. Można się wystraszyć, można mieć obawy, ale nie takie schody emocjonalne
                              jakie Ty posiadasz. Albo idziesz na górę albo idziesz w dól, Twoja wola i Twój
                              wybór. Pewnie będziesz mieć pretensje do mnie, że to piszę, ale chyba w końcu
                              ktoś musiał to napisać zanim znów TY napiszesz, że śmierć już tuż tuż. Nie
                              odpowiada Ci lekarz, zawiódł Cię, to go zmień, jest ich pełno. Tylko zacznij coś
                              faktycznie robić i to z efektami, bo jak na razie ich nie widać. Koczowanie
                              tylko i wyłącznie na forum jest adekwatne to tego, że nic nie robisz. Życzę mimo
                              wszystkiego powodzenia.
                              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 14:29
                                nie mam pretensji, ale rzeczywiście siedzę sama w domu i wariuję,
                                czatuje i łaknę każdego postu......wszysyc ze mną wariują.....
                                • zabaaa1984 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 14:40
                                  Po pierwsze nie łaknij postów tylko wyłącz kompa, wyjdz na spacer i dotleń
                                  siebie i malucha(tylko ubierz sie ciepło bo u mnie zimno nie wiem jaka jest
                                  pogoda u Ciebie), może jakieś zakupy?Jak nie dla siebie to dla maluszka ciuszek
                                  czy co tam ci poprawi nastrój. I nie biegnij pędem do domu po to aby zobaczyć
                                  czy oby nikt nic nowego nie dodał do Twojego postu. Taka jest moja rada. Skoro
                                  źle Ci siedzieć w domu samej-wyjdź do ludzi i zobacz że życie się kręci trochę
                                  dalej niż w obrębie kompa. Pozdrawiam i trzymaj się.
                                • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 14:49
                                  Więc nie wariuj i nie pozwól tym samym, by wariowali inni z Twojego powodu. Masz
                                  przepisany Izoptin i magnez. Co innego chcesz brać? Nie ma nic innego. Izoptin
                                  świetnie reguluje pracę serca, magnez dostarcza sercu ważnego pierwiastka i tym
                                  samym wpływa na jego odpowiednie dotlenienie. Pilnuj leków i je bierz, nie od
                                  razu będzie poprawa. Serce Twoje bije własnym rytmem. Systematycznym braniem
                                  leków nadajesz mu nowy rytm, ten prawidłowy, ale z tym trzeba troszkę poczekać
                                  zanim będą efekty. Daj sobie czas, po prostu daj go sobie.
                                  • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 21:42
                                    Dziewczyny z arytmią- myślicie, że moge się zapisać na joge dla
                                    ciężarnych? Wymyslam sobie zajęcia, zeby jak najmneij siedzieć sama
                                    w domu. 04 kwietnia mam powtrazanego holtera do tego czasu musze się
                                    doprowdzić do ładu, żeby mi wyszedł dużo lepiej np 3000 tys
                                    skurczów, albo najlepij 1000smile
                                    • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 17.03.09, 22:09
                                      Drizle81, mysle, ze to dobry pomysl. Joga daje wiele mozliwosci
                                      wyciszenia, panowania nad emocjami. Na pewno nie zaszkodzi, a Ty
                                      bedziesz miala zajecie. Powiedz prowadzacemu zajecia o swoich
                                      dolegliwosciach. Byc moze sa okreslone cwiczenia, ktore pozwola na
                                      poprawe Twojego samopoczucia, a Ty, wiedzac, ze osoba, ktora
                                      prowadzi zajecia, wie o Twoich problemach, bedziesz czula sie
                                      bezpieczniej.
                                      Uszy do gory, dasz rade!
                                      • joalicja Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:13
                                        Moja droga Drizle. Wszystko wskazuje na to, że Ty wiesz najlepiej co
                                        Ci jest. Lekarzom nie ufasz, bo się zawiodłaś.To znaczy, że już nigdy
                                        żadnemu nie zaufasz, bo wszyscy są źli i niekompetentni? Uogólniaj
                                        dalej... Siedzisz w domu i sama się nakręcasz. A nie boisz się wyjść
                                        z domu? Bo może te kołatania to tylko POZA domem masz, a w domu
                                        nie...Może to świat jest winny? Uważaj, lepiej siedź w fotelu i się
                                        nie ruszaj, bo każde poruszenie może wywołać dodatkowy stres.

                                        Przepraszam za złośliwość. Ale założyłaś wątek, gdzie niby oczekujesz
                                        wsparcia, ale nic co dziewczyny sensownego napisały ( starałam się,
                                        żeby moja wypowiedź również była sensowna i niosła ze sobą optymizm)
                                        nie dociera do Ciebie. Twoje wypowiedzi się powtarzają, tylko innymi
                                        słowy. Wyciągasz z głowy te informacje, które pasują do Twojego
                                        wizerunku osoby bardzo chorej.
                                        Kobieto, jeśli tak fatalnie się czujesz to zintensyfikuj poszukiwania
                                        dobrego kardiologa.Zrób echo, Holtera i EKG w kilku różnych punktach
                                        i porównaj wyniki. Skonsultuj się z dwoma, trzema kardiologami.

                                        Piszesz, że masz wsparcie rodziny. Cieszę się, gratuluję. Ale czy
                                        oni zachęcają Cię do dalszej diagnostyki czy pozwalają Ci leżeć na
                                        tapczanie i rozmyślać całe dnie i potwierdzają tylko jaka jesteś
                                        biedna?
                                        Szkoda mi Cię dziewczyno, ale wygląda na to, że ktoś powinien Cię
                                        kopnąć w tyłek i skłonić do działania. Od samego leżenia jeszcze
                                        nikomu się nie poprawiło- sądzę...

                                        Normalnie poleciłabym Ci kilka stron, linków do forów
                                        kardiologicznych i dla nerwicowców. Ale w tej sytuacji nie mam odwagi
                                        tego zrobić, bo sprawiasz na mnie wrażenie osoby tak przerażonej, że
                                        brałabyś do siebie wszystkie informacje o najtrudniejszych
                                        przypadkach hurtem jak leci

                                        Uszy do góry!
    • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:00
      Brawo Drizle81smile Tak właśnie trzeba. Nie daj się chorobie i weź się z nią za
      bary, wtedy wygrasz. Świetną formą wyciszenia dla ludzi z arytmią jest
      muzykoterapia. U nas wisi na kardiologii wielkie ogłoszenie, a jak to jest w
      Warszawie? Hmmm niestety nie wiem. Trzymam mocno za Ciebie kciuki. Odezwij się
      jak wyszedł Ci holter, ale nie załamuj się już na wstępie. Przeżyjemy to
      wszystko, zobaczysz. Wybacz mój wczorajszy ton, ale czasem tak trzeba, wierz mi.
      Pozdrawiam.
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:07
        holtera mam dopiero 04 kwietnia, ale się zastanwiam czy wogóle na
        niego pójśćsmilemoże dla mnie będzie lepsza niewiedza- nie wiem już
        sama.... W piątek mam pierwsze zajęcia z Jogi, a w przysżłym
        tygodniu przyjeżdza do mnei babcia, żebym nie siedziała sama w
        domu....wierzę, że przez ten tydzień odzyskam siły....niedługo idę
        do kościólka, prosic Boga , aby to tylko była taka uroda ciąży- ta
        arytmia.
        • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:20
          No to bardzo się cieszęsmile Holtera trzeba zrobić. Jakby nie było to jednak daje
          obraz co się w danym czasie dzieje. Myślę, że po ciąży (chyba nawet jesteś w
          bliźniaczej???) z pewnością poczujesz pewną ulgę, sama zobaczysz. A może nawet
          tak jak piszesz pożegnasz się z tymi dolegliwościami na zawsze. Bardzo mocno Ci
          tego życzę.
    • joalicja Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:14
      Moja droga Drizle. Wszystko wskazuje na to, że Ty wiesz najlepiej co
      Ci jest. Lekarzom nie ufasz, bo się zawiodłaś.To znaczy, że już nigdy
      żadnemu nie zaufasz, bo wszyscy są źli i niekompetentni? Uogólniaj
      dalej... Siedzisz w domu i sama się nakręcasz. A nie boisz się wyjść
      z domu? Bo może te kołatania to tylko POZA domem masz, a w domu
      nie...Może to świat jest winny? Uważaj, lepiej siedź w fotelu i się
      nie ruszaj, bo każde poruszenie może wywołać dodatkowy stres.

      Przepraszam za złośliwość. Ale założyłaś wątek, gdzie niby oczekujesz
      wsparcia, ale nic co dziewczyny sensownego napisały ( starałam się,
      żeby moja wypowiedź również była sensowna i niosła ze sobą optymizm)
      nie dociera do Ciebie. Twoje wypowiedzi się powtarzają, tylko innymi
      słowy. Wyciągasz z głowy te informacje, które pasują do Twojego
      wizerunku osoby bardzo chorej.
      Kobieto, jeśli tak fatalnie się czujesz to zintensyfikuj poszukiwania
      dobrego kardiologa.Zrób echo, Holtera i EKG w kilku różnych punktach
      i porównaj wyniki. Skonsultuj się z dwoma, trzema kardiologami.

      Piszesz, że masz wsparcie rodziny. Cieszę się, gratuluję. Ale czy
      oni zachęcają Cię do dalszej diagnostyki czy pozwalają Ci leżeć na
      tapczanie i rozmyślać całe dnie i potwierdzają tylko jaka jesteś
      biedna?
      Szkoda mi Cię dziewczyno, ale wygląda na to, że ktoś powinien Cię
      kopnąć w tyłek i skłonić do działania. Od samego leżenia jeszcze
      nikomu się nie poprawiło- sądzę...

      Normalnie poleciłabym Ci kilka stron, linków do forów
      kardiologicznych i dla nerwicowców. Ale w tej sytuacji nie mam odwagi
      tego zrobić, bo sprawiasz na mnie wrażenie osoby tak przerażonej, że
      brałabyś do siebie wszystkie informacje o najtrudniejszych
      przypadkach hurtem jak leci

      Uszy do góry!
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:27
        wierz mi , że nie chce siedzieć w domu i wymyśliłam sobie już parę
        zajęć....moje dolegliwości nie są ani słabsze ani mocniejsze w domu-
        to raczej zależy od pory dnia, i raczej woóle staram sie leżeć, żeby
        nie przysłuchiwac się swojemu ciału. Swita też nie obwiniam tylko
        jedego lekarza, który trafił na podatny grunt czyli moją psychikę w
        ciąży. Jesteś bardzo neisprawiedliwa pisząc to....Jesli chodzi o
        dalsze badania to ie ejstem taka pewna czy powinnam je teraz w ciązy
        pogłębiac bo jak widać na załączonym obrazku przez badania i wyniki
        czuję się sto razy gorzej niż w momencie kirdy zgłosiłam się
        pierwszy raz do owego internisty( co wudać również na moim Ekg- na
        pierwszym skurcz jest dla laika niewioczny na drugim po wsyztskich
        badanich i podejrzeniach przekrzywia cały wykres)Moja rodzina zanjąc
        mnei własnie mói , zę nie pwoinnam porzerzać diagnostyki tylko wziąć
        się w garść znależć sobie zajęcia i skupić się na małej( to samo co
        piszą mi tu dziewczyny) w przyszłym tygodniu przyjeżdza moja babcia
        żeby mi potowrzyszyć. Nie dziw mi się, ze nie do końca ufam lekarzon-
        od dwóch dwa razy w ciązy usłysząłm że mog e umrzeć- raz na zator
        płucny - co było kompletną pomyłką, bo d- dimery w ciązy zawsze są
        podwyższone, a deugi raz od pierwszego ardiologa do którego
        trafiłam. W ciązy dla mnei to było za dużo i zniszczyło moja
        psychikę- ale walczę, codzinnie wstaję złózka i myślę co mogę zrobić
        by sobie pomóc- chyba o to chodzi........
        • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:32
          dziewczyny wybaczcie mi ,ze ja tyle błędów robię-literówek, ale mam
          pościerane klawisze, a to ,,nowy" komputer. post powyżej staram sie
          wogóle nie leżęć powinno być...
        • 32kropka Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 11:48
          Wiesz, ja rozumiem twój stan, przed ciążą miałam to samo, ale ze względu na
          wypadanie włosów, zatruwałam życie rodzinie, płakałam, zrezygnowałam z
          pracy,siedziałam na forach na temat łysienia, nic do mnie nie trafiało i nie
          potrafiłam, choć się starałam, zająć się niczym i dlatego wiem,że te rady tu nie
          pomogą, musisz iść do psychologa. Martwię się,że może u mnie ten stan wróci jak
          po ciąży znowu mi tak włosy zaczną wychodzić, bo tej choroby nie da się
          wyleczyć. I nic mi nie pomaga myślenie,że mogę żyć z peruką jak wielu ludzi.
          Mogę ci tylko napisać,że na pewno od twojego kołatania się nie umiera, ludzie
          żyją z tym do setki, a tobie po ciąży, jak się zmniejszy ilość krwi w lewej
          komorze, wszystko minie. Ja chodzę do lekarza, który pracuje w poradni
          ginekologicznej i zajmuje się dużo sercami kobiet w ciąży i on takie przypadki
          jak nasz ma nagminnie, arytmia w ciąży jest bardzo częstą przypadłością.
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 12:01
            Ja przed ciążą nie maiąłm żadnych dolegliwości.

            Kropeczko, ja dzisiaj mam bardzo dobry dzień i wierzę, że będzie
            dobrze a nawet wspaniale- pomyśl ,że może Ciebie ciąża uleczy i
            włśoy przestaną Ci wypadać.
            • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 18:20
              Dzieczyny moje kochane, jestem włąśnie po kolejnej wizycie u
              psychoterapeuty- i powiem szczerze ,że ejstem zawiedziona, bo tylko
              w zasadzie ja mówię, a ona zadaje pytania w stylu jak myslisz skąd
              u ciebie te lęki- więc ja odpowiadam , aona tak to moze być powód
              itd. Spytałam jak bedzie wygladac ta terapia a ona mi na to , ze ja
              mam sie wygadać na tych spotkaiach, ale ja nie tego szukam ja chcę
              żeby mi ktoś powiedizął jak mam panowac nad tymi
              lękami....dziewczyny czy u was tez to tak wygladała i pwoinnam być
              po prostu cierpliwa czy trafiłam na jakiegoś kiepskiego terapeut -
              szkoda mi 130 złsad
              • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 18:35
                ja rowniez trafilam na takiego terapeute. Do tego byla to terapia w grupie, co
                powodowalo, ze po takich zajeciach, gdy nasluchalam sie wszystkich bolaczek
                uczestnikow, wychodzilam jeszcze bardziej zdolowana i chora. Tez oczekiwalam od
                terapeuty jakis wskazowek odnosnie radzenia sobie ze stresem, z emocjami... Sama
                mozliwosc wygadania sie, wygadania sie publicznie, gdy slucha mnie kilka obcych
                mi osob, nie jest terapia dla mnie.
                W rezultacie trafilam do Centrum Psychologiczno-Medycznego MABOR, ul. Bonifacego
                104, Warszawa, tel. 022 842 25 71, a w nim na dr Krystyne Sobucka, specjaliste
                psychiatre, ktora pomogla mi stanac na nogi. Wizyty u niej trwaja conajmniej 30
                minut i oprocz kolejnej recepty, sprowadzaly sie do rozmowy, w ktorej
                rozmawialam o swoich lekach, obawach, ale jednoczesnie pomagala mi w "oswajaniu"
                tego leku, poprzez odpowiednie cwiczenia (np. umiejetnosc odpowiedniego
                oddychania, wyciszania sie, kierowania swoich mysli w tym dobrym, bezpiecznym
                kierunku). Jestem jej ogromnie wdzieczna za to, ze nauczyla mnie zyc z nerwica
                lekowa.
                • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 18:52
                  Aleksandro bardzo Ci dziękuję za namiary na konkretną osobę - o to
                  mi chodziło, a z ursynowa na wilanów też niedaleko więc dla mnie
                  bombasmile
              • malgosiek2 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 18:37
                Przepraszam,ale to nie psychoterapeuta jest beznadziejny,a chyba Ty.
                Zapewne psychoterapeuta chciał poznać skąd to się wzięło u
                Ciebie,jakie ma podłoże(geneza Twoich lęków),co wpłynęło na taki
                stan zdrowia.
                Po prostu raczej chce Cię poznać i dojść poprzez wywiad co i jak ma
                z Tobą postępować.Może chciałaby usłyszeć od Ciebie na początek co
                masz do powiedzenia.
                Powiedz więc jej otwarcie czego oczekujesz od psychoterapeuty i jak
                masz z tym walczyć,niech poda metody.
                A Ty zamiast zapytać kulisz sie w sobie i wyżalasz,że nie tego
                oczekiwałaś po wizycie.
                Trzeba konkretnie powiedziec co chcesz i czego oczekujesz.
                Nikt nie zna Twoich myśli i zapewne nie domyśli się jak NIE POWIESZ
                OTWARCIE.
                • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 18:49
                  powiediząłm dokąłdnie o co mi chodzi, że chce się pozbyć swoich
                  lęków, chę się nuczyć nad nimi panowac chcę normalnie żyć, chcę
                  wiedziec co mam robić z oddechem jak mam atak paniki itd, ale to
                  chyba on powoinien wiedziec skad to się wzieło robiąc ze mna wywiad,
                  a nie pytać mnie skaTo była moja druga wizyta i w zasadzie wyglądała
                  identycznie jak pierwsza.....jak oczekuję rozmowy i wniosków od
                  psychoterapeuty z tej rozmowy, a nie samych pytań i zgadzania się
                  zmoim odpowiedziami.....
                  • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 21:21
                    Drizle, sa osoby, ktore nie nadaja na psychoterapie, a jesli
                    czujesz, ze to, co proponuje Ci psychoterapeuta, to nie rob nic na
                    sile. Szkoda pieniedzy i Twojego czasu. Ja zamim trafilam do
                    wspomnianej lekarki, "zaliczylam" kilku terapeutow i, niestety,
                    wszyscy oczekiwali ode mnie monologu, ktory niczego nowego nie
                    wnosil procz dosc znacznego uszczuplenia mojego budzetu.
                    Tak, jak pisalam wczesniej, lezalam 6 tygodni na kardiologii na
                    Banacha, zajal sie mna sam ordynator prof. Kazimierz Suwalski.
                    Poniewaz po tym pobycie chodzilam do niego na konsultacje i byl
                    bardzo zainteresowany moim samopoczuciem, powiedzialam mu, ze
                    terapia wcale mi nie odpowiada. Ciagnie sie kolejny tydzien, a ja
                    nadal czuje, ze tkwie w miejscu. Przyznal, ze sa osoby, ktore nie
                    nadaja sie na tego typu leczenie i nic na sile. Sam zaproponowal mi
                    MABOR i ta p. dr. Oczywiscie musisz uzbroic sie w cierpliwosc. Z
                    dnia na dzien nie oczekuj jakiejs super mega poprawy. W koncu stan,
                    w ktorym teraz jestes, narastal od jakiegos czasu i teraz rowniez
                    czasu wymaga powrot do stabilnosci. Zaufaj lekarzowi! To juz polowa
                    sukcesu! Na pewno lekarz bedzie pytal o Twoje objawy, obawy, leki.
                    To jest potrzebne do postawienia prawidlowej diagnozy i wdrozenia
                    odpowiedniego leczenia. Jesli chcialabys spotkac sie z ta p. dr, to
                    wez ze soba wyniki wszystkich dotychczasowych badan. Nie wstydz sie
                    swoich emocji podczas wizyty. Takie wyplakanie sie, a jednoczesnie
                    poczucie, ze ktos, kto sie zna na problemie, Cie slucha, daje juz
                    bardzo duzo. Ja pamietam jak przez kilka pierwszych wizyt, trzeslam
                    sie strasznie, bylo mi potwornie zimno, plakalam i smialam sie na
                    przemian. I pamietam rowniez ulge, gdy po kolejnym spotkaniu
                    dostrzeglam "swiatelko w tunelu". Leczenie wymaga czasu i
                    cierpliwosci. Dobrze, ze chces zmienic swoje samopoczucie. U mnie
                    bywaly takie momenty, ze nie widzialam w niczym sensu...
                    Wierze, ze odzyskasz rownowage, choc wiem tez, ze to wcale nie jest
                    proste.
                    • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 18.03.09, 21:33
                      Dzięki za dobre słowa. Ja nie boję się okazywac emocji i tak
                      naprawdę u każdego lekrza pąłczę- nie tylko u psychologasmile Zresztą
                      podejrzewam ,że niektórzy mają mnie za histeryczkę, ale te łzy to
                      tez wynik hormonów ciążowych- o wiele łatwiej teraz się wzruszyć
                      nawet na reklamie, a co dopiero opowiadając o własnych samopoczuciu
                      i lękach,obawach i traumach. Nie oczekuję, ze od razu zobacze efekt,
                      ale oczekiwałam dzisiaj po 2 wizycie choć śiwatełka w tunelu a
                      zamiast tego zobaczyłam nadjeżdzajacy pociąg...smileNie wzbudza ta Pani
                      u mnei zayfania- anie chcę marnowac kasy, bo mam na kogo wydawać:
                      więc skorzystam z twojego doświadczenia i zapisze się do tej PAni
                      doktor. Poza tym dzisiaj z moim serduchem lepiej- mam nadzieję, że
                      to oznaka, że jednak magnez działa- powolusiu ,ale działa......cłay
                      czas czuję potknięcia serca , ale jakby ich mniej.....duszności
                      niestety coraz więcej, ale mam andziję ,że na tym etapie ciązy to
                      już normalkasmileDziewczyny pomyślcie o mnei, zeby było oksmileWszytskim
                      wam życze zrowia dla Was i całej waszej rodzinki- ze wszytskim innym
                      damy sobie same radęsmile
                      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 19.03.09, 07:14
                        włąsnie dostaąłm maila od mojego lekarza, ze joga jest dla mnie ie
                        wskazana...starsznie się zmartwiłam...bo po pierwsze nie ejst ze mna
                        wcale tak dobrze, a po drugie jestem skazana na siedzenie w domu.....
    • joalicja Re: serdeuszko mamy.... 19.03.09, 08:22
      Nie chciałam być niesprawiedliwa, tylko kopnąć Cię w 4 litery, żeby
      odwrócić Twoje myśli od problemu. Tym pierwszym kontaktem z terapeutą
      się nie przejmuj. Są różne szkoły psychoterapii, więc i terapeuci
      stosują różną metodologię. Nie każda musi Ci odpowiadać. Szukaj
      osoby, która Ci pomoże tak, jak tego potrzebujesz. Ja spotkałam się z
      dwoma podejściami: 1/ terapeuta zadaje pytania pomocnicze (
      najprawdopodobniej tak jak u Ciebie w przypadku pierwszej osoby) bo
      chce poznać pacjenta, chce się zorientować, gdzie leży problem.
      Dlatego wcześniej pisałam, że podczas terapii mogą wyjść na jaw
      jakieś ukryte demony przeszłości, nieprzepracowane problemy, które
      uwierają psychikę. 2/ terapeuta rozmawia z pacjentem małymi
      kroczkami, odpowiada na pytania, stara się zinterpretować sytuację i
      pomóc ją rozwiązać na bieżąco.
      Szukaj osoby, która Ci odpowiada! Nie poddawaj się.

      Co do jogi to współczuję bardzo, bo trochę ruchu pomogłoby odreagować
      stres. Ale może jednak spróbujesz się skonsultować z drugim lekarzem?

      Wierzę, że wszystko się dobrze skończy i że to tylko ciąża.Cieszę
      się, że podniosłaś temat, bo nerwica lękowa wydaje mi się w
      społeczeństwie tematem tabu. Zapewne w ciąży trudniej ją znieść, bo
      organizm może różnie reagować na "obcego" . Mam nadzieję, że sobie
      poradzisz i wszystko dobrze się skończy!
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 19.03.09, 08:38
        Nie wiem jak jest z newicą nie będąc w ciązy, bo przed ciążą nie
        miałam ani arytmii, ani nerwicy, owszem po chorobie mamy myślałam
        więcej o chorobach niż przeciętny człowiek, ale to były tylko
        momenty. A teraz nie dość ,że obie przypadłości mnie dopadły to
        jeszcze nie mogę brać bezkarnie i ze spokojem medykamentów.
        Dziewczyny te rozmowy z Wami tutaj bardzo dużo mi dają i po prostu
        wywalam wam dosłownie wszytsko co myślę i czuję. Dzisiaj jestem w
        gorszym nastroju.Spacer odpada bo za oknem śnieg z deszczem...joga,
        basen odpadają więc znowu dom.....ponawiam swój apel o jakies moze
        spotkania dla dziewczyn z warszawy- jakas kawiarenka- raz lub dwa
        razy w tygodniu- chyba stworze taki wątek...
        • kola2005 Re: serdeuszko mamy.... 19.03.09, 09:04
          jeśli nie joga to spróbuj poszukać sobie zajęć typu "aktywne 9
          miesięcy"
          myślę, że tam poznałabyś dziewczyny w ciąży z Twojej okolicy i też
          fajnie spędziłabyś czas
          ja w momentach nawrotu nerwicy zapisuję się na aerobik i od razu
          lepiej się czuję, mam kontakt z innymi osobami i tak się wymęczę, że
          nie mam siły myśleć jak się czuję w środku
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 19.03.09, 09:21
            ale mnie poza spacerami nie wolno uprawiać żadnego sportusad
            Chiałabym chociaż na jakieś spotkania relaksujące uczęszczać, albo
            chociaż spotykać się z innymi ciężarnymi( bo wszyscy moi bliscy
            pracują)tylko w necie nie mogę znależć nic o takich spotkaniach.....:
            ( A wiem tak samo jak Ty, że dla mojej psychiki siedzenie samej w
            domu jest kompletnie nie wskazane......
            • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 19.03.09, 10:18
              Myślę, że w Twoim przypadku wystarczy wyjść do ludzi i niekoniecznie musi to być
              joga. Jest naprawdę cały wachlarz różnych zajęć, które pozwolą oderwać się od
              myśli od choroby, które Ty masz niestety w dalszym ciągu 24 godziny na dobę.
              Jeśli nie szkoła rodzenia i zajęcia dla przyszłych mam, no to może jakiś kurs?
              Wcale nie musi być związany z ciążą. Może kurs językowy? Nie tylko pozwoli Ci
              się oderwać, ale też zyskasz na tym nową wiedzę. Kurs haftu? Uspokaja, wciąga i
              pozwala na rozwinięcie umiejętności również w domu. No nie wierzę, że w
              Warszawie nie ma żadnych propozycji jeśli chodzi o szkolenia czy kursy. Sama nie
              będąc z Warszawy skończyłam tam ze dwa. Musisz sobie tylko wybrać kierunek,
              który by Cię interesował.
              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 19.03.09, 23:05
                na szkołę rodzenia poszłam dzisiaj pierwszy raz i uczestniczyłam w
                zajeciach całych nie tylko teoriismile, ale niestety mam ją wieczorami
                co tydzień, zajęc nadal szukam- w sobitę amm wizyte u mojego
                kardiologa i postaram się przekoanć do jogi, bo po dzisiejszych
                zajeciach w szkole uwazżam że to podobne, choć moja pani kardilog
                mówi, ze joga nie bo nie powinnam głeboko oddychać, bo trace magnez
                i wapń- tego zupełnie nie rozumiem.......i nie napisąłm,że w
                warszawie nie ma żadnych kursów, tylko że nie moge znależć
                warsztatów dla ciężarnych.........kurs językowy - mam lekcje co
                tydzień w domu.....ale ja bym chiała więcej tych zajęć, albo takie
                które nie trwają godzinę i nie kosztują tak dużo....
    • kola2005 Re: serdeuszko mamy.... 20.03.09, 17:49
      muszę Ci przyznać rację, że przy takich problemach najważniejsze są
      ciekawe zajęcia, bo siedzenie w domu tylko pogłębia objawy i
      powoduje gorszy nastrój i stan
      serce często odzwierciedla nasze choroby duszy
      jak dla mnie to może być nerwica serca, sama znam to z autopsji
      a może spróbuj kupić lub wypożyczyć książkę o radzeniu sobie z
      lękiem, niejedną taką książkę przeczytałam i mnie to bardzo pomagało
      jak zostaniesz mamusią to nie będziesz na szczęście miała czasu na
      myślenie o swoim zdrowiu
      i nie będziesz szukała zajęć bo nie będzie na to czasu
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 20.03.09, 19:37
        tylko chyba przy nerwicy serca nie ma prawdziwych skurczy w takiej
        potwornej ilosci, a tylko ich wrażenie.

        Dzisiaj moja Babcia( zresztą za którą nie przepadam) wyprowdziła
        mnie totalnie z równowagi mianowicie powiedziała , że po cholerę
        chcę dać na imię małej Lilianna skoro tak się nazywa dziecię Agaty
        Mróz, a ona zmarła po porodzie.....i zaczęłam się z nią kłócic
        dyskusję, która zakoczyła się tym ,że krzyczła na mnie wnibogłosy i
        pąłkała mi do słuchawki(to nie ta babcia która ma do mnei przyjechać)
        a jednak udało jej się zasiać na podatnym gruncie jakim jest w tej
        chwili moja głowa. Mam babcię bez serca(po cholere odebrałam od niej
        tel) - widziała w jakim wielkim dole jestem i jak dużo mam tych
        skurczy- musiała mi to mówić-ja znowu czuję się gorzej i myślę o tym
        imieniu. Moja druga połowa mówi, żebym pukneła się w głowę i że
        imienia nie zmienimy - a ja chyba bym zmieniła- wiem, że nie
        powinnam dać się zwariować bo jest setki Lilianek , których mamy
        żyją i setki dzieci o innych imionach, których mamy odeszły, a
        jednak dolegliwości serca i moja chora głowa doprowadzają do tego ,
        ze myślę i myślę i boje się porodu......że coś się stanie z moim
        sercem....
        • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 20.03.09, 19:57
          taaa... a swistak siedzi i zawija w papierki.
          Chryste, czego to ludzie nie wymysla...
          Co ma piernik do wiatraka???? Babcia zapomniala dodac, ze Agata Mroz
          byla ciezko chora na bialaczke.
          Pewnie jeszcze nie wolno dziecka nazwac Kamila (bo dziecko o tym
          imieniu umrze na zator tetnicy plucnej, a Kamil tez jest
          nieodpowiednie, bo kojarzy sie z Durczokiem, ktory walczyl z
          nowotworem, Maciej tez nie moze byc, bo na pewno spowoduje wypadek
          tak, jak Maciej Zientarski....
          Logika rodem ze sredniowiecza!
          Posluchaj swojej drugiej polowy i stuknij sie w lepetyne!
          Zacznij sie wreszcie cieszyc tym, ze masz zdroworozwijajace sie
          dziecko, a nie przejmujesz sie jakimis herezjami.
          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 20.03.09, 22:15
            Nazwa badania Data Jednostka miary Wartość Normy
            Hormon tyreotropowy - TSH 19/03/2009

            TSH (s) mU/l 2,58 norma od 0,27 - 4,2


            Tyroksyna wolna - fT4 19/03/2009

            fT4 pmol/l 12,56 norma od 12 - 22


            Trójjodotyronina wolna - fT3 19/03/2009

            fT3 pmol/l 3,94 norma od 3,1 - 6,8


            więc u mnie to nie tarczyca bo hormony mam w normie - chyba, ze to
            ft4 w dolnej granicy ma znaczenie....
            • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 21.03.09, 10:04
              Piękne, piękne wyniki dotyczące tarczycy. Też bym takie chciała, ale mogę sobie
              tylko pomarzyć. fT4 też piękne i to, że trzyma się dolnej granicy nie ma wpływu
              na to co się z Tobą dzieje. W ciąży czasem spada i tyle.
              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 25.03.09, 18:43
                dziewczyny czy wy tez miałyście takie strszne dusznosći- ja od
                poniedizłku się starsznie męczę i oczywiście zaczynam się
                dnerwować.........
                • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 26.03.09, 10:44
                  tak, bylo mi duszno, goraco, brakowalo tchu, mialam zadyszke.
                  Raczej norma w ciazy, ktora kazdego dnia staje sie coraz bardziej
                  zaawansowana.
    • joalicja Re: serdeuszko mamy.... 26.03.09, 10:40
      Dziewczyno, zamów taksówkę i jedź na najbliższy oddział
      kardiologiczny. Zrób EKG i echo, będziesz wiedziała,czy te duszności
      mają podłoże psychiczne czy kardiologiczne. U mnie miały podłoże
      psychiczne. A jak Ci idzie psychoterapia?
      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 26.03.09, 12:56
        dziewczyny no miałam i echo i ekg i holter- lekrze mówią ,że lekkie
        dusznosci od mojej arytmii mogą być, tylko mnie męcza przez 1/2
        doby - rano i w nocy mi dobrze- lepiej jak siedzę albo leżę na boku
        niż chodzę. Z sercem trochę lepiej- już przesypiam cąłe noce.
        Oczywiście czuje przeskoki zwłąszcza po jedzeniu, ale jest jakby ich
        mniej, oby tak było. Jak bym się dusić zaczeła to bym pojechała na
        pogotowie.Mam nadziję ,z ę w ciązy po prostu tak jest a ja jestem po
        prostu po swoich przejściach przewrażliwona. Prosze Was o
        cieplpliowśc wobec mojej osoby, bo mi rozmowy z wAmi bardzo pomagają.
        • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 29.03.09, 06:41
          Aleksandro 1977, Ty także jestes z warszawy więc czy mozesz mi
          powiedzieć w jakim szpitalu rodziałaś? Dziekuję bardzo.
          • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 29.03.09, 11:56
            Rodzilam w szpitalu brodnowskim, na ul. Kondratowicza. Moja p. dr
            tam pracuje. Drugi porod tez tam bedzie.
            • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 29.03.09, 15:15
              a tam miałaś opiekę kardilogiczną?

              • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 29.03.09, 20:15
                nie byl mi potrzebny kardiolog
                • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 01.04.09, 19:06
                  Cholera jasna- przez weekend i w pon oraz wtorek czułam się
                  rewelacyjne- średnio dwa skurcze na minutę, a dzisiaj kiedy mam
                  holtera po raz drugi załozonego- 4-8 skurczów...płakać mi się
                  chce.......
                  • kola2005 Re: serdeuszko mamy.... 01.04.09, 20:18
                    może się nakręcasz tym, że masz akurat założonego holtera to też wg
                    mnie może wpływać na wynik badania



                    • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 02.04.09, 10:42
                      nie wiem czy to moze wpływać.......


                      Ja za wszelką cenę nie chciałam się deerwoać, starałam się o tym nie
                      myśleć itd. Nic ztego- chyba sama już moja podświadomość działa- na
                      którą nie mam wpływu.

                      W nocy 3 razy się budziąłm z czego za 3 razem przez 2 godziny zasnąc
                      nie mogłam - chyba od 3 tygodni nie miaąłm takiej nocy.........boze
                      ta moja głowa i serce to bardzo ine dobry duet. dzisiaj tętno prawie
                      100 od razna i jak ja mam się wyluzować......Trzymajcie kciuki żeby
                      wynik i tak był o niebo leprszy od poprzedniegosmile
                      • julimama79 Re: serdeuszko mamy.... 02.04.09, 11:27
                        Też miałam tętno w granicach 100 całą ciążę. To akurat nic dziwnego
                        w ciąży. Nakręcasz się i sama wywołujesz skurcze.
                        • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 02.04.09, 14:38
                          wiem, ze to normalne, ale ja przed ciążą miałam puls koło 65 i teraz
                          powyżrj 85 bardzo źle się czuję........


                          Może je wywołuję, ale cholera jasna , naprawdę się starałam, żeby
                          się nie denerwować samym faktem, że mam
                          holtera.................ach.....czekam jak na szpilkach na wyniki-
                          mam nadzieję ,że jeszcze dzisiaj będę je miała......
                          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 02.04.09, 21:42
                            11 000 skurczów dodatkowych....załamałam się............musze zacząć
                            brać isoptin.................
                            • mond33 Re: serdeuszko mamy.... 02.04.09, 22:08
                              drizle81 napisała:

                              > 11 000 skurczów dodatkowych....załamałam się............musze zacząć
                              > brać isoptin.................

                              Drizle81 chciałam Ci tylko przypomnieć, że Izoptin miałaś przepisany przez
                              lekarza już dużo wcześniej. Tylko i wyłącznie z własnej nieprzymuszonej woli
                              zadecydowałaś, że nie będziesz go brać. Do kogo więc masz żal, że wciąż masz
                              dużo skurczy? Niestety można było przewidzieć, że tak się to skończy, ale
                              zadecydowałaś sama tak a nie inaczej. Trzeba być teraz konsekwentnym własnych
                              decyzji.
                              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 02.04.09, 22:45
                                Dziewczyny, ale ja naprawde wierzyłam ,że same duże dawki magnezu mi
                                pomogą, wierzyłam i pragnełam tego jak niczego innego na
                                świecie....myślałam żęe pomoże to po co faszerwoać tym
                                dzidzię......teraz już wiem że nie mam wyjściasad

                                • hania.hania3 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 09:46
                                  czytam ten temat bo sama z podobnym lub wiekszym problemem sercowym
                                  sie nosze....ale o ile zachwuje spokoj na chdzien to po tych postach
                                  jestem zestresowana...tak wiec przestane smile
                                  ale chcialam zapytac czytelniczki tematu, moze wiecie ktry szpital
                                  ze wzgledu na kardiologie bylby donry na porod? jest mi polecany
                                  szpital mswia na przyklad ze wzglesu na to ze wlasnie oddzial kardio
                                  jest w poblizu i ze na wypadek gdyby cos sie zadzialo ( chwilowo
                                  wierze ze bede mogla rodzic sn ) podczas produ to specjalisi od
                                  serca beda pod reka....czy moze wiecie ktory cieszy sie dobra opinia
                                  jesli choidzi o oddzial kardio? albo ktora z podobym problemme
                                  rodzila i w ktorym szpitalu w warszawie?
                                  • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 10:29
                                    a te się nad tym zastanawiam, wiem ,że oddziaąły kardiologiczne i
                                    połoznicze maja napewno 3 szpitale Wołoska, Czerniakowska i Solec.
                                    Mnie moja ginekolog radzi Karową - mówi,że tam rodzi duzo kobiet z
                                    podobnymi problemami- jesli mi się do porodu nie poprawi to będę
                                    miała tam monitoring serca.

                                    Nie wiem już sama.......................


                                    A ty Haniu bierzesz jakieś leki nasercowe na te zaburzenia komorowe?

                                    Trzymaj się cieplutko!
                                    • secondtry Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 10:43
                                      Dziewczyno, a moze popros lekarza o jakis lek uspokajajacy nerwy.

                                      Ja przezyłam troche stresujacych sytuacji w ciazy i dostalam cos na x, teraz nie
                                      pamietam. Ale po tym i serce sie uspokoiło i tetno zeszlo do normalnejszych
                                      poziomów. Moze warto w ten sposob uciszyc emocje i wtedy zobaczyc co sie dzieje.

                                      Polecam.
                                      • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 10:53
                                        propnują relanium tylkosad

                                        a ja nie chcę relanium...............bo.....mój tata to brał, po
                                        cięzkim pobicu, po którym miał postępujacy paraliż i pod wpływem
                                        tego leku któregoś dnia postawnoił ,ze nie bedzie dla nas cieżarem i
                                        odebrał sobie życie........

                                        mówiłam o tym lekarzowi i niesttey innych leków mi nie proponował-
                                        więc jakbys sobie przypomniała nazwę to bym spytała ginekologa, bo
                                        ja wiem ,że przynajmniej połow atych skurczy to z nerwów......
                                        • julimama79 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 11:15
                                          Bardzo mi przykro z powodu taty, ale na jakiej podstawie sądzisz,że
                                          to się stało pod wpływem leku? Bardziej prawdopodobne jest to,że
                                          poprostu miał depresję i to spowodowało brak chęci do życia.
                                          Lekarz słusznie zaproponował Relanium, pewnie miał na uwadze jego
                                          działanie relaksujące macice, znoszące skurcze. W Twoim przypadku
                                          bardzo korzystne.
                                          Jesteś okropnym typem pacjenta, negujesz proponowane leczenie-
                                          Isoptin, Relanium itp. Więc jakiej oczekujesz pomocy? Czasem mam
                                          wrażenie ,że Tobie bardzo odpowiada sytuacja bycia chorą, lubisz jak
                                          wszyscy sie nad Tobą uzalają i tyle. Wybacz, ale tak wynika z Twoich
                                          postów.
                                          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 11:28
                                            n naprawde to nie odpowiada- zrobiłabym bardzo dużo, żeby mi nic nie
                                            było...po relanium mój tat był otępiały, nie był sobą- nie umiem
                                            tego wytlumaczyć........

                                            A ja jestem starsznym nerwusem zawsze wszytsko bardzo przeżywałam- 4
                                            lata temu moja mama miała raka i wtedy jakoś odnalazłam w sobie siły
                                            by być dla niej podpora bo jesteśmy tylko we dwie( jestem
                                            jedynaczką) ale teraz nie umiem, chodzę do psychologa, piję melisę,
                                            biore walerianę -jak mi się poelpsza i zacczynma wierzyć,że będzie
                                            lepiej to znowu kolejny wynik i kolejna kłoda pod nogi -znowu upadam
                                            i próbuję sie podnieść.....może jestem okropną pacejntką, ale nikt
                                            mi nie mówił do tej pory że muszę brać isoptin nawet teraz moja
                                            lekarka napisała, żee proponuje, abym zaczęła terapię isoptinem-
                                            warto spróbować- to jej słowa.......

                                            Słyszałam tez o kroplówce z magnezem i takiej też mi nikt nie
                                            proponował- ja naprawde na swojej drodze spotkałam wielu lekrzy i
                                            wielu było do niczego- najpier zawiedli przy moim tacie potem przy
                                            mamie, znowu się boję, ze to się powtórzy.....ach.........

                                            • julimama79 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 12:16
                                              I myślę,że w tym tkwi źródło Twoich problemów, w przeszłości.
                                              Widzisz, ja też jestem jedynaczką, ojciec zmarł na raka 6 lat temu i
                                              zostałam z mamą, nie miałam jeszcze założonej rodziny. Gdy ojciec
                                              chorował, a potem zmarł, wszyscy powtarzali,że mam być silna dla
                                              mamy. No to byłam, ukrywałam łzy, emocje, dusiłam w sobie.
                                              Ponad rok po śmierci ojca pojawił się u mnie obniżony nastrój i
                                              diagnoza psychologa-nie przeżyłam żałoby gdy był na to czas,
                                              bo "byłam silna" Na szczęście udana psychoterapia postawiła mnie
                                              szybko na nogi, rozprawiłam sie z przeszlością.
                                              Tobie też to potrzebne, muisz dać sobie kopa i coś zrobic ze swoim
                                              życiem. Dlatego ja czy inne dziewczyny często piszemy ostro do
                                              Ciebie, nie żeby się wyżyć, ale własnie po to żeby dac Ci porządnego
                                              kopa!
                                              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 12:24
                                                ja usiłuję być silna z cąłej mocy - dla mojej dziewczynki, gdyby to
                                                tylko była psychika wiem ,że dałabym radę, ale niestety u mnie
                                                jeszcze są somatyczne objawy.....Dziewczyny wierzcie mi ,że ja się
                                                bardzo staram i próbuję wszystkiego!!!!

                                                • julimama79 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 12:56
                                                  Właśnie z psychiką najtrudniej sobie poradzić, łatwiej leczy się
                                                  choroby somatyczne. Poza tym jest coś takiego jak somatyzacja
                                                  depresji-poczytaj o tym. Radzę poszukac dobrego psychiatry i przejść
                                                  porządną psychoterapię.
                                                  • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 13:24
                                                    Ja bym się nie zgodziłą że choroby somatyczne się ławtiej
                                                    leczy.......zależy jakei- grypę napewno.....
                                                    ja bym byla szcześliwa - gdyy nie to serce- to ona mnie tak dołuje ,
                                                    ani odweronie,że byłam zdołowana i na serce mi sie rzuciło....

                                                    Uczęszczam na terpaię, 4 wizyty na razie i nie widzę żadnych
                                                    rezultatów, ale ejstem cieprliwa i jeszcze wierzę,że może to mi
                                                    pomoże..........ale psychiatra nie pozbawi mnie tych skurczów
                                        • julimama79 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 11:25
                                          Coś jeszcze Ci powiem, skurcze dodatkowe komorowe u osoby zdrowej,
                                          bez choroby organicznej serca są bez znaczenia, nie wymagają nawet
                                          leczenia, można podac jedynie leki uspokajające. Na pewno powiedział
                                          Ci o tym lekarz, więc po co cały czas panikujesz?
                                          • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 11:40
                                            Nikt mi tak nie powiedizał- wręcz odwrotnie- pierwszy lekarz
                                            powiedział, że mogę umrzeć- wiem ,ze to idiota- jak mógł mi cos
                                            takeigo powiedzieć, alr to zrobił, kolejny powiedizął, że na to się
                                            ąłtwo nie umiera, a trzecia lekarka powiedizął, zapytana przeze
                                            mnie, ze nie, ale ja wiem ,że nie chce mnie straszyć. 15 kwietnia
                                            mam kolejne echo, potem pewnie kolejny holter.... gdyby to było
                                            takie bezpieczne...to co dwa tygodnie nie miałabym chyba
                                            badań.......wiem dziewczyny, ze to co pisze wydawac się moze
                                            zwaszej strony wariactwem................
                                            • secondtry Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 13:15
                                              W ciazy wszystkie leki uspokajajace sa zabronione, ale sa takie sytuacje w
                                              ktorych 1, 2 tabletki pomagaja cięzarnej sie uspokoic i zmiejszaja inne
                                              zagrozenia dla dziecka.

                                              Ja dostałam od lekarza, ktory jest ordynatorem ginekologi i połoznictwa w dobrym
                                              szpitalu warszawskim i juz po 1 tabl. bylo ok.
                                              Sa sytauacje stresowe w ktorych sama saobie nie poradzisz, tym bardziej ze tak
                                              jaki piszesz wiele przeszłas juz w zyciu i zyjesz od lat w napieciu.

                                              Hydroxyzinum VP

                                              Klasyfikacja terapeutyczna:
                                              N05BB01 - Hydroksyzyna
                                              Działa uspokajająco i przeciwlękowo; zmniejsza stan napięcia wewnętrznego,
                                              niepokój, napięcie lękowe, zmniejsza napięcie mięśniowe; wykazuje właściwości
                                              przeciwhistaminowe, przeciwbólowe i przeciwwymiotne; stosowana w stanach
                                              lękowych, niepokoju, napięciu przedmiesiączkowym, dolegliwościach czynnościowych
                                              okresu pokwitania, nadpobudliwości u dzieci; pomocniczo w chorobach organicznych
                                              ze współistnieniem lęku i niepokoju, w leczeniu odczynów alergicznych; także w
                                              przygotowaniu do operacji i w okresie pooperacyjnym jako lek uspokajający.

                                              Wiem ze ciezarne kobiety chore na depresje dostaja tez ten lek, wiec moze
                                              skonsultuj z lekarzem.

                                              Powodzenia i duzo spokoju!!!
                                              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 03.04.09, 13:26
                                                Dzięki- o to się pytałam, bo juz na jakimś forum znalazłam tą nazwę-
                                                moja Pani ginekolog powiedziała, że ona mi tego nie zapisze........
                          • malgosiek2 Re: serdeuszko mamy.... 02.04.09, 22:14
                            Tiaaaaaa dalej się sama nakręcaj,a będzie suuuperuncertain
                            Ech....szkoda słów na Ciebie i Twój "problem"
                            • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 04.04.09, 20:52
                              Dziewczyny czy któraś orientuje się moze po ilu dniach zażywania
                              isoptinu sa rezultaty- ja jestem nieciepliwa.............biorę
                              isoptin 40 , 3 razy dziennie co 8 godzin....
                              • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 21.04.09, 10:38
                                Dziewczyny z arytmią a jak rodizłeyście naturalnie czy przez cesarkę
                                i jak argumentowali to lekarze?
                              • aleksandra1977 Re: serdeuszko mamy.... 21.04.09, 11:40
                                w poprzedniej ciazy lezalam w szpitalu na patologii ciazy z
                                dziewczyna, ktora miala zaawansowana nerwice. Stan jej potegowala
                                odwiedzajaca ja rodzina, ktora wcale jej nie wspierala, wrecz byla
                                zla, ze ona wyleguje sie w szpitalu zamiast do domu wracac!
                                Byla jednym wielkim klebkiem nerwow - kolatanie serca, wariacko
                                skaczace cisnienie, bezsennosc, ciagly lek przed czyms, czego nie
                                umiala zdefiniowac, trzesla sie cala do tego stopnia, ze trzeba bylo
                                pomagac jej w jedzeniu czy ubieraniu sie, ciagle plakala. Do dzis
                                pamietam dotyk jej wlosow na moim policzku, gdy zasypiala wtulona we
                                mnie...
                                Dostawala oxazepam. Urodzila zdrowa corke, a sama zostala objeta
                                stala opieka psychologa i psychiatry.
                                • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 21.04.09, 14:59
                                  Aleksandro musiz być dobrym człowiekiemsadJ?a właśnei wróciłam z
                                  kolejnej wizyty u psychologa.....niesttey u mnei to nie nerwica
                                  raczej........tylko te p.....skurcze dodatkowe.........
                                  • drizle81 Re: serdeuszko mamy.... 09.05.09, 11:15
                                    W tym tygodniu miałam kolejnego holtera 11 800- wiec nic sie nie
                                    poleprzyło poza tym ,ze z 21 par zrobiło się 7........oczywiscie
                                    isotin kazali mi odstawić, bo nie pomagał- takze przez 5 tygodni
                                    faszerwoałam swoja Lileńkę niepotrzebnie........
                                    Z moim samopoczuciem bywa różnie- mam góry i doły, ale się trzymam
                                    to już 36 tydzień. 13 maja ma zapaść ostateczna decyzja jak mam
                                    rodzić, boje się, zę nie bedę mogła zdac sie na lekrzy i podjać ją
                                    sama, bo moja Pani akrdiolog napisała mi że albo cc albo sn przy
                                    monitorowaniu pracy serca i kroplówce z magnezem bo moge dostać
                                    częśtokurczu- zamrtwiłam się tym starsznie, bo już byłam zdecydowana
                                    na poród naturalny i anwet zwiększenie ilości moich skurczów przy
                                    samym porodzie, ale częstokurcz komorowy to juz naprawde
                                    poważne .....i serce by tez pozanłao co to znaczy.........13 maja
                                    ginekolog bedzie miała swoją opinie i jej męża AKrdiologa z którym
                                    rozmawiałam przez telefon i on radził sn, ale na moje pytanie o ten
                                    częstokurcz powiedizła, ze niestety ine wie i musi spradzwić w
                                    książkach...to tez jest niepokojace , bo wniokuję, ze się nie
                                    spotkała z takim przypadkiem jak , a ja się dowiaduję o tym dopiero
                                    teraz na samej końcówce...no nic co bedzie to bedzie.......pozostaje
                                    mi wierzyć, ze po ciazy gdy wyrówam poziom magnezu, który w dalszym
                                    ciagu pomimo ogromnych dawek pozostaje na najniższym poziomie, gdy
                                    serce sie odciązy, wróci do swojego położenia a hormony zaczną
                                    inaczej pracować ilosc skurczy zmalaje lub całkiem zniknie....
Pełna wersja