Nachwaliłam się mojej cesarki w kilku wątkach, jaki to był bezproblemowy
zabieg i w ogóle no i teraz mam... Mija miesiąc od porodu, rana się już dawno
zagoiła i myślałam, że mam to już za sobą aż do wczoraj

Zaczęło mnie coś
boleć w lewej części blizny i ból promieniował aż na plecy i nogę. Pojechałam
do mojej pani doktor, ona obejrzała, wydotykała i stwierdziła, że nic się nie
dzieje, tym bardziej, że nie gorączkuję. Przyczyna? Ból kręgosłupa. Ok. Dziś
wstałam i ból jest jeszcze większy. Kiedy dotykam tego miejsca dziś, czuję
zdecydowanie zgrubienie i nikt mi nie powie, że ta rana nie jest twardsza

I
tu klops. Mąż w pracy, dziecka nie mam z kim zostawić, więc czekam do wieczora
aż on wróci, a ja wybiorę się na izbę przyjęć. Ale do tej pory nie wiem co
myśleć. Gorączki dalej nie mam, więc może robi mi się tylko jakiś zrost albo
co? Miał ktoś tak? Mam się martwić?