Słuchajcie, synek był przez pierwsze dwa tygodnie życia w żelówkach,
bo wszystko inne było na niego za duże (malutki sie urodził), potem
w wielorazówkach, ale teraz chciałabym dodać elementy NHN.
Dzisiaj po prostu wstałam po którymś karmieniu, zanisoałm go do
łazienki, w pieluszce już miał kupę, ale ślicznie nasiusiał do
umywalki

)
Piszę z prośbą o dodanie otuchy

i z paroma wątpliwościami.
Po pierwsze wysadzanie do umywalki jest dla mnie, początkującej,
najwygodniejsze - ale przecież dorośli nie siusiają do umywalki
(poza ostrymi imprezami

) - czy nie namieszam mu w głowie? Kiedy
najpóźniej przenieść się nad sedes?
Po drugie, w ramach rozpoznawania sygnałów potrzeb fizjologicznych
powinnam na przykład zanosić go do łazienki, kiedy kręci się i
częsciowo rozbudza ze snu. Ale on ma na razie taki apetyt, że każdą
czynność wokół niego należy zwieńczyć karmieniem

najczęsciej
długim. Czyli jesli zaśnie (po karmieniu), zacznie się kręcić,
wysadzę go, to oznacza, ze zaraz zjemy znowu. Ponieważ i tak czuję
się przykuta do sofy, nie wiem, czy na pewno jestem gotowa fundować
sobie dodatkowy na niej czas... To nie kwestia lenistwa tylko
pozostania przy zdrowych zmysłach. Jak to rozwiązać?