Dodaj do ulubionych

Apel: dość horrorów o porodzie !!!

07.12.03, 17:10
Przeglądając wątki na tym forum spotykam się z wieloma opisami porodu. Ich
makabryczne treści nie nastrajają optymistycznie, mimo że jestem już matką, a
co dopiero mają myśleć przyszłe mamy! Dziewięć miesięcy ciąży może stać się
oczekiwaniem jakiegoś horroru. Czy przez to, że przeczytają drastyczne opisy
przeżyć innych kobiet będą miały łatwiejszy poród? Czy stres jekiego mogą się
nabawić polepszy ich samopoczucie przed tym najważniejszym w ich życiu dniem?
Dlatego drogie Panie apeluję o trochę umiaru. To że miałyście trudny poród i
niemiłe doświadczenia nie ułatwi innym kobietom porodu a tylko dostarczy im
zmartwień i co noc będą się nimi zadręczać co noc.

Proponuję więcej optymistycznych historii, czy naprawdę macie tylko złe
wspomnienia z porodu - w końcu jego uwieńczeniem jest wasz największy skarb!!

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kiku.san Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 17:32
      Tak, ja mam tylko złe wspomnienia z porodu. O mało nie straciłam życia ja i mój
      syn.
      I wiesz co? Gdyby mi wcześniej ktoś powiedział, że poród może wyglądać tak jak
      mój, to z pewnością rodziłabym w innym szpitalu, i w inny sposób.
      Czy ktoś sobie tego życzy czy nie, niestety, poród może być tragedią.
      • anatemka Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 17:40
        Cóż, takie juz jesteśmy że lubimy opowiadac swoje przezycia z porodów. Znajomi
        znają je juz na pamięćsmile więc piszemy tusmile Mój poród był krótki. NAPRAWDĘ
        bolesne skurcze miałam przez ok.godzinę. I wierz mi, to BYŁ horror. Chętnie
        przeżyje go jeszcze raz, jesli znowu bedę w ciążysmile Natomiast moja koleżanka
        twierdzi ze bardziej cierpi podczas bóli miesiączkowych niż w czasie porodusmile I
        może takich postów powinno być wiecej?
    • jaque Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 17:40
      Myślę że forum jest po to żeby pisać o wszystkim - jeśli ktoś jest zbyt
      wrażliwy nie musi przecież czytać wszystkich wątków. Mnie te "makabryczne
      treści" i "drastyczne opisy" uświadamiają na co powinnam sie przygotować, na co
      uważać, czego wymagać... - a jeśli opowieści są przesadzone to świetnie, będę
      mile zaskoczona...
      • malwes Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 21:11
        A ja się trochę zgadzam z autorką wątków. Wszyscy wiemy, że porody bywają
        trudne ale też nie uważam, że fora typu "ciąża i poród" a już na pewno nie "w
        oczekiwaniu" powinny być miejscem na takie opisy. Każda kobieta, która jest lub
        zamierza być w ciąży myśli o porodzie ponieważ to jej nie ominie. Ludzką rzeczą
        jest, że człowiek sięobawia i więcej myśli negatywnych niż pozytywnych
        opowieściach. Jednak każdy poród jest inny, i horror jednej osoby nie musi być
        horrorem innej! Nie sądzę aby takie historie jakkolwiek mogły komuś pomóc. Co
        do wypowiedzi jaque - ona ma rację, że o pewnych rzeczach lepiej wiedzieć, ale
        osoby, które chcą "przestrzegać innych" powinny się wielokrotnie zastanowić nad
        formą swoich wypowiedzi. Można napisać "Uważajcie na.., dopilnujcie aby
        połozna..., żałuję, że nie uprzedziłam lekarza, że nie chcę...., itp.
        Tak samo czasem zastanawiam się, czy na pewnych forach powiino się pisać o
        martwych ciążach, utraconych dzieciach, itp...

        To tak jak z jazdą samochodem. Wszyscy wiemy, że zdarzają się wypadki
        śmiertelne ale to nie znaczy, że nie jeździmy samochodem. I owszem, warto
        informowac o środkach bezpieczeństwa, ostrzegać ale nikt przecież nie krzyczy
        kierowcy wsiadającemu do auta "a mama mojej koleżanki, to walnęła w tira aż ją
        wyrzuciło przez przednią szybę...!!! Czy kierowca po takim wywodzie będzie
        jechał spokojniej, uważniej i bezpieczniej... wątpię.

        Pomyślcie o tym.
        Gosia
        • kasik8 Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 21:46
          Tak naprawde to nie za bardzo rozumiem tematu tego watku...Skoro ktos nie chce
          czytac..niech tego nie robi..Z drugiej strony nie rozumiem dlaczego kobiety
          mialyby straszyc inne? to jakis absurd. Po za tym jesli zadawane jest pytanie
          typu:" Jak przezylyscie swoj porod?" to trzeba sie liczyc z
          odpowiedziami..chyba szczerymi, bo na takie liczymy.A nie tylko dobrymi. Jesli
          chcemy sie pocieszac to powinnysmy isc poczytac bajki. A czy to co przeczytaja
          panie nastraszy inne i nie zechcca zajsc w ciaze to tylko potwierdza to ze
          czekaja na potwierdzenie swoich obaw. Bo jesli ktos chce miec dziecko bedzie
          je mial bez wzgledu na wszystko...jesli nie- znajdzie tysiace powodow, zeby go
          nie miec.
          Nie robmy z siebie kruchych istot, na ktorych uszy nie powinny spadac pewne
          slowa....bo swiat przepelniony jest strasznymi
          rzeczami..filmami..historiami..a jednak kazda z nas to oglada czy czyta w
          gazetach. Nie chodzi tu o straszenie ale o rzetelne przedstawienie
          problemow...i szczerze powiem z wlasnego doswiadczenia, gdyby ktos mnie za
          pierwszym razem poinformowal o tym czego sie spodziewac moge( a pytalam mamy,
          babci itp- kazda milczala twierdzac, ze wszystko bedzie dobrze! ze tyle kobiet
          urodzili i ja rowniez urodze!), jak moge wygladac, jak czuc po
          porodzie...mysle ze mniej bylabym zdziwiona, zaklopotana, zarzenowana. Teraz
          wiem to z doswiadczenia..szkoda, ze nie wiedzialam o tym wczesniej.
          I z jednym tu sie trzeba zgodzic...na koncu drogi czeka cud!...ale tez nikt
          nie powiedzial ze porod to cos przyjemnego.
          A co do wypowiedzi malwes..to bez obrazy przypomina mi to postepowanie
          wiekszosci ludzi...w Polsce a moze na swiecie. Jej zdaniem lepiej nie widziec,
          nie slyszec..wiemy, ze cos istnieje, ale lepiej unikac tematu..to ze ktos
          choruje i jest to cos strasznego ..nie mowienie o tym nie spowoduje, ze ten
          ktos wyzdrowieje..spowoduje tylko , ze taka Pani Malwes poczuje sie lepiej nie
          slyszac o tym jak umiera. To przykre..ja to nazywam znieczulica. Wiem, ale nie
          chce wiedziec! czy tak??
          Pozdrawiam Kasik
    • jagienka.harrison Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 22:37
      Hej,
      Trochę się z Tobą zgadzam, nie straszmy przyszłych mam! Z drugiej strony to im
      bardziej się człowiek przygotuje na gorsze tym bedzie lepiej podczas porodu.
      Ja akurat nie wspominam źle porodu, wprawdzie I okres skurczów miałam dość
      długo, bo z 15h (przesiedziałam w domu) to II okres trwał 15 min. Od momentu
      wpisu do szpitala do urodzenia Dominika minęła godzina. I nie bolało tak jak
      się spodziewałam, może dlatego że cierpię na migreny od kilkunastu lat i
      uodporniłam się na ból?
      Powtórzę to co powtarzają wszyscy: gdyby było tak źle, to kobiety nie
      rodziłyby więcej dzieci niż jednowink
      Z pozdrowieniami
      Jagienka & Dominik (29.11.02)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=9411440
      • martynka30 Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 23:33
        W pełni opieram ten apel! Z całego serca! Mam tylko następująca uwagę:
        proponuje rozszerzyć prośbę o niepisanie na forum o nasepujące tematy:
        - zle wspomnienia o szpitalach (zawsze się znajdzie jakas czarna owca, co jej
        coś nie pasuje w szpitalu, a w końcu wszsytkie rodzimy w szpsitalu i po co nas
        straszyć)
        - o komplikacjach w ciąży (przedwczesne skurcze, dające złe rokowania usg
        itp. - takie posty tylko niepotrzebnie straszą mamy, które cieszą się zdrową
        ciążą)
        Autorki wątków poświeconych obumarłym ciążom, autorki postów w
        rodzaju "Najtrudniejsza decyzja w życiu - pomóżcie" itp. system powinien
        automatycznie wylogowywać, to oczywiste, ze nie chcemy by drażnił nas nawet
        sam tytuł wątku, niech sobie założa własne forum (co tylko jak zaobaczymy jego
        tytuł szukając czegoś w internecie?)

        Na placyk na którym bawi się moja córka przychodzi od kilku dni mama z
        córeczką, co ma bezwładne nóżki. Jedna z innych matek podzieliła się ostatnio
        ze mną uwagę, że jej widok tej dziewczynki przeszkadza, taka wrażliwa
        rozumiecie i biedactwo męczy się myśląc,że i jej dziecko mogloby tak
        zachorować. Więc wolalby żeby ta spraliżowana dziewczynka nie straszyła jej i
        innych, zdrowych dzieci.

        Wstydźcie się dziewczyny, jesteście bezduszne i bez serca. Oby Was nie
        spotkało żadne nieszczęście.

    • martynka30 Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 07.12.03, 23:44
      katarzyna.br napisała:

      > Przeglądając wątki na tym forum spotykam się z wieloma opisami porodu. Ich
      > makabryczne treści nie nastrajają optymistycznie, mimo że jestem już matką,
      a
      > co dopiero mają myśleć przyszłe mamy! Dziewięć miesięcy ciąży może stać się
      > oczekiwaniem jakiegoś horroru. Czy przez to, że przeczytają drastyczne opisy
      > przeżyć innych kobiet będą miały łatwiejszy poród? Czy stres jekiego mogą
      się
      > nabawić polepszy ich samopoczucie przed tym najważniejszym w ich życiu dniem?
      > Dlatego drogie Panie apeluję o trochę umiaru. To że miałyście trudny poród i
      > niemiłe doświadczenia nie ułatwi innym kobietom porodu a tylko dostarczy im
      > zmartwień i co noc będą się nimi zadręczać co noc.
      >
      > Proponuję więcej optymistycznych historii, czy naprawdę macie tylko złe
      > wspomnienia z porodu - w końcu jego uwieńczeniem jest wasz największy
      skarb!!
      >
      > Pozdrawiam











      Katarzyna, a to nie Ty straszysz kilka linijek niżej seksem po porodzie? Bo ja
      bardzo proszę, dość takich straszących maili! wink)) Dość horrorów o seksie po
      porodzie! wink)). Twoje lęki nie nastrajają mnie optymistycznie. boję się, że 9
      miesięcy może stac się oczekiwaniem jakiegoś horroru. Czy stres jakiego moge
      się nabawić czytając Twój post polepszy moje samopoczucie w dniu w którym
      zechce wrócić do seksu po porodzie? To że masz obawy, ze powrót do seksu
      będzie w Twoim przypadku trudny, nieułatwi mojego seksu, atylko dostarczy mi
      zmartwień cio noc będę się nimi zadręczać. Proponuję więcej optymistycznych
      oczekiwań, czy naprawdę boisz się seksu po porodzie? W końcu jego uwieńczeniem
      może być Twój kolejny skarb.

      Pozdrawiam
      • joasiiik24 Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 08.12.03, 08:46
        Wlasnie starczy tych strasznych opowiesci....o porodzie o tym ze seks po nim
        nie jest taki jak powinien.Wiecie co kazdy z nas odbiera swiat inaczej a ja
        porodu BOJE SIE OKROPNIE juz teraz chodziasz mam jeszcze 4 miesiace!!!!!!
        zawsze sie balam i zawsze mowilam o tym glosno.Ale pocieszam sie tym iz bedzie
        ze mna moj kochany maz...to mi pomoze i w koncu ujrze nasza :baletnice:


        asia i 21 tyg "baletnica" Kamilka
        • malwes Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 08.12.03, 09:06
          Do Kasik8

          Kasiu, jak widać w ogóle nie zrozumiałaś sensu mojej wypowiedzi. Nie wiem gdzie
          ty tam znalazłaś tą znieczulicę. Napisałam przecież wyraźnie przy przykładzie z
          samochodem, że owszem, pisać, mówić i informować ale... o tym co trzeba, w
          odpowiedznim momencie i odpowiedniej formie.
          A co do powodów aby nie mieć dzieci... jestem właśnie po 7m-cach udanej walki o
          życie mojego dziecka w brzuszku... 7mcy x 30 dni z czego większość plackiem w
          szpitalu przy basenie... I właśnie najlepiej wiem jak w takich sytuacjach
          działają na człowieka wypowiedzi typu "straciłam dziecko w 25 tyg...". To nie
          ma nic wspólnego ani z niezrozumieniem, ani strachem ani "kruchością". Może
          jeśli sama nie przechodziłaś podobnych doświadczeń to się nie wypowiadaj w tak
          obraźliwy sposób na temat innych.
          Pozdrawiam.
          • majcia74 do malwes 08.12.03, 09:36
            Witam i cała drżę smile
            Nie pisałam chyba dotąd o tym ile ciąż straciłam i w jakich okolicznościach, a
            tylko o tym jednym dramatycznym razie który miał wpływ na dalsze moje życie i
            starania o dzidziusia. I jestem w szoku bo potwierdziłaś, że jest to nadal
            temat tabu sad Widzisz ja teraz też się boję, ale wiedza zdobyta na tym forum o
            tym, że nie spotkało to tylko mnie i że można potem doczekać narodzin zdrowego
            dzieciaczka powoduje, że mam jeszcze nadzieję na pomyślne ukończenie obecnej
            ciąży, a informacje o niepowodzeniach innych i np.poprzedzających je objawach
            pomagają mi w pełni monitorować obecny stan i wyławiać niepokojące objawy, o
            których mogę potem porozmawiać z lekarzem. Bo często jest tak i w moim
            przypadku tak było, że ja nawet nie wiedziałam że niektóre objawy powinny mnie
            niepokoić i o nie nie pytałam, a potem okazywało się że to błąd.
            Sama żeby się nie denerwować staram się nie czytać wątków na forach np. o
            aniołkach, które traktują tylko o śmierci najmniejszych bąbelków, ale od tego
            jest wolny wybór i zdrowy rozsądek żeby sobie samemu wybierać co się czytać
            chce a czego nie i żeby dostosowywać to do własnej wrażliwości.

            Tak czy inaczej po przeczytaniu wątku poczułam się trochę jakby kobietą drugiej
            kategorii, która pozwoliła sobie na wylanie żalu na forum, a nie powinna bo ono
            jest tylko dla niezagrożonych i szczęśliwie zakończonych ciąż...sad

            Pewnie zaraz przeczytam, że czegoś nie zrozumiałam i to nie tak... ale uczucie
            pozostanie...

            Maja i Groszek /35tyg./
            • malwes Re: do malwes 08.12.03, 10:39
              No właśnie o to chodzi - żeby pokazywać pozytywy i radość, mimo trudów, załamań
              i zwątpień. Ja też przetrwałam ten szpital w dużej mierze dzięki dziewczynom,
              które po dramatycznych przejściach podtrzymywały mnie na duchu. Mówiły mi
              głównie o tym, że jest szansa aby się udało, że one sa tego przykładem. I
              umiały zwrócić moją uwagę na objawy, które powinny niepokoić, bez zbednego
              straszenia. Nie opowiadały mi w szczegółach o tych nieszczęściach, ktore je
              spotkały, mimo, że ja chciałam wiedzieć (!)i nie uważały, bynajmniej, że to
              jest temat tabu dla nich czy dla mnie, tylko po prostu, że to rozmowa "nie na
              dziś i nie na teraz".
              Ja się staram nie czytać pewnych rzeczy ale nazwa wątku nie zawsze sugeruje co
              jest w treści a poza tym, nie wiem dlaczego piszesz ten list akurat tylko do
              mnie, bo ja cały czas mówię o tym, żeby pisać o tych rzeczach tylko w
              odpowiedniej formie a zauważyłam, że do wątku dopisało się mnóstwo osób, które
              podzielają apel autorki i na dodatek są "kategorycznie na nie".
              Pozdrawiam i wyłączam się z dyskusji. Ja już się wypowiedziałam na ten temat i
              myślę, że wystarczy. Nie chcę tu prowadzić na forum jakiegoś "przepychania
              racji"

              Pozdrawiam wszystkich gorąco i życzę nam wszystkim aby nam życie dostarczyło
              jak najwięcej miłych wspomnień do opisywania na forum.
              • malwes Re: do malwes 08.12.03, 11:33
                Aha, zapomniałam o najważniejszym. Mnie się po prostu wydaje, że spore grono
                osób, w przypadku jakichkolwiek trudów w życiu, nie myśli o tym, że "jest mi
                źle, jestem nieszczęśliwa bo mnie to spotkało" tylko o tym, że "dlaczego mnie?
                i "Dlaczego inni mają mieć lepiej", "Niech wiedzą jak może być strasznie!".
                Zazdrość i rozczarowanie jest ludzką rzeczą ale trzeba się starać z tymi
                uczuciami jakoś walczyć. Ja nigdy nikomu nie życzę aby przechodził przez to
                samo co ja i dopóki kogoś to już faktycznie nie spotka, to staram mu się
                oszczędzić negatywnych emocji bo po co mam go obarczać niepotrzebnym strachem?
                Może on będzie miał szczęście nigdy tego nie doświadczyć.

                A wyżalić się i zwierzyć... owszem trzeba. Ale ja się staram zwracać z tym do
                osób, do ktorych jestem pewna, że chcą ze mną w tym uczestniczyć. I umiem
                uszanować zdanie tych, którzy nie chcą tego słuchać. I nie myślę o nich, że
                są "zakłamani, głupi" czy "żyją w świecie tabu."
          • kasik8 Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 08.12.03, 16:53
            Malwes.
            Można napisać "Uważajcie na.., dopilnujcie aby
            połozna..., żałuję, że nie uprzedziłam lekarza, że nie chcę...., itp.
            Tak samo czasem zastanawiam się, czy na pewnych forach powiino się pisać o
            martwych ciążach, utraconych dzieciach, itp...

            To tak jak z jazdą samochodem. Wszyscy wiemy, że zdarzają się wypadki
            śmiertelne ale to nie znaczy, że nie jeździmy samochodem. I owszem, warto
            informowac o środkach bezpieczeństwa, ostrzegać ale nikt przecież nie krzyczy
            kierowcy wsiadającemu do auta "a mama mojej koleżanki, to walnęła w tira aż ją
            wyrzuciło przez przednią szybę...!!! Czy kierowca po takim wywodzie będzie
            jechał spokojniej, uważniej i bezpieczniej... wątpię.

            Pomyślcie o tym.
            Gosia

            Mysle ze zrozumialam go dobrze! ja na przyklad na takie ostrzezenie
            jechalabym ostrozniej...
            Bo moim zdaniem wniosek z Twojej wypowiedzi jest taki jak napisalam
            wczesniej...czego oczy nie widza tego sercu nie zal!....lepiej nie sluchac...a
            moze sie uchronie...
            to moim zdaniem troche smieszne.
            Po za tym sens wogle takich apeli jest bezsensownych..tak naprawde glowna Pani
            ktora zapoczatkowala watek jak i inne ktora ja popieraja powinny sie
            zastanowic czy maja racje. Dla mnie to jest oskarzanie innych o pisanie
            nieprawdy, przekazywanie klamstw wyssanych z palca..a nie sadze by tak
            bylo!...na pytania sie odpowiada...nie mozna liczyc na to ze dostanie sie
            tylko odpowiedz ktorej sie oczekuje..czyli taka ktora opisze nam wizje porodu
            ktory chcialybysmy miec!!!....bo to wtedy ja proponuje zalozyc tym paniom
            forum...o nazwie..BAJKI DLA BOJACYCH SIE DZIEWCZYNEK>..

            samochodem, że owszem, pisać, mówić i informować ale... o tym co trzeba, w
            > odpowiedznim momencie i odpowiedniej formie.

            Wytlumacz mi kiedy jest odpowiedni moment i forma? czy kiedy ktos zadaje
            pytanie..czy odpowiednim momentem nie jest odpowiedz...czy kiedykolwiek
            uslyszalas cos w stylu.."JA TAK MIALAM I WSZYSTKIE TAK BEDZIECIE MIALY!!!" czy
            raczej w formie o jaja prosisz
            "Uważajcie na.., dopilnujcie aby
            połozna..., żałuję, że nie uprzedziłam lekarza, że nie chcę...., itp.
            ???
            życie mojego dziecka w brzuszku... 7mcy x 30 dni z czego większość plackiem w
            > szpitalu przy basenie... I właśnie najlepiej wiem jak w takich sytuacjach
            > działają na człowieka wypowiedzi typu "straciłam dziecko w 25 tyg...". To
            nie
            > ma nic wspólnego ani z niezrozumieniem, ani strachem ani "kruchością". Może
            > jeśli sama nie przechodziłaś podobnych doświadczeń to się nie wypowiadaj w
            tak
            > obraźliwy sposób na temat innych.

            A ta wypowiedzia co robisz??? nie uzalasz sie nad soba???
            Moje dziecko nie oddychalo po porodzie!! po tak chwalonym DOLARGANIE>>>>...i
            moze gdyby ktos mi powiedzial....ostrzegl jakie sa konsekwencje tego leku
            moze bym kategorycznie odmawiala podania go...
            ale wolalalbym wiedziec niz nie slyszec tego ! I szkoda ze musialam sie
            nauczyc tego na wlasnym bledach...
            Ale zycie nauczy Cie wiele rzeczy...i obys byla na nie gotowa...a nie
            zdziwiona.
            Nikomu nikt tu zle nie zyczy, nikt nie zamierza nikogo straszyc..a jesli kogos
            cos razi to po co to czyta/??
            Kasik
            • ginekolozka Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 09.12.03, 13:54
              A ja się tu pozwolę wypowiedzieć profesjonalnie.

              Jestem lekarzem gin-poł, pracującym od wielu lat w jednym ze szpitali
              kliniczych. I matką. I niestety muszę przyznać, że problem tu poruszony nie
              jest mi obcy. Prawie każdego dnia musimy chronić nasze pacjentki przed innymi
              pacjentkami, raczącymi je wymyślonymi, przesadzonymi historiami o porodach-
              horrorach. Porody bywają trudne, nie można temu zaprzeczyć ale jest to naprawdę
              niewielki odsetek a to, do czego posuwają się w opowieściach niektóre panie
              graniczy z jakąś psychozą. I niestety, nie umiem w żaden sposób usprawiedliwić
              takich zachowań. Ciężko myśleć dobrze o kims takim, bo niby czemu to ma
              służyć???. Nawet jeżeli relacja jest w części prawdziwa, to czy
              takie "ostrzeżenie" pomoże innej rodzącej złagodzić ból? Czy raczej go pogorszy
              na skutek stresu i złego nastawienia. Komplikacje przy porodzie nie biora się z
              niczego, mają swoją przyczynę i porównywanie odczuć jednej osoby do drugiej
              jest bezsensowne. To przerażające, że czasami takie "dobre rady" przekazują
              pacjentkom rodziny: matki, teściowe, przyjaciółki.

              Kasik8 - przeraziła mnie twoja powyższa wypowiedź. Jak mozna mieć w sobie tyle
              jadu i agresji? Obraziłaś na tym forum chyba wszystkich, których było można. I
              faktycznie, wydaje mi się, że nie zrozumiałaś nawet tytułu wątku, nie mówiąc
              już o treści zamieszczonych wypowiedzi. Jeśli uczestnictwo na forum ma polegać
              na obrażaniu tych, którzy "śmieją" mieć własne zdanie, to może zrezygnuj z
              wypowiedzi?

              Kasik8, a gdzie ty znalazłaś informacje o "chwalonym" Dolarganie? Od wielu,
              wielu lat trąbi się o negatywnych skutkach tego narkotyku, więc nie wiem, kto
              ci go tak zachwalił - może ktoś na "forum"? Napisałaś, że dziewczyny bawią
              się "w kruche istotki" i bojacym przydałoby się forum "bajek dla bojących
              dzieci"... a ja tak przypadkiem zauważyłam, że poszukujesz na forach informacji
              o tym, jak ułatwić sobie poród za pomocą harbatki z liści malin...? Więc co?
              Nie jesteś taka dzielna? Więc szukasz, co raz to ciekawszych sposobów na łatwy
              poród właśnie na forum, nie u lekarza? Doświadczenie z Dolarganem niczego cię
              nie nauczyło? Więc ja ci kochana, pozwól, po lekarsku powiem, że możesz się
              spodziewać różnych innych efektów specjalnych po malinkach w okresie
              okołoporodowym. I jak coś się stanie, to co? Napiszesz, że "gdyby ci na forum
              powiedziano, to byś wiedziała....?

              I nie życz, kochana, nikomu niczego w stylu "życie cię nauczy", bo jak to
              świadczy o tobie jako o człowieku, kobiecie, matce? Ja rozumiem, że twoje
              wypowiedzi mogą wynikać z przejść, sytuacji domowej czy innych rozczarowań ale
              myślisz, że jesteś jedyna? Ja każdego dnia obserwuję na oddziałach kobiety,
              przechodzące życiowe dramaty i płakać mi się chce, widząć z jaką godnością,
              zrozumieniem i ciepłem one to znoszą i jak wspierają się wzajemnie.

              Piszecie, że rady na forum bywają pomocne. Owszem, ale ja wielokrotnie tu
              zaglądam i włos mi się jeży od niektórych porad. Wiele osób raczy innych
              niesprawdzonymi, nieprawdziwymi informacjami, ktore mogą być wręcz szkodliwe.
              Forum to dobre źródło informacji ale należy do tego podchodzić sceptycznie.
              Przeraża mnie, że niektórzy są skłonni powierzyć swoje zdrowie czy dziecka
              anonimowym osobom z ekranu. To nie jest częste, ale zdarzały się już pacjentki,
              które zgłaszały się do szpitala z komplikacjami, których same się nabawiły
              lecząc się na własną rękę. Ja rozumiem, że lecznictwo nie jest tanie i kontakt
              z lekarzem bywa utrudniony ale ludzie, na Boga, trochę zdrowego rozsądku.Tu
              przecież stawka jest czasem większa niż tylko poprawa samopoczucia.

              Życzę wszystkim wspaniałych porodów.
              • kasik8 Re: Apel:do ginekolozka!!! 09.12.03, 14:17
                Jesli wystepujesz tu w roli gin-poloznika..to pozwol ze ja rowniez mam wiele
                watpliwosci do tego co piszesz.
                Stanelam tu w obronie kobiet, ktore chcac udzielic innym rady..na zreszta
                zadane na ten temat wczesniej pytanie zostaly skrytykowane.
                Jak mozna mowic zeby takie panie, ktore stracily swoje dziecko nie odzywaly
                sie na forum??? czy to uwazasz za nieobrazliwe ?? bo akurat to mnie razi..mnie
                osobiscie sie taka tragedia nie przytrafila..ale jestem w stanie tego
                wysluchac, "nauczuc" sie czego z ich doswiadczenia...nie kaze im uciekac na
                inne fora lub tworzyc swoich. Rozwiazanie jest proste...jesli nie chcemy
                czegos sluchac poprsotu tego nie czytamy..zarzucasz mi ze nie pozwalam miec
                wlasnego zdania innym..a sama wlasnie nie pozwalasz miec zdania komus...i inne
                panie zwoleniczki tego watku nie pozwalaja podzielic sie doswiadczeniami gdyz
                sa dla nich zbyt brutalne. Jak sama wspomnialas takie jest zycie..takie
                sytuacje sie zdarzaja...a ja wspomnialam ze chcialabym o tym wiedziec..a
                weryfikacje odpowiedzi lub opowiesci i tak kazda przyszla mama podejmuje sama.
                I tobie rowniez radzilabym czytac uwaznie moje posty a nie wylapytac tylko to
                co chcialas wylapac....

                Kasik8, a gdzie ty znalazłaś informacje o "chwalonym" Dolarganie?

                Nie napisalam slowa ze znalazlam dobre informacje na ten temat..ale ze nikt
                nigdy nie uprzedzil mnie o jego skutkach i gdybym moze wczesniej w poprzedniej
                ciazy wchodzila na tego typu fora..ktos by mi cos na ten temat wyjasnil.
                A jesli jestes faktycznie gin. poloznikiem to wytlumacz mi dlaczego sie go
                uzywa w szpitalu??? skoro jest taki zly...a moze raczej bardziej zly niz dobry?
                Dlaczego WY jako opieka medyczna nie poinformujecie pacjeta o jego
                skutkach..dlaczego podejmujecie decyzje sami przy porodzie nie informujac
                nawet matki jaki srodek dostaje?
                Dlatego wprowadzacie studentow na sale porodowa bez zgody pacjentki pomimo
                tego iz nalezy sie o to wpierw zapytac (pytam Ciebie gdyz piszesz ze jestes ze
                szpitala klinicznego a tam najczesciej studenci ucza sie na pacjentach)? bo
                skoro jestes taka madra co do pouczania to wyjasnij mi takie niedociagniecia???
                Powiesz mi ze Ty jestes inna? ze u Ciebie w szpitalu traktuje sie innaczej
                pacjentow? Ze wystarczy zeby spytac lekarza a nie tu na forum? A myslisz ze
                czemu takie fora powstaja..dlaczego kobiety maja tyle watpliwosci? moze
                dlatego ze kazdy lekarz mowi co innego i kazdy traktuje potem kobiete
                niestety "przedmiotowo"!
                Nie pochwalam wary we wszystko ..pozostawiam decyzje takak jak i sobie zawsze
                pozostawiam czytajac posty kobietom. Nie pochwalam rowniez strasznenia..ale
                typowego straszenia...


                a ja tak przypadkiem zauważyłam, że poszukujesz na forach informacji
                >
                > o tym, jak ułatwić sobie poród za pomocą harbatki z liści malin...?

                Co sie tyczy tego co napisalas o herbatce to ja podpisuje sie obiema rekami
                pod tym co pisze i o co pytam..nigdy nie zaprzeczalam temu iz zadaje pytania o
                ulatwienie porodu...nie rozumiem wiec do czego pilisz. Szukam kazdej
                alternatywy ulatwienia sobie bolu, latwiejszego porodu..i wlasnie po to sa mi
                potrzebne opinie innych mam...czy pomoglo itp...zbieram wszystkie informacje i
                podejmuje decyzje. Wiec o co Ci chodzilo z ta wypowiedzia komplenie nie wiem.


                I nie życz, kochana, nikomu niczego w stylu "życie cię nauczy",

                a nikomu "KOCHANA" nic nie zycze...przeraza mnie tylko to ze wlasnie zycie
                mnie nauczylo wielu rzeczy a szkoda..moglam wielu bledow uniknac...i to tez
                napisalam..a zycie kazdego uczy...codzennie...a uwiez mi lepiej byc
                przygotowanym na cos niz sie nauczyc na wlasnych bledach.

                Pozdrawiam Cie serdecznie.. i mam nadzieje, ze teraz Ty bedziesz ostrzegac
                inne mamy o tym co moze sie wydarzyc ..tak profesjonalnie a nie "klamstwem "
                jak my to robimy.
                Kasik
                • elasz4 Do kasik8 w sprawie ginekolozki 09.12.03, 14:41
                  W pełni Cię popieram, mierzi mnie to co ta pani wypisuje, bo wychodzi na to, że
                  nie ma porodów ciężkich tylko są wymyślone, a szpital i personel medyczny to po
                  prostu anioły, które chcą nam pomóc tylko my tego nie doceniamy.
                  • ginekolozka Re: Do kasik8 w sprawie ginekolozki 09.12.03, 15:49
                    W szpitalu, gdzie ja pracuję nie podajemy Dolarganu. Jest to jednak lek
                    dopuszczony do stosowania jako środek usmierzający ból przy porodzie a w
                    temacie gospodarki lekami w innych szpitalach nie będę się wypowiadać. Jeśli
                    szpitale go stosują, zostaje on podany na życzenie pacjentki i lekarz ma
                    obowiązek poinformować o skutkach działania. Nie wiem, jak dawno temu rodziłaś,
                    ale ja od kilkunastu lat nie spotkałam się z przypadkiem aby pacjentka nie była
                    zainteresowana tym, co jej zostaje podane w trakcie porodu i nie mówię tylko o
                    znieczuleniach na życzenie ale wszelkich medykamentach podanych ze względów
                    medycznych.

                    Kasik8, tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że masz problemy z panowaniem
                    nad emocjami i faktycznie brak ci zupełnie umiejętności dyskutowania i kultury
                    wypowiedzi.

                    Elasz, jeszcze raz powtórzę to, co napisałam powyżej. Naprawdę ciężkie porody
                    bywają ale nie jest to duży odsetek rodzących i mam na ten temat coś więcej do
                    powiedzenia niż wy.
                    • majcia74 Re: Do kasik8 w sprawie ginekolozki 09.12.03, 16:12
                      No to ja mam nadzieję, że "Pani Doktor" nie pracuje w warszawskim szpitalu bo
                      jak przyjdzie mi u Pani rodzić i usłyszę, że jestem kolejną histeryczką, która
                      nasłuchała się dziwnych rzeczy i bezkrytycznie stosowała się do wszystkich rad,
                      a do tego kłamię czy przesadzam w opisie tego co mam już za
                      sobą /ginekologiczno/położnicza przeszłość/wypełniając ankiety czy robiąc
                      wywiad położniczy to będzie poprostu dym...

                      Maja i Groszek /35 tyg./
                    • kasik8 Re: w sprawie ginekolozki 09.12.03, 16:22
                      No masz racje nie panuje nad emocjami jak slysze takie brednie..
                      No i czy nie mowilam ze takie beda Twoje odpowiedzi, ze u Ciebie w szpitalu
                      tak nie ma...
                      Zreszta to nie tylko moje niedowierzania ale tez innych pan w tej kwestii.
                      Ja rodzilam 8 lat temu..wiec jak piszesz o nastu to gruba przesada..po za tym
                      mam opinie pan bierzace.. i nie tylko z forum!!! (zeby nie bylo ze klamiawink).
                      Ze takie sytuacje sa nagminne...kobieta musi uczyc sie wlasnych praw..musi
                      uczyc tez tego personel medyczny...a raczej przypominac o tym co moga a czego
                      nie. Byl watek o dolarganie i ewentualnym usmierzaniu bolu..jakos zadna nie
                      stwoerdzila by ja mnie bolala.. za to czula sie bardziej "tepa" i odurzona...
                      Mnie nikt nie pytal czy chce, nie mowil co podaja..dostalam dolargan w kilku
                      dawkach..mialam lezec i najlepiej sie nie wtracac..i o to chodzi wlasnie
                      personelowi medycznemu..twierdzacemu iz kazda ciezarna przesadza i wymysla..
                      (nie kazdemu..zdarzaja sie wyjatki)...
                      Lamanie rawa jest nagminne...i jesli nie bedzie sie o tym pisac i mowic..tylko
                      kazac zamykac gebe na klutke to dalej tak bedzie.!
                      Twoje argument nie przekonuja mnie..ale masz prawo do ich wypowiadania..jednak
                      tylko za siebie...a nie za innych!
                      Ja dyskutowac umiem...to Ty nie potrafisz odpowiadac na zarzuty..rozmowa nie
                      polega na dwoch kiwajacych sie glowach na TAK...ale na przedstawianiu swoich
                      racji..I jak narazie jesli chodzi o kulture wypowiedzi..to Ty mnie obrazilas
                      nie ja Ciebie..
                      Kasiksmile)
                    • melka_x Re: Do kasik8 w sprawie ginekolozki 10.12.03, 10:43
                      Hej ginekolożko, spokojniesmile. Kasik ma inne zdanie niż założycielka wątku i ma
                      do tego prawo. Zarzucasz jej brak panowania nad emocjami, nieumiejętność
                      prowadzenia dyskusji itp., takie warościujące sformułowania tylko
                      niepotrzebnie podgrzewają atmosferę. Masz prawo nie zgadzać się z Kasikiem,
                      ale argumenty można przestawić spokojnie, bez atakowania osoby mającej inne
                      zdanie.

                      A co do informacji w szpitalach to ja niestety zgadzam się z Kasikiem. Wielu
                      lekarzy (nie wszyscy oczywiście, ale niestety wielu) mimo wyraźnych próśb i
                      pytań nie informuje o potencjalnych skutkach ubocznych podawania danego leku,
                      nie tłumaczy na czym polegają komplikacje, jakie są rokowania itp. Podejrzewam
                      że gdyby Kasik wiedziała jakie typu komplikacje moga wystapić u dziecka, nie
                      zgodziłaby się na podanie dolarganu. I nic dziwnego, że żałuje że nie znalazła
                      takiej informacji na forum. Pozdrawiam
                    • kasik8 Re: sprawie ginekolozki 10.12.03, 13:16
                      Tak sie nawet zastanawialam i postanowilam to sprawdzic..
                      Pierwszy raz Cie widze na forum..nie udzielalas sie wogle i napisalas tylko
                      dwa posty..w odpowiedzi na moje posty...! o dziwo.
                      Wiec jesli sie nie myle...podajesz sie za kogos innego.
                      W sumie ja tez moge uzywac kilku nikow..tylko po co?
                      Kasiksmile))
                      • ginekolozka Re: sprawie ginekolozki 10.12.03, 14:17
                        No pewnie, że masz rację, Kasik8 smile
                        Jeśli już bywam na tym forum, to wolę i muszę coś poradzić z pozycji matki, nie
                        lekarza. Myślę, że jedno forum eksperckie na temat ciąży wystarczy a mnie
                        trzeci etat nie jest potrzebny. A twój post, Kasiu, zwrócił moją uwagę najpierw
                        przez "Dolargan", który jest moim "faworytem" wśród leków (i niestety, wciąż
                        faworytem wśród pacjentek) a potem...przez ton wypowiedzi.
                        • elasz4 Sprawa ginekolozki cd 11.12.03, 09:11
                          A ja chciałabym dowiedzieć się w jakim to nieziemskim szpitalu pracujesz.
                          Gdzie szanuje się prawa pacjentki, gdzie kobieta nie jest traktowana
                          przedmiotowo.
                          Gdzie pracują uczciwi lekarze i położne, którzy nie biorą łapówek za to co
                          powinni robić w ramach swoich obowiązków.
                          Gdzie kobieta podczas porodu jest informowana o swoim stanie i o lekach, które
                          się jej podaje i daje się jej wyór czy chce coś przyjąć czy nie.
                          Gdzie nie nacina się krocza bez potrzeby.
                          Gdzie nie robi się lewatywy bez potrzeby.
                          Gdzie jest się traktowaną z godnością i przede wszystkim "po ludzku".

                          Chętnie skorzystam z usług takiego szpitala nawet gdybym musiał jechać 500km na
                          drugi koniec Polski.
                          • martynka30 Re: Sprawa ginekolozki cd 11.12.03, 11:35
                            Elu, są wspaniali lekarze, uwierz mi, choć wiem, że to nie jest normą, a
                            nieżyczliwych i niestety nierzadko niekompetentnych jest zdecydowanie za dużo.
                            Ale ja chciałam o czymś innym. Kompletnie nie rozumiem intencji ginekolożki.
                            Duża część osób biorących udział w dyskusji zapędziła się nieco lub
                            niezręcznie się wyraziła (i ja -biję się w piersiwink- i Malwes, i Kasik, i
                            inne). Ale kiedy emocje opadły, pojawiły się listy z tlumaczeniami intencji,
                            przeprosinami dyskusja stała się raczej merytoryczna. Po prostu jedne z nas
                            uważają, że ze "strasznych" postów można wyciągnać wnioski dla siebie, inne
                            odczuwają to jako bezsensowne straszenie i też mają do tego prawo. I nagle gdy
                            robi się na tym wątku mimo różnicy zdań całkiem przyjemnie, pojawia się
                            ginekolożka i atakuje -zjadliwie i napastliwie- Kasika. Nie bardzo rozumiem co
                            było celem. Ale to jeszcze nie najgorsze, najgorsze jest dla mnie że
                            ginekolożka zmieniła nick by pokłócić sie z Kasikiem (bo doprawdy biorąc pod
                            uwagę ton jej wypowiedzi trudno uznać to za co innego niż pokłócenia się).
                            Dlaczego zmieniła nick? Bo zobaczyła słowo "dolargan"? Jest dużo wątków, gdzie
                            jest mowa o różnych lekach.
                            Gienkolożko - mamy się wspierać na tym forum, możemy się zapędzić w dyskusji,
                            ale po co gdy wszystko wyjaśnione wsadzasz kij w mrowisko, jakby Ci zależało,
                            żeby zrobiło się nieprzyjemnie. W dodatku te wartościujące określenia, mogłaś
                            powiedzieć to wszystko inaczej. A już wątku o herbcie z malin kompletnie nie
                            rozumiem, co ma fakt, że Kasik jest zwolenniczkąby pisać nawet najmniej
                            rpzyjemną prawdę o porodach do tego, ze pyta od kiedy pić taką herbatkę? I
                            wiesz co mam dziwne przeczucie, że wcale nie jesteś lekarką, czy nie wybralaś
                            sobie nicka po to żeby podeprzeć się auorytetem medycznego wykształcenia? A
                            jeśli jesteś lekarką, w dodatku położnikiem to tym gorzej. Nie ma nic
                            gorszego niż napastliwy, agresywny, zjadliwy lekarz. To jest akurat zawód od
                            którego wymaga się więcej niż od innych. Lekarz ktory nie w sobie życzliwości
                            dla ludzi, nie będzie dobrym lekarzem.
                            • elasz4 Sprawa ginekolozki cd do martynki30 11.12.03, 12:04
                              Masz rację, że są lekarze którzy są super. Ja zawsze mówiąc o swoim porodzie
                              nie narzekałam na lekarzy, bo uważałam, że byli kompetętni z jednym wyjątkiem,
                              dlaczego nie można podać żadnych środków przeciwbólowych kobiecie jeśli
                              ewidentnie widać, że ból jest nie dozniesienia ?
                              I to mnie boli, że jak się później dowiedziałam gdybym zapłaciła i miała własną
                              położną to takie środki bym dostała, ale wiem, że to nic by nie pomogło i tak
                              nie urodziałabym drogami natury, ale to już całkiem inna historia.
                              Ja swój post (poprzedni) napisałam z pewną ironią bo tak jak napisałaś jeśli w
                              tej osobie (ginekolożce) jest tyle agresji, napastliwości i zjadliwości, że
                              przyznam, ze nie chciałabym znaleźć się pod jej opieką.
              • kasik8 Re: Apel: do tych co chca, sa i zaraz urodza:))) 09.12.03, 14:42
                Kochane,...a wiec podsumowujac....
                Te ktora chca zajsc, miec dziecko_ nie boljcie sie nie ma czego..ciaza to
                okres blogiego lenistwa.
                Do tych co sa-juz jestescie wiec wiedzcie ze nic wam nie grozi...a wszystkie
                tu zamieszczone posty tysiace postow to stek bzdur...ktore kobiety wyssaly
                sobie z palca by straszyc zlosliwie inne przyszle mamy za kaze ze same sa w
                ciazy. Idzcie do fachowcow oni Wam poradza !
                DO tych co zaraz urodza- porod to pestka...najchetniej rodzilabym codziennie
                a moj to jakis dziwny zbieg okolicznosci...przepraszam ze nastraszylam
                zmyslonymi historiami o moim porodzie wszystkie mamy...i za inne tez
                przepraszam. Od tej pory proponuje tylko tym "normalnym" mamom prowadzic to
                forum a my bedziemy rozwiewac ich obawy.

                Mam nadzieje ze teraz Pani ginekolozka jest zachwyconaa...gdyz cofnelysmy sie
                do epoki kamienia lupanego.
                Jestem zdziwiona opinia iz stajac w obronie kobiet ktore mialy straszne
                doswiadacznia zostalam potraktowana jako osoba agresywna...i nie powinnam sie
                wiecej wypowiadac na tym forum. Szkoda ze czytajac inne posty jest wiecej
                tak...agresywnych Pan jak ja. Co na inne posty odpowie pani ginekolozka?

                Rece opadaja...naprawde..
                Jesli kogos urazilam swoimi postami szczerze przepraszam...mam zamiar juz
                mowic same mile rzeczy i nie "zmyslac" juz wiecej.
                Zadowolona? Kasik
    • adzia_a Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 08.12.03, 09:44

      Pamiętam, jak byłam w pierwszej ciąży i jak mnie straszyły inne dziewczyny -
      natomiast ulgę odczuwałam rozmawiając z mamą, teściową (która zaliczyła poród
      pośladkowy m.in.), babcią (która rodziła pierwsze dziecko przez trzy dni) i
      generalnie z kobietami ze starszej generacji. One jakoś nie czują tej potrzeby
      udowadniania wszystkim, jakie to niesamowite chwile przeżyły i jakimi są
      bohaterkami...

      Twardsze były od nas, czy jak? wink

      W każdym razie, rozmwaiając o porodzie, wolę brać przykład z nich, niż z wielu
      moich rówieśnic, z których każda z całą pewnością cierpiała tak, jak nikt inny
      przed nią wink)))
      • izys Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 08.12.03, 10:53
        Wiesz Adzia, jak tak czytałam te wszystkie wypowiedzi(z jednymi się nie
        zgadzam, z innymi i owszem) to rzeczywiście mam wrażenie że kazda z nas pisząc
        coś od siebie jest przekonan o swojej racji(i to jest oczywiste), natomiast
        dostrzegam że każda wypowiedzi innych interpretuje "po swojemu"- więc
        częściowo gubi ich sens, myśląc że inna osoba atakuje ich sposób myślenia.
        Przecież pouczanie innych nie ma w ogóle podstaw psychologicznych- myślę ze im
        bardziej ktoś nas poucza, wyśmiewa, mowi nam o braku naszej racji, tym
        bardziej utrwalamy się w swoim przekonaniu!!!
        Ja, tak jak ty, szłam rodzić z opowieścią mojej mamy w pamięci (4
        dzieci): "poród boli, ale poradzisz sobie"- więc faktycznie nie nasłuchałam
        się jaką to ona jest bohaterką. Choć jako przedstawicielka młodszego, jak
        nazwałaś, pokolenia sama dużo opowiadałam o trudach pierwszego porodu- nie
        wiem może po to by w ten sposób odreagować- teraz jest możliwość zrobić to na
        forum, więc pewnie dlatego tyle dziewczyn chce by ktoś jej wysłuchał, może
        współuczł, a może nawet podziwiał, jak sobie dobrze poradziła w trudach-
        wszystko to leży w psychice... i przy okazji w dzisiejszych możliwościach
        komunikacji międzyludzkiej.
        Właściwie to poopieram wszystkie- te które czują potrzebę zwierzenia się ze
        swoich trudów (ktoś chce o czymś pisac- inny ktoś chce to czytać) oraz te
        które nie życzą sobie tego czytać- wolą optymisyczne podejście dożycia.
        No i to na tyle! Ale się tu zaostrzyła dyskusja no no, aż gorąco uff!
        Pozdro Iza+plumkaczek 29tygodni
        • groszkowamama Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 08.12.03, 12:11
          Tak sobie myślę o postach dziewczyn, które utraciły ciążę bądź dziecko, o
          poście dziewczyny która prosiła o radę, czy usunąć płód z poważnymi wadami. Ja
          pamiętam tytuły tych postów i moim zdaniem te tytuły sugerowały czego można
          się spodziewać, ktoś kto nie chciał czytać takie rzeczy nie był zmuszony.
          I tak sobie myślę jak czują się te dziewczyny.
          Najpierw dowiedziały się, że są na tym forum niemile widziane.
          Za chwilę, że według Malwes za ich decyzją o powieszeniu postu o ich historii
          stoi małostkowość, że napisały to, bo nie mogą się pogodzić dlaczego to je
          właśnie spotkał zły los.
          Tak się zastanawiam jak one teraz się czują.
          Jak chciałaś im Malwes dokopać to nie ma co, udało Ci się.
          Brak mi słów. Widziałam wiele agresywnych postów, ale po raz pierwszy naprawdę
          zatkało mnie z ogromu ludzkiej podłości. I to pisze dziewczyna w ciąży. Smutny
          ten świat.
          • jaga2003 Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 08.12.03, 13:15
            Ja, dzięki temu forum, odnalazłam sens swojego poronienia. Niestety, wtedy, gdy
            najbardziej cierpiałam, byłam sama. Moja rodzina, która uważa, że skoro jestem
            po 30-stce i tak długo nie mieliśmy dzieci, to sama sobie na to zasłużyłam.
            Moja mama gdzieś tam w głębi sądzi, że poroniłam, bo używałam tamponów. Ile
            mogłam ryczeć przed przyjaciółkami?? One tego nie przeszły, więc nie potrafią-
            mimo najszczerszych chęci - zrozumieć i same się boją. A przecież jakoś trzeba
            się pozbierać, także ze względu na najbliższych. Gdybym wtedy znalazła to
            forum, to jestem PEWNA, że nie umierałabym z rozpaczy tak długo. Dowiedziałabym
            się, że nie jestem sama - a tego najbardziej mi było potrzeba, bo porodnienia
            (jak widać i z tego wątku, niestety) to wciąż temat tabu.
            Teraz staram się wyłapać z forum wszystkie za małe pęcherzyki, niebijące
            serduszka, plamienia, zabiegi - bo wiem, że mogę pomóc, gdyż sama to przeżyłam.
            I właśnie to sprawia, że może to okropne doświadczenie miało jakiś sens?
            Wierzę, że jeśli pomogłam skrócić cierpienie chociaż jednej dziewczynie, która
            poroniła, to jest ok. Ja byłam z tym wszystkim sama i to dopiero był horror.
            Też pamiętam taki wątek, że po przeczytaniu 1 zdania zalałam się łzami i miałam
            je w głowie przez kilka dni. Zamknęłam go od razu ale obserwowałam liczbę
            postów i cieszyłam się, że ktoś się dopisuje, a to na pewno pomoże jego
            autorce. Więc można sobie jakoś z tym poradzić.
            Nie potrzebujemy forum, na którym są same ochy i achy - bo w ciąży jest różnie
            i daleko jej czasem do błogosławionego stanu (Ja i tak wszystkim muszę w kółko
            mówić, jak się wspaniale czuję - takie są oczekiwania, wiecie, "ciąża to nie
            choroba" ależ mnie wkurza taki tekst smile I tylko tutaj mogę poskarżyć się na
            chandrę, męża, bezsenność, strach.
            Świat jest smutny, Groszkowamamo, ale na szczęście także my tu jesteśmy i
            dzięki temu trochę łatwiej na nim się żyje smile) A że niektórzy jeszcze nie
            dorośli - to też dobrze, bo nikomu nie życzę swoich przeżyć, więc liczba
            nieszcześcia na świecie jest o nich mniejsza. I niech tak pozostanie smile
            Pozdrawiam z nadzieją, że to incydentalny wątek,
            jaga 30T







            • kasiagleb Re: do jaga 2003 09.12.03, 11:23
              mam wielką prośbę, jeśli możesz odezwij się do mnie na adres prywatny
              kasiag@btp.com.pl
              z góry dziękuję

              Kasia mama Jasia
        • adzia_a Właśnie - troszkę empatii... 08.12.03, 12:57
          Wiesz, rzeczywiście coś w tym jest, że wiele osób chce po prostu, aby je ktoś
          wysłuchał, pocieszył - to całkiem ludzkie, każda z nas ma taką potrzebę.

          Tylko, że z tym trzeba jednak chyba wiele ostrożności i własnie tej empatii - w
          końcu wyobraźcie sobie sytuację, kiedy idziemy odwiedzić kogoś bliskiego w
          szpitalu przed operacją i popwiadamy mu, jakie cierpienia, powikłania i bóle
          przeżył ktoś inny w podobnej sytuacji...No nie wiem, ja bym nie chciała tego
          słuchać. Obiektywnie - to to jest prawda. Subiektywnie - nie każda prawda
          nadaje się do wygłaszania w kazdych okolicznościach.

          A że mam obserwa\cje takie jakie mam...No właśnie, sama nie wiem, dlaczego np.
          przed moim porodem tyle dziewczyn zniechęcało mnie np. do nauki oddychania "Bo
          jak mnie zaczęło boleć to zapomniałam o oddychaniu i w ogóle poród to koszmar" -
          podczas gdy teraz z doświadczenia wiem, ile ta nauka może ułątwić.

          Nie chodzi o to, żeby ogłaszać wszem i wobec, że poród nie boli, bo boli jak
          diabli. Ale można do tego podejść konstruktywnie - podzielić się swoją wiedzą
          na temat technik radzenia sobie z bólem, na temat znaczenia obecności ojca przy
          porodzie, na temat prawa do zzo, można pogadać technicznie, zamiast epatować
          opisem swoich cierpień. No bo czemu te opisy miałyby służyć? Czy kogoś będzie
          mniej przez to boleć?

          Nie potrafiłabym straszyć dziewczyny w pierwszej ciąży opisem swojego porodu.
          Raczej zawsze rozmawiając z takimi osobami, staram się położyć akcent na to, że
          nad tym bólem można próbować zapanować i można się tego nauczyć.
          • melka_x Re: Właśnie - troszkę empatii... 08.12.03, 13:09
            Ja jakiś czas temu opisałam swoją historię, która nie skończyła się dobrze.
            Jakoś rozumiem Malwes, pamiętam że długo zastanawiałam się czy opisywać to. W
            końcu zatytułowałam post w sposób, który moim zdaniem nie pozostawiał
            wątpliwości, że to będzie smutne, sądziłam że jak ktoś nie będzie tego chciał
            czytać, to nie zajrzy. Ogrom wyrazów współczucia, wielki ładunek empatii który
            dostałam w odpowiedzi sprawił, że wydawało mi się, że nie zrobiłam nic złego.
            Chyba myliłam się i naprawdę mogę to zrozumieć. Przykro mi tylko potwornie
            Malwes, że uważasz, że zrobiłam to dlatego, że „myślę tylko o tym, dlaczego
            mnie to spotkało i dlaczego inni mają mieć lepiej, niech wiedzą jak może być
            strasznie!”
            Napisałaś też „zazdrość i rozczarowanie jest ludzką rzeczą ale trzeba się
            starać z tymi
            uczuciami jakoś walczyć” czemu sądzisz, że ja czuję zazdrość, że to było
            motywacją do wysłania mojego postu? Mam 3 przyjaciółki, które mają małe dzieci
            i nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się ich szczęściem. Kiedy mijam maluchy w
            wózkach uśmiecham się do nich, bo w każdej dziecięcej buzi widzę okruchy mojej
            córeczki, każde dziecko (a nie zawsze tak było) budzi teraz moje rozczulenie.

            Rozumiem, że możesz nie życzyć sobie obecności na forum takich osób jak ja,
            ale nie osądzaj mnie. Nie feruj takich łatwych wyroków o małodusznych
            motywacjach osób, które wieszają smutne posty. Krzywdzisz nas takimi
            podejrzeniami. Pozdrawiam

            p.s. nie będę więcej wypowiadać się na tym forum, nie dlatego że sie
            obraziłam, ale po częsci rozumiem Malwes, napisałam teraz tylko po to by
            prosić, by nie przypisywać takim osobom jak ja złych intencji.
            • jaga2003 Re: do Melki 08.12.03, 13:25
              Melka - nie znikaj stąd, proszę!
              Właśnie Ty możesz bardzo pomóc innym dziewczynom! I sama sobie też, pisząc do
              innych. Pamiętam Twój wątek - chociaż nie miałam odwagi go przeczytać. Ale
              widziałam, ile dostałaś odpowiedzi i jeszcze piszesz, że Ci to pomogło.
              Na pewno - niestety -wcześniej czy później znajdzie się tu ktoś o podobnym
              doświadczeniu i będzie Wam obojgu łatwiej.
              Nie chowaj się ze swoją tragedią, to nic nie pomaga, a wręcz pogarsza sprawę.
              Myślę o Tobie często i nie chcę zapomnieć, że i takie doświadczenia zdarzają
              się w życiu.
              Pozdrawiam i trzymaj się,
              jaga



              • majcia74 Re: do Melki 08.12.03, 13:34
                Melka nie świruj! Nigdzie nie odchodź!smile
                Chociażby dlatego, że dzięki Tobie wiem, że trzeba uważać na piguły
                pediatryczne w Orłowskim, a w styczniu do niego się właśnie wybieram.
                No i z innych powodów o których napisałaś w swoim pięknym wątku o córeczce, ale
                już się o nich nie wypowiem żeby więcej nie straszyć...

                Pozdrawiam serdecznie
                Maja i Groszek /35tyg./
                • malwes Re: do Melki i innych 08.12.03, 14:45
                  Ja nie wiem, czy wy czytacie w ogóle to,co jest napisane w postach czy tylko
                  rzucacie okiem a potem pełne emocji produkujecie długie rozżalone posty?

                  Melko, czy ja gdziekolwiek napisałam, żeby nie pisać o trudnych przeżyciach????
                  Napisałam, i wydaje mi się, że dość wyraźnie, żeby pisać ale zastanowić się nad
                  formą i tym, co chcecie przekazać.

                  Właśnie twoje posty były przykładem trudnej wypowiedzi ale takiej, która ani
                  nie zranila ani niepotrzebnie nie przestraszyla innych. Z tytułu wątku
                  wynikało, że post nie jest radosny. Można się więc było zdecydować czy czytać
                  czy nie. Oprócz ogromnego współczucia, mozna było wysnuć z tego pewne wnioski i
                  o szpitalach i o lekarzach i o życiu w ogóle... W twoich wielu późniejszych
                  postach też jest wiele ciepła, ostrożności i dobrych porad dla innych. Radzisz
                  a nie straszysz a to jest ta ogromna różnica, której niektórzy nie widzą. Po
                  prostu z wszystkim należy zachować umiar. Bo pewnien styl wypowiedzi może być
                  krzywdzący. Wyjaśnię wam może na przykładzie.
                  W jednym z postów kiedyś dziewczyna pytała, czy ma się martwić silnymi bólami
                  brzucha w początkach ciąży. Wcześniej plamiła ale była po wizycie lek. i brała
                  leki. Jedna z odpowiedzi na jej pytanie brzmiała:
                  "Kochana, ja też tak miałam. Mimo leków zaczęło mnie boleć a w nocy było już po
                  wszystkim..."
                  Jak uważacie, czy taki post wniósł coś konstruktywnego do jej życia,
                  samopoczucia czy, jak piszecie, wiedzy o ciąży?
                  Inny przykład:
                  Dziewczyna pyta jak wygląda nacięcie krocza, jak się to robi, itp... Jedna z
                  odpowiedzi mówi o tym, że nacinanie krocza było najgorszym doświadczeniem w
                  życiu autorki! Na samą myśl przechodzą jej dreszcze...". Pytająca zdobyła jakąś
                  wiedzę o nacinaniu krocza? Nie lepiej było napisać, że to bywa bolesne, bywa
                  nieprzyjemne ale nalezy dopilnować aby położna uprzedziła o tym, zrobiła to na
                  szczycie skurczu,itp?
                  A z własnych doświadczeń: leżąć w szpitalu złapałam silną infekcję bakteryjną.
                  Jedna z koleżanek powiedziała mi, że ona też tak miała i że zaraz odejdą mi
                  wody i będę miała po ciąży". Pomogła mi w czymś? Wyżaliła się w "odpowiedni
                  sposób" Oprócz tego, że z nerwów zakrwawiłam i rzeczywiście gdyby nie personel
                  to bym "miała po ciąży". A na drugi dzień usłyszałam, że owszem, nie leczone
                  infekcje moga prowadzić do powikłań ale jeżeli są wcześnie zdiagnozowane,
                  odpowiednio leczone, to nie zrobią krzywdy ani mnie ani dziecku i że akurat ten
                  szczep bakterii nie jest aż tak złośliwy?

                  Niestety na forum jest mnóstwo wypowiedzi w tym stylu, które w niczym nie
                  pomogą. I ani mnie, ani myślę autorce wątku, nie chodziło o to, żeby nie pisać
                  o trudnych porodach, tylko nie ubierać tego w historie rodem z horrorów.

                  Dlaczego zakładasz, Melko, że ja akurat tobie albo komuś personalnie
                  przypisałam chęć zranienia innych? Niestety, wybacz - to że ty jesteś uczciwą
                  osobą nie znaczy, że po ulicach,szpitalach, forach nie chodzą właśnie takie
                  osoby, które uwielbiają przerzucać swój strach i żal na innych. Może miałaś
                  szczęście, że ich nie spotkałaś, ale niestety się zdarzają. Nie pomyślałaś o
                  tym, że może ja też przeżyłam jakąś tragedię? Może nie jedną a więcej i że może
                  jestem po prostu ostrożna z wypowiadaniem się na ten temat w postaci "Przeżyłam
                  horror!" I tylko o to mi chodziło. Zeby myśleć o tym co i jak się pisze. Moje
                  wypowiedzi nie miały nic wspólnego ani z tobą ani z nikim personalnie. I
                  właśnie mnie teraz jest przykro, bo nie wiem na jakiej podstawie odniosłaś moje
                  posty do siebie, rozżaliłaś się na forum na temat tego jaka jestem,nic o tym
                  nie wiedząc.

                  Nie mam do nikogo żalu, że pisze o czymś ciężkim na forum, ale podpisuję się
                  pod apelem autorki wątku, żeby pisać o tym w sposób, który naprawdę coś wniesie
                  dobrego do życia tych, którzy proszą o pomoc czy informacje na forum. Każde
                  ostrzeżenie, czy opis własnych złych doświadczeń można przedstawić w formie,
                  która nie będzie jedynie źródłem niepotrzebnych frustracji. A przecież same
                  wiemy, że będąc w ciąży odbiera się pewne rzeczy w sposób dużo bardziej
                  emocjonalny niż zwykle i nie ma się na to wpływu.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • amoga Re: do Melki i innych 08.12.03, 15:18
                    Uwazam, ze to co napisala Malwes to jedna z najmadrzejszych wypowiedzi na tym
                    forum jakie czytalam. Mysle, ze zaszlo tu jakies potworne nieporozumienie i
                    dlatego wiele dziewczyn pisze z takim oburzeniem i wielkimi pretensjami do
                    Malwes. Czytajac wszystkie wypowiedzi Malwes NIE ZNALAZLAM ani jednego slowa
                    czy zdania, ktore negowaloby w jakikolwiek sposob osoby opisujace swoje lub
                    zaslyszane historie,ktore obrazuja ludzkie cierpienie!!!! Natomiast przez
                    wszystkie watki Malwes przewija sie caly czas jedna prosba... Nie o to zeby nie
                    pisac o tragediach z jakimi spotykamy sie my przyszle lub obecne mamy ale o to
                    zeby przekazac te niewatpliwie przykre informacje w odpowiedni sposob. Uwazam,
                    ze takie informacje sa bardzo wazne a przekazane w odpowiedni sposob moga byc
                    zrodlem bezcennych informacji dla rodzicow,ktorzy oczekuja na swoje maluszki i
                    modla sie zeby szczesliwie przyszly na swiat.
                    Calkowicie zgadzam sie z Malwes i uwazam, ze wszystkie wypowiedzi negujace ja
                    wynikaja ze zwylkego nieporozumienia badz blednego odczytania jej intencji!
                    Pozdrawiam Aga i 37 tyg. Damianek
                  • katarzyna.br Re: do Malwes i pozostałych - odwołuję swój apel 08.12.03, 15:18
                    Ale powiało grozą!! Nie wiedziałam, że mój apel o horrorach wywoła inny horror.
                    Mam wrażenie że wiele osób żle zrozumiało moje intencje. Jest mi bardzo
                    przykro, że innym jest przykro, że wystapiłam z takim apelem. Chciałam również
                    przeprosić Malwes, bo to przecież przez mój "głupi" pomysł zostałaś zaatakowana
                    z taką zaciętością.

                    Chciałabym jedynie aby osoby piętnujące innych stwierdzeniami, że są "podłe,
                    bezduszne,i bez serca" ugryzły się w palec i nie pisały takich rzeczy. Czemu to
                    służy?

                    Dlatego apeluję do wszystkich aby porzucili chęć wypowiedzenia się na ten
                    temat, bo kolejne osoby będą obrażać innych a te następne poczują się urażone
                    i naprawdę same stworzymy jakiś hooror.

                    Pozdrawiam
                    • martynka30 Re: do Malwes i pozostałych - odwołuję swój apel 08.12.03, 15:33
                      To ja napisałam, że Malwes jest bez serca. Wbrew temu co pózniej napisała, jak
                      byk stoją w jej wcześniejszych wypowiedziach dwa zdania. Jedno, że forum to
                      nie jest odpowiednim miejscem do pisania o obumarłych ciążach! Drugie to, że
                      osoby wieszające takie posty nie umieją sobie poradzić z zazdrością! I na tej
                      podstawie napisałam, że Malwes jest osobą bezduszną. Jej ostatnia wypowiedź
                      jest już rzeczywiście stonowana i z wieloma zdaniami mogę się zgodzić. Ale nie
                      zmienia to faktu, że w początkowych postach zapędziła się. Pozdrawiam
                    • martynka30 Re: do Malwes i pozostałych - odwołuję swój apel 08.12.03, 15:38
                      katarzyna.br napisała:


                      Chciałam również
                      > przeprosić Malwes, bo to przecież przez mój "głupi" pomysł zostałaś
                      zaatakowana
                      >
                      > z taką zaciętością.
                      >
                      Przepraszam, jeśli zapędziłam się, ale Katarzyno, a jak Twoim zdaniem poczuły
                      się osoby, które powiesiły kiedyś smutne posty, a teraz dowiedziały się od
                      Malwes, że uczyniły to powodowane zazdrością? Naprawdę dziwisz się, że tak
                      krzywdzące zdania wywołały zaciętość?

                      • malwes Oj dziewczyny.... 08.12.03, 16:02
                        Katarzyno.br.
                        Nie przepraszaj za nic. Nic się nie stało. Posty na forum wywołują czasem wiele
                        emocji ale to chyba dobrze. Uczymy się czegoś o sobie i o innych a przecież to
                        też czemuś służy. Jesteśmy różne, na wiele spraw reagujemy inaczej a wszystkie
                        takie zdarzenia jak ten wątek też coś wnoszą do naszego życia.

                        Martynko30
                        Po twoim poście przejrzałam jeszcze raz wszystkie swoje wypowiedzi i...

                        Napisałam: "Tak samo czasem zastanawiam się, czy na pewnych forach powiino się
                        pisać o martwych ciążach, utraconych dzieciach, itp..." Tu jak widzisz nie ma
                        zdania, że "forum to nie jest odpowiednim miejscem do pisania o obumarłych
                        ciążach!" "Pewne fora" i "zastanawiam się" to jest różnica w stosunku do tego
                        co napisałaś. To były moje rozważania,wątpliwości na temat tego, że nie każde
                        forum (np. "w oczekiwaniu")nadaje się na każdy wątek.

                        2. Napisałam: "Mnie się po prostu wydaje, że spore grono osób, w przypadku
                        jakichkolwiek trudów w życiu, nie myśli o tym, że "jest mi
                        źle, jestem nieszczęśliwa bo mnie to spotkało" tylko o tym, że "dlaczego mnie?"

                        Pisałam o życiu, o ludziach ogólnie, głownie myśląc o niektórych moich
                        znajomych. Nigdzie nie napisałam, że to się odnosi do autorek smutnych wątków i
                        cały czas miałam na myśli temat "porodów-horrorów" i "posty-straszaki", które
                        przytoczyłam powyżej.

                        Niemniej jednak, jeżeli zostałam źle zrozumiana, to przepraszam. Na pewno jest
                        coś w tym, że to co mnie się wydaje jasno powiedziane, nie jest tak
                        jednoznaczne dla innych. Nie miałam zamiaru nikogo urazić.

                        Myślę, że warto zarzucić spory, bo przecież nie o to chodzi, żeby sobie robić
                        przykrości, tylko żeby sobie pomagać. Nie raz otrzymałam od was wsparcie na
                        forum i mam nadzieję, że ja również nie raz pomogłam.
                        A ten spór... myślę, że jest dobrą nauką tego, jak pisać, żeby oddać to o czym
                        się myśli i jak pisać aby uszanować czyjeś odmienne zdanie.
                        • martynka30 Re: Oj dziewczyny.... 08.12.03, 16:27
                          Malwes: ja też przepraszam. Pewnie jestem przewrażliwiona, bo sama niedawno
                          poroniłam drugą ciążę (pierwsza skończyła się happy endem), no i po tym
                          zdaniu, że zastanawiasz, czy to odpowiednie miejsce by pisać o smutnych
                          rzeczach itd. poczułam się niemile widzianasad. Ciesze się, że to nie bylo
                          Twoją intencją i przyjmijmy cześć, że tej dyskusji za gigantyczne
                          nieporozumieniesmile))

                          Natomiast co do straszenia, to już bez żadnych złosliwości, zupełnie spokojnie
                          i naprawdę życzliwe ja mam inne zdanie. Ja np. pamiętam posty w odpowiedzi na
                          niepokój jednej z dziewczyn, ktora plamiła. Niemal wszystkie były
                          uspokojające, że pewnie to nic poważnego, że one to też miały i wszystko było
                          ok itd. Tylko jeden post był "straszący", dziewczyna napisała że u niej
                          plamienie skończylo sie poronieniem. Zapamiętałam ten post i kiedy sama
                          zaczęłam plamić wpadłam w panikę i histerię. Dzięki temu nie miałam żadnych
                          oporów żeby zbudzić męża i lekarza w środku nocy. Pojechaliśmy do szpitala i
                          okazało się na USG, że płód rozwija się dobrze. Mimo tego krawienie zaczęło
                          być żywoczerwone, poleciały jakieś skrzepy itp, zatrzymano mnie w szpitalu z
                          rozpoznaniem "poronienie zagrażające". Według mojego lekarza przyczyną
                          krawienia była chwilowa niedomoga hormonalna. Czasem zdarza się, że ciałko
                          przestaje już funcjonować, a łożysko jeszcze nie zaczyna. Ciąże utrzymałam
                          dzięki potężnym zastrzykom hormonów, a lekarz nie ukrywał że gdybym z tym
                          czekała to możliwe, że nie udało by sie jej uratować. Więc ja jestem ogromnie
                          wdzięczna tej dziewczynie, która tak mnnie przestraszyła, gdyby nie ona
                          czekałabym. Podobne odczucia mam gdy czytam np. pytania o przedwczesne skurcze
                          i widze morze odpowiedzi, że to na pewno tylko skurcze przepowiadające. W
                          wiekszości przypadków pewnie tak, ale to ZAWSZE trzeba sprawdzić u lekarza,
                          więc czasem takie "straszenie" przydaje się. Przyznaję Ci natomiast rację, że
                          warto zadbać o formę. Pozdrawiam bardzo serdecznie
                      • rrenata Re: do Malwes i pozostałych - odwołuję swój apel 08.12.03, 16:21
                        Płakałam czytając wypowiedzi Melki, a czytałam je z własnego wyboru! Marzyłabym
                        dowiedzieć się, że jej się udałosmileSama też niedawno napisałam rozżalona, kiedy
                        znany lekarz po badaniu USG rozpoznał poronienie zagrażające, po czym szybko
                        się pożegnał zostawiając mnie rozdygotaną samą sobie. Sama doświadczyłam, że
                        takich chwilach nie myśli się przy pisaniu posta o jego merytorycznym rzesłaniu
                        czy też użyteczności. Forum spełnia wiele funkcji - informuje,pozwala się
                        wypłakać,daje punkt odniesienia (wejdźcie na forum "Praca", żeby się przekonać,
                        jak cudowne i wspierające jest to nasze smileMam już nastoletniego syna, a w
                        marcu oczekuję córki, której przyjście na świat mnie po prostu przeraża - tzn.
                        aspekt techniczny tego przyjścia - bóle porodowe, cięcie, obolałe piersi - same
                        dodajcie, co jeszcze.
                        Ale czym jest ten strach wobec bólu utraty dziecka po dwumiesięcznej walce? To
                        mi właśnie uświadomił post Melki i innych dziewczyn doświadczonych w tak
                        straszny sposób.
                        Życzę sobie i nam wszystkim więcej zrozumienia, lekkiego porodu i zdrowych
                        maluchów smile
                        Renata (z Heleną, którą, jak Bóg pozwoli, wyściskam na początku marca)
                        • melka_x Re: do Malwes i pozostałych - odwołuję swój apel 08.12.03, 17:24
                          Jeszcze raz dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Jesteście wspaniałe! A do
                          Malwes: cieszę się z tego co napisałaś w ostatnim poście, czuję się dzięki
                          temu znacznie lepiej. I skoro już nieporozumienia zostały zażegnane to może
                          jednak warto wrócić do dyskusji? Malwes i Katrzyna: uważam, że jeśli kobieta
                          wie dobrze, jakiego typu są komplikacje, jakie są rokowania to straszenie jej
                          jest naprawdę... no szkoda słów, przykro mi że coś takiego spotkało Malwes.
                          Ale sądzę, że posty które uwzględniają i najgorszy wariant zdarzeń są
                          potrzebne. Ja nie mogę się z tym pogodzić, że w momencie gdy poczułam skurcze
                          nie pojechałam do razu do lekarza, może te dwa dni wcześniej coś by zmieniły.
                          Może i nie, ale pewności nie mam. A ja się sama uspokojałam, że to skurcze
                          przepowiadające i było mi głupio w weekend dzwonić do lekarza, pojechalam
                          dopiero w poniedziałek. Dziś żałuję, że nikt mnie nie nastraszył. Podobnie
                          rzecz ma się z porodem, gdybym trafiła na post opisujący możliwe powikłania po
                          cc, może sama bym ich uniknęła. A tak nie wiedziałam na co zwrócić uwagę. Na
                          pewno nie należy się straszyć, ale warto sobie uświadamiać możliwie
                          konskwencje pewnych powikłań, o ile można im jakoś przeciwdziałać. No a przy
                          okazji: to ja też lubię czytac optymistyczne historie, one mi uświadamiają, że
                          to własnie jest normalne, a nie to co mnie spotkało. A skoro tak to zaczynam
                          wierzyć, że i mnie kiedyś się uda. Pozdrawiam mamusie, wszystkie groszki i
                          fasolki
                          • malwes Wracając do tematu 08.12.03, 20:22
                            Melko i pozostałe forumowiczki... Cieszę się, że już minęły emocje i można
                            spokojnie wrócić do wątku. To naprawdę bardzo dobrze, że można się wymienić
                            doświadczeniami na forum i naprawdę głęboko wierzę, że niejedna z nas uniknęła
                            wielu komplikacji właśnie dzięki poradom innych.
                            Smutne jest natomiast to, że tak naprawdę właśnie lekarz powinien być
                            najlepszym źródłem informacji i podporą w czasie ciąży a niestety często tak
                            nie jest. I my, a przynajmniej ja, czuję się często niepewnie w takich
                            sytuacjach. Zawsze jest gdzieś ta wątpliwość gdzie jest granica między
                            asertywnością, prawem do informacji a podważaniem kompetencji czy
                            natarczywością. Zawsze mnie trochę martwi to, jak ktoś na forum prosi o poradę,
                            pisząc, że wizytę lekarską ma za tyle i tyle dni. Stąd wniosek, że wiele z nas
                            nie ma możliwości zwrócenia się do lekarza z zapytaniem po prostu przez
                            telefon. Człowiek się zawsze tak jakoś krępuje, czy oby nie przesadza, czy
                            wypada, itp. Ale wiecie co, ostatnio, zupełnie przypadkiem poznałam lekarza,
                            który nie pracował prywatnie i na najzwyklejszym dyżurze na izbie przyjęć,
                            mając wiele pacjentek podobnych do mnie, objął mnie i powiedział "Nie płacz,
                            babo, będziesz miała gorsze powody do tego". I dał mi numer komórki, i
                            odpowiedział na kilka moich sms-ów... nie mając w zasadzie z tego
                            nic "materialnego". I wtedy trochę gdzieś zaświecił mi się w głowie jakiś
                            promyk, że jednak są lekarze, którzy naprawdę mają powołanie i kochają to co
                            robią i robią to bezinteresownie. Tylko "wystarczy" mieć szczęście ich spotkać.
                            Tak dobrze by było, byśmy mogły liczyć w pierwszej kolejności nie na siebie,
                            nie na forum i nie na łut szczęscia tylko na lekarza, który rozwieje nasze
                            wątpliwości.
                            Pozdrawiam i wszystkim nam tego życzę.
                            • tjoanna Re: Wracając do tematu 08.12.03, 20:38
                              Gosiu, to nie jest takie proste. Ja mam WSPANIAŁEGO lekarza. Dał mi telefon i
                              mogę dzwonić, kiedy tylko potrzebuję. Ale powiem Ci, że wolę pytać o różne
                              rzeczy na forum właśnie. Dlaczego? Bo lekarz też człowiekwink Jakoś mi tak
                              niezręcznie zawracać mu głowę, jeśli nie jest to konieczne. Przecież on ma
                              mnóstwo pracy, ma też własną rodzinę i szczerze mówiąc czasem mi szkoda, że
                              taki świetny człowiek ma tak niewiele czasu dla siebie i swoich najbliższych.
                              Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy: często chodzi nam o poradę, ale nierzadko
                              też o zwykłe wygadanie się i podzielenie doświadczeniami, nieprawdaż?smile
                              Joanna
                              • malwes Re: Wracając do tematu 09.12.03, 12:53
                                A no pewnie, że nie proste. Lekarz nie jest w stanie żyć problemami wszystkich
                                swoich pacjentów w dzień i w nocy. Sama mam zawsze wyrzuty sumienia jeśli juz
                                muszę zadzwonić. Swoją drogą ciekawe, jak rozwiąże się teraz ta sprawa nocnych
                                dyżurów pełnionych przez lekarzy rodzinnych...? Ale to już zupełnie inna sprawa.
    • elasz4 Re: Apel: dość horrorów o porodzie !!! 09.12.03, 14:01
      Przykro mi, ale nie zgadzam sie z tobą (katarzyną.br) uważam, że skoro miałam
      ciężki poród to dlaczego mam to ukrywać. Dla mnie osobiście to był koszmar, a
      pózniejsza opieka w szpitalu kwalifikowała się pod prokuratora, ale uważam też,
      że przecież ktoś może na pewne rzeczy się przygotować wiedząc co może taką
      osobę czekać. Poza tym uważam, ze takie wątki czytają tylko osoby, które chcą
      to usłyszeć. Ja np. wychodziłam z założenia, że wolę się przygotować na coś
      gorszego a potem się miło rozczarować.
      Dlatego uważam, że każdy powinien mieć prawo wyboru jeśli ktoś chce wiedzieć to
      dlaczego nie opowiedzieć mu prawdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka