Dodaj do ulubionych

Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie...

11.07.09, 22:13
Witam
Jestem tu pierwszy raz. Jestem w 17 t.c. - to moja pierwsza ciążą, mam 25 lat, można powiedzieć, że ciąża nie była dla nas z mężem wielkim zaskoczeniem, choć trudno uznać ją za "zaplanowaną", była chciana.
Przeglądam forum, czytam Wasze posty i ja też postanowiłam napisać - może ktoś coś podpowie, dopowie, skomentuje.
Od jakiegoś czasu chyba dopada mnie jakieś przygnębienie. Wydaje mi się, że wciąż nie czuję więzi z maluszkiem w moim brzuchu, nie potrafię do niego mówić, nie marzę o tym, żeby już się urodził. Bardzo chciałabym urodzić córeczkę (pochodzę z "babskiej" rodziny), tymczasem USG w 13 t.c. raczej potwierdziło, że to chłopiec. Samo moje nastawienie, to, że nie jest mi wszystko jedno jaka płeć, że jest mi żal, że to nie dziewczynka powodują u mnie wyrzuty sumienia, że coś ze mną nie w porządku, że nie jestem gotowa, skoro nie potrafię oczekiwać i mysleć o tym "żeby tylko było zdrowe", myślę o tym, że chłopca nie będę umiała wychować, że z chłopcami jest więcej kłopotów (ot, same tzw. stereotypy). Nikomu nie przyznaję się, co tak naprawdę dzieje się w mojej głowie, ale czuję się z tym fatalnie, jakbym robiła coś złego i głupiego. Dopadają mnie zupełnie błahe lęki, że za dużo tyję, że nie wrócę do swojej figury, że będę miała rozstępy, choć nigdy nie należałam do osób, spędzających godziny u kosmetyczki, w solarium, przed lustrem. Wiem doskonale, że to nie najważniejsze, ale dlaczego tak mnie to męczy??
teraz dochodzi do tego jeszcze lęk przed porodem (tak, wiem, że to jeszcze wcześnie, ale już teraz zaczynam się bać...), bólem, całym tym, jak ktoś tu zauważył "obdarciem z kobiecości". Mam wykształcenie medyczne, byłam wielokrotnie na porodówce, więc mam większą niż przeciętna wiedzę i teoretyczną i praktyczną. Ale to wcale nie pomaga.
Bardzo proszę, nie drwijcie ze mnie, może któraś z Was czuła to samo? Może potraficie coś doradzić? Jest mi ciężko, proszę o pomoc bardziej doświadczonych.
Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • wimperga Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 11.07.09, 22:29
      Wszystko z Tobą tak. Nie każda przyszła mama musi kochać dziecko od momentu
      ujrzenia dwóch kresek na teście. Miłość może przyjść dopiero po porodzie, a
      nawet później. Nie zadręczaj się - na pewno będziesz najlepszą matką dla
      swojego dzieckasmile.
    • ciociacesia bedzie dobrze. 11.07.09, 22:31
      idz z mezem do fajnej szkoły rodzenia. jesli jestes z warszawy polecam szkołe
      magdy witkiewicz, uczul go na objawy depresji poporodowej, w tej szkole było
      całe spotkanie poswiecone zmianach w zwiazku po porodzie, baby blusie i takich
      tam. to wazne zebyscie byli przygotowani na zmiany, a wszystko sie ułozy, ja
      przez cała ciaze miałam fatalne nastawienie do mojego stanu, ciagle kłótnie o
      głupoty, irracjonalne leki, mysli samobójcze i inne bajery. pod koniec
      przytłaczajace poczucie winy ze bede fatalna matka i szkoda niewinnego
      dzieciaka. poród był niesamowity smile fantastyczna przygoda, dzieciak jest cudny -
      zakochałam sie od pierwszego wejrzenia. maz niby tez ale ostatnio przyznał ze
      wiez prawdziwa zazal czuc dopiero koło 5tego miesiaca - kiedy z dzieckiem juz
      mozna sie troche porozumiec
      a co do twoich nastrojów teraz - masz wykształcenie medyczne - wiec wiesz ze to
      w duzej mierze hormony nasilaja naturalne lęki przy wielkiej zmianie zyciowej.
      analizuj swoje odczucia pod tym kątem to pomaga nie stracic zmysłów, a wiez z
      płodem pewnie sie nawiaze jak poczujesz kopniaki smile a jak nie to po porodzie.
      jakbys chciała pogadac to napisz na steffburton@yahoo.com
    • lilabe1 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 11.07.09, 22:34
      To wszystko dziwne co piszesz - ciąża chciana ale cię nie cieszy.
      Oczekiwałaś dziewczynki a to chłopiec - rozczarowanie - chociaż to
      pierwsze dziecko i na dziewczynkę masz jeszcze szansę . To czy jest
      zdrowe nie jest dla ciebie najważniejsze . Masz rację - stereotypy (
      także to odarcie z kobiecości jako jedno z nich ) robią z ciebie
      wraka. Weź się w garść, masz rozum i przy jego użyciu podejdź do
      sprawy i nie przejmuj się stereotypami. Może jak poczujesz pierwsze
      ruchy to obudzisz się z tego zaskoczenia i zapałasz miłością
      macierzyńską. Porozmawiaj o tym co się z tobą dzieje z mężem .
      Rozważ wizytę u psychologa jeśli się nic nie zmieni . Weź pod
      uwagę , że nie wszyscy ludzie tak samo przeżywają i są tak samo
      wylewni . Może ty należysz do tych zimnych...
      • mama-1983 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 11.07.09, 22:52
        Wszystko z Tobą jest w porządku nic sie nie martw bedzie dobrze.
        Stwerdzenie płci dziecka w 13 tc ciązy to trochę za wcześnie
      • martabg Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 22:27
        Może ty należysz do tych zimnych...

        To nie ma nic pomiędzy? Albo jest się wylewnym aż do obrzydzenia
        albo jest się zimnym?...
    • easyblue Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 11.07.09, 22:48
      Naprawdę myślisz, ze w swoich lękach jesteś jedyna?smile Chyba nie ma ciężarnej,
      która nie świrowała by na jakimś punkcie, każda z nas zalicza takich szaleństw
      kilka przez całą ciążę, albo towarzyszą jej one cały czas. I ten irracjonalny
      strach przed czy to porodem, czy to płcią dziecka, czy przed
      odpowiedzialnościa... Ja bardzo nie chciałam dziewczynki - zwyczajnie bałam się,
      że nie będę potrafiła poradzić sobie z tymi wszystkimi fatałaszkami, ozdóbkami,
      różowymi pierdółkami itd. Do tego przez pół życia uważałam, że instynktu
      macierzyńskiego u mnie za groszsmile I wiesz, poradziłam sobie całkiem nieźlesmile Nie
      wątpię więc, że Tobie także świetnie się udasmile
      W ciąży szaleją hormony i naprawdę nie da się czasami nic z tym zrobićsmile
      Głowa do góry, dobrze będziesmile))
    • ollasja Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 11.07.09, 23:08
      Dziękuję dziewczyny smile
      Niby wiem, że hormony. Ale to też jakoś nie pomaga. Szczególnie, kiedy wybucham
      gniewem lub płaczem.
      Mąż bardzo cieszy się i czeka na malucha, choć nigdy nie ukrywał, że chciałby
      córeczkę (u niego w rodzinie sami faceci, a w dodatku same z nimi kłopoty, co
      też nie nastraja mnie optymistycznie sad ). O dziecku mówi w rodzaju żeńskim,
      nasza córeczka, co wcale mi nie pomaga sad((
      Gdzieś w środku czuję, że to będzie chłopak, podświadomie chyba staram się
      myśleć o synku, jakby nieustannie przekonując siebie, że chłopcy też są "fajni",
      staram się patrzeć na mijane na ulicy maluchy tej płci "życzliwie" itd.Na urocze
      dziewczynki staram się nie patrzeć, bo czuję takie ukłucie zazdrości. I
      jednocześnie czuję się już tym zmęczona, jak w paranoi jakiejś... do tego
      dochodzą te leki, o których pisałam, no i mamy już komplet.
      Cieszę się, że mogłam się trochę wygadać i jeszcze raz dziękuję za Wasze wypowiedzi.
      • anutek115 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 11.07.09, 23:55
        Jakbym swoje wynurzenia czytła sprzed lat czterech (jak ten czas leci wink))! No,
        poza obawami o figurę, jakoś o tym nie myślałam. Ale za to teraz już na pewno z
        wyżyn mojego doświadczenia wink mogę cię zapewnić, że chłopca wychowuje się na
        poczatku tak, jak dziewczynkę. A potem się go poznaje jako człowieka i juz nie
        sposób sobie wyobrazić, że mógłby być córeczką i mieć jakoś inaczej na imię, i w
        ogóle, jak to? Przecież wtedy byłby obcy!

        A nawet byliby, bo mnie się przytrafiło dwóch synów (pięć lat temu byłam pewna,
        że nie będę miała żadnego, a jeśli tak, to sobie zupełnie nie poradzę, bo też
        jestem z babskiej rodziny i nigdy nie miałam do czynienia z niemowlakami płci
        męskiej). Rozumiem cię. Dobrze pamiętam, co czułam, jak popłakałam się na USG,
        jak sobie mówiłam, że jestem potworem, bo dziecko jest zdrowe, a ja zamiast się
        cieszyć opłakuje córeczkę, której nie mam, że jestem wyrodna, że żal mi mojego
        syna...

        Teraz mi nie żal smile. A poród może być cudowny - mój był, i nieustannie, od paru
        lat twierdzę, że gdyby można było, rodziłąbym co tydzień smile)).

        Będzie dobrze. To minie.

        Ale jesli nie minie - POSZUKAJ POMOCY. Nie daj sobie wmówić, że to hormony, że
        sobie wmawiasz, że się piescisz, że masz fanaberie, że tyle kobiet przed tobą
        tak miało i przezyło. No przeżyło, ale czy to oznacza, że masz się męczyć?

        Pozdrawiam!
      • sysia000inc Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 15.07.09, 11:17
        Kochana, jeżeli chodzi o nastroje...nie schizuj się, jak już sama powiedziałaś hormony - a świadomość tego,że to one są właśnie przyczyną wcale nie pomaga...tyle tylko,że wiesz skąd się to bierze.pozwól im poszaleć jeszcze trochę i powoli wszystko przybierze pożądany obrót....
        natomiast, jeżeli chodzi o płeć Bobaska... Mężowi się nie dziwię, zazwyczaj Tatusiowie chcą mieć córcię hehe. Ale wierz mi, jak już zobaczysz swojego Bobaska...nie ma większej miłości. U mnie było podobnie, wszyscy chcieli,żeby była dziewczynka. Urodził się Kubuś, który dał całej rodzince tyyyle szczęscia, jest najcudowniejszym Facetem mojego życia. Od 8 lat nie przestaje mnie dziwić fakt, jak bezwarunkowo można kogoś kochać.
        Teraz mamy drugą pociechę w drodze, już wiem że to będzie Dziewczynka,umieramy z radości, ale ja po cichutku wiem, że drugi chłopczyk był by dla mnie równie wielkim szczęściemsmile Uwierz w to, że natura bierze górę nad rozumem i te uczucia 'walą' wink w nas z wielką siłą.Pozdrawiam mocno
    • wakacyjna_iguana Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 00:58
      CZułam dokładnie to co Ty i zrobiłam błąd - nie poszłam w ciąży do psychologa a
      powinnam była iść ... Skończylo się po porodzie półroczną depresją i 1 lek od
      psychiatry. Wnioski wysnuj sama.
    • aphoper1 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 07:46
      Przyznałaś się do swoich negatywnych emocji, to bardzo ważne. Jeśli będziesz je
      tłumić, to wcale nie przejdą, tylko prędzej wpędzą Cię w depresję.
      Ciąża, nawet najbardziej wymarzona, i wychowanie dzieci, nawet najukochańszych,
      to nie sielanka. I nie ma co przed sobą udawać, że wszystko nas cieszy, nic nie
      niepokoi, nie przeżywamy zawodów (ja np. leżę od 19 tygodnia i potwornie mi żal,
      że nie mogę wyjść na spacer, zjeść na siedząco przy stole, że o innych
      przyjemnościach już nie wspomnę, a przecież cieszę się całym sercem z tego
      Dzidziusia, który we mnie rośnie). Masz prawo do lęków i smutków.
      Dobrze by było, żebyś o nich jednak mówiła. Przynajmniej jednej zaufanej osobie
      - tacie dziecka czy przyjaciółce - ale takiej, która nie będzie oceniać, tylko
      wysłucha.

      Pozdrawiam serdeczniesmile
      • lukrecja34 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 08:07
        a z tym stwierdzeniem płci to u nas było tak-w 13 tc USG pokazało prawdopodobnie
        synka więc ja i starszak skakaliśmy do góry z radości a mężowi zrzedła mina,bo
        twierdził,że robił córkęsmile.
        na USG połówkowym wyszło na 100%,że jednak będzie córka-tym razem syn płakał,bo
        marzył o bracie,mąż cieszył się jak wariat a ja musiałam się przestawić na myśl
        o warkoczykach i spinkach do włosów..
        urodziła się córciasmile
    • misnomer Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 11:51
      daj spokoj, w ogole sie nie przejumuj. Mam bardzo podobnie i wiem,
      ze albo samo z siebie zmieni sie moje nastawienie albo zwyczjanie
      przestane widziec te problemy. Za tydz. dowiem sie jaka plec i poki
      co jedyna akceptowalna wersja jest dla mnie chlopiec, jak dowiem
      sie, ze to panna to troche kicha... Ale wiem tez, ze niezaleznie czy
      bedzie chlop, baba czy obojniak - pokocham jak swojesmile
      • ollasja Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 17:03
        dzięki raz jeszcze smile
        pozdrawiam
        • antyka [...] 12.07.09, 18:43
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • malgosiek2 Sygnaturki-suwaczki 12.07.09, 21:25
            forum.gazeta.pl/forum/0,62499,2451881.html
            Przypominam i proszę o dostosowanie swoich suwaczków-sygnaturek do
            prawidłowego rozmiaru.

            Czyli Sygnaturka NIE powinna mieć więcej niż 4 LINIJKI tekstu.
            Wiec tym samym podwójne suwaczki czy duże są do
            poprawienia/zmniejszenia lub wstawienia innych.
        • agick Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 14.07.09, 19:27
          ja i mój mąż chcielismy chłopca - bardzosmile
          teraz juz wiem, że będziemy mieli córeczke, z którą przywitamy się
          za jakieś 5 tygodni. Na początku byłam rozczarowana, teraz czekamy
          na malutką jak na nic innego na swiecie.
          I wiesz co - jak się na finiszu jednak okaże, ze córeczka to jednak
          synuś, będziemy jednakowo szczęśliwi. Ważne, żeby było zdrowe.

          Co do braku więzi, to masz jeszcze czas na jej nawiązanie. Dla mnie
          przełomowym momentem były pierwsze ruchy dziecka - nie te widziane
          na usg, ale te, które poczułam. Teraz jestem już na osttaniej
          prostej i nie ma dnia, zebym nie zastanwiała się, jak ono bedzie
          wyglądaćsmile
    • corkaswejmamy Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 20:08
      jestem w 18, prawie w 19 tc i powiem ci, ze dopiero teraz zaczynam odczuwać ową,
      jak to ujęłaś, "więź". Nie jest to jeszcze nic metafizycznego, po prostu
      zaczynam się cieszyć nie tylko z ciąży, ale również z faktu pozostania mamą po
      raz drugi. Wcześniej, mimo że była to ciąża planowana, tak zwana "staraniowa",
      jakoś nie mogłam psychicznie załapać że ciąża=dziecko. Zupełnie inaczej niż to
      było w przypadku ciąży z córką sprzed ponad 4 lat. Ruchy, które odczuwam od
      kilku tygodni stają się co raz mocniejsze i zaczyna do mnie docierać, że ten
      ktoś pukający to faktycznie dziecko, moje dziecko. Niby oczywiste, a jednak
      jakoś nie bardzo. Na wszystko przyjdzie czas, zobaczysz. Zapewniam, że nie
      jesteś jedyną przyszłą matką, która posiada takie rozterki. Zobaczysz, że będzie
      dobrze, a ty będziesz najwspanialszą matką dla swojego dziecka. Jeszcze będziesz
      się dziwić, że w ogóle coś takiego napisałaś.
    • lilabe1 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 12.07.09, 20:43
      ollasja 11.07.09, 23:08 Odpowiedz Dziękuję dziewczyny
      Mąż bardzo cieszy się i czeka na malucha, choć nigdy nie ukrywał, że
      chciałby
      córeczkę (u niego w rodzinie sami faceci, a w dodatku same z nimi
      kłopoty, co
      też nie nastraja mnie optymistycznie


      To niedobrze że on pielęgnuje podświadomie w tobie to poczucie winy.
      Musisz z nim o tym szczerze porozmawiać żeby tego nie robił.Ta płeć
      to naprawdę nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest wasze zdrowie.
    • lilith76 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 13.07.09, 09:28
      Wszystko z tobą ok.
      Ciąża to nie idylliczne obrazki z gazet o dzidzi, bobo i baby.
      Nie ma jednej, prawidłowej, jedynie słusznej matrycy przeżywania emocjonalnego
      ciąży.
      A huśtawki nastrojów, ambiwalentne uczucia, zamartwianie, czasem poczucie winy,
      to normalka.
      Ja mam ciążę wyczekaną, po poronieniu, a też nie zawsze fruwam pod sufitem
      (17/18 t). A do dziecka ma uczucie bardziej sympatii i odpowiedzialności, niż
      miłości. Pewnie zacznie się zmieniać jak ruchy staną się wyraźniejsze. Też
      marzyłam o dziewczynce, więc od początku nastawiam się na chłopca, by łatwiej
      znieść wynik usg smile
      • ollasja Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 14.07.09, 08:42
        Też
        > marzyłam o dziewczynce, więc od początku nastawiam się na chłopca,
        by łatwiej
        > znieść wynik usg smile

        No właśnie, ja też się nastawiam, bo pierwsze podejrzenie w 13 t.c.
        było, że to chłopiec, a ja nie chcę się czuć rozczarowana przy
        kolejnym USG, które to pewnie potwierdzi. I właśnie to nastawianie
        się na siłę powoli bardzo mnie męczy...

        Wczoraj dopadł mnie kryzys - całe popołudnie przepłakane z "błahych"
        powodów - okazało się, że z powodu urlopu macierzyńskiego będę
        zmuszona poprzestawiać swoje plany zawodowe. Mąż już chyba
        skapitulował, bo pocieszając nie starał się odwoływać do logiki, co
        i tak nic by pewnie nie dało... Dobrze, że choc przestał o Maluchu
        mówić córeczka (poprosiłam go o to wreszcie).
        ech, przynajmniej trochę mi już lepiej po takim wypłakaniu.
        • magdad5 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 14.07.09, 11:27
          Nie martw sie. Mysle, ze wiekszosc kobiet to przechodzi smile.
          U mnie teraz jest latwiej bo to 3. ciaza (nareszcie z upragniona i
          wysniona coreczka) ale powiem Ci, ze kiedy przypominam sobie swoja
          druga ciaze to widze siebie piszaca to co Ty. Kiedy dowiedzialam
          sie w 13tc ze to drugi syn kompletnie sie zalamalam (moj pierworodny
          skakal z radosci) bo zawsze marzylam o corce. I nie sluchaj tych,
          ktorzy Ci mowia ze nie mozna tak egoistycznie podchodzic, ze
          najwazniejsze ze zdrowe itp. itd. Masz prawo do marzen i pragnien.
          Ale wracajac do moich przejsc - cala ciaze nosilam w sobie takie
          male rozczarowanie, plakalam na widok rozowych ciuszkow, nie
          chodzilam do znajomych ktorzy mieli corki. Potem urodzil sie moj
          synek - i to bylo najlepsze co moglo sie zdarzyc. Chlopaki bawia
          sie razem, sa najszczesliwszy na swiecie ze maja brata a teraz
          obydwaj czekaja na siostre (jestem w 28tc) i jest cudownie.
          Zobaczysz, ze jak synek sie urodzi bedziesz szczesliwa - wiem, ze to
          brzmi jak frazes ale naprawde tak jest (mam kilka kolezanek, ktore
          tez przezywaly rozczarowanie plcia swojego dziecka a teraz smieja
          sie z tego).
          Wierz mi, bedzie dobrze. A w magiczna wiez z dzieckiem w brzuchu
          nie wierz tak do konca. Ciezko jest poczuc milosc do kogos kogo
          nigdy w zyciu nie widzialas ani nie przytulilas, kogos kto czasami
          powoduje, ze zle sie czujesz. Ja czuje oczekiwanie,
          odpowiedzialnosc i rodzaj "przywiazania" i czulosci ale nie czuje
          milosci (no widze jak sie zaraz rzuca na mnie niektore
          forumowiczki). Prawdziwa milosc czuje do moich dzieci ktore juz sa
          na swiecie ale z doswiadczenia wiem ze ona powstawala stopniowo ale
          na pewno nie czulam jej bedac z nimi w ciazy.

          Bedzie dobrze ale zwroc uwage na depresje poporodowa - dziewczyny
          maja racje.
          • wrzosowa11 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 15.07.09, 22:21
            Wedlug mnie cos jednak jest z Toba nie tak, ze masz uprzedzenie do
            chlopcow. Zapewne sa to jakies stereotypy myslowe, albo zle
            doswiadczenia z dziecinstwa.Z tego co piszesz masz dobrego, fajnego
            męza i Twoj synek z nim wlasnie bedzie sie identyfikowal, na nim
            wzorowal.Uwazam, ze uprzedzenie rodzica do plci dziecka wynika z
            jakichs trudnosci emocjonalnych i jest to problem, który trzeba
            sobie jakos rozwiazac. Czasem pewnie rozwiazuje sie sam, kiedy
            poznajesz swoje dziecko i widzisz , ze sobie wszystko ubzdurałas, a
            czasami pewnie trzeba nad tym popracowac swiadomie.
    • ollasja Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 16.07.09, 08:47
      Wczorajsze USG ostatecznie potwierdziło, że to będzie chłopiec...
      Mąż sie cieszy smile, mówi, że ja po prostu potrzebuję więcej czasu -
      pewnie ma rację... Że to, jaki będzie nasz synek zalezy od nas, a
      nie od stereotypów.
      Chociaż malucha w brzuchu nie zamieniłabym na żadnego innego, nadal
      mam obawy, zastanawiam się, jak to będzie... Cieszę się, że wszystko
      ok, póki co - tylko tyle. Muszę to jakoś sobie poukładać. Mam
      nadzieję, że się uda, ale łatwo chyba nie będzie.
      Co do uprzedzeń - myślę, że macie racje. Jak juz pisałam, sporo mam
      tych negatywnych przykładów w rodzinie męża, w mojej nieco dalszej
      rodzinie (w blizszej same dziwczyny prawie...) - i od tego odciac
      sie tak po prostu się nie da.
      pozdrawiam
      • anutek115 Re: Co jest ze mną "nie tak"? :( pomóżcie... 16.07.09, 14:10
        Bedzie dobrze, zobaczysz, i łatwiej, niz ci się teraz wydaje. Przechodziłam
        przez to samo, doskonale cie więc rozumiem.

        Po prostu daj sobie czas.

        No i masz dopiero 25 lat. Masz czas jeszcze choćby i na trzy córeczki smile)).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka