ollasja
11.07.09, 22:13
Witam
Jestem tu pierwszy raz. Jestem w 17 t.c. - to moja pierwsza ciążą, mam 25 lat, można powiedzieć, że ciąża nie była dla nas z mężem wielkim zaskoczeniem, choć trudno uznać ją za "zaplanowaną", była chciana.
Przeglądam forum, czytam Wasze posty i ja też postanowiłam napisać - może ktoś coś podpowie, dopowie, skomentuje.
Od jakiegoś czasu chyba dopada mnie jakieś przygnębienie. Wydaje mi się, że wciąż nie czuję więzi z maluszkiem w moim brzuchu, nie potrafię do niego mówić, nie marzę o tym, żeby już się urodził. Bardzo chciałabym urodzić córeczkę (pochodzę z "babskiej" rodziny), tymczasem USG w 13 t.c. raczej potwierdziło, że to chłopiec. Samo moje nastawienie, to, że nie jest mi wszystko jedno jaka płeć, że jest mi żal, że to nie dziewczynka powodują u mnie wyrzuty sumienia, że coś ze mną nie w porządku, że nie jestem gotowa, skoro nie potrafię oczekiwać i mysleć o tym "żeby tylko było zdrowe", myślę o tym, że chłopca nie będę umiała wychować, że z chłopcami jest więcej kłopotów (ot, same tzw. stereotypy). Nikomu nie przyznaję się, co tak naprawdę dzieje się w mojej głowie, ale czuję się z tym fatalnie, jakbym robiła coś złego i głupiego. Dopadają mnie zupełnie błahe lęki, że za dużo tyję, że nie wrócę do swojej figury, że będę miała rozstępy, choć nigdy nie należałam do osób, spędzających godziny u kosmetyczki, w solarium, przed lustrem. Wiem doskonale, że to nie najważniejsze, ale dlaczego tak mnie to męczy??
teraz dochodzi do tego jeszcze lęk przed porodem (tak, wiem, że to jeszcze wcześnie, ale już teraz zaczynam się bać...), bólem, całym tym, jak ktoś tu zauważył "obdarciem z kobiecości". Mam wykształcenie medyczne, byłam wielokrotnie na porodówce, więc mam większą niż przeciętna wiedzę i teoretyczną i praktyczną. Ale to wcale nie pomaga.
Bardzo proszę, nie drwijcie ze mnie, może któraś z Was czuła to samo? Może potraficie coś doradzić? Jest mi ciężko, proszę o pomoc bardziej doświadczonych.
Pozdrawiam