Dodaj do ulubionych

Wiara czyni cuda!

07.08.09, 16:32
Hej dziewczyny! 10 dni temu 28.07. o godz. 11.40 przyszedł na świat nasz
trzeci synuś Jaś, zdrowiutki i śliczniutki, oczywiście po tym wszystkim co
przeszłam łez wzruszenia nie było końca i jeszcze się nie skończyły.
Najważniejsze jednak jest to, że synuś jest zdrowy i oboje mamy się dobrze.
Najbardziej obawiałam się tego "Streptococcusa", mój lekarz jednak cały czas
twierdził, ze nie ma się czego obawiać, bo przy cc przeniesienie bakterii na
dziecko jest bardzo rzadkie. W 37 tyg. ciąży przypisał mi 5 dniową kurację
duomoxem i pojechał sobie na urlop umawiając się wcześniej ze mną na 28.07. na
cc. Brałam antybiotyk i cały czas martwiłam się czy nic nie zacznie dziać się
prędzej, no i oczywiście zaczęło. 26.07. trafiłam do szpitala ze skurczami i 3
cm rozwarciem, mojego lekarza nie było bo się jeszcze urlopował, dostałam
jakieś kroplówki i zastrzyk, który miał powstrzymać akcję, no i uspokoiło się,
niemalże cały czas miała KTG, żeby kontrolować co dziej się z dzieciątkiem i
tak dotrwaliśmy do umówionego terminu. Dostałam znieczulenie ZOP, żeby mogła
uczestniczyć w tym podniosłym zdarzeniu i było cudowniesmile pomijając chwile
kiedy ciśnienie spadało mi do 54 na 36 i samej chwili kiedy lekarze zabrali
się za wyciąganie maleństwa i dosłownie wcisnęli mi się łokciami w przeponę.
Wszystko jednak przestało być ważne kiedy zobaczyłam to maleńkie wijące się
szczęście. Pielęgniarka zabrała go do oddzielnego pokoju, skąd po chwili
przyszedł lekarz i oznajmił, że syn ma 3400 g wagi, 54 cm wzrostu i dostał 9
pkt Apgar, a potem kiedy przewieźli mnie na salę pooperacyjna mąż pokazał mi
zdjęcia maleńkiego, płakałam jak głupia, bo to prawdziwy cud, kiedy w 7 tyg.
zaczęłam plamić, potem dwa krwotoki, przedwczesne skurcze nie wierzyłam że
wszystko skończy się dobrze, a skończyło smile Dziś wiem jedno, że była to moja
najtrudniejsza ciąża, synuś jednak jest tak spokojny, w zasadzie to w ogóle
nie płacze, myślę, że to nagroda za ten cały strach. Teraz kiedy patrzę na to
słodkie maleństwo trzymam kciuki za wszystkie trudne ciąże i ślę pozdrowienia
wszystkim oczekującym mamom. Na forum pewnie będę zaglądać rzadziej, ale jak
tylko znajde wolną chwile, to na pewno zerknęsmile pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • agnestom1 Re: Wiara czyni cuda! 07.08.09, 16:36
      Gratuluję z całego serducha.Ja tez miała problemy z moją ciążą,twardnienie
      brzucha,miękka szyjka,a teraz dobijam do szczesliwego 24 sierpnia, to termin
      mojego porodu,Mam nadzieje że i u mnie wszystko skończy sie pomyślniesmile
    • aphoper1 Re: Wiara czyni cuda! 07.08.09, 16:36
      Bardzo się z Wami cieszęsmile
      Ja też jestem jedną z ciężarówek z problemami, ale też już coraz bliżej finiszu
      - ufam, że równie szczęśliwegosmile
      Trzymajcie się!
    • mumi7 Re: Wiara czyni cuda! 07.08.09, 18:00
      Moje gratulacjewink Choć z tego, co piszesz, lekarze cudownie się
      zabrali - za zabieg wyciskania! uch, u nas to dzicz....ciekawe,czy
      inaczej się nie dało....No i gratuluję, że paciorkowiec sie nie
      aktywował, ale przy cc to faktycznie rzadkie, przy sn juz troche
      jednak częstsze. Pozdrawiam i życze duuzo odpoczynku!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka