Dodaj do ulubionych

Nie moge się pogodzić z cc

01.09.09, 23:29
Wiem, ze moj problem moze sie wydawac wydumany, ale prawda jest taka, ze nie
moge sie pogodzic z tym, ze mialam cesarke. Czy to normalne, czy świruję?
Minęły juz niemal 3 mc, a ja pękam z zazdrosci, gdy slysze, ze ktos znajomy
rodzil naturalnie. Moje CC nie bylo planowane. Wody odeszly mi o 3 w nocy -
zielone, ale nie mialam skurczy. od 10 do 16 bylam pod kroplowka, ale zero
akcji porodowej, rozwarcie na 3 cm i w ogole nie roslo. Na stole operacyjnym
uslyszalam, ze dziecko bylo owiniete pepowina. Dwukrotnie.
Nigdy nie zapomne tej samotnej nocy po porodzie, bez czucia w nogach, na innym
pietrze szpitala niz moje dziecko, ktore zobaczylam dokladnie dopiero
nastepnego dnia. Moze to glupie, ale wydaje mi sie, ze zupelnie inna więź bym
miala z malenstwem, gdybym rodzila naturalnie. Poza tym mała jest strasznie
placzliwa, wrazliwa i czasem zastanawiam sie, czy nie jest to wina wlasnie
tego porodu i jej samotnosci zaraz po nim.
Po tej glupiej cesarce mialam same problemy: nie udawalo mi sie karmic
dziecka, ktore zostalo juz przyzwyczajone do butli; dopiero dzieki wspanialej
doradczyni laktacyjnej po 2 tyg. zaczelam karmic tylko piersia. Oczywiscie
oslabiony organizm "odwdzieczyl" sie zapaleniem uszu (bylam wiekszosc dnia
sama, glucha, z 3-tygodniowym niemowlakiem), a krwawienia mialam przez ponad 2
miesiace. Po tych 2 miesiacach odwazylam sie spojrzec na blizne. Akurat to
mnie nie wzrusza, nigdy nie bylam fanka bikini, ale tego, co zobaczylam w
odbiciu lampy nad stolem operacyjnym, predko nie zapomne.
Wiem, ze wiele kobiet swiadomie wybiera cc, czesto placac za to krocie, ale
moze warto zastanowic sie 2 razy. Nie mam skali porownawczej, nie wiem, jaki
porod bylby bardziej bolesny. Moje skurcze po oksytocynie bolaly jak cholera i
nie moglam juz wytrzymac, blagalam lekarzy o pomoc. Mozliwe, ze bolalo tak
bardzo, bo dziecko bylo zle ulozone, owieniete ta pepowina, zaklinowane, nie
wiem. Faktem jest, ze widzialam kobiety po sn, ktore chodzily same niemal
zaraz po porodzie; po cc nie da sie wstac od razu. Tak czy owak, 3mam kciuki
za wszystkie przyszle mamy, ale szczegolnie za te, ktore swiadomie chca rodzic
naturalnie.
Obserwuj wątek
    • zabulin Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 00:25
      Na stole operacyjnym
      > uslyszalam, ze dziecko bylo owiniete pepowina. Dwukrotnie.


      Zatem za kazdym razem, gdy zaczniesz zazdrościć innym porodu SN,
      pomyśl, że może dzięki szybkiej interwencji w postaci cc twoje
      dziecko urodziło się żywe i masz je przy sobie. Kto wie, jak długo
      byś rodziła SN i jaki byłby finał.
      Zamiast rozdrapywać to, co się stało, dziekuj Bogu za to, że dziecko
      jest z tobą.
      U mnie odeszły zielone wody ok. 18. Zero rozwarcia. O 22 bali się
      czekac, zdecydowaliśmy o oxy, bo dalej nic się nie działo. Urodziłam
      (a wiesz jakie są skurcze po oxy) o 2:35, czyli po 4,5 h. Gdyby oxy
      nie działała tak szybko, nie wybaczyłabym lekarzom gdyby czekali z
      cc zamiast ratowac dziecko.
      I Ty też byś nie wybaczyła
      Najważniejsze, że je masz przy sobie.



      Moze to glupie, ale wydaje mi sie, ze zupelnie inna więź bym
      > miala z malenstwem, gdybym rodzila naturalnie. Poza tym mała jest
      strasznie
      > placzliwa, wrazliwa i czasem zastanawiam sie, czy nie jest to wina
      wlasnie
      > tego porodu i jej samotnosci zaraz po nim.


      Miałam syna na piersi zaraz po tym jak urodziłam. Był płaczliwy,
      marudny smileRozstaliśmy się tylko na godzine na kąpanie, badania,
      itp. a potem cały czas razem.
      Tak, ze niekoniecznie rodząc SN zapewniłabyś sobie smile niemarudzące
      maleństwo smile
      Moja tesciowa urodziła swą corkę w 8 m-cu. Dziecko było przez m-c w
      szpitalu, potem wyladowała tam tesciowa. W sumie ok 5 tyg. rozłąki
      zaraz po porodzie. A mała była najgrzeczniejszym z jej dzieci.

      [i]Po tej glupiej cesarce mialam same problemy: nie udawalo mi sie
      karmic
      > dziecka, ktore zostalo juz przyzwyczajone do butli; dopiero dzieki
      wspanialej
      > doradczyni laktacyjnej po 2 tyg. zaczelam karmic tylko piersia.


      Nie sądzę , zeby problem z laktacja był wynikiem cc. Raczej stresu.
      SYn majac 9 dni, wyladował w szpitalu. A ja bałam się tak potwornie,
      że straciłam pokarm. Wrócił potem dzięki ogromnej pracy sadale
      wrócił i to najważniejsze.
      KArmiony był w szpitalu butlą, gdy ja nie mogłam go karmić. Jak
      wrócił pokarm, mały wrócił do piersi (a raczej do nakładek na
      piersiach- ale to już inna historia smile). Nie ma reguły jak widzisz

      Faktem jest, ze widzialam kobiety po sn, ktore chodzily same
      niemal
      > zaraz po porodzie; po cc nie da sie wstac od razu


      Na sali poporodowej byłyśmy 4 - dwie po SN i dwie po cc. Ja po SN i
      obe dziewczyny po cc wstałyśmy na nogi b. szybko. Ta druga po SN
      miała poród tak cięzki, ze ledwo przekręcała się z bou na bok. Nawet
      do ubikacji chodziła z kimś.
      Rodziłyśmy jednego dnia. Wyszłyśmy we trzy tez jednego, a ona
      musiała zostać. Najgorzej to przeżyła

      Wiem, że ci ciężko.Wiem, ze bałas się o dziecko. Sama pamietam
      strach po porodzie- zielone wody. Potem szpital dzieciecy (zakażenie
      dróg moczowych) jak miał 9 dni, potem wizyty u masy lekarzy. Na
      szczęscie synek zdrowy.
      Goraczka po porodzie u mnie, twarda pierś boląca jak nie wiem co.
      Pamietam jak było. Mój syn ma teraz 19 m-cy. Daje mi dużo radości.
      Jest kochany,ale też wymaga ode mnie dużo siły- wiadomo Mały
      Odkrywca Swiata= Pan Wszystko CHce Wiedziec smile
      Po drodze do dzisiejszeg dnia zdarzyło się tyle rzeczy, ze się
      zdążyłam nieco bardziej uodpornić, co i tobie polecam, bo życie
      nieraz sypnie ci jeszcze piaskiem w twarz. Oby jak najmniej.
      Powtórzę - dziękuj Bogu za to, ze masz dziecko i nie rozpamietuj jak
      urodziłaś. Tak samo kochasz córke urodzoną cc jak ja syna urodzonego
      sn.
      Tyle smile

      Pozdrawiam i spokoju życzę smile
    • wakacyjna_iguana Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 01:27
      O rany faktycznie masz problemwink
      Ja marzyłam o cc a przezyłam koszmar 16-godz. porodu. Teraz za 2-gim razem też
      wolałabym CC a nie te męczarnie.
      Co do więzi z maleństwem, to po pierwszym dziecku miałam depresję poporodową i
      więzi zupełnie żadnej nie czułam przez ok. pół roku po porodzie, więc reguły jak
      widzisz nie ma.
    • julka1967a Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 01:54
      Moja koleżanka rodziła 7 lat temu sn i po porodzie miała jakiś krwotok i w związku z nim jakieś szycie. Kilka lat starała sie o drugie dziecko, ale przez zrosty po tym szyciu nie może już mieć dzieci. Przeszła co najmniej 2 operacje, które miały jej pomóc ale nic nie dały. Teraz stara się o adopcję.

      Ja sama urodziłam się sn, w książeczce zdrowia mam zapisane "poród nóżkowy" dziecko w zamartwicy bladej.

      A tu masz artykuł, który mam nadzieję spowoduje, że będziesz dziękować, za cesarkę:
      www.plonszczak.pl/index.php?Itemid=150&id=1044&option=com_content&task=view
    • owianka Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 07:20
      Kiedyś był podobny wątek liwilli1. Poszukaj, a przekonasz się, że nie jesteś
      sama. Miała cesarkę 8 miesięcy temu, i czuję podobnie. Zabulin i inne dziewczyny
      - ja doskonale wiem, że cesarka prawdopodobnie uratowała życie i zdrowie mojego
      dziecka. Pamiętam o tym i jestem wdzięczna za każdym razem, kiedy na nie patrzę.
      Mimo to żal za tym, że wszystko od początku nie potoczyło się tak, jak
      planowałam, żal za pierwszymi chwilami dziecka na moim brzuchu, żal za dniem i
      nocą spędzoną samotnie (bez męża, dziecko dostałam) na sali pooperacyjnej dręczy
      mnie i nie chce odejść. Nic na to nie poradzę wink
      • juleg Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 07:29
        Wcale nie jest to wydumany problem, jeżeli chcesz zapytam znajomą psycholożkę,
        która polecała kilku dziewczynom po przykrej cc dobrego terapeutę, trzeba to
        przetrawić i zapomnieć co było złe, może z pomocą specjalisty, byłoby Ci łatwiej.
      • zabulin Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 08:04
        Mimo to żal za tym, że wszystko od początku nie potoczyło się
        tak, jak
        > planowałam, żal za pierwszymi chwilami dziecka na moim brzuchu,
        żal za dniem i
        > nocą spędzoną samotnie (bez męża, dziecko dostałam) na sali
        pooperacyjnej dręcz
        > y
        > mnie i nie chce odejść. Nic na to nie poradzę


        Alez rozumiem to. Tez miałam poczucie "krzywdy?", ze u nas nie było
        jak u moich kolezanek. Rodziły, odwiedzali je znajomi, spacery,
        cieszenie się macierzyństwem.
        U nas jak wspomniałam wody zielone- w konsekwencji zakażenie dróg
        moczowych. Szpital dziecięcy , do domu przyjeżdzałam tylko sie
        kąpać, jak byłam tam, chciałam uciekać - jak jechałam na kilka
        godzin do domu - nie mogłam sobie miejsca znaleźć. W szpitalu
        badania, patzrenie jak nie moga się mojemu dziecku wkłuć w żyłę, a
        jak wy chciałam tylko być razem z mężem i synem i ciezyć sie
        macierzynstwem - po prostu .
        Potem strach, badania- czy to zakażenie nie od chorych nerek.,
        wieczne badania moczu i niejednoznaczne wyniki, neurolog- bo
        pediatra postraszyła, ze zielone wody to b. często niedotlenienie i
        moga byc konsekwencje neurolog.
        Na szczęście ok i z tego się cieszę.
        Jak zaczęło się prostować, zmarła nagle moja najkochańsza Mama.
        Zycie jest krótkie, dziewczyny i niejedno jeszcze przed wami.
        Zamartwiałam się ciągle i trułam jak wy. Nie warto. Cieszcie się z
        tego co jest i nie dajcie się wpędzić w takie samodestrukcyjne
        zamartwianie jak ja. Pomóżcie sobie- jeśli nie same, to z pomoca
        specjalistów.
        Może powinnam napisać coś bardziej optymist., ale sorry, ta cesarka
        to najprawdopodobniej nie najgorsza rzecz jak was w życiu spotka.
        Rośnijcie w siłę i nie dajcie się przykrym wspomnieniom.
        Życzę wam tego z całego serca. ja i mój kochany Michałek smile
    • luka80 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 07:39
      A ja Cie hadita rozumiem, mimo że nie rodziłam jeszcze, ale niestety
      prawdopodobnie czekać mnie będzie cesarka, a tak chciałam urodzić naturalnie sad.
    • wakacyjna_iguana Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 08:04
      Jeszcze dopiszę:
      1) POZYTYWNIE - jeżeli chodzi o seks, to po cc masz tam "na dole" nic
      nienaruszone. Po sn różnie to bywa a ja mam np. problemy z popuszczaniem moczusad
      2) Piszesz, że dziecko było owinięte pępowiną - więc cc uratowało mu zdrowie i
      życie! Poczytaj sobie o dziewczynach, które mają niepełnosprawne dzieci po
      niedotlenieniu przy takim owinięciu przy porodach sn.
      I więcej optymizmu!!!!!!!!!!!!!!!!smile
      • nglka Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 08:14
        wakacyjna_iguana napisała:

        > Jeszcze dopiszę:
        > 1) POZYTYWNIE - jeżeli chodzi o seks, to po cc masz tam "na dole" nic
        > nienaruszone. Po sn różnie to bywa a ja mam np. problemy z popuszczaniem moczu:
        > (

        Wiele kobiet ma ten problem niezależnie od rodzaju porodu. B. często wynika to z
        ucisku na pewne organy, w tym nerwy, jeszcze w ciąży.
    • nglka Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 08:13
      Wg mnie to problem psychologiczny. ie nazwałabym tego wydumaniem ale myślę, że
      coś jest nie tak z psychiką. Nie wiem, moze traumatyczne przeżycie związane
      decyzją? z widokiem w lampach? z tak silną chęcią porodu sn?
    • 18_lipcowa1 [...] 02.09.09, 08:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • magdalenasz77 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 08:52
      Hadita rozumiem Cie dobrzekissmiałam bardzo podobny poród i bardzo mi
      brakowało Młodego po porodzie, brakowało mi również pokarmuwinktrzeba
      się cieszyć, że Młode zdrowe a może następnym razem uda się sn bez
      problemówsmile
      • mania805 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 09:11
        Rozumiem Cię w 100%. Też miałam cc ratujące życie mojego dziecka.
        Mimo tego długo czułam się tą gorszą mamą i wszystkie problemy
        związane z "wczesnym" macierzyństwem wiązałam z tym, że nie
        widziałam małej przez prawie dobę po porodzie (cc wykonane w pełnej
        narkozie). Niby miałam świadomość, że te cc uratowało małej życie,
        że nie była to moja fanaberia, ale jakiś żal został. Nawet do męża
        mówiłam, że nie czuję się 100% matką, bo przecież ja nie urodziłam,
        choć wiem co to bóle parte wink. Teraz po prawie dwóch latach ten żal
        i rozczarowanie jest mniejsze, ale jest. Nie obwiniaj się, bo sposób
        przyjścia na świat dziecka nie przesądza całe szczęście o tym jakimi
        jesteśmy mamami smile.
    • szampanna Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 09:35
      nie wiem czy Cię to pocieszy, ale napiszę jak czuję. Rodziłam 3 razy
      sn, nie chciałabym cc i cieszę się, że nie było potrzeby. I dlatego
      bardzo podziwiam mamy po cc, bo musiały na starcie dać sobie radę
      jeszcze i z tym, jakby mało było problemów z noworodkiem i z
      macierzyństwem w ogóle...
      Problem nie jest wydumany. Jeśli nie dajesz sobie z tym rady,
      zdecyduj się na fachową pomoc terapeuty. Ściskam Cię serdecznie i
      powodzenia.
    • bridal Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 10:23
      niesety przeszłości nie zmienisz i musisz ją zaakceptować.
      Pocieszające jest to, ze nawet po cc przy drugiej ciązy można rodzić
      sn. Nieplanowane cc to rozczarownie i trochę zadra na ambicji - nie
      dałam rady urodzić naturalnie, nie dane było mi przeżyć to, co
      przeżywają inne kobiety. co można poradzić? postaraj się jak
      najszybciej zapomnieć. Tak jak piszą dziewczyny - znajdź dobre
      strony. Przy SN zdarzają się komplikacje okołoporodowe
      (niedotlenienie, zwichnięcia), a Twoje dziecko to zagrożenie
      ominęło. To taki bonus na starcie.
    • wilma.flintstone Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 10:33

      Zazdroszcze, musisz miec wyjatkowo spokojne, zdrowe i bezproblemowe
      dziecko, skoro masz czas przy niemowleciu na takie rozmyslania...A
      swoja droga - to trzeba miec ciekawe poglady, dziecko owiniete
      pepowina przy porodzie, a tu zamiast sie cieszyc ze cale i zdrowe,
      to ta lamentuje!
      • osa551 Re: Nie moge się pogodzić z cc 04.09.09, 16:50
        podpisuję się pod powyższym obiema rękami
    • gazeta_mi_placi Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 10:34
      Myślę,że Twoje dziecko przez wiele lat (może do końca życia) będzie miało trudne
      życie z powodu tego,że nie rodziłaś naturalnie.
      Na pewno do końca życia będzie czuło się gorsze od tych urodzonych tradycyjnie.
      Żałuj Córko,żałuj...
    • nati.82 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 10:41
      Kobieto! Masz trzymiesięczne dziecko, obowiązki, normalne zycie, a roztrząsasz
      poród. Urodziłaś? Urodziłaś, to obudź się i żyj dalej.
    • magdal-ena78 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 11:01
      Zgadzam sie, co to za bzdury Tu wypisujesz, moze gdybys rodzila
      naturalnie mialabys uposlezone dziecko ale swoj problem z glowy co?
      Obudz sie kobieto i ciesz sie z faktu bycia matka, rece opadaja
    • path04 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 12:37
      Hadita, ja też rozumiem co przeszłaś. Również miałam cesarkę, choć tak bardzo pragnęłam urodzić naturalnie. Robiłam wszystko, żeby dopomóc mojej Kruszynce wyjść na ten świat, ale niestety nic nie pomogło sad Miałam skurcze na KTG dość duże, ale mały ból przy tym. Pierwsze podłączenie pod oksytocynę nie podziałało, drugie też nie. Leżałam od 5 do 10 i nic. Przy drugiej próbie o 9 stwierdzili, że skurcze są ciągle, brzuch mi w ogóle nie opadał, ale nie czułam ich na tyle mocno, żeby urodzić sama i żeby rozwarcie postąpiło. Cały czas stało na 1,5 cm. Małej chwilowo spadło tętno i podnieśli alarm. Wpadło 2 lekarzy, 4 położne i zrobili wielki kołchoz a ja nie wiedziałam co się dzieje. Wszyscy przy mnie coś robili i nikt nie powiedział, że będzie cięcie. Tętno wróciło do normy, ale decyzja już zapadła. Dali do podpisania zgodę i kazali przejść na salę. Byłam w takim szoku, że do końca chyba nie miałam świadomości, że będę miała cesarkę! W trakcie cięcia miałam mały odlot, ale ogólnie nie czułam się źle. Za to po wszystkim - trauma! Wolę tego nie pamiętać i cieszyć się, że moje Maleństwo jest ze mną w domu. Tutaj dużo szybciej dochodzę do siebie i nie mam czasu na rozczulanie się nad bólem i niedogodnościami, bo przy Ali świat jest piękniejszy i czasem trzeba szybko działać smile pozdrawiam Cię Hadita i życzę szybkiego wymazania tych wspomnień z pamięci.
    • hadita Mój pogląd na cc jest "niemodny"? 02.09.09, 12:39
      Nie rozumiem, czym sobie zasluzylam na te inwektywy. Wiem, ze sa pary, ktore w
      ogole nia moga miec dzieci i ze rodza sie niemowlaki bez raczek, nozek, z wadami
      rozwojowymi... doceniam dar, jakim jest dziecko, chociaz daje nam nieraz w kosc
      (nawet na tym forum pisalam o problemach z Małą). Prawdopodobnie moj pogląd na
      cc jest po prostu bardzo niemodny, szczególnie w kontekscie wątku powyzej o
      cenach cesarki. Na pewno docenilam prace i wysilek lekarzy i, wierzcie mi,
      mialam odwage im podziekowac. Po prostu czasem zycie uklada sie zupelnie na
      opak, wbrew wszelkim przeslankom: wszystko idzie idealnie, a finisz jest
      zaskakująco skomplikowany - to chyba zawsze rodzi bunt?
      • zabulin Re: Mój pogląd na cc jest "niemodny"? 02.09.09, 13:57
        Ej, hadita. Nikt tu na pewno cię nie chciał obrazić. O 18-lipcowej
        nie piszę, bo ona ma dziwaczny styl smile
        Poczytaj sobie moją odpowiedź raz jeszcze.Też finisz był inny niż
        sie spodziewaliśmy, tez nie tak miało być. Tez się buntowałam.
        Chce ci pomóc na podstawie własnych doświadczeń- nie brnij w
        rozpamiętywanie tego. Mój mały tez był płaczliwy, a rodziłam SN.
        Próbuję ci powiedzieć, żebyś już nie patzryła ciągle wstecz. Przed
        toba jeszcze dużo trudnych chwil. Czasu nie cofniesz.
        Jak nie radzisz sobie z emocjami po tej cc, idź po pomoc.
        Trzymaj się- a poglady wzgledem cc mam takie jak ty.:CC w
        uzasadnionych medycznie przypadkach. Ja juz rodziłam SN z oxy- wiem
        jak bardzo bolało. Jęlsi bedzie nastepne dziecko może rozważę zzo,
        ale nie cc ze strachu przed bólem. Chyba, ze zajdzie konieczność.


        Po prostu czasem zycie uklada sie zupelnie na
        > opak, wbrew wszelkim przeslankom: wszystko idzie idealnie, a
        finisz jest
        > zaskakująco skomplikowany -


        No własnie czasem tak jest. Oby ten nieoczekiwany "finisz" był tylko
        cc z happy endem smile Są gorsze finisze.
        Głowa do góry. Trzymaj się i mysl o przyszłości, nie odwrotnie smile
      • wilma.flintstone Re: Mój pogląd na cc jest "niemodny"? 02.09.09, 13:58
        hadita napisała:

        >Prawdopodobnie moj pogląd na
        > cc jest po prostu bardzo niemodny

        Jest przede wszystkim bardzo niemadry i swiadczy o albo braku
        innych problemow (czego tylko pozazdroscic) albo a jakims klopocie
        emocjonalnym. Bo ktos kto uzala sie nad noca bez dziecka w szpitalu
        malo chyba zna zycie - jeszcze kilkanascie lat temu wszytskie
        kobiety spedzaly noc po porodzie same, bo dzieci byly zabierane do
        oddzielnych sal, gdzie sie nimi zajmowaly polozne zeby matki mogly
        odpoczac. I zyly, wychowywaly dzieci, nie dramatyzowaly. A dla
        ciebie to uroslo do problemu wielkiego jak Mount Everest, bo
        moze "wiez bylaby inna".

        Wiedz zatem, ze czesto matka adopcyjna, czyli ta ktora nie urodzila
        w ogole, ani przez cc ani sn, ma lepsza wiez z dzieckiem niz jego
        matka biologiczna. Nie wszystko bowiem zalezy od tego czy dziecko,
        ktore wychowujesz dane ci bylo przez wlasny kanal rodny czy jakas
        inna droga, a ty kwestie posiadania potomstwa do tego sprowadzasz.
        Moze sobie po prostu srednio radzisz z maluchem i latwiej ci jest
        zrzucic wine za ten stan rzeczy na quasi-traume pocesarkowa niz po
        prostu stanac twarza w twarzz faktem, ze masz dziecko i ze to rzadko
        kiedy okazuje sie byc sielanka.
        • dorisw1978 Re: Mój pogląd na cc jest "niemodny"? 03.09.09, 12:33
          podpisuję się pod wilmą obiema rękami i obiema nogami

          urodziłam dwoje dzieci przez cc (planowaną - więc być może miałam
          czas przygotować się na to psychicznie), ale nigdy nie miałam do
          siebie żalu o to, że tak mnie matka natura stworzyła a nie inaczej
          (za duże dzieci "wyhodowałam" w stosunku do swojej budowy
          anatomicznej)

          karmię, kocham, wychowuję i nie sądzę, aby coś było z moimi dziećmi
          nie tak, bo nie urodziłam naturalnie, nawet mi to do głowy nie
          przyszło! na pierwszą noc zabrano mi dzieci i nie wyobrażam sobie,
          że mogłoby być inaczej, bo skupiałam się głównie na bólu i tym, że
          nie mogę spać...

          ciesz się, że mimo nagłej cc dziecko urodziło się zdrowe.
          Moja znajoma miała podobną sytuację, tyle, że dziecko urodziła z
          1 punktem!
          , nie podejmującym czynnosci życiowych.
          W efekcie jest zdrowe, ale co przeżyli i ilu
          specjalistów "zaliczyli" to ich...
          Drugiego dziecka w życiu nie zdecyduje się urodzić sn.

          Przecież to o zdrowie i życia dziecka chodzi a nie, jak w Twoim
          przypadku, jakieś egoistyczne pobudki, bo "tak bardzo
          chciałam i mi się nie udało" , a dalej "mogłabym się chwalić
          koleżankom, że naturalnie" (tu sobie dopowiedziałam, ale tak to
          brzmi)

          problemów sobie nie szukaj, bo dopiero Ci się zacznąwink
      • nati.82 Re: Mój pogląd na cc jest "niemodny"? 02.09.09, 14:05
        Nikt cię nie oskarża o to, że chciałaś poród naturalny, a wyszło, jak wyszło,
        tylko dziewczyny chcą ci uświadomić, że nie ma sensu po 3 miesiącach do tego
        wracać. Naprawdę musisz nie mieć innych problemów, skoro żyjesz przeszłością.
      • 18_lipcowa1 Re: Mój pogląd na cc jest "niemodny"? 02.09.09, 14:13
        wszystko idzie idealnie, a finisz jest
        > zaskakująco skomplikowany - to chyba zawsze rodzi bunt?


        dziwi mnie to serio
        jak mozna zyc przeszloscia i sie zadreczac
      • pam_71 Re: Mój pogląd na cc jest "niemodny"? 10.09.09, 11:50
        Hadita ... bo takie jest ŻYCIE. Zaskakuje nas. Będzie jeszcze wiele "zdarzeń",
        które TY/Ja zaplanujemy sobie inaczej ... tak po prostu JEST wink
        Ja tez po cesarce 10lat temu czułam się "nie tak" ... choć była planowana
        (ułożenie pośladkowe) ... wiele było tego "nie tak miało być" ... Ech ...
        Więcej uśmiechu i optymizmu.
        PS: Ja długo nie mogłam się pogodzić tak z CC jak i z porażką karmienia piersią.
        Po latach problem zmalał wink a dzieciaki urosły.
    • icarium2009 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 13:55
      Wydaje mi się, że to jest normalne, zwłaszcza jeśli ktoś nastawiał się na sn.
      Chciałam rodzić sn mimo namawiania przez niektórych na cc. Po dwóch dniach
      pobytu na oddziale całkowicie zmieniłam zdanie i jak okazało się, że musi być cc
      odczyłam ulgę. Mimo tej ulgi, miałam później uczucie, że 'coś mnie ominęło'.
      Jednak, gdy dowiedziałam się jak poważny był mój i dziecka stan, od razu mi
      przeszło i cieszę się, że obydwoje żyjemy. Nie wierzę, że sposób w jaki rodzimy
      ma wpływ na nasze relacje z dzieckiem.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • anulla1 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 14:19
        Problem wydaje sie błachy, mnie też i wiele mozna napisać, w stylu
        nie bedzie problemu z seksem itp.
        Autorko wątku, sądze ze napewno wiesz że cc uratowało twoje dziecko,
        i że była to koniecznść. Skoro nie radzisz sobie z tym faktem i
        nadal żałuszej , i niepozwala ci sie to w pełni cieszyc
        macieżyństwem poszukaj porady psychologa, być może to objaw depresji.
    • iwonagos Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 14:04
      Chyba schizujeszsmile
      Ja miałam pierwsze nieplanowane cc i byłam najszczęśliwsza na świecie. Teraz mała strasznie się spieszyła, urodziła się w 36 tc i mimo że miałam zaplanowaną cc, nie zdążyłam, bo wpadłam do szpitala z rozwarciem na 10 i skurczami co 2 min. Poród super - 10 min, fakt, że miałam swoją położną, która się mną odpowiednio zajęła.
      Uważam jednak, że nie ma nawet porównania cc z sn. Po cc byłam szybko na chodzie, krocze pozostało NORMALNEwink, funkcjonowałam super. Natomiast po sn - makabra. Nie obyło się bez nacięcia, mimo że mała urodziła się malutka - 2400. No i jak sobie spojrzałam w lusterko i zobaczyłam TOOOO między nogami...... no komentwink Wszystko mnie boli, chociaż od porodu minęły dwa tyg. Na tyłku normalnie nie siedzę. Strasznie żałuję, że nie miałam drugiego cięcia.
    • ell-e78 Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 15:00
      Hmm, trochę Cię nie rozumiem, ja miałam jedno cc (konieczne, nie
      opłacone) i teraz zapłacę aby mieć drugie, warto, by mieć święty
      spokój i zero stresu związanego z porodem, zero bólu i męczarni
      przez nie wiadomo jak długo, rozerwanego krocza brrr, kłopotów
      poźniej z tym zwiazanych no i przede wszystkim bezpieczeńswto
      dziecka, które nie będzie zagrożonem niedotlenieniem ani innymi
      okropnymi rzeczami, dla mnie poród sn jest nie do przyjęcia i z tym
      nie mogłabym bym się pogodzić, ale nie z cc.
      Więc głowa do góry, miłaś sporo szcześcia że miałaś cc
    • wimperga Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 15:05
      Miałam dwa razy cc - ze wskazań i dziękuję Bogu i lekarzom, że tak się stało bo
      poród sn zagrażał życiu moich dzieci. I tyle. Co do samopoczucia po cc - za
      pierwszym razem miałam poród w 31 tc, czułam się fatalnie bo moje dziecko ważące
      1120g wahało się między życiem a śmiercią. Przed drugim cc i po nim fruwałam nad
      sufitem bo młodsza córka była donoszona i nic jej nie zagrażało. Fizycznie
      dochodziłam dłużej do siebie po 2 porodzie ale nie miało to dla mnie żadnego
      znaczenia. Aha - więź z obiema córeczkami mam super i im są starsze tym kocham
      je mocniej i mocniejsmile. Swoje cc też widziałam w lampie no i co z tego? Myślę,
      że nie powinnaś rozpamiętywać tego co było - kto wie, może cc uratowało twoje
      dziecko przed komplikacjami?
    • cichociemnylas Re: zazdroszcze Ci dzidzia 02.09.09, 15:18
      epitety, ktorych uzywas dotycza tylko i wylacznie Ciebie....
    • simonkapl Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 15:25
      Wydaje mi sie, ze dopadla cie depresja pocesarkowa.W moim szpitalu, do
      dyspozycji mam po cc, pozostawal psycholog 24/24 i naprawde duzo mam z jego
      pomocy korzystalo, takze jak widac, problem jest dosc powszechny.
      Ja mialam pierwszy porod podobny jak twoj, tez zakonczyl sie cc i bardzo
      zalowalam.Za to drugi juz byl sn, czego i tobie zycze smile
    • martuniab_g Re: Nie moge się pogodzić z cc 02.09.09, 21:43
      A ja Cie rozumiem. Ja tez miałam mieć poród naturalny, meczylam sie
      w bolach 14 godzin (rozwarcie nie postepowalo, skurcze co minuta
      przez 5 h) i gdy juz mialam pelne rozwarcie, dzidzius zmienił
      ułożenie główki (wysokie proste) i biegli ze mna na cesarke. Samo
      ciecie tez było skomplikowane, miałam atonie macicy, po wszystkim
      jeszcze dłużej nie widziałam sie z Synkiem bo przetaczali mi krew,
      lezalam pod tlenem itd. A najgorsze było to, że leżałam pozniej na
      sali z dziewczynami po porodach naturalnych, które miały dzieci od
      razu prze sobie, a mnie- wymeczonej porodem- nie pozwolili przez pol
      doby miec go przy sobie. Przez caly tydzien pobytu w szpitalu
      plakalam bo nie moglam sie pogodzic z tym ze moj porod zakonczyl sie
      cesarka. Zreszta do tej pory jest mi troche smutno z tego powodu.
      Ale teraz dziekuje Bogu ze tak sie stalo, przemyslalam to i wiem
      juz, ze gdyby w odpowiednim momencie nie zbadal mnie lekarz i nie
      wzial na cc to mogłabym w ogole nie miec dziecka... Wiec spojrz na
      to z innej strony i glowa do gory, miejmy nadzieje, ze uda nam sie
      obu za drugim razem urodzic sn!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka