Dodaj do ulubionych

Kontrola ZUS-u

04.09.09, 15:58
Dziewczyny czy któraś z Was miała kontrole z ZUS-u, jeżeli tak to
proszę opiszcie jak to wyglądało. Lekarz orzecznik od razu informuje
o wynikach swojej kontroli? Czy potem przychodzą jakieś pisama? Jak
to wygląda będę wdzięczna za info..
Obserwuj wątek
    • trika13 [...] 04.09.09, 16:09
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • a_andzia28 Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 16:18
        Kiedy, w jakich godzinach mogą "odwiedzać"? Chyba raczej rano?
        • gazeta_mi_placi Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 16:23
          Raczej nie po 18-tej,więc spokojnie do galerii możesz wybrać się na przykład o
          18.30.
          • merci77 Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 16:30
            no ale jak mialas odnotowane na zwolnieniu ze chodzic mozesz to
            czemu kasy nie przyslali tak jak zwykle co miesiac? to mnie
            dziwi.moge chodzic to ide nawet posiedziec na lawce na swiezym
            powietrzu w parku i co nie wolno mi? wedlug zwolnienia nie musze
            siedziec w domu,ale tez nie musze sie jakos specjalnie
            ograniczac.durny ten zus.
            • trika13 Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 16:47
              Zwolnienie miałam jak najbardziej uzasadnione - to informacja dla tych, którzy
              zaczną zaraz kpić i jątrzyć tongue_out.
              Byłam na nim tylko kilka tygodni, teraz już z powrotem nie jestem. Czułam się po
              prostu tak źle, że nie było mowy o żadnej pracy. Zdecydowanie wolałabym pracować
              niż siedzieć w domu i czuć się tak jak wtedy! Ponieważ był środek lata i trudno
              wtedy usiedzieć w 4ech ścianach, nawet jak się jest osłabionym i ma się ciągłe
              mdłości, łaziłam sobie tu i ówdzie. Zgodnie z info na zwolnieniu. A ZUS
              przyszedł bo była (chyba nadal jest) masowa akcja sprawdzania Polaków na
              zwolnieniach.
              • nfs10 [...] 04.09.09, 16:52
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • pelagia_pela Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 16:59
                  Czego sie boicie? Przeciez jestescie wszystkie chore wiec zwolnienia
                  na pewno legalne smile
                  • ga-ti Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 18:17
                    pelagia_pela napisała:

                    > Czego sie boicie? Przeciez jestescie wszystkie chore wiec zwolnienia
                    > na pewno legalne smile

                    Mój ginekolog stwierdził, że ciąża to nie choroba, ale nosic duży brzuszek nie jest łatwo i odpoczynek się należy. I wysłał mnie prawie siłą na dłuższe zwolnienie.
                • malgosiek2 Suwaczki-sygnaturki-przypominam 05.09.09, 14:47
                  forum.gazeta.pl/forum/0,62499,2451881.html
                  Przypominam i proszę o dostosowanie swoich suwaczków-sygnaturek do
                  prawidłowego rozmiaru.W przeciwnym razie będą posty usuwane.

                  Czyli Sygnaturka NIE powinna mieć więcej niż 4 LINIJKI tekstu.
                  Wiec tym samym podwójne suwaczki czy duże są do
                  poprawienia/zmniejszenia lub wstawienia innych.
          • a_andzia28 Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 17:27
            Nie osądzaj i nie kpij jak nie znasz tematu!
            • a_andzia28 Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 17:27
              to było do gazeta mi placi
              • trika13 [...] 04.09.09, 17:47
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • hanalui Re: Kontrola ZUS-u 04.09.09, 19:38
                  trika13 napisała:

                  > Sprawdzają lekarzy, którzy wystawiają bardzo dużo zwolnień.
                  >

                  I bardzo dobrze. Jak sie dostanie jednemu czy drugiemu po glowie, to
                  reszta dwa razy sie zastanowi nim da zwolnienie na duzy brzuszek.
                  Jak nie bedzie chetnych do wystawiania to moze dotrze niketorym do
                  makowek ze ciza to nie choroba i skoro da sie lazic "do apteki" to
                  da sie i do pracy
                  • nfs10 [...] 04.09.09, 21:19
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • sueellen Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 13:39
                      > Dziewczyny skąd w Was tyle złośliwości? Jesteśmy tu po to żeby się
                      > wspierać a nie wzajemnie obrzucać błotem, po co to?

                      Zapomniałaś dopisać wspierać w oszustwach?
                      Jeśli ktoś jest faktycznie chory i zwolnienie uzasadnione, nie ma powodów do
                      obaw i żadne ZUSy mu nie straszne. Sorry, że nie toleruję naciągaczy.
    • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 09:13
      Miałam. Byłam na L-4 od końca 4 miesiąca. L-4 z "1" czyli wskazanie
      do leżenia.
      Lezałam sobie własnie - była ok. 10 i do drzwi dzwonek. Zobaczyłam
      samochód- wyszli Pani i Pan (kierowca). Fuksa mieli,albo ja smile- że
      ich w ogóle wpuściłam. Generalnie jak jestem sama i widzę, że do
      drzwi podchodzą ludzie nieznajomi, w ogóle nie schodze otworzyć.

      Potem Pani sie przedstawiła, machnęła legitymacją i zaczęła mnie
      wypytywać o leki, dolegliwości. Potem dotknęła mojego brzucha przez
      ułamek sekundy smile
      Zaiste- lekarz-cudotwórca. Później coś zanotowała i się pożegnała.

      Oczywiscie kontrolowali tylko i wyłącznie, czy jestem w domu, skoro
      mam "1". Zresztą zapytałam- czemu kontrola i pani powiedziała, ze
      skoro ja nie mogę przyjechać , oni postanowili mnie odwiedzić smile
      Słodkie, wzruszyłam się smile

      Uważam, że to i tak głupota, bo owszem- mam leżeć, ale nawet takie
      kobiety mają w ciązy coraz większy brzuch, muszą jeździc do
      lekarza , no a w związku z tym musiałam czasem pojechac po jakiś
      nowy ciązowy łaszek.

      A co do tego, ze kontrolują lekarzy, którzy dają dużo L-4. Chodziłam
      do gina, który jest bdb lekarzem. W okolicy- jak tylko któraś
      dziewczyna ma problemy, chodzi do niego. Doprowadził do 38 tyg.
      bliźniaczą ciążę mojej szwagierki, dziewczyny po dwóch poronieniach,
      której inni lekarze nawet nie chcieli dobrze przebadać.

      Siłą rzeczy, jeśli ma duzo pacjentek z trudnymi ciązami, wystawia
      więcej L-4. Oczywiśćie ZUS nigdy nie bedzie myślał tymi
      kategoriami smile I wcale tego nie wymagam od Zus-u smile

      Jak powiedziałam ginowi o kontroli, roześmiał sie w głos i wystawił
      mi następne L-4. Powiedział, ze on się nie ma czego bać.
      • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 09:24
        PS. A wszystkim kobietkom plującym się na temat L-4 w ciąży życzę
        aby w sklepie obsługiwała ich kiedyś cięzarna kasjerka, która na
        finiszu zwymiotuje im do koszyka.
        Wtedy powie, mam nadzieję, sorry- jestem w ciązy, wymiotuję całymi
        dnaimi, ale ciąża to nie choroba, więc sobie pracuje.Miłego dnia
        życzę.
        Albo kelnerka w restauracji. Paw prosto do talerza. Mam nadzieję,
        że przestaną potem głupimi tekstami operować.
        Bo jak sie porównuje 8 godzin pracy z wyjściem do apteki, to trzeba
        mieć ptasi mózg. Rozumiem, ze takie wkładają tyle samo wysiłku w 8
        godz. pracę, co w wyjście na 15 min. do apteki.
        Muszą mieć pracę w której nic nie robią po prostu smile
        • goniam33 Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 11:31
          Ja tez popieram w 100% zwolnienia lekarskie. Zwlaszcza jak ktoras
          sie zle czuje,albo jest po poronieniach! Zazdrosne malpy nie moga
          sobie pozwolic na zwolnienie to niech pracuja...
        • a_andzia28 Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 13:26
          Słusznie! smile Pozdrawiam wszystkie kobiety ze zdrowym podejściem do tematu!
          Śmieszą mnie te "zusowskie wojowniczki", dla których wyjście do apteki to to
          samo co do pracy. I życzę im dobrego samopoczucia w ciąży, by do ostatniego dnia
          mogły bohatersko chodzić do pracy i tam "pracować" czyli pewnie grać w pasjansa
          na komputerze, siedzieć na naszej klasie lub też plotkować z koleżanką ze
          stolika obok.
          • sueellen Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 13:42
            A to Tak wygląda Twoja praca?
        • blenusia Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 16:20
          No to Zabulin pojechałaś....
          Podobało mi się....

          https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
        • arabeska5 BRAWO Zabulin :))) 05.09.09, 19:59
        • asiuniap Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 23:01
          zabulin napisała:

          > PS. A wszystkim kobietkom plującym się na temat L-4 w ciąży życzę
          > aby w sklepie obsługiwała ich kiedyś cięzarna kasjerka, która na
          > finiszu zwymiotuje im do koszyka.
          > Wtedy powie, mam nadzieję, sorry- jestem w ciązy, wymiotuję całymi
          > dnaimi, ale ciąża to nie choroba, więc sobie pracuje.Miłego dnia
          > życzę.

          W zasadzie niczego innego nie powinnam sie spodziewać od ciebie.
          Prymitywnej odpowiedzi. I tylko tyle. Parafrazując twoją głupawą
          odpowiedź mogę ci odpowiedzieć, żebyś nie maiała pretensji jak
          kobieta siedząca przy kasie i niebędąca w ciąży ALE mająca problemy
          z żoładkiem, nadkwasotę czy inne problemy z trawieniem, beknie ci w
          twarz albo zwymiotuje do twojego koszyka, bo ma problemy żołądkowe
          albo puści śmierdzącego bąka, bo ma wzdęcia. Qooopa śmiechu z
          przewagą kupy, czytając takie wypociny.

          > Albo kelnerka w restauracji. Paw prosto do talerza. Mam nadzieję,
          > że przestaną potem głupimi tekstami operować.

          Głupie teksty już zaprezentowałaś.. rzeczona kelnerka może ci napluć
          w talerz na zapleczu i nie musi być w ciąży buahaha.

          > Bo jak sie porównuje 8 godzin pracy z wyjściem do apteki, to
          trzeba
          > mieć ptasi mózg. Rozumiem, ze takie wkładają tyle samo wysiłku w 8
          > godz. pracę, co w wyjście na 15 min. do apteki.
          > Muszą mieć pracę w której nic nie robią po prostu smile

          Mowa jest o tych co biorą zwolnienie na zaś, bo a nuż coś im się
          stanie. Stać to im się może nawet w drodze z kanapy do toalety...
          • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 00:48
            > W zasadzie niczego innego nie powinnam sie spodziewać od
            ciebie.
            > Prymitywnej odpowiedzi.


            Prymitywne sa kobiety, które z góry zakładają, ze jak ktoś pyta o
            kontrolę z ZUS, to na pewno wyłudził zwonienie. Nie było pytania :co
            mi zrobią, jak mnie złapią na oszustwie", tylko jak wygląda
            kontrola. Ciekawość kobiety, która ma zwolnienie- nie powiedziane,
            ze lewe.

            Prymitywne jest twierdzenie i OCZEKIWANIE, że kobieta w ciąży mająca
            całodzienne wymioty nie pójdzie na zwolnienie, bo przecież wymioty
            zdarzają sie w ciązy.
            Po pierwsze- nie rozumiesz kontekstu wypowiedzi- satyra na
            ograniczone pańcie, orędowniczki sprawiedliwośći, które
            prawdopodobnie pracują w miejscu, w którym bimba sie cały dzień i
            jak będzie konieczność moga nawet pół dnia spędzić przy wc, bo i tak
            nikt nie zauwazy ich nieob.

            Kiedyś twoje dziecko pójdzie do szkoły.Jeśli jego nauczycielka
            bedzie w ciązy, poczuje mdłości i wyjdzie z klasy do wc, a twojemu
            dziecku pozostawionemu bez opieki coś się stanie (np. kolega zdzieli
            go w głowę), pierwsza pobiegniesz z pretensjami do dyr., że jak
            mogło sie to stać? Ze jak się źle czuła powinna siedzieć w domu, a
            nie leź do pracy i nie wywyiążywać się z obowiązków.

            A twoje epitety mnie nie ruszają. Nie wiem czy mam się przejąć , ze
            nie spodziewałaś się po mnie niczego innego? smile Znaczy się skądś
            mnie znasz. Ja cię nie kojarzę, ale to pewnie dlatego , ze nie
            zadaję się tymi, którzy rozbawienie prezentują tu słowem? (zlepkiem
            liter):buahaha.Żałosne



            • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 01:01
              Ach, asiuniap jeszcze jedno. Niedawno załatwiałam sprawe w
              urzedzie. Wyłuszczyłam o co chodzi i kazano mi poczekać. Po 20 min.
              spytałam dlaczego tak długo czekam, skoro nikogo nie ma przede mna.
              Usłyszłam-"bo kolezanka, która zajmuję się pani sprawą jest w ciąży
              źle się czuje i musi trochę odpocząć. Wie Pani mdłości..."
              No, jasne, czemu nie?
              No, a potem taka jak sobie w pracy może powypoczywać psioczy w
              necie, że inne na L-4 idą. Jasne, taka nie musi, bo w razie czego
              może sobie godzinkę odsapnąć. Ja nie mogłam.
              • hanalui Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 17:34
                zabulin napisała:
                > Niedawno załatwiałam sprawe w
                > urzedzie. Wyłuszczyłam o co chodzi i kazano mi poczekać. Po 20
                min.
                > spytałam dlaczego tak długo czekam, skoro nikogo nie ma przede
                mna.
                > Usłyszłam-"bo kolezanka, która zajmuję się pani sprawą jest w
                ciąży
                > źle się czuje i musi trochę odpocząć. Wie Pani mdłości..."
                > No, jasne, czemu nie?

                CIesz sie ze w ogole byla w pracy. Jak by jej nie bylo kazano by ci
                przyjsc za 2-3-tydzien. Wtedybys sie pultala big_grin
                • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 19:54
                  CIesz sie ze w ogole byla w pracy. Jak by jej nie bylo kazano by
                  ci
                  > przyjsc za 2-3-tydzien. Wtedybys sie pultala big_grin


                  Słabo się orientujesz jak widzę- w państwowych urzędach istnieje
                  obowiązek zastępstwa za nieobecnego pracownika (L-4 , urlop).
                  Natomiast za wychodzacego co 5 minut do wc- nie.

                  Ps. Skąd wy bierzecie to słownictwo-"pultać się". Brrr.
                  Może ty się "pultasz", mi się nie zdarza. CO najwyżej się mogę
                  zirytować.



                  • malgoska13 Re: Kontrola ZUS-u 07.09.09, 14:07
                    zabulin napisała:

                    > CIesz sie ze w ogole byla w pracy. Jak by jej nie bylo kazano
                    by
                    > ci
                    > > przyjsc za 2-3-tydzien. Wtedybys sie pultala big_grin

                    >
                    > Słabo się orientujesz jak widzę- w państwowych urzędach istnieje
                    > obowiązek zastępstwa za nieobecnego pracownika (L-4 , urlop).
                    > Natomiast za wychodzacego co 5 minut do wc- nie.
                    >
                    > Ps. Skąd wy bierzecie to słownictwo-"pultać się". Brrr.
                    > Może ty się "pultasz", mi się nie zdarza. CO najwyżej się mogę
                    > zirytować.
                    >
                    >
                    >
                    Z tymi zastępstwami to nie tak do końca. Pracuję w państwowym
                    urzędzie i od 5 miesięcy zastępuję koleżankę która jest w ciąży,
                    pracując jednoczesnie na swoim stanowisku, nie mam za to żadnej
                    dodatkowej płacy i nikt się nie kwapi żeby zatrudnić kogoś na jej
                    zastępstwo.... Oczywiście popieram ją że poszła na zwolnienie bo
                    warunki u nas nie nadają sie dla kobiet w ciąży, ale przez to muszę
                    robić za dwie i być zadowolona...
                    • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 08.09.09, 13:06
                      Z tymi zastępstwami to nie tak do końca. Pracuję w państwowym
                      > urzędzie i od 5 miesięcy zastępuję koleżankę która jest w ciąży,
                      > pracując jednoczesnie na swoim stanowisku, nie mam za to żadnej
                      > dodatkowej płacy i nikt się nie kwapi żeby zatrudnić kogoś na jej
                      > zastępstwo.... Oczywiście popieram ją że poszła na zwolnienie bo
                      > warunki u nas nie nadają sie dla kobiet w ciąży, ale przez to
                      muszę
                      > robić za dwie i być zadowolona...


                      O, własnie- typowo łamane sa twoje prawa, tak jak wielu ciezarnych.
                      Ty w ciązy nie jestes, a ci ciezko, a jak sie ma na dodatek -oprócz
                      cięzkiej pracy, cała masę dolegliwości ciazowych , to wtedy ssuper
                      mozna dbac o ciazę.

                      A przeciez obowiązkiem matki jest przede wszystkim dbac o dziecko,
                      nieprawdaz, drogie panie????
                      I jeśli pracodawca nie dba o pracownika w ciązy tak jak powinien i w
                      nosie ma jej dziecko i kaze dajmy na to dźwigac cięzary, to on może
                      miec gdzies cudze dziecko , ale matka powinna w takiej syt. iść na L-
                      4.Dla dobra dziecka.
                      • iod100 Re: Kontrola ZUS-u 08.09.09, 13:56
                        zgadzam się mój pracodawca też miał w nosie to że jestem w ciąży,
                        non stop siedziałam po godzinach, wdychałam smród fajek, i znosiłam
                        jej humory. a na koniec podziękowano mi za współpracę. teraz głupia
                        nie będę i pójdę na zwolnienie jeżeli będzie taka możliwość, tym
                        bardziej że już usłyszałam kilka razy, że po powrocie nie będzie dla
                        mnie miejsca, więc powiedzcie jaki jest sens tego, żebym pracowała i
                        poświęcała się w imię czego.....??
            • asiuniap Re: Kontrola ZUS-u 07.09.09, 23:59
              zabulin napisała:

              > Prymitywne sa kobiety, które z góry zakładają, ze jak ktoś pyta o
              > kontrolę z ZUS, to na pewno wyłudził zwonienie.

              Takie pytanie samo cisnie się na usta po przeczytaniu kilku wątków
              typu co zrobic, żeby nic nie robić, ALE wytłumaczyć się w razie
              kontroli i nie zaliczyć wpadki (przypominam, że dotyczy to zdrowych
              mamusiek).

              > Nie było pytania :co
              > mi zrobią, jak mnie złapią na oszustwie", tylko jak wygląda
              > kontrola. Ciekawość kobiety, która ma zwolnienie- nie powiedziane,
              > ze lewe.

              Dooobre. Jasne, a nawet OCZYWIZDE.

              > Po pierwsze- nie rozumiesz kontekstu wypowiedzi- satyra na
              > ograniczone pańcie, orędowniczki sprawiedliwośći, które
              > prawdopodobnie pracują w miejscu, w którym bimba sie cały dzień i
              > jak będzie konieczność moga nawet pół dnia spędzić przy wc, bo i
              tak
              > nikt nie zauwazy ich nieob.

              Satyra? Przeceniasz swoje mozliwości. Raczej kabaret "Koń by się
              usmiał" (oczywiście parafrazując wiadomy kabaret).

              > Kiedyś twoje dziecko pójdzie do szkoły.Jeśli jego nauczycielka
              > bedzie w ciązy, poczuje mdłości i wyjdzie z klasy do wc, a twojemu
              > dziecku pozostawionemu bez opieki coś się stanie (np. kolega
              zdzieli
              > go w głowę), pierwsza pobiegniesz z pretensjami do dyr., że jak
              > mogło sie to stać? Ze jak się źle czuła powinna siedzieć w domu, a
              > nie leź do pracy i nie wywyiążywać się z obowiązków.

              Qrcze, czemu nie mogę jakoś docenić twoich zdolności w wymyslaniu
              potencjalnych wersji wydarzeń.
              Rzeczona nauczycielka, ale niebędąca w ciąży, może mieć nagły atak
              kolki wątrobowej libo biegunkę czy atak astmy i będzie musiała
              opuścić klasę. Proponuję, żeby nauczycielki zapobiegawczo brały
              zwolnienia!
              >
              > A twoje epitety mnie nie ruszają. Nie wiem czy mam się przejąć ,
              ze
              > nie spodziewałaś się po mnie niczego innego? smile Znaczy się skądś
              > mnie znasz. Ja cię nie kojarzę, ale to pewnie dlatego , ze nie
              > zadaję się tymi, którzy rozbawienie prezentują tu słowem?
              (zlepkiem
              > liter):buahaha.Żałosne

              Poznałam twoje poglądy na kwestię byczenia się na koszt podatników
              (tak, tak, nie ruszają mnie argumenty typu ile to ja wpłaciłam do
              tego ZUSu, ponieważ wcześniej inni wpłacili xxx do niego, żeby
              wygodne mamcie mogły korzystać bezpłatnie z publicznej opieki
              zdrowotnej, uczęszczać jako dziecko do żłobka, przedszkola, szkoły,
              uczelni itd itp)
              • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 08.09.09, 09:53
                Nie było pytania :co
                > > mi zrobią, jak mnie złapią na oszustwie", tylko jak wygląda
                > > kontrola. Ciekawość kobiety, która ma zwolnienie- nie
                powiedziane,
                > > ze lewe.
                >
                > Dooobre. Jasne, a nawet OCZYWIZDE.


                Podobno sadzi sie innych swoja miarą.
                Ja czasem pytam o cos, ot tak z ciekawości. A ty tylko wtedy jak ci
                się może do czegos przydac? To mało rozwijajace smile


                Satyra? Przeceniasz swoje mozliwości. Raczej kabaret "Koń by się
                > usmiał" (oczywiście parafrazując wiadomy kabaret).


                Nie, no zraniłaś mnie wrecz na wskroś smile smile smile


                Qrcze, czemu nie mogę jakoś docenić twoich zdolności w wymyslaniu
                > potencjalnych wersji wydarzeń.
                > Rzeczona nauczycielka, ale niebędąca w ciąży, może mieć nagły atak
                > kolki wątrobowej libo biegunkę czy atak astmy i będzie musiała
                > opuścić klasę. Proponuję, żeby nauczycielki zapobiegawczo brały
                > zwolnienia!



                Nie rozumiesz, czy udajesz?? Ja nie mam na mysli nauczycielki w
                ciązy, która BYĆ MOŻE będzie miała wymioty własnie z powodu ciazy,
                tylko taka która je MA, tak jak moja znajoma przez prawie 2 m-ce.
                Spedzała całe przedpołudnia w wc. Byłby z niej mało wydajny
                pracowinik, nieprawdaz?
                A może mimo to powinna chodzic do pracy?? 3 godz. w wc, 2 na lekcji.
                Czy to nie byłoby oszustwo- branie całej pensji wówczas??? Na pewno,
                ktos tak uczciwy jak ty uzna, ze jednak to byłoby nieuczciwe.

                Poznałam twoje poglądy na kwestię byczenia się na koszt
                podatników
                > (tak, tak, nie ruszają mnie argumenty typu ile to ja wpłaciłam do
                > tego ZUSu, ponieważ wcześniej inni wpłacili xxx do niego, żeby
                > wygodne mamcie mogły korzystać bezpłatnie z publicznej opieki
                > zdrowotnej, uczęszczać jako dziecko do żłobka, przedszkola,
                szkoły,
                > uczelni itd itp)



                Gdzie ??? Pytam gdzie napisałam, że popieram byczenie sie na koszt
                podatnika ? Bo jesli o cos takiego mnie oskarżasz, to jesli masz
                troche honoru, podasz ku temu podstawę.

            • asiuniap Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 00:16
              zabulin napisała:

              > Prymitywne sa kobiety, które z góry zakładają, ze jak ktoś pyta o
              > kontrolę z ZUS, to na pewno wyłudził zwonienie. Nie było
              pytania :co
              > mi zrobią, jak mnie złapią na oszustwie", tylko jak wygląda
              > kontrola. Ciekawość kobiety, która ma zwolnienie- nie powiedziane,
              > ze lewe.


              Nie odwracaj kota ogonem.

              > Prymitywne jest twierdzenie i OCZEKIWANIE, że kobieta w ciąży
              mająca
              > całodzienne wymioty nie pójdzie na zwolnienie, bo przecież wymioty
              > zdarzają sie w ciązy.
              > Po pierwsze- nie rozumiesz kontekstu wypowiedzi- satyra na
              > ograniczone pańcie, orędowniczki sprawiedliwośći, które
              > prawdopodobnie pracują w miejscu, w którym bimba sie cały dzień i
              > jak będzie konieczność moga nawet pół dnia spędzić przy wc, bo i
              tak
              > nikt nie zauwazy ich nieob.

              Nie zauwazylas, co bylo powtarzane tu juz x razy, nie chodzi o
              kobiety kwalifikujace sie do zwolnienia. Oczywiscie o
              wszechwiedzaca, te co krytykuja pancie-wyludzaczki zwolnien, sa
              ograniczone, maja wszy, sa glupie i na pewno zbijaja bąki w pracy
              hehe.

              > A twoje epitety mnie nie ruszają. Nie wiem czy mam się przejąć ,
              ze
              > nie spodziewałaś się po mnie niczego innego? smile Znaczy się skądś
              > mnie znasz. Ja cię nie kojarzę, ale to pewnie dlatego , ze nie
              > zadaję się tymi, którzy rozbawienie prezentują tu słowem?
              (zlepkiem
              > liter):buahaha.Żałosne


              Poznalam Twoje poglady, wystarczy.
        • iod100 Re: Kontrola ZUS-u 07.09.09, 12:46
          zgadzam się w 100% kurcze, ciąża nie choroba. powiem wam więcej przy
          pierwszej ciąży poszłam na jedno zwolnienie bo miałam akurat
          poprawkę na studiach i chciałam się do niej przygotowac później
          chodziłam już uczciwie do pracy. wróciłam po macierzyńskim i
          zostałam zwolniona bo kurcze mojej ówczesnej szefowej nie widziało
          się dać mi 2 wie przerwy na karmienie. a teraz żałuje że jest taka
          nagonka bo już od pierwszego miesiąca poszłabym. co mi kurka z tego
          że przemęczyłam się przez te 8,5 mca w robocie. siedziałam po
          godzinach, wdychałąm dym fajek, jak mnie menda tak potraktowała. I
          popieram wszystkie kobiety które chodzą na zwolnienia w ciązy, nawet
          te które nie mają do tego jakiś konkretnych wskazań.
    • eilian Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 19:21
      jak słyszę hasło "ciąża to nie choroba" to mnie strzyka normalnie. Życzę tym
      wszystkim "nienawidzącym naciągaczy", aby miały ciąże z całą paletę
      dolegliwości, które może niekoniecznie grożą poronieniem, ale na tyle
      uprzykrzają życie, że ciężko jest wówczas PRACOWAĆ i żeby się musiały zusowi
      tłumaczyć. Ciekawe co wtedy będą mówiły te przodowniczki pracy i wojowniczki
      kapitalizmu.
      • sueellen Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 21:35
        Dziękuję, mam całą czapkę dolegliwości i pracuję. Na żadne zwolnienie iść nie
        zamierzam. Acha, nienawidzę naciągaczy...
        • klaramarsala Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 22:01
          moim zdaniem jesli ktos ma ciaze zagrozona, bezwzglednie powinien
          isc na zwolnienie. Natomiast jesli uzasadnieniem dla otrzymywania od
          panstwa pieniedzy, ktore moglyby byc przeznaczone na np.
          potrzebujace dzieci (wszystkie jestescie na to bardzo wrazliwe,
          prawda?)sa ciazowe dolegliwosci, typu zgaga,mdlosci,co tam jeszcze,
          to jest to bardzo nie w porzadku po pierwsze wobec potrzebujacych
          dla ktorych nie ma pieniedzy bo sa wyplacane na lewe zwolnienia, po
          drugi wobec tych kobiet ktore musz rzeczywiscie byc na zwolnieniu bo
          maja zagrozone ciaze, a dzieki rzeszy kobiet ktore ida na zwolnienie
          w 6 tyg, musza sie ciagle tlumaczyc i wysluchiwac glupich komentarzy
          a po trzecie wobec wszsytkich kobiet, ktorych pracodawcy nie chca
          zarudniac bo istnieje potwierdzone przez rzesze naciagaczek ryzyko
          natychmiastowego zwolnienia w ciazy.
          • blenusia Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 08:42
            klaramarsala napisała:

            > Natomiast jesli uzasadnieniem dla otrzymywania od
            > panstwa pieniedzy, ktore moglyby byc przeznaczone na np.
            > potrzebujace dzieci sa ciazowe dolegliwosci, typu zgaga,mdlosci,co
            tam jeszcze,

            W naszym państwie te pieniądze nie zostana przeznaczone na
            potrzebujące dzieci, bo nie tak to działa w budżecie państwa. Nie
            przekażą mojego 1500 zł dla potrzebujących. Zapewniam.

            > to jest to bardzo nie w porzadku po pierwsze wobec potrzebujacych
            > dla ktorych nie ma pieniedzy bo sa wyplacane na lewe zwolnienia,
            po
            > drugi wobec tych kobiet ktore musz rzeczywiscie byc na zwolnieniu
            bo
            > maja zagrozone ciaze,
            Ja musialam byś na zwolnieniu od 11 tc bo groziło to poronieniem,ale
            naprawdę zlewa mnie to czy ktoś siedzi na L4 bo musi czy chce. Nigdy
            nie przeszlo mi przez mysl by mieć pretensje do ciężarnej, która
            jest poprostu zmęczona.

            a dzieki rzeszy kobiet ktore ida na zwolnienie
            > w 6 tyg, musza sie ciagle tlumaczyc i wysluchiwac glupich
            komentarzy

            Jak trafisz na jełopa to i tak zawsze usłyszysz jakiś komentarz...

            > a po trzecie wobec wszsytkich kobiet, ktorych pracodawcy nie chca
            > zarudniac bo istnieje potwierdzone przez rzesze naciagaczek ryzyko
            > natychmiastowego zwolnienia w ciazy.

            W pierwszej ciąży poszłam na zwolnienie od momentu zagrażającego
            porodu przedwczesnego,ale byłam męcząca pracownicą bo po 4 godz.
            pracy nie byłam w stanie oczu otworzyć zasypiałam przy komputerze. I
            tak było przez 3 miesiące. Dobrego miałam szefa...Ale nie zyczę
            nikomu takiego hronicznego zmęczenia, które nie jest wskazaniem do l4
        • antosiczek Re: Kontrola ZUS-u 05.09.09, 23:18
          Pracujesz przodowniczko bo mimo palety dolegliwości nie masz
          zagrożonej ciąży. Gdyby istniało ryzyko, że stracisz dziecko to byś
          taka waleczna nie była. Ja jestem na zwolnieniu bo muszę dojeżdżać
          do pracy autobusami a jazda wywołuje skurcze macicy. Pozatym nic mi
          nie dolega. Na piechotę nie da rady bo za daleko. I co ty na to
          przodowniczko, jestem naciągaczką?
          • sueellen Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 07.09.09, 21:32
            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.


            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.

            Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy zdrowotne i jest na w
            pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.
            • blenusia Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 08.09.09, 09:08
              sueellen napisała:

              > Ktoś, kto ma zagrażoną ciążę bądź inne faktyczne problemy
              zdrowotne i jest na w
              > pełni uzasadnionym zwolnieniu, nie ma się czego obawiać.
              >
              ..... Niestety jak ktoś ma znajomości to i tak się wywinie, a jak
              będą sie chcieli przyczepić to do prawdziwego zwolnienia się
              czepnąsmile W pierwszej ciąży po zagrażającym porodzie przedwczesnym i
              pobycie w szpitalu dostałam wezwanie Na komisję. A miałam
              bezwzględny zakaz wstawania.....
            • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 08.09.09, 09:41
              Zaiste, imponujące smile

              To może porozmawiaj o czytaniu ze zrozumieniem z asiuniap. Od razu
              załozyła, że pytanie autorki wątku o to, jak wygląda kontrola ZUS,
              oznacza, że ta ma na pewno L-4 lewe i chce sie przygotowac na
              ukrycie faktu, że to lewe L-4 na wypadek kontroli smile



              • sueellen Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 08.09.09, 20:54
                Dobra, dobra, nie ma się co chwalić lewymi zwolnieniami.
                • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 08.09.09, 23:09
                  A na jakiej podstawie uwazasz, ze ja się takim chwalę??? I że miałam
                  lewe zwolnienie. No, chyba że to nie do mnie było.
                  • sueellen Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 09.09.09, 11:38
                    Pewnie, że lewe. Ktoś z takim podejściemoszukuje na prawo i lewo. No, chyba że
                    masz takie poglądy ale nie wcielasz ich w życie, tyle że byłoby to nieco
                    schizofreniczne ...

                    Bleeee, brzydzę się takimi ludźmi.
                    • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 09.09.09, 12:18
                      Oj, kobieto. Na jakiej podstawie ty wnosisz, że miałam lewe L-4?
                      Bo nie uwazam, ze można wywywac od wyłudzaczek skoro nie wie się
                      jakie sa powody L-4??
                      Daj konkretna odp.- które moje zdanie dało ci podstawę, aby tak o
                      mnie mysleć?

                      Ty soba sie brzydź lepiej.A co do schizofrenii- ty sie lepiej nie
                      wypowiadaj. Czy ty czasem nie bijesz swego faceta???
                      Martw sie o siebie i swoją psyche, raczej.
                      A obrzydzenie takich ludzich jak ty jest tylko komplementem. Bo nie
                      chciałabym byc tak pustą osobą, aby oceniać kogoś nic o nim nie
                      wiedząc.

                      Ja nie bije innych, nie krzyczę oszustka, jesli nie wiem dlaczego ma
                      L-4. To cie brzydzi?
                      Na kontroli ZUS zastał mnie w łózku -tam gdzie umieścił mnie lekarz,
                      ale ty uparcie swoje. Nie do wiarwiesz co jak ktos jest uczciwy,
                      nie szuka wkoło ciągle oszustów. Dla ciebie wszyscy oszukują-
                      zastanów się czemu.
                      • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 09.09.09, 12:50
                        Acha, przeczytaj sobie uwaznie co napisałaś w tym poście, w którym
                        opisujesz utarczkę z facetem
                        Źle sie poczułaś i pracowałaś w domu, a nie w biurze. Drażnił cie
                        nawet przeciąg.
                        Skoro masz swoją działaność i biuro w domu, a mimo to jak sie źle
                        poczujesz, szorujesz do domku, to nie oceniaj dziewczyn, które maja
                        szef ów i czasem uragające war. pracy- to dopiero zalatuje
                        kosmosem.Czemu nie siedziałaś w tym biurze, bo źle sie czułaś? I od
                        razu do domku?? Trzeba było siedzieć.
                        Przeciez cięzarna powinna siedzieć w pracy jak źle się czuje. szef
                        rzadko idzie na rękę i daje popracowac w domku, nie zawsze jest taka
                        możliwość.
                        A ty złe samopoczucie i do domku i nie wstyd ci oceniać innych? A
                        moze nie moga się źle czuć?
                        Poza tym szefa raczej nie luniesz jak ci zrobi przeciąg.
                        A moze inne cięzarne powinny pracowac w przeciągu, dźwigać, siedzieć
                        z palaczami?? Ty nie.
                        Ty jak masz przeciąg i troche nerwa, to co robisz? Może one, aby
                        uniknąc przemocy ida na L-4 smile

                        Ale sie ośmiesszyłaśS skojarzyłam cie suellen od razu- taka pamięć :-
                        )

                        Dobra rada- jak wymagasz takiej wytrwałośći od innych, to najpierw
                        od siebie. I siedź w tym biurze, nawet jak się źle czujesz.A dopiero
                        potem sie wypowiadaj.


                        A i czyżby twoja niechęć i zakładanie a priori, że byłam na lewym
                        zwolnieniu, miały coś wspólnego z rada, którą dałam ci w tamtym
                        wątku???
                        To nie było złośliwe.Pomóż sobie.
                        • sueellen Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 10.09.09, 21:22
                          Mam dzialalnosc + pracuje na etacie + jestem w ciazy + zajmuje sie domem.
                          Niesamowite, ze tak mozna prawda? A pracowalam z domu bo bylam przeziebiona i
                          nie chcialam brac zwolnienia
                          .
                          • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 11.09.09, 07:57
                            sueellen napisała:

                            > Mam dzialalnosc + pracuje na etacie + jestem w ciazy + zajmuje sie
                            domem.
                            > Niesamowite, ze tak mozna prawda? A pracowalam z domu bo bylam
                            przeziebiona i[b
                            > ]
                            > nie chcialam brac zwolnienia[/b].


                            Super, ze tak możesz- katarek i od razu do cieplego domku, zeby na
                            zwolnienie nie iść smile
                            Tylko czemu to cie do takiej nerwicy doprowadza?
                            Ciążą tłumaczysz swoją agresję i nie uważasz tego za
                            wytłumaczenie naciągane. A nie rozumiesz, jakie przypadłości
                            powoduje u niektórych kobiet ciąża. ciebie poszło na emocje (i to
                            ostro), u innych na kręgosłup.
                            Ty, nie mogłaś sie powstrzymać , zeby facetowi nie lunąć, niektóre
                            jak boli je kregosłup nie moga usiedzieć.
                            Ale ty innych tak bardzo krytykujesz za ich wytłumaczenia.

                            Wobec tego ja nie rozumiem- to niemożliwe, żeby nie można się było
                            powstrzymać od uderzenia. Nie, nie, ty musisz być z gruntu złasmile

                            Fuj, brzydzę się hipokrytami smile

                            Jakie to szlachetne, że nie wziełaś L-4 z powodu katarku,.
                            Tylko w takim układzie guzik wiesz, w jakich warunkach pracują
                            niektórzy.

                            A czy niesamowite, że tak można?? Niezbyt niesamowite, rozczaruję
                            cie, mnóstwo z nas tak robi. smile smile smileDom, praca na etacie, praca
                            w domu + u mnie do niedawna jeszcze st. podyplmowe- a mam 1,5 roczne
                            dziecko. I wcale nie uważam tego za coś wyjątkowego. To teraz
                            standard.
                            >

                            A czy bolał cie kiedys kręgosłup tak, że nie mogłas ani stać, ani
                            siąść?? Nie, nie bolał, bo wtedy bys nie była
                            taka "nicnierozumiejąca" smile To, ze ciebie dopadł katarek , nie
                            znaczy że u innych dziewczyn tylko na takicm czymś się kończy.
                    • ms229 Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 10.09.09, 15:13
                      jestem obecnie w 19 tygodniu ciąży i od dwóch dni mam pierwsze L4, bynajmniej
                      nie dlatego, że wymiotowałam czy miałam zagrożenie ciąży, mieszkam w dużym
                      mieście i dojeżdżanie do pracy komunikacją miejską, w której niemiłosiernie
                      trzęsie powoduje u mnie silne bóle brzucha a znieczulica wśród pasażerów jest
                      tak wielka, że dwukrotnie prawie się przewróciłam bo nie było dla mnie miejsca
                      siedzącego. Nie zamierzam ryzykować życia mojego dziecka a nie stać mnie na
                      samochód i paliwo oraz wieczne stanie w korkach. Poza tym jestem chronicznie
                      zmęczona (wczoraj przespałam cały dzień), usypiam przed komputerem w pracy i
                      strasznie marznę przez klimatyzację, mimo że innym jest ciepło. Czy to oznacza,
                      że wyłudziłam L4 ? Lekarz sam mnie na nie namawiał bo stwierdził, że powinnam
                      skorzystać z ostatnich dni pogody i trochę pospacerować. Pracuję od 7 lat, płacę
                      składki i nie rozumiem dlaczego mam czuć się winna tego, że potrzebuję odpoczynku.
                      • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 10.09.09, 18:57
                        TUTAJ co niektóre panie takie bóle brzucha nazwą lekka
                        niedyspozycją. Nie ma co gadać, nie zaznały, nie wiedzą, nie
                        rozumieją niczego co ich nie dotknęło. Ot, ciasnota umysłowa.
                      • sueellen Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 10.09.09, 21:25
                        Oj, dziewczyno, dziewczyno. Laski mieszkaja w Londynie, do pracy w jedna strone
                        zachrzaniaja metrem godzine, terrorysci wystaja zza krzaka, swinska grypa
                        atakuje, a zadna na zwolnienie nie idzie - taki to zdrowy i silny narod!
                        • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 11.09.09, 08:02
                          Zapomniałaś o nasladowcach Kuby Rozpruwacza smile

              • asiuniap Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 13.09.09, 00:19
                zabulin napisała:

                > To może porozmawiaj o czytaniu ze zrozumieniem z asiuniap. Od razu
                > załozyła, że pytanie autorki wątku o to, jak wygląda kontrola ZUS,
                > oznacza, że ta ma na pewno L-4 lewe i chce sie przygotowac na
                > ukrycie faktu, że to lewe L-4 na wypadek kontroli smile

                Cieszy, ze sie na mnie powolujesz. To znaczy, ze sumienie w masach smile
                zaczyna sie budzic, mam nadzieje, ze przed kolejnym wyludzeniem
                zwolnienia panny-niby chore zastanowia sie czy naprawde warto.
                • zabulin Re: Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem 14.09.09, 00:01
                  Cieszy, ze sie na mnie powolujesz. To znaczy, ze sumienie w
                  masach smile
                  > zaczyna sie budzic, mam nadzieje, ze przed kolejnym wyludzeniem
                  > zwolnienia panny-niby chore zastanowia sie czy naprawde warto


                  Tak, przywołałam twe imię jako przykład osoby, która ze zrozumieniem
                  ma problemy. Opuściłaś kilka postów, m.in. ten, w którym wyjaśniłam
                  czemu miałam L-4.
                  Ale w sumie, bez różnicy, bo i tak bys nie zrozumiała smile Albo
                  stwierdziła, ze i tak było w tym jakieś szachrajstwo.
                  Chyba masz jakąś spiskową teorie dziejów smile A miej sobie, tylko się
                  nie zapluj własnym jadem smile
        • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 00:53
          A ja nie -zbyt powaznie traktowałam swoją pracę, żeby co 5 minut na
          spotkani z klientem wybiegać do toalety i tam wymiotować. To byłoby
          nieprofesjoonalne.
          Nie chciałabym byc obsługiwana nigdy przez osobę np. w banku, która
          nie słucha tego co mówię, tylko cały czas myśli o tym jak ją mdli i
          jak tu wytrzymać bez wiadomego finiszu do końca spotkania.

          Sa dolegliwości i dolegliwości.

          A takie święte przeciwniczki L-4 w ciązy -hmmm ciekawe, czy takie
          święte smile
          • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 00:53
            Przepraszam to było do suellen.
            • dorisw1978 Re: Kontrola ZUS-u 12.09.09, 23:59
              po pierwsze słówko do mumi7, bo widzę że przeżywasz i przeżyć
              nie możesz.
              Po pierwsze, na zwolnienie nie poszlam dlatego, że zadarłam kiecę i
              ginekolog padł przede mną na kolana i wypisał zwolnienie od ręki (i
              o dziwo, był to ginekolog przyjmujący na NFZ!), tylko dlatego, że
              plamiłam
              .
              Gdy plamienia się skończyły, do pracy nie wróciłam, bo jak już
              wcześniej pisałam (może nie doczytałaś, a może nie jest to dla
              ciebie dostateczny powód), pracuję m.in. w gimnazjum, do którego
              trafia młodzież, z którą sobie nie radzą inne szkoły (powinnam mieć
              skończoną resocjalizację, aby tam uczyć, niestety nie mam, a
              przydzielono mnie tam nie pytając o zdanie - po prostu dołączono to
              gimnazjum do naszego zespołu i już)
              • dorisw1978 Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 00:18
                ciąg dalszy:

                a ponieważ te dzieci są nieobliczalne, to nigdy nie wiem, czy taki
                jeden lub drugi nie podstawi mi nogi, nie rzuci kamieniem albo nie
                użyje niebezpiecznego narzędzia. Dla mnie był to dostateczny
                powód
                , aby do pracy nie wracać.
                Poza tym bałam się ponownych plamień i ewentualnego poronienia.
                Poszłam na zwolnienie i dobrze się z tym czuję, więc
                daruj już sobie te historie o doris.

                tyle w kwestii mumi7.

                Bardzo podobała mi się dyskusja, jak to nauczycielka może sobie
                przecież na 5 minut wylecieć, rzygnąć, otrzepać i wrócić do klasy.

                Otóż nie, nie może! A już na pewno nie w szkole, w której ja
                pracuję, bo jakby tak któryś w tym czasie przez okno wyskoczył, to
                poszłabym do więzienia i g***o obchodziłoby kogokolwiek, że akurat w
                ciąży byłam i musiałam "na stronę".
                I w ogóle nie wyobrażam sobie po takim rzygnięciu wrócić, stanąć z
                uśmiechem przed 30 uczniów, chuchnąć takiemu w Iej ławce i lekcje
                poprowadzić. Co innego usiąść przed komputerem i wypełniać swoje
                obowiązki w dalszym ciągu.

                A wniosek z wszystkich wypowiedzi wypływa jeden:
                niestety czasy, w których "Bóg, Honor, Ojczyzna" dawno należą do
                zamierzchłych i ja dzisiaj takich prawych ludzi niestety nie miałam
                okazji spotkać.
                A wszystkie te panny, które trąbią tu o oszustwie, moralności,
                zasadach, uczciwości tak naprawdę martwią się o kasę i własny tyłek
                (bo premia, bo klient odejdzie, bo dodatki, bo bonusy, bo z pracy
                wyrzucą) i to jest jedna jedyna prawda, tylko zasłaniacie się
                tymi frazesami, bo nic innego wam tu napisać nie wypada i boli was
                to, że są ludzie, którzy nie tylko dla kasy i pracy żyją i tacy,
                którzy się o tę pracę nie boją, bo zawsze będą mogli do niej wrócić.

                I tyle...

                • asiuniap Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 00:31
                  dorisw1978 napisała:

                  Wow! Doris, wow! Co ciekawego tĄ razĄ?

                  > ciąg dalszy:
                  >
                  > a ponieważ te dzieci są nieobliczalne, to nigdy nie wiem, czy taki
                  > jeden lub drugi nie podstawi mi nogi, nie rzuci kamieniem albo nie
                  > użyje niebezpiecznego narzędzia. Dla mnie był to dostateczny
                  > powód
                  , aby do pracy nie wracać.
                  > Poza tym bałam się ponownych plamień i ewentualnego poronienia.
                  > Poszłam na zwolnienie i dobrze się z tym czuję, więc
                  > daruj już sobie te historie o doris.

                  Sama sie przypominasz, nauczycielko kochajaca bachorki. Po co
                  pracujesz w tej szkole, przeciez w kazdej chwili moga ci zalozyc
                  kosz na glowe, zwyzywac,stracisz zdrowie, nerwy, o autorytecie nie
                  wspominajac.

                  > Otóż nie, nie może! A już na pewno nie w szkole, w której ja
                  > pracuję, bo jakby tak któryś w tym czasie przez okno wyskoczył, to
                  > poszłabym do więzienia i g***o obchodziłoby kogokolwiek, że akurat
                  w
                  > ciąży byłam i musiałam "na stronę".

                  Doris, ja tez w szkole pracuje... w szkole do ktorej czesto zachodzi
                  policja.

                  > A wniosek z wszystkich wypowiedzi wypływa jeden:
                  > niestety czasy, w których "Bóg, Honor, Ojczyzna" dawno należą do
                  > zamierzchłych i ja dzisiaj takich prawych ludzi niestety nie
                  miałam
                  > okazji spotkać.

                  Nie spotkasz, bo widocznie sama zapomnialas co te 3 slowa znacza.

                  > A wszystkie te panny, które trąbią tu o oszustwie, moralności,
                  > zasadach, uczciwości tak naprawdę martwią się o kasę i własny
                  tyłek
                  > (bo premia, bo klient odejdzie, bo dodatki, bo bonusy, bo z pracy
                  > wyrzucą) i to jest jedna jedyna prawda, tylko zasłaniacie
                  się
                  > tymi frazesami, bo nic innego wam tu napisać nie wypada i boli was
                  > to, że są ludzie, którzy nie tylko dla kasy i pracy żyją i tacy,
                  > którzy się o tę pracę nie boją, bo zawsze będą mogli do niej
                  wrócić.

                  To prawda, nic innego ci tu napisac juz nie wypada.


                  • i_love_my_babies Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 01:03
                    > Doris, ja tez w szkole pracuje... w szkole do ktorej czesto
                    zachodzi
                    > policja.


                    A to ciekawe..
                    I możesz wyjść na rzyga? I pozostawiasz 30 dzieciaków bez opieki?
                    A jak ci się przytrafi rzyg co godzinę, a masz ich 8, to
                    pozostawiasz w sumie 240 w ciągu dnia bez opieki na ponad godzinę
                    (przyjmując, że statystyczny rzyg trwa 10 minut)?

                    Asiunia, uczciwa to Ty może jesteś, ale gdzie tu odpowiedzialność???

                    • asiuniap Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 10:54
                      Matematyki uczysz?
                      Nie chce mi sie kolejny raz powtarzac, kto jest usprawiedliwiony w
                      pobieraniu L4.
                  • dorisw1978 Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 01:10
                    asiuniap napisała:

                    > Sama sie przypominasz, nauczycielko kochajaca bachorki. Po co
                    > pracujesz w tej szkole, przeciez w kazdej chwili moga ci zalozyc
                    > kosz na glowe, zwyzywac,stracisz zdrowie, nerwy, o autorytecie nie
                    > wspominajac.

                    O swój autorytet się nie martwię, moje bachorki uwielbiam i dlatego
                    pracuję w szkole i pracować będę, a będąc w ciąży martwiłam się po
                    prostu nie o własną d**ę, tylko o swoje dzieckosmile
                    bo dla mnie najważniejsze na świecie są moje dzieci

                    widać, że nie masz pojęcia, co to znaczy praca z dziećmi
                    niedostosowanymi społecznie

                    asiuniu droga, takie dzieci nie mają ŻADNYCH autorytetów
                    • dorisw1978 Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 01:17
                      na szczęście to tyko część etatuwink

                      a Ty asiuniap masz na pewno umowę na czas określony, i dlatego tak
                      się burzysz...
        • mamciulka-nikulka Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 09:17
          sueellen napisała:

          > Dziękuję, mam całą czapkę dolegliwości i pracuję. Na żadne zwolnienie iść nie
          > zamierzam. Acha, nienawidzę naciągaczy...

          To twoja sprawa, że lubisz masochizm. Ja nie. Jeśli będę czuła dyskomfort, będę
          miała uprzykrzające mi pracę dolegliwości pójdę na zwolnienie, bo mam do tego
          prawo. I nie jestem żadnym naciągaczem - każda osoba ma inną granicę
          wytrzymałości, może ty lubisz się biczować, ja nie bardzo. Mam koleżankę, która
          co miesiąc na 5 dni bierze zwolnienie, bo ma tak bolesny i obfity okres, a
          przecież okres to nie choroba, prawda....
          • zabcia35 Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 11:25
            ZUS jest najwiekszą pomyłką jaka mogła sie przytrafić w naszym
            pieknym państwie.Już pomijam ich chore praktyki i rozpie...ik jaki
            tam panuje o czym wiele razy sie przekonałam, ale kompetencje tych
            którzy tam pracują. Totalny chaos, dezinformacja na kazdym kroku,
            każda paniusia mówi co innego, bo procedury i przepisy tam panujace
            albo są jakieś niespójne i nielogiczne, albo za trudne do
            zrozumienia przez pesronel.ZENADA.
            Mam pianę na ustach jak słysze haslo ZUS.
            Mam nadzieje ze doczekam kiedyś cudownych czasów kiedy to badziewie
            wreszcie szlag trafi!
            I mogą mnie cmoknąć w tyłek za przeproszeniem z tą swoją debilną
            kontrolą. Mam zagrozoną ciążę, ciągle plamię, jadę na rozkurczowych,
            mam za sobą 5 poronień ale wcale nie zastaną mnie codziennie w domu,
            bo stale mam jakieś badania i chocby wyjscie do apteki CZY
            pobliskiego sklepu.
            Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
            • yoga24 Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 11:47
              Jestem za zabcia35!!!
            • malgoska13 Re: Kontrola ZUS-u 07.09.09, 14:12
              zabcia35 napisała:

              > ZUS jest najwiekszą pomyłką jaka mogła sie przytrafić w naszym
              > pieknym państwie.Już pomijam ich chore praktyki i rozpie...ik jaki
              > tam panuje o czym wiele razy sie przekonałam, ale kompetencje tych
              > którzy tam pracują. Totalny chaos, dezinformacja na kazdym kroku,
              > każda paniusia mówi co innego, bo procedury i przepisy tam
              panujace
              > albo są jakieś niespójne i nielogiczne, albo za trudne do
              > zrozumienia przez pesronel.ZENADA.
              > Mam pianę na ustach jak słysze haslo ZUS.
              > Mam nadzieje ze doczekam kiedyś cudownych czasów kiedy to
              badziewie
              > wreszcie szlag trafi!
              > I mogą mnie cmoknąć w tyłek za przeproszeniem z tą swoją debilną
              > kontrolą. Mam zagrozoną ciążę, ciągle plamię, jadę na
              rozkurczowych,
              > mam za sobą 5 poronień ale wcale nie zastaną mnie codziennie w
              domu,
              > bo stale mam jakieś badania i chocby wyjscie do apteki CZY
              > pobliskiego sklepu.
              > Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr



              Masz rację.
        • taylorhayes Re: Kontrola ZUS-u 06.09.09, 12:08
          Życzę żeby nic się nie stało, bohaterko. Nie wszyscy są tak
          lekkomyślni.
          • sueellen Re: Kontrola ZUS-u 07.09.09, 21:51
            Jeżeli wszystkie wynika badań są w normie to o czym Ty mówisz???

            Lekkomyślnie to bym poszła na lewe zwolnienie a po macierzyńskim pożegnała się z
            awansem, wyższą pensją, bonusami, ciekawszymi projektami a być może i pracą.
            • i_love_my_babies Re: Kontrola ZUS-u 11.09.09, 16:53
              sueellen napisała:

              > Lekkomyślnie to bym poszła na lewe zwolnienie a po macierzyńskim
              pożegnała się
              > z
              > awansem, wyższą pensją, bonusami, ciekawszymi projektami a być
              może i pracą

              a co to ma wspólnego z uczciwością o której tak trąbisz???

              o własną d..ę się boisz i tyle...
              • asiuniap Re: Kontrola ZUS-u 13.09.09, 00:40
                i_love_my_babies napisała:

                > a co to ma wspólnego z uczciwością o której tak trąbisz???
                >
                > o własną d..ę się boisz i tyle...

                Statystycznie to o wlasna dupe powinny bardziej sie bac te co
                korzystaja z lewych zwolnien.
          • asiuniap Re: Kontrola ZUS-u 08.09.09, 00:03
            taylorhayes napisała:

            > Życzę żeby nic się nie stało, bohaterko. Nie wszyscy są tak
            > lekkomyślni.

            Hehehe. Uczciwi chyba chciałaś powiedzieć.
      • merci77 Re: Kontrola ZUS-u-zabulin jestem na TAK:) 05.09.09, 21:54
        zabulin super !smile)smile i o to chodzi!
        • toka78 Re: Kontrola ZUS-u-zabulin jestem na TAK:) 06.09.09, 12:17
          Brawo, wreszcie rozsądny głos w dyskusji!
          ZUSo wojowniczkom stanowcze NIE!
          • trika13 Re: To nie ja naciągam ZUS 06.09.09, 13:29
            Ja tu czegoś nie rozumiem. Niektóre wypowiadające się tu dziewczyny próbują
            wmówić drugim, że pójście na zwolnienie z powodu złego samopoczucia w ciąży to
            naciągactwo. Naciągactwo ZUSu, jak rozumiem? Pracuję od ponad 10 lat, co miesiąc
            płacę składkę ZUS. Od pięciu lat prowadzę własną działalność gospodarcza, co
            oznacza, że nawet jesli nie mam przychodów (a takie okresy się zdarzają w
            działalności, szczególnie ostatnio w kryzysie), i tak muszę płacić ZUS. Czasem
            zarabiam tylko na ten ZUS, bo na inne rzeczy już nie starcza. Teraz, będąc w
            ciąży i na zwolnieniu, dostaję od ZUSu jakieś grosze, na dodatek wypłacone po
            wielu tygodniach oczekiwania i wydzwaniania do nich. Pieniądze te starczają mi
            akurat na to, żeby opłacić kolejny ZUS. To ZUS mnie naciąga zmuszając do
            płacenia składek w czasie, kiedy przejściowo nie mam dochodów. A kiedy nie mogę
            pracować, wypłacając głodową kasę na zasiłku chorobowym.

            • dagmara-k Re: To nie ja naciągam ZUS 06.09.09, 13:54
              czuje sie rewelacyjnie. na lekkie mdlosci jem kwasne cukierki i przechodzi.
              troche szybciej sie mecze. az wolalabym czuc sie gorzej na tym moim "wyludzonym"
              l4. bo myslalabym wtedy ze moja 3 ciaza rozwija sie prawidlowo, a nie jak dwie
              poprzednie ktore stracilam. jestem i bede na l4 i niech pani z zusu przyjdzie mi
              powiedziec ze ciaza po poronieniach to nie choroba. zapraszamsmile
              • zabulin Re: To nie ja naciągam ZUS 06.09.09, 20:03
                jestem i bede na l4 i niech pani z zusu przyjdzie m
                > i
                > powiedziec ze ciaza po poronieniach to nie choroba. zapraszamsmile


                Nie zrozumie cię, dopóki to nie ona, jej córka czy siostra będzie
                kobietą po dwóch poronieniach.
                Wtedy taka gneeralnie zmienia front.

                Ale u nas to tak już jest.
                Pamiętam jak kiedys mój szef dowiedział się, ze jego pracownik na L-
                4 robi fuchę u kogoś innego. Wygłosił wtedy prawdziwe orędzie o
                oszustach, wyłudzaczach, nwaciągaczach , itp. I w ogóle był cięzko
                zbulwersowany jak tak można oszukiwać.
                Zapytałam go wtedy, czy można oszukiwać inaczej, czy jest correct
                jeśli ktoś kupuje "na firmę" samochód żonie- użytkowany tylko do jej
                celów prywatnych, "na firmę" prywatny laptop, itp.
                I jakoś tak nic nie odpowiedział. Zapewne dlatego, że on tak robi.
                • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 07.09.09, 13:14
                  No i co z tego?? To, że przeciwstawisz jedno oszusto drugiemu, nie
                  powoduje, że to pierwsze traci wagęwink Oszustami sa wyłudzacze L4 i
                  tacy panowie jak ten, o którym piszesz, jak i również pracownik,
                  który pracuje i u niego, i u kogoś innego na L4. I finito, możesz
                  sobie pisać o wojowniczkach ZUS, ale zdrowa baba w ciąży na L4 to
                  JEST OSZUSTWO. Nawet jeśli wierzymy, że państwo nas okrada, sąsiad
                  nas okrada etc. Te argumenty nic nie zmieniają poza dobrym
                  samopoczuciem o (zbyt) prosto i wygodnie myślących ludzi.
                  • blenusia Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 07.09.09, 13:34
                    a co znaczy zdrowa baba?? Bo wojowniczki zusu uważają, ze żadne
                    mdłości, osłabienie, sennności, czy ogólnie złe samopoczucie nie
                    jest wskazaniem do l4...
                    • taylorhayes Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 07.09.09, 14:08
                      "Zdrowa baba" też może poronić. Wtedy staje się "chorą babą", ale
                      jest już za późno, zostają tylko wyrzuty sumienia.
                      • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 07.09.09, 19:59
                        "Zdrowa baba" czasem też może poronić. Zgadzam się. Ale zwykle
                        lekarz mający odpowiednie doświadczenie i dobre usg, do którego
                        odpowiednio wcześnie zgłasza się pacjentka z obajwami poronienia,
                        jest w stanie ocenić, co się dzieje i taką "zdrową babę" z
                        początkiem poronienia odesłać czem prędzej na L4 (inna sprawa, jesli
                        tego nie robi, ale to inna kwestia). Bo wtedy ta "zdrowa baba" nie
                        jest zdrową babą. Czasem też i L4 z opisem "musi leżeć" roni i co?
                        Zachowane wszelkie środki ostrozności i też się stało. Efekt, mimo
                        starannego działania, jest dokładnie taki sam. Poczytaj proszę, co
                        napisałam blenusi. Pozdrawiam
                        • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 08.09.09, 11:54
                          wymioty w ciąży to wg was nie choroba- jak i cała ciaza.
                          Czy zatem ktoś kto ma takie mdlości i wymioty- np. nauczycielka ma
                          iść do pracy z wiadereczkiem i jak jej sie zachce wymiotować, to ma
                          zrobić przerwe na tą czynność?? A może spędzac 20 min, w toalecie-
                          tylko jak? Dzieci w klasie nie można samych zostawić, bo jak coś
                          zbroją to skarga u dyrekcji, wylot z pracy i wystep w programie u
                          Jaworowiecz murowany oraz pytanie"czy można było tego uniknąć?"

                          A dopóki ona na L-4 nie pojdzie , dyrektor zastepstwa nie ma prawa
                          dac.Nie, nie wymyslam historii. Mam kolezankę - nauczycielkę- dzis
                          juz mamusię- kiedys cięzarną z potwornymi mdłosciamina początku a
                          przy końcu z potwornymi bólami kregosłupa. No, ale przeciez to nie
                          choroba.

                          Ja bym wolała, żeby moim dzieckiem w szkole, dziadkiem w szpitalu,
                          mna w banku zajmowala sie odpowiednio nauczycielka, pielęgniarka,
                          kasjerka w pełni zdolna do pracy.

                          I wyprzedzając teksty asiuniap, ze nawet zdrowy może miec ból
                          brzucha i zwymiotowac w pracy. Tak wtedy idzie do szefa, mowi że
                          źle się czuje i do lekarza i na pewno dostanie L-4 (słusznie)
                          Czy moja cięzarna, walczaca z mdłościami kolezanka miała chodzic do
                          pracy i albo wymiotowac, albo myślec tylko o tym jak tu nie
                          zwymiotować?
                          • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 08.09.09, 23:01
                            Napisałam już, co myślę o wymiotach w poście wyżej lub niżej. Nie
                            przesadzajmy, wiem, jaki to jest z mdłościami, po prostu można
                            przeprosić klienta/pacjenta/uczniów i wyjść na 3 minuty. Chyba że
                            chodzi po częste i uporczywe wymioty, o czym właśnie pisałam.
                            Pozdrawiam
                            • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 08.09.09, 23:25
                              Głównie chodzi o to mumi (przynajmniej mnie), że autorka watku
                              zadając pytanie jak wyglada kontrola ZUS, nigdzie nie napisała, z
                              jakiego powodu ma L-4.
                              Większość 'zusowskich oredowniczek" z góry założyła, że to na pewno
                              wyłudzaczka.
                              Takie zwolenniczki sprawiedliwośći i uczciwosci,a ja uwazam, ze to
                              NIEUCZCIWE tak kogoś posądzać o wyłudzeni, nie mając zadnej wiedzy
                              na temat powodu, dla którego wzmiankowana autorka jest na L-4.

                              Wstyd.

                              A czy kobieta na "prawym" zwolnieniu nie może być ciekawa jak
                              wygląda kontrola ZUS? Dlaczego z góry zaklada się, ze za takim
                              pytaniem kryje się chęc ukrycia oszustwa? Kobieta np. plamiaca i
                              lezaca nie ma prawa tego wiedziec, byc tego ciekawą???

                              Jest takie powiedzenie, ze sadzi się innych swoją miarą. Jeśli, nie
                              mając żadnych dowodów posadza się kogoś o oszustwo, zapewne samemu
                              się oszukuje w takiej czy innej sprawie.
                              • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 09.09.09, 11:00
                                Nie. Autorka wątku o tym nie pisze, ale któras z kolei pani
                                wypowiadająca się tutaj pisze o "zusowskich wojowniczkach". I to na
                                jej post odpowiadam ja i nie tylko ja. Bo zwrot "zusowskie
                                wojowniczki" zakłada, że to jakieś nawiedzone dziewczyny, a te,
                                które z jakiegokolwiek powodu są na zwolnieniu, w tym oszustki, są
                                przez nie Bóg wie czemu dręczone. To nieprawda, więc odpowiadam, bo
                                mi się takie postawienie sprawy nie podoba. Nie posądzam więc
                                autorki wątku, odpowiadam na posty tych, które w taki nieładny
                                sposób bronią swoich wyłudzonych zwolnień. A mówienie komuś, kto w
                                jakiejś sprawie zabiera głos, że sądzi swoja miarą to argument nie
                                fair - zamyka komus usta, a jest czystą demagogią.
                                • iod100 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 09.09.09, 11:16
                                  a mnie to w ogóle nie zastanowiło jakie były intencje przy zadawaniu
                                  tego pytania. Pytanie zostało postawione z nadzieją na odpowiedź. I
                                  nie wiem po co te wszystkie dywagacje na temat wyłudzania itp.
                                  Czasami jak czytam te wypowiedzi pełne agresji to się zastanawiam
                                  czym są one pokierowane.
                                • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 09.09.09, 11:23
                                  Nie. Autorka wątku o tym nie pisze, ale któras z kolei pani
                                  > wypowiadająca się tutaj pisze o "zusowskich wojowniczkach". I to
                                  na

                                  > jej post odpowiadam ja i nie tylko ja. Bo zwrot "zusowskie
                                  > wojowniczki" zakłada, że to jakieś nawiedzone dziewczyny, a te,
                                  > które z jakiegokolwiek powodu są na zwolnieniu, w tym oszustki, są
                                  > przez nie Bóg wie czemu dręczone.


                                  No widzisz,"zusowskie wojowniczki" to przykry zwrot? A nie przykro
                                  jak ktos napisze wyłudzaczka nie mając pojęcia czemu sie jest na
                                  zwolnieniu od 2 m-ca, w jakich warunkach ktos pracuje???

                                  No, bo jak nie lezy przykuta do łózka, to leniwa. I takie epitety
                                  tu padały. A większość dziewczyn nie informowała czemu ma
                                  zwolnienie.
                                  Sama przyznałaś, ze uporczywe wymioty raczej nie pozwalaja pracować.
                                  Częśc Pań napisała o dolegliwościach- bez szczegółów. Z góry
                                  zakładacie, ze dolegliwości to lekkie strzykniecie w krzyżu raz na
                                  24 godziny????

                                  TERAZ OGÓLNIE: jak w takim watku szafuje się bezpodstawnie ( a
                                  przynajmniej nie mając niezbitych dowodów ) epitetami tak powaznymi
                                  jak wyłudzaczki, leniwe kobiety, oszustki to trzeba sie liczyć z
                                  odpowiedzia w stylu "zusowskie orędowniczki". Niestety. Nie ma tak
                                  dobrze, że jedni będą lżyć a drudzy powinni cierpliwie to znosić.



                                  To nieprawda, więc odpowiadam, bo
                                  > mi się takie postawienie sprawy nie podoba


                                  A mi sie nie podoba jak ktos mówi, że jak dała radę pójść do
                                  apteki , to da rade i do pracy. Nie uważasz, że to "zalatuje" osoba,
                                  która albo w pracy nic nie robi, albo nigdy nie pracowała.
                                  Ja miałam Na L-4 "1" i wskazanie DUZO LEŻEC od lekarza. Dużo- nie
                                  znaczy, że 24/24 i mam załatwiać potrzeby fizjolog. w pampersa za
                                  przeproszeniem. Nawet miałam zalecenie, żeby ok. 1/2 godz. dziennie
                                  spacerować.


                                  A mówienie komuś, kto w
                                  > jakiejś sprawie zabiera głos, że sądzi swoja miarą to argument nie
                                  > fair - zamyka komus usta, a jest czystą demagogią



                                  Czyżby? Co najwyżej czasem jest demagogia. A czesem najprawdziwsza
                                  prawda.
                                  • iod100 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 09.09.09, 11:55
                                    Ja powiem jedno uważam, że każdy ma prawo do swojego zdania i jego
                                    wyrażenia, ale po co od razu obelgi, oskarżenia. Pytanie było o
                                    kontroli zusowkiej, a tu jakieś bezpodstawne zarzuty. Skandal.
                    • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 07.09.09, 19:56
                      Zdrowa baba to taka, która generalnie czasem może ponarzekać na
                      zgagę, bolący kręgosłup czy ból w nogach po np. godzinie chodzenia.
                      To rzeczy normalne w ciąży i nie kwalifikują do siedzenia w domu, bo
                      ani charakter, ani stopień ich nasilenia nie wychodzą poza
                      fizjologię. Miałam mdłości - też spokojnie da radę być w pracy,
                      pewnie z częstymi i mocnymi (podkreślam: z częstymi i mocnymi)
                      wymiotami jest inaczej. Ogólnie złe samopoczucie zdarza się także
                      niecieżarnym i nikt w tego powodu nie bierze parotygodniowego lub
                      paromiesięcznego zwolnienia. Natomiast wszelkie inne dolegliwości
                      typu plamienia, bóle podbrzusza, krwawienia, skarająca się szyjka,
                      skurcze, wcześniejsze poronienia etc. to znów bezwzględny, moim
                      zdaniem, powód do oszczędzającego trybu życia czyli zwolnienia.
                      Wydaje mi się, że mimo mnożenia trudności i wprowadzania
                      relatywnizmu co do stanu ciężarnych nie jest znów (poza naprawdę
                      wątpliwymi przypadkami) tak bardzo trudno ocenić, czy ktoś
                      potrzebuje odpoczynku, czy tylko chce zwolnienia. Pozdrawiam
                  • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 08.09.09, 12:22
                    No i co z tego?? To, że przeciwstawisz jedno oszusto drugiemu,
                    nie
                    > powoduje, że to pierwsze traci wagęwink


                    Oczywiście, ze nie powoduje. Tylko jesli pracodawca nie respektuje
                    praw cięzarnych- tzn uwaza, że ciąza to NIE powód, aby przestać
                    dźwigac, zredukowac ilość godzin spędzanych przy kompie, pójść na
                    badania konieczne w godzinach pracy- jak nakazuje KP.
                    Mój gin (chodzilam na NFZ) przyjmował w godz. pracy. Jak chciałam
                    wyjść wcześniej na wizytę, to powiedział, ze przeciez mogę zmienic
                    gina i pojść np. prywatnie.A w imie czego?
                    Ja się domagałam tylko tego co mi sie prawnie nalezało.


                    Tak, wiem- ciezarne, których prawa sa łamane moga jeszcze rzucić
                    pracodawcy wypowiedzeniem na biurkosmile Super rozwiązanie

                    I czy uwazasz, ze dziewczyna w ciązy nawet zdrowej ma dxwigać
                    cięzary w ciązy, bo jej pracodawca ma ciąże w nosie? No, poradż- co
                    taka może zrobic.

                    Hmmm- zwolnic sie? I zostać bez pracy z małym dzieckiem? Hmm, ale
                    wtedy pojdzie na zasilek za nasze/wasze pieniądze.Chyba nie tego
                    chcemy??
                    Nie, nie smile
                    dźwigac i liczyć na łut szczęścia?Może dziecku nic się nie stanie-
                    przecież jestesmy silni i zdrowi smile


                    poskarżyc sie w PIP? O, tak wtedy wróci po macierzynskim do pracy a
                    szef przyjmie ja z otwartymi ramionami.

                    Poradź coś na sytuacje opisane powyzej- łamanie praw cięzarnych, jak
                    skutecznie [pracowac gdy sie wymiotuje? Jak 8 godz. siedziec za
                    biurkiem, kiedy kregosłup pęka??

                    Nie, łatwiej załozyć, ze jak idzie na L-4 to zawsze z lenistwa, żeby
                    się "WYBYCZYĆ" NA l-4 ZA nasze/wasze pieniadze.Pozwól , że cie
                    zacytuję smileTo sa argumenty "(zbyt) prosto i wygodnie myslacych
                    ludzi."

                    Zycie to nie jest amerykański film, w którym cięzarna poskarzy się,
                    ze jej prawa sa łamane a na koniec wygra i będzie miala super ekstra
                    życie i bedzie mogła przebierac w propozycjach pracy złozonych jej
                    przez innych pracodawców zbudowanych jej postawą i w uznaniu jej
                    zgodnego z prawem dochodzenia swych praw.

                    Jak masz lekka prace, swoja działalność, super wyrozumiałego szefa ,
                    to i tak nie zrozumiesz pewnych kwestii i zawsze będziesz uważać ,
                    ze inni tez maja.
                    • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 08.09.09, 23:15
                      Jestem prawnikiem i nie uważam, że pracodawca ma prawo łamać KP. Nie
                      uważam też, że życie w Polsce to american dreamwink

                      Ale widzisz, na tym forum przeczytałam niejeden post dziewczyny,
                      która nawet nie poprosi pracodawcy o przeniesienie do lżejszej pracy
                      czy o inne kwestie wynikające z jej uprawnień "ciążowych" Niektóre z
                      nich naprawdę zakładają a propri, że pracodawca jest wilkiem z
                      wielkimi zębami, który zawsze odmówi. Bo chyba łatwiej tak założyć i
                      pójść na L4 niż spróbować? A Tobie pracodawca odmówił tego wyjścia
                      do lekarza czy jednak poszłaś, tyle że musiałaś wysłuchać jego
                      głupiej uwagi?

                      Wierz mi, sama pracowałam już w kilku miejscach i wiem, że
                      pracodawcy mogą być różni. Różne są jednak także pracownice i
                      doprawdy nie uwierzę, że każda jedna jest uciśniona w ciązy,
                      walczyła jak lew o wyegzekwowanie swych praw i została odprawiona z
                      kwitkiem, więc, roniąc łzę, udała się na to nieszczęsne zwolnienie
                      na 9 miesięcy. WIEM, że tak nie jest. Poczytaj choćby posty uroczej
                      nauczycielki doris czy innych dziewczyn, które poszły na zwolnienie,
                      bo raz zrobiło im się niedobrze albo po prostu poszły na nie z
                      założenia - bo sa w ciązy i im SIE NALEŻY. Uważam, że należy się to,
                      co mają zagwarantowane ustawowo, a chyba prawo do wyłudzania L4 w
                      tym zakresie się nie mieści.

                      Poza tym te, co idą na zwolnienie bez uzasadnienia psują dobrą markę
                      tym faktycznie pracującym. Często też są cieżko zdumione po powrocie
                      z macierzyńskiego - jak to, dostały na twarz zwolnienie, i to
                      bynajmniej nie lekarskie? Moja kuzynka przeżyła, biedaczka, taki
                      szok - jakim cudem ta świnia-pracodawca mógł jej to zrobic??
                      Uświadomiłam jej, że nie pomogło jej na pewno przebywanie na L4 od
                      drugiego miesiąća ciązy (czyli praktycznie od potwierdzenia stanu
                      ciązy) ani to, że balowała w tym czasie na dwóch weselach z ludźmi z
                      pracy - pewnie do szefa coś dotarło. Nie musze dodawać, że mocno się
                      na mnie obraziła, kiedy jej to powiedziałam. Przykład Matki-Polki,
                      której się należy aże od cudu poczęcia. Pozdrawiam
                      • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 08.09.09, 23:50
                        A Tobie pracodawca odmówił tego wyjścia
                        > do lekarza czy jednak poszłaś, tyle że musiałaś wysłuchać jego
                        > głupiej uwagi?


                        Odmówił.Może miałam go do sadu za to podac?? I co by mu za to
                        zrobili?? Jestes prawnikiem, więc zapewne orientujesz się najlepiej
                        w niudolnosci polskiego systemu tzw. sprawiedliwośći.

                        No, ciekawe- napisz co tez by mu zrobili za to, że mi tego
                        odmówił??
                        I jak długo trwałoby dochodzenie moich praw oraz ile by kosztowało???

                        Zapewne zaczałby od tego, że nigdy go o to nie porosiłam wink I
                        prawdopodobnie to ja musialabym udowadniać, że było inaczej.


                        Co do reszty.Oczywiście, sporo racji masz, ale tu z góry zakłada
                        się, że jak nie lezy podłączona do kropłówki wink i chodzi o własnych
                        silach, to jest zdolna do pracy.

                        A skąd ty wiesz, o co prosiły te dziewczyny - gdzie wyczytałas, ze
                        nie prosiły?


                        Poza tym te, co idą na zwolnienie bez uzasadnienia psują dobrą
                        markę
                        > tym faktycznie pracującym. Często też są cieżko zdumione po
                        powrocie
                        > z macierzyńskiego - jak to, dostały na twarz zwolnienie, i to
                        > bynajmniej nie lekarskie?


                        Zdumienie jest po obu stronach-z jednej strony z powodu, o ktorym
                        piszesz, z drugiej pracodawcy czesto są zdziwieni czemuż to te
                        kobietki tak uciekają na L-4. Często mogliby przestać się zdumiewać,
                        gdyby zrobili rach. sumienia.

                        Co do twojej kuzynki- dobrze zrobił. Ja z kolei pisałam -chyba nawet
                        tu - o kolezance, która jak tylko oznajmiła szef.że jest w ciązy
                        usłyszała, że nie ma po macierzyńskim po co wracać, bo jako młoda
                        mama pewnie ciągle będzie siedzieć na opiece. I już oni znajda
                        sposób, żeby ją zwolnić po powrocie.

                        A teraz pytanie do ciebie- postaw się na jej miejscu i odpowiedz,
                        czy pracowałabyś po takim tekście nadal do 9 m-ca ? No, w
                        alternatywie można się jeszcze zwolnic i zostać bez pracy i jeszcez
                        z małym dzieckiem w niedalekiej przyszłości? Ale za to jest się
                        uczciwym. Super- tylko za ta uczciwość nie kupi potem szczepionek
                        dziecku, ubrań, jedzenia

                        No, szczerze jako prawnik i kobieta powiedz - co powinna była zrobić?
                        Tylko bez tekstów o sądach pracy , bo błagam chyba nie jestes tak
                        naiwna, zeby sadzić że po nawet wygranej sprawie ma się gdzie wracać
                        i nie zemści się to na pracowniku.
                        Albo wróci i podłoża jej jakiegos "paszkwila" żeby zwolnić, albo
                        bedą dreczyć psychicznie az się sama zwolni. Opcja z udaniem się do
                        sadu pracy odpada więc. Zresztą na to trzeba mieć czas, a jak się ma
                        maleńkie dziecko- moze z tym być krucho.

                        • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 09.09.09, 11:21
                          Tobie pracodawca odmówił tego wyjścia ﷯﷯
                          > > do lekarza czy jednak poszłaś, tyle że musiałaś wysłuchać jego ﷯﷯
                          > > głupiej uwagi?[/i]﷯﷯
                          > ﷯﷯
                          > Odmówił.Może miałam go do sadu za to podac?? I co by mu za to ﷯﷯
                          > zrobili?? Jestes prawnikiem, więc zapewne orientujesz się
                          najlepiej ﷯﷯
                          > w niudolnosci polskiego systemu tzw. sprawiedliwości.﷯﷯
                          ﷯﷯﷯﷯Zabulin, ja bym zostawiła w kadrach oświadczenie, że nie mogę w
                          innym czasie zrobić badań w ciąży i wyszła do lekarza. Jako prawnik
                          mam takie zboczenie zawodowe, że wszędzie zostawiam dowody na własną
                          korzyść, bo niestety w razie ew. rozprawy w sądzie słowo przeciwko
                          słowu to za mało. ﷯﷯
                          ﷯﷯ ﷯﷯
                          > No, ciekawe- napisz co tez by mu zrobili za to, że mi tego ﷯﷯
                          > odmówił??﷯﷯
                          > I jak długo trwałoby dochodzenie moich praw oraz ile by
                          kosztowało???﷯﷯
                          >
                          ﷯﷯
                          > Zapewne zaczałby od tego, że nigdy go o to nie porosiłam wink I ﷯﷯
                          > prawdopodobnie to ja musialabym udowadniać, że było inaczej.﷯﷯
                          ﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯Masz rację, dlatego piszę o tych dowodach na własną korzyść jw.﷯﷯
                          ﷯﷯

                          ﷯﷯
                          > A skąd ty wiesz, o co prosiły te dziewczyny - gdzie wyczytałas, ze ﷯﷯
                          > nie prosiły?﷯﷯
                          ﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯Siedze na tym forum od początku ciąży właściwie i widzę, co
                          dziewczyny piszą. Jedna napisała, że ma ciężką pracę (opisała tam
                          jaką) i czy na jej miejscu inne dziewczyny poszłyby na zwolnienie.
                          Któraś dziewczyna odpisała, że może najpierw warto porozmawać z
                          szefem o przesunięciu do lżejszej pracy. W odpowiedzi autorka postu
                          napisała, że nie porozmawiała i nie porozmawia, bo wie, że nic by to
                          nie dało i woli iść na zwolnienie. No ręce mi opadły. To typowy
                          przykład tego, że lepiej w ciąży założyć złą wolę szefa i iśc z ulgą
                          na zwolnienie niż o czymkolwiek choć spróbować porozmawiać.﷯﷯
                          ﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯﷯> Co do twojej kuzynki- dobrze zrobił. Ja z kolei pisałam -chyba
                          nawet ﷯﷯
                          > tu - o kolezance, która jak tylko oznajmiła szef.że jest w ciązy ﷯﷯
                          > usłyszała, że nie ma po macierzyńskim po co wracać, bo jako młoda ﷯﷯
                          > mama pewnie ciągle będzie siedzieć na opiece. I już oni znajda ﷯﷯
                          > sposób, żeby ją zwolnić po powrocie.﷯﷯
                          ﷯﷯Jak widac, są różne sytuacje, ale na pewno w swojej własnej,
                          konkretnej i różnej od tysięcy innych, warto z szefem najpierw
                          pogadać.﷯﷯
                          ﷯﷯ ﷯﷯
                          > A teraz pytanie do ciebie- postaw się na jej miejscu i odpowiedz, ﷯﷯
                          > czy pracowałabyś po takim tekście nadal do 9 m-ca ? No, w ﷯﷯
                          > alternatywie można się jeszcze zwolnic i zostać bez pracy i
                          jeszcez ﷯﷯
                          > z małym dzieckiem w niedalekiej przyszłości? Ale za to jest się ﷯﷯
                          > uczciwym. Super- tylko za ta uczciwość nie kupi potem szczepionek ﷯﷯
                          > dziecku, ubrań, jedzenia﷯﷯
                          > ﷯﷯
                          > No, szczerze jako prawnik i kobieta powiedz - co powinna była
                          zrobić?﷯﷯
                          > Tylko bez tekstów o sądach pracy , bo błagam chyba nie jestes tak ﷯﷯
                          > naiwna, zeby sadzić że po nawet wygranej sprawie ma się gdzie
                          wracać ﷯﷯
                          > i nie zemści się to na pracowniku. ﷯﷯
                          > Albo wróci i podłoża jej jakiegos "paszkwila" żeby zwolnić, albo ﷯﷯
                          > bedą dreczyć  psychicznie az się sama zwolni. Opcja z udaniem się
                          do ﷯﷯
                          > sadu pracy odpada więc. Zresztą na to trzeba mieć czas, a jak się
                          ma ﷯﷯
                          > maleńkie dziecko- moze z tym być krucho.



                          ﷯﷯﷯﷯﷯﷯To trudna sytuacja. Jak pisałam wczesniej, pracowałam w różnych
                          miejscach - w dwóch kancelariach i obecnie w administracji
                          publicznej. W jednej z kancelarii szefowie na pewno nie byliby
                          zachwyceni ciążą, ale myślę, że (poza jednym) zachowywali by sie
                          fair. To tylko moje domysły, bo tam w ciąży nie byłam. Z tej
                          kancelarii odeszłam, przenosząc się do innego miasta. Tu z kolei
                          pracowałam w kancelarii z kobietą, przed którą uchowaj Bożę, i od
                          której szybko odeszłam. Tu na porządku dziennym były ładne hasła o
                          opiece nad matka w ciązy i z dzieckiem, a na co dzień harówka do 14
                          godzin na dobę, nerwowa atmosfera i  oczekiwanie ze strony szefowej,
                          mającej własne małe dziecko, na pełną dyspozycyjność (bo ona
                          wychodziła o g. 17). Więc, mając wówczas w planach za rok, dwa
                          dziecko, odeszłam do administracji publicznej, gdzie mam spokojne
                          szefowe, owszem pracy bardzo dużo, bo to naprawde rzutki urząd
                          centralny, ale mimo bardzo dużej ilości pracy i czasem pewnej ilości
                          nerwów nikt mi złego słowa przy okazji ciąży nie powiedział. Więc
                          może uznasz to za moszczenie sobie wygodnego gniazdka, ale ja po
                          prostu trzeźwo oceniłam sytuacje i wybrałam takie miejsce pracy, w
                          którym nie będę miec problemów z ciążą, zwolnieniami, jesli sie
                          przydarzą etc. Troche to dlatego, że to urząd, ale wiele dlatego, że
                          pracują tam w porządku ludzie. Dlatego, odpowiadając na Twoje
                          pytanie, jak bym się zachowała, odpowiadam trochę  w bok, ale
                          zgodnie z prawdą: wybrałam takie miejsce, żeby nie musiec mieć
                          takich dylematów. Zwłaszcza, że sprawy z zakresu prawa pracy w
                          kancelariach miałam, prowadziłam i wiem, czym to pachnie, niestety
                          tym często, że nawet przywrócona do pracy pracownica ma potem w
                          fimie pod górkę. Pozdrawiam.
                          • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 09.09.09, 12:09
                            Zabulin, ja bym zostawiła w kadrach oświadczeni
                            > e, że nie mogę w
                            > innym czasie zrobić badań w ciąży i wyszła do lekarza. Jako
                            prawnik
                            > mam takie zboczenie zawodowe, że wszędzie zostawiam dowody na
                            własną
                            > korzyść, bo niestety w razie ew. rozprawy w sądzie słowo przeciwko
                            > słowu to za mało. ??


                            W jakich kadrach dziewczyno?? Firma trzyosobowa- włąsciciel i dwie
                            dziewczyny. Przedstawicielstwo australijskiej firmy zewnętzrznej.
                            Kadry, płace , księgowość robilo biuro, którego namiary miał tylko
                            szef smile Sprytne, prawda?/?

                            Poza tym nie odpowiedzialaś, co tez by mu za to zrobili, gdybym
                            podała go do sadu pracy???
                            Ile by trwało takie dochodzenie swoich praw i ile by kosztowało??
                            I a propos demagogii smile Rady w stylu WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI w PL ci
                            pomoże, to dopiero demagogia

                            Jedna napisała, że ma ciężką pracę

                            Jedna?? I to jest podstawa, żeby tak od razu zakładać, ze wszystkie
                            tak samo? Uogólnianie? smile

                            Przyznałaś, że syt. mojej kolezanki trudna. I ty poszukałabys sobie
                            takiej pracy, w ktorej do tego by nie doszło.
                            No, tu mnie rozłożyłaś na łopatki smile Extra rada. Jako prawnik tez
                            takie dajesz?? Sorry za złośliwość, ale zabiłaś mnie tym tekstem.

                            A skad na strarcie w pracy ma się mieć wiedzę jak pracodawca
                            zareaguje na ciąże? Wyobraź sobie, że nie wszyscy epatują swoimi
                            pogladami na ten temat, Czy może nalezy pytać- a jak zjdę w ciaże to
                            co? Najlepiej pierwszego dnia smile
                            Pracuje (ta kolezanka) w waskiej specjalizacji. Na dodatek, drugiego
                            zakladu w takiej branży nie ma w mieście. A poza tym naiwnie
                            myslała, że jak przepracowała tam przed ciążą 10 lat- tak, tak: od
                            25-35 roku zycia, to nie zostanie tak potraktowana.

                            I jak tylko oznajmiła w ciazy- dość wcześnie, (bo uczciwa dziewczyna
                            chciała żeby mieli czas na znalez. zastępstwa, zeby mogła
                            przeszkolić zastepczynię) usłyszała głupi monolog szefowej
                            zakończony dobrą rada, żeby po macierz. tu nie wracała bo nie ma po
                            co i znajda sposób, żeby ja wylać.

                            I poszła wtedy na to L-4. I dobrze- a to L-4 ma na swoim sumieniu
                            nie ona, tylko jej szefowa.
                            Bo gdyby po takim traktowaniu i takim tekście została tam do 9
                            miesiąca uznałabym, że należy sie jej całkie "prawe" zwolnienie od
                            psychiatry.

                            Była uczciwa- przepracowała 10 lat, bedąc przez ten czas w sumie 19
                            dni na L-4 . Niedużo co? Jakoś bym takiej leniem nie nazwała,
                            Powiedziała wczesnie o ciazy, zeby pracodawca mógł sie przygotować
                            do jej nieob, po porodzie.
                            Uczciwe i niedzisiejsze nawet,

                            I co, madre panie??

                            Podstawiona pod scianą poszła na to L-4 a i tak zanim poszła swoje
                            przeszła.

                            Lewe L-4- nieuczciwa, leniwa baba , co???


                            Zanim wiec nie pozna się faktów, ostrożnie z osądami, drogie panie.

                            Pozdrawiam

                            • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 10.09.09, 14:29
                              zabulin napisała:


                              >
                              > W jakich kadrach dziewczyno?? Firma trzyosobowa- włąsciciel i dwie
                              > dziewczyny. Przedstawicielstwo australijskiej firmy zewnętzrznej.
                              > Kadry, płace , księgowość robilo biuro, którego namiary miał tylko
                              > szef smile Sprytne, prawda?/?

                              Sprytne bardzo. No to zostawiłam temu, kto jest upowazniony od
                              odbioru pism np. przesyłek pocztowych w tej firmie. Nie jest tak, że
                              jak nie ma kadr, to już się nie da. Wtedy, po takiej akcji, szef
                              widzi, że nie zamierzasz składać broni. Czasem to uczy szacunku.
                              Oczywiście możesz mi zaraz napisac, że szef z chamowatych, co się w
                              nos smieje na takie akcje, ale cóż Ci mam powiedzieć - zachowałabym
                              się tak, jak by się dało w danej sytuacji. Chyba nie będziemy
                              analizowac stu tysięcy możliwości?
                              >
                              > Poza tym nie odpowiedzialaś, co tez by mu za to zrobili, gdybym
                              > podała go do sadu pracy???
                              > Ile by trwało takie dochodzenie swoich praw i ile by kosztowało??
                              > I a propos demagogii smile Rady w stylu WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI w PL
                              ci
                              > pomoże, to dopiero demagogia

                              Nic by mu nie zrobiono, chyba że pozew byłby oparty na mobbingu, a w
                              takim pracodawca się tłumaczy, a nie powód. Poza tym szczęśliwie w
                              tym kraju mamy Państwową Inspekcję Pracy. I tu nie ma bata, nie
                              powiesz mi, że nic pracodawcy nie będzie - w razie stwierdzenia
                              uchybień możliwe jest nałożenie kary pieniężnej (parę tysięcy to
                              chyba nie jest znów tak mało, zwłaszcza dla małego
                              przedstawicielstwa, hę?smile, a poza tym sprawa o wykroczenie
                              pracownicze też byc może. Więc da się coś zrobić z tym chamem -
                              pracodawcąi na dodatek może to zrobić ucisniona ciężarna. Pewnie
                              zaraz napiszesz, że PIP i dalsze zatrudnienie takiej pani się
                              wykluczają - no cóż, nie zawsze można mieć rybkę i akwarium, a poza
                              tym, skoro ktoś idzie wówczas na :L4, to zakładam, że już nei chce
                              tam pracować?


                              > Jedna napisała, że ma ciężką pracę
                              >
                              > Jedna?? I to jest podstawa, żeby tak od razu zakładać, ze
                              wszystkie
                              > tak samo? Uogólnianie? smile

                              Przesadzasz z tym łapaniem za słówka. jedna to nie zoanza, że
                              jedyna. Napisałam o jednej, bo ta wryła mi się w pamięć, ale tego
                              typu sytuacji przedstawianych tu na forum jest więćej. Siądź,
                              poczytaj.

                              > Przyznałaś, że syt. mojej kolezanki trudna. I ty poszukałabys
                              sobie
                              > takiej pracy, w ktorej do tego by nie doszło.
                              > No, tu mnie rozłożyłaś na łopatki smile Extra rada. Jako prawnik tez
                              > takie dajesz?? Sorry za złośliwość, ale zabiłaś mnie tym tekstem.

                              Nie daję takich rad, tu potrzebna jest nie wiedza prawnicza, tylko
                              zdrowy rozsądek i zapobiegliwość.
                              Wybacz, ale trzeba myśleć przed szkodą, a nie po. Ja pomyślałam i
                              stwierdziłam, ze w opisywanej kancelarii zabiją mnie pracą, stresem
                              i wymówkami. Poza tym zebrałam informacje o dziewczynie, która
                              wcześniej tam pracowała w ciązy i włosy mi dęba stanęły, bo
                              wybrabiała najwięcej kasy dla kancelarii, ale był problem, bo
                              wychodziła o g. 17. Ja wiedząc to, już wiedziałam, że nie chcę tam
                              być w czasie ciąży. Czyli można wywiedzieć się, jak reaguje szef na
                              ciążę, nie trzeba przepracowac 10 lat w firmie, jak Twoja koleżanka
                              i obudzić się z ręką w nocniku dopiero przy swojej ciąży). Myślenie
                              perspektywiczne ma perspektywywink Może nie zawsze da się wszystko
                              ptrzewidzieć, ale można minimalizowac straty.




                              > Pracuje (ta kolezanka) w waskiej specjalizacji. Na dodatek,
                              drugiego
                              > zakladu w takiej branży nie ma w mieście.

                              No wiesz,mój mąż wyjechał za praca do innego miasta, ja za nim, na
                              skutek czego też zmieniłam pracę (akurat chwilowo wówczas na gorszą,
                              ale potem było lepiej). Dla mnie to średni argument, że drugiego
                              zakładu nie ma w mieście. Alebo sie pracuje i zaciska zęby w swoim
                              rodzinnym miejscie albo wyjeżdza tam, gdzie takich zakładów jest
                              pare co najmniej. Nakazy pracy, lokalizujące ludzi na danym terenie
                              w związu z praca, zniesiono chyba w latach '60wink


                              > I jak tylko oznajmiła w ciazy- dość wcześnie, (bo uczciwa
                              dziewczyna
                              > chciała żeby mieli czas na znalez. zastępstwa, zeby mogła
                              > przeszkolić zastepczynię) usłyszała głupi monolog szefowej
                              > zakończony dobrą rada, żeby po macierz. tu nie wracała bo nie ma
                              po
                              > co i znajda sposób, żeby ja wylać.
                              >
                              > I poszła wtedy na to L-4. I dobrze- a to L-4 ma na swoim sumieniu
                              > nie ona, tylko jej szefowa.
                              > Bo gdyby po takim traktowaniu i takim tekście została tam do 9
                              > miesiąca uznałabym, że należy sie jej całkie "prawe" zwolnienie od
                              > psychiatry.
                              >
                              > Była uczciwa- przepracowała 10 lat, bedąc przez ten czas w sumie
                              19
                              > dni na L-4 . Niedużo co? Jakoś bym takiej leniem nie nazwała,
                              > Powiedziała wczesnie o ciazy, zeby pracodawca mógł sie przygotować
                              > do jej nieob, po porodzie.
                              > Uczciwe i niedzisiejsze nawet,
                              >
                              > I co, madre panie??
                              >
                              > Podstawiona pod scianą poszła na to L-4 a i tak zanim poszła swoje
                              > przeszła.
                              >
                              > Lewe L-4- nieuczciwa, leniwa baba , co???
                              >
                              >
                              > Zanim wiec nie pozna się faktów, ostrożnie z osądami, drogie panie.


                              To już konsekwencja tego, że pracowała,gdzie pracowała i nie zadała
                              sobie trudu poznania swego pracodawcy od strony "ciążowej".
                              Oczywiście szef zachował się nie w porządku. Pewnie sama
                              rozwazyłabym, co zrobić w takiej sytuacji. Ale zwolnienie to chyba
                              nie jedyna droga. Mimo wszystko.

                              No i na koniec: przypadek Twojej koleżanki to nie przypadki wielu
                              innych ciężąrnych, którym naprawde nie chce się hasać do roboty i
                              byczą się na tapczanie. Cześć to jednak zwyczajne lenie, którym nie
                              chce się pojśc do pracy, mimo że nie mają w miejscu pracy takiej
                              sytuacji jak Twoja koleżanka.

                              Pozdrawiam
                              • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 10.09.09, 18:55
                                No to zostawiłam temu, kto jest upowazniony od
                                > odbioru pism np. przesyłek pocztowych w tej firmie


                                Czyli szefowi smile

                                (parę tysięcy to
                                > chyba nie jest znów tak mało, zwłaszcza dla małego
                                > przedstawicielstwa, hę?smile


                                Mało- on lekka ręka wydaje parę tysiecy na "drobne" Przyjemności. A
                                mała nie oznacza biedna. Zwłaszcza jak się jest przedstawicielstwem
                                jedynym na region. CO tu dużo mówić- kasy firma ma w bród.


                                Co do reszty twego wywodu- czysta fikcja. Zwłaszcza od kobiety,
                                która twierdzi że w razie czego pomoże PIP, a sama ucieka z
                                kancelarii przed ciążą, bo tam cięzko. PIP by ci nie pomógł????
                                Wierz mi: nałożenie kary w kwocie kilka tysięcy złotych komuś kto
                                lekką ręką wydaje 7 tys. na biurowe krzesła, nie jest karą.

                                I można nie wiedzieć o stos. szef. do ciązy jak sie ma w parcy
                                samych współpracowników płci męskiej (którzy póki co w ciążę nie
                                zachodzą) oraz panie w wieku, który już dawno uniemożliwia
                                rozmnożenie się.Tam ciąże nie istniały, to i rozmów nie było na ten
                                temat. Zresztą ta szefowa nie rozmawiała z nimi na prywatne tematy-
                                never.

                                CO do ddalszego wywodu, można tak dyskutowac i odbijać piłeczkę w
                                ten sam sposób, a konkluzja dalej jedna. Zanim nie pozna sie
                                historii konkretnego przypadku L-4, nie powinno się szafować
                                epitetami w stylu oszustki i wyłudzaczki. A potem mieć jeszcze
                                pretensję, że inni szafuja określeniami w stylu :zusowskie
                                orędowniczki " smile


                                [i]Cześć to jednak zwyczajne lenie, którym nie
                                > chce się pojśc do pracy, mimo że nie mają w miejscu pracy takiej
                                > sytuacji jak Twoja koleżanka.[/i]

                                Tylko część smile

                                Pozdrawiam również. I nie przeceniaj siły PIP-u oraz ich ochoty do
                                karania niecnych szefów. Zdziwiłabyś się na jakie sprawy przymykają
                                oko.


                                No wiesz,mój mąż wyjechał za praca do innego miasta, ja za nim,
                                na
                                > skutek czego też zmieniłam pracę (akurat chwilowo wówczas na
                                gorszą,
                                > ale potem było lepiej). Dla mnie to średni argument, że drugiego
                                > zakładu nie ma w mieście



                                A dla mnie średnia rada, zeby zmienić pracę na taką w innym mieście-
                                niektórzy mają jeszcze oprócz pracy inne zobow.- np. chorych
                                rodziców, których nie da się ot, tak po prostu zostawić. Jak
                                napisałam, można by długo jeszcze- tylko po co?
                                Kazdy ma swoje racje,zdolność do empatii, wyobraźnię i skłonność do
                                uogólniania/ lub rozpatrywania każdego (podkręślam każdego )
                                przypadku indywidualnie.

                                Piszesz, ze łapię cię za słowka - chodziło O to, że jedna nie znaczy
                                jedyna ( w sensie, ze dużo jest leniwych po prostu) a kilkanaście
                                linijek w dół piszesz


                                przypadek Twojej koleżanki to nie przypadki wielu
                                > innych ciężąrnych
                                ,


                                Zatem zacytuję ciebie: "jedna, nie znaczy jedyna" smiletakich sytuacji
                                jest w życiu więcej. I nie każda z tych dziewczyn ma twoje studia i
                                twoją wiedze.Matkami sa też kasjerki, sprzątaczki, krawcowe.
                                Często nie znające swoich praw. Wybacz, ale dla takiej babeczki,
                                która kurczowo trzyma się posady, bo w jej regionie bezrobocie
                                wielkie jak ZSRR, rady w stylu zmień pracę , wyjedź do innego miasta
                                są bezsensowne. Nie na wszystkie zawody jest popyt.

                                No tak, mogła jedna z druga iść na studia - prawnicze, medycynę itp
                                zanim zaszła w ciażę, pewnie mi odpowiesz.MOGŁA to przwidzieć- jak
                                kończyła podstawówkę mogła pomyśleć, jaką wybrać szkołę pod katem
                                możliwośći swobodnej zmiany pracy gdyby szef nie lubił ciężarnych.:-
                                ) I taka to z tobą dyskusja. Bezowocna, ale miła, mimo wszystko :-
                                )))


                                Pozdrawiam smile
                                • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 10.09.09, 22:21
                                  zabulin napisała:

                                  > I nie przeceniaj siły PIP-u oraz ich ochoty do
                                  > karania niecnych szefów. Zdziwiłabyś się na jakie sprawy przymykają
                                  > oko.

                                  Oj mała jest wiara Polaków oj maławink
                                  Zdziwiłabyś się ile spraw jest kierowanych przez PIP na drogę sądową.Zdziwiłabyś
                                  się ile spraw sądowych wygrywają pracownicy pod warunkiem, że się odważą i nie
                                  ulegną tym którzy z góry zakładają, że się nie uda, że będzie długo trwało, że
                                  będzie kosztowało. Kiedyś było podobne podejście do odszkodowań za błędy
                                  medyczne teraz sądy regularnie zasądzają nawet wielomilionowe sumy.Nie mówię już
                                  o nagłaśnianiu spraw w mediach.To jest chyba jeszcze większy bicz na
                                  nieuczciwego pracodawcę.

                                  >rady w stylu zmień pracę , wyjedź do innego miasta
                                  > są bezsensowne. Nie na wszystkie zawody jest popyt.

                                  Bezsensowne są szczególnie dla Polaków, którzy są przyzwyczajeni do mieszkania w
                                  jednym miejscu przez całe życie i pracę w jednej firmie w jednym zawodzie przez
                                  30 lat...
                                  • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 10.09.09, 22:44
                                    Zdziwiłabyś się ile spraw jest kierowanych przez PIP na drogę
                                    sądową.Zdziwiłaby
                                    > ś
                                    > się ile spraw sądowych wygrywają pracownicy pod warunkiem, że się
                                    odważą i nie
                                    > ulegną tym którzy z góry zakładają, że się nie uda, że będzie
                                    długo trwało, że
                                    > będzie kosztowało.


                                    No, ile?? Jakieś dane, prosze smile
                                    Tak, jestem pod wrażeniem. Można iść do sądu, wygrać i np. będziesz
                                    przywrócona do pracy na miejsce, z którego cię zwolnili. Z miejsca
                                    gratuluję ci pracy w przyjemnej atmosferze oraz wielkiej kariery w
                                    tej firmie smile smile smile

                                    Tam i tak będziesz przegrana - niezaleznie od tego, co powie sąd.
                                    Chyba, ze naiwnie wierzysz, że kilka tysięcy kary za naruszenie praw
                                    pracowniczych, to wielka kara dla wiekszości przedsiębiorców, taaa.

                                    Znam i takich, którzy takie kary placili regularnie, bo bardziej im
                                    się to opłacało niż zatrudnianie pracowników i przestrzeganie ich
                                    wszystkich praw.



                                    Bezsensowne są szczególnie dla Polaków, którzy są przyzwyczajeni
                                    do mieszkania
                                    > w
                                    > jednym miejscu przez całe życie i pracę w jednej firmie w jednym
                                    zawodzie przez
                                    > 30 lat...


                                    Ja pracuję już w czwartej firmie smile A co do miejsca na całe życie-
                                    tak, jestem statystyczną Polką. Nie zamierzam nigdzie sie ruszać.
                                    Z prostej przyczyny- zjeździłam prawie całą Europę i Polskę i żadne
                                    miejsce nie dorasta Krakowowi do pięt smile


                                    • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 10:13
                                      zabulin napisała:

                                      > No, ile?? Jakieś dane, prosze smile

                                      Chcesz tylko z naszej kancelarii?W samym 2008 roku z 40 spraw przyjętych już 30
                                      wygranych ( kilka drobnych, kilka większych).Jeszcze kilka jest w
                                      toku.Satysfakcja dla pracownika bezcennasmileMina pracodawcy z przegranej bezcennasmile

                                      > Tak, jestem pod wrażeniem. Można iść do sądu, wygrać i np. będziesz
                                      > przywrócona do pracy na miejsce, z którego cię zwolnili. Z miejsca
                                      > gratuluję ci pracy w przyjemnej atmosferze oraz wielkiej kariery w
                                      > tej firmie smile smile smile

                                      Masz jeszcze możliwość dochodzenia odszkodowania.Poza tym jaki jest sens strać
                                      się o przywrócenie do pracy?
                                      Jak firma była nieuczciwa nie tylko dla ciebie to najczęściej kończy się na tym,
                                      że pracodawca na twoje miejsce nie znajdzie już nikogo!Miałam nawet przypadek
                                      firmy, która straciła większość swoich zagranicznych kontrahentów jak doszło do
                                      nich jak pracodawca "szanował" swoich pracowników.Teraz już ta firma nie istnieje...
                                      Pamiętasz słynną sprawę biedronki?Pewnie tak.Też wydawała się nie do wygrania...
                                      • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 11:20
                                        W samym 2008 roku z 40 spraw przyjętych już 30
                                        > wygranych


                                        Wygranych? Czyli (pytam z ciekawości) co zyskali pracwonicy oprócz
                                        ozywiście bezcennej miny pracodawcy? smile
                                        I czy na usługi kancelarii, ktora w razie czego pomoże , stac panią
                                        która pracuje za 1100 na rękę i musi jeszcez inne rachunki poplacić?

                                        Pamiętasz słynną sprawę biedronki?Pewnie tak.Też wydawała się
                                        nie do wygrania..


                                        Pamiętam, Biedronka ma się całkiem dobrze- przynajmniej w moim
                                        miescie. A sytuacja tam nie zmieniła sie ani na jote.
                                        Dlatego ja z założenia nie kupuję w BIEDRONCE- i gorąco wierzę, że
                                        Biedronka strasznie się tym przejmuje wink smile smile
                                        • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 13:50
                                          zabulin napisała:

                                          > W samym 2008 roku z 40 spraw przyjętych już 30
                                          > > wygranych

                                          >
                                          > Wygranych? Czyli (pytam z ciekawości) co zyskali pracwonicy oprócz
                                          > ozywiście bezcennej miny pracodawcy? smile

                                          A różnie.Były i odszkodowania, była wypłata wysokiej premii, wypłata wysokiej
                                          odprawy,wynagrodzenia za pracę w porze nocnej była też sprawa z zakresu bhp i w
                                          wyniku wygranego postępowania zakład pracy został zmuszony do zapewnienia
                                          bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.Mieliśmy tez sprawę stricte o mobbing.
                                          > I czy na usługi kancelarii, ktora w razie czego pomoże , stac panią
                                          > która pracuje za 1100 na rękę i musi jeszcez inne rachunki poplacić?

                                          Wbrew obiegowej opinii stać.Możesz domagać się zwrotu kosztów postępowania od
                                          strony przeciwnej.Osoba znajdująca się w trudnej sytuacji materialnej może
                                          domagać się całkowitego zwolnienia od kosztów sądowych. W tym celu musi ona
                                          złożyć stosowny wniosek, do którego załącza oświadczenie obejmujące szczegółowe
                                          dane o stanie rodzinnym, majątkowym, dochodach i źródłach utrzymania.Dodatkowo w
                                          toku postępowania w sprawach z zakresu prawa pracy o roszczenia pracownika
                                          wydatki obciążające pracownika ponosi tymczasowo Skarb Państwa. Sąd pracy w
                                          orzeczeniu kończącym postępowanie w instancji rozstrzyga o tych wydatkach,jednak
                                          wydatkami obciąża się pracownia w wypadkach szczególnie uzasadnionych.Jest, więc
                                          trochę możliwoścismile

                                          > Pamiętam, Biedronka ma się całkiem dobrze- przynajmniej w moim
                                          > miescie. A sytuacja tam nie zmieniła sie ani na jote.

                                          Jesteś tego w 100% pewna?Zmieniła ależ zmieniła.Wierz mismile
                                          • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 14:18
                                            Jesteś tego w 100% pewna?Zmieniła ależ zmieniła.Wierz mismile

                                            jestem pewna. W naszym biurze architektonicznym klienci- to cały
                                            przekrój miasta smile Ciągle cos opowiadają i np. córka jednego z nich
                                            pracuje w Biedronce. Masz racje zmieniło sie - pomalowali ja
                                            ostatnio.

                                            W naszym miescie jest w dalszym ciągu wyzysk w tym sklepie.
                                            Zmieniaja się tylko nadzworcy niewolnikow, czyli kierownicy (to
                                            cytat) smile

                                            Ale to na pewno tylko w naszym mieście. Tak wyjatkowo wink


                                            A co do reszty- dziekuje za informacje. I mam ostatnie pytanie, czy
                                            w takich sprawach trzeba przedstawić świadkow, tj. kolegów w pracy,
                                            czy wysoki sąd uwierzy mi na słowo? Bo, jesli trzeba, to znaczna
                                            komplikacja. To, że ja np. pozwę prawcodawcę i nie wróce potem do
                                            pracy, to jedno, ale jesli inni mi pomoga,pewnie beda mieć
                                            przechlapane.


                                            Bo wiesz jakoś tak przez nieuwage nie zapoatrzyłam sie w dyktafon
                                            idąc do jego gabinetu i nie mam nagrane, że odmawia mi pojscia na
                                            bad. do gin. w ciazy w godz. pracy oraz proponuje, zebym do gina
                                            chodziła prywatnie po pracy smile
                                            Nie nagrałam tez podczas rozmowy kwalifikacyjnej jak pyta o moje
                                            plany rozmnożenia się smile A to sprzeczne z prawem. Ale to pewnie
                                            moja wina, mogłam to przewidzieć i wziąć dyktafon smile
                                            Ale jeszcze dziś zaopatrzę sie w taki sprzet smile Na wszelki wypadek
                                            oraz polecam to goraco wszystkim pracownikom smile
                                            • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 15:59
                                              zabulin napisała:
                                              >
                                              > Ale to na pewno tylko w naszym mieście. Tak wyjatkowo wink

                                              No z pewnościąsmileCiągle coś budują, malują, chodzą i plotkują...

                                              Jak nie wierzysz jak to wszystko wygląda zapraszam na salę sądową.Myślisz, że
                                              sąd stoi wyłącznie po stronie pracodawcy?Sąd przy wydawaniu wyroku kieruje się
                                              głównie doświadczeniem życiowym i konkretną sytuacją.Powołanie świadków,
                                              przedstawienie dokumentów może tylko wzmocnić twoją wiarygodność.Poza tym możesz
                                              wezwać na świadka osobę nawet jej nie prosząc, a ona ma obowiązek się stawić.To
                                              samo dotyczy dokumentów. Pracodawca musi je dostarczyć na wezwanie sądu w
                                              wybranym terminie i czasie.Potem sąd ocenia ich wiarygodność.
                                              Zabulin niestety mam wrażenie, że reprezentujesz grupę tzw. szarych myszek nie
                                              potrafiących walczyć o swoje! Dobrze, że takich osób jest coraz mniej...
                                              • d.o.s.i.a Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 16:33
                                                > Zabulin niestety mam wrażenie, że reprezentujesz grupę tzw.
                                                szarych myszek nie
                                                > potrafiących walczyć o swoje! Dobrze, że takich osób jest coraz
                                                mniej...



                                                Nie, to jest typowa postawa pt. "tumisiwizm" i "dopoki-caly-swiat-
                                                sie-nie-zmieni-to-ja-tez-nie" oraz "i-tak-przeciez-nic-to-nie-da".
                                                Toz wygodniej jest zrzucic wszystko na niesprzyjajace okolicznosci
                                                losu, zaslaniac sie wieczna niesprawiedliwoscia dziejowa i uciekac
                                                sie do oszustwa, ale PALCEM nie ruszyc, zeby cos zmienic, o cos
                                                zawalczyc. I czekac az ktos inny zmieni rzeczywistosc. Ktos inny sie
                                                odwazy. Ktos inny sprzeciwi sie i zawalczy o swoje prawa.

                                                W dodatku to takie pie...nie o Szopenie. Po co ona ma sie szargac
                                                po sadach, skoro jej wygodniej pojsc dla swietego spokoju na L4. A
                                                wszystko inne to tylko wyszukiwanie pretekstow, ze niby system zly,
                                                ze i tak co ona biedna moze itp. itd. To wcale nie sa szare myszki,
                                                tylko wygodnickie myszki raczej.
                                                • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 17:40
                                                  Nie, to jest typowa postawa pt. "tumisiwizm" i "dopoki-caly-
                                                  swiat-
                                                  > sie-nie-zmieni-to-ja-tez-nie" oraz "i-tak-przeciez-nic-to-nie-da".
                                                  > Toz wygodniej jest zrzucic wszystko na niesprzyjajace okolicznosci
                                                  > losu, zaslaniac sie wieczna niesprawiedliwoscia dziejowa i uciekac
                                                  > sie do oszustwa, ale PALCEM nie ruszyc, zeby cos zmienic, o cos
                                                  > zawalczyc.


                                                  Takie twierdzenie i oskarżenie świadczy tylko o tobie.
                                                  Proszę pani, ja swoje prawa wyegzekwowałam koniec końców i to
                                                  bardzo po mojej mysli, ale swoje powątpiewanie co do skuteczności
                                                  wymiaru sprawiedliwości przy dochodzeniu praw pracownika
                                                  podtzrymuję nadal.
                                                  Byc może dlatego, że dla mnie bezcenna mina ukaranego grzywną szefa
                                                  nie podnieca jak kolezanki, która wypowiadała sie przed tobą.
                                                  Bo nie zwróci mi ona moich bezcennych chwil, kiedy zamiast cieszyć
                                                  się ciążą musiałam sie z nim użerac.
                                                  Ani nawet odszkodowanie, bo akurat ja o kasę walczyć w sądzie nie
                                                  muszę, moge ją zarobic.

                                                  Po co ona ma sie szargac
                                                  > po sadach, skoro jej wygodniej pojsc dla swietego spokoju na L4. A
                                                  > wszystko inne to tylko wyszukiwanie pretekstow, ze niby system
                                                  zly,
                                                  > ze i tak co ona biedna moze itp. itd. To wcale nie sa szare
                                                  myszki,
                                                  > tylko wygodnickie myszki raczej.


                                                  Na L-4 poszłam wbrew temu co myślisz, nie z wygodnictwa. Po wizycie
                                                  i zrobieniu badań wyniki zaniepokoiły lekarza na tyle, że wieczorem
                                                  zadzwonił osobiście, zebym natychmiast jechała powtarzać badania, bo
                                                  wynik jest nieprawdopodobny.
                                                  Prostymi słowami- wynik cyt. hormonalnej były takie jakby ciązy w
                                                  ogóle nie było- natychmiast leki podtrzymujące i dużo lezenia. Co
                                                  tez zrobiłam. Każdego dnia dziękuje za mego syna, po słowach
                                                  lekarza, ze nie wie co utrzymało tę ciążę. Wstydziłabys się.
                                                  I wiesz co, mogłam odmowić tego L-4 i urodzić w 6 m-cu, a pewnie tak
                                                  by sie skończyło
                                                  Tylko ty wtedy nie przyszłabyś do mnie i nie pomogła w rehabilitacji
                                                  dziecka, w płaceniu za wiyty lekarzy, lekarstwa itp.
                                                  Najlepiej sie wymądrzać, a raczej wygłupiać, nie wiedząc kompletnie
                                                  czemu miałam L-4.
                                                  A co do pracodawcy- nie jego wina, ze miałam taki przebieg ciązy a
                                                  nie inny. Tylko mam zal, ze po takiej furze kasy, jaką dla niego
                                                  zarobiłam, musiał mi zaserwować nerwówkę w ciązy. I jak pomyśle o
                                                  tym, w jaki sposób moje newry mogły pogarszać mój stan, jakoś nie
                                                  potrafie zapomnieć.
                                                  I nie życzę ci takich doświadczeń, choc może powinnam, bo
                                                  przekonałabyś się, ze pozory czasem mylą.



                                                  A dla ciebie zasadne L-4 w ciąży to w jakim przypadku, skoro mój nie
                                                  był zasadny?
                                                  Po czym wnioskowałas , ze miałam lewe zwolnienie, bo opisałam
                                                  kontrolę ZUS-u i uwazam ją za śmieszną??? Jest śmieszna, kiedy
                                                  przyjeżdza do ciebie lekarzyna, która zasadność L-4 sprawdza
                                                  dotykając oprzez klka sekund brzucha. Nie patrząc nawet na wyniki
                                                  badań.
                                                  • d.o.s.i.a Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 17:59
                                                    > Byc może dlatego, że dla mnie bezcenna mina ukaranego grzywną
                                                    szefa
                                                    > nie podnieca jak kolezanki, która wypowiadała sie przed tobą.
                                                    > Bo nie zwróci mi ona moich bezcennych chwil, kiedy zamiast cieszyć
                                                    > się ciążą musiałam sie z nim użerac.
                                                    > Ani nawet odszkodowanie, bo akurat ja o kasę walczyć w sądzie nie
                                                    > muszę, moge ją zarobic.



                                                    No ale czego Ty konkretnie oczekujesz? Kolezanka pokazala Ci, ze
                                                    owszem sprawy takie nie sa rzadkie, ze mozna je jak najbardziej
                                                    wygrac (stad pewnie ten tekst o bezcennej minie pracodawcy, bo on
                                                    zapewne tez myslal, ze sad nie kiwnie palcem, a tu prosze, jednak).
                                                    Tylko trzeba chciec. Drazylas temat proszac o wiecej dowodod na to,
                                                    ze jednak system dziala, gdyz sama masz zdanie odmienne i "co taka
                                                    biedna kobieta z Biedronki ma zrobic".

                                                    I to wszystko nie wystarczy? Co ma system sadownictwa do tego czy
                                                    Twoj pracodawca jest lajza i tak Cie potraktowal? Czyja to niby
                                                    wina? Ze uznal, ze za malo kasy dla niego zarobilas, skoro mu na
                                                    Tobie nie zalezy? I kto ma Ci zwrocic te bezcenne chwile, o ktorych
                                                    piszesz? Dziewczyny z forum? Panstwo? Sad?

                                                    Sorry, ale takie jest zycie. Nie zawsze jest sielsko, anielsko,
                                                    czasem trzeba o swoje zawalczyc, czasem sie podenerwowac. I nikt Ci
                                                    przeciez tego nie zmieni.

                                                    Ja tez musialam isc do sadu (w zupelnie innej sprawie), ale poszlam,
                                                    choc kosztowalo mnie to baaaardzo duzo nerwow i moglam powiedziec,
                                                    ze swiat sie uwzial, a sad i tak nie stanie po mojej stronie i dac
                                                    sobie spokoj.

                                                    > A co do pracodawcy- nie jego wina, ze miałam taki przebieg ciązy a
                                                    > nie inny. Tylko mam zal, ze po takiej furze kasy, jaką dla niego
                                                    > zarobiłam, musiał mi zaserwować nerwówkę w ciązy.


                                                    I jeszcze nie raz bedziesz miala zal do kogos. Co ma do tego sad?

                                                    > A dla ciebie zasadne L-4 w ciąży to w jakim przypadku, skoro mój
                                                    nie był zasadny?

                                                    Nigdzie nie napisalam, ze Twoje L4 bylo bezzasadne.
                                                    Napisalam, ze smieszy mnie argumentacja pt. "ide na L4, bo po co mam
                                                    sie uzerac z pracodawca, a wszyscy wiedza jak dzialaja sady".

                                                    > kontrolę ZUS-u i uwazam ją za śmieszną??? Jest śmieszna, kiedy
                                                    > przyjeżdza do ciebie lekarzyna, która zasadność L-4 sprawdza
                                                    > dotykając oprzez klka sekund brzucha. Nie patrząc nawet na wyniki
                                                    > badań.

                                                    To napisz skarge na niewlasciwe procedury w ZUSie, a nie zalisz sie
                                                    nie wiadomo komu. Nie podobalo Ci sie badanie? Ale czy ktos
                                                    zakwestionowal Twoje L4? Nie, to w czym problem?

                                                    Na marginesie, fakt niezaprzeczalny jest taki, ze za te kontrole
                                                    mozecie PODZIEKOWAC kolezankom, ktore uciekaja na L4 jak tylko
                                                    zrobia test ciazowy. Bez wskazan, albo z urojonymi problemami. Moze
                                                    nastepnym razem jedna z druga zastanowia sie, czy same nie
                                                    wspoltworza chorego systemu.


                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 22:00

                                                    Nigdzie nie napisalam, ze Twoje L4 bylo bezzasadne.
                                                    > Napisalam, ze smieszy mnie argumentacja pt. "ide na L4, bo po co
                                                    mam
                                                    > sie uzerac z pracodawca, a wszyscy wiedza jak dzialaja sady".



                                                    Upraszczasz- takiej argumentacji nie było- wątpliwości co do sadów,
                                                    to już znacznie bardziej odległa gałąz smile dyskusji.I w dalszym
                                                    ciągu je podtrzymuje - nie bede wyłuszczać dlaczego, bo mnie
                                                    wystraczy, zeby zdania nie zmienić, a dla was za mało, zeby
                                                    zmienić smile

                                                    A to, co napisałaś pod postem nikki, która zwracała sie do mnie- nie
                                                    było przypadkiem o mnie?
                                                    Ona nazwała mnie szara myszką itp smile, a ty jeszcze dołożyłaś, że ci
                                                    przypomnę:


                                                    Po co ona ma sie szargac
                                                    po sadach, skoro jej wygodniej pojsc dla swietego spokoju na L4.
                                                    A
                                                    wszystko inne to tylko wyszukiwanie pretekstow, ze niby system zly,
                                                    ze i tak co ona biedna moze itp. itd. To wcale nie sa szare myszki,
                                                    tylko wygodnickie myszki raczej.




                                                    Z góry założyłaś, że powodem L-4 była chęc świętego spokoju i
                                                    wygoda. Powody były medyczne ,a to przy okazji


                                                    No ale czego Ty konkretnie oczekujesz?


                                                    A konkretnie to oczekuje, zeby troche inteligentniejsze
                                                    społeczeństwo było. Poczytaj sobie mój pierwszy post i odp.
                                                    chociazby asiuniap. Jak z góry założono, że wyłudziłam zwolnienie.
                                                    A wiesz dlaczego tak mnie wkurza, że tak łatwo przykleja się
                                                    etykietę oszustki? Bo i mnie to spotkało- tutaj (jak poczytasz, to
                                                    sie doczytasz, samą siebie poczytaj również, nawet ci wytłuściłam)i
                                                    w realu i to tylko dlatego, ze nie opowiadałam wszem i wobec czemu
                                                    mam L-4.Al byłam od końca 4 miesiąca- znaczy pewnie wyłudziła, bo
                                                    nie ciągnie jeszcze brzucha po ziemi, a już w domu siedzi.
                                                    I bez obłudy- i tu znowu odsyłam cię do twojego własnego postu.


                                                    > I to wszystko nie wystarczy? Co ma system sadownictwa do tego czy
                                                    > Twoj pracodawca jest lajza i tak Cie potraktowal?


                                                    Do tego nic- moje zdanie os systemie sądownictwa nie wzięło sie z
                                                    mojego przypadku.
                                              • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 17:16
                                                Zabulin niestety mam wrażenie, że reprezentujesz grupę tzw.
                                                szarych myszek nie
                                                > potrafiących walczyć o swoje! Dobrze, że takich osób jest coraz
                                                mniej...


                                                Twoje wrażenie to twoja sprawa. Zadałam ci konkretne pytanie z
                                                ciekawości- jakich dowodów potrzebuje sąd, zeby sprawę wygrać- czy
                                                wystarczy słowo, czy trzeba mieć świadka, a moze jakiś inny dowód.
                                                Nie wiem, czemu cię to irytuje.Za trudne?
                                                Jesteś osobą, która sądzi po pozorach. Dobry prawnik nawet w życiu
                                                prywatnym ma zakorzenioną postawę, że aby wydac osąd , trzeba mieć
                                                dowód.Tego nauczyli mnie niezyjący dziadek- nota bene prawnik smile i
                                                brat babci smile sędzia.
                                                Nie, nie jestem szara myszką, która nie potrafi walczyć o swoje smile
                                                Wywalczyłam w swoim życiu wiele rzeczy nie idąc po pomoc do nikogo.
                                                Izs moim pracodawcą, który tak nieładnie się zachowywał też sobie
                                                poradziłam- żeby nie było wątpliwośći smile całkiem legalnie i bez
                                                przemocy smile
                                                Szkoda tylko, że musiałam sie denerwować w ciąży.
                                                Ja sie nie o siebie martwię, jesli nie zauwazyłaś, tylko pytam
                                                ogólnie, z racji tego, ze tu w tym watku bardzo się uogólnia i sadzi
                                                po pozorach

                                                Roozbawia mnie takie twierdzenie, bo jest najlepszym dowodem na to
                                                jak bardzo sadzisz po pozorach i jak niewiele wiesz.

                                                Nie, moja droga - zapytałam cię o pare rzeczy, z powątpiewaniem
                                                zresztą (bo moim zdaniem nigdzie na świecie nie ma tak ułomnego
                                                wymiaru sprawiedliwości jak u nas).
                                                A jesli ciebie podnieca mina pracodawcy - w twoim mniemaniu
                                                przegranego , bo dostał kilka tysięcy kary, to gratuluję ambicji.
                                                Niektórych cieszy tak niewiele.


                                                ?Sąd przy wydawaniu wyroku kieruje się
                                                > głównie doświadczeniem życiowym i konkretną sytuacją

                                                Myślałam, ze głownie faktami i dowodami, ale nie ukrywam,
                                                pocieszyłaś mnie smile
                                                • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 19:45
                                                  zabulin napisała:

                                                  > Jesteś osobą, która sądzi po pozorach. Dobry prawnik nawet w życiu
                                                  > prywatnym ma zakorzenioną postawę, że aby wydac osąd , trzeba mieć
                                                  > dowód.Tego nauczyli mnie niezyjący dziadek- nota bene prawnik smile i
                                                  > brat babci smile sędzia.

                                                  Skoro cię nauczyli, że nie ocenia się ludzi po pozorach to powinni cię jeszcze
                                                  nauczyć co jest potrzebne do wygrania sprawy w sądzietongue_out
                                                  BTW właśnie oceniłaś mnie w tym fragmencie swojej wypowiedzi po pozorachsmile

                                                  > Roozbawia mnie takie twierdzenie, bo jest najlepszym dowodem na to
                                                  > jak bardzo sadzisz po pozorach i jak niewiele wiesz.

                                                  No skoro dla ciebie użycie słowa "mam wrażenie" jest już ocenne...


                                                  > Nie, moja droga - zapytałam cię o pare rzeczy, z powątpiewaniem
                                                  > zresztą (bo moim zdaniem nigdzie na świecie nie ma tak ułomnego
                                                  > wymiaru sprawiedliwości jak u nas).

                                                  Potwornie ułomny i niesprawiedliwy system...Chiny przy nas wymiękająwink
                                                  Ciekawe co by na ten temat powiedzieli twój dziadek prawnik i brat babci sędziasmile

                                                  > A jesli ciebie podnieca mina pracodawcy - w twoim mniemaniu
                                                  > przegranego , bo dostał kilka tysięcy kary, to gratuluję ambicji.
                                                  > Niektórych cieszy tak niewiele.

                                                  Tak cieszy szczególnie jak pracodawca zrobił wszystko żeby wygrać i był pewien
                                                  wygranej.Nawet kilka tysięcy wygranej cieszy podwójnie.A już dla Pani, która
                                                  zarabia na kasie przysłowiowy tysiąc to niemal dar niebioswink


                                                  > ?Sąd przy wydawaniu wyroku kieruje się
                                                  > > głównie doświadczeniem życiowym i konkretną sytuacją

                                                  > Myślałam, ze głownie faktami i dowodami, ale nie ukrywam,
                                                  > pocieszyłaś mnie smile

                                                  A jak fakty pozostają ze sobą w sprzeczności lub dowody są wątpliwe to czym się
                                                  będziesz kierować?Zawsze ocena każdego dowodu jest oparta na racjonalnych
                                                  przesłankach, czyli na wiedzy, doświadczeniu życiowym i zasadach logicznego
                                                  myślenia.Zapytaj swojego dziadka prawnika i brata babci sędziegosmile

                                                  Pozdrawian serdecznie
                                                  • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 22:42
                                                    Skoro cię nauczyli, że nie ocenia się ludzi po pozorach to
                                                    powinni cię jeszcze
                                                    > nauczyć co jest potrzebne do wygrania sprawy w sądzietongue_out


                                                    Jak wygrac sprawę w sądzie powinnaś wiedziec ty - z tego żyjesz, ja
                                                    z architektury smile
                                                    Wiesz co zasad - jak choćby tego, zeby nie oceniac po pozorach, mnie
                                                    nauczyli. Wg mnie to podstawa, warunek konieczny, zeby byc dobrym
                                                    prawnikiem. Szkoda, ze takich coraz mniej ....


                                                    BTW właśnie oceniłaś mnie w tym fragmencie swojej wypowiedzi po
                                                    pozorachsmile



                                                    w tym ?


                                                    > > Jesteś osobą, która sądzi po pozorach. Dobry prawnik nawet w
                                                    życiu
                                                    > > prywatnym ma zakorzenioną postawę, że aby wydac osąd , trzeba
                                                    mieć
                                                    > > dowód.Tego nauczyli mnie niezyjący dziadek- nota bene prawnik :-
                                                    ) i
                                                    > > brat babci smile sędzia.


                                                    Sadzę, ze chodzi ci o zdanie numer 1. Zdanie nr 2 to nasza
                                                    prywatna , rodzinna definicja dobrego prawnika smile Jako humanista,
                                                    chyba nie zaprzeczysz? Wierzę, ze rozumiesz zdanie nr 2.

                                                    A co do zdania 1- tak, oceniasz. Chyba, ze ta drobna uwaga:



                                                    Ale to na pewno tylko w naszym mieście. Tak wyjatkowo
                                                    [b]
                                                    No z pewnościąCiągle coś budują, malują, chodzą i plotkują...


                                                    była tylko głupim żarcikiem, małą złośliwością smile


                                                    Nie pisz, ze ludzie plotkują- PLOTKA ma wydźwięk negatywny, wiesz?
                                                    Chyba że dla ciebie t synonim rozmowy. Klienta biura to ojciec mojej
                                                    znajomej z podstawówki. Zapytałam co u niej, a że pracuje w
                                                    Biedronce, to i sie dowiedziałam jak jej tam.
                                                    Oceniłaś syt. po pozorach, niestety. A może nie wolno spytać co
                                                    słychać?

                                                    Przykro mi, ze to co usłyszałam, nie jest zgodne z twoimi danymi. Na
                                                    pewno ty jednak masz rację, a on kłamał. Tak kłamał. Tak samo jak
                                                    plotkował.



                                                    Zawsze ocena każdego dowodu jest oparta na racjonalnych
                                                    > przesłankach, czyli na wiedzy, doświadczeniu życiowym i zasadach
                                                    logicznego
                                                    > myślenia.[b]Zapytaj swojego dziadka prawnika i brata babci
                                                    sędziegosmile
                                                    >
                                                    [/b]

                                                    Dziadek nie żyje, o czym napisałam- albo czytałaś co druga linijkę,
                                                    albo jak doszłaś do końca tekstu zapomniałaś, co było wcześniej.
                                                    Tak, że żałuję, ale nie zapytam.
                                                    Wujek już też nie żyje.
                                                    Szkoda, dziś już nie ma takich prawników.... Mam wrażenie, że
                                                    dzisiejsi prawnicy wiedzą nie dorastaja im do pięt. Oraz
                                                    umiejętnościa argumentacji smile
                                                    To oczywiście nie ocena dzisiejszych prawników, w tym ciebie. To nie
                                                    ocena, tylko osobiste odczucie zupełnie jakby powiedzieć "mam
                                                    wrażenie". To też nie ocena, co juz ustaliłaś.


                                                    Potwornie ułomny i niesprawiedliwy system...Chiny przy nas
                                                    wymiękająwink
                                                    > Ciekawe co by na ten temat powiedzieli twój dziadek prawnik i brat
                                                    babci sędzia
                                                    > smile


                                                    Potwornie sprawny i dlatego, ci którzy kradną samochód siedzą w
                                                    więzieniu (popieram) a ci którzy kradną państwu grube miliony
                                                    wychodza za poręczeniem majątkowym. (nie popieram)

                                                    A propos ZUS-u jeszcze - podobno aresztowali prezesa i kilku z góry.
                                                    Ciekawe, który najpierw "zachoruje" na serce i bedzie na lewym
                                                    leczeniu.
                                                    Szkoda, ze nie wyśla mu lekarza-orzecznika z ZUS-u, który sprawdzi
                                                    prawdziwość jego choroby.
                                                    A i może się założymy jak straszna bedzie dla nich kara. Założe się,
                                                    że fakty będą pozostawać ze sobą w sprzeczności, dowody bedą
                                                    wątpliwe oraz założe sie niestety, że ocena dowodów nie będzie
                                                    oparta na racjonalnych
                                                    > przesłankach, czyli na wiedzy, doświadczeniu życiowym i
                                                    zasadach logicznego
                                                    > myślenia
                                                    .


                                                    I nie zapytam dziadka, co on na to z powodu jak wyżej.
                                                  • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 13.09.09, 23:02
                                                    zabulin napisała:

                                                    >
                                                    > Jak wygrac sprawę w sądzie powinnaś wiedziec ty - z tego żyjesz, ja
                                                    > z architektury smile
                                                    > Wiesz co zasad - jak choćby tego, zeby nie oceniac po pozorach, mnie
                                                    > nauczyli.

                                                    Przecież cały kontekst twojej wypowiedzi to ocena prawników i wymiaru
                                                    sprawiedliwości po pozorach, czyli nauka po prostu poszła w las...

                                                    > była tylko głupim żarcikiem, małą złośliwością smile

                                                    Cóż za spostrzegawczość warta sprawnego architektatongue_out

                                                    > Nie pisz, ze ludzie plotkują- PLOTKA ma wydźwięk negatywny, wiesz?

                                                    No tak opowiadają jak to pięknie ujęłaśsmile

                                                    > Szkoda, dziś już nie ma takich prawników.... Mam wrażenie, że
                                                    > dzisiejsi prawnicy wiedzą nie dorastaja im do pięt. Oraz
                                                    > umiejętnościa argumentacji smile

                                                    Kolejna wypowiedź oparta na pozorachsmileTo tak jak ja bym oceniała stan polskiej
                                                    architektury po kilku budynkach na mojej ulicy...

                                                    > Potwornie sprawny i dlatego, ci którzy kradną samochód siedzą w
                                                    > więzieniu (popieram) a ci którzy kradną państwu grube miliony
                                                    > wychodza za poręczeniem majątkowym. (nie popieram)

                                                    A poręczenie majątkowe wyklucza skazanie?smile

                                                    > A propos ZUS-u jeszcze - podobno aresztowali prezesa i kilku z góry.
                                                    > Ciekawe, który najpierw "zachoruje" na serce i bedzie na lewym
                                                    > leczeniu.

                                                    Rywin długo na lewym zwolnieniu nie posiedział.Dochnal też.Skąd wiesz, że prezes
                                                    Zus jest winny? Postawili mu chociaż akt oskarżenia?Na razie jest podejrzanym w
                                                    sprawie.

                                                    > Szkoda, ze nie wyśla mu lekarza-orzecznika z ZUS-u, który sprawdzi
                                                    > prawdziwość jego choroby.

                                                    Nie przebadają do biegli jak zajdzie taka potrzeba...

                                                    > A i może się założymy jak straszna bedzie dla nich kara. Założe się,
                                                    > że fakty będą pozostawać ze sobą w sprzeczności, dowody bedą
                                                    > wątpliwe oraz założe sie niestety, że ocena dowodów nie będzie
                                                    > oparta na racjonalnych
                                                    > > przesłankach, czyli na wiedzy, doświadczeniu życiowym i
                                                    > zasadach logicznego
                                                    > > myślenia
                                                    .

                                                    Oczywiście ty to już z góry wiesz ustaliłaś po pozorach...
                                                    Tym miłym akcentem kończę dyskusję out od topic.

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 14.09.09, 09:15
                                                    Przecież cały kontekst twojej wypowiedzi to ocena prawników i
                                                    wymiaru
                                                    > sprawiedliwości po pozorach, czyli nauka po prostu poszła w las...


                                                    Przecież sama napisałaś, ze jesli mówiąc o innych użujesz słów "Mam
                                                    wrażenie", to już nie ocena. A takich właśnie użyłam

                                                    To może sie zdecyduj?? smile Chyba, ze jeśli ty w ten sposób
                                                    sformułuujesz zdanie, to nie osąd, ocena, a jesli ktos inny , to już
                                                    tak??


                                                    Mam wrażenie, że
                                                    > > dzisiejsi prawnicy wiedzą nie dorastaja im do pięt. Oraz
                                                    > > umiejętnościa argumentacji smile
                                                    >
                                                    > Kolejna wypowiedź oparta na pozorachsmileNo, masz przeciez to
                                                    sformułowanie zaznaczone nawet. Cofnij się do postu, w którym
                                                    wypowiadasz sie na ten temat. smile

                                                    smile smile smile

                                                    Tak, jak sie spodziewalam.




                                                    A poręczenie majątkowe wyklucza skazanie?smile

                                                    Oczywiście, że nie. Tylko jakby trąci podejrzeniem, że prawo nie
                                                    jest równe dla wszystkich. Jakby nie wszystkich na to stać .




                                                    Skąd wiesz, że preze
                                                    > s
                                                    > Zus jest winny? Postawili mu chociaż akt oskarżenia?Na razie jest
                                                    podejrzanym w
                                                    > sprawie.



                                                    Póki co, nie jest winny. Z zaciekawieniem bede śledzić rozwój
                                                    wypadków.


                                                    Nie przebadają do biegli jak zajdzie taka potrzeba...

                                                    W dalszym ciągu żałuję, że nie będą to lekarze- cudotwórcy-
                                                    orzecznicy z ZUS-u. Wszak potrafia ocenić stan zdrowia dotykając na
                                                    kilka sekund np. brzucha smile


                                                    Oczywiście ty to już z góry wiesz ustaliłaś po pozorach...


                                                    Niemiłe prawda? Wiesz, kto to był KALI?


                                                    > Tym miłym akcentem kończę dyskusję out od topic.


                                                    I bardzo dobrze, mam wrażenie, że to dobra decyzja.

                                                    Ja równiez pozdrawiam serdecznie. smile smile smile
                                              • asiuniap Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 13.09.09, 01:03
                                                nikki30 napisała:

                                                > Zabulin niestety mam wrażenie, że reprezentujesz grupę tzw.
                                                szarych myszek nie
                                                > potrafiących walczyć o swoje! Dobrze, że takich osób jest coraz
                                                mniej...

                                                A za -dziescia, moze -dziesci lat myszki beda radzic swoim ciezarnym
                                                corkom, zeby robily to, co one bedac z nimi w ciazy. Dlatego
                                                edukacje trzeba rozpoczynac juz na poziomie matek i babć smile
                                                • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 13.09.09, 23:13
                                                  asiuniap napisała:
                                                  >
                                                  > A za -dziescia, moze -dziesci lat myszki beda radzic swoim ciezarnym
                                                  > corkom, zeby robily to, co one bedac z nimi w ciazy. Dlatego
                                                  > edukacje trzeba rozpoczynac juz na poziomie matek i babć smile

                                                  I w takich wypadkach edukacja nie pomoże jeżeli z góry zakłada się od pokoleń,
                                                  że nie warto walczyć, bo efekt takiej walki może być mizerny.To tak jak z
                                                  kobietą, która lata tkwi w związku gdzie mąż znęca się nad nią psychicznie i
                                                  fizycznie...
                                                  • zabulin Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 14.09.09, 09:44
                                                    Dlatego
                                                    > > edukacje trzeba rozpoczynac juz na poziomie matek i babć smile


                                                    Szkoda, ze was niczego nie nauczyły- mamy i babcie. Np. tego, że
                                                    tylko głupi człowiek powie o kimś szara myszka- nie widząc go, nie
                                                    znając a potem jeszcze wypierając się, ze on nie ocenia po pozorach.
                                                    Nie, skądże


                                                    smile

                                                    To, że uwazam, ze polski wymiar sprawiedliwości jest nieudolny, zbyt
                                                    łagodny i pojście do sądu, to nie rozwiązanie, które
                                                    usatysfakcjonuje wszystkich, nie oznacza, ze nie walczę o swoje.
                                                    Wywalczyłam u mojego pracodawcy, co chciałam (bez sadu, bo trwałoby
                                                    to długo)


                                                    Uparcie trzymajcie sie jednak tej myśli, bo widzę że lepiej wam z
                                                    tym.
                                                    Tylko nie ośmieszajcie się później twierdzeniem, ze nie sadzicie po
                                                    pozorach smile
                                          • mamciulka-nikulka Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 14:38
                                            nikki30 napisała:

                                            > Wbrew obiegowej opinii stać.Możesz domagać się zwrotu kosztów
                                            postępowania od
                                            > strony przeciwnej.

                                            Ale czy w tym oprócz kosztów sądowych, mieszczą się także koszty
                                            wynajęcia prywatnego adwokata???
                                            • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 15:19
                                              Yes. Od strony przeciwnej można domagać się zwrotu kosztów wygranego
                                              procesu, na które składają się koszty sądowe, a także mogą składać
                                              sie koszty zastępstwa procesowego (czyli profesjonalnego
                                              pełnomocnika), jeśli go zatrudnimy.
                                              Może dzięki tej dyskusji ludzie (czyli pracownice w ciąży) dowiedzą
                                              się, że dochodzić swoich spraw w sądzie warto, i to nie tylko jeśli
                                              chodzi o materię sprawy, ale warto dosłownie, czyli o pieniądze.
                                            • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 15:33
                                              mamciulka-nikulka napisała:
                                              > Ale czy w tym oprócz kosztów sądowych, mieszczą się także koszty
                                              > wynajęcia prywatnego adwokata???
                                              >

                                              Tak nawet tego najlepszegosmileMożesz żadać nawet zwrotów kosztów dojazdu do sądu
                                              itp.itd.Znam bardzo dobrych adwokatów, którzy pracowali za darmo.
                                • mumi7 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 15:25
                                  Mimo wszystko myślę, że pewna doza zapobiegliwości i przewidywania w
                                  życiu, w tym w jego szczególonym ciążowym momencie, przyda się
                                  każdemu. I nie chodzi o brak wykształcenia czy doświadczenia
                                  zawodowego - czasem wystarczy zwykła życiowa mądrość (nie mylić z
                                  inteligencją). Ale wielu dziewczynom nie chce się pomyśleć, zaś
                                  zwolnienie wydaje się najłatwiejszym rozwiązaniem.
                                  Wiem, trochę to górnolotne i mętne zarazemwink ale tak to, po naszej
                                  dyskusji, widzę.
                                  Pozdrawiam równie miłą dyskutantkę.
                                  PS. Przeczytałam też poniższą dyskusję z nikki - obecnie nie pracuję
                                  już w kancelarii, ale faktycznie zwykle ze sprawami pracowniczymi
                                  jest tak właśnie, jak nikki pisze - wygrana i satysfakcja, a także
                                  realne korzyści dla pracownika nie są wcale takie rzadkie. Tylko że
                                  czasem trzeba spróbować powalczyć, a nie wybierać najprostrzą drogę.
                                  Pozdrowieniawink
                                  • mamciulka-nikulka Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 15:42
                                    Też się zgadzam, że warto wertować przepisy i walczyć o swoje. Ja
                                    już raz wywalczyłam (co prawda w byłej firmie męża) odszkodowanie
                                    blisko 4tys.zł. - do sprawy sądowej nawet nie doszło, bo pracodawca
                                    nie chciał robić sobie złej reklamy. Choć próbował być cwany do
                                    końca, bo namawiał, że jak wycofamy pozew to on zapłaci, ale wiadomo
                                    jak by się to skończyło. Tak więc jeśli ugoda to na piśmie,
                                    pieniążki na koncie i dopiero wycofanie pozwu.

                                    Teraz poszukuję przepisów w sprawie Funduszu Pracowniczego (nie
                                    chodzi o FGŚP, bo na ten pobierane są oddzielnie pieniądze). Kolejny
                                    uczciwy pracodawca mojego męża - na początku roku poinformował
                                    pracowników, że likwiduje FP, a pieniądze pobiera nadal i ludzie nic
                                    z tego nie mają.
                                    Mumi, Nikki znacie może jakąś stronę, gdzie są przepisy dotyczące
                                    FP, bo już od paru dni szukam i szukam...
                                    • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 16:15
                                      Ale skąd te pieniądze pobiera? Może na zatrudnienie bezrobotnego?
                                      Sprawdzcie układ zbiorowy jesli taki jest w firmie.Mogą to być jakieś regulacje
                                      wewnętrzne w firmie uregulowane właśnie układem zbiorowym.
                                      Może jest to po prostu kasa zapomogowo pożyczkowa?smile
                                      • mamciulka-nikulka Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 18:15
                                        nikki30 napisała:

                                        > Ale skąd te pieniądze pobiera?

                                        Pobierają co miesiąc z pensji, na ZFŚP idzie 39zł, a na FP 100zł/m-cznie. W
                                        zeszłym roku mąż dostał zwrot 400zł za wczasy i słodycze na święta, chcieliśmy
                                        też wziąć niedużą pożyczkę, ale w tym roku nic z tych bonusów się nie należy.
                                        Może powinien być jakiś regulamin w firmie dotyczący FP???
                                        • nikki30 Re:Zabulin - To nie ja naciągam ZUS 11.09.09, 19:48
                                          Mamciulka- nikulka to ja stawiam, że jest to coś w rodzaju kasy
                                          zapomogowo-pożyczkowej skoro możecie z tego tytułu brać
                                          pożyczki.Regulamin/statut powinien być.
                • sueellen Re: To nie ja naciągam ZUS 07.09.09, 21:37
                  Kali mieć, Kali rozumieć...
    • srebrno-listka Re: Kontrola ZUS-u 07.09.09, 19:41
      Nie jestem na zwolnieniu ale w I trymestrze miałam kłopoty, więc byłam. W sumie
      krótko, nie weszłam w płatność przez ZUS. Potem wróciłam do pracy, na własne
      życzenie zresztą, jak zagrożenie minęło, gin chciał mi L4 przedłużyć.
      A teraz się dowiaduję, że zasiłek macierzyński jest naliczany jako średnia z 12
      miesięcy przed pierwszym zwolnieniem ciążowym. A to oznacza, że będzie
      niższy niż moja pensja teraz, bo w międzyczasie dostałam podwyżkę (pracodawcy
      jak widać nie przeszkadza to, że jestem w ciąży i na pewno pójdę na
      macierzyński, a może jeszcze przedtem na zwolnienie). A to, że w
      międzyczasie pracuję - płacę ZUS i podatki - to nie ma znaczenia.
      Moim zdaniem to jest złodziejstwo, a nie chodzenie na zwolnienia w ciąży, jak
      się kobieta źle czuje. I jeśli będę na zwolnieniu i przyjdzie taki jeden z z
      drugim to jeszcze ode mnie usłyszy. A jak spróbuje mnie w brzuch dotknąć to
      oskarżę o napaść. Bo nie życzę sobie, by mnie obce osoby bez mojej zgody dotykały.
      • magda1237 do srebrno-listka 07.09.09, 20:52
        Jeżeli pomiędzy jednym a drugim zwolnieniem miną 2 miesiące
        kalendarzowe (sprawdź jak się je liczy) to stawkę wynagrodzenia
        chorobowego wylicza się na nowo, biorąc średnią z 12 m-cy ale
        wyłączając miesiące nie w pełni przepracowane np z powodu choroby.
        Miałam podobną sytuację z tym że u mnie pracodawca w poprzedniej
        ciąży żebym nie poszła na zwolnienie lekarskie dał mi podwyżkę
        licząc na to, że będę pracowała jak najdłużej. Wówczas każdy kolejny
        miesiąc przepracowany podwyższał mi średnią z 12 m-cy. Na zwolnienie
        wtedy się nie wybierałam, ale krótko przed tym jak mu powiedziałam o
        ciąży było kilka spięć i chyba bał się że go zostawię z dnia na
        dzień.
        • srebrno-listka Re: do srebrno-listka 08.09.09, 21:30
          magda1237 napisała:

          > Jeżeli pomiędzy jednym a drugim zwolnieniem miną 2 miesiące
          > kalendarzowe (sprawdź jak się je liczy) to stawkę wynagrodzenia
          > chorobowego wylicza się na nowo, biorąc średnią z 12 m-cy ale
          > wyłączając miesiące nie w pełni przepracowane np z powodu choroby.
          Masz rację - posiedziałam trochę w przepisach - nie dwa ale 3 miesiące między
          zwolnieniami, co mi trochę poprawiło humor, bo na razie się na zwolnienie nie
          wybieram (nie mam powodów), a mam przed sobą jeszcze kilka miesięcy ciązy.
          Nie mniej moja koleżanka, która nie ma szans na przepracowanie tych 3 miesięcy
          między zwolnieniami (problemy zaczęła mieć w 5-6 mc, była na zwolnieniu, potem
          pracowała a teraz jest blisko terminu już i znów na zwolnieniu) niestety wyszła
          na takim liczeniu jak przysłowiowy Zabłocki na mydle uncertain
      • zabulin Re: Kontrola ZUS-u 08.09.09, 10:00
        I jeśli będę na zwolnieniu i przyjdzie taki jeden z z
        > drugim to jeszcze ode mnie usłyszy. A jak spróbuje mnie w brzuch
        dotknąć to
        > oskarżę o napaść. Bo nie życzę sobie, by mnie obce osoby bez mojej
        zgody dotyka
        > ły.



        Do dzis jestem zdumiona jak dotykając brzucha cięzarnej na L-4 przez
        kilka sekund mozna stwierdzic, czy faktycznie jest ona na "prawym"
        czy na "lewym" zwolnieniu smile))

        Cuda, cuda smile
        Szkoda,z nie zapamietalam nazwiska. Może równiez uzdrawia ?wink

        Żartuję, oczywiście sprawdzali czy jestem w domu.
        • villemo86 Jako pracodawcy... 08.09.09, 11:01
          Z mężem prowadzimy działalność. Sama niedawno urodziłam dziecko i połowę ciąży
          byłam na l4 (od początku ciąża zagrożona), a drugą połowę powiedziałam mojej
          gin, że ma mi nie wystawiać, bo będę odpoczywać w domu, ale nie mam ochoty by
          jakieś urzędasy wpadły mi do domu. Stres w tym czasie był nie wskazany. Zresztą
          mogła bym mieć problemy bo jak kogoś nie znam, a jestem sama to nie wpuszczam i
          udaję, że mnie nie ma w domu. Ale nie o tym chciałam. W pracy zatrudniamy
          głównie kobiety i od początku wiedzą, że jak któraś jest w ciąży to powinna iść
          na l4. Praca wymaga dużego zaangażowania, częste wyjazdy do klientów, stres,
          czasami spotkania po godzinach. Uważam, że dla kobiety w ciąży jest to nie
          wskazane, a poza tym jak idzie na l4 to my załatwiamy sobie zastępstwo. Dzięki
          temu wilk syty i owca cała.
      • mumi7 Re: Kontrola ZUS-u 08.09.09, 23:18
        Srebrno-lista, co do pierwszej części Twej wypowiedzi: znam ten
        szok, ja tez się niedawno o tym dowiedziałam. W związku z krótkimi
        ale częstymi niedyspozycjami (po parę dni) w ciągu I półrocza
        dostanę na macierzyńskim POŁOWĘ tego, co zarabiam teraz. I też
        uważam, ze to nie w porządku. Ale to niestety inna para kaloszy niż
        kontrole;-(
        • mamciulka-nikulka Re: mumi7 09.09.09, 09:57
          A czy zwolnienie na opiekę nad dzieckiem też jest tak traktowane???
          Bo ja na siebie zwolnienie brałam ostatni raz na początku kwietnia,
          za to na synka po parę dni w każdym miesiącu - czy mogą przez to
          cofnąć się z wyliczaniem średniej nawet o rok czy półtora?
          • mumi7 Re: mumi7 09.09.09, 11:02
            mamciulka, niestety nie wiem. Popytaj kadrową w pracy, bo mnie
            własnie kadrowa oświeciła;-( Oczywiście choroba jest chorobą,
            idziesz na L4 na siebie lub dziecko, jeśli musisz i co masz zrobić,
            jeśli średnia Ci przez to leci. Tyle, że to bardzo niemiłe odczucie
            dowiedzieć się, że ostatni rok pracy, w tym podwyżki i premie,
            możesz sobie schować do kieszeni;-(
    • taylorhayes prezes ZUS zatrzymany 08.09.09, 11:45
      przez ABW smile)

      wiadomosci.onet.pl/2039181,11,item.html
    • alicja_wk Re: Kontrola ZUS-u - na temat 10.09.09, 20:33
      W przypadku zwolnienia lekarskiego kontrola może dotyczyć dwóch kwestii:
      właściwego wykorzystania lub zasadności wystawienia ZLA. W przypadku tego
      drugiego, jeśli w zaleceniach masz "2" (czyli, że możesz chodzić) zostajesz
      wezwana na kontrolę do lekarza orzecznika ZUS-u. Zabierasz ze sobą wszelką
      dokumentację dotyczącą przyczyny zwolnienia, jeśli jesteś w jej posiadaniu.
      Kontrolę przeprowadza lekarz specjalista tej samej dziedziny, przez którego
      zostało wystawione L-4, będące przedmiotem kontroli (czyli jeśli kontroli
      podlega zwolnienie od internisty - to kontrole przeprowadza internista, jeśli od
      ginekologa - ginekolog).
      W skrócie wygląda to tak, jak normalna wizyta lekarska, czyli na podstawie kodu,
      jaki wpisał Twój lekarz do druku ZLA, określającego przyczynę zwolnienia lekarz
      orzecznik sprawdza, czy rzeczywiście występują u Ciebie dane objawy chorobowe.
      Może zapytać o to czy zażywasz jakieś leki na dane dolegliwości, na czym polega
      Twoja praca itp.
      Decyzja o podtrzymaniu lub przerwaniu zwolnienia jest podejmowana od razu po
      przeprowadzeniu badania i wywiadu. Jeśli zwolnienie zostaje uznane za zasadne -
      otrzymujesz tylko ustną informację, że jest ono nadal ważne, jeśli zostaje
      przerwane - Ty i Twój pracodawca otrzymujecie decyzję na piśmie. W takiej
      sytuacji musisz się stawić do pracy od dnia, w którym zostało przerwane
      zwolnienie (zwykle jest to dzień po kontroli) lub jeśli nie zgadzasz się z
      decyzją lekarza orzecznika - idziesz do innego lekarza po kolejne zwolnienie,
      które znów może zostać poddane kontroli.
      • zabulin Re: Kontrola ZUS-u - na temat 10.09.09, 22:56
    • ewa-krystyna pytanie o jazde autobusem ... 12.09.09, 07:09
      w kilku wypowiedziach pisalyscie,ze jazda autobusem jest zagrozeniem dla
      ciazy,czy moglybyscie mi napisac w jaki sposob? mieszkajac w Polsce i nie tylko
      bardzo duzo jezdzilam autobusami i jakos nie widze zwiazku korzystania z
      publicznego transpoertu i mozliwoscia poronienia....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka