Jestem już po owulacji i teraz 10 dni do okresu (cykle 26 dni więc dość szybko
to u mnie leci). Kolejny cykl starań.
I chyba wyluzowałam...
Tzn. w moim przypadku zacznę świrować dopiero gdy {postanowienie noworoczne

]:
1. nie dostanę @ (tylko wtedy!)
2. dopuszczam umiarkowane świrowanie przedokresowe gdy "powiększą" mi się za
klika dni piersi (bez tego sie nie nakręcam)
3. jeśli przed potencjalnym okresem nie zjedzie mi tempka (ostatnio jak w
zegarku - cały czas 37,2 a na dzien przed @ 36,4).
Na dzień dzisiejszy przyjmuję taki kierunek.
Bo to całe świrowanie i na siłę dopatrywanie sie objawów przed @ mnie ostatnio
wykończyło.
Z tymże trochę poznałam swój organizm - wnioski: bez powiększonego cyca,
wysokiej tempki nie ma szans.
I mam pytanie- czy któraś z Was po kilku bezowocnych cyklach i schizowaniu -
tez postanowiła wyluzować czyli nie szaleć zanim pojawi sie lub nie pojawi @???