Dodaj do ulubionych

Uccellino w pracy

14.04.08, 20:27
Dzisiaj koleżanka, na moje słowa, że kiepsko się czuję,
rzuciła "żartem": "Jesteś w ciąży?"... Akurat wychodziła na obiad z
drugą, która wie, że chorujemy - może ta ją potem ochrzaniła... A ja
zostałam sama w pokoju i tak strasznie się poryczałam. Nawet nie mam
do niej żalu, po prostu myślę, że jest kompletnie bez wyobraźni.
Pamiętam, jak, otrzymawszy zaproszenie na nasz ślub, w którym stało
bordowo na kremowym smile że uroczystośc odbędzie sie w USC,
zapytała "A kościół?". Dodam, że znałyśmy sie wtedy może z miesiąc...

Bardziej przejęłam się tym, że jestem już na etapie, na którym
niewinny komentarz wytrąca mnie z równowagi...
Obserwuj wątek
    • miriana Re: Uccellino w pracy 14.04.08, 22:58
      Wiesz, mnie już nic nie dziwi w zachowaniu niektórych osób. Musisz być silna!!!
      I koniecznie reagować na takie komentarze koleżanki, bo prawdopodobnie ona
      zwyczajnie znalazła sobie kogoś na kim może się znęcać. trzeba jej zwrócić
      uwagę, że "to jest niekulturalne". Powtarzałabym jej to za każdym razem, kiedy
      przywaliłaby mi takim chamskim tekstem jakie serwuje Tobie. Złośliwa z niej
      małpa i tyle, a nie koleżanka!!!
      • nglka Re: Uccellino w pracy 15.04.08, 06:04
        miriana napisała:


        > I koniecznie reagować na takie komentarze koleżanki, bo prawdopodobnie ona
        > zwyczajnie znalazła sobie kogoś na kim może się znęcać. trzeba jej zwrócić
        > uwagę, że "to jest niekulturalne". Powtarzałabym jej to za każdym razem, kiedy
        > przywaliłaby mi takim chamskim tekstem jakie serwuje Tobie. Złośliwa z niej
        > małpa i tyle, a nie koleżanka!!!

        Miriana bez jaj, przeczytaj post Uccelino jeszcze raz. A skąd niby koleżanka
        miała wiedzieć, że U. ma problemy zdrowotne? Z postu U. wynik tylko tyle, że
        druga (która nie zażartowała) o tym wiedziała. Mnie nie raz zdarzyło się rzucić
        znajomej "a może jesteś w ciąży" z czego obie się potem śmiałyśmy, nie ma
        podstaw by oskarżać cały świat o chamstwo i złośliwość tylko dlatego, że ktoś ma
        problem z płodnością a osoba żartująca po prostu nie wie!!!
        Nie ma co biczować innych za... bycie człowiekiem.
        • miriana Re: Uccellino w pracy 15.04.08, 09:28
          Nie robię jaj. Napisałam wszystko poważnie, bo z treści meila wynika, że
          koleżanka nie pierwszy raz jest dla niej niemiła.
          • zabcia35 Re: Uccellino w pracy 15.04.08, 10:13
            Kochana Uccelino Twoja toksyczna koleżanka z pracy jest po prostu
            mało inteligentna i brak jej taktu, no chyba że jest taka
            wyrachowana i z premedytacją bawi sie czyimiś emocjami.
            Nigdy nie miałam odwagi zażartować do kogokolwiek z pytaniem ,,w
            ciązy jesteś", bo wiem że to jest bardzo delikatny temat moim
            zdaniem porównywalny z religią i wyznaniem i można kogoś dotknąć.
            Ucellino musisz ją ignorować , odciąc się i nie zwracać szczególnej
            uwagi na to co plecie.Ale wyobrażam sobie jaka budzi sympatię swoim
            nieokrzesaniem.
            Ja nauczyłam się juz dawno nie zważać na ludzi którzy wpedzaja mnie
            w doły.I robie w życiu to co uważam za słuszne bez wzgldu na to czy
            sie to niektórym podoba czy nie.
            Wiesz, że jestem Twoją fanką po wątku który załozyłaś jakis czas
            temu o radach dla zaczynających starania ? smile))) Serio!
            Kochana jedziemy na podobnym wózku.U mnie 8 cykl starań, brak wiary
            że sie uda a w głebi duszy nadzieja.Jestem kilka dni po owulacji i
            zaczynam schizy jak co miesiąc smileBardzo bolą mnie piersi ku mojej
            radości że cokolwiel daje mi otuchęsmileNawet dziś stanełam w kolejce w
            aptece po test ultra czuły, a potem puknełam sie w czoło i wyszłam

            • miriana Re: Uccellino w pracy 15.04.08, 10:16
              Żabciu, raz jeszcze - głowa do góry!!! Wiosna przyszła, uda się!!!
            • uccellino Nooooo, ja sie obawiam, że... 15.04.08, 10:38
              ...w obecnym stanie psychicznym już bym nie założyła tak pozytywnego
              wątku...
              • zlotarybka_1 Re: Nooooo, ja sie obawiam, że... 15.04.08, 12:50
                Uccellino,
                ja też lubię Twoje wpisy, przykro mi, że Ci smutno. Nie chcę bronić
                Twojej koleżanki, ale uwierz mi, póki ktoś nie podejmuje starań o
                dziecko, nie ma pojęcia, że takie słowa mogą tak bardzo ranić. Nie
                znam jej oczywiście, ale całkiem możliwe, że na prawdę nie
                powiedziała tego złośliwie. Pamiętam z mojego dłuuuugiego okresu
                starań o dziecko jak do szału mnie doprowadzało takie gadanie,
                najgorsza była moja najlepsza przyjaciółka, która wiedząc o moich
                problemach zawsze mnie pierwszą informowała o swoich ciążach, ze
                szczegółami opisywała mi wizyty z USG, a ja w środku tak bardzo
                bardzo płakałam... Wiem, że nie chciała mi robić przykrości,
                bardziej to wynikało z tego, że jest trochę bezmyślna, tak samo
                tłumaczyłam innych ludzi nękających mnie stale pytaniami o plany
                macierzyńskie. Ludzie na prawdę nie wiedzą, że takich rzeczy się nie
                mówi, pewnych pytań się nie zadaje itd. Musisz wziąść się w garść, z
                mojego doświadczenia wiem, że czasem lepiej powiedzieć wprost
                prawdę - np że masz problemy i ranią Cię takie słowa... Uwierz mi,
                ludziom od razu robi się głupio i przestają pleść trzy po trzy.
                Życzę Ci dobrego samopoczucia, siły i dużo wiary, wytrzymaj jeszcze
                trochę, niedługo wszystko się zmieni, zobaczysz.
                Poza tym, wiosna idzie, uszy do góry!!!
                • uccellino Dziękuję za uznanie :-) 15.04.08, 13:50
                  Staram się, jak mogę wink

                  A wiesz, że ja mam tak, że denerwują mnie ciąże i ich opisy tylko w
                  trochę dalszym otoczeniu (najbardziej w rodzinie męża - zaraz czuję
                  się gorsza)? A jak to dotyczy siostry czy przyjaciółki, to nie
                  potrafię się nie cieszyć, nie chciałabym, żeby mnie ktoś od tego
                  odcinał (robiąc ze mnie przy okazji kalekę społeczną...). Z radością
                  zajmuję się też dziećmi rodziny i przyjaciół.

                  Jasne, że można komuś przywalić i sprawić, żeby to on dla odmiany
                  kiepsko sie poczuł, tylko że to sie równa odsłonięciu miękkiego
                  podbrzusza, zdradzeniu intymnego sekretu...
                • uccellino Jak ktoś jeszcze lubi moje posty... 15.04.08, 13:53
                  ... to zapraszam tu:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49451&w=78317469
                  Pisałam to z pół godziny, więc niechby ktoś poczytał - a na tamtym
                  forum panuje chyba śladowy ruch...

                  Ah, ah! Żebym nie popadła w samozachwyt, niech mnie ktoś dla
                  równowagi skrytykuje! No, dobra, lepiej nie, strasznie mam ostatnio
                  małą odporność...
                  • mjulka ja przeczytałam:) 15.04.08, 16:11
                    niezłesmile, czy prawdziwe tylko?
                    • uccellino Co "czy prawdziwe"? 15.04.08, 18:49
                      To nie jest książka naukowa tylko popularna, wręcz eseistyczna, nie
                      opiera sie na badaniach tylko na obserwacjach autorów z praktyki
                      terapeutycznej. Uzywaja oni do opisu psychicznej strony niepłodności
                      kilku terminów, które, moim zdaniem, porządkuja ten chaos i łapią
                      większość zjawisk. Ale na pewno można też opisać to inaczej.

                      Mjulko, mysmy tam na poczatku kwietnia jakoś jednocześnie "zniosły
                      jaja" wink - jak się czujesz?
                      • mjulka Re: Co "czy prawdziwe"? 15.04.08, 22:39
                        wiem wiem big_grin to była prowokacja big_grin (i ten kop cobyś w samozachwyt
                        nie wpadła za bardzosmilesmilesmile Nie gniewaj się czasemsmile

                        ja jajo zniosłam ok. 30.03...dziś 3dcsadsadsadsad, to samo mówi o moim
                        samopoczuciu i stanie ciała i duchasad
                        • uccellino Gdzieżbym się gniewała! 16.04.08, 09:22
                          Ojoj, przykro mi...

                          Ja 12 dzień po skoku temeperatury, mocno sie nakręciłam, bo się
                          jakoś "inaczej niż zwykle" czułam, ale teraz to już widzę, że chyba
                          będzie @...
                          • mjulka plaplam 16.04.08, 20:05
                            jak to zwykła mawiać moja latorośl jakieś 6 wiosenek temu w ramach
                            skruchy za winęsmile

                            ja inaczej niż zwykle czuję się co miesiąc...a może jeszcze nie
                            będzie jednak @?
                            A nawet gdyby (tu pluję przez lewe ramię i pukam w spód dębowego
                            stołu), to masz chociaż plan na kolejny cyklsmile
                            Chciałm pocieszyć...
                            • uccellino No może jeszcze nie będzie... 16.04.08, 20:26
                              Temperatura 36,85 - to u mnie naprawdę sporo, brzuch nie boli,
                              piersi jakby mniej spuchnięte niż normalnie... Już się gubię.

                              A mój plan na kolejny cykl to przede wszystkim HSG...
                              • mjulka pamiętam, że 17.04.08, 09:53
                                pisałaś o hsgsmile

                                jak humorek dzisiaj? jakieś tempkowe niusy? Długo jeszcze do @? Nie pora czasem
                                na test?
                                • mjulka Uccellino? 18.04.08, 16:01
                                  co u Ciebie?
                                  • uccellino Przypominam, że uccellino nie testuje :-) 18.04.08, 19:02
                                    Uccellino mierzy temperatury, grzecznie czeka i to mu wystracza.

                                    Dzisiaj 1 dc, mjulka. Zaraz założę dwa wątki, to sie dowiesz
                                    więcej...
      • memphis90 Re: Uccellino w pracy 15.04.08, 16:25
        Miriana, doszukujesz się złośliwosci i złej woli tam, gdzie jej nie ma.
        Koleżanka zapytała żartem, ja osobiście nie widzę w tym ani chamstwa, ani
        znęcania, ani braku kultury. Skoro nie ma pojęcia o problemach Ucellino- to
        pewnie chciała sobie niewinnie zażartować, a akurat nieświadomie sypnęła solą na
        otwartą ranę. Może zaboleć, ale nie można od razu przypisywać ludziom złej woli.
        Ty na pewno też wiele razy sprawiłas przykrość innym osobom- choćby poprzez
        takie jak teraz pospieszne osądzanie czy "wychowywanie" i wytykanie błędów.

        >trzeba jej zwrócić
        > uwagę, że "to jest niekulturalne". Powtarzałabym jej to za każdym >razem,
        Tu aż prosi się o przypomnienie wierszyka Brzechwy o kwoce, która uczyła inne
        zwierzątka dobrego wychowania...
    • miriana Przeprosiny 15.04.08, 13:15
      Przepraszam, nie chciałam, żeby to co napisałam zabrzmiało jakbym była jędzą...
      Po prostu sprawę ciąży traktuję bardzo delikatnie. Jestem trochę przewrażliwiona
      w związku ze stratą pierwszego dziecka...
      • uccellino Jeśli te przeprosiny są skierowane do mnie... 15.04.08, 13:43
        ...to donoszę, że nie ma potrzeby smile)

        Jak widać, ja też jestem przewrażliwiona.
        A poza tym Mama mnie uczyła, chyba nie przesadzę, jak powiem, że już
        w przedszkolu, o jakie sprawy się nigdy nie pyta...

        Tak pożartować to sobie można z bliskim przyjacielem.
    • memphis90 Re: Uccellino w pracy 15.04.08, 16:33
      Wiesz, wiem, ze Ci przykro. Ja też miałam taki etap, że nawet niewinna uwaga, ze
      któraś tam z koleżanek jest w ciąży, brzmiała w moich uszach jak szyderstwo.
      "Ona jest, a nawet nie planowała, a Ty ciągle nie, jesteś do niczego, jesteś
      beznadziejna" itd. Trudno mi też było słuchać zagadywanek czy jestem w ciąży
      (szczególnie, że nigdy nie kryłam, że chcę mieć dzieci tak szybko, jak to będzie
      możliwe). Ale starałam się sobie sama wytłumaczyć, że jeśli znajomi pytają- to
      albo, bo naprawdę są ciekawi, bo się mną interesują i martwią, albo jako znajomi
      dalsi robią to zupełnie niewinnie (bo pytamy się przecież najpierw o studia,
      potem kiedy dyplom, o narzeczonych, śluby, pracę,w końcu o dzieci- bo to sa
      tematy łączące nas na kolejnych etapach życia). Jeśli mówią o czyjejś ciąży, to
      przecież nie mi na złość, żeby mi dopiec. Czasem robiło się przykro, przyznaję,
      ale dla swojego własnego dobra lepiej dać ludziom szansę, niż dopatrywac się w
      każdym złej woli. Bo co posiejemy- kiedyś do nas wrócismile
    • annajustyna Re: Uccellino w pracy 19.04.08, 13:40
      Z tym pataniem o kosciol to kolezanka faktycznie dala czadu. Osobiscie tez
      staram sie nie robic uwag o ciazy, bo mozna kogos urazic, poza tym w pracy to
      zbyt drazliwy temat (moze akurat ktos jest, a nie chce, aby sie rozeszlo, zanim
      sama nie zawiadomi szefa etc). Glowa do gory, Twoje posty sa bomba!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka