Dodaj do ulubionych

Integrale Vroeghulp

11.01.10, 21:18
Ciag dalszy moich problemow z dwujezycznoscia... oj, czepiaja mi sie bardzo,
zarowno w CB, jak i PSZ. No a teraz CB wysyla do w/w instytucji.
Moje pytanie brzmi: co mi moga zrobic, jak odmowie? Czy moga mnie zmusic?
Zamierzam poslac synka do szkoly w wieku 5 lat, jesli beda mu wstrety robic z
tego powodu, ze jeszcze nie szprecha po holendersku na poziomie holenderskiego
3-latka.
Obserwuj wątek
    • nesla Re: Integrale Vroeghulp 11.01.10, 22:08
      Andevi, ale w czym problem konkretnie? I komu chcesz zrobic przysluge
      lub na zlosc posylajac synka do podstawowki rok pozniej..? Bo nie
      rozumiem.. I nie zalezy ci na tym aby dziecko poslugiwalo sie rowniez
      holenderskim? na tym aby mialo zdrowe kontakty z rowiesnikami? Moze
      cos zle zrozumialam..
    • mamabeauty Re: Integrale Vroeghulp 11.01.10, 22:30
      Andevi,
      Czego konkretnie sie czepiaja?
      Z mojego doswiadczenia:syn na poczatku szkoly czesciowo mowil po
      polsku,czesciowo po holendersku,obecnie jest w grupie 3 i zadnych
      problemow,radzi sobie super,chociaz czasem slow mu brakuje.Corka
      przez pierwsze pol roku nawet slowem sie nie odezwala do juf,teraz
      jest juz rok w szkole i potrafi naprawde duzo,troszke trudniej,gdy
      trzeba cos dluzszego opowiedziec,ale jest ok.Nikt nigdy nie robil mi
      zadnych uwag,ze dziecko ma jakies braki,czy sobie nie
      radzi.Uwazam,ze ten pierwszy rok szkoly dla dziecka dwujezycznego
      jest naprawde potrzebny.Dziecko ma czas,zeby sie oswoic,opanowac
      jezyk,kiedy zaczyna sie juz nauka jest przygotowane i nie ma
      problemow.Od pieciolatkow juz sie naprawde sporo wymaga w szkole.
      Nic ci nie moga zrobic,ale przyczepia twojemu dziecku opinie,ze nie
      radzi sobie z jezykiem i na dodatek mama robi problemy,gdy oni chca
      pomoc.A ta opinia pojdzie za nim daleko.Sama musisz zdecydowac co
      dla Twojego dziecka lepsze.Kazde dziecko w swoim tempie opanuje
      drugi jezyk,nie ma na to sily;)Nie ma co sie stresowac i przejmowac.
    • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 11.01.10, 23:19
      Zrobic to ci pewnie nic nie zrobia (na razie), ale przyslugi dziecku
      nie wyrzadzisz. O co w ogole chodzi??? Mojego mlodego skierowali do
      Integrale vroeghulp jak mial ponad 3,5 roku. I bylo to najlepsze, co
      dla niego zrobili;-) "Integrale" znaczy tyle, ze przygladaja
      sie "problemowi" z roznych perspektyw, w zespole sa lekarze i
      terapeuci roznych specjalnosci (m.in. pediatra, psycholog, pedagog),
      dzieki czemu masz pewnosc, ze niczego nie przeocza. "Vroeghulp" to
      w sumie sluszna nazwa, bo obejmuje dzieci do 4 lat, chodzi o to,
      zeby odkryc przyczyne problemow i znalezc rozwiazanie, zanim dziecko
      pojdzie do szkoly. Powodem wyslania mojego bylo opoznienie mowy. Nie
      gadal prawie nic, testy wypadly strasznie slabo, podejrzewalismy
      zaburzenia sluchu, a w CB wszystko tlumaczyli dwujezycznoscia i nie
      kazali sie przejmowac. W iv 7- czy 8-osobowy zespol analozowal
      sytuacje, wyslali go na badania sluchu, logopedyczne,
      psychologiczne, pedagog i psycholog obserwowali go rowniez w szkole
      i w domu, zeby miec pelny obraz jego zachowan. Po nitce do klebka
      trafilismy do GGZ, gdzie mlody dostal diagnoze autyzmu klasycznego.
      I ciesze sie bardzo, ze ktos objektywnie potrafil ocenic, ze moje
      dziecko nie jest przecietnym przedszkolakiem. Ja tego nie widzialam,
      wtedy nie zdawalam sobie jeszcze sprawy, ze sama mam Zespol
      Aspergera. Jeszcze jedna zaleta, im wiecej papierkow, tym pozniej
      latwiej, jesli okaze sie, ze dziecko w szkole ma np jakies problemy
      i wymaga dodatkowej pomocy, zaczynanie od poczatku moze pochlanac
      rok czy 2 i zanim rzeczywiscie pomoc dostanie, to zdazy podstawowke
      skonczyc. Ta ich pomoc nie jest przymusowa, ale jesli bedziesz na
      nia otwarta, to mozesz naprawde dziecku pomoc, jesli wszystko jest
      ok, to na pewno nie beda sie doszukiwac problemow na sile. Jesli nie
      skorzystasz z oferowanej pomocy, ktora kosztowac cie bedzie jedynie
      troche czasu, bo wszystko pokrywa ubezpieczenie, w dodatku bedziesz
      traktowac wszystkich jak wrogow a jeszcze nie wyslesz dziecka jako 4-
      latka do szkoly, to niestety, mozesz sie spodziewac tego, ze
      jeugdzorg bedzie ci deptac po pietach. Jak sasiadka dowiedziala sie,
      ze mlody ma autyzm, to byla pewna, ze go oddamy do specjalnej szkoly
      z internatem. W szkolu bylam, ale okazalo sie, ze takie przypadki
      sie zdarzaja i niestety nie zawsze decyduja o tym rodzice. GGZ
      oferuje nam pomoc, ale np mamy warunek ukonczenia kursu dla
      rodzicow, chcac nie chcac trzeba chodzic, w oncu dobro dziecka jest
      dla nas najwazniejsze. W najblizszym czasie beda sie warzyc losy
      znajomych dzieciakow ze szkoly mlodego. Z 4 dzieci 3 ma wyrazne
      zaburzenia, prawdopodobnie autystyczne w dosc nasilonym stopniu z
      objawami ADHD. dzieci sa w wieku 5-11 lat i zadne nie ma diagnozy,
      mama sama pracuje w thuiszorg, myslala, ze pozjadala wszystkie
      rozumy, nie robiac nic i lekcewazac wszelkie uwagi, ale szkola sie
      zaczela wtracac, bo dzieciaki maja coraz wieksze problemy, a mama
      tylko awanury robi. Przed koncem stycznia okaze sie, czy dzieciaki
      zostana odebrane rodzicom. Bardzo przykra sytuacja, ale pisze ku
      przestrodze. Jesli proponuja ci pomoc, to bierz, pokaz dobra wole,
      nie doszukuj sie zadnych podstepow. Mimo, ze z twojej perspektywy
      inaczej to wyglada, to oni naprawde dzialaja w najlepszej wierze i w
      interesie dziecka. Jesli na jakims etapie z kilku stron okaze sie,
      ze obiektywnie pojety interes dziecka wedle norm holenderskich
      odbiega od twojej wizji, maja prawo cie zmusic do podjecia pewnych
      krokow i dostosowania sie do "norm" i niestety moga posunac sie
      nawet do odebrania rodzicom dziecka. Jest to najczarniejszy
      scenariusz z mozliwych, ale musisz byc swiadoma tego, ze w
      Wiatrakowie dzieci sa "dobrem wspolnym" i nie zawsze rodzice sa
      jedynymi decydujacymi o wychowaniu i opiece nad dzieckiem. A z
      praktyki musze przyznac, ze otwarcie i chec wspolpracy (co przez
      autyzm i wrodzony upor wcale nie jest latwe) naprawde poplaca.
      • lenkaaa Re: Integrale Vroeghulp 12.01.10, 00:07
        tijgertje napisała:

        Jesli na jakims etapie z kilku stron okaze sie,
        > ze obiektywnie pojety interes dziecka wedle norm holenderskich
        > odbiega od twojej wizji, maja prawo cie zmusic do podjecia pewnych
        > krokow i dostosowania sie do "norm" i niestety moga posunac sie
        > nawet do odebrania rodzicom dziecka.
        Jest to najczarniejszy
        > scenariusz z mozliwych, ale musisz byc swiadoma tego, ze w
        > Wiatrakowie dzieci sa "dobrem wspolnym" i nie zawsze rodzice sa
        > jedynymi decydujacymi o wychowaniu i opiece nad dzieckiem. A z
        > praktyki musze przyznac, ze otwarcie i chec wspolpracy (co przez
        > autyzm i wrodzony upor wcale nie jest latwe) naprawde poplaca.



        Mnie taka wizja absolutnie przeraza. Strasznie ciezko jest mi zaakceptowac, ze
        maja tu prawo, ktore zezwala na odebranie dziecka rodzicom na podstawie tego, ze
        nie spelnione zostaja odgornie ustalone "normy panstwowe". I wlosy mi sie jeza
        na glowie jak czytam o dzieciach, ze sa "dobrem wspolnym". Na serio takie jest
        przekonanie w Holandii na temat dzieci ???? Ja rozumiem, ze mozna dziecko
        odebrac rodzicom gdy jest maltretowane, ale odbieranie dlatego ze rodzice
        odmawiaja poslania wlasnego dziecka do szkoly czy tez na kurs zalecany przez
        jakas instytucje, to dla mnie paranoja.
        Tygrys, na serio bedzie tak, ze jesli te dzieci z waszej szkoly nie zostana
        wyslane do innej szkoly, to odbierze sie je rodzicom ??? Chyba zle zrozumialam
        to co czytam, co ???


        Andevi, mnie tez ciekawi dlaczego chcesz synka wyslac do szkoly dopiEro jak
        bedzie mial 5 lat ? On sie nie garnie do dzieci ? Moja Emilia bardzo ciagnela do
        dzieci, z przyjemnoscia chodzila do PSZ a potem do szkoly. Zreszta nie wiem co
        bym z nia robila w domu, bo ona ma niespozyta energie i wiecznie chce zeby sie
        cos dzialo. Szkola doskonale zaspokaja jej potrzeby pod tym wzgledem. Emilia w
        kazda sobote i niedziele rano "rozpacza", ze nie moze pojsc do szkoly i dopytuje
        sie "co bedziemy dzis robic i do kogo pojdziemy z wizyta?" :D
        • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 12.01.10, 00:51
          lenkaaa napisała:

          Tygrys, na serio bedzie tak, ze jesli te dzieci z waszej szkoly nie
          zostana
          > wyslane do innej szkoly, to odbierze sie je rodzicom ??? Chyba zle
          zrozumialam
          > to co czytam, co ???
          >

          Lenkaaa, zle zrozumialas, a ja sie widocznie zle wyrazilam. Chlop
          mnie upic chce;-)
          Z ta rodzina u nas w szkole to jest tak, ze rodzice od dawna
          ignorowali wszelkie uwagi, z dziecmi sobie nie radza, najmlodszy ma
          prawdopodobnie problemy z biodrami, ale nawet normalnych butow nie
          nosi, caly rok na ograglo szuruje w crocsach, rodzice sobie z
          dzieciakami nie radza, wszyscy sie nawzajem przekrzyjuja i w szkole
          zwlaszcza z jedna dziewczynka maja naprawde powazne problemy, jest w
          3 klasie i do tej pory rodzice nie zrobili absolutnie NIC, zeby
          dziecku pomoc. A szkola jest naprawde super, tyle, ze ma zwiazane
          rece, bo chocby po to, zeby doradca (np psycholog czy pedagog
          specjalny mogl porozmawiac z wychowawca o problemach z dzieckiem,
          mogl przejrzec jego prace czy testy jest konieczna pisemna zgoda
          rodzicow, a w wypadku tej rodziny rodzice absolutnie nie godzili sie
          na to, zeby ktokolwiek wtracal sie do "wychowywania" ich dzieci. Moj
          mlody tez ma takiego "doradce" w szkole, jego teczka przez ostani
          rok urosla do naprawde grubego segregatora. Od kilku miesiecy na
          wniosek szkoly w/w rodzinka ma pomoc w jeugdzorg w domu, ale efektow
          zadnych, rodzice uwazali dotychczas, ze wiedza lepiej, jak maja
          wychowywac wlasne dzieci i dopiero jak w grudniu dostali ultimatum,
          ze albo zgodza sie na diagnoze dzieci w GGZ, albo dzieci trafia do
          rodziny zastepczej, w praktyce ta zaborzona trojka wlasnie w szkole
          z internatem, gdzie mialyby specjalistyczna opieke i terapie. Szkoly
          specjalne w Holandii to nie to samo co w Polsce, gdybym mogla, to
          mlodego bym do niej wyslala, ale nie jest "wystarczajaco" zaburzony.
          Dla inteligentnych autystykow maja u nas po sasiedzku swietne klasy,
          wiekszosc z tych dzieci udaje sie potem normalnie do sredniej szkoly
          chodzic, ale prace glownie nad socjalizacja trzeba zaczac bardzo
          wczesnie. Pracowalam kiedys z panem, ktory mial nieslyszaca corke. Z
          wlasnej i nieprzymuszonej woli oddali ja do oddalonej o
          kilkadziesiat km szkoly, na weekend zabierali ja do domu, ale
          rodzice wiedzieli, ze byla to jedyna szkola, gdzie dziewczyna miala
          szanse na normalne, jak na jej mozliwosci zycie i nauke. Czasem dla
          dobra dziecka rodzice musza dokonywac niezwykle trudnych wyborow,
          czasem z tego samego powodu ktos inny musi za nich podjac decyzje:-(

          Ten przyklad z naszej szkoly jest naprawde ekstremalny i ja tu nie
          widze niczego przerazajacego. W sumie to dobrze, ze otoczenie sie
          interesuje dzieciakami i dobrze, ze interweniuje sie ZANIM dojdzie
          do maltretowania dzieci, a z wlasnego doswiadczenia moge niestety
          stwierdzic, ze przemoc psychiczna i emocjonalna jest znacznie gorsza
          od fizycznej. Odebranie dziecka rodzicom to ostateczna mozliwosc i
          nie robia tego ot tak bez przyczyny, choc z tego co w mediach nieraz
          pokazuja okazuje sie, ze nieraz sie spozniaja:-( Nie jest to
          tubylczy wymysl, w Polsce tez jest masa ludzi pozbawianych praw
          rodzicielskich, choc akurat dla mnie funkcjonowanie polskiego
          systemu jest mocno uposledzone:-/

          Znowu chyba namieszalam, odkrylismy fantastycne wino i jak zwykle
          niepijaca jestem, tak wypilam pol butelki. Sama, chlop ma pogrypowe
          zapalenie oskrzeli i antybiotyk, nie je, nie pije, jakims cudem
          jeszcze chodzi i mlodego nie zarazil.
          • lenkaaa Re: Integrale Vroeghulp 12.01.10, 09:12
            Aaaa, no teraz rozumiem i juz mnie to nie szokuje :)
            To twoj Myszowaty sie nie zaszczepil, tylko ty z Kasprem, tak ?
            My nie zaszczepieni, ale na razie nas szczesliwie grypa omija...<puka z
            niemalowane> ;)
            • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 12.01.10, 09:23
              Moj Myszowaty sie igiel boi;-) Kaspra nie szczepilam, bo w zasadzie
              nie choruje, trafilo mu sie jakies przeziebienie raz od niemal roku
              akurat na swieta, ale pochrypial kilka dni i przeszlo, chlopa za to
              rozlozylo, ostatnio antybiotyk bral jakies 30 lat temu, lekarza
              odwiedza raz na 10 lat, wiec sensu szczepienia tez nie widzielismy,
              zwlaszcza ze taki panikarz.
          • mamabeauty Re: Integrale Vroeghulp 12.01.10, 13:13
            Tygrysie,
            dalabys namiary na to wino;)
            • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 12.01.10, 13:28
              mamabeauty napisała:

              > Tygrysie,
              > dalabys namiary na to wino;)

              Seghesio Sonoma Zinfandel, Kalifornijskie, drogie , ale warte swojej
              ceny. W zyciu lepszego wina nie pilam. Dosc "drewniane", bardzo
              dlugo smak w ustach zostaje. Grzebalam w Internecie, ma bardzo
              wysokie oceny, ale trudno je dostac. W internecie znalazlam jeden
              sklep, ale tez zapasy maja niemal wyczerpane, butelka kosztuje ok.
              20€, tak ze w sumie to tylko na wieksze okazje, zdarzaja sie
              tez "polowki", dla nas akurat, bo wole wypic jedna lampke dobrego
              wina niz butelke malo ciekawego. Maz otworzyl i nie bylo wyjscia,
              szkoda, zeby smak "uciekl";-)

              Hehe, watek zepsulam:-/
              • lariks Re: Integrale Vroeghulp 12.01.10, 22:17
                Ja wrócę do wątku i powiem coś na temat szkoły. Pochwalę się przy okazji że
                skończyłam właśnie studia - Pabo. Jestem nauczycielką, i pracuję właśnie w
                grupie 1-2.
                Na prawdę nie rozumiem Cię Andevi dlaczego chcesz dziecko wysłać dopiero od 5
                lat do szkoły. z doświadczenia wiem że dzieci obcojęzyczne najczęściej
                potrzebują co najmniej dwóch lat, a czasem nawet więcej do rozpoczęcia nauki w
                grupie 3. Pierwsze dwa lata to w większości nauka przez zabawę. Często jak mam
                jakieś prace do wykonania, to najstarsi ale też i młodsi wolą pracować niż się
                bawić. Jeśli dziecko jest słabsze w języku ma dodatkowy stres z tym związany i
                zanim będą efekty nauki może trochę potrwać. obowiązek nauki jest dopiero od 5
                lat, dzięki czemu możesz się z nauczycielką umówić że będzie chodził tylko na
                rano do 12.
                Jego koledzy z peuterspeelzaal pojdą do szkoły a co Ty myślisz z nim zrobić? w
                Peuterspeelzaal z dziećmi od siebie młodszymi o ponad rok może nie czuć się
                dobrze jeśli oczywiście mógłby tam zostać.
                Popieram też to co Tijgertje napisała o pomocy. Pozdrawiam.
    • andevi Re: Integrale Vroeghulp 13.01.10, 00:27
      Moje doswiadczenia z tutejsza, tzn.regio Leiden, sluzba zdrowia nie sa
      najlepsze. Moze to ja sie czepiam, a moze to akurat na mnie popadlo, ale od
      poczatku, od ciazy z Christianem, bylo zle. Najpierw polozna, ktora naciskala na
      mnie, bym zrobila badania prenatalne do tego i tego tygodnia, bo tylko w tym
      terminie aborcja jest jeszcze legalna. Potem problemy z przepisaniem sie od tej
      poloznej do szpitala, gdzie chcialam rodzic.Problemy z uzyskaniem skierowania na
      badania w ciazy (do 5 miesiaca bylam praktycznie bez opieki medycznej). Porod z
      komplikacjami, bo ktos madry odeslal mnie do domu z rozwarciem 2 cm, a gdy
      przyjechalam drugim razem z rozwarciem 8 cm, bylo juz za pozno i dzieciaka mi
      reanimowali. Wody byly brudne, poszlo ogolne zakazenie organizmu, maly lezal 10
      dni na neonatologii, do 3 miesiaca mial inhalator.
      W 7 tygodniu zycia dostal skierowanie na operacje pod narkoza(sic!)na
      przepukline pepkowa. O plasterkach korekcyjnych tuejsi lekarze, a juz na pewno
      CB, w zyciu nie slyszeli... Dostalam plasterki z Polski, zalozylismy razem z
      huisartsem, po 6 tygodniach nie bylo sladu przepukliny, a dziecko uniknelo skalpela.
      W 6 miesiacu dopiero odkryto asymetrie czaszki, rzedu 2 cm.No i wtedy olaboga,
      juz sie nic nie da zrobic.A gdy zglaszalam problem trzy miesiace wczesniej, ze
      dziecko tylko z jednej piersi chce pic, ze ma problemy z miesniami szyi, to
      dostawalam ignora. Wade udalo nam sie skorygowac zijslaperem:)
      Teraz maly ma powiklania po szczepionce na grype. Przez dwa tygodnie nic nie
      jadl, nic nie pil.Tylko by spal. Ma podwyzszona temperature, kaszle. Chodze z
      nim od lekarza do lekarza, KNO wysyla do pediatry, pediatra do huisartsa,
      huisarts twierdzi, ze dziecko, ktore tak w przychodni rozrabia, chore nie
      jest.No i badz czlowieku madry. Znow z pomoca przychodzi ciocia pediatra w
      Polsce... Pytanie tylko, czy tut.huisarts da skierowanie na badania, ktore
      ciocia zalecila.
      W CB, gdy zglaszam ten problem, tez nabieraja wody w usta, oferuja natomiast
      "pomoc" tam, gdzie zdaje sie ona zupelnie zbedna. Jestem traktowana ogolnie
      rzecz ujmujac jak hipochondryczna matka, ktora szuka dziury w calym. Moj maly
      jeszcze ani razu nie byl zbadany przez huisartsa, tzn.osluchany stetoskopem,
      zajrzane do gardla, do uszu, obejrzana wysypka itp.. Zmienilam huisartsa, gdy mi
      dziecko od dwoch miesiecy non stop kaszle, a nikt nie reaguje.
      Gdy tylko zapisalam malego do PSZ, a mial wtedy 2 i pol roku, zaczely sie
      problemy. Dyrektorka placowki szczerze byla zatroskana tym, ze dziecko jeszcze
      nie mowi. No i byla wowczas logopede poprosila! Nie, przyszla na wizytacje
      nauczycielka ze szkoly specjalnej, ktora mi takie pierdoly za przeproszeniem
      wciskala, ze az sie niedobrze robilo. Wymuszala na mnie, bym mowila do dziecka
      tylko i wylacznie po holendersku. No coz... Takie tu maja wyobrazenie o
      dwujezycznosci, i takich specjalistow od rozwoju mowy...
      W zespole IV regio Leiden jest tylko jeden lekarz, mianowicie pediatra.
      Pozostali to: pracownik CB, ortopedagog (logopeda), maatschappelijke werkster
      (no, bynajmniej nie psycholog). Dzwonilam tam, i informacja, jaka uzyskalam
      brzmi tak: jest to instytucja udzielajaca pomocy dzieciom uposledzonym badz
      ruchowo, badz umyslowo. No i sie wkurzylam.Dlaczego mojemu dziecku, bez
      wystawienia diagnozy, przypina sie latke dziecka uposledzonego? No i dlaczego w
      jego papierach ma kiedys stac, ze korzystal jako dziecko z tego typu pomocy?
      Moze i jest tak, jak pisze Tijgertje, ze dopiero oni wystawiaja wlasciwa
      diagnoze i kieruja we wlasciwe miejsce, ale wez to za pare lat wytlumacz
      dyrektorowi MBO, ktory mi dzieciaka nie zechce przyjac do szkoly, bo jako
      3-latek maly zostal zaszufladkowany jako achterlijk ( w rozumieniu takiego mipje).
      Sa w Leiden inne mozliwosci, np molenspreekuur w LUMC, czy pomoc logopedyczna
      dla dwujezycznych dzieci. Skorzystam z tego.
      A ten pomysl z odroczeniem poslania do szkoly to tylko dlatego, ze na mnie
      naciskaja, ze dziecko za pol roku ma isc do szkoly, a jeszcze nie jest z
      holenderskim na poziomie przecietnego tubylca w jego wieku. No wiec niech sie
      przez rok uczy jezyka, zanim pojdzie do owej szkoly.
      • mamamaxia08 Re: Integrale Vroeghulp 13.01.10, 06:44
        Andevi,
        a ja Cię rozumiem... sporo przeszłaś i to prawdopodobnie potęguje Twoje lęki co
        do przyszłości synka i łatki achterlijk... Ja, chociaż jeszcze nie mam (i obym
        nie miała) problemów z różnymi instytucjami w stosunku do mojego syna, to już
        się ich obawiam. Młody kończy 2 latka i idzie do PSZ, w którym niby akceptują
        jego przyszłą dwujęzyczność - ale wszystko wyjdzie "w praniu"... Do tego
        "bilansowa" wizyta w CB za parę dni. I czegóż to ja się obawiam? Ano tego, że
        mój dzieć - nie dość, że nie mówi prawie (naliczyłam ostatnio ok. 25 słówek po
        polsku, których nie łączy), to na dodatek holenderskiego w ogóle - póki co - nie
        rozumie (oboje z partnerem jesteśmy Polakami ze słabą znajomością języka
        holenderskiego). I tak się zastanawiam, czy to nie będzie problem. Przecież
        niektóre dzieci, szczególnie chłopcy - zaczynają mówić w miarę zrozumiale koło 4
        roku życia dopiero. I nie świadczy to absolutnie o jakimś opóźnieniu w rozwoju
        dziecka. Czy tego tutaj w ogóle nie bierze się po uwagę?!
        Co do huisarts - miałam podobny problem z tzw. "przeziębieniem" u Młodego...
        Zostałam przez jedną panią doktor potraktowana jak "matka hipochondryczka" i
        odesłana ze słowami "póki nie będzie temperatury powyżej 38,5 - nie
        przychodzić!". Sprowadziłam leki z Polski (syrop dla maluszków, witamina c w
        kroplach, pulmex i krople do inhalacji) i wyleczyłam synka sama w 3 dni, po 1,5
        m-ca kataru i kaszlu. Teraz już się nie fatyguję do lekarza, jak Młody jest
        przeziębiony... bo gorączki zwykle nie ma...
        Jeśli jeszcze nie zajrzałaś na stronę I.V. - to może zrób to. Ja próbowałam coś
        przeczytać, choć mój niderlandzki bardzo daleki jest od ideału... Może to
        rozjaśni Ci trochę obraz i częściowo chociaż rozwieje obawy...
        Pozdrawiam serdecznie

        • lenkaaa Re: Integrale Vroeghulp 13.01.10, 09:21
          Andevi, po tym co napisalas, tez rozumiem w zupelnoasci twoja niechec do w/w
          instytucji. Rozwaz jednak ponownie wyslanie Christiana do szkoly, bo moim
          zdaniem, to bardzo rozwija jezykowo. Moja cora po PSZ mowila troche po
          niderlandzku ale niezbyt duzo, natomiast po pojsciu do szkoly, rozgadala sie juz
          po paru miesiacach. W PSZ byla najstarszym dzieckiem (tuz przed pojsciem do
          szkoly) i niewiele sie mogla nauczyc od maluszkow ktore niewiele co mowily.
          Natomiast w szkole osluchala sie z jezykiem i zaczela bardzo ladnie mowic,
          wlasnie dzieki kontaktom z dziecmi z 2-giej grupy. Chyba wszedzie grupa 1-2 jest
          laczona w szkolach.

          Mamamaxia, nie martw sie na zapas, twoj synek nauczy sie nidrlandzkiego. My tez
          nie mowilismy do corki po tubylczemu, sama sie nauczyla przez kontakty z dziecmi
          w PSZ i szkole.
          • sterretje12 Re: Integrale Vroeghulp 11.06.10, 21:11
            Normalnie wlosy mi deba staja. wlasnie dlatego przeprowadzilismy sie
            do belgii. Przynajmniej sluzba zdrowia jest normalna.
            Mala byla 3 tygodnie przeziebiona ale nie miala gorazczki powyzej 38
            stopni wiec nie szlam do lekarza bo myslalam i tak nic mi na katar i
            kaszel nie da. Zdziwienie moje wiec bylo ogromne gdy lekarz po
            osluchaniu malej zajrzeniu do uszu, gardla (normalne badanie jak
            karzdy lekarz w POLSCE) przepisal antybiotyk bo stwierdzil slijm w
            luchtwegen (zapalenie oskrzeli o ile dobrze tlumacze)

            Kiedys bylam w Holandii u lekarza jak wlasnie pierwsza corka jeszcze
            byla mala i tez bardzo kaszlala. Ten debil smial sie mnie nawet
            spytac to "co mam ci dac?" - to w koncu co pacjent ma wiedziec
            jakie leki ma mu przepisac? Tez miala zapalenie oskrzeli a ze jedyny
            antybiotyk jaki znam to penicylina (ktoa bylam leczona w polsce na
            zapalenie pluc) tak tez mu powiedzialam a on mi dal recepte. %?@&
      • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 13.01.10, 09:28
        Glowa mi peka, wiec sie rozpisywac nie bede, ale:

        Dzwonilam tam, i informacja, jaka uzyskalam
        > brzmi tak: jest to instytucja udzielajaca pomocy dzieciom
        uposledzonym badz
        > ruchowo, badz umyslowo. No i sie wkurzylam.Dlaczego mojemu
        dziecku, bez
        > wystawienia diagnozy, przypina sie latke dziecka uposledzonego? No
        i dlaczego w
        > jego papierach ma kiedys stac, ze korzystal jako dziecko z tego
        typu pomocy?
        > Moze i jest tak, jak pisze Tijgertje, ze dopiero oni wystawiaja
        wlasciwa
        > diagnoze i kieruja we wlasciwe miejsce, ale wez to za pare lat
        wytlumacz
        > dyrektorowi MBO, ktory mi dzieciaka nie zechce przyjac do szkoly,
        bo jako
        > 3-latek maly zostal zaszufladkowany jako achterlijk ( w rozumieniu
        takiego mipj
        > e).

        Andevi, tu wedlug mnie gryubo przesadzasz. I.V. nie opiekuje sie
        tylko dziecmi UPOSLEDZONYMI. Albo ci zle poiwiedzieli, albo zle
        zrozumialas. Zajmuja sie dzieci z wszelkimi opoznieniami,
        odstepstwami od norm rozwojowych, ale nie oznacza to od razu
        uposledzenia! Zwlaszcza, ze chodzi o male dzieci, wsrod ktorych
        roznice rozwojowe moga byc ogromne i oni nie zawsze wystawiaja
        diagnoze, a KOORDYNUJA pomoc w diagnozie, tzn kieruja do
        odpowiednich specjalistow itp, jesli dziecko ma diagnoze, to raczej
        juz pod jeugdzorg czy GGD/GGZ podlega, I.V. ma na celu stwierdzenie,
        czy dziecko po prostu rozwija sie innym trybem, czy rzeczywiscie ma
        zaburzony rozwoj. PSZ nie jest w stanie zstwierdzic czy opoznienie
        mowy jest wynikiem dwujezycznosci, czy zaburzenia rozwoju i I.V.
        powinno w tym pomoc. Tobie sie moze wydawac, ze dziecko mowi na
        wystarczajacym poziomie, ale w razie watpoliwosci lepiej sprawdzic,
        niz potem pluc sobie w brode, ze moglas dziecku wczesniej pomoc. Nie
        wiem, ile twoj synek mowi, ale skoro od roku chodzi do PSZ i ma
        tubylczego tate, to na pewno nie powinien miec zadnych problemow z
        rozumieniem holenderskiego i powinien jednak juz na tyle mowic, zeby
        jako tako mozna sie z nim bylo dogadac. Zamiast sie bac "latki"
        odsun dume i idz do I.V. Dyrektor MBO bedzie miec za przeproszeniem
        w d...ie czy dziecko jako 3-latek chodzilo do logopedy, psychologa
        czy psychiatry, o ile ze szkoly nie bedzie miec zadnych informacji o
        AKTUALNYCH problemach. jak sie bedzie swietnie uczyc, zda testy i
        dostanier pozytywna opinie, do go do VWO z otwartymi ramionami
        przyjma. Czy ty masz w ogole pojecie ile dzieci korzysta tu np z
        pomocy GGZ??? Idac twoim tokiem myslenia powinnam sie od nich
        trzymac jak najdalej (w koncu zajmuja sie tylko problemami
        psychicznymi), ale wlasnie dlatego, zeby mlody mogl kiedys normalnie
        zyc i miec mozliwosc chodzenia do dobrej szkoly robimy to co robimy.
        Ciekawa jestem co twoj maz na to wszystko? W koncu sama dziecka nie
        wychowujesz? Zreszta we wszelkich instytucjach z powiazaniami
        medycznymi, zwlaszcza jak sie jest obcokrtajowcem, warto, aby
        tubylczy tata czynnie sie udzielal we wszelkich spotkaniach. Mimo,
        ze sama sobie w kasze dmuchac nie dam, widze, ze z mezem zupelnie
        inaczej gadaja niz ze mna.
        • nesla Re: Integrale Vroeghulp 13.01.10, 11:25
          Andevi, troche cie rozumiem, bo nabawilas sie uprzedzen do lekarzy i
          wszelkich tutejszych instancji, moze i nie bez powodu, a moze troche
          tez z powodu niewystarczajacej znajomosci jezyka co utrudnia
          komunikacje i wzajemne zrozumienie.
          Ja sie podpisuje pod ostatnim postem Tijgertje. Uwazam, ze wszelkie
          instancje sa po to aby ludziom pomagac i ja osobiscie sie ich nie
          boje. Mam dzieci w wieku 5 i 2,5 i tez juz sie zetknelam z roznymi
          dziwnymi sytuacjami. Kiedys opisywalam jak to panie w zlobku u synka
          wymyslily sobie ze powinnam sie w budynku zlobka do synka zwracac po
          holendersku. Byly na jakims kursie i David malo mowil wiec pewnie
          stad sobie to wymyslily w ramach ambitnych zalozen uczenia dzieci
          mowienia. Po rozmowie i lekturze nie ma problemu, panie uswiadomione
          rozumieja zasady dwujezycznosci. Wymagalo to pewnego wysilku z obu
          stron, ale sprawa rozwiazana. Inny przyklad - synek od momentu
          zakonczenia karmienia piersia nadprogramowo przybieral na wadze. CB
          zaalarmowalo, ale huisarts 2 razy odeslal mnie z kwitkiem do domu
          zanim udalo sie go przekonac ze dziecko nadaje sie do specjalisty.
          Przeszlismy i badanie psychologiczne, DNA, wszystkie mozliwe badania
          krwi i okazalo sie ze synek ma celiakie (nietolerancja glutenu).
          Psycholog stwierdzila, ze dziecko jest najnormalniejsze na swiecie,
          wiec na sile sie nie doszukiwala zadnych anomalii. Od kiedy David
          jest na diecie bezglutenowej zaczal mowic w obu jezykach i nie
          sprawia wiekszych klopotow niz przecietny chlopczyk w jego wieku. U
          mojej corki w szkole jest dziewczynka z ktora sa pewne problemy
          wychowawcze, nie znam szczegolow, ale znam dziecko bo przychodzi
          czasem sie bawic do mojej corki. Faktycznie jest nadpobudliwa i
          trudno sie skupia. Rozmawialam z jej mama ktora zwierzala mi sie ze
          kategorycznie odmawia poslania dziecka do psychologa w obawie przed
          przyszyciem jej latki. Dziecko powtarza grupe II (ma juz 6 lat) i
          jest troche sfrustrowana ze jej kolezanki poszly do grupy III a ona
          zostala. Mamie sie dziwie, ale nie wtracam. Opowiedzialam jej tylko
          ze bylam z synkiem u psychologa i zrobila wielkie oczy.. Uwazam, ze
          mama powinna pojsc do psychologa i dac zbadac dziecko. Ja wolalabym
          wiedziec co dziecku dolega (jesli dolega) i wiedziec jak sobie z tym
          radzic. Nawet kiedys na tym forum poradzilam nikomu innemu jak
          Tijgertje wlasnie aby poszla z Kasperkiem do psychologa bo narzekala
          na pewne rzeczy. Wszystkie inne forumki naskoczyly na mnie ze
          dziecku nic nie dolega i sie czepiam, ale Tijgertje wziela sobie do
          serca moja rade, bo wie ze chce dla nich jak najlepiej i dobrze na
          tym wyszli, bo wiedza co jest grane. Moja przyjaciolka ma synka z
          zespolem aspergera. Gdyby dziecko nie zostalo zdiagnozowane to
          mieliby z nim problemy, a teraz wiedza jak sie z nim obchodzic aby
          cala rodzina radzila sobie z pewnymi innymi zachowaniami dziecka,
          wiedza czego sie moga po dziecku spodziewac i jak sobie radzic w
          roznych sytuacjach. Maly chodzi do normalnej szkoly i jest wybitnie
          uzdolniony.
          Andevi, moim zdaniem nie zawsze trzeba do tutejszych instancji
          nastawiac sie negatywnie. WIem, ze sa rozne sytuacje, rozni ludzie,
          rozne przypadki, ale nie wierze ze ktos chce ci zrobic na zlosc,
          albo przysporzyc problemow. Porozmawiaj na spokojnie z ludzmi ktorzy
          oferuja ci pomoc, jesli potrzebny jest tlumacz zabierz kogos kto zna
          jezyk, aby nie bylo niedomowien, ale nie dopusc do sytuacji
          konfliktowej, bo to moze miec gorsze skutki niz jakas "latka" ktora
          sobie wmawiasz.
          • andevi Re: Integrale Vroeghulp 13.01.10, 15:15
            "Sa w Leiden inne mozliwosci, np molenspreekuur w LUMC, czy pomoc logopedyczna
            dla dwujezycznych dzieci. Skorzystam z tego."

            Rozmawialam dzis z dyrektorka naszego PSZ. Mowi, ze absolutnie nie podejrzewa,
            by Christian mial jakies zaburzenia rozwojowe.W pewnych dziedzinach jest duuuuzo
            do przodu, w innych odstaje od grupy.I zdziwila sie, ze CB chce dziecko wyslac
            do I.V. Co zaproponowala, do pelny tydzien w PSZ, by dziecko mialo wiecej
            kontaktu z rowiesnikami mowiacymi po holendersku, no i popiera pomysl pomocy
            logopedycznej, czy owe badania kompleksowe wykonywane przez lekarzy specjalistow
            w LUMC (szpital akademicki w Leiden).
            Co do mojej znajomosci jezyka, to owszem,profesury z niderlandystyki nie
            zrobilam, ale egzamin panstwowy zdalam jeszcze zanim sie Christian urodzil i
            pracuje w holenderskiej szkole, gdzie bieglosc w tym jezyku jest wymogiem
            zatrudnienia. Sama ucze holenderskiego Polakow:) Moj brak zaufania bierze sie z
            faktu niekompetencji pracownikow sluzby zdrowia, z ktorymi sie spotkalam, a nie
            z mojej nieznajomosci jezyka.
    • go.ga Re: Integrale Vroeghulp 13.01.10, 20:13
      Andevi, wspolczuje Ci wszystkich problemow, dyskryminacji i ciaglych szykan, jakie Cie spotykaja w tym kraju :(((
      Pamietam twoje problemy z uposledzona psychicznie tesciowa i cala patologiczna rodzina meza; zlosliwa szwagierke, ktora oskarzyla Was o stosowanie przemocy wobec dziecka i naslala na Was swojego czasu Advies- en Meldpunt Kindermishandeling; szefa, ktory nie przedluzyl Ci umowy i z ktorym musialas sie procesowac; i teraz dochodzi jeszcze to...
      Nie wiem co napisac, podziwiam Cie, ze wciaz, wbrew wszystkiemu, tutaj mieszkasz.
      • beba3 Re: Integrale Vroeghulp 18.01.10, 14:49
        andevi,
        faktycznie duzo roznorakich problemow z instytucjami mialas i masz do tej pory.
        Mysle ze decydujac o tym jak postepowac powinnas kierowac sie dobrem dziecka.
        Rozumiem Twoje negatywne nastawienie do wszelkich instytucji i Twoje podwazanie
        ich autorytetu. Mysle ze kazy postawiony w Twojej sytuacji czul by sie podobnie.
        Jesli nie masz innych alternatywnych rozwiazan to wydaje mi sie ze powinnas
        jednak dac szanse i skorzystac z oferowanej pomocy.
        Piszesz ze jes cos na co sie zgadzasz: dyrektorka z PSZ zaoferowala dziecku caly
        tydzien w placowce. Tylko czy aby to bylo mozliwe dziecko nie musi jednak
        przejsc jakis testow?
        Bo to o to chyba chodzi? Tego sie boisz? Diagnozy?
        Nie slyszlam o mozliwosci rozciagniecia godzin dla dziecka w PSZ a juz o co sie
        dowiadywalam: dziecko 4 letnie nie moze tam uczeszczac.
        Jesli masz lepsza alternatywe nauki dla dziecka 4 letniego jezyka niz szkola to
        zdradz co to jest. Powiem Ci ze ja tez stalam przed takim problemem. Obawialm
        sie ze moje dziecko nie da sobie rady w szkole ze wg na to ze poziom jezyka
        holenderskiego nie jest wystarczajacy.
        To chyba bardzo czesta obawa obcokrajowcow uzywajacych w domu swojego ojczystego
        jezyka.
        Bylam jednak na dniach otwartych w szkolach i bardzo uwaznie rozwazylam ktora
        szkole wybrac dla corki. Przed zapisem mialam ponad godzinna rozmowe z
        dyrektorem, poznalam tez pania nauczycielke. Ze storny szkoly dostalam duze
        wsparcie i bylam pewna ze postepuje dobrze wysylajac dziecko do szkoly w wieku
        lat 4.
        Moze to jest zmylkowe (chociaz dla Ciebie nie powinno byc, gdyz z racji zawodu
        wiesz o co chodzi) ze tak male dziecko idzie _do_szkoly_.
        To jest jendak taki odpowiednik polskiej zerowki ktory trwa dwa lata!
        Moje dziecko w szkole uczylo sie bezbolesnie (a wlasciwie z duza przyjemnoscia i
        bardzo naturalnie) holenderskiego, nawiazywalo przyjaznie ktore bylo w stanie
        kontynlowac poza murami w szkole, rozwijalo sie umyslowo i fizycznie.
        Okazalo sie ze corka jest naprawde gotowa aby zamienic 4 dni po 2,5 czy 3
        godziny PSZ na szkole codzinnie i z wieksza iloscia godzin. Co wiecej szybko
        wyszlo na jaw ze prosi o zajecia dodatkowe a do rowniesnikow bardzo ja ciagnie.
        Jezeli ta pomoc logopedyczna bedzie w godzinach kiedy dziecko mogloby byc w
        szkole i trawlaby tyle samo czasu co w.w. to warto wziasc to pod uwage.
        Nie wyobrazm sobie jednak ze przyjma tam dziecko i ze Ty poslalbys je tam bez
        wyraznego powodu czyli bez skrupulatnych badan i takiego wlasnie zalecenia ze
        strony specjalistow.
        Jezeli jest to cos ekstra po szkole w formie godzinnej terapii nie szukalabym
        dla dziecka dodatkowych zajec, hobby a skupila sie na posylaniu go do szkoly i
        na zajecia logopoedycznych.
        Przypinania latek do dziecka kazdy rodzic sie obawia ale dziecko potrzebuje
        realnej pomocy teraz, a nie odraczania decycji, przymykania oczu na ew problemy.
        Moja rada: nie chron dziecka przed szkola. Daj dziecku i szkole sznase.
        Pozwol tez dizcko zdiagnozowac bo tylko wtedy Ty i specjalisci beda mogli mu
        realnie pomoc.
        Powodzenia! Trzymaj sie dzilnie!
        • andevi Re: Integrale Vroeghulp 23.01.10, 12:36
          Po ataku paniki, ktory trwal ok.dwa dni, wzielam sie do roboty.Pozbieralam rozne
          informacje, z roznych zrodel, popytalam i rodzicow, i wychowawczynie w
          przedszkolu, i pielegniarke srodowiskowa, zadzwonilam tez do samych w/w
          instytucji.Rozne opinie, rozne glosy, ilu ludzi tyle doswiadczen, no ale
          PRZESTALAM SIE BAC NIEWIADOMEGO.
          Zglosilam dziecko do badan w I.V. przez telefon zrobiono krotki wywiad, na koncu
          ktorego padlo pytanie: no, pomijajac akcent, mowi Pani wspaniale po holendersku,
          wiec dlaczego nie mowi pani po holendersku z dzieckiem???? Wymieklam... No coz,
          moze tylko ta recepcjonistka nie kumata, moze trafie na konsultantke, ktora
          wiecej na temat wie... A jak nie? No ale poszlo. Na kontakt z konsultantka musze
          czekac 4-6 tygodni, i dopiero wtedy cos ruszy.
          Pozbieralam tez rozne papierki od huisartsa, od CB i zglosilam sie z tym do
          szpitala na owe Molenspreekuur. Jest to rowniez kompleksowe badanie dziecka,
          prowadzone przez poliklinike laryngologii, oddzial audiologii. Organizuja to raz
          na dwa tygodnie, jednego poranka moze byc przebadanych dwoje-troje dzieci.
          Pierwsze w kolejce jest zapisane na polowe lutego, wiec tez czas oczekiwania na
          badania niewspolmiernie dlugi, do paru miesiecy.
          Rozmawialam z logopeda na miejscu u nas. Niby moj maly wpisany zostal na liste
          spoedgevallen, no ale i tak 5-6 miesiecy musimy czekac, bo kolejki dlugie.
          Nie chce wyciagac pochopnie wnioskow, ale taka pomoc to o tylek potluc...Robia
          alarm na pol roku przed wyslaniem dziecka do szkoly, i kaza pol roku czekac na
          rozpoczecie jakichkolwiek dzialan...

          Z inicjatywa wyszlo samo przedszkole. jest tam grupka ok.8 dzieci, ktor
          wychowywane sa wielojezycznie.Dla tych dzieci dyrektorka zatrudnila logopede,
          stworzy tez osobna grupke, ktora bedzie miala zajecia raz w tygodniu, juz od
          lutego.W grupce obecnie bedzie 5 dzieci, beda mialy 3 godziny zajec wylacznie z
          logopeda dzieciecym, oprocz tego normalne zajecia przedszkolne w swoich stalych
          grupach.
          Przedszkople jest w stalym kontakcie ze szkola specjalna, jesli moj maly nadal
          po pol roku bedzie mial zbyt duze zaleglosci, pojdzie do tej szkoly na rok czy dwa.
          Poza tym za miesaic przyjezdza moja mama, ktora lata pracowala jako pedagog
          dzieciecy.Licze, ze mi pomoze:)
          No, czyli problem przynajmniej chwilowo rozwiazany.
          • andevi Re: Integrale Vroeghulp 03.05.10, 23:39
            Odswiezam swoj dawny watek.
            I.V. zareagowalo bardzo szybko, zrobiono badania w kontekscie sytuacji domowej i
            przedszkolnej,zebrano wywiady.Troche to trwalo, ale mamy juz diagnoze. Nikt by
            tego nie podejrzewal, bo w domu niczego nie zauwazylismy, dopiero w przedszkolu
            zaczeto bic na alarm. U Christiana stwierdzono zaburzenia ze spektrum autyzmu.
            Pojdzie na rok, moze krocej, do Campusu Cardei, gdzie bedzie mial zarowno
            terapie, jak i normalny program szkolny, ale w kontekscie 1:1 i malutkiej grupy.
            Christian nie jest w stanie niczego sie nauczyc w grupie wiekszej niz 5 dzieci,
            zbyt wiele bodzcow wprowadza go w panike, nie tyle sie wylacza, co dostaje ataku
            histerii. Natomiast indywidualnie potrafi bardzo dobrze wspolpracowac. W
            Campusie rowniez my jako rodzice bedziemy mieli pomoc psychologiczna i
            pedagogiczna,konsultantka bedzie przychodzic do nas do domu. Szkola miesci sie w
            innej miejscowosci, ale dzieci zabierane sa busikami spod domu i do domu
            odwozone, i cala terapia odbywa sie w szkole. Owszem, maly ma dodatkowo zajecia
            z logopeda u nas we wsi, gdzie go musze sama zaprowadzic.
            No, czyli wszystko dobrze sie skonczylo:)
            • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 05.05.10, 20:30
              oj, wspolczuje. Choc z doswiadczenia wiem,z e autyzm moze miec
              baaardzo ozne formy (ja mam ZA, mlody "kernautisme"), wiec jesli
              bedziesz miec jakies pytania, to wal smialo. Mnie sie z GGZ chca
              pozbyc, bo nie bardzo wiedza, w czym nam jeszcze moga pomoc, sama
              trzymam reke na pulsie, nikt mlodego tak jak ja nie rozumie. Dowiedz
              sie, czy twoj maluch bedzie miec terapie SI (sensorische
              integratie/sensorische informatieverwerking), jesli nie, postaraj
              sie poszukac terapeuty, przy zaburzeniach odbioru bodzcow to swietna
              sprawa, moj mlody chodzi od czerwca i zrobil niewiarygodne postepy.
              Atyzm brzmi groznie, ale w Wiatrakowie wiedza o nim jest naprawde
              spora i mozliwosci pomocy duze. Zajrzyj czasem na forum "inny
              swiat", chocby w chwili zwatpienia, bo ja kazdego dnia Bogu
              dziekuje, ze z taka diaghnoza nie musze w polsce mieszkac. Kompletuj
              papiery i sprobuj zlozyc wniosek o PGB, moze sie wam przydac
              (podptaj w szkole albo ggz, beda wiedziec, czy w waszym przypadku
              przez CIZ czy jeugdzorg. Powodzenia!
              • andevi Re: Integrale Vroeghulp 13.05.10, 11:55
                Maly od polowy marca chodzi na logopedie. Kobieta przez pierwsze dwa miesiace
                tylko testy robila, probowala jakichs metod, no ale malemu na dobre to
                wyszlo.Otworzyl sie i wspolpracuje.Zaczal tworzyc krociutkie dwuwyrazowe zdania,
                probuje nawiazywac kontakt werbalnie (prosi np by sie z nim pobawic).No i co nam
                naprawde z nieba spadlo, to... terapeutka, ktora mieszka nad nami! Znalam
                kobiete jako sasiadke.Wczoraj zgadalysmy sie w sklepie, ze pracuje z dziecmi i
                doroslymi z autyzmem, no i byla juz u nas wczoraj, zbadala malego, troche
                podpowiedziala, jak pracowac, oferowala pomoc.Strasznie sympatyczna babka, no i
                sama wyszla z propozycja pomocy.
                Integrale Vroeghulp wyslalo juz indicatie do Campus Cardea.No i czekamy, ze ktos
                z Campusu sie do nas odezwie.Od sierpnia maly ma chodzic do szkoly, wiec
                indicatiebrief zawieral prosbe o umieszczenie go w Daghulp.Jak juz bedziemy
                mieli czarno na bialym diagnoze, bedzie mozna sie starac o PGB.Poki co mamy
                tylko skierowanie do Campusu.
            • go.ga Re: Integrale Vroeghulp 05.05.10, 21:56
              Wspolczuje diagnozy, ale z drugiej strony majac ja latwiej bedzie Tobie i innym opiekunom synka mu pomoc. Dobrze, ze zdecydowalas sie na te badania.
    • aszmunikal Re: Integrale Vroeghulp 04.05.10, 20:54
      Ja tylko a propos jezyka... W CB sami nam powiedzieli, zebysmy mowili
      do dziecka w naszych ojczystych jezykach (tzn. polski/wegierski). W
      przedszkolu to samo.
    • andevi Re: Integrale Vroeghulp 09.06.10, 18:37
      14 kwietnia zostala wyslana do Bureau Jeugdzorg prosba o skierowanie Christiana
      do Cardei. Czekalismy prawie dwa miesiace! Po naszej interwencji
      telefonicznej(dwukrotnej), poganianiu ze strony konsulentki z I.V. dostalismy
      odpowiedz: Christian owszem, pojdzie do Cardei, ale nie na ten program, o ktory
      prosilismy! Cardea zajmuje sie tez diagnostyka, i na taki program diagnostyczny
      Christian dostal indicatiebesluit, ale nie na Daghulp! No nie kijem,a cala pala...
      Pytam wiec kobitke z Cardei, co mam w takim wypadku robic, bo dziec w sierpniu
      konczy 4 lata, czy mam sie o szkole specjalna starac, bo dziec w domu nie
      zostanie.Padla odpowiedz, ze przeciez moze isc do zwyklej podstawowki. Wscieklam
      sie.
      Wczoraj wieczorem mialam spotkanie z dyrektorka PSZ. Kobieta tez sie
      wsciekla.Mowi,ze nie pozwoli zmarnowac tego, co wypracowaly przez poltora roku i
      bedzie walczyc o Daghulp dla Christiana, albo maly zostanie jeszcze rok u nich,
      a do basischool go nie da.
      Dzis rano zadzwonila konsulentka z I.V..Christian dostal indicatiebesluit na
      Daghulp. Huraaa! Zacznie co prawda od tego programu diagnostycznego i bedzie
      czekal na wolne miejsce w programie Daghulp,a do tej pory moze chodzic jeszcze
      do PSZ, nawet jesli juz skonczy 4 lata.Podejrzewamy jednak, ze z nowym rokiem
      szkolnym zacznie juz ten drugi program w Cardei.
      Nasza sasiadka-terapeutka swoja droga tez pomaga.No wiec byl zmasowany atak na
      Jeugzorg czy na Cardee i dzieki temu swoje mamy. Spotkalismy sie z niesamowita
      zyczliwoscia tutejszych Holendrow, natomiast tutejsi Polacy omijaja nas szerokim
      lukiem, gdy sie dowiaduja o zaburzeniu Christiana.Przykre.
    • sarahdonnel Re: Integrale Vroeghulp 11.06.10, 21:42
      Coś mi przyszło do głowy... sprawdź gazetowego priva.
      • andevi Re: Integrale Vroeghulp 15.06.10, 21:54
        Zaczynaja sie schody:( Pierwszy wpis w tym watku sprzed pol roku, a my nie
        jestesmy ani o krok dalej w spr. diagnozy, terapii czy skierowania do wlasciwej
        szkoly. Maly za dwa miesiace konczy cztery lata, a ja nadal nie wiem, co, gdzie,
        kiedy i z kim. Wat dat betreft, ben ik zelf ook autistisch, hehe:)
        Dostalismy indicatiebesluit.Dostalismy, a jakze! No ale... to nie jest diagnoza,
        z ktora moglabym wystapic np o PGB czy zapisac malego na terapie w GGZ. Jest to
        TYLKO I WYLACZNIE skierowanie do jednego, z gory okreslonego campusu, na z gory
        okreslony program. Niestety,juz od tygodnia nie moge sie dowiedziec, w jakiej
        lokacji i od kiedy Christian mialby ten program zaczac.Papiery z Jeugdzorg
        zostaly tam wyslane i dotarly 7 czerwca, pani dyrektor wszystkowiedzaca jeszcze
        ich na oczy nie widziala. W jednej lokacji, do ktorej Christian ma skierowanie,
        wogole nie wiedza jeszcze o jego istnieniu. No coz...
        Poza tym, konsulentka z I.V. zapewniala mnie, ze campus posiada busiki, ktore
        woza dzieci na zajecia. Rzeczywistosc jednak tak slodka nie jest. Rodzice sami
        sa zobowiazani zapewnic dowoz i odbior dzieci. W wyjatkowej sytuacji campus moze
        zamowic taksowke dla dziecka.No, trzymajcie mnie, bo pekne ze smiechu. Trzylatek
        autystyczny w taksowce z obcym facetem. Szoferem, ktory zielonego pojecia nie
        ma, jak zareagowac gdy malec np dostanie ataku histerii.Co akurat mojemu malemu
        zdarza sie dosyc czesto. W Jeugzorg natomiast powiedziano mi,ze alternatywa
        jest, bym to ja sama jechala w takim taxi ze swoim dzieckiem, jako begeleidster.
        No, moze Christianowi gmina oplaci taki luksus, ale za siebie i niemowle(ktore
        bede zmuszona brac wtedy ze soba), kto zaplaci? No i jesli bede musiala dziecia
        sama wozic, to wszelkie marzenie o stalej pracy odpada.
        To tyle, jesli chodzi o rozwiazania dotyczace transportu. Z drugiej strony
        zupelnie nie wiem, dlaczego - skoro dziecko dostalo indicatie na Daghulp -
        Cardea oferuje nam tylko dwa poranki w zupelnie innym programie! Zastanawiam sie
        tez, czy odpowiednik polskiego Pogotowia Opiekunczego (no, moze z troszke
        rozszerzonym zakresem uslug) to odpowiednie miejsce dla mojego synka.
        Wisze na telefonie, odsylaja mnie od Annasza do Kajfasza, czas goni.Za dwa dni
        konczy mi sie macierzynski. No i nadal nie wiem, co zrobic ze soba: isc do
        pracy, czy prosic o WW, czy tez o jakis zasilek dla matki full time zajmujacej
        sie niepelnosprawnym dzieckiem. Jesli maly bedzie chodzil tylko dwa poranki na
        program, to jak mu zorganizowac kolejne piec dni w tygodniu, by roku nie
        zmarnowal? Jesli terapia we wlasnym zakresie, to skad fundusze? A moja higiena
        psychiczna - juz tak na marginesie dodajac?
        Siada mi wzrok. Robilam badania okulistyczne, niby oczy w porzadku, wady nie ma.
        Beda robic badania neurologiczne. Mam problemy z koncentracja. Znow poprosilam o
        terapie dla siebie.Czuje sie dokladnie tak, jak po stracie dziecka rok temu. Z
        tym, ze Christian zyje, i chodzi jak ten wyrzut sumienia.Boje sie, ze znow bede
        agresywna w stosunku do niego, bo nie radze sobie z problemami, ktorych zrodlem
        jest jego innosc. Relacje w malzenstwie tez mi siadaja.Maz tez Aspi, tesciowa
        wychodzi na to, ze glebiej zaburzona w tym samym spektrum. Oni mi wiec nie
        pomoga,ze wszystkim zostaje sama.
        Z nieba spadla nam sasiadka, terapeutka pracujaca z dziecmi i doroslymi
        dotknietymi autyzmem. Pomoze mi, zadzwoni gdzie trzeba, wystaramy sie i o
        diagnoze, i o szkole. No, ale powalczyc trzeba. I kto wie, jak dlugo jeszcze,
        zanim cos osiagne w temacie. Zmienie chyba nick na Wojownicza Zolwica Ninja czy
        cos w tym stylu:)
        • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 15.06.10, 23:10
          Andevi, sama zaczynam sie gubic w tym, co piszesz. Zaczne od
          podstawowergo pytania: KTO postawil dziecku diagnoze "autyzm" ? Masz
          ja na papierze podpisana przez psychiatre dzieciecego (tylko on ma
          uprawnienia do postawienia takiej diagnozy)? Masz klasyfikacje DSM
          IV? Nigdzie nie pisalas nic o GGZ, u ans ruszylo dopiero, jak w
          jeugdzorg uznali, ze problem lezy w dziecku i nas do nich
          skierowali. Juz przestaje kumac, bo myslalam, ze macie diagnoze, a
          teraz nie wiem, czy ten Campus to ma wlasnie diagnozie sluzyc?
          Indicatie tez nie kumam. Czy to nie forma "zorg in natura" , czyli
          zamiennik PGB? Nie dziwie sie, ze masz dosc, faktycznie zakrecone to
          wszystko strasznie. Zagladalas na forum w www.autsider.net ? trzeba
          sie zarejestrowac, ale jest tam masa ludzi znajacych problem od
          podszewki i moze znajdzie sie ktos z twojej okolicy, ktory wie cos
          wiecej? GGZ ma rozne kursy, u nas ludzie ponoc bardzo sobie chwalili
          kurs dla partnerow autystow (ja chodze na kurs dla autystow), kurs
          dla rodzicow tez byl super. Na poczatku tez co trydzien chodzilismy
          na konsultacje do GGZ, wszystko nam po kolei tlumaczyli co gdzie i
          jak.
          Z tego co zrozumialam u nas, do szkoly specjalnej to wcale nie takie
          proste jest zapisanie dziecka. Daghulp to zupelnie cos innego
          ZAMIAST szkoly, ale szkola to nie jest. Do zapisania do szkoly
          musisz miec diagnoze z DSM IV, na tej podstawie moga zdecydowac, czy
          dziecko ma chodzic do zwyklej szkoly i dostac dodatkowa pomoc (tzw
          rugzakje) czy ma isc do szkoly specjalnej.

          Dowoz na zajecia dla dziecka i siebie mozesz oplacic z PGB, ale
          znowu, niczego nie ruszysz bez konkretnej diagnozy:( Wspolczuje ci,
          ja mam juz te wyboje za soba, od roku wychodzimy na prosta i jest
          calkiem fajnie, ale rozumiem, jak to jest, jak sie czlowiek miota
          nie majac absolutnie kontroli nad wlasnym zyciem:/ Trzymaj sie!
        • sarahdonnel Re: Integrale Vroeghulp 16.06.10, 01:18
          Mam wrażenie, że po prostu doświadczasz artystycznego nieładu i braku
          koordynacji pomiędzy różnymi instytucjami. Ja go też widzę i doświadczam, szlag
          mnie trafia, ale o tym później.

          Po pierwsze, Christian potrzebuje w Tobie oparcia, i będzie go potrzebował. Zrób
          wszystko, żeby zadbać o siebie. Idź do huisartsa, do maatschappelijke werker w
          urzędzie gminy (taki doradca do pisania podań i wypełniania papierków, o to mi
          chodzi), jeszcze raz do pierwszolniowego doradcy w
          consultatiebureau/ouder-en-kindcentrum i przyznaj, że szlag Cię trafia, jesteś
          zagubiona i zmęczona, bo każdy mówi co innego, i masz tego wszystkiego dość. Z
          kimś w końcu musisz dojść do jakichś konstruktywnych wniosków.

          Jak nie dasz rady, to skopiuj swój ostatni wpis, przetłumacz go na tubylczy, weź
          tę kartkę ze sobą i przeczytaj. Chodzi też o to, żeby we wszystkich papierach
          było widać, że Ty wiesz, że problem istnieje i za wszelką cenę chcesz go
          rozwiązać. A z wpisu widać, że wiesz, i chcesz coś z tym zrobić.

          -----------

          Co do działania tutejszych instytucji... postaram się krótko [dopisek z post
          factum - nie wyszło], ale napiszę, co doprowadza mnie do szału. Mój partner jest
          technikiem informatykiem z wykształcenia, ale po urazie kręgosłupa szyjnego jest
          niezdolny do wykonywania zawodu. Nie jest też rodzimym użytkownikiem
          niderlandzkiego (w NL od 18. r.ż., zaliczony egzamin niv.3, odpowiednik obecnego
          Staatsexamen I), za to jest nativem angielskojęzycznym, z pełnym średnim
          wykształceniem. Neurolodzy po operacji kręgosłupa wpisali mu zalecenie
          przekwalifikowania się na pracę siedzącą, pół etatu maksymalnie. Ok,
          trzydziestoletni, intelektualnie sprawny facet siedzi w domu na WWB. Z nudów
          nauczył się cyfrowej realizacji dźwięku, z uciułanej kasy wyposażył
          półprofesjonalne studio, ale raz czy dwa zostało to potraktowane jako
          nieszkodliwe, ale 'gówniarskie' hobby, więc teraz nawet się do tego nie przyznaje.
          Dwa lata temu zaczęliśmy kombinować, że może by tak warto przestać siedzieć w
          domu (ja jestem cały czas w ruchu, ciągle wymyślam sobie coś do roboty, w 8
          miesięcy przygotowałam się do Staatsexamen II, potem złożyłam papiery na
          magisterkę, teraz udało mi się dalej zostać na uczelni). Poszedł do swojej
          klantmanager w DWI... pani się przejęła. Najpierw wysłała na kurs językowy do
          ROC, grupa dla 'niepełnosprawnych', akurat jedyna była na poziomie
          Inburgeringscursus. Nieważne, ważne, że 'dla niepełnosprawnych'. Nauczycielka
          szybko pozbyła się z rzeczywiście początkującej grupy balastu w postaci osoby
          zbyt zaawansowanej - wysłała na Inburgeringsexamen po jednym z trzech modułów.
          Klantmanagerka na prośbe szkoły o znalezienie innej placówki z odpowiednim
          poziomem... zareagowała 'może później, niech na razie chodzi, gdzie chodzi'.
          Bardzo motywujące.

          Tymczasem zaangażowany został doradca zawodowy, testy kompetencji... pani coś
          wymyśliła, wypisała w teczkę, dołączyła papiery od lekarza, gdzie bykiem stało
          'nie wracać do starej pracy, ryzyko paraliżu od szyi w dół', i znalazła
          instytucję reintegracyjną.

          Doradca w instytucji reintegracyjnej przez 3 miesiące powtarzała te same testy,
          w końcu zaproponowała przekwalifikowanie na 'Systembeheer' albo grafika
          komputerowego w instytucyjnej szkole 'dla niepełnosprawnych', czyli nie
          istniałby bariera 25 godz. w tygodniu, dojazd w jedną stronę - 3 przesiadki,
          półtorej godziny (z A'damu do Wyk aan Zee). Potem okazało się, że trzeba pół
          roku czekać na miejsce. Jak już doczekaliśmy pół roku, i mój partner złożył
          egzaminy kompetencyjne, to pańcia stwierdziła 'rewelacja, bardzo dobrze' (ale
          nie widziałam żadnego papieru, który odnosi te egzaminy do oficjalnych poziomów
          MBO czy kompetencji językowej), a po tygodniu zadzwoniła, że... ten program
          kosztowałby 10 tys. euro, i gmina pewnie nie będzie chciała zapłacić, więc ona
          nie składa nawet wniosku o dotację.

          Mój partner został wysłany do doradcy zawodowego, który w ciągu dwóch tygodni
          znalazł pracę... w zabronionym przez lekarzy zawodzie wyuczonym, i natychmiast
          wysłał na 'okres próbny' (i to mam w mailu), 4 tygodnie, pół etatu. Po dwóch
          tygodniach okazało się, że praca wymaga jednak przeniesienia tego czy owego od
          czasu do czasu, i problemy z kręgosłupem zaczęły wracać. Potem ten okres próbny
          został nazwany jakoś inaczej i przedłużony, bo niby wymaga tego stworzenie
          chronionego miejsca pracy dotowanego przez gminę. Po trzech miesiącach takiej
          zabawy, chwilę przed niby podpisaniem kontraktu, facet zniknął na wakacje, a mój
          partner zaczął odczuwać ciągły chłód w 25 stopniach, o mrowieniu w dłoniach czy
          zesztywniałej z bólu szyi nie wspominając. Z dnia na dzień dostał skierowanie do
          neurologa, który jeszcze raz powtórzył - przekwalifikować się, bo ryzykuje Pan,
          że zamieni się w roślinkę, gadającą, ale mimo wszystko.

          Po dwóch latach, dla porównania - ja nauczyłam się w miarę normalnie komunikować
          po niderlandzku i kończę mgr uzupełniające, mój partner - wrócił do punktu
          wyjścia, poza jednym: zero zaufania do jakiejkolwiek instytucji, i nauczył się
          ściśle przestrzegać zasady 'wszystko na piśmie w dwóch egzemplarzach, z datą,
          podpisem i pieczątką'. Zastanawiam się, kto tu ma 'taalachterstand' (tak w paru
          papierkach widziałam) - mój partner czy ci wszyscy doradcy, którzy nie potrafili
          przeczytać lekarskiego zalecenia 'praca siedząca, zero noszenia, koniecznie
          przekwalifikować się - ryzyko dużego uszczerbku na zdrowiu'. Klantmanagerkę z
          DWI, profesjonalistkę w spychologii stosowanej, litościwie wspomnę na końcu.

          I to wszystko przydarzyło się dorosłemu, niegłupiemu facetowi.

          [Pracowałam trochę m.in. z więźniami-recydywistami w Polsce, prowadząc projekt
          edukacyjno-reintegracyjny, i kilka innych finansowanych z EFSu... Naprawdę
          wystarczy chwilę pomyśleć, popatrzyć w papiery (miałam grupę) i w te dwa lata
          można zajść bardzo daleko. Nawet z osobą, która od lat nie pracowała, czy
          siedziała pod budką z piwem! Kwota dofinansowania, o której była mowa w ww.
          przypadku, umożliwiłaby skończenie HBO w systemie 'deeltijd', po angielsku,
          jakiejkolwiek ekonomii czy informatyki, po złożeniu 'toelatingsexamen'. Albo
          wystarczyłaby jako dotacja na założenie własnej firmy.]
          ----

          Pół roku dla dziecka czteroletniego to masa czasu, jak 5 lat dla dorosłego. Więc
          masz rację podejrzewając, że ktoś traktuje Cię niepoważnie. Absolutnie nie daj
          się zbywać, ale zacznij od wzięcia się za siebie, żeby nikt nie zwalił
          odpowiedzialności za problemy na Ciebie. U mnie to też pomagało na problemy w
          związku, bo nie dało się mnie szybko wyprowadzić z równowagi, mogłam też
          dochodzić do konstruktywnych rozwiązań.

          Trzymam kciuki!
        • andevi Re: Integrale Vroeghulp 17.07.10, 22:58
          No coz...Integrale okazalo sie wcale nie takie calosciowe,Vroeg trwa juz ponad 8
          miesiecy, a Hulp pomocy bynajmniej nie oferuje. Z Contactpersoon nie ma
          kontaktu, chyba ze przez Stichting MEE, ktory rabanu narobil, ze po pol roku i
          wiecej jeszcze nic w naszej sprawie nie zrobiono.
          To, co do tej pory zrobili, to:
          -jedna wizyta w domu, kiedy konsulentka obejrzala sobie przez godzine dziecko i
          nagrala moze 5 minut filmu
          -jedna wizyta w przedszkolu malego
          -dwie wizyty w domu i rozmowa z nami jako rodzicami, raz z mezem na osobnosci(ja
          wlasnie pojechalam do szpitala i juz drugi dzien rodzilam), drugim razem tylko
          ze mna.Obiecanki-cacanki pt.Campus Cardea
          - wyslanie po pol roku papierow do Bureau Jeugzorg z prosba o indicatiebesluit

          Staje na rzesach i dzialam po omacku sama, duzo pomaga sasiadka.
          Na dzis sprawy wygladaja tak:
          -maly od 5 lipca chodzi do Cardei na dwa poranki w tygodniu, woze go sama,
          niemowle zostaje w domu z babcia, a ja paletam sie 3 godziny po obcym miescie,
          bo na pol godziny nie oplaca mi sie do domu wracac, by potem znow wyjezdzac
          odebrac dziecia. Podroz zabiera mi w sumie godzine.
          - cale szczecie malec przestal swirowac. Uspokoil sie, spi lepiej, nie sika w
          nocy w pieluche.Nadal problemy z jedzeniem.
          - zapisalam go rownolegle do Centrum Autisme z prosba o diagnoze i
          terapie.Zostal przyjety.
          - od nowego roku szkolnego prawdopodobnie bedzie mogl wrocic do swojego PSZ.Nie
          wiem, na jak dlugo i czy gmina nadal bedzie mu to sponsorowac. W tej chwili ma
          dwa tygodnie wakacji, potem kolejne dwa tygodnie idzie do Cardei, i juz poczatek
          nowego roku... Ach, dostaniemy Gezinsbegeleidera od Cardei.W MEE nie moglam sie
          nikogo doprosic.
          -moja mama pojechala na dwa tygodnie do domu, wroci pewnie, gdy dziec znow
          pojdzie na zajecia.Bez pomocy babci w domu nie da rady, maly MUSI miec stale
          kogos, kto go prowadzi, lege momenten to nie dla niego, nie moge go tez na
          sekunde zostawic sam na sam z niemowleciem. Coz, mam lancuszki na drzwiach
          naszej sypialni, gdzie spi niemowle.
          - bedziemy sie starac o urgentie na wieksze mieszkanie. W 5 osob na 54 metrach
          jest ciasno, a Christian MUSI miec osobny pokoj.
          - w tym roku mozemy zapomniec o wakacjach
          • andevi Re: Integrale Vroeghulp 15.08.10, 22:48
            Centrum Autisme zareagowalo migiem.Po wyslaniu papierow czekalismy tylko dwa
            tygodnie i juz nas zaprosili na screening!

            Wniosek z tego watku: gdybym wiedziala 9 miesiecy temu to, co wiem dzis,
            wyslalabym zgloszenie albo bezposrednio do GGZ, albo od razu do Centrum Autisme,
            albo uderzala do Jeugzorg, z pominieciem Integrale Vroeghulp.
            Ach, wlasnie sie dowiedzialam, ze nasza gmina nie bedzie sponsorowac dzieciom z
            naszej wsi dojazdu do szkol w sasiedniej wsi, bo odleglosc jest TYLKO 7 km. Juz
            te, ktore maja 8 km dofinansowanie dostana, no ale musza mieszkac w dorpie
            odleglym od naszego o kilometr. Tja....
            • tijgertje Re: Integrale Vroeghulp 15.08.10, 23:33
              andevi napisała:
              Wniosek z tego watku: gdybym wiedziala 9 miesiecy temu to, co wiem
              dzis,
              > wyslalabym zgloszenie albo bezposrednio do GGZ, albo od razu do
              Centrum Autisme
              > ,
              > albo uderzala do Jeugzorg, z pominieciem Integrale Vroeghulp.

              Andevi, gdybaniem niczego nie zmienisz;) Gdyby rok temu ktos ci
              zasugerowal autyzm, to prawdopodobnie smiertelnie bys sie obrazila;)
              Ech, gdybym ja wczesniej wiedziala, to co wiem teraz... Na szczescie
              czlowiek (zazwyczaj) jest istota myslaca i potrafi wyciagac wnioski;)
    • tijgertje Autystycznego bloga zalozylam. 17.06.10, 09:57
      Wrzucam tu, jak kogos temat interesuje, to znajdzie, nie bede sie w
      osobnym watku reklamowac;) Jako, ze musze dac upust swojemu
      gadulstwu, a ostanio coraz bardziej sie nie zgadzam z niektorymi
      opiniami o autyzmie, zaczynam pisac o nim z mojego punktu widzenia.
      Moze kogos zainteresuje:
      autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka