Dodaj do ulubionych

macierzyński a potem co???

22.06.08, 11:32
Hej dziewczyny nie wiem jaka jest u Was sytuacja, ale mi sen z
powiek spędza to, że zaraz po macierzyńskim będę musiała wrócić do
pracy. Niestety po 1 ze względu na zarobki a po 2 zależy mi na pracy
i nie chcę przedłużać swojej nieobecności. Na samą myśl,
że "zostawie" dziecko pęka mi serce.
Następnym problemem jest co zrobić z dzieckiem. Na żłobek za
wcześnie, babcie młode aktywne zawodowo, moja babcia nie da rady,
opiekunka- cieżko znaleźć a jak już o jakiejś słyszę to liczy sobie
straaaasznie dużo....za dużo jak na nasze możliwości. No i jak widać
jestem w kropce sad(
Licze że z czasem znajdzie się jakieś wyjście z sytuacji.
Kurcze zamiast tego becikowego rząd powinien pomóc kobietom w inny
sposob np. płatny wychowawczy ech........

Dajcie znać jak to będzie u Was wyglądało, może mnie przy okazji
oświeci. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • malda_80 Re: macierzyński a potem co??? 22.06.08, 11:37
      Ja też wrócę zaraz po macierzyńskim do pracy. Nie damy rady z jednej
      pensji. My pracujemy na zmiany, więc trzeba będzie tak zorganizować
      grafiki, żebyśmy się wymieniali. Na te kilka godzin, gdzie się
      rozminiemy przyjedzie pewnie moja mama. Jedyny komfort z tym. Dla
      mnie to właśnie chore. Macierzyński tylko 18 tygodni, dzieci do
      żłobków przyjmują przeważnie od roku. A tych żłobków tyle co kot
      napłakał... Wychowawczy bezpłatny... Nie wiem co bym zrobiła, jakbym
      nie miała pomocy w mamie. A i tak wydaje mi się, że te 16 tygodni to
      za mało... Dziecko jest jeszcze bardzo niesamodzielne. Powinien
      trwać z rok...
    • memphis90 Re: macierzyński a potem co??? 22.06.08, 12:08
      A czemu na żłobek za wcześnie? Moja mała albo zostanie z tatusiem (wersja
      optymistyczna- dziecko bezobsługowwe, pozwalające rodzicom pracować), albo
      pójdzie do żłobka (wersja realistyczna- dziecko wymagające ciągłego
      zainteresowania, nie pozwalające na pracę w domu). Na opiekunkę nas nie stać-
      żądają więcej pieniędzy, niż sama zarabiam...
      • magdziaa77 Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 12:46
        ja z pierwsza córką nie mogłam znaleźć dobrej niańki i naprawdę
        miałam obawę, żeby iść do pracy a moje dziecko będzie z osobą, która
        mi nie odpowiada.
        A że mąż mógł akurat posiedzieć 2,5 miesiąca w domu, to po 8
        miesiącach oddaliśmy Olę do prywatnego żłobka. To był początek lata,
        więc na szczęście zdążyła oswoić kilka zarazków i bakterii przed
        jesienią i nie chorowała tak często. I to był super wybór. Stać mnie
        wprawdzie na niańkę, ale w ten sposób zaoszczędziłam parę złotych. i
        do dzisiaj jestem b. zadowolona. A żłobek naprawdę polecam
        (oczywiście musi się podobać rodzicom) i wcale nie uważam że to jest
        jakieś ostateczne rozwiązanie.
        Teraz jestem w trochę lepszej sytuacji finansowej, więc jak urodzę
        drugie dziecko, to na pewno posiedzę przynajmniej rok. Jasne, że
        boję się utraty pracy po wychowawczym, ale też wiem jak cierpiałam
        jak poszłam do pracy po pierwszym macierzyńskim i 1,5 miesiąca
        wychowawczego.

        Pozdrawiam i życzę dobrych decyzji.

        ps. naprawdę szkoda, że tak trudno np. znaleźć pracę na
        wychowawczym, albo np. pracowac na pół etatu. Uważam, że to byłoby
        super rozwiązanie finansowe dla wielu rodzin, a dziecko też by na
        tym skorzystało. Przynajmniej w moim zawodzie trudno o takie
        rozwiązanie.
      • judyta2000 Re: macierzyński a potem co??? 27.08.08, 11:06
        A czemu na żłobek za wcześnie? Jeśli w twoim mieście nie masz
        problemu ze żłobkiem to jesteś szczęściarą. Też tak kiedyś myślałam,
        przecież są żłobki... i rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
        Mała urodziła się w maju i aby iść do żłobka musi mieć:
        - skończony 1 rok
        - dzieci zaczynają od września (czyli miałaby wtedy rok 1 4
        miesiące),
        - zapisy były tylko w jeden dzień, decyduje kolejność zgłoszeń, więc
        ci pierwsi szczęściarze stali w kolejce już od 3 rano, ja ustawiłam
        się o 7 i dla małej już miejsca nie było nawet na liście
        rezerwowej... Całe szczęście mam babcie, ale w innym przypadku
        byłoby ciężko wrócić do pracy...
    • memphis90 Re: macierzyński a potem co??? 22.06.08, 12:10
      > Licze że z czasem znajdzie się jakieś wyjście z sytuacji.
      > Kurcze zamiast tego becikowego rząd powinien pomóc kobietom w inny
      > sposob np. płatny wychowawczy ech........

      Już widzę te tysiące kobiet utrzymujacych się przez całe życie z siedzenia w
      domu z dziećmi... A kto niby miałby na nie pracować?
      • elle2006 Re: macierzyński a potem co??? 22.06.08, 15:50
        Złobek jak najbardziej wchodz w grę, ale u mnie przyjmują dzieci
        które mają conajmniej roczek a moje będzie miało niecałe 5 miesięcy
        jak wrócę do pracy uncertain
      • jagnieszka1981 Re: macierzyński a potem co??? 02.07.08, 20:59
        zeby byc całe życie na wychowawczym to trzeba niezłe stado dzieci urodzic... A
        jesli juz by się komuś udało, to przy dzisiejszym stanie naszej demografii,
        nawet ty powinnas takiej pani pogratulowac i sie dorzucic, bo jej dzieci beda
        kiedys pracowac na twoja emeryture... hehe..
        a poza tym "siedzenie w domu" to nie jest adekwatne określenie na wychowywanie
        dzieci, zwłaszcza gromady, więc widac ze sama nie masz ani jednego a się
        wymądrzasz...
        • jagnieszka1981 Re: macierzyński a potem co??? 02.07.08, 21:02
          a tak w ogóle to na tym forum nie chodzi chyba o to zeby swoje poglądy wypisywac
          tylko wesprzec, poradzić, pocieszyc, czyli POMÓC; krytyki i chamstwa zewsząd
          pełno, tu jest niepotzrebne
          • memphis90 Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 22:59
            IMO forum jest miejscem jak najbardziej odpowiednim do wpisywania swoich opinii.
            Autorka akurat nie prosiła o pomoc, poradę czy pocieszenie.
        • memphis90 Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 22:58
          > zeby byc całe życie na wychowawczym to trzeba niezłe stado dzieci urodzic...
          Rekord świata to 69 dzieci urodzonych przez pewną Rosjankę pod koniec XIX
          wieku... Więc kobieta sporo potrafiwink

          A
          > jesli juz by się komuś udało, to przy dzisiejszym stanie naszej demografii,
          > nawet ty powinnas takiej pani pogratulowac i sie dorzucic, bo jej dzieci beda
          > kiedys pracowac na twoja emeryture... hehe..
          Na moją emeryturę zapracują moje osobiste dzieci... I mój fundusz inwestycyjny.

          > a poza tym "siedzenie w domu" to nie jest adekwatne określenie na wychowywanie
          > dzieci, zwłaszcza gromady, więc widac ze sama nie masz ani jednego a się
          > wymądrzasz...
          Kochana, akurat wiem doskonale, co to wychowanie małego dziecka, bo praktycznie
          wychowałam moją młodszą siostrę, podczas gdy rodzice siedzieli do nocy w pracy.
          I naprawdę nie jest to takim problemem jak utrzymywanie tego domu plus praca
          jeszcze zawodowa.
      • sajgonetka Re: macierzyński a potem co??? 30.08.08, 19:04
        > Już widzę te tysiące kobiet utrzymujacych się przez całe życie z siedzenia w
        > domu z dziećmi... A kto niby miałby na nie pracować?

        mam wrazenie, że ja już swoje 'wypracowałam', żeby móc posiedzieć nawet z
        dwojgiem dzieci w domuwink
        dodatkowo - mąż pracuje, więc składki tez odprowadza..

        tysiące kobiet - na pewno nie wink chyba mało kto miałby az takie siły fizyczne i
        predyspozycje, aby siedziec w domu z gromadką dizeci. bo jak wiadomo - samo
        'siedzenie' w domu to nie pilot tv, ale mnóstwo pracy, obowiązków i
        odpowiedzialności.
        nasze matki miały zagwarantowane 3 lata płatnych urlopów wychowawczych,i jakoś
        gospodarka nie siadła, a dzięki temu my jesteśmy na świecie i tak to się kręci..
        • pirolina Re: macierzyński a potem co??? 31.08.08, 19:53
          > nasze matki miały zagwarantowane 3 lata płatnych urlopów wychowawczych,i jakoś
          > gospodarka nie siadła, a dzięki temu my jesteśmy na świecie i tak to się kręci.

          Akurat nasze matki to miały urlopy wychowawcze za komuny i mówienie w tym
          kontekście o gospodarce, która nie siadła, jest co najmniej zabawne.
    • lilith76 Re: macierzyński a potem co??? 23.06.08, 09:14
      Po macierzyńskim chyba żłobek.
      Nie damy rady z jednej pensji i to nie kwestia "nie wychodzenia do kina i teatru", czy braku nowej plazmy. Moja mama dwa tygodnie temu nagle zmarła, a nie pracowała w domu i czekała na moją ciążę. Tak się mocno nastawiłam na jej pomoc, że teraz ledwo ciągnę psychicznie.
      Nie wiem, czy zdecydowałabym się na wychowawczy, nawet płatny - powrót na rynek pracy (zajęty absolwentami i reemigrantami z Irlandii) po 3 latach i bycie traktowaną jak larwa, która "byczyła się i leniła" przez tyle czasu uncertain
    • pacynka27 Re: macierzyński a potem co??? 23.06.08, 21:29
      Wrócę do pracy. Na kilka miesięcy zatrudnię nianię. Babcia jest na miejscu i nie
      pracuje ale ma tak wiele różnych schorzeń, że nigdy nie wiadomo jak będzie sie
      czuła danego dnia - na szczęście będzie mogła "przypilnować" opiekunkę. Jak
      maluch skończy rok pójdzie do żłobka.
      Ze starszym synkiem siedziałam dopóki nie poszedł do przedszkola ale teraz nie
      mogę sobie na to pozwolić (większa rodzina = większe wydatki) i nie chcę
      rezygnować z pracy sprawiającej mi satysfakcję (w moim małym mieście jest bardzo
      mało prawdopodobne żebym znalazła podobną pracę).
    • variuss Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 08:23
      elle2006, może byłoby ci wygodniej pracować np na pół etatu,
      przynajmniej na początku? Pracowałabyś przez np 3 dni w tygodniu
      parę godzin dziennie, wtedy może koszty niani cię nie zrujnują i
      bedziesz jednocześnie więcej czasu z dzieckiem. Taki model jest
      super popularny na zachodzie Europy.
      Może masz sąsiadkę, która jest w domu ze starszymi dziećmi i chętnie
      się zaopiekuje twoim maleństwem przez te kilka godzin?
      • elle2006 Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 09:22
        Niestety w mojej pracy nie wchodzi w grę praca na 1/2 etatu. Pewnie
        i tak zostawałabym po godzinach i pewnie pracując na cały etat też
        tak będzie. Lubię swoją pracę i nie chcę z niej rezygnować, ale
        dyrekcja niestety nie jest przychylna młodym matkom (słyszałam tekst
        do dziewczyny żeby się zastanowiła czy praca czy dziecko uncertain)

        Narazie najbardziej prawdopodobna jest wersja że po macierzyńskim
        wykorzystam 3 tyg. zaległego urlopu, póżniej z 2 tyg. urlopu
        wykorzysta mąż a na pół roku zatrudnimy opiekunkę. Jakoś będziemy
        musieli zacisnąć pasa i się przemęczyć, później żłobek.
        • madziuchna23 Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 09:35
          jestem nauczycielem i mam to szczęście, że po macierzyńskim będą wakacje czyli
          jeszcze dwa miesiące mi się uda przedłużyć, niestety na wychowawczy też nas nie
          stać i liczę po prostu na to, że teściowa nam pomoże, żłobka nie biorę pod uwagę
          bo mimo, że mieszkam w "wielkim mieście" to żłobków jest mało i są beznadziejne
          • larie Re: macierzyński a potem co??? 01.09.08, 12:57
            moja kuzynka jest nauczycielem i ostatnio wspomniała, że jest coś
            takiego jak rok takiego specjalnego urlopu dla was. Główie dla celów
            zdrowotnych (gardło etc), chyba po jakimś stażu pracy, ale
            nauczycielki wykorzystują to na dziecko, albo, jak etatów brak, to
            można się wymieniać w szkole i co rok jedna na takim urlopie dzięki
            cxzemu pozostałe pracują. nic więcej nie wiem w tej kwestii.
        • variuss Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 09:40
          > nie wchodzi w grę praca na 1/2 etatu <
          Niestety, tym sie własnie różnimy od zachdniej europy- za to mamy
          żenujące becikowe, jakby nie mozna było za te pieniądze wydłużyc
          macierzyńskiego chociaż o 2 tyg albo zamienić to na ulge dla
          pracodawcy żeby skrócił czas pracy młodej mamy!

          Podpowiem ci, że dla kobiet karmiących przyszługują dwie - pół
          godzinne przerwy w pracy, które to można sobie połaczyć i wychodzić
          wczesniej z pracy o godzinę. Warto skorzystać!

          Ja po macierzyńskim idę na "świadome" bezrobocie, ale mam taki zawód
          że moge (jeśli zechę) pracowac w domu po 2-3 godzinki dziennie na
          własny rachunek.
          Prawda jest niestety taka, że cokolwiek się nie wybierze, zawsze sie
          bedzie żałowało tej 2 opcji- kobiety, które biegaja do pracy
          zazdroszą tym, co sa w domu z dziecmi i na odwrót.
          • janana Re: macierzyński a potem co??? 29.08.08, 17:07
            > kobiety, które biegaja do pracy
            > zazdroszą tym, co sa w domu z dziecmi i na odwrót.

            Nie zawsze. Nigdy przenigdy nie zazdrościłam kobietom w pracy będąc w domu z
            dziećmi.

            A teraz nie wiem co zrobię, urlop wychowawczy wykorzystałam, podczas niego
            pracowałam w domu, ale nie w ramach mej stałej pracy, tylko zlecenia z zupełnie
            innej branży.
            Nie wyobrażam sobie zostawić takiego maluszka nawet tylko na pół dnia, nie chcę
            przerywać tak szybko karmienia, mam ową możliwość pracy w domu, ale jeżeli
            zrezygnuje z etatu musiałabym założyć firmę (bo ubezpieczenie itp.), a lękliwa
            jestem...
    • uccellino Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 09:46
      Ja to chyba nie pomogę, bo po prostu nie wyobrażam sobie bycia z
      dzieckiem w domu krócej niz rok-półtora (a i to wydaje mi się
      strasznie krótko)... A potem opiekunka, żadne babcie.
    • madlenka77 Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 10:18
      Hej Dziewczyny, mam trochę doświadczenia w tym temacie smile wybór
      formy opieki nad naszym maluszkiem śnił mi się po nocach i naprawdę
      nie był łatwy, w końcu wynegocjowałam w pracy pół etatu i
      rzeczywiście praca na pół etatu jest fajnym rozwiązaniem , ja tak
      pracowałam przez rok, na cztery godzinki do pracy a z dzidziusiem
      opiekunka,a potem całe popołudnie z synkiem; tylko potem niestety
      miałam problem z powrotem na normalne warunki bo pracodawca idac mi
      na rekę i dając pół etatu musiał zatrudnić jeszcze jedna osobę, tak
      że ostatecznie musiałam zmienić pracę , jakoś udało się bez bólu,
      naszego synka wozimy teraz do tej samej opiekunki na 9 godzin i tak
      jeszcze przez rok, aż pójdzie do przedszkola. No nie jest to tanie
      rozwiązanie, ale nie mamy raczej wyjścia, najważniejsze że mu tam
      dobrze i chętnie jeżdzi. Teraz staramy się o drugie dziecię i chyba
      też zostanie z opiekunką , bo nie stać nas na wychowawczy
      niestety ,chociaż chętnie bym została tym razem w domu, żłobek
      raczej nie wchodzi w grę , za dużo się nasłuchałam o chorobach
      maluszków, że dopóki jeszcze stac nas na opiekunke to wolę to
      rozwiązane, tym bardziej że mam już zaufaną swoją smile Wierzę Wam że
      zastanawiacie się już teraz co dalej bo też tak miałam i wybór wcale
      nie był taki oczywisty i łatwy, ale głowa do góry , rozwiązanie samo
      przyjdzie, trzeba przeanalizowac na co was stać finansowo i
      ograniczyc się do tego , nie obwiniać się że musicie zostawić
      dziecko w żłobku czy z opiekunka i iść do pracy, bo dziecko też to
      wyczuje i będzie mu źle, takie jest życie i trzeba się z tym
      pogodzić, takie czasy , tak naprawde niewiele kobiet może zostać na
      wychowaczym i sie nie martwić o kaskę. Moim zdaniem najważniejsze to
      podejść do tematu rozsądnie i cieszyć się tym co się ma ,
      pozdrawiam smile
    • tu_mama Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 21:14
      ja mam to samo.
      narazie wymysliłam tylko tyle, że w tym roku nie wykorzystam urlopu,
      zostało mi 22 dni. ten zaległy urlop wykorzystam w przyszłym roku po
      macierzyńskim, wyjdzie dodatkowy miesiąc (rodze pod koniec listopada
      tego roku).
      potem przemyśle wychowawczy, ale góra 1-2 miesiące.
      i dalej niańka... nic więcej nie wymyśliłam.
    • memphis90 Re: macierzyński a potem co??? 03.07.08, 23:03
      Kurczę, a ja właśnie przeczytałam, że ze żłobkami jest krucho, dzieci trzeba
      zapisywać w zasadzie przed poczęciem, a i tak miejsce nie jest pewne... Mam
      tylko nadzieję, że dziennikarze jak zwykle przesadzają, inaczej tatuś będzie się
      musiał nauczyć pracowac jedną ręką i zezując stale na małą...
      • variuss Re: macierzyński a potem co??? 04.07.08, 08:05
        > właśnie przeczytałam, że ze żłobkami jest krucho <

        Mogę ci powiedziec, ze np w Warszawie ze żłobkami i przedszkolami to
        nie jest krucho tylko to jest DRAMAT! To samo z niańkami.
        Państwowe złobki są niemal nieosiągalne ( trzeba życ w nędzy i być
        samotną matką), prywatne poniżej 1000 zł schodzą jak gorące
        bułeczki,a złobki od 1000-1500 schodzą jak ciepłe bułeczki i zostaja
        te powyżej 1500 zł. Niańka na cały dzień to koszt min 2000 do 2500
        tyś.
        • ursz-ulka rezerwacja żłobka 25.08.08, 17:04
          nie tylko w warszawie, w kaliszu moje znajome rezerwują dwa lata do
          przodu...
          • madzia10011985 Re: rezerwacja żłobka 26.08.08, 11:50
            jakos nie moge zrozumiec kobiet ktore za wszelka cene chca wrocic do
            pracy.nie mowie o tych ktore naprawde dobrze zarabiaja i mimo
            oplacenia niani czy zlobka maja spory zarobek...w moim przypadku po
            oplaceniu opiekunki czy zlobka zostalo by mi tyle co mam
            wychowawczego wiec nie wyobrazam sobie zostawic dziecka pod opieka
            obcej kobiety.nie po to sie na nie decydowalam zeby po kilku
            miesiacach wrocic do pracy a moje malenstwo bedzie wychowywane przez
            obca osobe.ale taka decyzja jest sprawa kazdej matki.ja jak juz
            mialabym cos wybrac to chyba jednak postawilabym na
            opiekunke...jakos do zlobka balabym sie oddac moje malenstwo po
            drugie zaczelyby sie choroby i wogole...narazie jestem z moja corka
            juz rok i zamierzam wykorzystac caly wychowawczy.
    • gardenia_nowak Re: macierzyński a potem co??? 27.08.08, 10:01
      po macierzyńskim urlop, 33 dni uzbierane z zeszłego i tego roku, a potem
      zobaczymy, jaki nam się dzieciak trafił. Tak jak pisała Memphis "obługowy" czy
      "bezobsługowy". Ja już przed ciążą chciałam zmienić pracę, ale mnie natura
      zaskoczyła w półkroku i stwierdziłam, że w takim razie poczekam z tym. Pewnie
      pod koniec roku wyślę kilka cv i zobaczymy, ile jestem warta. Mój mąż też cały
      czas monitoruje rynek, a przy okazji ma jeszcze działalność gosp., którą na
      zmianę doglądamy, więc w sumie to zależy, któremu z nas uda się znaleźć lepiej
      płatną robotę. Idealnie byłoby, gdyby ta jedna pensja starczała nam na wygodne
      życie, wtedy drugie byłoby w domu z małym i pilnowało interesu, żeby wypracować
      bonusowy dochód. Generalnie mocno liczę, że przy dziecku jednak da się pracować
      w domu wink, dla mnie to byłoby idealne rozwiązanie.
      Rozważam też wychowawczy i wynegocjowanie z obecnym pracodawcą telepracy na
      zlecenie, ale cóż, życie pokaże, jak to naprawdę będzie.
      • tu_mama Re: macierzyński a potem co??? 27.08.08, 10:45
        ja też najbardziej chciałabym iść na wychowawczym i pracować na
        zlecenie.. mogłabym, mam nadzieje, że wszystko się "złoży" po mojej
        mysli smile stała praca wtedy mogłaby poczekać
        • embeel Re: macierzyński a potem co??? 27.08.08, 12:34
          Jutro zaczynam 27tc i ide zlozyc plik papierow do merostwa, w tym
          nasze zaswiadczenia o zarobkach z ostatnich 3-mcy, oswiadczenie
          podatkowe, a i tak pewnie czegos zabraknie.
          Potem bedziemy mieli rozmowe kwalifikacyjna wink, bo dzieciakow
          oczywiscie wiecej niz miejsc i moze, jesli dobrze wypadniemy i
          niezle nam z oczu patrzy, to potem nas przyjma.
          We Francji dzieciaczki przyjmuja od 10tg, bo tyle trwa urlop
          maciezynski i choc serce mi sie kraje, to chyba nie bede miala
          wyjscia, chyba ze wygramy na loteriismile.
          Trzymajcie kciuki za rozmowe!
          • klubgogo Re: macierzyński a potem co??? 27.08.08, 16:46
            Macierzyński 18 tygodni, zaległy urlop 21 dni i bieżacy 26 dni, zatem już jest pół roku. I też muszę wrócić do pracy, nie wiem co dalej. Babcie są 300 km dalej, nie mam stałego meldunku, zeby ubiegać się o żłobek, prywatny to pewnie wydatek 3/4 mojej pensji, i chyba tylko to mi zostanie. Jak znajdę miejsce...
    • olik1980 Moja mama 27.08.08, 10:47
      Jest 50-letnią emerytką, mieszka 10 km od nas, ma swoje auto i dom z ogrodem.
      Myślę że nigdzie mojemu dziecku nie będzie lepiej. Bez mamy bylibyśmy w kropce...
      • krasulas Re: Moja mama 27.08.08, 20:06
        Rok po urodzeniu pierwszego dziecka wróciłam do pracy - innej firmy,
        na to samo dobrze płatne stanowisko. Pracowałam, ale zero
        satysfakcji. Pomimo, że nie wracałam późno, miałam nieco wyjazdów -
        ogromną ilość miał mąż (już zmienił pracę) - coś traciłam. Córką
        opiekował się dziadek i dochodziła babcia (nawet mieszkanie
        zmieniliśmy na sąsiednie dla nich osiedle). Było ok, ale... nie
        chciałam tak. Zakończyłam po roku karierę i zostałam w domu na 2
        lata. Oglądałam nagrane przez tatę filmiki - pierwsze kroki, zabawy
        na śniegu itd... Jednak znowu wróciłam do pracy... I, teraz po
        drugiej ciąży nie wracam do pracy. Na szczęście sytuacja fiansowa
        nam na to pozwala, choć mąż ma nieco nóż na gardlesmile Ryzykujemy, a
        widzę, że rodzice odetchnęli z ulgą.
        pzdr
        • madzia10011985 Re: Moja mama 28.08.08, 10:11
          ja tez jestem tego zdania ze dzieci powinni wychowywac rodzice.po co
          decydowac sie na dziecko skoro nie mozna sledzic ich
          postepow.dziadki oczywiscie kochaja ale to nie to samo co
          rodzice...wiem cos na ten temat bo za swoich czasow tez wychowywali
          mnie dziadkowie,a o niani czy zlobku wogole nie ma mowy.ja jestem
          tego zdania ze dziecko w takim przypadku jest wychowywane bez
          uczucia a kiedys moze miec zal do rodzicow ze poswiecali mu za malo
          czasu.niechce tu nikogo urazac ale takie jest moje zdanie.ja obecnie
          jestem na wychowawczym,maz pracuje i jakos wiazemy koniec z koncem a
          ja przynajmniej mam satysfakcje z wychowywania coreczki i pewnosc ze
          jest szczesliwa.
          • kaamilka Re: Moja mama 28.08.08, 11:23
            No proszę Cię! Co Ty mówisz? Mam mieć żal do mojej mamy, że chodziła
            do pracy a ja do żłobka...!? Miałam pół roku jak poszłam do żłobka,
            tak samo mój brat. Potem przedszkole albo babcia albo ciocia. A
            mając siedem lat biegałam z kluczem na szyji, mając 8-9 odbierałam
            brata z przedszkola (i jaka byłam wtedy dumna, że jako starsza
            siostra odbieram młodszego brata). I jakoś żadne z nas nie ma
            niczego za złe rodzicom! Wręcz przeciwnie - z rozrzewnieniem
            wspominamy jazdę do przedszkola na bagażniku tatowego roweru.
            Byliśmy typowymi dziećmi i typową rodziną PRL i każde z nas jest
            szczęśliwym człowiekiem. Wręcz przeciwnie - nie lubie teraz osób,
            które jako dzieci do 10 roku życia siedziały z mamą w domu, bo to są
            teraz zazwyczaj egoiści i samoluby niepotrafiące same o siebie
            zadbać.
            • embeel Re: Moja mama 28.08.08, 11:59
              Tez nie wyobrazam sobie miec zalu do rodzicow, ze oddali mnie do
              zlobka a potem do przedszkola a babcie byly dochodzace.
              Kochali mnie i kochaja jak potrafili najlepiej. A dzieki temu, ze
              oboje pracowali, to moglismy zawsze wyjechac na wakacje i nigdy nam
              niczego nie brakowalo.
              Mnie tez sie serce kraje,ze bede musiala oddac moje malenstwo do
              zlobka i to prawdopodobnie po 10 tygodniach, bo tu tylko tyle daja,
              potem mozna jeszcze wycisnac 2 tyg. tzw. urlopu chorobowego, ale
              lekarze niechetnie daja, bo kontrole sa duze, ale nie wyobrazam
              sobie z drugiej strony, aby cala odpowiedzialnosc finansowa
              spoczywala na barkach meza, ktory i tak lepiej zarabia, ale zawsze
              sie troche dorzuce do budzetu, a przeciez malej nie bede kochac
              przez to mniej.

              Obserwuje we Francji model zlobkowo-opiekunkowy (szczesliwi ci, co
              maja zlobek, bo opiekunka pozera straszne pieniadze) i nie mam
              wrazenia, ze dzieciaki czuja sie mniej kochane. Nie fukcjonuje tu
              tez prawie wogole instytucja babci dochodzacej i jakos swiat sie
              kreci.

              Pracuje nad tym, aby w pewnym momencie przejsc na wlasne konto,
              wtedy bede miala bardziej elastyczne godziny, swoj gabinet i bede
              mogla poswiecic wiecej czasu dzieciom, ale w tej chwili jeszcze jest
              to niemozliwe...
              • kaamilka Re: Moja mama 28.08.08, 12:24
                > Kochali mnie i kochaja jak potrafili najlepiej. A dzieki temu, ze
                > oboje pracowali, to moglismy zawsze wyjechac na wakacje i nigdy
                nam
                > niczego nie brakowalo.
                O, i to też jest bardzo ważne. Dzięki temu, że rodzice pracowali
                nigdy nam niczego nie brakło. Zawsze były wakacje, zabawki z pewexu -
                nie mówię, że rodzice zastępowali nam zabawkami czas spędzony
                razem. Jeśli ojciec albo matka zarabiają wystarczająco dużo, żeby
                spokojny byt zapewnić dzieciom to powiedzmy, że ok, ale jeśli
                dziecko ciągle czuje zaciskanie pasa, to chyba średnio fajnie (nie
                mówię o sytuacji, gdy oboje pracują - to już inna para kaloszy), a
                skoro można tą sytuację polepszyć to dlaczego nie skorzystać. Dzieci
                nie są szczęśliwe jeśli wszystkiego muszą sobie odmawiać.
                • krasulas Re: Moja mama 28.08.08, 12:39
                  Macie rację! Dlatego, nie siedziałabym po porodzie w domu, gdyby nie
                  optymalna sytuacja finansowa (choć w totka nie wygraliśmysmile) Taką
                  decyzję wspólnie podjęliśmy - choć życie układa rózne scenariusze i
                  kto wie jak za rok będzie. Ja też chodziłam do p-kola (wcześniej
                  pomagała mamie babcia, która tylko jej marudziła- pomimo, że byłam
                  grzecznym dzieckiem). Poszłam rok wcześniej - "powtarzałam" Maluchy.
                  Mama, pedagog, miałam dosyć stresującą pracę i zdarzało się, że
                  emocje nieco wyładowywała na mnie - pamiętam to do dziś! Na
                  szczęście całe wakacje spędzałam nad morzem, gdzie ona była wychowcą
                  kolonijnym - plus wczasy. Też szybko latałam z kluczem. Ale, to były
                  paskudnie inne czasy. Teraz... aż mi żal, że myślę o zajęciach
                  dodatkowych dla mojej 5-latki. Zamiast puszczać ją swobodnie
                  na "plac zabaw", uczyć nieco "innej" samodzielności, musze baczniej
                  dbać o jej bezpieczeństwo. Takie czasy dziwne nastały... Może
                  inaczej kształtuje się to w mniejszych miastach, na wsiach. Wszystko
                  zależy od warunków w jakich żyjemy i dzieci wychowujemy. Aha - i
                  absolutnie nie mam zamiaru siedzieć z dzieckiem do 6 roku życia -
                  planuję około 2-3 letni okres opieki w domu - moja Perła też szła
                  rok wcześniej do p-kola. A potem... karierabig_grin (i znowu dowożenie na
                  zajęciasmile)
                  pzdr
            • gardenia_nowak Re: Moja mama 28.08.08, 16:02
              smile ach, cudowne lata 80-te smile u mnie było b. podobnie i bardzo dobrze smile
            • kaamilka O matko, ale ort! :) 28.08.08, 16:11

          • gardenia_nowak Re: Moja mama 28.08.08, 19:12
            ja tez jestem tego zdania ze dzieci powinni wychowywac rodzice.po co
            > decydowac sie na dziecko skoro nie mozna sledzic ich
            > postepow

            a tak w ogóle to jak to sobie wyobrażasz? płatny wychowawczy dla obydwojga
            rodziców do 6 roku życia dziecka, kiedy idzie do zerówki? Troszkę chyba się
            zagalopowałaś, no i zdecydowanie takie myślenie jest oderwane od rzeczywistości.
    • annapa7 Re: macierzyński a potem co??? 28.08.08, 16:08
      Ja na pewno będę z Synkiem w domu do końca sierpnia 2009, rodzę na
      początku listopada 2008. Czyli Maluch będzie miał już 10 mies. i to
      jest dla mnie hiperkomfortowa perspektywa. Potem zobaczymy.
      Jeżeli sytuacja finansowa nam pozwoli, to wychowawczy. Jeżeli nie,
      to zasuwam do roboty, a co z Juniorem to się okaże.
      Niemniej jednak chciałabym jakoś dorabiać na wychowawczym... I
      trochę wyjść do ludzi wink

      A życie pokaże co z tego wyjdzie smile
      • madzia10011985 Re: macierzyński a potem co??? 29.08.08, 19:13
        A kto tu mówi o wychowawczym dla obojga rodziców i siedzeniu z
        dzieckiem w domu do 6 czy 10 lat???w moim przypadku jest
        nieoplacalny powrót do pracy wiec do puki nie skończy mi sie
        wychowawczy zamierzam zajmowac sie moja córeczka.kazdy z rodziców ma
        swoje zdanie i robi jak uwaza,ja nikomu nic nie zarzucam poprostu
        wyrażam swoje zdanie.
        • zosia333 Re: macierzyński a potem co??? 30.08.08, 04:48
          madzia, to zajmuj się swoją córeczką najlepiej do czasu, kiedy skończy 18 lat,
          jedna tylko prośba - nie ucz jej ortografii. A jak się wychodzi z założenia, że
          nie pójdę do pracy, bo mi się nie opłaca, to brak mi po prostu komentarza.
          Przeanalizuj sobie, czy opłaca Ci się z rana wstawać, może lepiej całe życie
          przeleżeć?
          • madzia10011985 Re: macierzyński a potem co??? 30.08.08, 10:02
            Zosia,gdybyś pracowała za 700zł to też by Ci się nie opłacało,a o
            edukację mojej córki nie musisz się martwić.A jak mi się będzie
            chciało to leżeć też będę.
        • gardenia_nowak Re: macierzyński a potem co??? 31.08.08, 10:45
          "dziecko w takim przypadku jest wychowywane bez
          uczucia"

          to zwłaszcza zdanie zupełnie nikomu nic nie zarzuca...

          > w moim przypadku jest
          > nieoplacalny powrót do pracy

          a w moim jest i dlatego mam zamiar tak czy inaczej do pracy wrócić. I na pewno
          nie będę miała z tego powodu wyrzutów sumienia.
    • kleo881 Re: macierzyński a potem co??? 31.08.08, 20:54
      ja poszlam na dwuletni wychowawczy. nie bylo latwo. czesto
      pozyczalismy kase od rodzicow, ale bylo warto. po roku maz dostal
      podwyzke i nasze problemy same sie rozwiazaly. wink
    • avenasativa Re: macierzyński a potem co??? 01.09.08, 07:45
      Ja wróciłam do pracy (chociaż innej) zaraz po macierzyńskim, przez
      2 miesiące malym opiekowałą się sąsiadka, później Młody poszedł do
      żłobka. Jestem bardzo ze żłobka zadowolona i synek też uwielbia do
      niego chodzić, nie uważam, że czuje się przez to mniej kochany.
      Trzeba tylko wyważyć wszystko, jak wracam do domu to poświęcam czas
      tylko jemu , nie oglądam kątem telewizji staram się nie sprzątać
      chyba, że z jego pełnym zaangażowaniem. Teraz jestem w drugiej ciąży
      i tak mi się ułożyło, że jak dobrze pójdzie to do pracy wrócę jak
      małe będzie miało 7 mcy, też planuję dać do żłobka. Mam nadzieję, że
      uda nam się dostać bo teraz jest bum na żlobek (jedyny w naszym
      mieście). Jedyny minus żłobka jak dla mnie to choroby. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka