takie są moje ostatnie obserwacje.
a wszystko wzieło się stąd, że za tydzień ide na wesele brata.
zależy mi, aby pomimo "mojego stanu" (25tc) wyglądać jak zwykle, tj.
kobieco, łądnie, modnie.. no nie musze wyglądać seksownie
ale okazuje się, że ja to chyba jakaś dziwna jestem, bo od mojej
kochanej rodzinki (brat, rodzice) słyszę, że "pzrecież jestem w
ciąży, więc i tak będę wygladać.. no jak to baba w ciąży"
a ja się pytam dlaczego nagle przestałam być kobietą (ładną) tylko
jestem poprostu gatunkiem zwanym "kobieta w ciąży"..
zaznaczam, że mój mąż nie odnosi się do mnie w ten sposób i
negatywnie wypowiada się o mojej kochanej rodzince..
chciałabym być już znowu "sobą", młodą, pracującą, niebrzydką
kobietą - a nie tylko "kobietąWciąży". no właśnie, chyba tylko dla
niektórych.
i w pracy.. jak się wk*** to oczywiście HORMONY, nie czyjaś głupota
czy niekompetencja jest winna tylko moje hormony!
no to się wygadałam..
a nóż ktoś ma podobne przemyslenia.. albo to kurcze rzeczywiście
hormony (?!)