Kasy pierwszestwa.....

04.02.09, 12:18
1.Dziewczyny, jak robicie w markecie w ktorym nie ma oznaczonych kas
pierwszenstwa? Stoicie w kolejce?
Od dawna staram sie zeby zakupy robił, mąż ale czasami jest tak ze zabraknie
mi czegoś i...... musze wyskoczyc do sklepu. Tam gdzie sa wyznaczone takie
kasy pytam czy wszyscy sa uprawnieni i ładuje się z czystym sumieniem, ale sa
tez duze sklepy gdzie nie ma takich kas. Co wtedy? Niedawno bedac w takim
sklepie zapytalam ludzi w pierwszej z brzegu kolejce do kasy, czy maja cos
p-ciwko zebym zapłacila przed nimi bo nie ma takiej kasy dla
uprzywilejowanych, i Oni nie mieli nic, natomiast ekspedientka sie wtrąciła ze
nie ma takiej kasy, i to tylko zalezy od dobrej woli tych z kolejki......

2. Z czystej ciekawości, czy Wam tez sie zdarza ze jestescie (a raczej Wasz
stan) ignorowane np. na poczcie, w autobusie itp
Ja jestem juz w 9 m-c i mam bardzo widoczny brzuszek, poniewaz wciaz mi goraco
to zazwyczaj chodze rozpieta, wiec nie ma mowy o tym ze nie widac ciąży. Ale
bardzo czesto zdarza mi sie ze ludziska wpychają sie przede mnie. Np. w ub.
tyg przy bankomacie byla 1 osoba biorąca kase, kiedy ja podchodzilam z drugiej
strony podeszla mloda dziewczyna, wiec obie musialysmy zaczekac. Kiedy ten pan
odszedl, tamta jednym skokiem znalazła sie przy autmacie,........ Ja nie mam
juz kocich ruchów, wiec podeszlam do niej i zwrocilam jej uwage, Ona tylko
wzruszyla ramionami.....
Jakies 3 dni wczesniej prawie identyczna sytuacja przy stoisku ze
słodyczami...... ajeszcze wczesniej przy kurczakach........
Kurcze, Wy tez tak macie? Czy tylko mi sie to zdarza?
Przez cala ciąze ustąpiono mi tylko 6 razy miejsca (wczoraj to policzylam)
CO robicie np. hipermarkecie przy stoisku np z serem, wedliną czy ukochanymi
śledzikami? Czekacie w kolejce?
No ale najgorzej jest chyba w aptece, bo tam starsze kobitki zazwyczaj chodza,
i po pierwsze nie mam sumienia przed nimi ale jak jest mega kolejka, wo
podchodze do okienka, tyle ze boje sie odwrocic bo czuje w plecach tysiąc
wbitych dzid!
Czy Wy tez tak macie czy ja mam na czole wypisane ze mozna mi dokuczac?
    • ophelia78 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:29
      Zawsze się rozglądam za kasą pierwszeństwa / tabliczką z info, że ciężarne poza
      kolejnością. Jeśli jest, absolutnie nie stoję w kolejce (ale też najpierw się
      rozglądam, czy nie ma nikogo na wózku czy o kulach) i ustawiam się na początku,
      z grzecznym, ale bardzo stabowczym "przepraszam". I nie wyjaśniam dlaczego.
      Chyba, że ktoś zaczyna się burzyć, to również grzecznie i stanowczo wyjaśniam,
      że to kasa pierwszeństw i pokazuję na stosowną tabliczkę (z reguły, szczególnie
      w supermarketach) to płachta metra na dwa, którą baaardzo ciężko dostrzec).
      Kiedyś mi się nawet zdarzyło, że kasjerka uświadomiła kolejkę, że żadnej łaski
      nie robią i muszą mnie przepuścić. Po prostu wychodzę z założenia, że jak ktoś
      staje do takiej kasy, to powinien mieć świadomość, że może tak się zdarzyć, że
      zjawi się ktoś w ciąży / z dzieckiem na ręku / niepełnosprawny.

      Oczywiście wiele też zależy od kolejki, tzn jej długości. Jak stoją 2 osoby i
      mają po 3 rzeczy to nie robię afery. Ale jak więcej, to z głosnym i uprzejmym
      "przepraszam bardzo" przechodzę na jej początek. I tyle.


      Ale jeśli żadnej informacji o pierwszeństwie nie ma, to trudno, karnie stoję.
      • klara154 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:31
        U mnie rzecz wygląda tak, jak napisała Ophelia78
    • seytan_a_22 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:34
      Chyba tylko ty tak maszsmile bo mi do tej pory ustepuja wszedzie pierwszenstwa, w
      zadnych kolejkach nie musze stac, ale to chyba zalezy od poziomu wychowania
      ludzi w nich stojacych. I to niezaleznie od wieku. A co do zakupow w marketach,
      to nigdy nie robie ich sama, zawsze jest moj M i tesc. Ja wybieram produkty,a
      oni potem placa,pakuja i targaja, gdy ja siedze juz sobie wygodnie w aucie.
      Nawet wozka pchac nie musze, ktorys z nich to robi. Tez jestem w 9 miesiacu i
      nie wyobrazam sobie, by targac siaty z zakupami. A co do wrednych babc w aptece,
      hmm tu gdzie mieszkam w najblizszej okolicy jest z 15aptek, wiec kolejek
      zlozonych ze starszych pan w nich nie ma, z reszta ja malo kiedy po aptekach
      chodze, akurat zakupy potrzebnych witamin robi dla mnie tesc przy okazji
      wykupywania wlasnych lekow.Dbaja o mnie moi faceci jak o jajko, a i obcy ludzie
      zachowuja sie przyzwoicie, pod tym wzgledem stan ciazy moglby trwac wieczniesmile
    • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:34
      To i tak tych 6 razy to bardzo dużo !
      Moja ciąża (22 tc) widocznie nie jest na razie dalej dobrym
      argumentem, bo nikt jeszcze ani razu nie ustąpił mi miejsca, ani nie
      przepuścił w kolejce gdziekolwiek. A brzuszek już widać i to całkiem
      nieźle, tylko w kurtce nie zawsze. Nie widze powodu żeby specjalnie
      się rozpinać i go demonstrować (w końcu jest tylko mój wink ) Inna
      sprawa, że ogólnie nie potrzebuję (na razie) żeby ktoś koniecznie
      się zmuszał do tego aby mi gdziekolwiek miejsca ustępować (bo umówmy
      się że zwykle ludzie nie robią tego z dobrej woli). Na razie czuję
      się super i nawet jak mi się np gdzieś spieszy, jakoś jest mi bardzo
      głupio prosić o przepuszczenie (w sumie to dość upokażające)
      Jeśli chodzi o kasy pierwszeństwa, to niestety zwykle stoją w nich i
      tak zwykli ludzie (najczęściej panowie!) bo chyba mają takie prawo,
      ale finalnie i tak i tak musi się prosić w takiej sytuacji o
      przepuszczenie, tyle że przy takiej kasie (teoretycznie) mają
      obowiązek nam ustąpić.
      Niedawno troszkę zirytowała mnie tylko sytuacja, w której stojąc w
      dość długiej kolejce (w sumie 45 min) na badania nagle zupełnie bez
      kolejki weszła kobitka na finiszu ciąży. Nie zapytała nikogo (!) czy
      może wejść bez kolejki, tylko po prostu weszła. I nikt nic nie
      powiedział, bo byla w ciąży. Nie wiem czym się różniła jej ciąża od
      mojej, i nie chodzi też w żadnym wypadku o to, że chciałabym aby
      ludzie mnie przepuszczali. Chodzi tylko o to, aby nie przeginać w
      drugą stronę...
      • a.bc Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:41
        haha jedna wielka blaga....
        jak ludzie nie przepuszczą dziecka niepełnosprawnego albo kogos na
        wózku inwalidzkim to co dopiero cięzarną.
        Zaszłyscie w ciazę to wasza sprawa zatem stójcie w kolejce ile
        wjezie....
        Sama ostatnio stałam w tramwaju przy miejscu dla cięzarnych a na
        tronie siedział młodzieniec w wieku licealnym- zmęczony zyciem
        Powiem tak, juz tyle się napatrzyłam na zachowanie ludzi, ze nie
        oczekuje zadnych ulg

      • aniasa1 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:43
        Figa jak bedziesz na finiszu to zrozumiesz na czym polega roznica miedzy jej
        ciąza a Twoją. Nie odbieraj prosze tego jako docinek, ale uwierz ze kregoslup
        daje znac o sobie tysiac razy wczesniej, a krzeslo tez szybko w tylek uwiera. Ja
        nie myslałam o tym ustepowaniu w 5 m-cu ale gdzies od 7 m-ca chodzic moge dlugo
        natomiast stanie chocby 5 minut powoduje ze wychodze zlana potem.....
        • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:54
          aniasa1 napisała:

          > Figa jak bedziesz na finiszu to zrozumiesz na czym polega roznica
          >miedzy jej ciąza a Twoją. Nie odbieraj prosze tego jako docinek,
          >ale uwierz ze kregoslup daje znac o sobie tysiac razy wczesniej, a
          >krzeslo tez szybko w tylek uwiera

          Zgadzam się z Tobą calkowicie, ale nie chodziło mi absolutnie o to
          że weszła bez kolejki, tylko że zrobiła to tak bezpretensjonalnie.
          Jedno "przepraszam państwa" lub "czy mogę teraz wejść" nie
          zaszkodziłoby . Tak jak ktoś napisał wcześniej, ogólnie nie ma
          nakazu czy nawet przywileju dla kobiet w ciąży że mogą bez słowa
          wchodzić poza kolejnością - poza miejscami do tego wyznaczonymi (np
          wspomniane w marketach kasy pierwszeństwa), a w LIMie bynajmniej pod
          żadnym gabinetem nie wisi żadna informacja, że cieżarówki
          przepuszczane są bez kolejności.
          • kaamilka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:23
            > że weszła bez kolejki, tylko że zrobiła to tak bezpretensjonalnie.

            wg SJP PWN
            bezpretensjonalny «prosty, skromny, naturalny; też: będący wyrazem
            takich cech»
            No już bardziej uroczo nie mogła wejść wink
          • weska3 Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 20:43
            Zgadzam się, że warto zapytać czy można wejść bez kolejki... ja np. byłam w trakcie ronienia i prawie zemdlałam na korytarzu czekając na stojąco w kolejce... prawie 4 godziny!! Bo najpierw kobiety w widocznej ciąży wchodziły bez kolejki, potem starsze kobiety wywoływała lekarka, a ja ... weszłam ostatnia i już nie potrafiłam nawet dać się zbadać z bólu i odrazu z mety pojechałam do szpitala. Dlatego drogie kobiety w ciąży, z całym szacunkiem, też uważam, że wam się należy wiele i powinno się puszczać, ale warto się zapytać czy może w kolejce jest też ktoś inny bardziej potrzebujący w danej chwili lekarza.
      • rudik123 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 11:15
        Różnica jest taka, że nigdzie nie jest napisane, że jak kobiety ciężarne mają prawo beż kolejki to najpierw mają obowiązek wyszukiwania w kolejce innych ciężarnych...ja jestem obecnie w 38tc, do ok 35tc stałam w kolejkach, bo wolałam postać niż potem przezywać teksty niektórych uprzejmych. Zresztą czułam się dobrze. Ale teraz strasznie mi ciężko i właśnie w laboratorium, gdzie stoją dziesiątki ludzi w kilometrowej kolejce i gdzie wisi "bycza" kartka że ciężarne maja prawo beż kolejki ustawiam się po prostu przy drzwiach, grzecznie odczekuję tego kto już wszedł i wchodzę po nim. Absolutnie nie widzę potrzeby pytania kilkudziesięciu osób czy jednak mam prawo czy nie, ani wdawania się z nimi w jakąkolwiek dyskusję...tym bardziej nie będę przeszukiwać kolejki w poszukiwaniu innych ciężarnych...masz możliwość wejścia od razu...nie korzystasz twoja wola...myślę, że jak będziesz w 9 m-cu to Ci się ta "wola" znacznie zmieni i stanie się bardziej "charakterna" we wchodzeniu bez kolejkismile Pozdrawiam Cię cieplutkosmile
    • nglka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:40
      Na dzień dobry:
      Masz chyba nieco błędne pojęcie - CIĄŻA NIE UPRAWNIA DO OBSŁUGIWANIA CIĘ POZA
      KOLEJNOŚCIĄ POZA MIEJSCAMI DO TEGO WYZNACZONYMI

      aniasa1 napisała:

      > 1.Dziewczyny, jak robicie w markecie w ktorym nie ma oznaczonych kas
      > pierwszenstwa? Stoicie w kolejce?

      Stałam wtedy w kolejce. Chyba, że wybitnie źle się czułam - to szłam usiąść poza
      kasę, bo nigdy w zaawansowanej ciąży nie jeździłam do marketu sama.

      > Co wtedy? Niedawno bedac w takim
      > sklepie zapytalam ludzi w pierwszej z brzegu kolejce do kasy, czy maja cos
      > p-ciwko zebym zapłacila przed nimi bo nie ma takiej kasy dla
      > uprzywilejowanych, i Oni nie mieli nic, natomiast ekspedientka sie wtrąciła ze
      > nie ma takiej kasy, i to tylko zalezy od dobrej woli tych z kolejki......

      Racja, zależy od dobrej woli. Zawsze możesz poprosić by cie przepuszczono bo źle
      się czujesz (a nie dlatego, że jesteś w ciąży). 2-3 razy faktycznie le się
      czułam, prosiłam o przepuszczenie i nigdy mi nie odmówiono.


      > 2. Z czystej ciekawości, czy Wam tez sie zdarza ze jestescie (a raczej Wasz
      > stan) ignorowane np. na poczcie,

      Ale o co chodzi z ta pocztą? Że nie ustępują miejsca? Tak, zdarzało mi się
      notorycznie. Natomiast jako ciężarna nie masz pierwszeństwa w kolejce.


      > bardzo czesto zdarza mi sie ze ludziska wpychają sie przede mnie. Np. w ub.
      > tyg przy bankomacie byla 1 osoba biorąca kase, kiedy ja podchodzilam z drugiej
      > strony podeszla mloda dziewczyna, wiec obie musialysmy zaczekac. Kiedy ten pan
      > odszedl, tamta jednym skokiem znalazła sie przy autmacie,........ Ja nie mam
      > juz kocich ruchów, wiec podeszlam do niej i zwrocilam jej uwage, Ona tylko
      > wzruszyla ramionami.....

      Jak facet wepchnął się przede mnie, to podeszłam i wcięłam się przed faceta. Po
      prostu kulturalnie stałabym przy pani i patrzyła jak wklepuje pin. Myslę, że
      sama by odpuściła wink

      > Jakies 3 dni wczesniej prawie identyczna sytuacja przy stoisku ze
      > słodyczami......

      Podchodzisz do lady i mówisz nie do wcinającej się ale do ekspedientki, że byłaś
      przed panią ale z racji brzucha nie masz możliwości tak prędko się poruszać jak
      w/w pani i prosisz o obsłużenie. Niezależnie od ciąży wink

      > CO robicie np. hipermarkecie przy stoisku np z serem, wedliną czy ukochanymi
      > śledzikami? Czekacie w kolejce?

      czekamy smile

      > No ale najgorzej jest chyba w aptece, bo tam starsze kobitki zazwyczaj chodza,
      > i po pierwsze nie mam sumienia przed nimi ale jak jest mega kolejka, wo
      > podchodze do okienka, tyle ze boje sie odwrocic bo czuje w plecach tysiąc
      > wbitych dzid!

      Jak nie wisi karteczka, że ciężarne poza kolejnością, to stoisz i czekasz.
      A z tymi tysiącami to już nie przesadzaj, własne sumienie cie gryzie a nie cdze
      spojrzenia wink
      • anik0987 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:57
        > Ale o co chodzi z ta pocztą? Że nie ustępują miejsca? Tak, zdarzało mi się
        > notorycznie. Natomiast jako ciężarna nie masz pierwszeństwa w kolejce.
        U mnie na poczcie w gablotce wywieszona jest informacja, że kobiety w widocznej
        ciąży obsługiwane są poza kolejnością. To chyba obowiązuje ogólnie dla całej
        poczty. Tylko nie ma tej informacji przy okienkach, a nigdy nie chciało mi się
        wykłócać z innymi osobami z kolejki. Raz natomiast zostałam poproszona do
        okienka przez kasjerkę.
        • nglka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:02
          anik0987 napisała:

          > U mnie na poczcie w gablotce wywieszona jest informacja, że kobiety w widocznej
          > ciąży obsługiwane są poza kolejnością. To chyba obowiązuje ogólnie dla całej
          > poczty. Tylko nie ma tej informacji przy okienkach, a nigdy nie chciało mi się
          > wykłócać z innymi osobami z kolejki. Raz natomiast zostałam poproszona do
          > okienka przez kasjerkę.

          Obowiązuje na całej Twojej poczcie i tylko na tej jednej, niestety.
          I jeśli taka karteczka wisi, to ja podchodzę bez kolejki i nikogo o nic się nie
          pytam (będąc w widocznej ciąży). Tym bardziej się nie wykłócam. podchodzę i
          załatwiam swoje.
        • memphis90 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 15:53
          > U mnie na poczcie w gablotce wywieszona jest informacja, że kobiety w widocznej
          > ciąży obsługiwane są poza kolejnością. To chyba obowiązuje ogólnie dla całej
          > poczty.
          Nie, od kilku lat już to nie obowiązuje. Teraz zależy to tylko i wyłącznie od
          ustaleń danej placówki. Oogórnego obowiązku przepuszczania ciężarnych nie ma.
    • mama_frania Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:45
      Ja w obu ciążach miałam raczej miłe wspomnienia ze sposobuw jaki ludzie mnie
      traktowali- 99% przypadków ustepowano mi miejsca w autobusie, kilka razy
      przepuszczono w kolejce mimo, ze się o to nie prosiłam. Co do kolejek to ja na
      tyle dobrze się czułam, ze nie wymagałam by mnie ktos przepuszczał. Skoro mam
      siłe na zakupy to te parę chwil w kolejce mogę postać.
      najmilszą sytuację miałam kiedyś w przychodni gdy musialam oddać mocz do
      badania. Kolejka chyba z 15 osób wszystko emeryci, ja w 9 m-cu i za 10 minut
      powinnam być w pracy. Zapytałam cicho czy mogą mnie przepuścić bo ja tylko ten
      pojemniczek zostawię. Przepuścili bez szemrania, nawet miejsce siedzące mi się
      dostało.

      • nglka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:05
        Pisząc o najmilszej chwili to przypomniałam sobie jedno zabawne zdarzenie.
        Pewien młody chłopak widząc mnie (na oko byłam w 7-ym miesiącu) leciał,
        dosłownie, biegł! Żeby mi drzwi przytrzymać!
        Pech chciał, że się zaczepiłam paskiem od torby o klamkę (w 2 rękach siatki) i
        nijak nie mogłam się odplątać. Ten biedak myślał pewnie, że nie daję rady sobie
        otworzyć i jak pociągnął... to o mało się potem ze wstydu pod ziemię nie zapadł,
        gdy niemal wywinęłam orła wink Na szczęście skończyło się dobrze.
        Generalnie wiele miłych chwil mam z ciąży (choć rzadko wychodziłam bo do 5tego
        miesiąca rzygałam jak kot a po 5tym miesiącu ciąża zagrożona) - wiele osób
        ustępowało miejsca, trzymało drzwi, nie wspomnę, że tylu uśmiechów co podczas
        ciąży dostała od przechodniów, to chyba jeszcze nigdy wczesniej wink
    • gyokuro Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:49
      1. Ja stoję w kolejce, kiedy nie ma wydzielonej kasy. Ale np. w supermarkecie
      wczoraj nawet do tej kasy było sporo (relatywnie) osób, chyba dwie niesłusznie
      tam stały, reszta słusznie. Ale tylko ja miałam brzuch z daleka widoczny, bo
      podeszła do mnie pani z ochrony i powiedziała, żebym poszła bez kolejki.
      Wytłumaczyłam, że przede mną pani z dzieckiem do lat 3, przed nią jeszcze pani w
      mniejszej ciąży. Jedna z tych niesłusznych odeszła.
      2. Jasne, że nie puszczają... Wczoraj byłam w przychodni z dzieckiem. Właściwie
      wszyscy tam zdrowi, znaczy nie prychali, bo to głównie dermatologiczna
      przychodnia. I najpierw wszystkie miejsca na krzesełkach były zajęte, no dobra -
      stałam. Potem jedna pani poszła do gabinetu - i pani obok mnie poleciła usiąść
      swojej na oko 10-letniej córce. Ja co prawda nie jestem w 9. m-cu, tylko w 7.
      ale i tak brzuch widać dobrze. W autobusach ostatnio jakoś tak zawsze jest
      jakieś wolne miejsce. W hipermarkecie do różnych stoisk czekam, ale jak jest
      wielka kolejka, to rezygnuję. W aptece też trafiam jakoś tak na mały tłok, góra
      dwie osoby.
      Właściwe mnie to chyba ludzie traktują normalnie, tzn. ani mi nie ułatwiają, ani
      nie utrudniają - no czasem to tak, ręce do ziemi opadają, tak jak w tej
      przychodni. I to już niezależnie od ciąży. Ja po prostu w życiu nie
      powiedziałabym mojemu synowi, by usiadł, skoro ktoś dorosły czeka na stojąco.
      • hanulllka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:10
        gyokuro napisała:

        > Ja po prostu w życiu nie powiedziałabym mojemu synowi, by usiadł, skoro ktoś
        dorosły czeka na stojąco.

        W tym sęk, że jak są ludzie dobrze wychowani, to do głowy im nie przyjdzie, by
        nie ustąpić miejsca ciężarnej czy staruszce, a że ostatnio jest trend na
        wychowanie bezstresowe, które dla mnie równia się brak wychowania, to potem to
        tak wygląda. Ja byłam nauczona, by ustępować i po prostu nie umiem siedzieć w
        tramwaju, jak obok mnie stoi staruszek o lasce.
        Jestem w drugiej ciąży już widocznej, mimo że kończę dopiero I trymest. Podobnie
        jak w pierwszej ciąży tak i teraz nie oczekuję, że ktokolwiek ustąpi mi miejsca
        w tramwaju, przepuści w kolejce czy pomoże wnieść wózek do autobusu. Jeśli tak
        się zdarzy, uśmiecham się i pięknie dziękuję. Wolę być miło zaskoczona
        uprzejmością ludzi niż chodzić wk...wiona przez cały dzień, że znowu trafiłam na
        chama bez wychowania. A w pierwszej ciąży trafiały się rożne sytuacje podobne do
        tej w przychodni. W takim Państwie żyjemy i trzeba się z tym pogodzić. Postawa
        roszczeniowa tu w niczym nie pomoże, a może wręcz zaszkodzić. Jak widzę
        naburmuszoną 60-siątkę rozpychająca się łokciami w tramwaju odechciewa mi się
        być uprzejmą. W ten sam sposób mogą działać na ludzi naburmuszone i stękające
        ciężarne.
    • katia.seitz Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 12:57
      Jak nie ma oznaczonych kas pierwszeństwa, to - oczywiście - czekam. Zdarzyło mi
      się (raz), że przepuszczono mnie w kolejce bez mojej prośby - bardzo to było
      miłe, ale to kwestia czyjejś dobrej woli, a nie obowiązku.

      Teraz zaczęłam ósmy miesiąc, kręgosłup nawala, więc jak mam gdzieś perspektywę
      dłuższego stania, to po prostu rezygnuję z zakupów - muszę więcej obowiązków
      przerzucić na męża smile

      Co do komunikacji miejskiej, tak w 60-70 procentach ktoś mi ustąpi miejsca, ale
      zdarzyło mi się już, że ktoś wepchnął się przede mną na właśnie zwalniające się
      siedzenie. Zdarzyło się też, że zażywna starsza pani zażądała od młodzieńca w
      wieku licealnym, aby ustąpił mi miejsca - różnie się trafia smile Jednak zazwyczaj
      wolę nie liczyć na cudzą dobrą wolę, i jeśli czuję się słabo, proszę o podwózkę
      męża lub biorę taksówkę.
    • karcia85 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:05
      A nie wystarczy z miłym uśmiechem powiedzieć: "Przepraszam, czy mogę skorzystać poza kolejką? Dziękuję." analogicznie w auobusie czy tramwaju. U mnie działało (niestety dopiero pod koniec nabrałam odwagi.-))
      • hanulllka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:13
        A jeśli chodzi o proszenie, to jakoś nie mogę. Takie to jakieś upokarzające tak
        się prosić. Jak ktoś zaproponuję to chętnie skorzystam, ale wpychać się na
        początek kolejki...? To nie w moim guście.
        • ankaanka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:30
          u mnie podobnie, tez chyba było by mi głupio poprosić o ustąpienie miejsca. Jak
          są kasy pierwszeństwa to tam staje. Czasem coś mruknę pod nosem że to kasa
          pierwszeństwa jak dużo osób nieuprzywilejowanych stoi ;p Brzuch w płaszczu mam
          już bardzo widoczny, ale jak dotąd nikt mi specjalnie miejsca nie ustępuje.
          Zresztą w poprzedniej ciąży tez tak było. W sumie jeszcze taka zmęczona nie
          wracam po pracy bo to połowa ciąży , ale najbardziej przeraża mnie ścisk w
          metrze ;/ Ludzie nie patrzą jak się pchają więc fajnie y było mieć to miejsce
          siedzące sad
      • senait Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:21
        Ja jestem w 7 miesiącu, nikt mnie nigdzie nie przepuszcza, nie ustępuje. Raz
        tylko sama w autobusie zapytałam chłopaka, czy mi ustąpi miejsca, bo jestem w
        ciąży, ustąpił.
        Tak ogólnie, to chyba nie ma co liczyć na ludzką życzliwośćsad
      • sylvie81 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 09:57
        Na takie uprzejme pytanie z mojej strony pewna pani w kolejce do kasy
        pierwszeństwa odpowiedziała, że nie, bo ona już też długo czeka! Pragnę
        nadmienić, iż jestem w 9 m-cu (brzuch baaaardzo widoczny), a w moim wózku z
        zakupami było 9 produktów.
        W komunikacji miejskiej sobie daruję pytania, bo jeżdżę zaledwie
        kilka-kilkanaście przystanków, a też nikt mi poza 1 starszą panią, miejsca nigdy
        nie ustąpił.
    • aniasa1 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 13:35
      Dzieki za odpowiedzi. Wyszlo na to ze jestem jakims prehistorycznym dinozaurem
      bo ZAWSZE na widok cięzarnej lub straszej osoby wyrywałam z siedzacego
      miejsca... Musze isc z duchem cywilizacji!
      A wracajac do super/hiper marketow nie chodze tam po mega zakupy, i z koszem
      wypchanym po brzegi oczekuje ze mnie ktos przepusci. Zakupy robi mąż, ale jak
      wyjedzie na kilka dni jestem skazna tylko na siebie. Niestety nie mam nikogo
      kogo moglabym poprosic. Zawsze zaczynam liste na kilka dni przed zeby o niczym
      nie zapomniec, ale czasami czegos mi zabraknie. A nawet jesli sie wynurzam to
      raczej okolo poludnia kiedy jest najmniejszy ruch. A o tyle łatwiej w takim
      sklepie, ze jesli to jest malo zakupow ale ciezsze to zawsze z wozkiem moge
      podjechac do auta na parkingu i przerzucic pojedynczo do bagaznika a potem z
      garazu winda pod drzwi. Osiedlowy sklepik jest ładnych kilka metrow i miedzy
      blokami.
      Poczta czynna do 18 - maz konczy prace o 18, a mi jednak najłatwiej zamawiac
      wszystkko przez internet, wiec ja musze odbierac, chodze tam w przed szczytem
      ale i tak zdarza sie ze jest duza kolejka
      Ale juz nie jecze, faktycznie, moja ciąza moj problem. Po prostu bylam ciekawa
      jak Wy sobie radzicie.
    • archeopteryx Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 14:08
      Jestem w 35 tc, więc ciąża jest bardzo widoczna. Do tej pory raz
      proponowano mi przepuszczenie w kolejce i była to kolejka do toalety
      w Multikinie smile Kolejka była długa, a przepuściła mnie dziewczyna,
      która stała o jedną osobę przede mną, więc podziękowałam i nie
      skorzystałam, chociaż było to naprawdę miłe z jej strony. Skoro już
      i tak się nastałam to jedna osoba nie robi różnicy. Ogólnie wychodzę
      z założenia, że jeśli mam siłę jechać na zakupy czy do kina to mogę
      chwilę postać w kolejce i nie przyszłoby mi do głowy prosic o
      przepuszczenie. No chyba, że poczułabym się naprawdę źle albo np.
      kasa byłaby dla uprzywilejowanych. Na poczcie nie ma wywieszki, że
      ciężarne sa obsługiwane pzoa kolejnością, więc karnie stoję i
      jeszcze nikt nie zaproponowal mi przepuszczenia, chociaz na poczcie
      pewnie akurat bym skorzystała, bo tam zawsze tak strasznie długo
      wszystko trwa...
      W sumie nie oczekiwałam jakiegoś specjalnego traktowania, ale nie
      wiedzieć czemu, sądziłam, że jednak więcej razy przytrafi mi się
      sytuacja, w której ktoś mnie przepuści z uwagi na moją widoczną
      ciążę. Nie jeżdżę komunikacją miejską, może tam trafia się więcej
      nastawionych empatycznie osób wink Ale ogólnie nie narzekam, w końcu
      to moja ciąża. Jakbym czuła się na tyle źle, że nie mogłabym stać w
      kolejce to posłałabym męża żeby załatwiał sprawunki.
    • zebroid_dziki Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 15:58
      No niestety bywa różnie z tym ustępowaniem miejsca uncertain Obecnie jestem
      w 40 tygodniu (tak, tak, to już!) i gdy przypomnę sobie te 9
      miesięcy, niewiele było sytuacji, w których ktoś mi ustąpił. W
      przychodni zdarzyło mi się raz, że 2 panów zaproponowało swoje
      krzesełka (doceniam!). Na poczcie wisi natomiast karteczka, że
      cięzarne poza kolejka, ale nigdy nie skorzystalam z tego sama,
      oczekujac, ze moze ktos sam zaproponuje. Niestety nie
      doczekalam sie uncertain Nie potrafie tak po prostu wbic sie przed innymi
      (glupia jestem i tyle!). Najgorsza jednak sytuacja spotkala mnie w 7
      miesiacu. Jechalam busem przewozacym ludzi z miasta do miasta.
      Oczywiscie przy wsiadaniu malo mnie nie stratowano wiec usunelam sie
      na bok, chroniac brzuszek i tym oto sposobem zostalam bez miejsca
      siedzacego. Nie mialam nawet wygodnego miejsca do stania! Stalam na
      schodkach, oparta o drzwi. Trzymalam sie mocno poreczy, bo balam
      sie, ze te drzwi moga sie otworzyc uncertain Masakra. I wiecie co? Tuz przy
      mnie siedzialy same urocze panie w wieku 50-60 lat i usmiechaly sie
      slodko do mnie smile Jedna nawet zapytala kiedy termin smile Rece mi
      opadly.
      Dodam jeszcze, ze w takich sklepach jak H&M i Reserved obslugiwano
      mnie bez kolejki. Ustawialam sie grzecznie na koncu, a juz za chwile
      byla przy mnie pani, ktora zapraszala do kasy smile Pozdrawiam zatem te
      sklepy wink
    • a.fosil Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 16:27
      Tez jestem w 9 miesiacu i przekonalam sie, ze jak sama nie upomnisz sie o
      przynalezne Ci przywileje, to w wiekszosci ludzie maja Cie w d... tak wiec
      jezeli dobrze sie czuje to staje grzecznie w kolejce, a jezeli czuje sie nie
      najlepiej albo jest mega kolejka to bez skrupułow podchodze do sprzedawcy i
      prosze o obsluzenie mnie bez kolejki. jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby
      ktokolwiek protestowal. ale zbyt wielu chetnych na dobrowolne przepuszczanie
      ciezarnych to nie ma...
    • balsamina-niecierpek Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 16:37
      W markecie idę do kierownika i zgłaszam problem. Najczęściej
      dopilotowuje mnie do kasy i bierze na siebie przepraszanie kolejki smile
      Na poczcie zdarzyło mi się podejść do okienka paczkowego i zapytać,
      czy przyjmą ode mnie list, bo na sali długa kolejka, wszystkie
      krzesła zajęte a ja w siódmym miesiącu. Przyjęli.
      W autobusie powiedziałam starszemu panu o lasce, że chętnie
      zrobiłabym mu miejsce, ale sama też jestem nie bardzo mobilna -
      ukłonił się kapeluszem i powiedział, że z takiej okazji gotów jest
      stać. Na szczęście usłyszał to siedzący obok mnie chłopak i się
      ruszył smile
      Ale jak jest przede mną trzy osoby na krzyż, albo jadę tylko jeden
      przystanek - to się nie upominam, bo mi się nie chce.
      • seytan_a_22 Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 16:49
        Heh czyli znaczy, ze jakos mi sie trafiaja sami empatycznismile nie zgodze sie z
        tym jednak, ze jak nie ma tabliczki to nie mam prawa wejsc poza kolejka, bo
        akurat uwazam, ze ustepowanie jest sprawa kultury i wspaniala rzecza, by bylo
        gdyby respektowano ciezarne bez musu wywieszania tabliczek, tablic, szyldow i
        plakatow. Niestety brak kultury spoleczenstwa jest widoczny, co prawda nie tyle
        w moim wypadku co w wypadku niektorych z was. Powinno sie lekcje dobrego
        zachowania wprowadzic do szkol. Albo realizowac to na juz istniejacych godzinach
        wychowawczych, ktore sa na ogol, 45minutami bez celu. 5minut na omowienie przez
        nauczyciela najwazniejszej sprawy i 40minut jedzenia kanapek, wysylania sms-ow i
        innch ''pie...', ze tak powiem. Czy wpadnie ktos na to wreszcie. Poki co
        pozostaje liczyc na empatie, ewentualnie przepraszac wszystkich i wchodzic bez
        kolejek, albo karnie odstac wszystko jak reszta nieuprzywilejowanych. Jeszcze
        trzy tyg. i porod... mam nadzieje, ze dalej bede miala tylko kulturalnych ludzi
        wokol siebiesmile
        • mamakinciaka Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 18:36
          Empatia mówicie... Stałam ostatnio w kolejce na poczcie (37tydz.) i wyobraźcie
          sobie pani, która stała ZA MNĄ zapytała czy ja mogę JĄ PRZEPUŚCIC bo mi się
          pewnie nie spieszy smile a ona za chwilkę spóźni się do pracy. A kiedy
          odpowiedziałam, że raczej nie, bo nienajlepiej się czuję gdy muszę stac to ona
          odparła, że przecież mogę sobie usiąśc!!! I co Wy na to??? Spokoju, uśmiechu i
          cierpliwości...
          • katia.seitz Re: Kasy pierwszestwa..... 04.02.09, 19:00
            Hehe... ostatnio przede mnie w kolejce do kasy wepchnął się jakiś młody chłopak,
            "bo on tylko jedno piwo kupuje". Ale kiedy zobaczył mój brzuch, chyba trochę
            głupio mu się zrobiło, bo zaczął wylewnie dziękować.
            • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 10:55
              katia.seitz napisała:

              > Hehe... ostatnio przede mnie w kolejce do kasy wepchnął się jakiś
              >młody chłopak> "bo on tylko jedno piwo kupuje". Ale kiedy zobaczył
              >mój brzuch, chyba trochę głupio mu się zrobiło, bo zaczął wylewnie
              >dziękować.


              Miałam identyczną sytuację, z tym że na początku ciąży, kiedy brzuch
              był widoczny raczej tylko dla wtajemniczonych.
              Stałam z 15 min w kolejce w Carrefourze i kiedy była już tylko 1 czy
              2 osoby przede mną, nagle spod ziemi wyrósł pijaczek z flaszką w
              ręku i z podobnym tekstem, że on tylko z tą jedną flaszeczka.
              Byłam już trochę zmęczona tym staniem (odstałam już naprawdę z 15
              min i kręgosłup mnie bolał)i wtedy ja do niego:"wie pan, a ja jestem
              w ciąży i też bardzo chciałabym żeby mnie ktoś przepuścił". Panu się
              głupio zrobiło i się zmył, ale ludzie z kolejki którzy również to
              słyszeli, bynajmniej nie zaproponowali przepuszczenia choćby o jedną
              osobę.
          • memphis90 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 15:59
            A kiedy
            > odpowiedziałam, że raczej nie, bo nienajlepiej się czuję gdy muszę stac to ona
            > odparła, że przecież mogę sobie usiąśc!!! I co Wy na to???
            No a co za problem? Ja zawsze siadałam sobie, jak musiałam czekać na poczcie
            (lokal bez klimy, środek lata), zaznaczałam tylko osobie za mną, że nie
            opuszczam kolejki na dobre, tylko będę siedzieć obok. I gdyby osoba za mną
            poprosiła o przepuszczenie, bo bardzo się śpieszy, to pewnie bym puściła
            (zakładając, że sama bym miała czas i dobrze się czuła). Choć rzecz jasna-
            miałaś prawo odmówić.
    • perelka110 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 10:18
      Ja pamiętam sytuację z poprzedniej ciąży, gdy próbowałam usiąść w
      tramwaju a starsza Pani z tyłu złapała mnie za kurtkę, żebym nie
      usiadła. Ale jak zobaczyła mój brzuch to jej się strasznie glupio
      zrobiło a ja szłam w uparte ustąpić pani miejsca. Generalnie trzeba
      się nastawić, że kobietom w ciąży nie ustępuje się miejsca, nawet
      jeśli stoją w kolejce dla osób uprzywilejowanych.
      Ale również zdażają się miłe sytuacje.
    • vivianna_82 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 10:30
      jak Ciebie przepuszczono 6 razy to myślęże i tak masz szczęście smile mi ustąpiono
      dokladnie 3 razy - i to tylko raz, ze stałam z tyłu kolejki i ktos mnie zawołał,
      więc wyprzedziłam kilka osób (na poczcie), pozostałe dwa razy (tez na poczcie i
      w rossmanie) przepuściły mnie osoby stojące tuz przede mną. Zazwyczaj ludzie po
      prostu mnie nie widzieli...
    • memphis90 Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 15:48
      U mnie nie ma kas pierwszeństwa, więc zawsze stałam w kolejce. W aptece czy na
      poczcie też czekałam- bo też nie było żadnych karetczek o pierwszeństwie kobiet
      z brzuszkiem. Jak raz poczułam się źle w urzędzie (to było chyba ze dwa dni
      przed porodem) to podeszłam do pana w
      okienku-bardzo-zajętego-przekładaniem-papierów i poprosiłam, żeby mnie obsłużył,
      bo jest mi trochę ciężko. Problemów nie robił.
      • marcowa_mama Re: Kasy pierwszestwa..... 05.02.09, 17:28
        A ja mam wrażenie, że w Warszawie panuje znieczulica! Jestem w 8
        miesiącu i nikomu się nie nawet nie śni, żeby ustąpić mi miejsce w
        tramwaju czy autobusie - nagle wszyscy oglądają "piękne" krajobrazy
        za oknem jak podchodzę do miejsca dla kobiet w ciąży.

        Co do poczty - nie spotkałam się ze specjalnym okienkiem dla
        ciężarnych, a wręcz nakrzyczano na mnie, kiedy zapytałam jak długo
        okienko będzie nieczynne (wystawiono kartkę, że jest przerwa).
        Wstrętna baba kazała czekać aż ktoś przyjdzie! W głowie się nie
        mieści - jak za PRL-u!

        W hipermarketach zazwyczaj ustawiam się w kolejce dla
        uprzywilejowanych - ludzie mnie przepuszczają, ale z nadąsaną miną.
        Raz tylko zdarzyło mi się, że ekspedientka w Carrefourze poprosiła
        mnie, żebym przeszła bez kolejki.

        Z moich obserwacji wynika, że każdy patrzy tylko na czubek własengo
        nosa. Za każdym razem, jak muszę stać np. w tramwaju, to w myślach
        życzę osobie, która mi nie ustąpiła miejsca, żeby ją myszy zjadły...

        Ale przyznam się też szczerze, że dopóki sama nie byłam w ciąży i
        nie wiedziałam co to mdłości i jaki to ogromny wysiłek dla organizmu
        i kręgosłupa, nigdy nie zastanawiałm się co mogą czuć te bidulki w
        kolejkach... I twierdziłam, że to po prostu baby w ciąży, które mają
        fochy i fanaberie. Pewnie za to zostałam ukarana....

        Pozdrawiam!
        • amorphina Re: Kasy pierwszestwa..... 06.02.09, 09:59
          zawsze we wszystkich srodkach komunikacji ustepowalam miejsca
          ciezarnym (ale za to nie starym wrednym babom co to laska po nogach
          bijy aby tylko sie szybciej wepchnac)
          smile
          ja mam to szczescie ze samochodem jezdze wiec odpadaja problemy
          komunikacyjne
          chciaz z drugiej strony chcialam sie przesiac na komunikacje miejska
          (tak rekreacyjnie nue do pracy) aby przestac jezdzic samochodem pod
          koniec ciazy - strasznie mnie wkurza poruszanie sie autem po miescie
          a nie chce siebie i malucha denerwowac

          z kas pierwszenstwa nei korzystam - glupio mi prosic
          chciaz chyba powinnam zaczac

          wczoraj w supermarkecie urzadzilam male show bo juz mi sie zabraklo
          aby stac wiec kucnelam
          ledwo m i sie udalo pania kasjerke odwiezc od pomyslu wzywania
          ochrony i pomocy smile
          w sumie - milo z jej strony

          a stanelam w takiej kasie gdzie tylko jedna babka przezde mna (w
          auchanie brak kas pierwszenstwa) - pech chcial ze wszystko ndzielila
          na 4 faktury
          no i stad mi sil zabraklo...
          • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 06.02.09, 11:33
            No cóż, przykład z wczoraj na basenie, kiedy już wychodziłam przez
            bramkę i chciałam oddać kluczyk (do momentu posiadania kluczyka
            naliczany jest oczywiście czas z karnetu). W momencie, kiedy
            chciałam go oddać, z drugiej strony (jakby z zewnątrz bramki)
            podeszła paniusia i mówi ,że chce zapłacić za parking i wymachuje
            tym swoim świstkiem na prawo i lewo przypominając pani kasjerce,
            że "MINUS 10 minut" (pewnie tyle jest na dojści do parkingu czy coś).
            A pani kasjerka wzięła najpierw kluczyk ode mnie (jakby nie było, mi
            też czas leciał) na co szanowna paniusia prychnęła ni to do siebie,
            ni to do mnie, ni to do kasjerki : "Ja byłam pierwsza"...
            • romashka Re: Kasy pierwszestwa..... 06.02.09, 13:19
              Bardzo mnie zdziwił ten wątek. Będąc kilka dni temu w supermarkecie
              z moim Lubym śmieliśmy się właśnie z tych tablic „Kasa
              pierwszeństwa” itp. Śmieliśmy, się, bo po co znak, że trzeba
              przepuścić niepełnosprawnego czy ciężarną, skoro to i tak jest
              oczywiste, że oni mają pierwszeństwo i że się ich przepuszcza? Nie
              dla tego, że jak jest karta, to zgodnie z jakimś tam przepisem
              TRZEBA – po prostu ze zwykłej kultury, bo takie są ogólnie przyjęte
              zasady, żeby być miłym itp.
              Myślałam że jak w aptece czy na poczcie wisi tabliczka „Poza
              kolejnością obsługiwani są…” to dla przypomnienia, że TAK SIĘ ROBI.
              A nie żeby prawnie nakazać ustępowanie, bo inaczej nikt tej
              ciężarnej nie przepuści.
              Ludzie, naprawdę z nami aż tak źle, że musi być nakaz zachowywania
              się kulturalnie i tabliczka?

              PS. Jeszcze nie jestem w ciąży.
              • elkam80 Re: Kasy pierwszestwa..... 06.02.09, 14:03
                Jak widać są różne pojęcia kultury i ta w większości stosowana w dzisiejszych
                czasach cechuje się tym, że trzeba pewne kanony wyryć wołami w miejscach
                publicznych, a i tak 50% społeczeństwa ma klapki na oczach.
                Niestety Kultura niedługo zostanie pogrzebana z dinozaurami.
                I nie chodzi mi tu tylko o kobiety ciężarne (sama jestem w ciąży, ale jeszcze
                nic nie widać to się pchać nie będę), ale także o osoby starsze (nie mówię o
                tych co to potrafią biec do tramwaju czy autobusu i zrobić przepychankę),
                niepełnosprawnych.
                Niestety znieczulica panuje w dzisiejszych czasach i tyle. A to się niestety
                wynosi z domusad.
                • witchy83 Re: Kasy pierwszestwa..... 06.02.09, 20:57
                  Nie jestem jeszcze w ciąży, pracuję w sieciowym sklepie odzieżowym.
                  Nie ma u mnie żadnej tabliczki, a kolejki zdarzają się często.
                  Wszyscy moi pracownicy mają OBOWIĄZEK obsłużyc ciężarną kobietę poza
                  kolejnością, czy to do kabin czy kasy. Czasami takie kobiety są
                  zdziwione i lekko zawstydzone, ale chyba w ogólnym rachunku
                  zadowolonesmile
                  W markecie też zawsze przepuszczam i jeszcze głośno komentuje tych,
                  którzy się burzą, albo mają "problemy ze wzrokiem". Mam nadzieję, że
                  wróci to do mnie jak ja będę chodzic z brzuchemsmile
                  • hugo43 Re: Kasy pierwszestwa..... 06.02.09, 22:55
                    ja tez nie mialam wiekszych problemow z kolejkami w ciazy.z
                    komunikacji miejskiej nie korzystam wcale,pare razy przeprosilam w
                    kolejce i nikt wiekszych afer nie robil.natomiast w tym tygodniu
                    bylam u lekarza i prosto po nim do zabiegowego.i wyobrazcie sobie,ze
                    stalam z tym wielkim 36tygodniowym brzuchem oparta o sciane i nikt
                    mi nie ustapil miejsca na krzeselku.pod gabinetem byla gesta,prawie
                    linczowa atmosfera,wiec sie balam prosic o przepuszczenie.na
                    szczescie wyszedl doktorek na chwile,pewnie do toalety,a z powrotem
                    od reki mnie zgarnal do srodka,malo tego,poszedl do zabiegowego ze
                    mna.wszystko zalatwilam w 20 minut,ku zgrozie i fukaniu kolejki.i
                    dodam,ze mimo ze moja ciaza jest bezproblemowa,przytylam tylko
                    7kg,nie puchne itd,to jest kolosalna roznica pomiedzy samopoczuciem
                    w 7mc a 9mc.wczesniej tego nie rozumialam,teraz czuje doskonale.
                    • pelzaczkowa Re: Kasy pierwszestwa..... 11.02.09, 19:57
                      Jak nie ma byc znieczulicy, skoro na porzadku dziennym jest taka
                      sytuacja jaka mialam dzis w kolejce do stoiska miesnego?
                      Moja ciaza nie jest widoczna pod plaszczem (albo moze pomylic sie z
                      otyloscia) ale w sklepach zawsze rozpinam sie, bo z powodu
                      niedokrwistosci od razu sie dusze, i wtedy brzuszek widac.
                      Podeszlam do stoiska przed kolejka, zeby obejrzec towar i
                      przespacerowalam sie wzdluz calej kolejki na koniec. Zrobilam to
                      zreszta bezwiednie, bo w tym wieku ciazy (23 tydzien) jeszcze nie
                      zawsze pamietam ze w tej ciazy jestem. Czulam sie akurat dzis dobrze
                      i tylko tak stojac na szarym koncu z wypietym brzucholem i lekkim
                      sapaniem stwierdzilam, ze:
                      najmniej mozna liczyc na piecdziesiatki, bo one maja menopauze i
                      mlodszych kobiet nie toleruja, wrecz maja miny pod tytulem: "tez tak
                      sie meczylam w Twoim wieku, to poczuj teraz co ja czulam", no trudno.
                      ale zmartwilo mnie raczej to, ze w kolejce spokojnie stala mloda
                      mamusia z paromiesiecznym brzdacem w wozku i tak szybko wylecialo
                      jej z glowy, jak to bylo stac sobie z brzuchem w kolejce.
                      Jesli takie osoby nie ustepuja to juz na nikogo nie licze.

                      A najbardziej bawi mnie (jeszcze poki co wink) jak ludzie lubia sie
                      wepchnac przed toczaca sie troche wolniej ciezarna, zawsze jakas
                      satysfakcja- to jak stanac na swiatlach przed ciezarowka ;->
                      Pozdrowionka!
                      • kiniox Re: Kasy pierwszestwa..... 11.02.09, 22:10
                        Menopauza to nie jest choroba charakteru. Ma objawy fizyczne, które są bardzo,
                        bardzo męczące dla samej zainteresowanej. Więc raczej bym nie była taka surowa
                        dla pięćdziesiątek, które z powodu menopauzy nie lecą na ratunek ciężarnym.
                        Sądzę też, że szybko zrozumiesz, jak to jest z małym dzieckiem, kiedy nie do
                        końca dysponujesz swoim czasem i nie do końca umiesz zaplanować, co będzie za 5
                        minut. Pewnie też będziesz się starała jak najszybciej zakończyć zakupy, póki
                        dziecko śpi, albo nie płacze.
                        Myślę, że niektóre z nas czasem przesadzają z oczekiwaniami wobec osób, które po
                        prostu mogły nie zauważyć, same się źle czuć, czy też mieć swoje ważne powody,
                        żeby się tak zachować. I nie wierzę, że same jesteście zawsze takie święte.
                        • gajmal Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 00:00
                          Ja nie jest w ciąży, ale jak w niej byłam to przeżyłam szok. W
                          zaawansowanej ciąży pojechałam na konferencję naukową (razem z
                          mężem), spaliśmy w hotelu we Wrocławiu. Dzień przed odjazdem do domu
                          ustawiłam się w kolejce do recepcji w celu opłacenia i pobytu i
                          wzięcia faktury za hotel. Stałam sobie spokojniem, nie zaczepiając
                          nikogo i do nikogo sie nie odzywając, aż tu nagle recepcjonista
                          spojrzał na mnie i mówi: "Co może Pani myśli, że jak Pani jest w
                          ciąży to przysługują Pani jakieś przywileje np. obsługa poza
                          kolejnością itp. ale u nas prosze Pani nic się Pani nie należy".
                          Szczeka mi opadła do ziemi, bo takiego chamstwa się nie
                          spodziewałam. Mało tego jak juz dotrwałam do swojej kolejki to Pan z
                          uśmiechem powiedział mi, że po faktury mam przyjść jutro bo jemu
                          dzisiaj się juz nie chce. Poszłam do pokoju w ciężkim szoku, mężowi
                          jak wócił nic nie powiedziałam, bo chyba by go...Więcej tam nie
                          pojadę do tego 4 gwiazdkowego hotelu.
                      • mumi7 Re: Kasy pierwszestwa..... 31.03.09, 15:53
                        Pełzaczkowa, chciałam Ci przypomnieć, że nie tylko kobiety w ciazy
                        mają pierwszeństwo, często obsługiwane są także poza kolejnościa
                        kobiety z małymi dziećmi do lat trzech (tak jak ta pani z kolejki)
                        Wiesz, jestem za pomocą i ustepowaniem miejsca, ale nie przesadzajwink
                        • pelzaczkowa Re: Kasy pierwszestwa..... 31.03.09, 17:22
                          Nie przesadzam. Mamy z malymi dziecmi, ktore kurczowo sciskaja nozki
                          (dzieci, nie mamy sciskaja wink ) to wpuszczam w kolejke do kibelka,
                          nie widze problemu tez jak bejbik sie wydziera, ze mu w tym sklepie
                          zle, ale jak dzidzi siedzi zadowolone w wozku,
                          to uwazam ze brzuchata kobieta, ktorej kregoslup błaga o
                          zmilowanie, a kosci lonowe trzeszcza na kilometr, lub która zaraz
                          padnie na posadzke z dusznosci ma pierszenstwo.
                          Przepisy rownaja te dwa przypadkki- OK, ale jest jeszcze cos takiego
                          jak ludzka przyzwoitosc.

                          Jezdzilam zreszta po swiecie z mala dzidzia i zadnej roznicy w
                          ustepowaniu, czy to ciaza czy mama z niemowlakiem w naszym
                          spoleczenstwie nie dostrzegam.
                          Jak potrzebuje ze wzgledu na zle samopoczucie gdzies wlezc poza
                          kolejnoscia to pytam, przestalam wymagac spostrzegawczosci.
                          I uwazam ze poprosic o grzecznosciowe ustapienie ma prawo kazdy,
                          kto gorzej sie czuje- źle mnie zrozumialas, nie uwazam sie za swieta
                          krowe, bo posiadam karte ciazy wink
        • szczezuja-2 Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 07:46
          Zgadzam się całkowicie!
          Do końca 8 miesiąca dojeżdżałam komunikacją miejską do pracy (ponad 40 minut w
          jedną stronę, z jedną - dwoma przesiadkami, praca na drugim końcu Warszawy),
          jestem dość drobnej budowy, więc ciąża była stosunkowo wcześnie widoczna - tylko
          jeden raz kobieta ok. 60-tki ustąpiła mi miejsca. A "cudownych" wrażeń z jazd w
          godzinach szczytu w zatłoczonym autobusie, gdy musiałam opanować sztukę uników
          przed łokciami dźgającymi mój brzuch, nie da się opisać...

          Ale i tak nie spotkało mnie chamstwo prosto w oczy (pewnie dlatego, że nie
          walczyłam o miejsca siedzące w tramwajach lub pierwszeństwo w kolejkach).
          Koleżanka klika lat temu w autobusie warszawskim miała taką sytuację: źle się
          poczuła (ciąża widoczna), poprosiła o ustąpienie miejsca, na co "kulturalny"
          emeryt krzyknął: "najpierw się puściła, a teraz chce, żeby ją puszczać"!
        • nastoletnia-mama Re: Kasy pierwszestwa..... 21.02.09, 10:44
          Ile razy stalam w kolejce przy kasie pierszenstwa, tyle razy nikt mi
          nie ustapil. Ludzie albo udaja ze nie widza brzucha,albo tyc
          wielkich napisow informujacych ze pierszenstwo ma ciezarna czy
          niepelnosprawny. to samo jest w autobusach,bankach,na poczcie.
          Zdarzylo sie raz ze cala droge do domu(ok 20minut) stalam w
          autobusie obok drugiej kobiety w ciazy-kojazylam ja z przychodni-u
          niej brzyszek jeszcze nie byl tak bardzo widoczny jak u mnie,ale ani
          jej ani mnie nikt nie ustapil miejsca. Ludzie albo udaja ze nie
          widza, albo patrza jakby obrazeni i zdaja sie myslec "nie obchodzi
          mnie twoj brzuch i nie mysl ze ci ustapie"... Moze nie wszedzie tak
          jest, moze nieraz ludzie faktycznie nie widza, ale ja nigdy nikogo
          nie upomnialam, jest mi glupio ze wzgledu na mlody wiek...
        • mumi7 Re: Kasy pierwszestwa..... 31.03.09, 15:49
          Mam takie same odczucia odnosnie Warszawy...
    • postka Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 12:54
      Do niedawna czułam się dobrze, więc mogłam spokojnie stać w
      kolejkach i stałam - nikt mnie nigdy sam z siebie nie przepuścił.
      Wręcz kilka razy obserwowałam ze zdziwieniem i rozbawieniem jak
      ludzie widząc moją brzuchatą osobę podążającą w kierunku
      kasy/okienka/bankomatu czy nawet recepcji w LIMie nagle gwałtownie
      przyspieszają kroku żeby tylko znaleźć się przede mną. Nie wiem
      dlaczego - bali się, że zacznę rodzić w tej kolejce i będą musieli
      dłużej czekać?

      Ale teraz kręgosłup czuję już bardzo, często kręci mi się w głowie i
      jest mi zwyczajnie słabo jak dłużej stoję, więc zaczęłam się
      rozglądać za kolejkami uprzywilejowanymi - w Tesco takowa jest, ale
      przepuściła mnie ostatnio jedna osoba sama z siebie (ta bezpośrednio
      przede mną), pozostałe kontemplowały wystrój sklepu. Więc od tej
      pory chodzę z mężem i przy kasie go zostawiam żeby poczekać w
      samochodzie. W zwykłych małych sklepach jest w ogóle prześmiesznie,
      bo ludzie się gapią ewidentnie na brzuch (klienci i kasjerki), jakby
      nigdy ciężarnej nie widzieli, ale nic to nie zmienia w ich
      zachowaniu, swoje muszę odstać. Powoli przyznam zaczynam się
      wycofywać z kolejkowych sytuacji wysyłając męża - siły nie mam żeby
      stać i tupetu na tyle, żeby prosić o ustąpienie miejsca. I tak to
      pewnie zostanie do końca...
      • ek1981 Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 13:14
        Kiedys stojac w kolejce do kasy pierwszenstwa poprosilam, aby mnie
        przepuszczono. Nie staly w niej osoby uprzywilejowane. Dostalam
        odpowiedz od pana kolo 30-stki - Mojej zony nikt nie przepuszal jak
        byla w ciazy, wiec dlaczego ja mam kogos przepuszczac? Odebralo mi
        mowe.

        Co do komunikacji miejskiej, zazwyczaj jesli jest nawet jakies wolne
        miejscie to ja zanim skasuje bilet i zdaze doczlapac sie do jakiegos
        jest ono juz zajete.
        Raz sama ustapilam miejsca starszemu panu z laska. Dopiero jak
        wstalam zauwazyl, ze jestem w ciazy. Oburzyl sie bardzo i az sila
        posadzil mnie na miejscu. Ktos inny na szczescie sie podniosl i
        ustapil mu miesjca. Ogolnie w tramwaju czy autobusie ustepuja mi
        miejsca panowie. Panie sporadycznie, zwlacza mlode dziewczyny.
        • pelzaczkowa Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 14:28
          Wcale tu nie propaguje jakies krucjaty na rzecz rzucania sie
          ciezarnym do stop kiedy tylko przekrocza prog sklepu lub wsiada do
          autobusu- chcialoby sie troche wiecej zyczliwosci i zaraz byloby
          milej wprowadzac do tego spoleczenstwa Nowego Obywatela wink
          Kiniox, masz racje ze menopauza moze niezle dokuczac fizycznie
          (uderzenia goraca, dusznosci, zawroty glowy, itp), widzimy to u
          swoich mam czy cioc. Wycofuje sie z tej generalizacji i przepraszam
          jesli kogos urazilam.
          Tylko, ze na menopauze jest hormonalna terapia zastepcza, ktora
          slicznie znosi objawy, a ciaze musimy sobie przejsc z calym
          dobrodziejstwem inwentarza.
          I w tym widze roznice, ze kobieta w 8-9 miesiacu ciazy, NAPEWNO nie
          moze ustac w kolejce.
          Wsrod reszty osob ktos moze zle sie czuc tego dnia i tez poprosic o
          przepuszczenie, bo mu slabo- wlasnie chodzi o ta wzajemna zyczliwosc.
          Chamskie komentarze, ktore tutaj cytujecie nie mieszcza mi sie w
          glowie, ale coz, dobrze wiedziec co moze spotkac kobiete
          wsrod "zyczliwych inaczej".
          Mam nadzieje, ze pojawia sie tez pozytywne sytuacje, bo watek staje
          sie przygnebiajacy.
          Pozdrowionka!
        • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 20:00
          Odnośnie komunikacji miejskiej, myślę że w każdym mieście, ale w stolicy w szczególności, jest naprawdę dość ważne, aby kobieta ciężarna jednak siedziała. I nie chodzi bynajmniej o naszą wygodę, bo jesteśmy zmęczone, bo boli kręgosłup i takie tam (oczywiście to też jest ważne, ale zwykle od pewnego momentu). Ja jeżdżąc autobusami czy tramwajami zwyczajnie boję się o moje bezpieczeństwo ! Ile razy już się zdarzylo że stojąc kiedy autobus gwaltownie przyhamował, wylądowałam nagle dobrych kilka metrów dalej pomimo że się trzymałam ? a w Warszawie szczególnie właśnie kierowcy ztm jeżdżą jak szaleni, bo się nie zgadza rozkład, bo korki, bo srorki..
          Mojej ciąży pomimo 23 tc pod kurtką nie widać, ostatnio też sama puszczałam starszą panią, ale potem postanowialm podejść do ok 25 letniej dziewczyny siedzącej na miejscu z "krzyżykiem", powiedziałam że jestem w ciąży i chciałabym usiąść ze względu na bezpieczeństwo własnie. Nie robiła żadnego problemu. Mimo to wciąż trochę stresuja mnie takie sytuacje.. uncertain
          • marcowa_mama Re: Kasy pierwszestwa..... 12.02.09, 21:00
            No, niestety jak to stwierdziła pelzaczkowa, watek robi się
            przygnębiający i taki pozostanie. Jak już pisałam wcześniej,
            niestety chamstwo dotyka mnie w bardzo dużym stopniu.
            Jadąc osatnio autobusem, który nagle gwałtownie zaczął hamować,
            miałam przyjemność upaść całym swoim wielkim ciałkiem na kolana
            przypakowanego, 'solariowego' kolesia w dresikach ok. 30-stki, który
            tylko spojrzał na mnie z pogardą... I pewnie pomyślał, że cężarówka
            nawet równowagi nie umie utrzymać. Wiecie co, łezka mi się w oku
            zakręciła, bo wiele osób w autobusie to widziało, a nikt nie
            zaproponował mi,żebym usiadła. Dodam, że mój wielki brzuchol widać z
            odległości co najmniej kilometra...
            • irima2 Re: Kasy pierwszestwa..... 18.02.09, 13:32
              >Wiecie co, łezka mi się w oku
              > zakręciła, bo wiele osób w autobusie to widziało, a nikt nie
              > zaproponował mi,żebym usiadła.

              Ja miałam kiedeyś podobna sytuację. Wprawdzie nie byłam w ciązy, ale
              było duszno a ja zemdlałam. Na szczęście tylko na chwilę, bo by mnie
              jeszcze zadeptali. Wstałam, ledwo się na nogach trzymałam i nikt mi
              miejsca nie ustąpił.
              Od tamtego czasu wiem, że nie ma co liczyć nawet na zwykłą
              uprzejmość i w ciązy też na nią nie liczę.
              Pamiętam tylko z pierwszej (w tej na razie przez zimowe ciuchy nie
              widać), że jak już ktoś miał mi w jakiś sposób pomóc/ustąpić to byli
              to zawsze mężczyźni, kobiety albo udawały, że nie widzą, albo w
              gorszych przypadkach - liczyły na to, że jako bardziej "niezgrabna"
              dam się wyprzedzić do kasy...
    • aniasa1 Re: Kasy pierwszestwa..... 13.02.09, 03:10
      O boszeeeeeee. Zakladajac ten watek, nawet nie myslałam ze jest az tak zle! Jak
      czytam w domku to mysle sobie: bede walczyla! nie dam przyzwolenia na chamstwo,
      ale potem i tak zawsze czyjas podłośc połozy mnie na podłoge! Wasze posty nadaja
      sie tylko do gazety!
      Ja wiem ze na pewno jak juz odzyskam sily po porodzie bede pomagala tym z
      brzuchem, przepuszczala w kolejkach. Niech no mi tylko ktos zwroci uwagę -
      przysiegam ze zabiję!
      • agar2208 Re: Kasy pierwszestwa..... 13.02.09, 21:32
        Jak były kasy pierwszeństwa, to oczywiści stawałam do nich.
        Jednak tak jak pisza dziewczyny, nie wszedzie one są. Nie zdarzyło mi się, żeby
        ktoś mnie przepuścił. Dobrze, ze na zakupy jeździłam z mężem , wtedy ja
        wychodziła i siadałam na ławce, a mąż stał w kolejce.
        W zwykłych sklepach tez nikt mnie nie przepuszczał. A było mi naprawde ciężko,
        bo synek był w ułozeniu miednicowym i strasznie napierał na dół.
        Dlatego sama zakupy robiłam jak najrzadziej.
        • kiamara Re: Kasy pierwszestwa..... 16.02.09, 20:15
          Ja jestem w 9 miesiacu (termin za kilka dni)i mam niestety bardzo podobne
          doświadczenia jak większość dziewczyn - w kolejce w sklepie dwa razy mnie
          kasjerka poprosiła, zebym podeszła (nie była to kasa pierwszeństwa) - byłam tak
          zaskoczona ze nie wiedzialam z poczatku, czemu ona mnie prosi!!! Jak staje przy
          kasie uprzywilejowanej zazwyczaj przede mna panowie kolo 30, ktorzy udaja ze
          mnie nie widza, a ja jestem wsciekla sama na siebie, ze nie umiem zawalczyc o
          swoje. W tramwajach i autobusie ustapiono mi przaz cala ciaze 2 razy miejsca. I
          nie chodzi tu o to, ze jak mam sile wyjsc do sklepu czy wsiasc do tramwaju to
          znaczy, ze mam sile stac. Czasem po prostu MUSZE wyjsc do sklepu po jakies
          zakupy albo gdzies podjechac, maz nie waruje przy mnie 24 na dobe, zeby za mnie
          wszystko zalatwic. Czasem po prostu musze wyjsc gdzies sama. A czasem jest tak,
          ze czuje sie OK, ale dojscie na przystanek, 30 minut w tramwaju, potem cos
          zalatwic... no i krzyz daje o sobie znac. Poza tym do polowy 8 miesiaca
          pracowalam i jezdzialam do pracy busem - nie zlicze ile razy stalam 40 minut
          uczepiona barierki, bo nikt nie widzial mego brzuszka... OK, na poczatku mialam
          te ciaze malo widoczna, ale 8-9 mieiac to nawet w kurtce widac. Smutne to, ale
          mysle ze wiele nie wywalczymy - chyba ze naszym dobrym przykladem juz po ciazy,
          coby nie zapomnialo nam sie, jak to bylo, kiedy same z brzuszkami chodzilysmy.
          • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 17.02.09, 10:25
            Tak sie zastanawiam...
            Czy sądzicie że zlinczowaliby mnie ludzie z kolejki, gdybym w
            najbliższy czwartek (Tłusty Czwartek) poprosiła w kolejce do
            Bliklego (to głównie pewnie Warszawianki wiedzą, "w czym rzecz") np
            na Nowym Świecie, aby mnie przepuścili ?
            Przyzam, że od początku ciąży nie miałam ani jednej zachcianki i
            tych pączków też nie traktuję w takich kategoriach, normalnie w
            ogóle pączków nie jem, ale w T.CZ. to taka moja mała tradycja smile I
            nie pytajcie, czemu akurat na siłę koniecznie Blikle, po prostu te
            mi smakują i już.
            Tylko stanie na dworze przez min. 45 minut + kolejne w środku trochę
            mnie zniechęca... ALe boję się również, że czeka mnie lincz, jeśli
            zaryzykuję i zapytam, czy ktoś mnie przepuści...
            Jak sądzicie ?
            • seytan_a_22 Re: Kasy pierwszestwa..... 17.02.09, 16:36
              Tak sie zastanawiam...
              > Czy sądzicie że zlinczowaliby mnie ludzie z kolejki, gdybym w
              > najbliższy czwartek (Tłusty Czwartek) poprosiła w kolejce do
              > Bliklego (to głównie pewnie Warszawianki wiedzą, "w czym rzecz") np
              > na Nowym Świecie, aby mnie przepuścili ?

              Nie jestem Warszawianka, ale Biklego znam, bo z Warszawy pochodzi moja rodzinabig_grin
              ja bym Cie zlinczowala, bo tam trzeba stac strasznie dlugobig_grin nawet czasami w dni
              powszednie gdy zdarzalo mi sie byc w Warszawie kolejka byla dosc dlugasmile a co
              dopiero w Tlusty Czwarteksmile

              Ja nie wiem co oni robia z tymi paczkami, ale mysl o ich smaku moze wywolac u
              ludzi mordercze instynktybig_grin z reszta eklerki takzetongue_out mniam... na twoim miejscu
              bym nie ryzykowalatongue_out

              zawsze mozesz sobie jak za komuny zaklepac miejsce w kolejcetongue_out
            • ayak Re: Kasy pierwszestwa..... 17.02.09, 19:25
              Haha. Figa, ja bym na twoim miejscu nie zaryzykowała smile
              Mogą cię zjeść na miejscu wink
    • mama_frania Re: Kasy pierwszestwa..... 17.02.09, 10:43
      A napisze taką ciekawostkę z ostatnich dni. Wprawdzie już nie jestem w ciązy,
      ale chodzę na zakupy z moją pięciomiesięczną córką. I co ciekawe jestem bardzo
      często wyławiana z kolejki przez sprzedawczynie i obsługiwana poza kolejnością
      (moje dziecko nie nalezy do wrzeszczących, zwykle spi albo spokojnie leży).
      Kolejka zwykle nie mruczy, zresztą w takich sytuacjach nie zwracam uwagi na kolejkę.
      Może coś się jednak zmienia w podejściu do kobiet w ciąży i ludzi z małymi
      dziećmi. Porównując moje dwie ciąże przyznam, ze w drugiej bardziej mi
      ustępowano w komunikacji miejskiej (jeździłam codziennie do pracy z przesiadką)-
      właściwie nigdy nie musiałam stać ani prosić samemu o miejsce.
      • amorphina Re: Kasy pierwszestwa..... 17.02.09, 11:51
        to co mozna wyciagnac z tego pesymistycznego watku to to abysmy my
        tak wychowywaly nasze dzieci od najmlodszych lat aby wiedzialy co to
        kultura osobista i w jak prosty sposob mozna ja okazac chocby
        ustepujac miejsca kobietom z brzuszkiem smile

        a swoja droga to kojarze taka sytuacje z trmwaju gdzie straszy
        dzidek ustapil miejsca mlodej dziewczynie z wystajacym wyraznie
        brzuszkiem. traf chcial ze nie byla w ciazy tylko przy sobie i
        glupio sie jej zrobilo tlumaczac dziakowi co i jak... smile
    • kamelia04.08.2007 Re: Kasy pierwszestwa..... 17.02.09, 16:19
      aniasa1 napisała:

      > 1.Dziewczyny, jak robicie w markecie w ktorym nie ma oznaczonych
      kas
      > pierwszenstwa? Stoicie w kolejce?

      oczywiscie, że tak - przeciez nie bede sie pchac na chama.
      Jesli kasa byla wyraźnie oznaczona, że dla ciężarnych, to
      korzystałam z uprzywilejowania


      > 2. Z czystej ciekawości, czy Wam tez sie zdarza ze jestescie (a
      raczej Wasz
      > stan) ignorowane np. na poczcie, w autobusie itp

      mało kto zwracał uwage na moja ciażę, raz jeden jedyny pewna pani
      ustapiła mi miejsca w autobusie w Granadzie (byłam wtedy w 4. mc-u),
      potem moze raz jeden pan w kolejce do kasy w supermarkecie. Bardzo
      to było uprzejme z ich strony. Żadne przywileje mnie nie objeły w
      metrze w Paryzu z tytułu ciąży (ktorej szczerze powiedziawszy nie
      było widac za bardzo nawet w 9 m-cu)


      > CO robicie np. hipermarkecie przy stoisku np z serem, wedliną czy
      ukochanymi
      > śledzikami? Czekacie w kolejce?

      OCZYWIŚCIE, że czekam w kolejce, do glowy by mi nie przyszło sie
      wpychać bez słowa. Bez przesady, nie jestem (a raczej byłam) swieta
      krową, żeby oczekiwac szczególnych wzgledów i obrażac sie na ludzi,
      ze sie nie domyslili, ze może trzeba mnie przepuścić. Gdyby mnie
      przypiliło, to bym sama zapytała czy mi pozwolą kupic cos poza
      kolejnoscią
      • agnesta Re: Kasy pierwszestwa..... 18.02.09, 11:54
        A ja trochę się dziwię. Wiele z was uważa się za uprzywilejowane
        dlatego, że jestescie w ciązy a tak naprawdę to te przywileje to
        tylko dobra wola supermarketu, apteki itp.
        Osobiscie uwazam, że uprzejmość nakazuje ustąpić miejsca kobiecie w
        ciazy w autobusie głównie dla bezpieczeństwa jej i dziecka ale
        wpychanie się bez kolejki to już zupełnie inna para kaloszy. Z
        jakiej racji ? W takim razie tak samo powinni być uprzywilejowani
        starsi ludzie i kupować bez kolejki z racji tego, że są starzy i
        schorowani.
        • alexandra_m Re: Kasy pierwszestwa..... 18.02.09, 12:54
          Ale właśnie chodzi że nikt tu się nie uważa za uprzywilejowaną. To
          po pierwsze. Po 2 właśnie wszędzie tam, gdzie są kartki z informacją
          (poczta, urzędy etc) + kasy pierwszeństwa w marketach - to samo
          dotyczy ludzi starszych (emerytów,kombatantów) - ciężarówki i osoby
          starsze (względnie matki z małymi dziećmi) pod tym względem
          najczęściej "trafiają do jednego worka". I uważam że to jest bardzo
          w porządku.
      • anna_loyse Re: Kasy pierwszestwa..... 18.02.09, 21:18
        Witam.
        Jestem już w 28 tygodniu ciąży i niestety będąc spostrzegawczą
        osobą, już przed ciążą uświadomiłam sobie że będę musiała zmienić
        swoje przyzwyczajenia.
        Od początku ciąży do autobusu którym jeżdżę na uczelnię, a teraz
        także do szkoły rodzenia wsiadam na pętli. Jakieś 3 tyg temu z
        miejsca siedzącego wyprosił mnie pan, który z pretensją stwierdził,
        że "nikt teraz kalekom nie ustępuje miejsca". Fakt Pan nie miał
        jednej ręki ale za to bardzo donośny głos i niecałą 40-kę na karku,
        wstałam bez słowa i uciekłam pod drzwi bo z kolei mi się głupio
        zrobiło (nie wiem czy powinno). Potem ludzie z autobusu z
        satysfakcją i wyrzutem patrzyli na mnie i mój niezbyt widoczny pod
        nową(luźniejszą) kurtką brzuszek.
        Przyszłam wtedy do domu i biadoliłam mężowi do wieczora, że za
        ch..rę nie można na nic z brzuszkiem liczyć.
        W przychodni jak stałam po skierowanie do diabetologa cały tłum
        zgodnie stwiedził, że każdy tu czeka umówiony "na godzinę" i że nie
        ma mowy o przepuszczeniu.
        Do okulisty tak samo - starszy pan przepychał się tak do drzwi że
        mnie najzwyczajniej potrącił, że aż usiadłam, pierwsza i tak
        powinnam być(po ostatnich kroplach na badanie komputerowe).
        Przedwczoraj stałam 2,5 godziny w banku i dopiero jak wyszłam z
        kolejki bo zwolniło się miejsce siedzące, ktoś mnie zapytał czy
        zwalniam kolejkę, ja na to że nie tylko siadam bo mi już ciężko. Pan
        męczył mnie przez następne pół godziny że powinnam korzystać z
        przysługującego mi pierwszeństwa. Aha jasne. Po tym tekście wepchały
        się przede mnie dwie starsze kobiety.
        Do tej pory nie mam odwagi poprosić o przepuszczenie. Robi to mój
        mąż jak czekamy razem np. do lekarza lub w sklepie, ale ludzie
        zawsze patrzą z linczującym wyrazem twarzy. A jak Go nie ma ... cóż
        stoję w kolejkach, lub osłaniam brzuszek przed potrąceniem.
        Generalnie omijam sytuacje, w których musiałabym prosić i radzę
        sobie sama.
        Wiem że gorzko to brzmi ale niestety tak jest w moim pięknym mieście
        i nie jest to Warszawa tylko Białystok;D Ale z ludźmi różnie bywa
        może najzwyczajniej mam pecha.
        Pozdrawiam wszystkie ciężaróweczki, życzę widocznych brzuszków i
        kulturalnych staruszków;D
        • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 19.02.09, 10:52
          No to jak sobie tak ładnie narzekamy, to jeszcze dorzucę coś od
          siebie.
          Powyżej opisane historie dotycztyły zwykle raczej osób obcych. Ja
          właśnie dziś zaliczyłam przypadek z "rodzimego podwórka" a
          dokładniej w pracy.
          Ponieważ jednym z moich dodatkowych zadań jest opieka nad firmową
          biblioteką (nasza praca wymaga ciągłego poszerzania wiedzy, więc
          biblio jest spora), dbam również o porządek w niej. Niestety
          wiekszości osób najzwyczajniej nie chce się odkładać książek na
          miejsce, pomimo że półki są dokładnie opisane nazwami działów, co
          znacznie ułatwia orientację. Mówi się trudno.
          Na co dzien w bibliotece stoi na środku duży stół. Zwykle jak się
          komuś nie chce odkładać ksiażek na miejsce, kładzie je na stole a ja
          pod koniec dnia je odkładam. Dodam że wiekszość książek stawnowią
          tzw cegły - grube po kilkaset stron, i ważące zwykle kilka kg. Ale
          ok, odkładam albo stając na palcach, albo schylając się. Nie
          narzekam, choć nikt nie proponował pomocy nawet raz.
          Ale od poniedziałkku stół wyjechał z biblioteki ponieważ potrzebny
          był w jakiejś sali na szkolenie. W związku z tym wszystkie książki
          które leżały na stole wylądowały automatycznie na podłodze. (pomijam
          kwestię szacunku dla ksiażek).
          W poniedziałek, kiedy zobaczyłam taki stan rzeczy, a byłam po
          tygodniowym zwolnieniu z powodu silnego przeziębienia, poprosiłam
          kolegę, który pracuje na recepcji , o pomoc. O ile przełożenie
          książek ze stołu nie jest specjalnie trudne(pomimo ich ciężaru), o
          tyle schylanie się po każdą z nich (w sumie ok 30 cegieł już leżało
          na ziemi) jest juz w 6 miesiącu dość uciążliwe ze względu na bolące
          lędźwie oraz nie mały już niestety brzuszek (nawet w domu mój M musi
          mi już zapinać kozaki bo sama nie daję rady) Wysłałam do kolegi
          maila. W poniedziałek - zero odpowiedzi, we wtorek i środę to samo.
          Udał że go w ogole chyba nie dostał.
          Dziś mamy czwartek i autentycznie się już wkurzylam, a że nie
          cierpię się o nic prosić, po prostu zaczęłam sprzątać te książki.
          Kolega przyszedł do pracy 15 min po czasie (jak zwykle), z
          reklamówką ze śniadankiem do kuchni. Następne 15 min w kuchni jadł
          śniadanie (tego nie komentuję, ale był to oczywiście czas jego pracy
          a nie przerwy). Potem papierosek (trzeba wyjśc na dwór z budynku),
          więc następne 15 min. Jak wrócił to zobaczył że sprzątam te książki
          i że on zaraz mi pomoże (już kończyłam). Opieprzyłam go i
          powiedziałam że za taką pomoc dziękuję, że prosiłam go o to w
          poniedziałek, dziś jest czwartek. On na to że cały czas siedzi na
          recepcji i nie może jej zostawić. Świetne tłumaczenie. Ale kiedy
          punkt 12:00 robi się głodny na lunch to wtedy umie poprosić
          (najczęściej mnie!) żeby go na tej recepcji na godzine zastąpić.
          Albo jak chce wyjśc na papierosa.
          Ułożenie książek zajęło w sumie może 5 minut. Wiecej o pomoc juz nie
          poproszę. Bo kiedy muszę prosić, czuję się jak upośledzona.. sad
          • pelzaczkowa Re: Kasy pierwszestwa..... 19.02.09, 12:31
            Nie bądźmy takie ostatnie memeje!
            Figa33, napisz i wywieś duzą kartke na drzwiach biblio,
            że "Bibliotekarka jest w ciazy, dlatego ksiazki NALEZY odkladac na
            półki, z ktorych zostaly wziete".

            Podnoszenie ciezaru z poziomu podlogi jest wybitnie upierdliwe, a na
            kolege samoluba chyba nie masz co liczyc.
            Pozdrowionka!
            • figa33 Re: Kasy pierwszestwa..... 19.02.09, 14:20
              pelzaczkowa napisała:

              > Nie bądźmy takie ostatnie memeje!
              > Figa33, napisz i wywieś duzą kartke na drzwiach biblio,
              > że "Bibliotekarka jest w ciazy, dlatego ksiazki NALEZY odkladac na
              > półki, z ktorych zostaly wziete".
              >
              > Podnoszenie ciezaru z poziomu podlogi jest wybitnie upierdliwe, a
              na
              > kolege samoluba chyba nie masz co liczyc.
              > Pozdrowionka!
              >


              Po 1 nie jestem bibliotekarką.
              Po 2 nie wiem w którym jesteś miesiącu i jak wygląda Twój brzuch i
              kręgosłup, ale napisałam wyraźnie że dla mnie schylanie stanowi juz
              na tym etapie dość poważny problem. Brzuch przy schylaniu uciska
              bardzo mocno a kręgosłup boli niezależnie od pory dnia.
              Po 3 książki zawsze należało/powinno się odkładać na miejsce i nie
              jest to mój wymysł bo mi się nie chce tego robić za kogoś (nomen
              omen to nie jest mój obowiązek wynikający np z zakresu obowiązków w
              umowie, ja się zajmuję zupełnie czymś innym a bibliotekę okazyjnie
              ogarniam - nie sprzątam - ponieważ nie ma nikogo kto się chciał tym
              zajmować). Abstrachując, tak samo jak specjalnie ciężko jest
              odstawić kubek czy talerz po własnym domowym jedzeniu do zmywarki w
              kuchni (łatwiej go pieprznąć na blat, bo przecież ktoś to i tak w
              końcu włoży do zmywarki), tak samo nie jest ponad siły odłożyć
              książkę na miejsce komuś, kto z niej korzystał. Po prostu w firmie
              przyzwyczajono się, że się po nich zawsze posprząta.
              Po 4 kolega samolub za bardzo zajęty jest aukcjami na allegro w
              trakcie pracy, więc właściwie to jak mogłam go prosić o pomoc...

              PS nie chodziło o wyręczanie mnie z czegokolwiek, tylko o zykłą
              koleżeńską przysługę
              • kiniox Re: Kasy pierwszestwa..... 19.02.09, 17:44
                figa33 napisała:
                > Po 3 książki zawsze należało/powinno się odkładać na miejsce i nie
                > jest to mój wymysł bo mi się nie chce tego robić za kogoś

                Mały off topic w kwestii odkładania książek. Ponieważ nie jesteś
                bibliotekarką to chętnie Cię uświadomię, że to, co napisałaś, nie
                jest prawdą. Jest to może zasada w domu, ale nie w bibliotece.
                Książki w bibliotece właśnie powinno sie odłożyć na stół, a nie "na
                miejsce". Przyczyna jest prosta - książki są odpowiednio opisane,
                jeśli pomylisz się chociaż o jedno miejsce, to potem osoba szukająca
                książki na półce według opisu nie będzie mogła jej znaleźć.
                A poza tym wydaje mi się, że pelzaczkowa nie miała nic złego na
                myśli (a wręcz chciała pomóc) i niepotrzebnie się zdenerwowałaś.
            • alexandra_m Re: Kasy pierwszestwa..... 19.02.09, 14:27
              pelzaczkowa napisała:

              > Nie bądźmy takie ostatnie memeje!
              > Figa33, napisz i wywieś duzą kartke na drzwiach biblio,
              > że "Bibliotekarka jest w ciazy, dlatego ksiazki NALEZY odkladac na
              > półki, z ktorych zostaly wziete".

              A jeśli nie jest w ciąży to można rzucać na podłogę ? Chyba każdego
              jakaś kultura obowiązuje i czy bibliotekarka jest w ciąży czy nie,
              powinno się dbać o wspóle zasoby ?
              No może jeśli biblioteka ma swojego pracownika, który zajmuje się
              tylko tym, to ok, wypożyczający oddaje ksiażkę i go nie obchodzi kto
              i jak ją odłoży, bo od tego jest bibliotekarka. Ale z tego co pisze
              figa rozumiem, ze to taka ogólnodostępna biurowa biblioteka bez
              konkretnego opiekuna, więc chyba tym bardziej każdego, bez względu
              na okoliczności obowiązuje porządek ?

              > Podnoszenie ciezaru z poziomu podlogi jest wybitnie upierdliwe, a
              >na kolege samoluba chyba nie masz co liczyc.

              O, akurat może być bardzo upierdliwe/uciążliwe. Wiem coś o tym. Mój
              brzuch również nie pozwala mi już nawet zapiąc sobie samej butów.

              Jak pisała figa - jedna książka cegła to 2-3 kg. Jesli książek było
              na ziemi 20-30 - to odpowiednio 60-90 kg do przeniesienia. Nie
              jestem pewna czy to naprawdę najlepsze zajęcie dla ciężarnej...
              • pelzaczkowa Re: Kasy pierwszestwa..... 19.02.09, 15:35
                Oczywiscie, ze nie mozna ksiazek rzucac na podloge, a schylanie sie
                z brzuchem to mordęga. Ale skoro sa ludzie i ludziska, to trzeba do
                nich Wielkimi Literami.

                Chyba, ze wolisz sie jeszcze nanosic do szczesliwego rozwiazania?
                Pozdrowionka!
    • anusja80 Re: Kasy pierwszestwa..... 18.02.09, 14:23
      Z kas pierszeństwa nie korzystałam, bo nie wiedziałam, że coś takiego jestsmile Zwrócę uwagęsmile) Ale w środkach komunikacji miejskiej, również w metrze, jeśli nie ma wolnego miejsca, to proszę kogoś młodego (najlepiej mężczyznę, bo dziewczyna też może być w ciązy) o ustąpienie miejsca. Robiłam podobnie przed ciążą, jeśli słabo się czułam, i ani wtedy, ani teraz ciążowo, nie zdarzyło mi się, żeby poproszona osoba nie ustąpiła szybko miejsca, a zazwyczaj jeszzcze z miłym usmiechem. Nieco inaczej wyglądają moje obserwacje dotyczące kobiet: normalnie omijają wzrokiem osobę potencjalnie "zasługującą" na możliwość zajęcia miejsca, jakby brzuch palił je w oczysmile I to tak samo młode, jak i starsze (nie mówię o emerytkach, które kilka razy prawie stratowały mnie przy wsiadaniu!). Solidarność jajników, co? Ale co robić, trzeba po prostu stosować podejście psychologiczne i wybierać dobry obiekt do próśbsmile) A poza tym zawsze sobie tłumaczę, że jeszcze jest zima, nosi sie obszerne ubrania, duże kurtki, że społeczeństwo jest otyłe, i czasami naprawdę trudno odróżnić kobietę otyłą od tej w ciążysmile Ale zaraz będzie wiosna i lato i nie będzie takich wymóweksmile Trzymajcie się ciepło.
      • gajo-ofka Re: Kasy pierwszestwa..... 18.02.09, 17:37
        Ja też chyba mam jakiegoś pecha do tych "życzliwych inaczej"
        Od kilku tygodni jestem pod opieką poradni cukrzycowej- niestety...
        Zapisując się na pierwszą wizytę telefonicznie, usłyszałam że pani
        doktor ma już komplet na najbliższe 2 tyg, ale była tak miła, że
        pozwoliła mi przyjść, mówiąc,że wciśnie mnie między pacjentami...Jak
        mi polecila, miałam wejść bez kolejki, ale uznałam, że kulturalnie
        z mojej strony będzie, jak poinformuję o moim zamiarze ową kolejkę,
        no i się zaczęło...
        usłyszałam od tzw mocherowego berecika: "z jakiej to okazji?!?!?"
        to pokazuję tej pani,zajmującej 1 i 1/2 krzesłka kartkę na drzwiach
        że kombatanci, honorowi dawcy krwi i kobiety ciężarne przyjmowane są
        poza kolejnością i tłumaczę (może nie widziała mojego 8 miesięcznego
        brzuszyska) że właśnie w ciąży jestem-zamilkła. Ja czekam aż wyjdzie
        pacjent z gabinetu i słyszę jak owa pani mówi do siedzącego obok
        facea: "najlepiej to sobie dać BACHORA zrobić i pchać się wszędzie
        bez kolejki..." po tym co usłyszałam łzy mi w oczach stanęły, jak
        ona- kobieta, zapewne matka i babcia mogła powiedzieć coś tak
        podłego??? ;-(
        w komunikacji miejskiej jest trochę lepiej, ale nie zawsze... też
        ludzie wolą udawać że nie widzą...
        • elkam80 Re: Kasy pierwszestwa..... 19.02.09, 16:51
          Tak już jest z "moherowymi paniami", wymagają kultury - jednak same za grosz jej
          nie mają! Niestety. A ma się pretensje do młodzieży:/.
          • anna_loyse Re: Kasy pierwszestwa..... 20.02.09, 09:26
            Oj te moherowe. Jeszcze przed ciążą ostro dały mi się we znaki.
            Najgorsze są te z laskami, bo można wyjść nawet z podbitym okiem jak
            się paniusia pakuje z laseczką na wysokości twarzy, coby sobie drogę
            torować.;D
            Przy takim temacie dobrze jest sobie ponarzekać. Ale najlepiej by
            było żeby każdy od początku ciąży widział że w tej ciąży jesteśmy.
            Zdarzają się nieprzyjemne sytuacje i pewnie niemało z was miało
            kłopoty z ciążą na jej początku i po prostu była potrzeba
            traktowania siebie jak jajeczko. Ja nie mogłam swego czasu doczekać
            się aż ciąża będzie widoczna i będę mogła sobie w autobusie usiąść i
            nie rozglądać się za osobą która pewnie bardziej potrzebuje usiąść
            niż ja. Tylko nic mi z tego nie przyszło bo ludziska najzwyczajniej
            straciły wzrok.
            A teraz mam nadzieję że kończę już narzekać i będę męża wysyłać po
            wszystko, po co się tylko go da wysłać. Jeszcze tylko przeprawa w
            urzędzie skarbowym, bo wątpię żeby tam ludzie byli skorzy do
            przepuszczania pani z 7-miesięcznym brzuszkiem.
            Pozdrawiam
            • hugo43 Re: Kasy pierwszestwa..... 21.02.09, 12:41
              pociesze cie,bylam niedawno w warszawskim gus.kolejka do
              numerkow,tam gdzie sprawdzaja dokumenty olbrzymia.stanelam na
              koncu,wtedy z 35tyg brzuchem.nagle jakas pani urzedniczka mowi do
              mnie,ze mam nie czekac tylko isc bez kolejki,wiec poszlam.tam
              stanelam z boku,ale atmosfera robila sie gesta,panowie na ladzie
              jakos ramiona zaczeli rozkladac,panie urzedniczki tez mialy
              nieciekawe miny,pewnie nie chcialy konfliktu prowokowac.i nagle znow
              jakas pani urzedniczka poprosila o obsluzenie mnie natychmiast bez
              kolejki,okazalo sie,ze to jakas szefowa.bylo troche dziwnych min,ale
              ja wzielam swoj numerek i szybko sprawe zalatwilam.mam nadzieje,ze
              tobie tez sie udasmileja niestety nie mam kogo poprosic o pomoc w tego
              typu sprawach,maz jest obcokrajowcem,nie mowi po polsku.i z tego
              powodu nie bylam ani jednego dnia na zwolnieniusad
              • anna_loyse Re: Kasy pierwszestwa..... 21.02.09, 18:19
                Mój mąż nie jest obcokrajowcem, ale też nie mogę go wszędzie wysyłać
                żeby załatwił conieco spraw urzędowych.
                Jest totalnie abiurokratyczny i antyurzędowy. Nie dociekam czy nie
                umie takich spraw załatwiać , czy po prostu nie lubi. Załatwiam sama
                najważniejsze rzeczy bo póżniej mogę nie mieć ochoty albo sił.

                Śmieję się czasem że jak pójdę rodzić to zostawię listę spraw z
                dokładnymi namiarami biór, pokoi, urzędów typu: "tu a tu idź i
                zapisz imię i nazwisko" z dopiskiem "nie pomyl imion bo w pokoju w
                urzędzie tuż obok jest pokój zajmujący się zmianą imion, a chyba nie
                chcesz biegać do urzędu dwa razy w tym samym celu".
                • amorphina wąskie kasy pierwszeństwa 24.02.09, 13:01
                  ostatnio z pewnym zaciekawieniem i zacieciem (bo w koncu
                  postanowilam ze sie przepchne do kasy pierwszenstwa skoro moge)
                  zaobserwowalam w realu i carrefourze ze nawet bym nie miala szans
                  sie tam ustawic

                  kolejka dluga jako cholera - w koncu wszystcy sa "uprawnieni" (kazda
                  babka, facet, dziadek i malolat) - a przejscie do kasy megawąziutkie
                  juz po prostu widzialam oczami wyobrazni jak 10 osob cofa sie do
                  tylu (wychodzac z tego waskiego przesmyka do kasy - bo obok nich nie
                  daloby rady sie przeslizgnac) po to aby jedna ciezarna przepuscic.
                  taaa

                  no i znowu grzecznie stalam na koncu ogonka modlac sie aby nie poasc
                  na ziemie
                  sad
                  jesc niestety musze... a u mnie osiedlowy sklep to poza chlebem i
                  piwem nic nie oferuje sad
                  • gocha500 Re: wąskie kasy pierwszeństwa 24.02.09, 13:37
                    no coz kasy pierwszenstwa to niestety fikcja!!!wogole zaobserwowalam
                    ze jak jest maly ruch w sklepie to wcale nie sa czynne uncertain
                    ale juz mniejsza z tym.

                    ostatnio na poczcie przy ogromniastej kolejce,mnie sie spieszylo na
                    wizyte a babki w okienku ruszaly sie jak muchy w smole,ja zapalenie
                    korzonkow,ojciec zajal kolejke i dzielnie stoi,w koncu wstalam
                    pokustykalam do przodu i sie grzecznie zapytalam czy panstwo mnie
                    przepuszcza poniewaz jestem w zaawansowanej ciazy i mam zapalenie
                    korzonkow i nie dam rady tu wysieziec. noi bez zbednych komentarzy
                    mnie przepuszczono,choc entuzjazmem nie palali,potem podziekowalam i
                    juz.

                    ale niezly numer byl potem na wizycie u ginki!poszlam sobie pod
                    gabinet a tam siedzi 7-8 babek,zadna w widocznej ciazy. rozejrzalm
                    sie ocenilam ze na 2 godzinach posiadowy sie tu nie skonczy,ojciec
                    czeka na zewnatrz w samochodzi,zimno jak pieron,ja jeszcze z tymi
                    korzonkami wiec ide do rejestracji i pytam babki czy do gabinetu gin
                    ciezarne tez maja pierwszenstwo jak do lab???ona mowi ze tak,wiec
                    ide po gabinet i pytam sie tych pan czy ktoras jest w ciazy???
                    odpowiedzialy ze nie,wiec im mowie ze w takim razie wejde pierwsza
                    poniewaz poinformowano mnie ze ciezarne sa obslugiwane po za
                    kolejnoscia. zaraz sie jedna baba wyrwala z haslem -a sluzba zdrowia
                    tez moze bez kolejki??? to jej odpowiedzialam ze nie wiem czy moze
                    ale ja mam zapalenie korzonkow,zaczynam 9 miesiac i na pewno jest mi
                    ciezej niz pani!!!
                    jak weszlam do gabinetu to tylko slyszalam gwar w poczekalni co
                    zawsze byla cisza jak makiem zasial!!!dyskusja taka rozgorzala ze
                    szok!!!nie ma to jak kuzwa baby!!!!!zachowuja sie tak jakby nigdy w
                    ciazy nie byly!!a skoro kuzwa swoje dzieci znalazly w kapuscie to po
                    kiego ciula do ginekologa lataja!!!!jak sie to mowi nie pamieta wol
                    jak cieleciem byl!!!!

                    ja przez cal ciaze nie korzystalam z przywilejow a klopoty z
                    kregoslupem mam koszmarne!jak zaczelam korzystac bo wystac juz wcale
                    nie moge to sie tak rzucaja niektorzy jakbym im nie wiem jaka
                    krzywde robila!!!!
                    nic milego mni w tej ciazy nei spotkalo,moze tez dlatego ze nie mam
                    jakiegos ogromnego brzucha bo moj brzuch na poczatku tego 9 miesiaca
                    wyglada jak bym byla ledwie na poczatku 6!!!ale to nie ma
                    zanczenia,ludzie powinni lyknac troche kultury bo z kultura niestety
                    krucho w polsce!!!
                    • tolula Re: kasy pierwszeństwa 24.02.09, 14:38
                      stoimy z mężem w kolejce w ikea przed nami kobitka w ciąży a przed nią kobitka z
                      małym dzieckiem. wszyscy jesteśmy uprzywilejowani jednakowo ale ta d brzuchem
                      wyrywa się z pretensjami, że ta z dzieckiem powinna ją przepuścić bo ona jest w
                      ciąży i ma pierwszeństwo ale na tablicy nie ma informacji że ciężarne pierwsze
                      przed wszystkimi uprzywilejowanymi, ja na to w żartach, że w sumie to ja
                      powinnam być pierwsza bo ja jestem w ciąży i do tego trzymam na rękach małe
                      dziecko. nie rozumiem nie których kobiet wydaje im się że są ważniejsze bo mają
                      brzuch.
    • ek1981 Re: Kasy pierwszestwa..... 24.02.09, 15:00
      Nie chodzi o to, zeby zachowywac sie niegrzecznie i roszczeniowo w
      stosunku do innych. Ja uwazam, ze starsza osoba z laska moze sie
      gorzej czuc niz ja. Wiec lepiej, zeby usiadla w autobusie, bo ja mam
      dwie rece zeby sie zlapac w razie gwaltownego hamowania, a ona
      jedna, bo ma laske w drugiej.
      Chodzi o to, ze sa osoby zdrowe, mlode i zupelnie sprawne, ktore
      specjalnie nie zauwazaja ani ciezarnych ani osob starszych czy matek
      z malymi dziecmi.
      Wiadomo, czasami trzeba walczyc o swoje prawa, ale nie nalezy uzywac
      do tego roszczen - bo mi sie nalezy.
      Zwykle ludzie nie chca mnie przepuszczac do kasy pierwszenstwa. A
      ciaza juz jest widoczna - 32 tydzien. Argumentuja to w rozny sposob.
      Trudno jakos to przezyje. Chodze na zakupy, bo jesc musze, w
      godzinach kiedy nie ma az tylu osob w sklepach. Ostatnio, w Tesco,
      mialam w reku tylko jedna rzecz. Do kasy pierwszenstwa ponad 10
      osob. Raczej nie bylo nikogo uprzywilejowanego. Podeszlam wiec do
      kasjerki i zapytalam sie czy mnie obsluzy bez kolejki skoro to kasa
      pierwszenstwo. Osobe, ktora stala pierwsza w kolejce zapytalam o
      pozwolenie. Mialam tylko jedna rzecz. Kasjerka nie widziala problemu
      i zalatwila moja sprawe w 2 minuty.
    • kotopulo Re: Kasy pierwszestwa..... 24.02.09, 22:06
      Ja nie wymagam od innych ustępowania, przepuszczania i innych specjalnych przywilejów ze względu na moją ciążę, uważam, że tak naprawdę to jest sprawa kultury i dobrych chęci a nie obowiązku. Miło mi oczywiście kiedy ktoś tak postąpi - ostatnio jakiś chłopak mnie przepuścił w kolejce, pan obsługujący wagę w dziale warzywnym w Leclercu obsłużył mnie poza kolejką, kilka razy ustąpiono mi miejsca w środkach komunikacji - ale nie wyobrażam sobie, żeby prosić kogoś o to, wolę być wstrząśnięta niż zmieszana. Natomiast np. w kolejce do gabinetu zabiegowego na pobranie krwi nigdy nikt mi nawet nie ustapił miejsca siedzącego nie mówiąc o przepuszczeniu. Ale kit im w oko, wszystko jest kwestią kultury.
      • jumbka Re: Kasy pierwszestwa..... 23.03.09, 15:20
        kilka lat temu, jak chodzilam do gimnazjum wsadzilam sobie dla zartow balon pod
        kurtke i wsiadlam do tramwaju (wygladalam jak w ostatniach tygodniach ciazy) i
        nikt mi nie ustapil. jakis czas temu jak jechalam autobusem wsiadla do niego
        ciezarna i stala przy miejscu z krzyzykiem, na ktorym siedzial mlody chlopak.
        Niestety zabraklo mi odwagi zeby zwrocic mu uwagesad teraz jestem w 5msc, ale pod
        kurtka nie widac brzuszka, mam nadzieje ze za te kilka msc bede miec doczynienia
        z bardziej milymi osobami niz Wy i ja sie spotkalam w komunikacji miejskiej czy
        sklepach! I ze ja bede miala na tyle odwagi zeby zwrocic komus uwage na moj stan...
        Milych zakupow i jazdy mpk!
        • jumbka Re: Kasy pierwszestwa..... 23.03.09, 15:22
          dodam ze sama zawsze staram sie ustepowac miejscasmile
    • mumi7 Re: Kasy pierwszestwa..... 31.03.09, 13:09
      Nie wiem, czy macie podobne odczucia, ale im większe miasto, tym
      wieksza znieczulica w tym znaczeniu, że ludzie "nie widzą"
      cieżarnych. Czy może tylko ja mam takie odczucia?
      • mama_frania Re: Kasy pierwszestwa..... 31.03.09, 18:54
        Mieszkam w Warszawie, przeżyłam tu dwie ciąże, codziennie korzystając z
        komunikacji miejskiej z przesiadkami i znieczulicy nie zauważyłam- wręcz
        przeciwnie- zawsze spotykałam się z życzliwością. Były też niemile sytuacje ale
        to chyba 3 razy w ciągu tych 2 ciąż.
        • mumi7 Re: Kasy pierwszestwa..... 01.04.09, 12:06
          Ja na razie mam mała ciąże, ale widze, z czym spotykają sie w
          Warszawie kobiety w już widocznej. Generalnie sa ludzie, którzy sa w
          stanie powiedziec: przepraszam, ale ja też czekam do gabinetu/kasy
          etc. i nie ustąpie miejsca. Sama słyszałam, i u lekarza, i w
          sklepie. Miło i kulturalnie, tyle tylko, że i tak to odmowa z
          egoistycznych względów. Pozdrawiam
Pełna wersja