tylko dla pracujących?

17.02.12, 16:47
cześć dziewczyny!

od razu wyjaśniam - nie zakładam tego wątku po to, aby wszczynać kłótnie czy kogokolwiek urazić. ale weszłam na to forum niedawno, bo mam córkę z 2009 roku, i spodziewałam się znaleźć tu porady w kwestii wyboru przedszkola i możliwość wymiany doświadczeń.

tymczasem jestem w szoku, bo według znacznej części postów zaliczam się do leniuchów, oszustów i krętaczy, którzy nie powinni nawet podchodzić do rekrutacji. nie pracuję odkąd skończył mi się macierzyński, bo zostałam postawiona w takiej sytuacji, że nie przysługiwał mi wychowawczy, a nikt z rodziny mi nie pomagał.
chcę jak najszybciej wrócić do pracy, ale od września pewnie nie dam rady z różnych osobistych powodów, prawdopodobnie dopiero od stycznia.
czy wy faktycznie zupełnie na serio uważacie, że przedszkole mojemu dziecku nie przysługuje? że nie ma prawa się uspołeczniać, uczyć nowych rzeczy i brać udziału w zajęciach, których ja nie jestem w stanie jej zapewnić w domu, ani nawet na podwórku?
skąd ta pewność, że przedszkole to placówka stworzona tylko dla pracujących? w definicji zaczerpniętej z rozporządzenia ministerstwa edukacji nie ma nic na ten temat...
piszą tam:

przedszkole - Placówka przeznaczona dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat, wspomagająca indywidualny rozwój, zapewniająca opiekę odpowiednią do potrzeb dziecka oraz przygotowująca do nauki w szkole. (www.stat.gov.pl/gus/definicje_PLK_HTML.htm?id=POJ-694.htm)

więc błagam, nie stawiajcie niepracujących aktualnie z różnych powodów kobiet w tak niekorzystnym świetle... mnie jest szczerze mówiąc po prostu przykro w momencie, kiedy czytam niektóre posty...
    • ma_niusia Re: tylko dla pracujących? 17.02.12, 19:21
      Cześć smile

      Zacznę od tego, że jestem w sytuacji kompletnie różnej od Twojej. Jestem samotną (prawdziwie, nie tylko "na papierze") matką, ojciec dziecka mi nie pomaga kompletnie, rodzina mieszka 100km stad. Musiałam wrócić do pracy na pełen etat zaraz po macierzyńskim aby przeżyć, aby mieć czym nakarmić dziecko. Dziecko do żłobka się nie dostało (chodzi do prywatnego najtańszego w okolicy klubiku - tylko i wyłącznie dzięki finansowemu wsparciu dziadków bo sama nie wyrobiłabym finansowo!). Mam nadzieję, że do przedszkola się dostanie.

      Co do Twoich uwag. Nie chcę Cię urazić, ale uważam, że w aktualnej sytuacji w naszym kraju są dzieci, które powinny mieć pierwszeństwo przed Twoim. Nie uważam Cię za lenia i oszusta, ba! zazdroszczę, że mogłaś sobie pozwolić na tak długie bycie z dzieckiem! Zazdroszczę, sama bym tak chciała! Gdyby w Polsce była "normalna" sytuacja i wystarczająca ilość miejsc w przedszkolach byłoby super i Twoja córcia normalnie poszłaby do przedszkola. Niestety tak nie jest sad O każde miejsce w przedszkolu trwa walka, zacięta bitwa a większość matek uważa, że na tej wojnie wszystkie chwyty dozwolone i kłamią, ściemniają, oszukują i kombinują na każdym kroku. Cenię Twoją uczciwość i szczerość, nienawidzę kombinatorów! Ale w takiej sytuacji jak opisałaś - gdybym to ja była na Twoim miejscu - przez najbliższe miesiące korzystałabym z wszelkich dostępnych pozaprzedszkolnych form uspołeczniania i edukowania dziecka (nie musisz być biegłym pedagogiem itp. - wystarczy wyszukiwać róznorodne zajęcia bezpłatne, płatne, w domach kultury, bibliotekach, fundacjach, na festynach, przy organizacjach pozarządowych i inne i uczęszczać na nie z dzieckiem czy posyłać je na nie! aktualnie takich zajęć jest zatrzęsienie!). A np. we wspomnianym styczniu zapisać dziecko na wolne miejsce w przedszkolu (w czasie jesieni w wielu przedszkolach zwalnia się część miejsc z różnych powodów - najczęściej matki zabierają dzieci ze względów zdrowotnych - i w styczniu można znaleźć miejsce w przedszkolu, wiele moich znajomych tak właśnie zrobiło i mają już teraz miejsce). Jak wspomniałam, nic Ci nie zarzucam i staram się zrozumieć Twoją sytuację, nie ma co tu szukać "winnego" - gdyby miejsc w przedszkolu było dwa razy więcej nie byłoby żadnego problemu! Ja myślę, że zrobiłabym to co napisałam powyżej.

      Powodzenia życzę!
      • maggdat Re: tylko dla pracujących? 17.02.12, 20:38
        oczywiście w podaniu nie mam zamiaru nic ściemniać i punkty dostanę tylko za to, co faktycznie mogę przedstawić na papierze, czyli że rozliczenia podatkowe moja rodzina składa na terenie miasta i że mała ma rodzeństwo. uznaję fakt, że niektórzy powinni mieć pierwszeństwo w dostaniu się do przedszkola państwowego, choć w jakimś stopniu można by to też uzależnić od dochodów, a nie tylko faktu pracowania obydwojga rodziców - bo to chyba bardziej rodzice z bardzo wysokimi dochodami pozwolą sobie bez uszczerbku na prywatne przedszkole, niż my, z jedną pensją, dwojgiem dzieci i mną, która muszę od podstaw szukać pracy.
        no ale trudno, tak jak piszesz, sytuacja jest trudna i nie dla każdego wystarczy.
        ale czy nie powinnyśmy się bardziej wspierać i robić coś bardziej kreatywnego, np pisać podania o zwiększenie ilości miejsc, niż tylko zastanawiać się kto oszukuje i komu bardziej się należy?
        z noworodkiem w domu nie mam szans zająć się starszą córką na tyle, aby wszechstronnie wspierać jej rozwój. no i tutaj właśnie widzę rolę przedszkola i takie samo prawo do niego wszystkich dzieci.
        nie rozpaczam - jak się nie dostaniemy, to wyciągnę najgłębsze oszczędności i zapiszą małą do prywatnej placówki.
        ale jeśli się dostanie, to nie chciałabym być postrzegana jako leniuch i darmozjad, w końcu też płacimy podatki i chcemy tylko zapewnić dziecku to, co najlepsze
        • ma_niusia Re: tylko dla pracujących? 17.02.12, 20:49
          Pomysł z zarobkami jest świetny. Na pewno inaczej postrzegają fakt posłania do prywatnego przedszkola rodziny, w których zarobki kształtują się na poziomie 4tys pln a inaczej tam gdzie dochód to niecałe 2 tys pln (jak u mnie) czy jeszcze mniej.
          Fakt, warto działać, inicjować, pisać wnioski itp. Ja podpisałabym się pod każdym wnioskiem w kierunku zwiększenia ilosci miejsc w przedszkolach i ich dostępności. Niestety sama nie zorganizuję takiej akcji bo najzwyczajniej nie mam na to czasu. Ale jeśli będziesz wiedziała o takiej inicjatywie - daj znać, mój podpis masz jak w banku!
          • maggdat Re: tylko dla pracujących? 17.02.12, 21:34
            ja przedszkolami zaczęłam interesować się dopiero niedawno (dlatego też trafiłam na to forum), ale mam już wielką chęć podjąć jakąś oficjalną inicjatywę w celu walki z deficytem miejsc.
            zacznę trochę szperać, a gdyby ktoś o czymś istniejącym już wiedział, to podawajcie proszę linki.
            takie podstawowe usługi powinny być naprawdę dostępne dla każdego i wstyd to, że godzimy się z chorą sytuacją, jaka ma miejsce obecnie, wszczynając co najwyżej kłótnie pomiędzy sobą o pierwszeństwo.

            ma_niusia - dzięki za konstruktywne wypowiedzi! trzymam za ciebie kciuki! mamy dzieci praktycznie w identycznym wieku (moja ma 2 lata i 7 miesięcy), a synka, który ma się niedługo urodzić chcemy chyba nazwać Radek smile pzdr
        • silje78 Re: tylko dla pracujących? 18.02.12, 09:18
          źle myślisz. przedszkola publiczne są utrzymywane z podatków mieszkańców. zarabiasz dużo to wiecej dorzucasz do wspólnego garnuszka, to jeszcze masz być poszkodowany bo przedszkole publiczne ci się nie należy? błedne myślenie. wysokość zarobków nie powinna mieć znaczenia, dlaczego ci, którzy lepiej sobie radzą w życiu mają być kopani w tyłek po raz kolejny?
          • maggdat Re: tylko dla pracujących? 18.02.12, 09:54
            silje78 - nie pisz proszę, że ktoś źle myśli. mogę myśleć po prostu inaczej niż Ty, co nie znaczy źle. Twoja teoria nie jest zapisana w konstytucji, wręcz przeciwnie - ona daje nam gwarancję równości. natomiast idąc Twoim tokiem myślenia, to mniej zarabiający nie powinni mieć dostępu na przykład do służby zdrowia. a szkoły? one też są utrzymywane z pieniędzy publicznych
            no i dlaczego "dobre radzenie sobie" = pracowanie obojga rodziców? a jeśli ktoś sobie radzi dobrze w ten sposób, że kobieta może zając się domem zamiast pracą zawodową, to dlaczego ma dostać kopa i nie może zapewnić dziecku edukacji przedszkolnej? wiesz, mój mąż też podatki płaci...
            także widzisz, że sposobów myśłenia jest wiele, a każda sytuacja inna. ja tylko się zastanawiam nad możliwymi rozwiązaniami. najlepszym wyjściem byłoby po prostu przestrzegać owej równości, niezależnie od zatrudnienia i zarobków.
            • silje78 Re: tylko dla pracujących? 18.02.12, 11:18
              ty nie zakładasz równości w dostępie do przedszkola. chcesz dać biedniejszym kosztem bogatszych. z jakiej racji? nie napisałam, że biedniejsi nie powinni mieć dostępu do przedszkola, tylko, że nie powinni mieć dodatkowych punktów z racji mniejszych dochodów.
              dostęp do PUBLICZNEJ służby zdrowia i tak jest reglamentowany i jej dostępność nie ma zwiazku z twoim portfelem (podkreślam, do służby publicznej, z pominięciem przypadków wręczania łapówek).
              co do zasad, że pierszeństwo mają rodzice pracujący to jest to jak najbardziej zasadne. w końcu człowiek pracujący dopłaca do budżetu, tym samym do przedszkola. tu nie ma znaczenia, że mąż moze zarabiać więcej niż inni oboje pracujący rodzice. ważne jest umożliwienie wykonywania pracy obojgu rodzicom.
              • maggdat Re: tylko dla pracujących? 18.02.12, 16:00
                pewnie znalazłoby się kilka argumentów, w świetle których biedniejsi mogliby mieć jakieś dodatkowe przywileje. ale nie chcę ich teraz szukać, bo to nie jest mój postulat. ja uważam, w sumie podobnie jak ty, że przywileje powinny być przydzielane ostrożnie, a często powinno się z nich zrezygnować w ogóle tam, gdzie tak naprawdę zainteresowanymi i poszkodowanymi będa same dzieci.
                nie widzę w czym jestem gorsza ja, która pracę chcę podjąć od nowa w momencie, jak dziecko pójdzie do przedszkola, od kogoś, kto pracuje już teraz. po prostu system powinien nam obydwu w jednakowy sposób to umożliwić, a nasze dzieciaki powinny mieć zapewniony wysoki poziom opieki i edukacji, bo od tego zależy ich rozwój. i o to chyba warto się kłócić, a nie o punkty podczas kolejnej rekrutacji. pozdrawiam!
                • silje78 Re: tylko dla pracujących? 18.02.12, 16:55
                  nie warto się wcale kłócić bo nasz wpływ na system jest (niestety) znikomy.
                  ilośc miejsc w przedszkolach jest za mała i pewne zasady muszą obowiązywać. nie uważam, że jesteś gorsza przez to, że chcesz szukać pracy. tworzy się zamknięte koło. nie masz pracy bo nie masz co zrobić z dzieckiem, nie masz dostępu do publicznego przedszkola bo nie masz pracy. to jest właśnie absurdalne, ale niestety (chyba) nie do przeskoczenia.
    • tempera_tura Re: tylko dla pracujących? 17.02.12, 21:02
      Uważam że państwowa "bezpłatna" "usługa" którą opłacamy wszyscy należy się każdemu obywatelowi niezależnie od pensji, zatrudnienia itd.
      • olo2108 Re: tylko dla pracujących? 18.02.12, 09:33
        Niestety często tak jest, że jeśli jakiekolwiek regulacje nałożone są przez sztywny system, to jednym to pomaga, a drugim szkodzi. Są mamy, które nie muszą pracować a dziecko posyłają do przedszkola żeby mieć czas dla siebie, a są i takie jak Ty, które poprzez jakieś losowe sytuacje muszą z tą pracą chwilę poczekać. Są matki samotne, które zarabiają tyle że stać je na 3 opiekunki i są matki samotne, bez pomocy nikogo, które bez tego przedszkola naprawdę nie dadzą rady... Takie przypadki zawsze powinny być rozpatrywane indywidualnie, ale z systemem nie pogadasz, można liczyć tylko na zdrowy rozsądek Dyrektorów placówek.
        Dla mnie przedszkole spełnia dwie funkcje- wychowawczą i opiekuńczą. Niestety sytuacja w PL jest jaka jest i dla wszystkich miejsc nie ma, dlatego też wydaje mi się, że jednak pierwszeństwo powinny mieć dzieci, których rodzice pracują na pełen etat i którzy naprawdę mają problem ze zorganizowaniem opieki dziecku na cały dzień.
        Moje dziecko teraz jest w żłobku od 8 do 17 i tak samo będzie w przedszkolu. Oboje pracujemy i nie mamy żadnej pomocy rodziny (babcia jedna mieszka 300 km od nas i staruszka, a druga po udarze mózgu i również nią musimy się opiekować). I wszystko jest super jak mi dziecko nie choruje, jak choruje to stres i kombinowanie, bo nie zawsze zwolnienie jest mile widziane. A za opiekunkę w W-wie za 2 tyg opieki (tyle często ciągną się infekcje u mojego dziecka) trzeba zapłacić min. 1000 pln przy założeniu że taką znajdziemy. Gdyby dodać do tego opłaty za prywatne przedszkole, to kwoty robią się astronomiczne....
        Marzy mi się, że kiedyś w naszym kraju zostanie stworzony system, który zapewni opiekę i edukację za rozsądną cenę dla wszystkich dzieciaczków, że skończy się wartościowanie któremu się należy, a który ma radzić sobie sam bo coś tam...
    • misia_matysia Re: tylko dla pracujących? 19.02.12, 21:45
      Niestety w tej sytuacji panują prawa rynku - popyt jest większy niż podaż więc należy zastosować jakieś reguły określające kto w pierwszej kolejności dostanie się do przedszkola. Ty z racji tego że nie pracujesz to możesz poświęcić więcej czasu niż rodzic pracujący lub samotnie wychowująca matka, która powinna w tym czasie pracować na dom i dziecko z uwagi że nie ma małżonka zarabiającego. Ale to nie znaczy że twoje dziecko nie może uczęszczać do przedszkola. Zerknij na listę wolnych miejsc. A już inną sprawą jest dostanie się dziecka do przedszkola pierwszego, drugiego lub kolejnego wyboru. Na pocieszenie nawet mi znana samotna matka nie dostała się do przedszkola pierwszego wyboru.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja