Wszyscy się cieszą - od września 2013 najprawdopodobniej wejdzie ustawa która spowoduje, że:
"od 1 września 2013 opłaty dla rodziców za 6 i 7 godzinę pobytu dziecka w przedszkolu spadną do 1 zł. Od 1 września 2014 roku 1 zł. kosztować będzie każda z trzech dodatkowych godzin, a od 1 września 2015 roku wszystkie godziny dodatkowe powyżej pięciu bezpłatnych."
Super - wreszcie będą tanie przedszkola! Brawa dla Rządu!
Jednak czy mówi się w Waszych przedszkolach o tym, że tańsze przedszkola = gdzieś trzeba coś uciąć? Nikt niestety nie da nic za darmo - nawet naszych kochanym dzieciaczkom. Będą cięcia i to ostre. Ma być prawie o połowę zmniejszona kadra w przedszkolach. Nie będzie woźnych (jeśli ktoś ma, w dużych przedszkolach zwykle są i są bardzo potrzebni), nie będzie pomocy do najmłodszych grup (Panie Nauczycielki będą same przebierać zasiusiane dzieci, we dwie ogarniać rano kilkanaście płaczących maluchów - lub po prostu nie dadzą rady i płaczące maluchy bedą same siedziały i chlipały w kącikach, same będą ustawiać dzieciom posiłki, rozkładać i ścielić leżaczki, itd. itp. ciekawe czy w tym ferworze wystarczy czasu na jakiekolwiek zajęcia z dziećmi, zabawy. Nie wydaje mi się.
Co więcej - dzieci będą w swoich samach i grupach tylko do 12:00 (z tego co się orientuję, to może się jeszcze zmienić). Po tej godzinie grupy będą łączone, dzieci ze swoich grup dzielone, kilkoro pójdzie tu, kilkoro tam, oby było potrzebne jak najmniej Pań. No bo to niepotrzebne koszty, jak w każdej grupie jest powiedzmy po 15-ścioro dzieci. Tyle jeszcze miejsca, trzeba tak poupychać, aby był ten maximum który może być (czyli chyba 25-cioro). Wtedy część Pań Nauczycielek może zająć się czymś innym, sprzątaniem (no bo nie będzie woźnych) itp. Będzie jeszcze mniej pomocy naukowych i zabawek, choć myślałam, że mniej już nie może być. Całe szczęście że w naszej grupie my, rodzice, umówiliśmy się z Paniami, że będziemy co miesiąc wpłacać im pewne kwoty, aby miały za co kupować dzieciom artykuły plastyczne, nowe zabawki czy książki.
W ten oto sposób sami zgotowaliśmy sobie ten los. My, rodzice, walczący o tańsze przedszkola, bo 2,81 za godzinę to ponad nasze możliwości.
Oczywiście rozumiem, że są rodzice, którzy są bardzo ubodzy i faktycznie te 2,81zł to dla nich dużo. Byłabym gotowa płacić więcej za godzinę, np. 3,5, aby ci ubodzy rodzice mogli płacić 1zł, ale żeby nie było to ze szkodą dla naszych DZIECI.
Ale oczywiście wszyscy cieszą się że będzie taniej, i nie myślą o dzieciach, przecież nowa zabawka kupiona za zaoszczędzone kilkadziesiąt zł wynagrodzi dziecku dziecku wszystko.
Zaraz ktoś pewnie napisze, żebym posłała dziecko do prywatnego. Cóż, już rok chodzi do państwowego, bo uważałam, że państwowe są lepsze, od tzw. klubików. Jednak jest tam konkretny program, dzieci pewnie w jakiś tam sposób przygotowywane są do szkoły. A teraz nie chcę już go przenosić, i zgotować kolejny stres, choć jak nie będzie wyjścia, to pewnie tak zrobię
Czy w Waszych przedszkolach coś wiadomo na temat tych zmian? I co się mówi? Że są pewne, czy że jeszcze jest jakaś nadzieja?
U nas w przedszkoly poszły w grę petycje Dyrektorek, Nauczycielek i Rodziców, ale podobno te zmiany są już przesądzone. Państwo zrobi wszystko, aby móc pochwalić się tak szczytnym osiągnięciem, jakim są TAŃSZE PRZEDSZKOLA.