Dodaj do ulubionych

dobre rady

31.08.04, 21:39
Witam serdecznie,
mam dylemat zapisalam swojego 2 letniego synka do przedszkolasad byłam juz
przekonana ze dobrze robie i ze wszystko bedzie oki az spotkałam
przedszkolanke!!!! ktora powiedziała ,że dziecko jest za małe, że zrobię mu
krzywdę, że zamknie sie w sobie i nie odnajdzie sie w grupie i że sie nie
nadaje (ona nie zna mnie ani mojego syna - obca baba)i mnie podlamala. Jutro
pierwszy dzien w przedszkolu i strasznie sie boje. Jeżeli oddałyście dziecko
do przedszkola w wieku 2 lat i możecie opisać swoje doświadczenia będę bardzo
wdzięczna.
Pozdrawiam
Monika
Obserwuj wątek
    • radoscik Re: dobre rady 01.09.04, 10:26
      Myślę że to za wczesnie na wyciaganie wniosków z tej decyzji. Ja tez zapisałam
      córkę do przedszkola, dzisiaj jej pierwszy dzień na dłuzej, wczesniej
      przechodziła zajęcia adaptacyjne. Przeciez każde dziecko jest inne i w rózny
      sposób reaguje na zmiany. W przedszkolu do którego chodzi moja córcia trzylatki
      czasami źle reagują na rozstania z mamą, ja na razie nie załuję mojej decyzji,
      zobaczymy jak będzie dalej. Głowa do góry wszystko będzie dobrze.
      • radoscik Re: dobre rady 01.09.04, 10:27
        Zapomniałam dodać ze moja córka dwa latka kończy dopiero w listopadzie, a jak
        na razie świetnie sobie radzi w przedszkolu.
    • iksel1 Re: dobre rady 01.09.04, 10:48
      monia.tychy napisała:

      > Witam serdecznie,
      > mam dylemat zapisalam swojego 2 letniego synka do przedszkolasad byłam juz
      > przekonana ze dobrze robie i ze wszystko bedzie oki az spotkałam
      > przedszkolanke!!!! ktora powiedziała ,że dziecko jest za małe, że zrobię mu
      > krzywdę, że zamknie sie w sobie i nie odnajdzie sie w grupie i że sie nie
      > nadaje (ona nie zna mnie ani mojego syna - obca baba)i mnie podlamala.

      Wiesz ja miałam bardzo podobna sytuację - trochę mi się źle na sercu zrobiło,
      że w sumie tak pochopnie pani wystawiła "opinię" o moim dziecku.
      Kiedy myśleliśmy o zapisaniu małego do przedszkola miał własnie ok 2 latka
      (debiut w wieku 2,8) i jedna z pań wtedy własnie powiedziała, że takiemu małemu
      dziecku zrobimy krzywdę. Fakt przyjmowali od 3-latków, ale moje dziecko było
      rocznikowo tylko "2 tygodnie młodsze".
      Do końca obawialiśmy się, że TA pani może być jego wychowawcą - z takim
      nastawieniem???

      Okazało się, że mały swietnie się zaadoptował, o wiele lepiej niż strsze
      dzieci, kompletnie nie odstaje od "poziomu grupy", a poza tym okazał się takim
      pupilkiem pań i TEJ pani równiez.
    • minia26 Re: dobre rady 01.09.04, 12:47
      Witaj!
      Ja tez zapisalam swoja corke do przedszkola z tym ze zaczynamy dopiero od
      stycznia (wtedy bedzie miala 2 lata). Mysle, ze sama bedziesz umiala doskonale
      ocenic, czy Twoje dziecko akceptuje nowa sytuacje, poza tym moim zdaniem panie
      pracujace w przedszkolu bada mowily Ci na bieżąco jak zachowuje sie Twoj synek
      kiedy zostaje bez Ciebie, czy bawi sie, czy dobrze sie czuje i w ogle. Mysle,
      ze nie mozna nie znajac dziecka ocenic, czy ono nadaje sie do przedszkola czy
      tez nie. Czas pokaze, nie zrazaj sie tym co uslyszalas, obserwuj synka,
      rozmawiaj z nim, przekonuj, tlumacz dlaczego dzieci chodza do przedszkola, itp.
      To Ty jestes jego Mama i napewno bedziesz wiedziala co dla niego najlepsze.
      Pozdrawiam
      Monika
    • burza4 Re: dobre rady 01.09.04, 18:26
      moja poszła do przedszkola miesiąc przez 2 urodzinami - obok otwarto takie z
      grupa żłobkową i postanowiłam spróbować. Grupa była mała, bo przedszkoale
      otwarto jakoś później, w październiku bodajże, mała poszła od stycznia. Dużym
      plusem tej sytuacji było to, że inne dzieci były już z przedszkolem oswojone,
      nie było tez aktów histerii ze stony rodziców smile)), bo to, co się działo w
      przedszkolu po wakacjach to było jakieś pandemonium. Nie żeby dzieci - rodzice
      właśnie amoku jakiegoś dostali! moja corka patrzyła oniemiała na tłum
      rozszalałych matek z nosami na szybie - aż nie chciała zostać, w zasadzie się
      nie dziwię - kto by chciał zostać w takim domu wariatów?

      No ale poszła w połowie roku i było ok. - pierwszy tydzień zleciał koncertowo,
      mała zaciekawiona poszła z panią, pomachała rączką i tyle ja widziałam. Potem
      dla odmiany coś jej się nie podobało, potem złapała przeziębienie i siedziała
      tydzień w domu, byłam zestresowana, co będzie dalej czy ta niechęć jej się nie
      pogłębiła przez ten czas - tymczasem dziecko szło, tylko tak jakoś się
      utwierdzając w tej decyzji, bo pod nosem powtarzała jak mantrę "nie pakać,
      psyjdzie mamusia, nie pakać, psyjdzie"smile) Mamusia psysła naturalnie i potem
      poleciało z górki, ukochana koleżanka, ulubiona pani...

      Ważna jest dojrzałość dziecka, a to sprawa bardzo indywidualna i nie znając
      twojego synka, baba nie powinna wyrokowac, co dla niego jest dobre. Moja córka
      nudziła się ze mną w domu, ciągnęło ją do dzieci, a w koncu nie mogłam całymi
      dniami siedzieć na podwórku! bardzo szybko zintegrowała się z grupą, mimo że
      była najmłodsza, szybko też przygruchała sobie narzeczonego smile)). No i była
      samodzielna, załatwiała się sama, potrafiła się ubrać i jeść.

      Spróbuj po prostu i zobacz, jak twoje dziecko się odnajduje w nowej sytuacji.

      Ach, łezka się w oku kręci... teraz moja mała jest wyższa ode mnie o głowę...
    • hanka78 Do rozwagi dla pochopnych mam! 02.09.04, 16:07
      Witam
      Osobiście próbowałam zapisać moją córeczkę w wieku 2,4 m-ce ale się nie
      powiodło. Po 4 dniach zrezygnowaliśmy. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze,
      bo dziecko świetnie rozwinięte , znające alfabet, od 1,5 roku mówiące pełnymi
      zdaniami.... i nic z tego!!! Płacz , smutek, pretensje..a przecież nie o to
      chodzi!
      Co ważniejsze chcieliśmy zapisać córkę gdyż uważaliśmy, że ona tego potrzebuje.

      Istnieje opinia z którą ja osobiście się zgadzam, że 3 lata to nieprzekraczalna
      granica. Rozłąka z matką nawet dla świetnie rozwiniętego dziecka, przed 3
      rokiem życia jest krzywdząca i niekorzystna w skutkach. Tak małe dziecko po
      prostu nie może być do tego przygotowane.
      Jak zaznaczałam nie jest to mija opinia ale opinia bez mała wszystkich
      psychologów i co lepszych lekarzy...

      Jeżeli posłałyście swoje dzieci tak wcześnie do placówek opieki to możecie się
      pocieszać chyba tylko tym, że niektóre dzieci trafiły jeszcze gorzej...np. :do
      domów dziecka.

      pozdrawiam hanka
      • burza4 Re: Do rozwagi dla pochopnych mam! 02.09.04, 21:17
        Nie histeryzuj, koleżanko... miliony ludzi były wychowywane w żłobkach i
        przedszkolach i jakoś nie mają choroby sierocej.

        Co więcej - w ostatnim Wprost jest dość bulwersujący artykuł o możliwościach
        poznawczych dzieci, z których wynika, ze 3-latki to powinny już chodzić do
        szkoły, i praktycznie robimy im krzywdę ograniczając ich naturalne skłonności.
        I tez różni mądrale to udowodnili badaniami...

        Twoje dziecko źle zareagowało, ale inne niekoniecznie powtórzą ten schemat.
        Moje było uszczęśliwione możliwością zabawy z dziećmi, cudowną panią, na którą
        trafiliśmy. W ciągu krótkiego czasu jej rozwój bardzo skoczył do przodu -
        przede wszystkim mowa. Niekorzystne w skutkach to było siedzenie ze mną w
        domu...

        Że już pominę prosty fakt, że sporo matek po prostu nie ma wyboru, bo musi
        pracować, i to często od razu po macierzyńskim. I nie ma powodu, żeby
        demonizować sprawę i wpędzać kogoś w poczucie winy, skoro czyjeś dziecko
        odnajduje się w tej sytuacji całkiem nieźle.
      • iksel1 Re: Do rozwagi dla pochopnych mam! 03.09.04, 10:14
        Jeżeli posłałyście swoje dzieci tak wcześnie do placówek opieki to możecie się
        > pocieszać chyba tylko tym, że niektóre dzieci trafiły jeszcze
        gorzej...np. :do
        > domów dziecka.
        >
        > pozdrawiam hanka


        Widzisz, je "pocieszam się" tym, że posłałam swoje dziecko do "placówki
        swietnej rozrywki i zabawy".
        Nie musiałam wracać do pracy ze względów finansowych.
        Wybaralismy przedszkole na próbę, bez żadnej presji (biorąc pod uwagę
        ewentualne niepowodzenie).
        I wybraliśmy najlepsze przedszkole z możliwych - nie pierwsze lepsze,
        najbliższe.
        • aquaplus Re: Do rozwagi dla pochopnych mam! 03.09.04, 10:36
          Cześć
          Ja postąpiłam podobnie. Zaprowadziłam synka (wtedy 1,5 rocznego) do żłobka
          tylko dlatego żeby miał kontakt z rówieśnikami. Nie było ryków, krzyków. Teraz
          ma 5 lat i chodzi do 3 grupy przedszkolnej i połowe wakacji pytał kiedy idzie
          do przedszkola. Dodam , że dziecko w warunkach domowych straszliwie nieśmiałe w
          żłobku czy przedszkolu rozkręcało się tak , że był najważniejszy w grupie tzn.
          jego specjalnościa były drobne rozróby, jakies kawały zasłyszane od starszego
          brata, nie do końca cenzuralne wierszyki - był i jest po prostu dusza
          towarzystwa. A dziecko prędzej czy później musi rozstać sie z rodzicami i każdy
          wybiera ten indywidualny moment (czasem ze względów finansowych). Ale żeby
          zaraz porównywać żłobek czy przedszkole do domu dziecka to duża przesada.
    • pawlinka Re: dobre rady 03.09.04, 09:39
      hej!!!
      ja też jestem z Tych(-ów)i posłałam mojego 4,5 latka do przedszkola od tego
      września. Za rok chciałabym posłac córeczkę, będzie miała wtedy 2,5 prawie.
      Może podzielisz się ze mną Twoimi doświadczeniami z takim małym przedszkolakiem?
      Będę wdzięczna.
      Aga
      • monia.tychy Re: dobre rady 03.09.04, 12:04
        czesc!!!
        jak narazie jest wszystko dobrze płacze podobno tylko przy rozstaniu myśle, że
        szybko się przyzwyczai. Ważne jest to, że po przyjściu do domu opowiada, że
        było fajnie i że jutro też chce iść.
        pozdrawiam
        Monika
      • anita001 ja tez jestem z tychow:) 06.09.04, 17:51
        i moj syn rowniez 2 i pol latek poszedl teraz do przedszkola. Jest zachwyconysmile
        Nie bylo placzu jak go zostawialam, nie bylo histerii, paniki. Wrecz jest placz
        jak po niego przychodze. nauczyl sie juz dwoch piosenek i wierszyka. Mysle ze
        swietny czas wybralismy na poslanie go do przedszkola. bardzo potrzebowal
        kontaktu z rowiesnikami, zabaw , czegos co mogloby go rozwijac. Ja niestety nie
        potrafilabym mu tak czasu zorganizowac jak robia to w przedszkolu. Wybralismy
        swietne przedszkole i nie zaluje wyboru.
        Pozdrawiam
    • hanka78 Re: dobre rady 05.09.04, 08:47
      No cóż...do niektórych to jak grochem o ścianę...
      Widać sytuacja uległa diamertalnej zmianie...wszystko u Was już super i nie ma
      żadnych problemów...pozostaje pogratulować...

      A co do uczenia się 3 latków to całkowicie się zgadzam z tymi naukowcami. Moje
      dziecko w jak miało 1,5 roku mówiło pełnymi zdaniami, w ieku 2 lat znało
      alfabet, teraz w wieku 2,9 zaczyna czytać......Mam nadzieję, że w trakcie
      tej "cudownej" zabawy w żlobeczkach Wasze maluszki zdobędą podobne umiejętności
      w podobnym wieku...

      Choć nie wiem czemu z góry założyłam, że ich nie mają czy słusznie?
      • marianka15 Re: dobre rady 05.09.04, 09:46
        hanka78 napisała:

        > No cóż...do niektórych to jak grochem o ścianę...
        > Widać sytuacja uległa diamertalnej zmianie...wszystko u Was już super i nie
        ma
        > żadnych problemów...pozostaje pogratulować...
        >
        > A co do uczenia się 3 latków to całkowicie się zgadzam z tymi naukowcami.
        Moje
        > dziecko w jak miało 1,5 roku mówiło pełnymi zdaniami, w ieku 2 lat znało
        > alfabet, teraz w wieku 2,9 zaczyna czytać......Mam nadzieję, że w trakcie
        > tej "cudownej" zabawy w żlobeczkach Wasze maluszki zdobędą podobne
        umiejętności
        >
        > w podobnym wieku...
        >
        > Choć nie wiem czemu z góry założyłam, że ich nie mają czy słusznie?

        Hanuś, co Ty piszesz? Moja córcia poszła do przedszkola w wieku 1,5 roku i to
        była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć! Miała swoju ukochane towarzystwo,
        pierwszą "miłość", nabrała apetytu. Zaadaptowała się błyskawicznie. W wieku 2
        latek miała wg pani pedagog z przedszkola zasób słowictwa na poziomie
        czterolatka, teraz ma 3,5 roku i liczy sprawnie do 12-tu, dodaje, odejmuje, zna
        litery i pisze najprostsze wyrazy. Przedszkole wcale jej nie cofnęło, a wręcz
        odwrotnie! Panie zastanawiaja sie nawet nad przeniesieniem jej do
        czterolatków...

        Nie można tak uogólniać. Różne są dzieci, różnie się rozwijają, ale pierwszy
        raz słyszę, że dziecko w takiej placówce może się rozwijać wolniej niż to
        siedzace w domu z matką. Przede wszystkim rozwinie się jego umiejętnosć
        współżycia w grupie, z pewnością też w jakiś sposób inteligencja emocjonalna. I
        to w życiu dziecka może odnieść większy sukces niż czytanie w wieku 2,9 m-cy,
        gdyż tę umiejętność i tak opanuje w szkole. A częstym problemem małych geniuszy
        jest właśnie brak umiejętności współżycia w grupie...
        Szanuję Twoje zdanie, ale proszę, nie reaguj na innych w stylu: "grochem o
        ścianę"... smile
        • verdana Do Hankam78 05.09.04, 21:52
          Przeczytaj sobie artykuł w najnowszym "Ergo" "Zmeczeni geniusze". Tam własnie
          opisują dzieci wypisz-wymaluj jak Twoje. Najpierw czytanie w wieku 2 lat, potem
          4 jezyki, tenis, itd. A potem badania wykazuja, ze dzieci tak wychowywane mają
          ogromną wiedzę, ale absolutnie żadnej mozliwosci twórczosci. Dla nich długopis
          służy do pisania i tyle. Nie umieją sobie wyobrazić, do czego jeszcze mógłby
          służyć. Zabrano im bowiem dzieciństwo i mozliwość samodzielnego myślenia, a nie
          tylko uczenia się.
          W tym samym artykule lekarze biją na alarm. Jeszcze nigdy wśród 9-latków nie
          było takiej ilosci prób samobójczych. Jeden z ojców synka, który jako 9-latek
          próbował się zabić, zgodził się na hospitalizację tylko pod warunkiem, że syn
          będzie mógł dojeźdżać na treningi, bo przecież ma zawody.
          Mój syn mówił pełnymi zdaniami w wieku 2 lat. W wieku 4 nauczył się
          samodzielnie czytać.
          W żłobku był od 11 miesiąca zycia.
    • hanka78 Re: dobre rady 06.09.04, 16:54
      Drogie mamy. Napewno macie wiele racji w tym co piszecie. Mojej córki jednak te
      problemy nie dotyczą. Jeżeli się uczymy to tylko "przez" zabawę. Wiem, że mnie
      nie znacie i nie jestem dla Was żadnym autorytetem w kwestii wychowania
      dziecak. Może jedna warto posłchać kogoś kto się na tym zna?
      No chociażby na gazeta.pl są porady psychologów i opinie na temat
      dobrego "wieku przedszkolnego".

      I jeszcze jedno...moja córka nie ma nic wspólnego z żadnymi geniuszami. Jest
      najzwyklejszym dzieckiem, któremu poprostu czas poświęcają rodzice i nie
      zrzucają tego obowiązku na żólbek i przedszkole (W WIEKU O KTÓRYM PISAŁAM OD
      POCZĄTKU - CZYLI CONAJMIEJ DO LAT 3!!!!!!)
      • linusia_75 Re: dobre rady 06.09.04, 19:12
        Czy to ci sami specjaliści, co twierdzą, że 3-latek musi sikać do pampersa a
        pozbawienie go stałej opieki matki przed 6 r.ż pozostawi trwały uraz z jego
        psychice wink. O tych oskarżonych o pedofilię nie wspomnę...
        Ano ani sikac nie musi ani urazu miec nie będzie - doświadczenie i statystykiu
        przeczą tym Swiatłym teoriom.
        To nie bogowie, tylko ludzie, bardzo często bez przysłowiowych butów chodzący.
        Nie jestem psychologiem, ale jako pedagog psychologii uczyłam się przez całe
        studia. Jako matka wiem ile w tej teorii jest bzdur lub co najmniej różnych
        nurtów, z których każdy ma oponentów.
        Wiem też, że kwestii wychowania mojego dziecka żadna najświetlejsza książka nie
        będzie mądrzejsza ode mnie. Podobnie jak od większości rodziców.
        Chodziłam do przedszkola od 3 r.ż. i jakoś normalna jestem. Właśnie do
        przedszkola zaczęła chodzić moja niespełna 3-letnia córka. Po niej też jakoś
        nie widać, żeby od normy miała odbiegać. Traumy też żadnej nie będzie mieć,
        podobnie jak 90% jej kolegów przedszkolaków. Z tych 10 1 % to dzieci, które
        faktycznie do przedszkola jeszcze się nie nadają. Pozostałe 9% to dzieci,
        których rodzice nie poradzili sobie z przedszkolnym debiutem i wypisywali po
        kilku dniach.
        Więc nie demonizujmy: ani psychologów, ani przedszkoli. Bo wychodzi na to, że
        całe nasze pokolenie jest nienormalne.
        Linusia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka