Dodaj do ulubionych

problem z pania przedszkolanka

10.10.04, 20:34
Ten post wstawilam na emamie,a dzis zauwazylam,ze tu jest jego miejsce.
Jutro znow do przedszkola...kopiuje wiec:

Niedawno moja corka,Zuzia(5,5) powiedziala,ze ona chce
czesto pic,a pani nie pozwala isc do automatu na korytarzu po
wode.Gdy to jest po obiedzie,to pani mowi,ze niedawno byl obiad,a do
obiadu kompot.Kompot jest slodki,a Zuzia jest przyzwyczajona do
prawie nieslodzonego picia.Ponadto w przedszkolu jest goraco i
dziecko ma prawo byc spragnione.Poza tym moze dziecko lubi duzo
pic.No i poszlam do pani.Grzecznie poprosilam,zeby Zuzia mogla
chodzic na korytarz(5 krokow od jej sali) po picie.Pani podniosla
krzyk(!!),ze Zuzia KLAMIE,ze bajki opowiada,bo oni moga chodzic po
picie kiedy chca.Spytala dzieci kiedy moga pic.Dzieci spojrzaly
zdezorientowane,a jedna dziewczynka odpowiedziala,ze kiedy
chca.Zuzia jednak mogla nie slyszec tego zezwolenia,bo byla
nieobecna,byla zamyslona itd.Zapamietala jednak pani zakaz.
Pani bardzo impulsywnie zareagowala.Zuzia tego nie slyszala,bo ubierala sie w
szatni.Przyszla jednak za chwile,a pani naskoczyla na nia,ze klamie
itp.Zuzia miala lzy w oczach i czulam,ze zaraz sie
rozplacze.Powiedzialam pani,aby dala juz spokoj,ze nie ma problemu i
zabralam dziecko do szatni.Tam mala wybuchla placzem.Nie mogla sie
uspokoic.Przyszla pani z innej grupy i spytala dlaczego Zuzia
placze.Wzielam ja na bok i poprosilam,aby przekazala Zuzinej
pani,aby nic wiecej jutro ,ani kiedykolwiek Zuzi nie mowila
nt.picia.To bylo w czwartek.W piatek odbieram Zuzie,a ona mowi,ze
wyszla na klamczuche,bo pani cos jej o tym piciu mowila.Wk..sie!!
Pomyslalam jednak ,ze nie bede robic awantury przy
dziecku.Jechalysmy zaraz na zakupy,wiec powiedzialam Zuzi,zeby
poszla jeszcze do swojej sali zrobic siusiu.Zuzia absolutnie nie
chciala isc!!Nawet ze mna! Poszla za to to innego WC ,nie w swojej
sali.Podejrzewam,ze boi sie pani.Zadzwonilam do meza i
powiedzialam,ze my wychodzimy juz z przedszkola,a on niech
przyjedzie i porozmawia z pania,tak zeby Zuzia nie slyszala.Spytal dlaczego
pani porusza tak drazliwy dla dziecka problem?Dlaczego wciaz ja meczy
rozwiazana juz sprawa?No i
wiecie co pani powiedziala? Wykrzyczala przy dzieciach,ze Zuzia klamie !
Wladek powiedzial,ze
on wierzy swojemu dziecku,a ona na to,ze "TO TYLKO DZIECKO"!!!! O,to
meza b.wkurzylo!Powiedzial pani,ze czasy,kiedy nauczyciel mial
bezwzgledna racje dawno sie skonczyly i czas sie przestawic,albo
odejsc.Ona na to,ze zawsze my mamy jakies problemy,tak jak z
czekolada.Czy to takie dziwne,ze dziecko ma alergie i nie moze tego
jesc?!! Wladek powiedzial,ze pomimo jego prosb i tak dawali jej
czekolade,wiec o co chodzi?! Teraz Zuzia ma problemy ,bo jej
cycuszek rosnie.Lekarz zabronil dawac dziecku
drob,jaja,pasztety,wedliny drobiowe itp.Czy mam o tym nie mowic w
przedszkolu,tylko pokornie placic?!! Co za paranoja! To jest
NIEPUBLICZNE przedszkole! A gdzie sa szczytne hasla gloszone przez
dyrektorke na rozpoczeciu roku szkolnego:"dziecko jest
najwazniejsze","prosimy zglaszac wszelkie uwagi-my tu jestesmy dla
was".Kiedys "zroblismy afere" z nauka tancow w tymze przedszkolu.Tylko my
zglosilismy do
dyrektorki,ze dzielenie dzieci na grupe 1(tance przy muzyce) i grupe
2(tance bez muzyki) jest niepedagogiczne.Nasze dziecko chodzilo wtedy na
nauke tanca poza przedszkolem,wystepowalo na turniejach,pokazach i tam bylo
chwalone,a w przedszkolu zostalo przydzielone do 2 grupy.Zuzia powiedziala,ze
ona wcale nie potrafi tanczyc,bo p.Monika przydzielila ja do drugie,gorszej
grupy,gdzie tance sa bez muzyki.Bylo nam b.ciezko,aby dziecko znow odzyskalo
wiare w siebie.Dyrektorka miala gdzies
nasze skargi i powiedziala nam,ze mamy wolny wybor i mozemy dziecko
przepisac do innego przedszkola.Spytalam gdzie tu jest dobro dziecka?
Czy ono sie w ogole liczy? Ona to miala w 4 literach.Chcialabym
Zuzie przeniesc do innego przedszkola,ale wiem,ze ona by nie
chciala.Dyrekcja pewnie odetchnelaby z ulga,ze pozbyli sie
pieniaczy.Zostaliby ludzie,ktorzy by placili i sie nie odzywali.
Jak z nimi rozmawiac? Gdzie pojsc w razie klopotow? Macie pomysly?
Bede b.wdzieczna
Obserwuj wątek
    • danka24 Re: problem z pania przedszkolanka 10.10.04, 21:50
      Wydaje mi się, że - zgodnie z tym, co poradziło Ci kilka mam na e-mamie,
      najlepiej będzie jednak zmienić przedszkole. W tym miejscu Twojemu dziecku
      dzieje sie krzywda. Na szczęście dostrzegliście to i stanęliście murem w
      obronie córci. Jak widać, Wasze prośby i tłumaczenia trafiają na beton.
      Córeczka lubi swoje przedszkole - bo z dziecięcego punktu widzenia nie
      dostrzega się czyjejś wredoty i wyrachowania. Zabierzcie ją stamtąd - nie
      pozostawiajcie na pastwę personelu, który nie ma pojęcia o budowaniu wysokiej
      samooceny u dziecka...
    • edyta_tychy Re: problem z pania przedszkolanka 11.10.04, 09:15
      No dethy, nick masz prawie-makabryczny wink)

      Ale tak serio, to w 100% cię rozumię.
      Mam podobne problemy,które opisałam w wątku "dziwna pani - co robić".
      Choć mam wrażenie, że nasza pani jest mniej beznadziejna. Nie krzyczała nigdy
      na mnie ani (przy mnie) na dziecko. Raczej zapiera się i kłamie. Myślę, że
      można nad nią popracować. Ostatnio jest coraz lepiej.
      Bardzo nie chcę zmieniać przedszkola. Przed wakacjami Seba chodził 2 m-ce do
      innego. Posłałam go tam wiedząc, że to tylko na chwilkę. W tym nowym nie było
      jeszcze miejsc a akurat wszyscy przyjaciele Seby (dzieci naszych przyjaciół)
      zaczynali przedszkole. Pomyślałam, że tak będzie lepiej. I muszę przyznać, że
      tam było znacznie lepiej. Zmieniłam, bo to stare było stanowczo za daleko.
      Mogłam sobie na nie pozwolić przez dwa miesiące, latem. Ale na stałe - za
      daleko.
      Nie wyobrażam sobie teraz kolejnej zmiany. Dla dziecka nowe przedszkole to jak
      dla dorosłego nowa praca - czyli olbrzymi stres. Pomimo, że mieliśmy dwa
      miesiące przerwy podczas zmiany przedszkola i choć Seba się do tego nie
      przyznawał, widziałam jak bardzo to przeżył. Nie chciałabym znowu go na to
      narażać.
      I tak naprawdę to myślę, że problem troszkę tkwi gdzie indziej. Że gdziekolwiek
      go przeniosę, zawsze (lub prawie zawsze) będzie coś nie tak. Bo zauważyłam, że
      wiele rodziców wogóle nie zwraca uwagi na pewne sprawy. Nie przeszkadza im czy
      dziecko jest np. poszarpywane przez panie - bo przecież sami poszarpują. Wielu
      rodziców słowem się nie odezwie - bo sie boją, wstydzą, nie zależy im,
      popierają takie metody, myślą że pani zna się lepiej od nich i po prostu
      akceptują. Znam takie mamy.
      To wszystko powoduje, że panie utwierdzają się w przekonaniu o słuszności
      swoich metod. Mówię tu o paniach, które te metody stosują. Nie chcę obrazić
      wszystkich pań. Niestety zdarza się to często i ciężko znaleźć przedszkole, w
      którym by ich nie było.
      Ja wybierałam przedszkole bardzo długo. Wybrałam chyba najlepsze. Poznałam
      panie, które zrobiły na mnie świetne wrażenie. No i okazało się, że w całym
      przedszkolu jest jedna pani ze "starymi" metodami. I właśnie do niej trafilismy.
      Postanowiłam nie zmieniać przedszkola lecz zmienić podejście pani. Z jednej
      strony staram się być miła i przyjazna. Z drugiej jednak daję pani wyraźny
      sygnał, że bardzo dbam o to co dzieje sie z moim dzieckiem, że rozmawiam z nim
      dużo na temat tego co się dzieje w przedszkolu, że dziecko przekazuje mi jak
      jest traktowane, itd.
      Mam wielką wiarę, że to pomoże.
      Mam zamiar dać paniom jakiś prezencik w dzień nauczyciela (oczywiście wręczy
      Seba) aby troszkę "zaokrąglić" stosunki.
      Jestem dobrej myśli - życzę Ci tego samego.
      Pozdrawiam,
      Edyta z Sebą (3,5)
      • dethy Re: problem z pania przedszkolanka 11.10.04, 12:07
        Edyto wczoraj czytalam Twoj watek o dziwnej pani.Znalazlam nawet kilka
        podobienstw laczacych pania Seby i pania mojej Zuzi.U nas w grupie jak dziecko
        nie chce jesc,to pani tez mowi,ze przeniesie je do maluszkow.Zuzia akurat nie
        ma problemow z jedzeniem,wiec mojego dziecka nie ruszaja te grozby.Nie wiem
        dlaczego inni rodzice nic w tym kierunku nie robia?Ale to ich problem.Na
        zebraniu nikt nigdy nie ma zadnych uwag...Aby rozwiazac nasz problem nastawilam
        sie psychicznie na wizyte u p.dyrektor.Wczesniej poczekalam pod przedszkolem na
        jedna mame od ktorej kiedys slyszalam,ze miala jakas scysje z nasza
        p.przedszkolanka.Okazalo sie,ze ta mama miala podobny problem do mojego!
        Generalnie jej zastrzezenia co do pani byly takie,ze zbyt impulsywnie
        reaguje,ze czesto mowi podniesionym glosem...Nie wszystkie dzieci akceptuja
        taki ton,bo nie wszystkie maja go na codzien.Teraz wiem dlaczego moje dziecko
        do mnie krzyczy ! Nasz problem nie dotyczyl picia ,tylko wlasnie nakrzyczenia
        na moje dziecko i to przy innych dzieciach.
        Powiedzialam p.dyrektor,ze czesto dzieci sa bezlitosne i moga mojej corce
        powiedziec tak "Zuziu ,my sie nie bedziemy z Toba bawic,bo Ty jestes
        klamczucha".W koncu pani tak powiedziala! Ich tak jakby druga mama,ich
        autorytet! I wyobraz sobie,ze p.dyrektor...przyznala mi racje!!Kamien spadl mi
        z serca,bo bylam przekonana,ze dyrektorka powie,ze znow oczywiscie my i ze mamy
        wolny wybor(ostatnio tak powiedziala).A tu takie zaskoczenie ! Mam wiec dobry
        humor i mysle,ze przy moim dziecku nic wiecej na ten temat nie bedzie mowione.
        Nie chcialam zmieniac przedszkola,bo tak jak Ty uwazam,ze to dla dziecka
        olbrzymi stres.Zuzia nawet na nauke plywania nie chciala chodzic(bardzo lubi
        plywac),bo w tym roku pani sie zmienila.A co dopiero pani przedszkolanka!
        Ja rowniez mam zamiar wreczyc jakis bukiecik pani z okazji dnia nauczyciela.
        Nie danie nic pani moze odebrac jako cicha wojne(zawsze dajemy).Ja nie chce
        wojny,bo kazdy popelnia bledy.Trzeba tylko je zobaczyc i naprawic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka