kajka_997 Re: do przedszkole2.... 12.05.05, 14:04 Przepraszam,dzicko nacisnelo szybciej niz pomyslalam. Szanowna Pani dyrektor,mam problem.Pracuje w przedszkolu od wielu lat.W tym roku po rozstaniu sie z zerowkowiczami dostalam maluchy.25 dzieciakow,z ktorych 11 to dzieci z marca,kwietnia,a nawt lipca(to uczeszcza od stycznia)2002 roku.Nigdy nie mialam nieprzyjemnosci w pracy,a teraz jedna goni druga.Dzieciaki nie uczestnicza w zajeciach(choc ich poziom znizylam do minimum- na czym traci reszta grupy),bo chyba nie bardzo moga pojac czego od nich chce,po schodach kazde wprowadzic i sprowadzic trzeba,bo i krok dostawny jest niezbyt pewny,o samodzielnym ubieraniu sie mowy nie ma,samodzielnym jedzeniu takze.Najgorzej jest na ogrodzie,gdzie nie pojmujac tlumaczenia :tu my,tam starszaki,sa wszedzie wdrapujac sie na sprzety i wrzeszczac wnieboglosy,gdy okaze sie,ze zejsc trudniej,niz wejsc.W dodatku srednio dwoje,troje ma wtedy tez przygode z mokrymi spodniami,a wowczas pomoc idzie je przebrac i .....Samowolka.Zalezy mi na dzieciach,zalezy mi na pracy,kazde zwrocenie mi uwagi bardzo przezywam,bo czuje,ze jest niesluszne. Czy my,nauczyciele mamy jakies prawa?Czy mozemy powiedziec;nie,Pani dyrektor,ja kolejnego dwulatka do grupy nie przyjme?I jak to zrobic,by utrzymac posade? Bede wdzieczna za odpowiedz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
freon2 Re: do przedszkole2.... 12.05.05, 14:43 Cześć Kajka! -Zanim nasza Pani Dyrektor wróci z pracy, ja się trochę pomądrzę )) 1. Piszesz, że pracujesz od wielu lat, -nie jesteś zatrudniona na czas nieokreślony, że boisz się o utrzymanie posady? 2. Czy te zupełne kajtki z Twojej grupy, co to mają przygody z mokrymi spodniami, nie mogłyby chodzić w pampersach? Myślę, że można by to wymóc na rodzicach (no chyba, że masz dyrekcję, która kłania się "w pas" rodzicom, kosztem nauczycieli, -wtedy współczuję) 3. Trzymaj się!!! P.S. Ciekawe, co znaczą te trzy cyfry w Twoim nicku? (Mam dziwne skojarzenia... )) Odpowiedz Link Zgłoś
kajka_997 Re: do przedszkole2.... 12.05.05, 14:52 Jestem kontraktowa(w trakcie stazu na mianowanego,tak sie zlozylo,ze podczs reformy akurat nie pracowalam,potem wychowawczy,trzeba bylo zaczac wszystko od poczatku).Nieraz mam wrazenie,ze dyrekcja lapie wszystko co sie rusza.A nick...,bo ja wiem...z policja nigdy nie mialam nic wspolnego,a teraz wrecz czuje,ze nie mam zadnych praw... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
przedszkole2 Re: do przedszkole2.... 12.05.05, 18:14 Dyrektor może przyjąć w wyjątkowych wypadkach 2,5 latka. Prawo nie określa co to jest wyjątwowy wypadek. Może nim być brak dzieci w najbliższej okolicy i w związku z tym wolne miejsca. Sytuacja jest trudna ale ma Pani jeszcze pomoc wychowaczą w grupie, w takim wypadku można poprosić dyrekorkę żeby w miarę możliwości pomagała tez wożna. Z drugiej strony myślę, że łatwo jest winić dyrektorkę, że łapie wszystko co ... itd. Nie pomyślała Pani, że może chodzi tu o być albo nie być?? Może nie przyjęcie tych 11 dzieci młodszych rownałoby się nie powstaniu grupy, zwolnieniom pracowników itd.? Dziwię się, też że nie udało się Pani od września ułożyć grupy, mimo tylu młodszych dzieci. Najgorzej jest na początku. Nie wiem jakie dać Pani rady w tym zakresie. Moge tylko życzyć powodzenia. Praca z maluchami to całkiem inna praca niż praca z zerówkowiczami. I wcale nie lżejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka_997 Re: do przedszkole2.... 12.05.05, 21:38 Dziekuje za odpowiedz.Przynajmniej wiem,ze tak byc musi i juz.Od zawsze chcialam pracowac i pracowalam w przedszkolu,a w tym roku trafil mi sie zlobek... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dorinatea Re: do przedszkole2.... 13.05.05, 09:39 Kochana! Nie załamuj się, ja mam taki żłobek już kilka lat z rzędu i nie narzekam. Dasz sobie radę. U nas to niestety było być albo nie być dla placówki i trzeba się na kajtusie malutkie godzić. Na początku to naprawdę wygląda jak samowolka ale pomału będzie coraz lepiej! A jak dajesz sobie radę z kilkutygodniowymi beksami i płaczącymi przy nich mamami? Odpowiedz Link Zgłoś
kajka_997 Re: do przedszkole2.... 13.05.05, 14:27 Boze,jak sie cziesze,ze nie jestem sama!!!Ale powiem Ci,ze okropne jest uczucie,gdy do sali wchodzi wladza i mowi:prosze pani on ma gil pod noskiem,czy pani nie widzi,ze ona ma mokre spodnie,prosze ja nakarmic-przeciez ta zupa jest juz zimna,no niech ja pani sciagnie z tej zjezdzalni-prona boi sie zjechac itd.Najgorsze jest to,ze pracy dydaktycznej prawie nie ma,przerzucilam sie na opieke,robie co moge,ale nie sposob dwoma parami rak obsluzyc grupy tak,by gore zadowolic.Rozumiesz? Dochodzace beksiatka staram sie brac pod ambicje,pol zartem,pol serio-No zobacz nikt nie placze,a ty bedziesz?Czesto tez wisze na domofonie udajac,ze dzwonie do mamy,by jak najszybciej przyszla.Prosze o opieke grupke trzylatow- prawdziwych zuchow.Daje balon,pierdolki z monte,danonkow,kinderkow i czekam.... A mamy?Doszlam do wniosku,ze im potrzeba kopniaka-idz kobieto do domu zamiast denerwowac dziecko!Ono zaraz sie uspokoi,a pani bedzie miala caly dzien zmarnowany!(nie jestem za dlugimi rozstaniami)-dziala tzn.zawsze znajdzie sie taka,co na czlowieka krzywo spojrzy,ale wiekszosc sie usmiechnie i uwalnia z usciskow pociechy.Napisz jeszcze cos.Jak Ty radzisz sobie?Czym zajmujesz te maluchy?Ile ich masz?Czy masz wsparcie w osobach dyrektorki,pomocy,woznej? Bo ja przebolec nie moge,ze w maju moje dzieci maja problem z ustawieniem sie w pary i zawiazaniem kola.... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: do przedszkole2.... 13.05.05, 16:49 Kajka, czy to jest państwowe pszedszkole? Bo ja mam zamiar posłać mojego malucha od września do prywatnego - będzie miał 2,4 l. Co prawda jest tam specjalna grupa dla maluchów, ale i tak się boję czy oni dadzą radę, zwłaszcza że sysiek jeszcze pampersiak (może w wakacje go oduczę). Poza tym jest bardzo sprawny, a przy tym dosyć spokojny i uważny, sam je i nawet próbuje się ubierać (na lewą stronę ale zawsze to jakaś "pomoc" dla pani. A co do twojej sytuacji, to pewnie po prostu masz za duży przeskok z 6-cio latków na maluchy. No i przydały by się dwie panie do młodszych grup. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka_997 Re: do przedszkole2.... 13.05.05, 22:17 Dzieki Kochana...Panstwowe,a jakze.Z tego co czytam odnosze chyba sluszne wrazenie,ze w obawie przed zamknieciem przedszkola przyjmowane sa coraz mlodsze dzieci.Szkoda tylko,ze nikt nie widzi tego,ze w jednej grupie znajduja sie dzieci ze stycznia 01 i z lipca 02 i nie chce zrozumiec,ze przepasc miedzy nimi jest ogromna... Pozdrawiam.Trzymam kciuki za sprawna adaptacje! Odpowiedz Link Zgłoś
maule Re: do przedszkole2.... 16.05.05, 13:36 kajka_997 napisała: >Najgorsze jest to,ze pracy dydaktycznej prawie nie ma,przerzucilam sie na > opieke,robie co moge,ale nie sposob dwoma parami rak obsluzyc grupy tak,by gore zadowolic. > Bo ja przebolec nie moge,ze w maju moje dzieci maja problem z ustawieniem sie w pary i zawiazaniem kola.... no nie, ręce opadają.... Napisz szybko w jakim przedszkolu pracujesz - zapamiętam żeby w ŻADNYM PRZYPADKU nie posyłać tam swojej córki!!! Jako przedszkolanka powinnaś chyba zajmować się dziećmi a nie "zadowalać górę". Wątpię zresztą, czy można nazwać Cię przedszkolanką - jesteś raczej opiekunką. Różnica jest taka, że przedszkolanka ma jakąś wizję pracy dydaktycznej i potrafi ją realizować. A jeśli pracy dydaktycznej nie ma to sie nie dziw, że w maju Twoje dzieci mają problem z ustawieniem się w pary i zawiązaniem koła.... Napisz szybko, w którym przedszkolu pracujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: do przedszkole2.... 13.05.05, 22:58 nasze przedszkole też jest państwowe i do grupy trzylatków zostały przyjęte również dwulatki (chyba troje). Dzieci te zostaną na kolejny rok ponownie w pierwszej grupie. Wiem, że przyjmowane są u nas takie maluchy ze względu właśnie na brak chętnych - dzielnica jest "stara" maluchó w okolicy jak nalekarstwo, połowa grupy to dzieci, których nie przyjęto w innych barziej "dzieciatych" dzielnicach. Ale z reguły jak wchodzę do sali albo widzę w szatni jak maluchy są szykowane do wyjścia, to widzę nacuzcyielkę, jej pomoc i zawsze kogoś trzeciego do pomocy - jedna z pań "ogólnoprzedszkolnych" (nie wiem jak je nazywać, bo zajmują się różnymi rzeczami). Ja serdecznie współczuję tym wychowawcom Może powinnaś poprosić o pomoc w trudniejszych organizacyjnie sprawach (posiłki, ubieranie) o dodatkową pomoc ze strony np. woźnej? Odpowiedz Link Zgłoś