Dodaj do ulubionych

ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE

02.09.05, 19:33
NIE WIEM JAK SIĘ ZA TO MAM ZABRAC DZISIAJ PROSILAM WYCHOWAWCZYNIE ABY
PRZYPILNOWAŁA MOJE DZIECKO DO JEDZENIA, BO PRZYSZŁA DO DOMU GŁODNA(CHOĆ SIE
DO TEGO OD RAZU NIE PRZYZNAŁA). JEDNAK DZISIAJ SPRAWA SIĘ POWTÓRZYŁA. NIE
ROZUMIEM DLACZEGO TEŻ PANIE W NASZYM PRZEDSZKOLU ZMIENIAJĄ SIE O PIERWSZEJ
GODZINIE? DZIECO NIE PRZYZWYCZAI SIĘ DO POBYTU W PRZEDSZKOLU PRZY TAK
WIELKICH DLA MALUCHA ZMIANACH.
Obserwuj wątek
    • kaja2002 Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.09.05, 21:12
      A może jest głodne, bo od ostatniego posiłku minęło sporo czasu? Po prostu!
      Nauczycielki zmieniają się, bo etat wynosi 25 godzin tygodniowo, oczekujesz, że
      jedna będzie robiła darmowe nadgodziny, żeby dzieci się do niej przyzwyczaiły?
      To chyba nie taki duży problem dla dziecka gotowego do przedszkola, przyzwyczaić
      się do dwóch zaledwie pań w tej samej sali z tymi samymi dziećmi? Poczekaj parę
      tygodni, zanim wyrobisz sobie zdanie...
      • kasilla Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.09.05, 23:54
        w ciągu zaledwie dwóch dni widziałam już nie dwie ale trzy panie. ja już nie
        wiem kogo zaczepiać mam o spytanie zachowania i aklimatyzacji mojej córki.
        a co do jedzenia to moje dziecko je dosyć wolno ale zjada wszystko (w domu).
        być może pod wpływem obcych ludzi nie wychodzi jej to najlepiej ale od czegoś w
        końcu są te panie.(nie mówię o wpychaniu na siłę jedzenia ale o "pomocy") ja
        płacę duże pieniądze nie po to żeby dokarmiać dziecko w domu. a jestem na tyle
        zorientowana, że wiem jaka jest sytuacja w przedszkolach! a co do angażu pracy
        to każdy ma pracę i nie wypobrażam sobie bóg wie co ale w końcu sami sobie tą
        pracę wybieramy i akceptujemy jej warunki. a przebywanie z małymi dziećmi do
        czegoś w końcu zobowiązuje!!
        • kaja2002 Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 03.09.05, 14:10
          Tak, każdy wybiera pracę, masz rację, ale czy naprawdę uważasz, że w związku z
          adaptacją dzieci w p-kolu tylko jedna pani ma przychodzić do pracy? A druga co?
          Urlop przez miesiąc? A potem dopiero przyzwyczajanie dzieci do tej drugiej? Nie
          rozumiem Cię w tej kwestii, czego oczekujesz?? Co do trzeciej pani - to
          prawdopodobnie pomoc, asystentka,woźna, która jest cały czas w grupie, więc
          myślę, że Twoje dziecko już ją zaakceptowało...
    • kajoa Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 03.09.05, 06:24
      Witam. A nie pomyślałaś że pobyt w przedszkolu jest dla twojego dziecka takim
      stresem że po prostu nie chce jeść? Mój synek jada w domu wszystko i to
      całkowicie samodzielnie ale wiem że przez 2 dni przedszkola zjadł tylko
      podwieczoek (owoc i bułkę drożdżową) a w pierwszym dniu nawet chyba nie pił
      wody. Po prostu będę mu dawała jedzenie w domu aż stres minie i zacznie w
      przedszkolu jeść. Ja również jak mam stesową sytuację to nie mam apetytu. Daję
      również do tego prawo synkowi.
    • izka2609 Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 03.09.05, 07:47
      A może po prostu jest duży odstęp czasu między obiadem w przedszkolu a powrotem
      do domu?U mojej córki obiad jest od 11,30 do 12 a do domu wraca ok.16 i też jest
      głodna a wiem ,że obiad zjada cały.
    • ariana1 Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 03.09.05, 16:29
      Ja też podejrzewam,ze dziecko jest zestresowane nową sytuacją i nie ma apetytu.
      Pani na pewno próbuje pomóc,przekonać dziecko do jedzenia. Ale jak ono odwraca
      głowę, odmawia, to nie moze przecież wmuszać jedzenia na siłę. Za parę dni, jak
      twoje dziecko zaadaptuje się i popatrzy na inne dzieci przy stoliku jak
      wcinają, to też zacznie normalnie jeść.
      A co do zmieniających się nauczycielek, to też nie za bardzo rozumiem o co ci
      chodzi. Przecież w każdej grupie maluchów są 2 nauczycielki + pomoc.
    • pieczareczka Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 04.09.05, 16:53
      moje dziecko lat 4 regularnie wraca z przeszkola potwornie glodne; byc moze sam
      nie pilnowany wszystkiego nie zje (szczegolnie jak mu nie podchodzi akurat) ale
      nie wiem czy to jest glowny problem; synek zawsze podkresla, ze w przedszkolu
      mniej sie meczy przy jedzeniu bo porcje sa o wiele mniejsze niz w domu; i
      niestety chyba tak jest; uwazam, ze podwieczorek moglby byc porzadniejszy jesli
      juz nie chca dawac za duzo na obiad (dziecie wlasciwie zjada na obiad w domu
      normalna dorosla porcje miecha); z tego co wiem wiele mam (zwlaszcza chlopcow)
      ma ten problem; moge jedynie powiedziec ze obecnie (czyli po roku chodzenia do
      przedszkola) jest jednak lepiej;
      pozdrawiam
      pieczareczka
      • alergenzb Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.10.05, 00:55
        U mojego dziecka często słyszałam czekając na korytarzu "dzieci nie musicie
        wszystkiego zjadać" Nie wiem czy to była zachęta do jedzenia dla małego 4-5
        latka. Po drugie porcje są bardzo malutkie, widzialam czekając przed salą i
        weszłam na salę. Jeden malutki ziemniaczek , pokrojony drobno i suchy niczym
        nie polany, bardzo malutkie dwa kawałki wątróbki (wielkości 3cm x 2 cm)polane
        kilkoma kroplami sosu i kapusta czerwona ( wielkości 2-3 cm na talerzu)To było
        2 danie. Dziecko kręciło się i nie jadło. Jak widzialam co je to stwierdziłam
        że jak nie chce to niech nie je. Po drugie na wątróbkę mówiono dziecku mięsko.
        Teraz rozumiem dlaczego nie chce jeść mięska w przedszkolu. Jak jadła tą
        wątróbkę to twierdziła że nie chciała bo nie może połknąć jak pogryzie w buzi,
        a popijając kompotem smak był niedobry, niestety tak twierdziła. Zawsze w domu
        robiłam dla niej normalny obiad, który zjadała w dużej ilości i bardzo chętnie.
        Zaznaczam że schudła ponad 2 kg w przedszkolu, a po dożywianiu spowrotem
        nabierała wagę. Cieszę się i moje dziecko że od poniedziałku już nie będzie
        problemów i zmartwień jakie powstały po rozpoczęciu edukacji w przedszkolu.
        • jackass_1 Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.10.05, 06:03
          Coś chyba w tym jest, co mówicie, bo u mnie to samo. Panie mówią, że wszystko
          pięknie zjada i nie mam powodu im nie wierzyć, bo się świetnie zaaklimatyzował
          w przedszkolu (mamy też za sobą 3 lata żłobka, więc to nie nowość jedzenie z
          dziećmi i panią w sali). Nawet kiedy odbieram go tuż po obiedzie, wracamy do
          domu i syn jest głodny. Ja już po prostu się nie martwię, nie zadaję
          dodatkowych pytań, tylko od razu biorę się za przygotowywanie mu czegoś do
          jedzenia. Powiem, że nawet po przedszkolnym obiadku potrafi zjeść standardową
          dla siebie, sporą porcję w domu.

          Ciekawe jest to, że za żłobka nigdy nie wracał głodny, a tu codziennie i to
          niezależnie od czasu, jaki upłynął od ostatniego posiłku. Widocznie porcje są
          rzeczywiście jak dla wróbelków, a mój syn zwykle jada tyle co ja lub dosłownie
          odrobinę mniej. Nie starcza mu jeden ziemniaczek i kawalątek mięsa.

          Nie wiem, jak to jest, że żłobek za tą samą stawkę żywieniową był w stanie
          zorganizować dzieciom trzy posiłki, które były dla nich całkowicie sycące, a tu
          nie (wiem, że dzieci rosną, ale nie przypuszczam, żeby aż tak bardzo wzrosły
          mojemu dziecku potrzeby żywieniowe od czerwca, lipca). Poza tym dzieciaki
          spędzały w żłobku prawie cały dzień na szaleństwach w ogródku, więc
          teoretycznie apetyt też miały większy. W przedszkolu wychodzą na zewnętrz
          raptem na godzinę, a i tak nie zawsze.

          Nie pozostaje nic innego, jak mieć w zanadrzu coś do dokarmienia dziecka.
          • graz.ka Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.10.05, 07:46
            A nie ma w Waszych przedszkolach "dokładek"?
    • amelia4 Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.10.05, 10:11
      Dziewczyny!!!!!!
      Porcje w przedszkolu są małe,ale dostosowane do wieku dzieci- nie każdy bowiem
      zjada w domu normalny dorosły obiad , weźcie też pod uwage że obiad
      przedszkolny jest dwudaniowy ,a nie tak jak to jest najcześciej w domu po
      południu, tylko jedno drugie danie.No i napewno wielka micha kartofli i duzy
      kotlet nie zachęcił by malucha do przedszkolnego obiadu,a mała porcja
      tak.Oczywiście dzieci mogą liczyć na dokładkę,ale skoro dzieci , nawet pytane
      przez nauczyciela, czy życzą sobie jeszcze , mówią że nie chcą (tak jest w 90%
      przypadków) to nauczyciel nie moze sie domyslac, że dziecko chce ale tylko tak
      mówi że nie chce. Ktoś napisał o tym że nauczyciel mówi dzieciom :"nie musicie
      jeść wszystkiego"- a co innego ma mówić??? Przecież dla wielu dzieci posiłki w
      przedszkolu, przynajmniej w tym pierwszym okresie są wystarczająco dużym
      stresem, nie chodzi więc chyba o wmuszanie w nich jedzenia na siłę?.... Ktoś
      poruszał tu temat wątróbkismile- nauczyciel powiedział na wątróbkę mięsko :a jak
      niby miał powiedzieć? sałatka? dla maluszka pojęcie wątróbka jest mocno
      abstrakcyjne i niczego mu nie wyjaśnia , jesli więc nie lubi wątróbki
      wystarczy mu w domu tłumaczyc że są różne mięska i nie każde musi lubić ,ale
      jak nie lubi wątróbki to nie zanczy że wszystkie inne mięska są
      niedobre....Kolejna sprawa: dziecko jest głodne- weżcie pod uwage iż jednak
      bardzo często jest tak że czas spędzony w przedszkolu jest bardziej aktywny niż
      ten w domu, w domku jesli nasze dziecko czuje sie zmęczone to sie kładzie
      odpoczywa, a wprzedszkolu, są zajecia, zabawy z innmymi dziećmi itd., dziecko
      ma wiec prawo " szybciej spalić" zjedzony posiłek i moze stad ten głód kiedy
      przychodzi do domu.I sprawa ostatnia- zmiana Pań.Wiadomo że każdy chciałby aby
      jego dziecko przez cały dzień było tylko z jedną Panią,ale Pani to tez człowiek
      i ma swoje godziny pracy i trzeba to przyjąc do wiadomosci.Jesli kasilla gubi
      sie w tym, to najlepiej zapytać wychowawczyni (wychowawczyć) jakie Panie
      pracują w grupie jej dziecka i jaki jest ich grafik.A dziecko, nie martw sie
      przyzwyczaji się tylko, tak jak my wszyscy potrzebuje na to czasu...
      pozdrawiam
      Amelia
      • roman.gawron Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.10.05, 10:37
        amelia4 napisała:

        > wystarczy mu w domu tłumaczyc że są różne mięska i nie każde musi lubić,
        > ale jak nie lubi wątróbki to nie znaczy że wszystkie inne mięska są
        > niedobre.

        Będę zgryźliwy: jak widzisz przekracza to możliwości niektórych rodziców.

        > najlepiej zapytać wychowawczyni (wychowawczyć) jakie Panie pracują w grupie
        > jej dziecka i jaki jest ich grafik.

        To też.
        • alergenzb Re: DO roman.gawron 02.10.05, 15:58
          Czyli zacznijmy oszukiwać już w przedszkolu, że wątróbka to mięsko. A rodzic w
          domu ma prostować.
          Nie wiem czy Pan pracuje w oświacie, ale Pana wszystkie posty to stawianie
          kontry rodzicom. Szkoda, rodzice szukają porad na forum, a Pan przepada za
          zlosliwością i uszczypliwością.
          To że wątróbka jest w przedszkolu wie Pani i personel i może rodzic ktory trafi
          akurat na obiad. Więc zadanie tłumaczenia należy do personelu a nie rodziców,
          skąd mają wiedzieć co jest na obiad, przecież tam nie są. A jak ma rodzic
          tłumaczyć różnicę i kłamać że wątróbka to mięsko skoro to podroby. Przedszkole
          jest ponoć placówką edukacyjną i tam uczymy że podroby to mięso. OKŁAMYWANIE
          JUŻ W PRZEDSZKOLU. Może Pan uznaje te metody, ale nie wszyscy.
          • bea.bea Re: DO roman.gawron 02.10.05, 17:50
            z całym szacunkiem...smile
            ale watróbka to mieso jak najbardziej...
            tak msamo jak schab...nerki...ozory...biodrówka...to wszystko miesko...
            kurczaki , konina...wieprzowina..i ...to wszystko mieso...

          • amelia4 Re: DO alergenzb 02.10.05, 23:41
            Jeśli problem wątróbki jest dla Pani aż tak istotny to aż boje sie pomyśleć co
            będzie dalejsmile.To tak jakby mówić dziecku że kurczaczek to nie mięso bo to
            drób.Takie rozgraniczanie tematu jest może właściwe na lekcjach biologi w LO, a
            nie w grupie 3 latków!!!!! No i jesli uważa Pani że jest to kłamstwo to muszę
            Panią zmartwić , bo całe mnóstwo nauczycielek w przedszkolu w takim razie
            okłamuje dzieci....
            pozdrawiam Amelia
            • alergenzb Re: DO amelia4 03.10.05, 21:04
              Wiem o tym.
          • roman.gawron Re: DO roman.gawron 03.10.05, 07:59
            alergenzb napisała:

            > Przedszkole jest ponoć placówką edukacyjną i tam uczymy że podroby to mięso.
            > OKŁAMYWANIE JUŻ W PRZEDSZKOLU.

            Żeby się tylko traumy od tego nie nabawiło...
            • alergenzb Re: DO roman.gawron 03.10.05, 21:07
              Znam Pana uszczypliwości na wszystkich postach w jakich Pan bierze udział.
              Proszę nie przesadzać, bo nie o wątróbkę chodzi, tylko dlaczego dzieci są głodne
          • kasiaso22 Re: jadłospis 04.10.05, 11:25
            W ogromnej większości przedszkoli jeżeli nie we wszystkich wywieszane są
            jadłospisy więc dokładnie wiadomo co dziecko zjedło.
    • bea.bea TO BARDZO DOBRY TEMAT .... 02.10.05, 14:56
      własnie mam problem z moimi przedszkolakami ( 5 lat) bo nie chca jeść....powiem
      szczerze mam problem ze zmuszaniem dzieciaków do jedzenia, poniewaz własnego
      nigdy nie zmuszałam (2lata.....posiłki sa o jednej porze...jesli nie zje nie
      dostaje niczego aż do następnego ...czasem był na głodzie cały dzień...ale
      zwykle ma ogromny apetyt...

      więc jak mam zmusic dzieci by jadły ????...karmić ryczące dziecko...boo nie chce...
      ...może powinnyście porozmawiac przede wszystkim z dziecmi...
      ...prosze o rady ...co mam zrobic...
      ...a jak napcham malucha i zwymiotuje...

      medal ma dwie strony...to jest druga
      • alergenzb Re: TO BARDZO DOBRY TEMAT .... 02.10.05, 15:50
        Może wystarczy normalnie zachęcić, że będą silne, nie będą chorowały, szybko
        urosną itd. Krótka pogawędka z dziećmi się przyda. Na moją córkę działa.
        Ponieważ chce szybko być duża i silna. Dzieci lubią wyzwania i doping. Chwalić
        je przy jedzeniu że pięknie jedzą. Pani która siedzi za biurkiem i także je
        obiad, może zjeść później, a najpierw powinna pochodzić między dziećmi i
        pochwalić że pięknie jedzą.
        Takie jest moje zdanie.
        • bea.bea Re: TO BARDZO DOBRY TEMAT .... 02.10.05, 16:02
          nie rozumiem ,skad te wnioski o panich za biurkiemsmile)
          w moim przedszkolu nie ma takich mebli...a nas tołówce tymbardziej...smile)

          moi zarówno silni jak i wielcy przedszkolacy...nie jedza ...bosmile
          - nie lubia...
          - nie sa głodni
          - nie podobaja im sie warzywa w zupie...itp..

          powiem ci szczerze , ze kiedy pierwszy raz zobacyłam rosół..w postaci wody z
          makaronem to mnie zmroziło....ale oni inaczej nie zjedza ...gdy pływa choc jedna
          marchewka...
          o jedzeniu samych ziemniaków nie wspomne...bo surówek nikt nie tknie...

          mój dwuletni syn chodzi tez do tego przedszkola i je czsem wiecej niz niektóre
          5cio....

          wiec niedobre nie jest....
          czy uwazasz ,ze powinnam ich karmic na siłę??

          • alergenzb Re: TO BARDZO DOBRY TEMAT .... 02.10.05, 20:46
            Skąd te wnioski o Paniach za biurkiem jedzących obiad, widziałam osobiście jak
            czekałam na dziecko, przy otwartych drzwiach sali i łącznie weszłam na salę do
            dziecka, które nie chciało jeść. Pani także jadła obiad siedząc za biurkiem.
            Może jak dziecko opowiada to wszyscy twierdzą że wymyśla, ponieważ to bardzo
            wygodna forma, ale ja sama widzę i wiem że dziecko nie wymyśla. A mając
            dojrzałą mowę i wyraźną poprostu opowiada. Osobiście nigdy nie kupuję czegoś
            takiego jak wątrubka czy nerki itd. Nigdy tego nie jadaliśmy i moje dziecko po
            pobryzieniu w buzi nie moglo połknąć, a jak popijała czymś z kubka to
            twierdziła że wymieszany smak i jest bardzo nie dobre. Sama podjęłam decyzję że
            nie musi jeść, zje obiad w domku. Nie jestem zwolennikiem zmuszania dziecka do
            jedzenia, ale zaraz po obiedzie odbierałam dziecko ( czekając na nie, bo
            jeszcze jadło) dojechałam do domu ( 2 przystanki tramwajem) i było bardzo
            głodne wołając o obiad)
            Rozumiem że i Panie muszą zjeść, ale najpierw dzieci a potem personel.
            Na małej uwadze coreczka schudła 2,5 kg w pzreciągu miesiąca. Nie wiedziała bym
            ale zachorowała i lekarz jak jązobaczył to pytał co się stało. Po zwarzeniu 2,5
            kg do tyłu.
            Nie chcę nikogo urazić, ale taka jest prawda.
          • alergenzb Re: Do bea.bea 02.10.05, 20:52
            Skąd te wnioski o Paniach za biurkiem jedzących obiad, widziałam osobiście jak
            czekałam na dziecko, przy otwartych drzwiach sali i łącznie weszłam na salę do
            dziecka, które nie chciało jeść. Pani także jadła obiad siedząc za biurkiem.
            Może jak dziecko opowiada to wszyscy twierdzą że wymyśla, ponieważ to bardzo
            wygodna forma, ale ja sama widzę i wiem że dziecko nie wymyśla. A mając
            dojrzałą mowę i wyraźną poprostu opowiada. Osobiście nigdy nie kupuję czegoś
            takiego jak wątrubka czy nerki itd. Nigdy tego nie jadaliśmy i moje dziecko po
            pobryzieniu w buzi nie moglo połknąć, a jak popijała czymś z kubka to
            twierdziła że wymieszany smak i jest bardzo nie dobre. Sama podjęłam decyzję że
            nie musi jeść, zje obiad w domku. Nie jestem zwolennikiem zmuszania dziecka do
            jedzenia, ale zaraz po obiedzie odbierałam dziecko ( czekając na nie, bo
            jeszcze jadło) dojechałam do domu ( 2 przystanki tramwajem) i było bardzo
            głodne wołając o obiad)
            Rozumiem że i Panie muszą zjeść, ale najpierw dzieci a potem personel.
            Na małej uwadze coreczka schudła 2,5 kg w pzreciągu miesiąca. Nie wiedziała bym
            ale zachorowała i lekarz jak jązobaczył to pytał co się stało. Po zwarzeniu 2,5
            kg do tyłu.
            Nie chcę nikogo urazić, ale taka jest prawda.
            • bea.bea Re: Do bea.bea 03.10.05, 13:32
              pytam ...bo bardzo mnie to ciekawi...moze dlatego , że w naszym przedszkolu
              czegos takiego nie ma....to dzieci jedzą w sali w której sie bawią???
              czy na stołówce postawione jest biurko...???
              tak jakos to biurko mnie zaintrygowałao...
              smile)
              • bea.bea Re: Do bea.bea 03.10.05, 13:36
                a co do wątróbki...to uważam , że robisz duzy bład nie jedząc tego" czegoś"smile


                ponieważ jest to naturalne i najwiksze źródło żelaza....
                i zapewniam cie , że nie jest to nic obrzydliwego.....smile)
                z cebulka i jabłuszkiem ...mniam mniam...

                jak ktoś chce przepis na wątróbke po tajsku to prześle na pri....świetnie
                wykwintne danie na imprezy...smile

                pozdrawiam
                • alergenzb Re: Do bea.bea 03.10.05, 21:08
                  Żelazo nie tylko jest w wątróbce. Nigdy czegoś takiego nie jadaliśmy, stąd
                  dziecko także nie lubi.
              • patysia81 Re: Do bea.bea 03.10.05, 15:16
                Byłam w wielu przedszkolach w mieście, w którym mieszkam i w zadnym z nich nie
                ma oddzielnej stołówki dla dzieci, a dzieci jedzą w tym samym pomieszczeniu w
                którym się bawią, a w związku z tym znajduje się tam również biurko. Ale chyba
                żadna z nauczycielek, których prace obserwowałam, nie jadła obiadu przy stole.
                Wiekszosc z nich w ogole nie jadla. To w odpowiedzi na twoje zdziwienie, że
                dzieci jedzą tam, gdzie się bawią.
                • alergenzb Re: Do bea.bea 03.10.05, 21:02
                  Nie jest moim zdziewieniem że dzieci jedzą tam gdzie się bawią, ale Panie mogły
                  by jeść obiad później, jak najedzą się dzieci, aby co niektórych dopilnować,
                  czy pomóc lub zachęcić. Każdy ma prawo zjeść obiad nie neguję tego, ale uważam
                  że dopiero jak najedzą się dzieci.
              • alergenzb Re: Do bea.bea 03.10.05, 20:51
                sala w której jedzą, jest salą w której jest biurko, stoliczki dla dzieci,
                zabawki itd. dzieci jedzą na tej sali, rysują, bawią się. Stała sala w której
                dzieci przebywają cały dzień.
    • bea.bea Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.10.05, 18:31
      TERAZ PISZE JAKO MATKA PRZEDSZKOLAKA....
      staram sie by mój syn w przedszkolu mnie nie spotykał...
      wiem , ze je je duzo...
      ale zapowiedziałam pani , ze gdyby jesc nie chciał, nikt go do tego zmuszac nie
      ma...
      ..czyzbym była ewenementem wśród matek...
      wiem kiedy mój syn jeść nie chciał...więc staram sie mu wcisnąc w domu...ale
      zwykle z podobnym skutkiem jak w przedszkolu...
      nie chciałabym widziec mojego syna płaczącego bo pani wciska mu zupe ...tylko
      dlatego , ze mama za nia płaci....

      no cóz..przypomina mi sie przysłowie...lepiej zjeśc i zwymiotowac ...nizby miało
      sie zmarnowac..

      mysle , zeby porozmawiać z pania ....czy jadło...a jeśli nie to juz w domu
      wypytac malucha dlaczego...

      zapewniam was ...jak sie dziecko uprze to nawet stanie pani na głowie nie pomoze
    • judytak Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 02.10.05, 22:29
      moje dzieci po przedszkolu zawsze są bardzo głodne
      zazwyczaj dostają jakąś przegryzkę jeszcze po drodze (banana, bułkę itp.)
      potem jedzą w domu obiad (ze mną, bo ja też wtedy jadam), dwie godziny później
      porządną kolację
      tak samo było, kiedy były z opiekunką
      w przedszkolu jedzą normalnie (dobrze), z opiekunką jadły normalnie (dobrze)
      nie są, nie były grube, ani trochę :o)

      po prostu przebywanie w przedszkolu "kosztuje" znacznie więcej wysiłku, tak
      fizycznego (skakanie, bieganie, bo jest z kim się bawić), jak i psychicznego
      (trzeba być cały czas "na wysokich obrotach"), niż spokojne egzystowanie w domu
      ja nie widzę w tym nic dziwnego...

      pozdrawiam
      Judyta
      • aluc Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 03.10.05, 00:13
        mój przedszkolak tak samo - je, często jedyny w całej grupie zjada cały obiad,
        po powrocie do domu jest już śmiertelnie głodny, zaczęłam robić obiadowe kolacje
        porcje w przedszkolu rzeczywiście są nieco mniejsze niż to, co normalnie zjadał
        w domu, ale przed pójściem do przedszkola w ogóle nie zdarzało mu się być Aż Tak
        Strasznie Głodnym
    • mama403 Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 03.10.05, 01:27
      U mnie (drugi rok) zawsze tak samo, coś muszę mieć do przegryzienia i PICIA, a
      później w domu obiad ze mną, No chyba, że wyjątkowo nie chce. Ale to można
      policzyć na palcach. I nie robię tragedii. Bo do tego co podają dochodzi
      jeszcze smak. A tego już nie zmienimy. Ja doprawiam inaczej, tam inaczej. Po
      prostu je drugi obiad lub obiado/kolację. I jest OK.
      • alergenzb Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 03.10.05, 20:58
        Bezpośrednio po obiedzie odbierane dziecko nie powinno być głodne.
        • judytak Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 04.10.05, 11:57
          alergenzb napisała:

          > Bezpośrednio po obiedzie odbierane dziecko nie powinno być głodne.

          dziecko to nie automat
          jest głodne, to jest
          nie widzę sensu w robieniu problemów wszędzie, gdzie być nie muszą

          pozdrawiam
          Judyta
          • kasilla Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 06.10.05, 21:07
            Masz rację dziecko to nie ałtomat. Z tym się zgadzam, ale jest jeden minus,
            dziecko aby utrzymywać prawidłowy wzrost i witalność(że tak powiem) musi się
            prawidłowo i reularnie odżywiać. Nie o to chodzi aby dziecku wciskać dwa
            obiady, za które podwójnie płacimy. Rozumiem,że w większości domów jest jedno
            danie(u nie tak przynajmniej jest) na obiad ale niech, no i niech będzie także
            jedne w przedszkolu ale pełne. Panie przedszkolanki mogłyby zachęcić nasze
            pociechy jak nie do całego obiadu to chociaż do jednego pełnego dania.
            przypominam, że po to jest to forum aby sobie porozmawiać a nie krytykować!!
        • anna.michal Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 07.10.05, 00:22
          z własnego doświadczenia - prawie zawsze wracając z przedszkola do babci
          zjadałam obiad i to mimo zjedzenia wcześniej przedszkolnego.
    • kasilla Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 04.10.05, 13:14
      DZIĘKUJĘ ZA TAKIE ZAINTERESOWANIE TYM TEMATEM! NIESTETY POJAWIA SIĘ TEN PROBLEM
      NAGMINNIE. PO WYJŚCIU Z PRZEDSZKOLA, NIE ZAWSZE, ALE BARDZO CZĘSTO, PRZY
      OGÓLNEJ ROZMOWIE ZAWSZĘ SIE PYTAM CO ZJADŁA NA OBIADEK. ODPOWIEDZ MNIE NIESTETY
      ZWALA Z NÓG, "TROCHE ZJADŁAM". JA JAKO KŁOPOTLIWA(DLA PRZEDSZKOLANEK) MATKA
      NIEWYTRZYMAŁAM. KTÓREGOŚ DNIA Z SAMEGO RANA POSZŁAM DO WYCHOWAWCZYNI I
      POPROSIŁAM JĄ GRZECZNIE CZY MOŻE DOPILNOWAC MOJE DZIECKO DO JEDZENIA, BO W DOMU
      WOŁA O DODATKOWY OBIAD (MOJE DZIECKO W DOMU ZJADA WSZYSTKO CO DOSTANIE, ALE
      NIESTETY JADA BARDZO POWOLI), PANI STWIERDZIŁA, ŻE NATALKA JEST DUŻĄ
      DZIEWCZYNKĄ I ZAPEWNE POTRZEBUJE WIĘCEJ POŻYWIENIA BO SZYBCIEJ ROŚNIE.ALE
      OBIECAŁA JA DOPILNOWAĆ. TEZ WIDZIAŁA PRZEZ OKNO JAK ODBYWA SIE W PRZEDSZKOLU
      OBIAD: PANI ZE SWOIM TALERZEM SIADA NA SAMYM KOŃCU A DZIECI MIESZAJĄ W SWOICH
      TALERZACH Z DALA OD NIEJ. DZIECI PO KRÓTKIM POBYCIE PRZY STOLE ZNUDZONE
      JEDZENIEM ODCHODZĄ SIĘ BAWIĆ, NIESTETY JAK JEDNO DZIECKO PÓJDZIE ZA NIM IDZIE
      CAŁA RESZTA. I SYTUACJA SIĘ POWTARZA...
    • bea.bea Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 06.10.05, 21:38
      wracając do nieszczęsnej watróbki...ale nie personalnie do koleżanki ktora o tym
      pisała....czy nie uważacie , że problem lubie...nie lubie ...rodzi sie przede
      wszystkim w domu...
      własnie ...u nas w domu watróbki sie nie jada....mozna napisac u nas w domu
      kurczaków sie nie jada...
      ..skoro sie nie jada...to skąd mozna wiedziec czy sie lubi czy nie....bo
      przecież to mamie i tacie nie smakuje....a moze tez nigdy nie jedli....( nie
      wiem jak smakuje, ale z zasady nie lubię...)
      ...powiem na własnym przykładzie...w moim domu rodzinnym nigdy nie pojawiła sie
      papryka i oliwki.....przez wiele lat uważałam je za coś niedobrego , choc tak
      naprawdę nigdy ich nie jadłam....bo mama mówiła , ze sa niedobre...

      kiedys przypadkiem dostałam do zjedzenia...i...cudowne nawróceniesmile)...papryka i
      oliwki często goszczą w moim domu.....
      dlatego mysle , ze nie nalezy wmawiac dziecku, ze cos jest niedobre , bo sami
      tego nie lubimy....

      sprawa dróga....mama ma zal , ze dziecko ie je w przedszkolu...a dziecko czas
      posilku przelezy na podlodze , bo jeśc nie będzie....to z życia....więc co ???
      przykuc do krzesła i karmic przez rurkęsmile)

      w moim przedszkolu..w którym jest stołówka i nie ma biórek...a zupe i napoje
      wlewaja panie wychowawczynie....karmia maluchy ...a nawet co poniektórych
      pieciolatkow...rodzice są informowani ktore dziecko nie chcialo jeśc...i
      zupełnie nie zmusza się nikogo do jedzenia....

      i wiecie co....rodzice są raczej za opcja nieprzymuszania ich pociech do jedzenia...
      i jeszcze jedno ...z jednej strony domagamy sie wychowywania dzieci na zasadzie
      ponoszenia konsekwencji swoich czynów...bea kar....a z drugiej przymuszamy do
      jedzenia( to nielogiczne....)

      jako matka 2 latka stosuje te zasadę i mój syn dobrze wie , ze jak nie zje to do
      nastepnego posiłku będzie głodny....
      • anna.michal Re: ŻEBY DZIECKO NIE WRACAŁO GŁODNE 07.10.05, 00:29
        dokładnie bea - to jest problem w domu.
        U sąsiad rodziców nie lubi ryb i kurczka - efekt chłopiec teraz już 10 latek
        niczego się nie tknie bo on nie lubi, bo tata nie je, bo tata mówi że to
        świństwo. Zdarzało mu sie zostać kilka razy u nas na obiedzie i zajadać
        panierowaną rybę - stwierdził że mama takich kotlecików nie robi (chiał
        spróbować to dostał, ale nie nikt mu nie powiedział że to była ryba).
        Z innym rzeczami też jest podobnie - większości owoców nie zje bo nie lubi
        chociaż ich NIGDY nie próbował.

        Pozdrawiam
      • alergenzb Re: DO bea.bea 07.10.05, 13:23
        CYT " i wiecie co....rodzice są raczej za opcja nieprzymuszania ich pociech do
        jedzenia...
        i jeszcze jedno ...z jednej strony domagamy sie wychowywania dzieci na zasadzie
        ponoszenia konsekwencji swoich czynów...bea kar....a z drugiej przymuszamy do
        jedzenia( to nielogiczne....)
        CZY DZIECKO MA PONIŚĆ KONSEKWENCJE DO SWOICH CZYNÓW, ŻE NIE JADA W PRZEDSZKOLU"
        KONSEKWENCJĄ MOŻE BYĆ POBYT W SZPITALU ZWIĄZANY ZE ZDROWIEM
        CZY PANI TAK ODBIERA KONSEKWENCJĘ DZIECKA 4 LETNIEGO
        • bea.bea Re: DO bea.bea 08.10.05, 11:39
          TAK...KONSEKWENCJA NIEJEDZENIA JEST GŁÓD....
          I JESLI NIE POZNA TEGO UCZUCIA TO NIGDY NIE NAUCZY SIE PO CO SIE JE....

          1 POSIŁKI O TEJ SAMEJ PORZE
          2 MIEDZY POSIŁKAMI CONAJWYŻEJ OWOCE

          TAKA PANUJE ZASADA W MOIM DOMU...
          I JAK DOTAD MÓJ SYN W SZPITALU NIE BYŁ...ALE PRZEZ 2 DNI POTRAFIŁ NIC NIE JEŚĆ...
          • alergenzb Re: DO bea.bea 08.10.05, 21:47
            To jest Pani szczęśliwą matką, bo moje dziecko spędziło ponad 3 lata w CZD W-
            wa, i konsekwencją nie jedzenia jest powrót do szpitala. Stwierdzenie że
            dziecko może nie jeść 3 dni bo taka jest Konsekwencja 4 latka, jak Pani
            twierdzi jest absurdem, chyba że przyzwyczaiła Pani swoje dziecko do tego.
            Nie muszę akceptować Pani poglądów, ponieważ każda matka ma swoje, mogę co
            najwyżej tolerować. Ja zawsze stosuję się do zaleceń lekarzy prowadzących
            dziecko i pogląd że zdrowe może nie jeść trzy dni, jest dla mnie nie do
            przyjęcia. Karanie nie podawaniem posiłku jak Pani uważa jest dla mnie nie do
            przyjęcia. No cóż sami sobie wychowujemy dzieci.
            • judytak Re: DO bea.bea 08.10.05, 23:11
              widzisz, są dzieci ze specjalnymi problemami
              do takich z całą pewnością zalicza się dziecko, które trafi do szpitala, jeśli
              nie będzie jedło DOKŁADNIE tak, jak powinno
              takiego dziecka chyba bałabym się zapisać na cały dzień (trzy posiłki) do
              przedszkola

              z wyjątkiem tych wyjątkowych dzieci z całą resztą jest tak, że nawet jeśli nic
              nie będzie jadło w przedszkolu (co sie zdarza dość często w okresie adaptacji)
              albo zjada tylko "śladowe" ilości (co nawet miesiącami, latami nie należy do
              wyjątków), ale zje śniadanie w domu, obiad po powrocie i kolację wieczorem, to
              się rozwija prawidłowo, na wadze nie straci...

              pozdrawiam
              Judyta
      • alergenzb Re: bea.bea 07.10.05, 13:31
        Niestety dziecku podano wątróbkę do zjedzenia i po pogryzieniu w buzi, nie
        mogło jej połknąć, nawet popijanie nie pomogło, była za sucha i poważnie się
        zakrztusiło. Przebywałam z dzieckiem ponad 3 lata w szpitalu i nie spotkałam
        się aby otrzymało choć raz wątrobę do jedzenia.
        Nie rozumiem dlaczego Pani trzyma się wątroby a nie sedna postu. Jak bym
        chciała cokolwiek wiedzieć o wątrobie to nie muszę korzystać z forum i pani
        doświadczeń z wątrobą.
        • bea.bea Re: bea.bea 08.10.05, 11:41
          nie gniewaj się.....ale paniowac mi nie musisz.....
          moim zdaniem to chyba lekko przesadzasz...
          ...mam ine poglady na życie i niestety musisz to zaakceptowac...jak ja akceptuje
          twoja odmiennośc...pzdrawiam...smile)
          • alergenzb Re: bea.bea 08.10.05, 22:18
            To życie kształtuje nasze poglądy, łącznie co do postępowania z dzieckiem.
            Każde jest inne i wymaga innej opieki.
            • bea.bea Re: bea.bea 09.10.05, 12:12
              w zasadzie masz racje , ze ta dyskusja jest bez sensu...i nie dlatego, ze ty
              masz inne poglady...a ja inne...
              mysle , że myslimy podobnie ...tylko nasze dzieci sa inne....
              twoje dziecko potrzebuje szczególnej troski jesli chodzi jedzenie....wiec nie
              powinnas przyrównywac go do reszty przedszkolaków...

              ...jesli chodzi o przedszkole w którym pracuje , jest grupa dzieci
              alergicznych....j posili dla nich sporządzane sa przy dokladnej konsultacji z
              rodzicami....myslę , że tak samo powinno być z twoim dzieckiem ...

              ...i powiem ci tak...gdyby twoje dziecko było w mojej grupie i nie chciało jeść
              ....to napewno byłabys o tym poinformowana...albo nawet poproszono by cie byś
              przyszła w porże posilku ( jesli oczywiście byłaby taka mozliwość)....

              dlatego uwazam , ze problem twój ...jest w twoim przedszkolu i powinnas o nim
              porozmawiac tam....
              ..nie można uogólniac ...jak sama napisałas ...pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka