tytul wątku może kontrowersyjny ale na to wychodzi

. Wczoraj po zebraniu w
przedszkolu podczas nieoficjalnej rozmowy z wychowawczyniami usłyszałam ze
dostały odgórne zalecenie aby NIE przytulac i pocieszac dzieci kiedy się coś
im stanie (płaczą, maja jakiś problem, są nieszczęsliwe lub źle się czują),
bo może to zostać przez rodziców źle odczytane i wzięte za molestowanie.
Genezą tego polecenia była postawa jednej z mam dzieci z 1 grupy ktora
posadziła przedszkolanke o molestowanie własnie gdy ta utuliła jej
rozpaczające wkraczające własnie w przedszkolne zycie dziecko.
Ja wiem ze żyjemy w czasach jakich zyjemy, swojego syna nie spuszczam z oka i
staram się go uswiadamiac ze sa ludzie ktorzy moga mu zrobic krzywde, ale z
drugiej strony nalezy chyba miec odrobinę zaufania do ludzi, bo sami
doprowadzimy do sytuacji kiedy nikt nie udzieli pomocy naszemu dziecku bo
bedzie sie bał posadzenia o pedofilię.
Mnie przerazaja teksty pediatrow abysmy uwazały myjąc naszym dzieciom pupy
aby w przyszłosci nie posądziły nas o wykorzystywanie seksualne (tak tak to
tez kiedys usłyszałam od lekarza) albo ze kazda przedszkolanka tylko czycha
na niewinnosc naszych dzieci. Trzeba byc ostroznym ale chyba popadamy w
paranoję zabaranijac innym ludzkich odruchów?
W kazdym badz razie ja poprosilam panią Przedskzolanke aby "pomolestowała"
moje dziecko kiedy mu sie cos stanie i bedzie płakać.