Drodzy Rodzice i Panie Nauczycielki !!!!
Mój problem jak większości z nas dotyczy pierwszych prób adaptacyjnych w
przedszkolu mojej naprawdę starającej się być dzielną córeczki. Nie
kwestionuję tego, że dzieci mogą płakać, rozumiem podłoże psychologiczne,
rozumiem jej i mój stres. Ale jest kilka rzeczy których nie rozumiem, a które
dotyczą personelu przedszkola (państwowego). Być może tak być powinno, ale
nikt nie umie mi racjonalnie wytłumaczyć, więc może tutaj ktoś by mi pomógł:
1. dlaczego dzieci nie mogą korzystać z piaskownicy, z huśtawek, zjeżdżalni.
Maluchy przyglądają się dzieciaczkom z grupy II (im już wolno) i siedzą na
małej drewnianej ciuchci w wydzielonej ćwiartce naprawdę dużego (ale nie
zagospodarowanego) ogrodu i co raz są pouczane na wpół podniesionym głosem -
wracaj, wróć, gdzie idziesz !!!!Prócz trzech samochodów na sznurku (małe
samochodziki z sali) i dwóch ławek nie mają czym się bawić. Dla mnie to jak
pokazać im kawałek tortu i tyle.. tylko patrz!
2. dlaczego Pani nie przytuli mojej córeczki, która stoi od 2 h na środku
sali i płacze. stoi przed nią i płacze, patrzy jej w oczy i płacze i nic....
płacze mój mąż, który obserwuje wszystko przez okno - jak Pani przykazała na
głos: Pan ją zostawi i idzie do pracy.
Tę konieczność rozumiem, ale czemu nie można przykucnąć, wziąść za raczkę, a
może nawet na rączki. Wiem, że mój maluch nie będzie już w centrum uwagi tak
jak w domu, ale chciałabym troszkę ciepła, uśmiechu, czy to za wiele...
3. dlaczego Pani odmawia dokładki mleka (o to akurat poprosił kolega mojej
córci), czy naprawdę nie znalazło by się trochę mleka....
4. dlaczego w przedszkolu oprócz kiepsko przygotowanego zaplecza zabawek na
ogródku w sali również jest nie wiele starych zabawek ? Na co są przeznaczane
pieniędze z rady Rodziców (miesięcznie 40 zł.)
5. Dlaczego w pierwszym tygodniu (od 1-12.09) "Miła Pani" każe rodzicom
odbierać dzieci o 12 przed leżakowaniem, nawet jeśli dziecko ma ochotę zostać
w przedszkolu. Dlaczego mnie przekonuje, że będzie i tak płakać ( a w ogóle
nie płakało)? A gdy już "Miłej Pani" brakło argumentów pojawiła się groźba
zaprowadzenia dziecka do starszej grupy, żeby z nimi leżakowała ? Pani ma
wtedy wolne od 12.00 ?
6. Dlaczego Pani nie bawi się z dziećmi, pewnie połamałaby swoje wielkie
szpile, a może jej rola to siedzenie za biurkiem, a może dzieci są za małe ?
7. Dlaczego na dzieci się gwiżdże i woła wszyskie do łazienki na siusiu.
Czy tak się robi?
8. Dlaczego wiem od tylu rodziców, że nasza "MIŁA PANI" - nawet nie potrafi
być miła, ma bardzo kiepską opinię, którą da się wyrazić słowami _ DA SIĘ
PRZEŻYĆ. Ale czy o to chodzi ?
Moi Drodzy pewnie bym tak jeszcze pisała i pisała - ale nie chcę na siłę
wymyślać. Chciałabym to zrozumieć, bo może po prostu ktoś czegoś mi nie
wytłumaczył, mi i innym rodzicom. A może jestem normalna i czas przełamać
teamt tabu "NIEMIŁEJ PANI" z pierwszej grupy, na widok której dzieci dostają
bólu brzucha i popuszczaja w majtki. Może to w końcu ja powinnam coś zrobić -
Zapytałam kiedyś cichutko wychowawczynię "dlaczego.." - a "Miła Pani"
odpowiada - proszę nie wymagać ode mnie.... widać że nie pracowała Pani w
przedszkole " - zastanawiam się czy muszę w nim pracować, żeby wiedzieć

Wszystkim z góry bardzo dziękuję za komentarze.
MONISIEK