Dodaj do ulubionych

Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna ?

12.09.05, 23:25
Drodzy Rodzice i Panie Nauczycielki !!!!

Mój problem jak większości z nas dotyczy pierwszych prób adaptacyjnych w
przedszkolu mojej naprawdę starającej się być dzielną córeczki. Nie
kwestionuję tego, że dzieci mogą płakać, rozumiem podłoże psychologiczne,
rozumiem jej i mój stres. Ale jest kilka rzeczy których nie rozumiem, a które
dotyczą personelu przedszkola (państwowego). Być może tak być powinno, ale
nikt nie umie mi racjonalnie wytłumaczyć, więc może tutaj ktoś by mi pomógł:

1. dlaczego dzieci nie mogą korzystać z piaskownicy, z huśtawek, zjeżdżalni.
Maluchy przyglądają się dzieciaczkom z grupy II (im już wolno) i siedzą na
małej drewnianej ciuchci w wydzielonej ćwiartce naprawdę dużego (ale nie
zagospodarowanego) ogrodu i co raz są pouczane na wpół podniesionym głosem -
wracaj, wróć, gdzie idziesz !!!!Prócz trzech samochodów na sznurku (małe
samochodziki z sali) i dwóch ławek nie mają czym się bawić. Dla mnie to jak
pokazać im kawałek tortu i tyle.. tylko patrz!

2. dlaczego Pani nie przytuli mojej córeczki, która stoi od 2 h na środku
sali i płacze. stoi przed nią i płacze, patrzy jej w oczy i płacze i nic....
płacze mój mąż, który obserwuje wszystko przez okno - jak Pani przykazała na
głos: Pan ją zostawi i idzie do pracy.
Tę konieczność rozumiem, ale czemu nie można przykucnąć, wziąść za raczkę, a
może nawet na rączki. Wiem, że mój maluch nie będzie już w centrum uwagi tak
jak w domu, ale chciałabym troszkę ciepła, uśmiechu, czy to za wiele...

3. dlaczego Pani odmawia dokładki mleka (o to akurat poprosił kolega mojej
córci), czy naprawdę nie znalazło by się trochę mleka....

4. dlaczego w przedszkolu oprócz kiepsko przygotowanego zaplecza zabawek na
ogródku w sali również jest nie wiele starych zabawek ? Na co są przeznaczane
pieniędze z rady Rodziców (miesięcznie 40 zł.)

5. Dlaczego w pierwszym tygodniu (od 1-12.09) "Miła Pani" każe rodzicom
odbierać dzieci o 12 przed leżakowaniem, nawet jeśli dziecko ma ochotę zostać
w przedszkolu. Dlaczego mnie przekonuje, że będzie i tak płakać ( a w ogóle
nie płakało)? A gdy już "Miłej Pani" brakło argumentów pojawiła się groźba
zaprowadzenia dziecka do starszej grupy, żeby z nimi leżakowała ? Pani ma
wtedy wolne od 12.00 ?

6. Dlaczego Pani nie bawi się z dziećmi, pewnie połamałaby swoje wielkie
szpile, a może jej rola to siedzenie za biurkiem, a może dzieci są za małe ?

7. Dlaczego na dzieci się gwiżdże i woła wszyskie do łazienki na siusiu.
Czy tak się robi?

8. Dlaczego wiem od tylu rodziców, że nasza "MIŁA PANI" - nawet nie potrafi
być miła, ma bardzo kiepską opinię, którą da się wyrazić słowami _ DA SIĘ
PRZEŻYĆ. Ale czy o to chodzi ?

Moi Drodzy pewnie bym tak jeszcze pisała i pisała - ale nie chcę na siłę
wymyślać. Chciałabym to zrozumieć, bo może po prostu ktoś czegoś mi nie
wytłumaczył, mi i innym rodzicom. A może jestem normalna i czas przełamać
teamt tabu "NIEMIŁEJ PANI" z pierwszej grupy, na widok której dzieci dostają
bólu brzucha i popuszczaja w majtki. Może to w końcu ja powinnam coś zrobić -

Zapytałam kiedyś cichutko wychowawczynię "dlaczego.." - a "Miła Pani"
odpowiada - proszę nie wymagać ode mnie.... widać że nie pracowała Pani w
przedszkole " - zastanawiam się czy muszę w nim pracować, żeby wiedziećsmile
Wszystkim z góry bardzo dziękuję za komentarze.
MONISIEK
Obserwuj wątek
    • ewitek01 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 12.09.05, 23:35
      normalna
      zmień przedszkole
      • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 12.09.05, 23:46
        Bardzo dziękuję za odpowiedź.
        Zastanawiam się tylko czy to nie jest najprostsze wyjście, z którego
        skorzystały i pewnie skorzystają rodzice dzieci naszej "MIŁEJ PANI", a zostaną
        te które poprostu chcą rok zaliczyć bo muszą iść do pracy i przemilczą z obawy,
        żeby ich uwagi nie znalazły odźwięku na ich dzieciach. Bo tak właśnie jest. Czy
        jest sposób, żeby z taką panią "coś" zrobić.
        Sama pomagam innym ludziom, bo to lubię - a sobie nie za bardzo wiem jak pomóc.
        Sobie jak sobie, tej grupce maluchów, które oblepiają każdego rodzica, który
        przyjdzie wcześniej odebrać własne dziecko.Od czego zacząć ?
        • kerstink Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 07:17
          Skoro probowalas z ta Pania rozmawiac i sie nie da, to mozesz rozmawiac z
          dyrektorka; wczesniej bym pytala o opinie innych rodzicow. Czy orientujesz sie,
          jak jest w innych grupach ?

          Bardzo to przykre, co opisujesz. Nie uwazam, ze dzieci musza miec wszystkie
          zabawki, ale jakies zabawki musza byc.

          K.
          • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 23:20
            Tak orientowałam się, jak wyglada sytuacja w innych grupach - problem dotyczy
            tylko maluchów, czyli mojej Pani.
            Znam to przedszkole doskonale, ponieważ ja sama, moich dwóch braci chodziliśmy
            do tego przedszkola - ale wtedy była inna kadra i cudowna Pani Jadzia smile
            Dlatego tak dobrze pamiętam metalową długą obręcz coś co przypomina gąsienicę
            bez głowy - ona tam cały czas jest i jest jedyną poza drewnianą ciuchcią
            atrakcją dla maluchów. Do pozostałej części placu dzieci nie maja prawa wstępu.
            Warto dodać, że na placu są trzy murowane piaskownice, w jednej jest tylko
            piach (co z tego jak maluchom nie wolnosad) Dwie pozostałe w odległości ok. 50
            cm są puste - wymurowane głębokie na 1,5 m. Nie zabezpieczone niczym poza
            odgradzającymi jej malutkimi stojącymi chorągiewkami.
            Aż boję się pomyśleć...
            M.
            • 2julka Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 23:39
              Witam
              Pani jest chyba bardzo przywiązana do tego przedszkola, które w międzyczasie
              stało się "chore". Czy warto ? Wg tego co Pani opisuje - to "igra Pani z
              losem", na konto swojego dziecka. Po co ? Czy nie może Pani przepisać do
              innego ? Szokująca ta sytuacja z płaczącym dzieckiem stojącym przed jakąś
              nieczułą babą, której udało się dodatkowo przepędzić tatusia !
              Jakbym był złośliwy to bym powiedział, że Pani nie jest normalna, bo
              eksperymentuje Pani na dziecku. Zatwardziałość serca wychowawczyni to nie jest
              cecha typu : braki pedagogiczne. Tacy ludzie nie powinni pracować w
              przedszkolach, a Pani myśli, że Tę panią "ulepszy". Wątpię czy to możliwe, tacy
              ludzie wymagają pomocy psychoterapeuty. Trzeba walczyć o dziecko "najkrótszą
              drogą", a nie zmieniać świat. Przecież - najwyżej Panią za tę walkę
              stamtąd "wyrzucą" z dzieckiem... dla dobra wszystkich zainteresowanych.
              Pozdrawiam - mocno zdumiony
    • majka015 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 09:12
      Jak piszesz nie tylko ty dostrzegłaś - według mnie nie do przyjęcia -
      zachowania Miłej Pani.
      Proponuję :
      1. rozmowa z Panią Dyrektor wraz z innymi rodzicami
      2. wspólne spotkanie: rodzice, Miła Pani i Pani dyrektor.
      Powiedzcie to wszystko, co leży wam na sercu ( przynajmniej będziesz mogła
      powiedzieć sobie, że zrobiliście wszystko by poprawić i uczynić miłym i
      przyjemnym pobyt waszych pociech w przedszkolu)
      3. Jak to nic nie da - zawsze można napisać do dzielnicy/gminy do Wydziału
      Oświaty a w Wa-wie dodatkowo do Biura Edukacji na ul. Górskiego.

      4. Zawsze możesz przenieść dziecko do innego przedszkola.

      Pozdrawiam serdecznie


      • verdana Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 09:37
        Proponuję nie rozmawiać, nie dyskutować, tylko jak najszybciej poszukać
        normalnego przedszkola. Nawet jeśli "Miła" Pani zmieni sie w prawdziwie "miłą",
        to ciągle jeszcze pozostanie ta idiotyczna zagroda, zakaz korzystania z urzadzeń
        dla starszych grup, mało zabawerk i wydzielane porcje. To musi być "odgórne"
        zarzadzenie dyrektorki. Tego wszystkiego się nie zmieni, a jest tyle
        sympatycznych przedszkoli...
        Zadbaj o swoje dziecko. Inni rodzice moga zrobić to samo, albo zostawić w
        przedszkolu. To trudne do wyobrazenia, ale sa tacy, którym rygor się podoba.
        • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 13:37
          Bardzo dziękuję za Wasze opinie, komentarze i rady. Naprawdę pomagacie !!!!!
          Staram się w tej naprawdę trudnej dla mnie i mojej córci sytuacji znaleźć
          najlepsze rozwiązanie.
          Dzisiaj kolejny dzień rozpaczy w przedszkolu, i sugestia "MIŁEJ PANI" - niech
          Pani zabierze dziecko o 12, przed leżakowaniem. Cholera, ale ja nie mogę,
          wzięłam urlop wypoczynkowy 7 dni po to właśnie, żeby odbierać dziecko tak jak
          Pani przykazała wszystkim rodzicom na samym początku.
          Nie chcę się poddać !!!!! Czy są rodzice, które znaleźli się w podobnej
          sytuacji i skorzystali z innego "awaryjnego wyjścia" a mianowicie starali się
          wpłynąć na zmianę Pani, nie przedszkola.
          Zbieram informacje, wiem już że na tę Panię były skargi i do dyrektora i do
          kuratorium, te oficjalne i nie oficjalne. na koniec usłyszałam - ona jest nie
          do ruszenia. Powiedźcie mi o co chodzi. Czy jest limit skarg .....sad
          Ciąg dalszy wygląda następująco: No i dzisiaj zwalniam się z pracy i lecę
          na "wstępną rozmowę" z Panią dysrektor, może uda mi się również zachęcić Moją
          Panią do rozmów. Dam znać jak, mi poszło - TRZYMAJCIE KCIUKI
          • kerstink Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 13:57
            Wydaje mi sie, ze koniecznie powinnas zbierac glosy innych rodzicow.
            K.
            • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 23:27
              Od tego zaczęłam. Właśnie od zbierania opinii, zanim jeszcze zaczęłyśmy chodzić
              do przedszkola. Ja i moi bracia chodziliśmy do tego przedszkola i bylo cudnie,
              więc dlatego tak bardzo nie dopuszczałam do siebie tych negatywnych opinio o
              słynnej Pani wychowaczyni.
              Rozmawiałam z rodzicami, którzy już mają dzieci w grupach starszych - wszystko
              na nie. Rozmawiałam z rodzicami - w której jest moje dziecko. Zgadzają się ze
              mną, co chwila ktoś dorzuca jakiś zastraszający kawałek do koszyka.
              Proponowałam bardzo delikatnie kilku rodzicom, że czas coś z tym zrobić. Wielu
              jest na tak, wszyscy są na tak, ale naprawdę wielu boi się o to że ich dzieciom
              z tego powodu stanie się krzywda, a np. okazało się że po 2 tygodniach przestał
              nareszcie płakać. I ja to rozumiem, i właśnie to mnie najbardziej boli. Skoro
              my duzi, odpowiedzialni, dorośli boimy się to jak bardzo mogą się bać nasze
              dzieci !!!!!!!!
          • majka015 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 15:32
            Napisz czy sytuacja dot. przedszkola w Warszawie.
            Być może bedę mogła ci pomóc
            Owocnych rozmów z Panią Dyrektor
            • madimaj Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 20:58
              Cieszę się bardzo, że takie rozmowy mają miejsce na forum. Wspierajmy nasze
              małe dzieci, domagajmy się by byłe traktowane z szacunkiem, mają do tego prawo!
              Myślę,że dobrze gdy rodzice reagują na to co się dzieje, wyrażają swoje
              zastrzeżenia, a nie od razu myślą o zmianie przedszkola. Ale oczywiście trzeba
              być czujnym i obserwować czy sytuacja się zmienia - dzieci nie mogą w
              nieskończoność czekać, aż zacznie lepiej się dziać ... to przecież o Ich
              dzieciństwo tu chodzi!
            • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 13.09.05, 23:40

              Tak problem dotyczy przedszkola w Warszawie. Jeśli możesz mi pomóc to
              błagam ....

              Obiecałam, że napiszę jak mi się dziś udało, a no się nie udało.
              Nie udało mi się niestety porozmawiać z Panią dyrektor.
              Zamieniłam krótkie słowo z wychowaczynią co i jak i więcej nie mogłam, bo nie
              chcę rozmawiać przy dziecku.

              Może jutro albo pojutrze się uda ?

              Z moją córcią jest coraz gorzej - nie wiem co się dzieje.
              Z chęcia poszła pierwszego dnia, drugiego, potem pierwszy poniedziałek, wtorek
              i kryzys w środę - bez żadnego komentarza czemu ? Od środy jest osowiała, nie
              chce pod absolutnie żadnym pretekstem wyjść z domu. Z przedszkola do domu i
              siedzimy. Nawet po przedszkolu i w weekendy nie chce wychodzić z domu. Podczas
              kiedy normalnie spędzałyśmy na dworze całe popołudnia.

              Dzisiaj dowiedziałam się, że Pani na nią krzyczała, bo.... płakała.
              Kurcze, powiedzcie mi - krzyknąć można i owszem, ale jeśli np. dzieciak
              wskoczył na stół i mógłby sobie lub rówieśnikom zrobić krzywdę. Poza tym nawet
              taka sytuacja wymagałaby od wychowawczyni wytłumaczenia czemu się na niego
              zdenerwowała, co jej się nie spodobało w takim zachowaniu.
              Ale na płaczącego malucha, którego "płacz" pewnie ją irytował. Reakcja
              oczywiście była odwrotna. Jeszcze bardziej płakała. Wczoraj pół dnia, dzisiaj
              cały. Czy uważacie że można tak ?
              Do tego doszły mi wieczorne histerie, że ona nie chce do przedszkola, że
              przeprasza (nie mam pojęcia za co?). A na sam koniec zwymiotowała.
              Boże jak mi jest ciężko.
              M>
              • 2julka Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 00:01
                Proszę wybaczyć moje wcześniejsze przypuszczenie (wcześniejszy post), tym razem
                powiem bez ogródek - Pani jest chora i powinna pójść do psychologa, a dziecku
                obiecać, że jego noga więcej nie stanie w tym przedszkolu.
                Jeśli dziecko przeprasza rodziców za ich błędy ( dziecko zawsze w
                niekomfortowej sytuacji bierze winę na siebie, bo ewolucja tak ukształtowała
                jego psychikę : skoro jest żle - to znaczy że jestem niewystarczająco dobre) i
                ma wymioty (reakcja na bardzo silny stres) - to naprawdę "daleko" Pani zaszła.
                Teraz to igra Pani z ogniem - to się może skończyć dla dziecka załamaniem
                (również załamaniem systemu odpornościowego). Trudno nawet przewidzieć jak
                długo będzie potem z tego wychodzić.
                Kiedy Pani się OBUDZI ?!!!!!!
                Trudno powiedzieć co jest gorsze dla dziecka - czy ta "wychowawczyni", czy Pani
                brak działania.
                Szok !
                • madimaj Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 00:15
                  Mnie też zszokowało zdanie ; "Z moją córcią jest coraz gorzej - nie wiem co się
                  dzieje".Można chyba było się tego spodziewać. Żal mi dziecka, pomyślałabym na
                  pewno o zmianie przedszkola i nie narażała dziecka na taki stres. W imię
                  czego?!
                • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 00:17
                  Droga Julko,

                  Jestem bardzo szczera i przedstawiłam mój problem naprawdę otwarcie. Przyjmuję
                  krytykę na siebie, bez żadnego ale. Właśnie dlatego, żeby nie zrobić
                  jakiegolwiek błędu, nie skrzywdzić dziecka i nie dać się przypadkiem
                  zwariowanć piszę tutaj od dwóch dni o północy - bo szukam wsparcia, rady,
                  rozsądnego rozwiązania.
                  Żebym była dobrze zrozumiana. Moja mała zaczęła płakać w przedszkolu dopiero w
                  zeszłą środę. Dostałam telefon od Pani dyrektor, żeby ją odebrać o godz. 11.00
                  Byłam tam w ciągu 7 minut. Miała stan podgorączkowy, i zaczęłą wymiotować.
                  Płakała. Nie zaprowadziłam jej do przedszkola ani w czwartek ani w piątek -
                  podejrzewałam grypę żołądkową. Nie przyszło mi do głowy że to może być stres
                  zw. z przedszkolem. Właśnie w tym dniu musiało coś się wydarzyć - o czym nie
                  wiem. OD razu kupiłam leki, byłam u lekarza.
                  Gorączka spadła, a bóle brzucha zaczęły się pojawiać zawsze wtedy kiedy
                  chciałam zabrać ja na dwor, nawet w weekend. I to właśnie wzbudziło moje
                  największe podejrzenie. Zaprowadziłam ją w poniedziałek - i tu rozegrała się
                  pierwsza tragedia z rozstaniem - babcia odebrała dziecko o 12. Dzisiaj był
                  drugi dzień - jest jeszcze gorzej.

                  Więc naprawdę działam. Rozmawiam od pierwszego dnia z wychowawczynią, jako
                  jedna z niewielu mam odwagę pytać jasno dlaczego .... i właśnie dlatego to ja
                  otrzymywałam atakujące mnie odpowiedzi. Pytałam zanim moje dziecko zaczęło
                  płakać. A teraz jej płacz rozłożył mnie na łopatki. Dlatego tu jestem.

                  Powiem szczerze, że ostro napisałaś i mnie to zabolało. Ale dziękuję że
                  chciałaś się wypowiedzieć.

                  M.
                  • 2julka Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 00:55
                    Droga Kobieto
                    Po pierwsze (choć najmniej ważne) - jestem mężczyzną, co widać po formach
                    końcówek jakich używam (nick-2julka= druga Córka Julka, bo znalazłem się tu
                    szukając dla Niej przedszkola).
                    Nie "chciałem się wypowiedzieć" tylko chciałbym, życzę Ci, modlę się o to, Byś
                    resztką rozsądku zabrała dziecko z tego przedszkola i zapomniała o nim. Będzie
                    Ci potrzebny czas, by doprowadzić dziecko do względnej równowagi.
                    Ciekawi mnie co Ci powiedział lekarz i jakie leki dostało dziecko ?
                    Minął tydzień a efekt jest opłakany i to Nazywasz działaniem ? To, że Jesteś
                    tam w 7 minut ! "Mam odwagę pytać jasno dlaczego.." - i co, jakie są
                    odpowiedzi... CHODZI O SKUTECZNOŚĆ ! Dlaczego nie doszło do spotkania z P.
                    dyrektor. Ja w takiej sytuacji biwakowałbym pod Jej drzwiami, albo dzwonił do
                    Niej do domu. Dlaczego by nie można zostać jednego dnia na parę godzin w
                    przedszkolu i poobserwować co się tam dzieje ( w wielu przedszkolach tak można,
                    jeśli w tym nie, to stałbym cały dzień i chociaż obserwował co się dzieje na
                    dworzu). Dam sobie głowę uciąć, że co najmniej połowa Forumowiczek już dawno by
                    zabrała dzieci z takiego miejsca.
                    Napisałem - jeśli nie Czytałaś, razem z tym 3 posty.
                    Szczerze - Twój ból mnie nie boli ( i to nie dlatego, żeby mi przyprawić gębę
                    jakiegoś szowinisty) - żal mi Twojego dziecka.
                    Dobranoc z ciężkim sercem - Śpiąca Królewno
    • 2julka Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 01:13
      Najważniejsze :
      Reakcje Twojego dziecka nie są wywołane stresem w związku z pójściem do
      przedszkola (tylko w jakiejś części), lecz są wielokrotnie wzmożone, ponieważ
      znalazło się ono w jakiejś nienormalnej, toksycznej sytuacji, do której - nie
      wie dlaczego (te przepraszanie to błaganie o koniec tej sytuacji) jest przez
      najbliższą Jej osobę, czyli Ciebie, dalej namawiane.
      Wystarczy poczytać Twoje opisy.
      • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 14:41
        Witam Tatę Julii,

        ... która jeszcze jak się domyślam nie zaczęła chodzić do przedszkola.
        Pewnie stąd taka śmiałość wypowiedzi i oburzenie, uzasadnione - ale myślę że
        nie w stosunku do mnie i pozostałych rodziców.
        Pan sobie może jedynie próbować wyobrazić, jak by się zachował w takiej
        sytuacji, wygląda na to że debiut jeszcze przed Panem. Życzę właściwych
        wyborów !!!!!!!

        Nie znam nikogo dla kogo ich własne dziecko nie byłoby najważniejsze - DLA MNIE
        TEŻ.

        Właśnie dlatego, że nikt do tej pory nie zareagował właściwie w tym przedszkolu
        pracuje taka BABA. A ja chę dialogu i pozytywnego rozwiązania problemu, który
        dotyczy bardzo dużej grupy osób.

        Nie wiem czy mi się uda, nie wiem czy uda nam się razem z rodzicami .....
        Oczywiście że biorę pod uwagę zmianę przedszkola, nie ja jedna.

        Mój problem potęguje stres jaki przechodzić moja córka, i nikomu nie pozwolę
        jej skrzywdzić. Nie będę czekała ani ne jej ani na swoje załamanie nerwowe.

        Mój post miał na celu zebranie opinii na temat tego co powinnam uznać za
        dopuszczalne, a co nie - w kwestii dotyczącej przedszkola i jej wychowaczyni z
        gr. I - a nie mojej osoby, do której odnosi Pan swoje bardzo mocne komentarze,
        opinie, które notabene dotyczą osoby, której Pan nie zna. Zna Pan mój problem -
        mnie nie.

        Oczywiście podam oficjalnie dane przedszkola - po to by by ten BABSZTYL nie
        miał możliwości w przyszłości opiekować się jakimkolwiek dzieckiem.
        M.







        • 2julka do Monisiek12 14.09.05, 16:02
          Odpowiem Pani wyczerpująco wieczorem. Nie muszę Pani znać osobiście, by zająć
          stanowisko w stosunku do tego co Pani pisze. Co do "debiutu" -
          przechodziłem Pani bóle ponad 10 lat temu jako samotny ojciec zapisujący
          dziecko do przedszkola (mam drugą 15 letnią Córkę). Pani się niepotrzebnie
          zajmuje tym, że Panią mocno "obsmarowałem", ale nadal podtrzymuję, że coś z
          Panią nie jest dobrze (skłonność do wypełniania dziejowych misji, kosztem
          własnego dziecka). Czy dziecko było dzisiaj w przedszkolu ?
          Pozdrawiam - nadal bez nadziei na Pani zmianę.
        • 2julka Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 22:23
          Witam
          Zacznę po kolei wg Pani listu :
          Śmiałość działania w sprawach dzieci dostałem jako bonus od Pana Boga za...(o
          tym innym razem). Jak już pisałem - nic nie muszę sobie wyobrażać, ponadto w
          takich pilnych sprawach używam mało wyobrażni. Dziękuję za życzenia - przydadzą
          się zawsze.
          Pani pisze - proszę się nie oburzać - frazesy : że dla każdego rodzica jego
          dziecko jest najważniejsze (dla alkoholika też...), a tu nie chodzi o
          żonglowanie słowami. Żeby nabrać zdecydowania i pewności w działaniu trzeba
          sobie bardzo dobrze uprzytomnić zasadnicze fakty :
          1. Dziecko ma tylko Panią ( po 7 roku życia "ma" także ojca ). Mówię o
          głębokości więzi psycho-fizjologicznej.
          2. Pani jest "szefem" - nikt na świecie, żadna osoba, ani instytucja nie ma
          prawa i nie może działać wbrew temu jak Pani prowadzi dziecko ( z wyjątkiem
          sytuacji, gdy robi mu Pani krzywdę). Pani ma "ostatnie słowo".

          Niestety odnoszę wrażenie, że nawet tak spektakularne cierpienie (niech Pani w
          tej sprawie zamiast iść z dzieckiem do lekarza, albo czytać moje bezskuteczne
          moralizowanie, zapyta jakiegoś mądrego psychoterapeuty co myśli o reakcjach
          dziecka) jak wymioty,nieruszanie się z domu, histerie i - zwłaszcza -
          przepraszanie (!) -"Przepraszam mamo, że żyję, bo masz kłopot ze mną w jakimś
          przedszkolu..." zupełnie do Pani nie docierają i Pani stojąc na barykadach
          swojej dziejowej misji krzyczy : "nikomu nie pozwolę jej skrzywdzić".
          Zdumiewające. Dalej :
          "Mój problem potęguje stres jaki przechodzić może moja córka"...
          Proszę Pani - nie w tej kolejności. Najpierw stres Córki (bo ma parę lat
          tylko), a potem Pani problem (bo trochę więcej lat u Pani).
          Nie jest Pani - niestety - Panem Bogiem, by orzekać "nie będę czekała", bo to
          się może stać szybciej niż się Pani wydaje.
          Jak te wszystkie Pani bojowe zapewnienia mają się do Pani ostatniego
          stwierdzenia : "co powinnam uznać za dopuszczalne".
          Otóż to trzeba wiedzieć ZANIM dziecko pójdzie do przedszkola, a może nawet
          zanim się urodzi...
          Ja naprawdę dobrze Pani życzę, ale z tego co w Pani postach nadchodzi, to
          wygląda to bez sensu, a Pani "strategia" jest zupełnie chybiona.
          Zebrała tu już Pani tyle odpowiedzi, by ZAJĄĆ się dzieckiem, a nie
          przedszkolem, ale Pani marzy się dialog i pozytywne rozwiązanie. Z
          nagromadzonych przez Panią dotychczasowych danych wyłania się obraz placówki za
          którą powinno wziąć się kuratorium, a nie Pani. Mnie by wystarczył ten dół w
          pustej piaskownicy "fachowo" zabezpieczony, bym powiedział przedszkolu "żegnam".
          Jeśli mogę coś zasugerować : niech Pani zajmie się teraz dzieckiem, zrobi mu
          wolne na czas nieokreślony, zrobi mu "dni dobroci i atrakcji wszystkich co
          lubi", a w szczególności niech Pani zbada czy nie nadwyrężyła tymi wydarzeniami
          komunikacji emocjonalnej między Panią a dzieckiem. Przedszkole poczeka. Jak
          chce Pani dalej walczyć z przedszkolem, niech to Pani zrobi pod nieobecność
          dziecka w nim. A tego uroczego BABSZTYLA niech Pani zostawi lepiej "w spokoju",
          albo załatwi Mu eksmisję z tej placówki. Inne rozwiązania będą nieskuteczne.
          Pozdrawiam i czekam na adres "czarnej owcy". Powodzenia
          • monisiek12 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 23:47
            Tak więc w kwestii formalnej odniosię się do ostatnich Pana zdań - WŁAŚNIE
            CHODZI O EKSMISJĘ BABSZTYLA!!!!!!
            Nawet mi nie przyszło do głowy, żeby ją "ulepszać".
            I tak właśnie jest że albo jej tam nie będzie, albo my będziemy w innym miejscu.
            Oczywiście rozstrzygnięcie tego odbędzie się bez udziału mojej córki w
            przedszkolu.
            Moja córka zaczęła mieć problemy adaptacyjne w ten poniedziałek, a dzisiaj mamy
            środę !!!!! Pierwsze pięć dni - super - Ja o 12 w przedszkolu (jak nakazał
            babsztyl), a córka - mamo idź do pracy - na co Babsztyl - niech Pani ją
            zabierze bo będzie spała w II grupie i będzie płakała. A mnie zamurowało - tak
            się zaczęło. Kolejne 4 dni, w tym poniedziałek po weekendzie - super (jeśli
            chodzi o moją córkę). Telefon dyrektorki - zeszła środa: proszę przyjechać
            dziecko ma gorączkę i na pewno się rozłoży. Gorączka, bóle brzucha.
            Czwartek, piątek jesteśmy w domu - diagnoza grypa żołądkowa. Niedziela:
            objawy "chorobowe" ustąpiły - pojawiły się lęki przed wyjściem w ogóle z domu.
            Poniedziałek - pierwszy prawdziwy płacz - i nasze pierwsze bardzo dokładne
            obserwacje, zbieranie opinii. W ten sposób dobrnęłam do dzisiejszego wieczoru.
            M.
            • 2julka do Monisiek12 15.09.05, 01:14
              Powiedziałem już wszystko co chciałem. Wydaje się, że Pani ostatni post
              jest "trochę lepszy". Życzę powodzenia
    • derby_du Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 02:53
      Droga Pani,

      dolacze sie do reszty i powiem krotko - zabrac dziecko z przedszkola i jeszcze
      napisac o ktore, z ktora MILA PANIA chodzi, ku przestrodze dla innych. I nie
      ukrywam, ze ja zabralabym syna juz przy szponach (paznokciach) i nakazu
      wczesniejszego odbioru. Moj syn chodzi do maluchow w panstwowym przedszkolu,
      gdzie Panie sa SUPER, dzieci maja mnostwo ciepla, dowolnosc zabaw, a Pani
      Dyrektor jest dostepna non-stop. Czyli, ze mozna...

      zycze otrzasniecia sie i powodzenia,
      imienniczka
      • 2julka do Derby_du 14.09.05, 10:03
        Z którego przedszkola jest Pani tak zadowolona.
        Proszę o adres, telefon.
        pozdrawiam
        • derby_du Re: do Derby_du 16.09.05, 17:11
          Przedszkole nr 13 na ul. Schillera (Srodmiescie). P. Dyr. jest super i naprawde
          dba o dzieciaki: oprocz ciepla trzyma tzw. poziom. Jestem od 16 dni zadowolona
          matka super szczesliwego przedszkolaka. Patrzac na inne dzieci i mamy w grupie
          mysle, ze mamy wszystkie te same odczucia smile
          Dzieci przestaly plakac w pierwszym tygodniu.
          Te placzace dluzej - 1-2 maluchy - byly przytulane i "docieplane"
          Sale sa sliczne, pelne zabawek. Plac zabaw, mimo staran przedszkola, w starym
          stylu, ale zadbany i otoczony kwiatami. Maluchy moga sie bawic, jak to mowi moj
          syn, "w starszakowej piaskownicy" bez problemu.
          Moje niespelna trzyletnie dziecko spiewa od kilku dni piosenke, ktorej nauczyl
          sie na rytmice, czad!
          Polecam!
          mama srodmiejska
    • marsvolta Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 08:41
      Jak wyżej.Starasz się coś zwojować (za wszelką cenę?), piszesz, że skargi na
      kobietę były ale, że jest nie do "ruszenia"(?).Czego właściwie chcesz? zbawić
      świat?, uratować wszystkie dzieciaki?.Cała ta sytuacja jest mocno śmierdząca i
      chyba w pierwszej kolejności powinnaś zabrać córkę z tego syfu i ewentualnie
      później pisać skargi, uświadamiać rodziców czy dyrektor. Myślę sobie też, że
      może po prostu twoja córka ciężko przechodzi okres adaptacyjny ale z drugiej
      strony, przecież masz ewidentne oznaki, że dzieje się coś złego.Nie wyobrażam
      sobie tego, moja córka też chodzi do państwowegto przedszkola i panie stają na
      głowie, żeby każde potrzebujące dziecko przytulić, wziąć na ręce, pogłaskać.
      Krzyczenie na dziecko?dlatego, że płacze? Ta pani nie powinna pracować z
      dziećmi.Może powinnaś napisać które to przedszkole aby ostrzec innych.
      • dorka.3 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 09:55
        powiem tak, mój syn nie chodziłby do takiego przedszkola, albo starałabym się
        przenieść do innej grupy (niestety nie zawsze jest taka możliwość). moje dziecko
        też chodzi do przedszkola państwowego, gdzie płaczące dzieci są trzymane na
        kolanach, za rączki i czasami noszone na rękach. plac zabaw jest wspólny dla
        wszystkich grup, zabawek jest dużom. oczywiście, że czasami ktoś krzyknie, ale
        sama widziałam w sytuacjach, kiedy któreś z dzieci skacze ze schodów lub ze
        ślizgawki. niedawno opisywałam jak moje dziecko samo wyszło poza bramkę i nikt
        tego nie zauważył. porozmawiałam z wychowawczynią i od tej pory jedna z pań
        dosłownie "waruje" przy tej bramce. czyli jak się chce to można coś wywalczyć.
        a jeśli nie da rady, to trzeba zmienić przedszkole, trudno. pozdrawiam
        • synergie Jaki pan, taki kram 14.09.05, 15:32
          Droga Monisiu,

          jak zwykle masz 3 rozwiązania

          1) zostawić dziecko w przedszkolu i liczyć na to, że wszystko będzie OK
          + może jednak będzie OK, a Ty jesteś po prostu przewrażliwiona?
          - a może będzie bardzo nie ok, czyli jeszcze gorzej

          2) zrobić wielką drakę, postraszyć Panią Dyrektor sądem i Kuratorium Oświaty
          + może inni rodzice nabiorą odwagi, Pani dyrektor się zaś przestraszy, a ja
          pomogę Ci napisać projekt pozwu smile
          - jeżeli nikt Cię nie poprze wyjdziesz na idiotkę

          3) zabrać dziecko i znaleźć opiekunkę lub lepsze przedszkole
          + kłopoty z głowy
          - to taka "strusia" polityka oraz jaką masz gwarancję, że w innym przedszkolu
          nie będzie inaczej oraz może być niełatwo teraz coś znaleźć

          Wybór należy do Ciebie

          Pamiętaj jednak, że nie należy przesadzać z obawami, że zachowanie rodzica
          odbije się na dziecku!!!

          Powodzenia
          • monisiek12 Re: Jaki pan, taki kram 19.09.05, 21:26
            Witam ponownie,

            C.d. przedszkola będzie miał miejsce - bez udziału mojego dziecka
            nieodwracalnie.
            Podpowiedzcie proszę jakie instytucje należałoby poinformować. Jesteśmy (rada
            rodziców gr I) po spotkaniu z panią dyrektor, która to zaprosiła na spotkanie
            psychologa i samą wychowaczynię - to był HORROR !!!!! Ze zdrowego człowieka
            zrobiono chorego.
            Pismo wysyłamy do Biura rzecznika Praw Dziecka, do Kuratorium Oświaty - wiecie
            gdzie konkretnie ? może jeszcze jakieś inne pomysły.
            Jak bedę miała więcej czasu - bo jestem wykończona teraz - opiszę ku
            przestrodze !
            pozdrawiam
    • przedszkole2 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 17:06
      Na wszystkie "dllaczego" moge tylko odpowiedzieć nie wiem. To raczej pytania do
      pani dyrektor tamtego przedszkola albo zmienić przedszkole. Ja sobie tego nie
      wyobrażam.
      • verdana Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 22:50
        Okres adaptacyjny, nawet z gorączka i płaczami, to czesto norma dla
        debiutujących przedszkolaków. Natomiast przepraszanie mamy za to, że sie żyje (a
        tak to zabrzmiało) już normą nie jest.
        W dodatku dochodza Cię wieści, ze to nie jakieś odczucia Twego dziecka, ale że
        Pani naprawdę jest okropna.
        Rozumiem, ze chciałabyś to zmienić. Ale w tym wypadku możesz powiedzieć sobie -
        mam dwa wyjscia - nie będę zbawiać świata, ani ratować dzieci innych rodziców.
        Zajmę sie moją córką i za wszelką cenę postaram się, aby nie ucierpiała -
        zabieram ją z tego przedszkola.
        Albo - postaram się bronić nie tylko mojej córki, ale i innych dzieci - dlaczego
        one maja cierpieć? I godzę się na to, że w takim wypadku poważnie ucierpi
        psychicznie moja córka, ze może mieć lęki, chorować, być nieszczęśliwa - a w
        najgorszym wypadku dostać nawet zaburzeń psychicznych. Godzę się poświęcić dobro
        mojej córki w imię dobra ogólnego.
        Nie widzę innego wyjscia.
        Chciałam Ci tylko powiedzieć, że ja tak walczyłam ze szkolną wychowawczynią
        mojego syna - w tym wypadku osoby z niezłą opinią, traktującą 2 i 3 -klasistów
        jak uczniów liceum. Nie chciałam zabierać syna ze względu na kolegów i ze
        względu na to , że "ja zabiorę, a inni"?
        Niewiele brakowało, abym zmarnowała dziecko. Po edukacji u tej pani uznał, że
        nie nadaje się do niczego, jest głupi, niezdolny i nic z niego nie będzie - i
        nic wobec tego robić nie warto. Gdyby nie mądry psycholog, prawdopodobnie
        skończył by w zawodówce, a nie na prestiżowych studiach.
        Nie rób mojego błędu.
        • maurika Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 14.09.05, 23:20
          Witam,
          przeczytałam historię "dobrej pani" i zamarłam... Przedszkole powinno się
          zglosić do kuratorium a dziecko szybko zabrać. I nie ma znaczenia czy mama jest
          społeczniczką wypełnaijącą życiowe misje, czy też ma dylematy natury różnej.
          Dziecko może wcześnie trafiło do przedszkola, a może "pańcia" jest lekko
          "stuknięta". Podobają mi się i podpisuję się obiema rękami pod postami Taty
          dwóch córek. Facet doświadczony, inteligentny a do tego bardzo sensowny..(gdzie
          jeszcze można spotkać takiego partnerawink))
          Mój syn ma 3 lata, chodzi do prywatnego przedszkola na Kabatach. Juniorowi sie
          tam podoba a mnie nie zawsze...ale to są moje problemy i staram się rozwiązywać
          je tak, żeby nie odbijały się na dziecku. Sytuacja opisana przez autorkę w moim
          przypadku spotkałaby się z jednym..zabieram dziecko z przedszkola, szukam nowego
          i odbudowuje relacje z własnym dzieckiem. I już. Szkoda czasu na długie Polaków
          rozmowy...zajmij się swoją córką tak jak podpowiada Ci intuicja mamy ... Powodzenia

          pozdrawiam,

          Jana, mama Kajetana(01.08.2002)

          ps. no i niecierpliwością czekam na adres ""świetnej" oświatowej placówki
          • 2julka do Mauriki 14.09.05, 23:42
            Dziękuję za miłe słowa.
            Czy mogłaby Pani podać jakieś namiary na to przedszkole na Kabatach, wnoszę
            bowiem, że w przeciwieństwie do omawianej tutaj "placówki" tam nie mają miejsca
            takie toksyczne wybryki natury ludzkiej.
            pozdrawiam (co do zgrupowań mężczyzn odbiegających od średniej krajowej - przy
            okazji, a pewnie będzie, bo zanosi się na to, że nim znajdę przedszkole,
            jeszcze trochę tu pobędę)
            pozdrawiam
    • kerstink Monisiek12 15.09.05, 08:01
      Podoba mi sie, ze probujesz analizowac sytuacje. Wierze, ze znajdziesz granice,
      przy ktorej stan rzeczy bedzie nie do zniesienia dla twojego dziecka.
      W ten sposob mozesz pomoc nie tylko swoim ale i innym dzieciom, zycze sukcesu.
      K.
    • sdomitrz Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 15.09.05, 10:01
      Niestety za dużo spraw nie do przyjęcia.
      Trzeba szukać innego przedszkola, ale swoją drogą tez chyba trzeba zwrócić
      uwagę dyrekcji na to co się dzieje w najmłodszej grupie.
      Skoro piszesz, że w innych grupach to wygląda inaczej, to w takim razie jest
      przypuszczenie, że nie są to odgórne zalecenia takiego postępowania wc dzieci i
      jest szansa, że Dyrekcja zmieni Panią....
    • mamuniap Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 15.09.05, 17:11
      Witam,
      to co dzieje sie w "TYM" przedszkolu jest chore i nie mozna tego tak zostawic.
      Zawsze najwazniejsze jest dziecko, ale nie uwazam zeby najlepszym rozwiazaniem
      bylo przepisanie dziecka do innego przedszkola.MILA PANI musi sie dowiedziec
      ze nie ma najlepszej opini wsrod rodzicow i dzieci(to pewnie czuje). Wspolne
      pismo wszystkich zainteresowanych rodzicow zlozone na rece Pani dyrektor moze
      tylko w jakims stopniu zalagodzic sytuacje ale trzeba cos robic. Moze kazdego
      dnia do czasu zalatwienia sprawy niech bedzie osoba z zewnatrz (rodzic, Pani
      psycholog... albo... )dzieciaki potrzebuja kogos kto je przytuli poglaszcze.
      Trzymaj sie




    • calineczka61 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 15.09.05, 19:23
      Z Twojej wypowiedzi wynika, że tylko Twoja corka dostala bolu brzucha i
      popuszcza w majtki na widok pani wiec moze bardziej skup sie na swoim dziecku!
      Poprostu moze jest jednym z tych dzieci, ktore nigdy nie przystosuja sie do
      warunkow przedszkolnych i kazde przedszkole bedzie dla niego takim samym
      koszmarem. Czy inni rodzice tez maja takie problemy? Czy nie znasz rodzicow
      ktorych dzieci ukonczyly to przedszkole (z obecną kadrą pedagogiczną) z ktorymi
      moglabys porozmawiac? Myslę że teraz znalazlas sobie czarna owce w postaci pani
      wychowawczyni i za wszystko jej sie obrywa. To ze sa takie zabawki a nie inne
      powinnas wiedziec zanim poslalas dziecko do tej placowki , nie oglądalas jej
      wczesniej? Tak jak sama napisalas wymyslasz na silę. Inne dzieci jakos chodza
      drugi tydzien do przedszkola i nikt im tam krzywdy nie robi. Moze przesadzasz a
      moze nie, sama juz nie wiem jedno wiem napewno zabierz to dziecko stamtad
      natychmiast i poczekaj az zapomni o tym co zle ja spotkalo w przedszkolu i
      sprobuj za jakis czas gdzie indziej. A panią zostaw w spokoju bo skoro 10 lat
      tam pracuje to chyba nie jest najgorsza.
      • mamuniap Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 16.09.05, 11:05
        Witam,
        Moje dziecko chodzi do tego samego przedszkola i calkowicie zgadzam sie ze Pani
        ktora opiekuje sie naszymi dziecmi nie potrafi juz tego robic(mam wrazenie ze z
        roku na rok jest gorzej- to z relacji rodzicow starszych dzieci, ktore chodzily
        do tej Pani). Moze warto by nagrac co dzieje sie w przedszkolu miedzy godzina
        8.15 a 10. Panie (wychowawczyni + opiekunka + pomoc) nie sa w stanie opanowac
        placzacych maluchow, ktore juz po wejsciu do szatni prosza rodzicow zeby z nimi
        weszli i zostali sie pobawic. To nie tylko jedno dziecko mowi ze Pani na niego
        KRZYCZY.
        W innych grupach jest inaczej a na pewno w grII (jest obok maluszkow.) Tam rano
        jak dzieci sie zaczynaja zchodzic, wita ich mily i cieply glos Pani (ta sama
        piosenka co "w maluszkach" a jednak inna)
        napiszcie jak wyglada poczatek dnia (wejscie do grupy) w Waszych przedszkolach.
        Bo od znajomych ktorych dzieci chodza do innych przedszkoli slyszalam ze jest
        zupelnie inaczej.
      • dorinatea Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 16.09.05, 13:44
        Witam. Pozwolę sobie i ja zabrać głos w tej dyskusji. Otóż jestem nauczycielką
        przedszkola od 15 lat, z tego większość czasu przepracowałam w grupie
        maluszków, więc nie obce są mi problemy tutaj poruszane. Kochani, wydaje mi
        się,że niestety ale wielu rodziców nie zna po prostu psychiki małego dziecka.
        Śmiem tak stwierdzić, ponieważ często słyszę pytanie: ,,Co się stało, że moje
        dziecko płacze, a na początku tak chętnie chodzilo do przedszkola?" Z całą
        odpowiedzialnością mówię ,że nic złego nie musiało sie wydarzyć, żeby dziecko
        zaczęło płakać np po kilku dniach chętnego chodzenia. Pierwsze dni to
        zaspokojenie jego ciekawości, pooglądanie zabawek, spotkanie z dziećmi, potem
        kiedy dziecku wydaje się że już wszystko zobaczyło, następuje okres buntu i
        płaczu, który moze trwać nawet do 6 tygodni. Często nie pomagają żadne
        tłumaczenia, prośby, po prostu rodzic MUSI TO PRZECZEKAĆ! Wiem, że brzmi to
        okrutnie, ale im bardziej rozczula się wtedy, tym ten okres mimowolnie wydłuża.
        Z doświadczenia wiem, że z takich płaczków robią sie najwspanialsze na świecie
        przedszkolaki. Niestety kilka dni to zdecydowanie za malo aby osadzać i Panią i
        zasady panujące w placówce.Nie popieram krzyku i tego typu metod wychowawczych
        ale jestem też zwolennikiem zdrowego i mądrego podejscia rodzica, któremu
        często się wydaje, że płacz dziecka po kilku dniach to na pewno wina Pani lub
        przedszkola.Nie zawsze tak musi być. Dajmy czas dziecku na przystosowanie się,
        dla nas też każda zmiana to stres, tyle, że Nam nie wypada po prostu płakać!
        Więcej optymizmu i cierpliwości!
    • mamamukanka Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 16.09.05, 15:25
      Wtrące swoje 5 groszy. Moj 3-latek tez chodzi do przedszkola gdzie maluchy maja
      tylko piaskownicę i patrzą jak inne dzieciaki się bawią na całym plau zabaw. Mi
      powiedziano ze to dla ich bezpieczeństwa i na poczatek (ale ile ten początek
      trwac bedzie, nie wiem). Wychowawca w grupie jest super ale pomoc wychowawcy -
      w ogóle się nie nadaje. Krzyczy na dzieci, nie tuli jak płaczą, wciska im chleb
      z masłem mimo że nie chce jesc po to "by się wdrożył" - to autentyczna relacja -
      mojemu synowi wpychała chleb do buzi (to nic wspólnego z karmieniem...).
      Powiedziałam na 2 dzień już tej wychowawczyni że mi sie ta pomoc nie podoba, że
      sie babka nie nadaje. Wychowawczyni przyznała że pomoc ma małą cierpliwość do
      dzieci. Nie wiem czy iść do dyrekcji. Psycholog u której byłam (przy okazji)
      zapewniła mnie że pójscie do dyrekcji nic nie zmieni, żadna interwencja nic nie
      zieni. No to co robić, godzic sie na to? Szukam innego przedszkola ale nie ma
      miejsc nawet w prywatnych (warszawa ursynów). Czy ktoś wie czy w ogóle zmiana
      przedszkola państwowego na państwowe w trakcie roku jest mozliwa?
      • 2julka Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 16.09.05, 22:22
        Witam
        Wydaje się, że jest możliwa. Ktoś tu pisał, że tendencja jest taka iż np. : z
        grupy 27 osobowej do grudnia zostaje 20 dzieci (przewlekłe choroby, rezygnacje,
        przenosiny).
        pozdrawiam
      • ewitek01 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 16.09.05, 22:45
        jeśli tylko są wolne miejsca to jak najbardziej;
        u nas już kilkoro dzieci się ''wymieniło'' i jeszcze zostały 2 miejsca w
        maluszkach;
        (Mokotów)
    • rosemary4 Jesteś normalna 16.09.05, 16:58
      Z rocznych obserwacji widzę, że mojej córci trafiła się najlepsza Pani Jola w
      przedszkolu. Ani razu nie widziałam jej przy biurku, zawsze jest z dziećmi. Ma
      do nich po prostu zdrowe, a przy tym miłe podejście.
      Ula
      • maurika Re: Jesteś normalna 16.09.05, 19:52
        Kochani,

        z całym szacunkiem do Pani Przedszkolanki z 15letnim doswiadczeniem muszę
        powiedzieć, że nie zgadzam się z twierdzeniem, że "rodzice muszą przeczekać"
        płacz związany z przedszkolem i niechęć.(w myśł starej żołnierskiej zadady, co
        mnie nie zabije to nie wzmocni...) Mój trzylatek zaczął edukację przedszkolną w
        wieku 2,5 roku. Oczywiście były łzy i stres. Bylam przy nim przez cały ten czas.
        Obserwowałm malucha podczas zabawy.. nie wypraszano mnie z przedszkola.
        Adaptacja trwała kilka dni po kilka godzin...po kilku miesiącach z bólem serca
        musieliśmy zmienić przedszkole(zmiana miejsca zamieszkania). I tu tez nikt mnie
        nie wypraszał, mogłam patrzeć co się dzieje w przedszkolu jawnie i tak, żeby
        Junior mnie nie widział. Panie przytulały nowe maluchy, nie krzyczały i nie
        szarpały dzieci. Do tego nie potrzebna jest znajomość psychiki dzieckawink))
        Każdy z nas, mający lat ponad 3 wie, że każdego człowieka należy szanować. I o
        to w tym wszystkim chodzi. Brak elementarnego szacunku do dzieci to taka
        "przypadłość" nas, dorosłych. Maluch nie odda klapsa, nie odpyskuje, nie
        trzaśnie drzwiami. Ufa nam bezgranicznie i niestety, często wykorzystujemy to
        bezwstydnie.
        Dzieci wcale nie muszą plakać ani siusiać w majtki z powodu pójścia do
        przedszkola! To raczej ja mam traumatyczne przeżycia z przedszkola zwiazane z
        leżakowaniem, stawianiem do kąta i oczami pełnymi łez. Mój synek z radością
        bienie do przedszkola, lubi jedną panią bardziej, drugą mniej. I to jest miarą
        jakości przedszkola i opiekunów:ocena Juniora. Innym tematem, który już tu
        poruszałam to moje "problemy" z przedszkolem. I tu prośba do Taty Dwóch
        Córek...zdecydowanie zapraszam do naszego przedszkola! Potrzebuję świadomego
        rodzica w celu wywalczenia kilku rzeczy..ale to może na privwink
        Mam ogromną prośbę do wszystkich, którzy tu bywają : szanujmy dzieci, słuchajmy
        co do nas mówią i wyciągajmy wnioski. Kochajmy wszystkie dzieci, nie tylko te,
        które śpią za ścianą...oj wpadłam w mentorski ton przy weekendziewink)))

        pozdrawiam z deszczowego Ursynowa,

        Jana, mama Kajetana (01.08.02)
        • 2julka Re: Jesteś normalna 16.09.05, 22:48
          Miło Panią znów czytać
          Treść Pani postu skomentuję tak : z ust mi to Pani wyjęła. Całkowicie popieram.
          Wydaje mi się, że to obserwowane zjawisko "popłacze i przestanie w żołnierskim
          stylu" jest niestety spadkiem po zamierzchłej epoce "radosnego" socjalizmu. To,
          że od 15 lat jesteśmy w "innym" świecie, nie zmienia niestety tak szybko
          świadomości i przywarów i to zarówno wśród tych co "autorytetem" służą, jak i
          tych co autorytetu poszukują ( "piję" do zjawiska, które zaobserwowałem tu na
          forum - jakiś bezpodstawny bałwochwalczy stosunek do opinii wychowawczyń i
          dyrektorek przedszkoli - polecam wątek "biedne maluchy").
          Kochani - Macie swój rozum, zresztą.. sprawy sercowe nie wymagają wiedzy.
          W poście wyżej prosiłem, aby podała Pani adres tego przedszkola na Ursynowie i -
          jeśli to pierwsze przedszkole też było dobre - tego pierwszego też.
          Proszę dać odpowiedż tutaj, żeby Inni mogli skorzystać.
          Co do "priv."- proszę mnie pouczyć, jak mamy się skontaktować, bo nie wiem.
          pozdrawiam
          • maurika Re: Jesteś normalna 16.09.05, 23:07
            Witam,

            pierwsze przedszkole to Klub Przedszkolaka Montessori w Gdyni. Świtne
            przedszkole, pani dyrektor bardzo sensowna, żal było nam wyjeżdżać. Dużo
            współpracy z rodzicami, dużo nowości i samokształcenia..dzieciaki bardzo
            zadowolone i rodzice teżwink))) polecam stronę: www.montessori.sopot.pl
            Drugie, to Przedszkole Przymierza Rodzin aspirujące do przedszola Montessori na
            Kulczynskiego na Kabatach. Na pewno mamy ursynowskie mnie tu lekko "wykrzyczą",
            że przedszkole w bloku, że mało miejsca..ale mojemu Juniorowi się podoba i to
            jest najważniejsze. A inne problemy będziemy powoli rozwiązywać...wink))
            Jeśli chodzi o kontakt na priv miałam na myśli wymianę maili. Proszę, jeśli
            oczywiście ma Pan ochotę pisać na adres: maurika@gazeta.pl
            A tak "by the way"...co sądzicie o przedszkolach montesoriańskich?

            pozdrawiam wieczornie,

            Jana, mama Kajetana(01.08.02)
            • 2julka Re: Jesteś normalna 16.09.05, 23:18
              Odpowiadam szybko, bo pora póżna
              Jutro podam Pani mój mail - proszę wybaczyć, że tak "dziwnie", ale prowadzę
              tyle korespondencji, że chciałbym do tego tematu mieć nowy adres.
              O Montessori słyszałem.
              pozdrawiam i pędzę na inne wątki
          • emka13 Re: Jesteś normalna 16.09.05, 23:36
            Jestem nauczycielka przedszkola, co prawda mam starszaki, ale juz od
            października zaczynamy w naszym przedszkolu zajecia adaptacyjne dla przyszłych
            przedszkolaków (chyba juz piaty rok). Nie sa to zajecia obowiazkowe, są płatne
            ale przez rok dzieci i rodzice łagodnie, z humorem, zabawą i 'na luzie" poznaja
            przedszkole, inne dzieci, nauczycielki, zasady i to jak w przedszkolu jest.
            Razem sie bawimy (dzieci, rodzice, nauczycielki), poznajemy i uczymy od siebie.
            Efektem nie jest to, ze w "maluszkach" dzieci nie płacza, bo zdarza sie to
            (przeciez to normalne)ale najwazniejsze jest to, ze rodzice poznaja nauczycielki
            i to co przedszkole ma do zaoferowania (nie mówie o zabawkach ale o wartosciach
            i regułach, które tych wartosci strzega). Efekt jest taki, że rodzice maja
            mniejszy lek przed rozstaniem z dzieckiem (co znakomicie poprawia kondycję
            psychiczną dzieci), jest doskonała komunikacja w sytuacjach problemowych,
            trudnych, co prowadzi do współpracy. Rodzice, którzy sa z dziecmi we wrzesniu
            (2-3 mamy)dbaja na równi z nami o cudze dzieci (przeciez sie znaja z adaptacji a
            wiec to nie saą obce dzieci). Dla nas (nauczycieli) korzyść taka, ze gdy jest
            problem to mozemy wprost porozmawiac z rodzicami i nie jest to odbierane jako
            skarga ("nauczycielka sobie nie radzi") ale wspólne szukanie rozwiazania - wszak
            rodzic jest ekspertem od swojego dziecka.
            Dlatego apel do rodziców: zanim poslecie swoje dziecko do przedszkola to
            szukajcie takiego, w którym sami mozecie sprawdzić kto bedzie przez najblizsze 4
            lata z waszymi dziecmi. Szukajcie przedszkoli gdzie prowadzone sa zajecia
            adaptacyjne nawet jezeli bedziecie musieli za nie zapłacić (trudno, zeby
            nauczycielki po godzinach pracowały za darmo). Nasza mama "maluszkowa" z tego
            roku powiedziała tak: "adaptacja powinna byc dla wszystkich rodziców
            obowiazkowa" i ja sie z nia zgadzam. Gdybym teraz miała przedszkolne (prywatne)
            dzieci to bym sie nie zastanawiała i tez bym chodziała na adaptację i szukałabym
            przedszkola, które takie zajęcia prowadzi.
            Dlatego podziwiam, szanuję i z całego serca popieram rodziców, którzy swiadomie
            szukaja odpowiedniego przedszkola dla swoich dzieci a autorce tego watku moge
            chyba w tej chwili tylko współczuć.
            PS. Nie wszyscy rodzice zgadzaja sie z zasdami, którymi kierujemy sie w naszym
            przedszkolu (np nie karmimy dzieci na siłę, w maluszkach jest poobiedni
            odpoczynek a nie lezakowanie)i wtedy wybieraja inne przedszkole ale robia to
            swiadomie!
            • 2julka Re: Jesteś normalna 17.09.05, 00:25
              Witam
              Proszę dla Wszystkich Zainteresowanych podać nazwę i adres przedszkola, o
              którym Pani mówi.
              pozdrawiam
            • graz.ka Re: Jesteś normalna 17.09.05, 09:33
              Witaj Emko!
              Już od dawna z przyjemnością czytuję Twoje posty - i zachwycam się pracą
              Twojego przedszkola. Stanowicie twórczy i sprawny zespół - taka kadra może
              wiele dobrego wspólnie zdziałać. W moim także próbujemy siebie i przedszkole
              zmieniać i doskonalić - ale - właśnie taki pomysł zajęć adaptacyjnych okazał
              się niemożliwy do zrealizowania - bo nie ma ponoć możliwości płatnego
              zoprganizowania takich zajęć. Czy możesz na mail gazetowy napisać mi, jak
              zatrudniane są nauczycielki na dodatkowe godziny?
              W mojej grupie - też mam maluszki - prowadziłysmy zajęcia adapatycjne w
              ostatnim tygodniu sierpnia - rodzice byli zadowoleni, a i my oceniamy je jako
              bardzo udane. Poznałyśmy dzieci i rodziców, a dzieci i rodzice panie i
              przedszkole. Od pierwszego dnia wychodziłyśmy do ogrodu, z drzemki korzystaja
              dzieci, które tego potrzebuja i chcą - a zdarza się, że któreś z niespiacych
              prosi "daj mi kołderkę", bo chce po prostu poleżec i posłuchać koleżanek.
              Będziemy się nadal spotykać z rodzicami i dziećmi raz w miesiacu na wspólnych
              zabawach, a dla chętnych jest raz w tygodniu godzina zabaw W. Sherborne.
              Za 4 złotową stawkę mamy codziennie śniadanie w formie szwedzkiego stołu -
              dzieci pokazują lub mówią, co chcą zjeść, a my pomagamy w zrobieniu kanapki lub
              płatków z mlekiem (starszaki starały się robić to same).
              • graz.ka Literówka :))) 17.09.05, 09:34
                Powinno być kołysanek, nie koleżanek smile
                • emka13 do 2julka 17.09.05, 18:11
                  Pracuje w publicznym przedszkolu w Warszawie. Nie chce podawać numeru, bo
                  niewiele to dla Państwa zmieni (przyjmowane sa dzieci z najblizszego rejonu, a
                  więc dzieci spoza dzielnicy nie maja szansy, a i tych "naszych" nie mozemy
                  przyjać wszystkich - bo chetnych więcej niz miejsc) a nam reklama zupełnie nie
                  jest potrzebna - wystarczy poczta pantoflowo - piaskownicowa.
                  Szukajcie tam gdzie sa zajęcia adaptacyjne - choć to, ze ich nie ma przez cały
                  rok o niczym nie swiadczy(vide post Grażki, do której chetnie napisze na priva w
                  sprawie, bo dusza to pokrewna, o czym wiem z innych wątków). Jak ich szukać? -
                  dzwoniąc po przedszkolach i pytajac o nie.
                  Nie ukrywam, że w trakcie takiej dłuzszej "adaptacji" bardzo zzywamy sie z
                  rodzicami i dziecmi, "inwestujemy" w nich i bardzo trudno sie z nimi rozstać,
                  gdy nie dostaja sie do naszego przedszkola tylko dlatego, że nie mieszkaja w
                  okolicy... takze 2 Julka nie ułatwie Ci życia dajac rybę, ale dajac wędkę...
                  pozdrawiam - emka13
                  • 2julka do Emka13 17.09.05, 19:07
                    Witam
                    Julka urodziła się 13-tego...
                    Dziękuję za wszystkie wiadomości - wiem o rejonizacji i o tłoku w
                    przedszkolach, mimo to próbuję. Normalne przedszkole jest dla mnie zasadniczym
                    priorytetem, dlatego podporządkowałem mu nawet możliwość przeprowadzki. Może to
                    wyglądać na jakieś rzadko spotykane poświęcenie, ale ja mam tyle satysfakcji z
                    życia, że to nie jest nic wielkiego. Konieczność dziejowa.
                    pozdrawiam serdecznie
        • dorinatea Re: Jesteś normalna 17.09.05, 22:11
          Witam serdecznie. To, że napisałam o psychice dziecka i o tym, że nieraz trzeba
          przeczekać okres adaptacji, nie zmienia faktu, że podejście nauczyciela w tym
          czasie odgrywa rolę niebagatelną. Ja również zapraszam rodziców do współpracy,
          żadnej mamy z sali nie wypraszam,nie krzyczę, biorę na kolana płaczące maluszki
          i staram się aby ten okres przeszły w miarę ,,bezboleśnie". Niestety , nie
          zawsze jest to takie proste. Są dzieci, które są nieufne, wolą przyjąć rolę
          obserwatora, nawet przy mamie w sali, wolą przyglądać się z boku i popłakują.
          Nieraz nie pomogą kolana, żadna perswazja, angażowanie do zabawy itp. Po prostu
          same uznają kiedy najlepiej się przełamać i przyłączyć do zabawy. Czasami trwa
          to bardzo długo Pisząc o przeczekaniu, takie dzieci miałam na myśli. Wyznaję
          zasadę, że nic na siłę, jak dotąd sprawdza się ona doskonale.
    • karolcia801 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 20.09.05, 13:33
      Moja znajoma miała podobny problem. jej synek od wrzesnia zaczął chodzić do
      państwowego przedszkola, który miał opinię bardzo dobrego...Jej synek płakał,
      krzyczał że nie chce itd. Powiedzmy że to normalne dla dziecka "oderwanego" od
      matki.Chodził tylko na 4h. Koleżanka któregos dnia poszła zobaczyć co sie
      dzieje w przedszkolu-dzieci były na podwórku.I zobaczyła że cała, dosłownie
      cała grupa maluchów stoi i płacze,a pani nic..kompletnie nic. Jak tylko
      zobaczyła jak jej synek podchodzi do niej to pani:"i po co te łzy?"....!!!!????
      A na sali pani mówiła rozkazującym tonem:"rece na stół! siedzieć! iść myć
      ręcę!" itd itp... Z kazdym dniem tez było coraz gorzej ale obyło sie bez
      wymiotów i temp.Ale wracał z przedszkola cały opuchniety z płaczu, z
      zaschnietym katarem na buźce...Szok! Ponoć to właśnie też taka Pani nie "do
      ruszenia". Ale znaioma nie zastanawiała się-po tygodniu przeniosła go do innego
      przedszkola, który był "biedniejszy", gdzie nie było tylu nowoczesnych zabawek
      cotam.Ale w drugim dniu pobytu w nowym przedszk. jak ręką odjął. Synek jej juz
      nie płakał, już zakładał buty na wyjście, dał jej buziaka na pożegnanie....Tam
      panie wiedziały po co są, wiedziały jak należy pomóc tym naszym maluszkom w tak
      trudnych okresach..
      Wiec ja tez sie dziwie że monisiek12 tak długo zwlekała z decyzją o zmianie!!
      dziecko zapamieta ten pierwszy dzień do końca życia (w wiekszości przypadków
      tak jest). Szkoda tylko dziecka....
    • calineczka61 Re: Czy jestem przewrażliwiona czy może normalna 20.09.05, 23:19
      Gratuluję trafnego wyboru! szkoda tylko, że dziecko musiało tyle przejść.
      Napisz jak się czuje Twoja córeczka teraz kiedy juz nie musi chodzić do
      przedszkola i jak postępuje Twoja walka o "normalność". Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka