Dodaj do ulubionych

nadpobudliwy przedszkolak

17.09.05, 21:28
Witajcie
od 1 września mój 4,5 letni syn chodzi do przedszkola. Nalezy do grupy
dzieci nadpobudliwych choc w umiarkowanym stopniu.
Maiłą wielką ochote chodzić do przedszkola choc tak do końca nie zdawał sobie
sprawy z tego co go czeka. Mysmy oczywiście móili ze w przedszkolu będzie
tak i ak ,że nie takie to straszne itp. ogólnie przedstawialiśmy przedszkole
pozytywnie .Od początku oczywiście był problem z zostawieniem go rano:
płacz, histeria, kurczowe trzymaniee mnei za szyje itp.po tygodniu doszły
poranne biegunk i stresowe a jeszcze potem wyładowywania na nas po południu.
W przedszkolu jak ja wychodzę mały ciągle trzyma się Pani, nie bawi się
niczym, unika dzieci ciągle krok w krok za panią buntem okazuje niechęć do
wszystkeigo. nie chce wykonywać tych czynności co inni nie chce jesćbawic
sie. Krok w krok za pania . po wyjściu z przedszkoal mwi jednak ze było
fajnie.( już sama głupieje). Ale od paru dni jest znów pogorszenie. bowiem
jest nie do wytrzymania po południu: jest bardzo agresywny, złośliwy ,
zbuntowany, chaotyczny. Jest nadpobudliwy( chcociaz w przedszkolu jak aniol)
to fakt ale teraz to jakby poszło dalej. MAMA ZATEM PYTANIE. czy takei
posyłanie do przedszkola gdzie stres dziecka jest na pierwszym m-cu nie
wpłynie neikorzystnie na dalszy jego rowój. Skoro nei może sie dotąd
zaadoptowac to czy da radę . czy nei lepiej dac sobie spokój. abrdzo mi g
szkoda, apotem nei dajemy rady. Co robić??? Boje się zeby to nei przeszło w
jakąś nerwicę?? czy to ja przesadzam może? pomożcie
M.
Obserwuj wątek
    • zonia72 Re: nadpobudliwy przedszkolak 17.09.05, 23:06
      Witaj!Jeśli jest w przedszkolu psycholog, poproś go, by poobserwował dziecko w
      grupie rówieśniczej. Na pewno coś doradzi. I nie bój się psychologa, chodzi
      przeciez o dobro Twojego dziecka. Jeśli w przedszkolu jest "fajnie", a w
      domu "staje się" nadpobudliwy i "nieznośny" dla Was, to jest to odreagowanie
      napięcia emocjonalnego z całego dnia. Nie koniecznie musi coś złego dziać się w
      przedszkolu, to po prostu nowa i trudna sytuacja dla małego początkującego
      przedszkolaka.Ale nie lekceważcie tego.Niech psycholog "popatrzy" i
      doradzi.Pozdrawiam!
    • mami7 Re: nadpobudliwy przedszkolak 17.09.05, 23:10
      Dzieci po przedszkolu moga byc "inne". Odreagowuja, niekoniecznie stres, rozstanie, ale cały "inny, nowy" dzień.
      Nie wiem jak długo to może potrwać. Nie jestem specjalistą, ale przygotowywano mnie na to. Zarówno kadra w przedszkolu, jak i znajome mamy.
      Mój synek nalezy do dzieci powiedzmy "nadaktywnych", bo jak widze zbyt łatwo ostatnio przykleja się etykietkę "nadpobudliwy". Stopniowo uczy sie zasad. Ale wymaga to zaangażowania z obu stron. A co na to "Panie"?
    • 2julka nick jest mylący-jestem facetem 18.09.05, 03:23
      Witam
      Trudno - "wsadzę kij w mrowisko"
      Zawsze interesowała mnie kwestia tzw. "dzieci nadpobudliwych, albo
      nadaktywnych"(kretyńskie określenia...).
      Mnie np. zdumiewa chaotyczność tego wątku. Czy Pani jest dyslektykiem ?
      Momentami trudno mi było odczytać o co chodzi (przecież można to poprawić...?).
      Powiem wprost : mnie się wydaje, że te "nadpobudliwe" dzieci biorą się (proszę
      wybaczyć to brzydkie słowo) z "nadpobudliwych" rodziców.
      Nie piszę tego, by kogokolwiek napiętnować. Ciekaw jestem Państwa opinii.
      Temat jest bardzo aktualny, a ja odnoszę wrażenie, że oficjalna psychologia
      chcąc być "fair" nie odważyła się powiedzieć tego co ja - rodzicom.
      Moje doświadczenie jest jednoznaczne - spokojni ludzie mają spokojne dzieci.
      Odnoszę wrażenie, że stworzenie pojęcia "nadpobudliwy, nadaktywny" było jak
      chowanie głowy w piasek - teraz Rodzice "mają" swoje rzekome uzasadnienie
      psychologiczne i "umywają ręce" przed pomysłem jakichkolwiek zmian w swoim
      działaniu.
      pozdrawiam serdecznie spokojny
      • maurika Re: nick jest mylący-jestem facetem 18.09.05, 11:20
        Witam serdecznie,,

        z dużą radością muszę się z Panem zgodzić w kwestii "nadpobudliwych" dzieci.
        Niestety, taki pogląd spotyka się jedynie z duża krytyką i "paleniem na stosie".
        Tak więc spalą nas razemwink) bo ja też jestem zdania, że nadpobudliwość
        opisywana szeroko bierze się z chaosu w rodzicach i relacjach domowych. Dla
        wszystkich, którzy już mnie nie lubią polecam artykuł w październikowym
        Dziecku(o niejadkach). Tam psycholog twierdzi, że wszystkie emocjonalne
        problemy naszych dzieci biorą się z nas dorosłych. Jest jeszcze coś o czym warto
        pamiętać. Dzieci mają różne charaktery i część cech możemy niechcący wzmocnić
        (tu aktywność i chaos).
        Mój synek jest bardzo aktywnym trzylatkiem, dużo biega, trudno mu skupić uwagę
        na jednej czynności na dłuższą chwilę. Pewnie też należy do grupy"nadaktywnych"
        dzieci. Jednak wiedząc, że jest właśnie takim dzieckiem zastosowaliśmy kilka
        rzeczy, które pomagają jemu samemu w opanowaniu i zrozumieniu.
        - ma mało zabawek,
        -dbamy o porządek i po skończonej zabawie staramy się odkładać na miejsce zabawki,
        - nie siedzi godzinami przed tv,
        - dbamy o dietę( i od tego powinnam zacząć)nie jada czekolany na przyklad.
        - chodzimy na długie spacery...
        - dbamy o rytuały domowe, żeby Junior czuł się bezpiecznie,
        - uczymy Juniora radzić sobie z uczuciami
        - dużo dużo rozmawiamy...
        Junior biega do przedszkola Montessori. Pedagogika Montessori radzi sobie bardzo
        dobrze z aktywnymi dziećmi więc Junior nie sprawia kłopotów w przedszkolu ani w
        domu...
        Każdy rodzic ma inne doświadczenia więc moje nie są "lekiem na całe zlo" ale
        może w czymś pomogą. Osobiście polecam też poprzyglądanie się sytuacji w
        rodzinie, może odwiedziny u dobrego dziecięcego psychologa.

        pozdrawiam,

        Jana, mama Kajetana(01.08.02)
        • 2julka Re: nick jest mylący-jestem facetem 18.09.05, 14:23
          Witam
          Co Komu po "paleniu mnie na stosie" - wolałbym, aby "kościół - dla własnej
          korzyści - przyznał się do błędów".
          pozdrawiam
    • kropka55 Re: nadpobudliwy przedszkolak 18.09.05, 13:03
      Witam.To jest normalne,że jeśli dziecko z natury aktywne i żywiołowe w
      przedszkolu,czyli w nowym dla siebie otoczeniu,jest zestresowane ,wyciszone ,
      to w domu musi to odreagować. Często jest też odwrotnie.Taka sytuacja może
      trwać do chwili kiedy dziecko się zaaklimatyzuje w przedszkolu.Najlepiej
      poprosić o pomoc psychologa, jeśli to dłużej potrwa.Przedszkole jest dla niego
      miejscem zupełnie nowym i taki samym nowym otoczeniem będzie szkoła, i co wtedy
      też Pani zrezygnuje? Z dziecmi nadpobudliwymi trzeba umieć postępować, myślę,że
      nauczycielka w przedszkolu będzie umiała dotrzeć do Pani syna ale na to
      potrzeba więcej czasu. Czy mówiła jej Pani o "nadaktywności"swojego dziecka?
    • jaiza Re: nadpobudliwy przedszkolak 18.09.05, 13:07
      Do Rzeny 3. Ja mam podobną sytuacje, tylko, ze problem braku adaptacji do
      przedszkola tkwi bardziej w zachwianiu poczucia bezpieczeństwa spowodowanym
      nieostrym widzeniem dziecka (oczopląs) i pojawieniem się młodszego rodzeństwa.
      Mimo to myslałam, że mó 4 latek sobie poradzi. Jednak też zaobserwowałam objawy
      wieliego lęku dziecka (min. popuszczanie moczu, zrywanie się z krzykiem w nocy,
      nerwowe podskoki i wymachianie rękami, nieopuszczanie mnie na krok - kurczowe
      trzymanie się spodni). Postanowiłam najpierw, pochodzić z nim do przedszkola,
      mając nadzieję, że jak się oswoi z nowym miejscem to będzie lepiej. To co
      zobaczyłam wstrząsnęło mną: mój inteligentny, radosny synek był jak zastraszone
      zwierzątko szamoczące się w klatce, nie chciał brać udziału w zabawach gupowych
      typu "stary niedźwiedź", nie docierały do niego polecenia pani itd. Do tego
      zauważyłam, że przedszkolanki nie radzą sobie z problemowymi dziećmi i robia
      podstawowe błędy, np. jak dziecko płacze (samo na dywnie a dzieci lepia z
      plasteliny przy stolikach) pani pije spokojnie kawę, jesli dziecko nie ma
      ochoty na udział w jakiejś zabawie to straszą, że zaprowadzą do maluchów.
      Myślę więc i nawet przeczytałam w jednej z książek, że edukacja przedszkolna
      może negatywnie wpłynać na dziecko, że wcale nie rozwiaże jego problemów
      emocjonalnych a wręcz przeciwnie. Przeczytałam też, że przedszkole wcale nie
      jest potrzebane do prawidłowego rozwoju dziecka. Sama zresztą nie chodziłam do
      przedszkola i jestem noramalnym człowiekiem. Zdecydowałam, że mój synek póki co
      nie będzie chodził do przedszkola. Poszukam mu jakiejs małej grupy, może czegoś
      w rodzaju Bajolandii, gdzie dziecko zostaje na godzinkę czy dwie. Zadbam tez o
      wprowadzenie więcej reguł w życiu domowym. Pozdrawiam - I.
      • 2julka do Jaizy 18.09.05, 14:36
        Witam
        Jeśli Pani jest z Warszawy, niech Pani spróbuje pójść z dzieckiem "rozejrzeć
        się" do Przedszkola Integracyjnego na ul. Śniegockiej 4/6
        (www.przedszkole.org.pl)
        Ma Pani rację - jak to Ktoś trafnie tu ujął :"przedszkola wymyślono dla wygody
        (uzasadnionej) rodziców, a nie z potrzeby dziecka".
        Problem polega na tym : jak dziecko uspołecznić, dać mu rówieśników. Resztę
        mogą zrobić rodzice.
        pozdrawiam
    • thrier Re: nadpobudliwy przedszkolak 18.09.05, 15:42
      Moja starsza córeczka jest dzieckiem "pobudliwym" w przeciwieństwie do młodszej
      oazy spokoju. W jednym z poprzednich wątków pisałam o tym, że czasami mam
      wrażenie, że ma "za małe ciałko na taką ilość energii" i dlatego ciągle
      podskauje, biega, macha rączkami, próbuje zrobić kilka rzeczy na raz i na czas,
      potrzebuje dużo bodźców. W przedszkolu często pani musiałą wołać "dzieci do
      stołu!i Basia do stołu!!", bo bez indywidualnego podejścia nie reagowała. Na
      początku zeszłego roku szkolnego biła dzieci, popychała, była agresywna.
      Odkąd panie zaczęły angażować ją w pomoc (przynieś, poukładaj, pobiegnij
      sprawdzić...itp) bardzo się wyciszyła. Jest w tech chwili bardzo fajnym,
      współpracującym i nie stwarzającym problemów wychowawczych dzieckiem.
      Może takie zaangażowanie pomogłoby pani synkowi...W każdym razie na przykładzie
      moich pociech widzę, że atmosfera domu wcale nie wpływa jednoznacznie na
      charakter/zachowanie dziecka a w dużej mierze czynniki osobowościowe. Mam dwie
      córki - jedna ogień a druga woda. A ci sami rodzice, ten sam model wychowania...
      Cóż znowu mnie wkurzył napastliwy ton 2julka...
      • 2julka Re: nadpobudliwy przedszkolak 18.09.05, 15:55
        Witam
        Ja też mam dokładnie takie same dwie Córki.
        Odnoszę wrażenie, że Pani nie rozumie o czym ja piszę. Nie piszę o
        temperamentach i charakterach dzieci. Trochę się Pani to "miesza", gdyby było
        inaczej nie musiała by Pani tak się wkurzać.
        pozdrawiam serdecznie
        • thrier do 2jujka 18.09.05, 18:45
          Proszę wybaczyć ale w kilku wątkach starłam się z Panem w swoich poglądach i
          ogromnie nieodpowiada mi moralizatorsko-wszystkowiedzący styl wypowiedzi. W
          swoich postach zarówno oczekuję praktycznych porad (które nie będą przestawiały
          mojego życia ani światopoglądu do góry nogami, choć być może trochę pomogą, jak
          i na podstawie opieki nad córkami staram się zasugerować rozwiązania pytającym.
          Z Pana postów odnoszę wrażenie, że tylko pana sposoby (niemalże cytowane z
          poradników) są jedynymi słusznymi a wszyscy w koło źle swoje dzieci wychowują,
          karmią itp. i sami powinni najpierw się zmienić (najlepiej od podstaw)...
          • thrier przepraszam miało być do 2julka 18.09.05, 19:57

          • 2julka Re: do 2jujka 19.09.05, 01:29
            Witam
            Cóż ja mogę Pani odpowiedzieć...
            Nie mam wrażenia abym się z kimkolwiek "starł", nie pamiętam wszystkich nicków,
            więc nie wiem w jakich wątkach z Panią się starłem. Wypowiadam własne opinie, a
            jeśli coś mnie szokuje lub degustuje to też o tym mówię, dla - tak uważam -
            "dobra wspólnego". Martwi mnie raczej to, że Osoby którym mówię co myślę,
            zamiast zająć jakieś stanowisko gdzieś bezpowrotnie znikają z wątku...
            Powiem "głupio" : jeśli Pani nie odpowiada, to po co Pani czyta ?...
            Przecież to jest forum i jakiś X pisząc post nie ma bladego pojęcia komu on się
            nie spodoba, albo napisania :"niech Y nie czyta, bo mu się nie spodoba".
            Przecież to absurd. To :"moralizatorsko-wszystkowiedzący styl" to przecież
            tylko Pani WRAŻENIE. To tak jak ktoś mówi : "denerwujesz mnie tym i tym..", ale
            prawda jest taka, że to ON się denerwuje tym i tym. Co ja mogę na to, że Pani
            odbiera to jako moralizatorstwo czy wszystkowiedzenie ? Albo, że to Pani coś
            przestawia do góry nogami. Przecież to się dzieje w Pani głowie i ja nie
            odpowiadam za skojarzenia jakie tam się u Pani odbywają. Ponadto - Inni
            forumowicze mają INNE wrażenia, więc jak "mam dogodzić" przeciwnym postawom ?
            Odpowiem Pani - "nie dogadzać", bo po to jest forum...
            Jestem skromnym człowiekiem, mam dużo różnych wątpliwości, dlatego nigdy bym
            nie przypuszczał, że moje sugestie, albo mój sposób życia będą kiedykolwiek tak
            wysoce ocenione, że Pani aż je nazwie :"tylko pana sposoby są jedynymi
            słusznymi". Rumieniąc się dziękuję za te gratulacje...
            Wszystkiego dobrego
    • aniko16 Re: nadpobudliwy przedszkolak 19.09.05, 11:06
      Ja myślę, że zmuszając tak reagujące dziecko do chodzenia do przedszkola nie
      robisz niczego dobrego. Dziecko jak widać ma problemy, a poprzez stawianie go w
      tak stresującej sytuacji tylko je pogłębiasz. Opisywane zachowanie i poważne
      zaburzenia somatyczne wyraźnie wskazują w jak ciężkim stanie mały się znajduje.
      To, że chodzi za panią i nie uczestniczy w zabawach świadczy nie o buncie ale o
      przerażeniu. Postaraj się zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, a nie serwować
      dawkę panicznego strachu. Podoba mi się wpis jaizy - zrób jak ona.
      • rzena3 Re: nadpobudliwy przedszkolak 19.09.05, 22:13
        Witam ponownie
        Dziękuje bardzo za wszystkie wpisy.
        Sytuacja nadal nie zmienia się, chociaż powoli zaczął półsłówkami rzucac
        imiona dzieci , czego dotąd ne było. Opowiadał,ze robili to czy tamto.Dużo
        próbuje rozmawiać z nim o tym co było , jak się czuł, czy coś się fajnego
        wydarzyło. Niechętnie ale opowiada chociaz tylko mi , na pytania innych cisza.
        Zgadzam się , z wypowiedziął jednej z osób że dzieci "nadpobudliwe" wywodzą
        sie z nerwowych rodziców , napewno coś w tym jest. Ponoc ja byłam podobna
        wszędzie mnie było pełno, mnóstwo kłopotów. Ale ja uwielbiałam chodzić do
        przedszkola. A mój syn w domu jak istny diabełek dobrze rozgarnięty ,
        inteligenty , fakt za szybki, ale w przedszkolu tak jakby sparaliżowany. to
        mnie martwi, że nie może się przemóc otworzyć. Zamknął się na amen i tak
        pozostał, chociaż minimalnie coś zaczyna robić.
        Panie naomiast twierdzą że będzie dobrze ale trzeba czasu,że bardzo przeżywa
        rozłąkę nowe rytuały, że alezy do dzieci trudniej klimatyzujących się. O
        nadpobudliwości nie mówią bo on w przedszkolu jest zupęlnieinny jakby
        zastraszony. Odreagowuje za to bardzo w domu ale ak że nie można nad tym
        zapanować.
        Zapytam zgodnie z radami o psychologa w przedszkolu żeby zerknął czy oby synek
        da radę.
        Jeszcze raz dzięki
        rzena
        • kerstink Re: nadpobudliwy przedszkolak 20.09.05, 07:24
          Zastanawiam sie, czy twoje dziecko napewno jest nadpobudliwe, skoro w
          przedszkolu taki spokojny. Tam gdzie moje dzieci chodza do przedszkola sa dzieci
          naprawde nadpobudliwe, wyglada to jednak inaczej.
          Kiedys jakas Pani neurolog tez chcial mojemu synu nakleic znaczek
          'nadpobudliwy', tak troche, ale juz znaczek. No owszem, jest on bardzo
          wymagajacym dzieckiem, taki byl od poczatku. Jednak doszlam do wniosku, ze on
          jest po prostu bardzo wrazliwy. Przezywa troche bardziej niz moja corka: przez
          to jest bardzo opiekunczy w stosunku do innych, ale rownoczesnie reaguje troche
          szybciej na stres. W sytuacjach kryzysowych pomoglo nam dlugie przytulanie.

          K.
    • 2julka do Rzena3 20.09.05, 01:37
      Witam
      Brnę dalej : konsultowałem to co tutaj wcześniej napisałem z ludżmi, którzy są
      dla mnie autorytetem. W kwestii wpływów psychologicznych zgadzają się ze mną.
      Ale chcę dodać, że powiedziano iż obserwowalnym, istotnym czynnikiem
      stymulującym "nadpobudliwe" dzieci jest procent cukru i nabiałowych produktów w
      diecie takiego dziecka. Oczywiście to statystyka.
      pozdrawiam
      • synergie Re: do Rzena3 20.09.05, 08:33
        Z praktyki:
        1) trzeba odroznic dziecko zywe od nadpobudliwego - w drugim przypadku
        NIEODZOWNA jest przed wyslaniem dziecka do przedszkola konsultacja z
        psychologiem - ale nie po to, zeby stwierdzil, czy dziecko takie nadaje sie do
        przedszkola (bo jakie sie nie nadaje?), tylko zeby nauczyl rodzicow
        odpowiedniego postepowania w kryzysowych sytuacjach. Nie od rzeczy bedzie tez
        poroamawianie z dyrektorem i paniami, czy maja doswiadczenie w postepowaniu z
        takimi dziecmi i jakimi metodami sobie z nimi radza.

        2) mam nieodparte wrazenie, ze 99% mam czyta przed wyslaniem dziecka do
        przedszkola rozne madre poradniki, jak przygotowac dziecko do przedszkola, a
        jak problemy staja sie rzeczywistoscia, to 99% z nich nie wie, co zrobic!
        Cos tu nie gra...
        • mami7 Re: do Rzena3 20.09.05, 10:20
          Dokładnie, podpisuje się pod postem Synergie. Z praktyki również.
          Jak nauczyc się zyc z takim dzieckiem pomoże specjalista.

          Mnóstwo dzieci nie opowida o "poczatkach zycia przedszkolnego". Może za bardzo starasz się dowiedzieć? A jakoś tak w formie zabawy: Ja będę Jasiem, a Jas panią i pokażemy jak fajnie/niefajnie wink jest w przedszkolu.
          Mój synek przez pierwsze dni wolał narysować co robił wink Teraz opowiada już ze szczegółami wink
          • 2julka Re: do Rzena3 20.09.05, 14:05
            Synergie
            mnie też pasuje
            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka