Dodaj do ulubionych

Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola

21.02.06, 14:51
Moja córka od września nie przechodziła jednego całego miesiąca. Liczyłam się
z tym że raz w miesiącu napewno będzie chorowała, ale nie co tydzień. Na
początku nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale rodzice przyprowadzają chore
lub niedoleczone dzieci. Moje dziecko brało antybiotyk ponieważ miala
zapalenie ucha, wyleczylysmy to, poszla w poniedzialek do przedszkola w
czwartek wóciła z katarem i znowusz siedzimy w domu. Rozumiem to ze mogła być
osłabiona po kuracji antybiotykowaj, ale to sie zdaza co miesiąc. I krew mnie
zalewa jak w szatni widzę chore dzieci regularnie uczęszczające. Z drugiej
strony nie rozumiem tych rodziców, czy im nie szkoda jest zostawiać chorych
pociech. Wymowki typu "nie mogę się zwolnić z pracy i siedziec z chorym
dzieciakiem" jakoś do mnie nie trafiają, ja tez mam prace i juz dosyc brania
zwolnien aby inni spełniali sie zawodowo a ich chore dziecko zarażało zdrowe
dzieci.
Obserwuj wątek
    • ewitek01 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 15:18
      przechodzę dokładnie to samo...
      i szlak mnie trafia kiedy widzę zasmarkane i kaszlące dzieci w przedszkolu !!!

      widać rodzice tych dzieci to ludzie ''normalni inaczej''
      • madzia.k1 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 15:49
        słuchaj ,ja sie kiedys wypowiedziła na tym forum ZE CHORE DZIECI ZAKATARZONE
        MAJA SIEDZIEC W DOMACH to zostałam zbluzgana przez psychiczne matki ,które
        puszczaja chore dzieci do przedszkola bo czekaja az sie choroba rozinie.
        wiec nie zdziw sie jak ty tez to usłyszysz..
        • grzalka Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 17:06
          ja tam uważam, że zakatarzone dziecko, o ile tylko jest bez gorączki, ma apetyt,
          chętnie się bawi- słowem, zachowuje sie normalnie- jak najbardziej może iść do
          przedszkola

          i swoje posyłam

          • iwka_viki Re: do Grzalka 22.02.06, 12:00
            Grzalka a jak ty nie masz gorączki masz apetyt ale za to z nosa leci ci cały
            czas "woda" to dobrze sie z tym czujesz w pracy, mozesz sie skupic, i zupełnie
            ci nie przeszkadza ze z nosa masz juz papier ścierny od wycierania. Tylko
            widzisz, ty chociaz wycierasz nos a nie wierze ze 3 letnie dziecko robi to
            systematycznie. I nie pisz ze nie jest Ci zal twojego dziecka, prosze cie.
            • e_r_i_n Re: do Grzalka 26.02.06, 17:39
              iwka_viki napisała:

              > ty chociaz wycierasz nos a nie wierze ze 3 letnie dziecko robi to
              > systematycznie.

              Jak sie je nauczy, to robi to systematycznie smile
        • ewitek01 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 18:42
          jakoś mało mnie obchodzi co tu usłyszę; w głębokim poważaniu mam opinię
          rodziców, którzy posyłają zainfekowane dzieci do przedszkola narażając MOJE
          DZIECKO na chorobę;
          bezmyślność i głupota ludzka nie zna granic...
      • minkapinka Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 21:37
        Moja córka jest po zapaleniu płuc i cały casz kaszle, a pomimo to chodzi cały
        czas do przedszkola. W przedszkolu kilka razy zwrócono nam uwagę, że dziecko
        kaszle, bylismy z nią u kilku lekarzy i kazdy mówi, że oskrzela czysta,a po
        zapaleniu płuc tak moze być. Przyczyny kaszłu moga być rózne i nie każdy
        oznacza chorobę, nie nalezy przesadzać.
        • dada27 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 12:39
          Zrób rtg kontrolny płuc. Moja córka też kaszlała po zapaleniu płuc, wszyscy
          lekarze twierdzili zgodnie że jest zdrowa i osłuchowo nic nie ma. Wyrzebrałam
          skierowanie na rtg klatki piersiowej ( u lekarza prywatnego)i wyszły zmiany w
          płucach, zrosty. Po prostu nie była doleczona. Po kolejnym antybiotyku było OK.
    • imp9 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 19:29
      Moja córka kiedyś też wszystko łapała. Strasznie się denerwowałam, ale
      wnioskując że to walka z wiatrakami wzięłam się bardziej za swoje dziecko.
      Młoda spędziła sporo czasu nad morzem, dostała trochę rzeczy na uodpornienie,
      zrobiliśmy porządek z (powiększonym już) trzecim migdałem i teraz jest spokój.
      A może po prostu się wychorowała.....

      Jednym słowem odpuściłam, ale ostatnio mnie znowu wzięło.
      do naszego przedszkola "troskliwe" mamusie przyprowadzają dzieci ze
      szkarlatyną. Przed wyjściem do przedszkola antybiotyk, wieczorem druga dawka, a
      jak twierdzą, skoro nie ma już temperatury to dziecko jest zdrowe.

      pozdrawiam
      i.
    • becbec5 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 19:33
      Już był kiedyś podobny wątek.
      Czy Wy naprawdę jesteście tak ograniczone.
      Jestem przeciw przyprowadzaniu dzieci na antybiotykach, czy tuż po nich, ale do
      czorta jasnego katar czy wilgotny poprzeziębieniowy kaszel nie jest jakąś
      chorobą.
      A jak macie takie dzieci, które umierają na skutek kataru to je stamtąd
      zabierzcie. Napewno znajdzie się ktoś na Wasze miejsce.

      • bea.bea Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 21:04
        zgadzam sie z tobą w 100%...a moze i 200%

        mój syn jest najmłodszy w przedszkolu..i moze to zdrowy egzemplarz..ale od
        wrzesnia opuscił...2 tygodnie ..ospa..teraz 1 tydzień bo matka , jego własna
        brała antybiotyk i dawała mu cycusia...co spowodowalo piekna biegunke....

        zupełnie nie przejmuje sie dziecmi z katatem...bo takich nie małao...mój syn tez
        często do nich nalerzy...

        i gdzieś juz pisałam ....jesli w grupie jest 20 dzieci z katarem i tylko 5
        bez....to zabierzcie te zdrowe...bo katarowe świetnie sie bawią..i są w
        wiekszości...
        • madzia.k1 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 21:20
          ACHA ZAPOMNIŁAM DODAC NAJWAZNIEJSZEGO

          NIE POSYŁAM CHOREGO DZIECKA DO PRZEDSZKOLA BY INNYCH DZIECI NIE ZARAZIŁA ..BO
          DLA MNIE MOGŁA BY ONA CHODZIC A NIECH ZARAŻA CO TAM.....


          ALE BYŁO BY MI WSTYD NA WASZYM MIEJSCU I DLATEGO TAK NIE ROBIE..
          • madzia.k1 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 21:38
            masz racje!!tylko szkoda ze nie które matki tego nie rozumieja ...
            Gdyby nie one nasze dzieci napewno wiele mniej by nie chorowały .
            Z zakatarzonym dzieckiem mozna inaczej czas spedzac,wyjsc na spacer ,pocztyc
            itd a nie do przedszkola posyłac...
        • ewitek01 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 21.02.06, 21:32
          a wiesz, u nas w przedszkolu katarowych jest 12, a zdrowych 13... więc sobie
          NIE ŻYCZĘ przyprowadzania zarażających dzieci !!!

          zdrowe bawią się o wiele lepiej
          • becbec5 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 10:54
            ewitek01 napisała:

            > a wiesz, u nas w przedszkolu katarowych jest 12, a zdrowych 13... więc sobie
            > NIE ŻYCZĘ przyprowadzania zarażających dzieci !!!
            >
            > zdrowe bawią się o wiele lepiej

            To napisz list z życzeniami do Świętego Mikołaja. Bo Twoje "życzę" czy
            nie "życzę" nikogo specjalnie nie obchodzi.
            A Ty jak masz katar to oddajesz dziecko komuś w opiekę?
            No bo chyba nie jesteś tak wredna i nie narażasz swojego dziecka?

            Jak się ma dzieci, dla których katar jest takim strasznym problemem to trzeba
            siedzieć z nim w domu i jeszcze większą ochronę dla niego stworzyć.
            hahahahahaha smile))))))))))))))))))))))))))))))))))


            • iwka_viki BECBEC5 22.02.06, 12:19
              Jesteś ŚMIESZNYM czlowieczkiem
              widac ze kakiera i pieniadze sa dla ciebie najwazniejsze
              Ciebie nie trzeba sądzić ciebie trzeba leczyć
              • becbec5 Re: BECBEC5 22.02.06, 18:51
                iwka_viki napisała:

                > Jesteś ŚMIESZNYM czlowieczkiem
                > widac ze kakiera i pieniadze sa dla ciebie najwazniejsze
                > Ciebie nie trzeba sądzić ciebie trzeba leczyć


                Żle trafiłaś.
                Moje dzieci nie chodzą do przedszkola, bo ja w tym czasie robię karierę, tylko
                z zupełnie innych powodów.
                A ja moja droga mam ten komfort, że nie muszę pracować.

                Co więcej, sądzę, że to Ty jesteś matką pracującą, dla której katar to PROBLEM.

                • ewitek01 Re: BECBEC5 22.02.06, 23:52
                  <Co więcej, sądzę, że to Ty jesteś matką pracującą, dla której katar to PROBLEM.
                  >

                  dla mnie nie jest problemem katar mojego dziecka, tylko rąbnięte mamusie
                  przyprowadzające swoje zakatarzone dzieci do przedszkola
                  • jeangrey Re: BECBEC5 23.02.06, 14:38
                    > rąbnięte mamusie

                    Słuchaj, po co te bluzgi? Dlaczego obrażasz? Miałam kiedyś identyczny przypadek - moja młodsza córa z silną alergią, wiecznie zakatarzona została cofnięta z przedszkola, bo "rąbnięta mamusia" zadzwoniła do dyrekcji z pretensją, że zakatarzone dzieci chodzą na zajęcia - efekt - kilkoro dzieci cofniętych do domu, w tym i moje - zdrowe. Na drugi dzień przyniosłam zaświadczenie, że zdrowe i została przyjęta bez problemu. Tylko dlaczego po awanturze "rąbniętych mamusi" muszę robić to za każdym razem??
                    Wzmacniać odporność, a nie psioczyć! Dziecka nie da się chować pod kloszem, w przedszkolu musi swoje przejść. Jak nie teraz t ow podstawówce. Wtedy niestety żadna interwencja nie pomoże, bo szkoła nie ma prawa odsyłać chorych dzieci.
                    • ewitek01 Re: BECBEC5 23.02.06, 21:36
                      >kilkoro dzieci cofniętych do domu,
                      >

                      i tak powinno być !
                      przedszkole to nie przechowalnia dla dzieci zainfekowanych !!!
                      nie sądzę jednak, że odesłano Twoje dziecko kiedy nie miało żadnych objawów
                      choroby;
          • mama2000.2002 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 12:20
            ewitek01 napisała:

            > więc sobie
            > NIE ŻYCZĘ przyprowadzania zarażających dzieci !!!
            >

            Nie sądzę, żeby w przedszkolu kogoś interesowało czego ty sobie nie życzysz.
            I dobrze, bo przedszkole to przedszkole a nie koncert życzeń.

            Może zrób barykadę przy przedszkolnej bramie i sortuj dzieci.

            Dobre, kurcze dobre......... smile))))
            • ewitek01 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 23:49
              >
              > Nie sądzę, żeby w przedszkolu kogoś interesowało czego ty sobie nie życzysz.
              > I dobrze, bo przedszkole to przedszkole a nie koncert życzeń.

              i tu się mylisz! dzisiaj rozmawiałam z dyrektorką i udało mi się wyegzekwować
              od niej sprawdzanie zaświadczeń od lekarza po nieobecności dziecka w
              przedszkolu (że dziecko jest już zdrowe i może uczęszczać do przedszkola) lub
              podobnego zaświadczenia, że dziecko pomimo kataru lub kaszlu może uczęszczać do
              przedszkola; na szczęście poparły mie obie panie wychowawczynie, które też już
              mają dosć mamusiek przyprowadzających zainfekowane dzieci;

              > Może zrób barykadę przy przedszkolnej bramie i sortuj dzieci.


              barykada już nie będzie potrzebna

              > Dobre, kurcze dobre......... smile))))

              a co Cie tak rozbawiło? własna bezmyślność ?
              • mama2000.2002 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 11:46
                Co mnie rozbawiła? Twoja głupota.

                Gratuluję sprawdzania przez panią dyrektor stanu zdrowia dzieci. Może to Ci
                pusta główko uzmysłowi, że nie dla każdego katar jest powodem do leżenia
                plackiem.

                I jeszcze jedno. Nie wiem czy już na to wpadłaś......
                Możesz iść do pobliskiej przychodni i zaproponować lekarzom stosowną
                gratyfikację za wystawianie zaświadczeń dzieciom z katarem jako obłożnie
                chorych.

                Mam nadzieję, że mi odpiszesz, a tym samym nie pożałujesz mi świetnej zabawy
                jaką dzięki tobie i tobiepodobnym mam.

                heja
    • dorota.oz Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 09:41
      Dziewczyny,
      ten temat wraca jak bumerang co tydzień i dziwię się, że macie jeszcze siłę to
      wałkować. Nikt nikogo nie przekona. Moja córka w pierwszym roku chodzenia do
      przedszkola od października do marca raz w miesiącu była chora i kończyło się
      antybiotykiem. Spodziewałam się, że tak właśnie będzie, zacisnęłam zęby i
      wytrzymałam. W marcu byłyśmy w Rabce w sierpniu nad morzem (codzienne kąpiele w
      wodzie 15 stopni), we wrezśniu IRS i w tym roku przedszkolnym ani jednej
      infekcji. Tak po prostu jest, że trzylatek nie jest szczególnie odporny i łatwo
      się zaraża od innych. Nie ma takiej możliwości, aby zakatarzone dzieci nie
      chodziły do przedszkola. Niektóre mają katar od września do kwietnia i co? Z
      powodu kataru mam żądać od mamy aby zrezygnowała z pracy? To jest nierealne. I
      Wasze posty nic w tej sytuacji nie zmienią. Oczywiście nie mówię o przypadkach,
      kiedy dziecko na antybiotyku jest wypychane do przedszkola, bo to poza wszelką
      krytyką, ale nie sądzę też aby rodzice, którzy tak czynią przejęli się głosami
      na forum. Apeluję o trochę zdrowego rozsądku, nie odsądzajcie od czci i wiary
      rodziców, którzy posyłają zakatarzone dzieci do przedszkola. Potem takie będą w
      szkole, spotykacie się też z zakatarzonymi dorosłymi tego po prostu nie da się
      uniknąć w sezonie jesienno-zimowym.
      Pocieszcie się tym, że czym dziecko starsze, tym mniej choruje (statystycznie
      oczywiście). Pozdrawiam i aby do wiosny.
      Dorota
    • iwka_viki nie o to tu chodzi 22.02.06, 12:30
      Kochani,
      nie chodzi tu o to ile razy był czy nie był ten temat na forum. Dla mnie jest
      to wazna sprawa, bo moje dziecko w przeciagu 4 miesięcy dwa razy juz "lecialo"
      na antybiotyku. W zeszlym roku chodziła do klubu maluch i jakos nie chorowala,
      wiec wydaje mi sie ze przyczyna nie lezy w odpornosci mojego dziecka lecz w tym
      ze ma ciągły kontakt w przedszkolu z chorymi dziecmi. Wiec czegos tu nie
      rozumiem czy "RODZICE" przyprowadzajace przeziebione dzieci maja do cholery
      wieksze prawa a my mamy siedziec cicho i potulnie chodzic do przychodni po
      kolejne zwolnienie?
      • aniaop Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 14:01
        A lekarze tak bez problemu Ci wystawiaja te zwolnienia na katar? Bo ja jeszcze
        na takiego lekarza nie trafilam. Ani pediatra corki, ani laryngolog ani zaden z
        kilku internistow u ktorych bywam nie chce wystawic zwolnienia na TYLKO katar.
        Malo tego, ci sami lekarze uwazaja, ze jesli dziecko ma tylko szklisty katar
        (nie zielone gluty do pasa), nie kaszle, nie ma goraczki, czuje sie dobrze, to
        ma chodzic do przedszkola. Bo inaczej praktycznie nie trafialoby tam wcale. Tak
        samo jak starsze dzieci chodza z katarem do szkoly a dorosli do pracy. Jakos
        nie zauwazylam, zeby w sezonie ziomowym wiekszosc spoleczenstwa (statystycznie
        patrzac, bo u mnie w pracy tez wiekszosc przeziebiona) siedziala na
        zwolnieniach.
        A na wszelakich imprezach przedszkolnych bacznie obserwuje wszystkie dzieci. I
        dzieci idealnie zdrowych po prostu w przedszkolu nie ma. Bo albo kichaja albo
        pokasluja, albo leci im z noska...
        • dorka.3 Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 14:24
          moja lekarka sama mi poradziła, żeby lekko podziębione dziecko normalnie
          chodziło do przedszkola, bo inaczej nie ma możliwości się udopornić. Na
          początku tez wkurzałam się na to, że chore dzieci przychodzą do przedszkola. a
          później zrobiłam tak, jak powiedziała lekarka i synek przestał chorować, teraz
          chodzi non stop całe dwa miesiące i kilka dni miał tylko przytkany nos, a
          przedtem chorował co chwile, byle katar i siedział w domu, za każdym razem jak
          jest chory to pytam lekarki, czy ma zostac w domu, i jeśli mówi, że nie, to
          posyłam do przedszkola. od momentu kiedy przestałam się martwić każdym katarem
          czy lekko czerwonym gardłem, dzieciakowi poprostu po paru dniach mija.
          Oczywiście jak miał dwa miesiące temu zapalenie oskrzeli, to siedział w domu,
          ale jak jest lekko przeziębiony to chodzi do przedszkola (jak większość dzieci).
        • iwka_viki Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 14:35
          nasze wizyty u lekarza wygladaja nastepujaco: badanie, wypisanie recept i do
          widzenia, wychodzac przy drzwiach pytam sie czy corka moze isc do przedszkola,
          i wtedy okazuje sie ze lepiej jak by posiedziala w domu co jest rownoznaczne ze
          dostaje zwolnienie i uwierz mi juz naprawde mam dosyc brania tych zwolnien (na
          opiekunke mnie nie stac). Co do sytuacji ktora opisujesz że ze szklanym katarem
          mozna puszczac do przedszkola, właśnie jestem w takiej sytuacj. W czwartek
          wrocila ze szklistym katarem, w piatek juz nie poszla a w poniedziale bylysmy u
          laryngologa, opinia lekarza: absolutnie nie do przedszkola i cale szczescie ze
          nie poszla w piatek bo skonczylo by sie na pewno nastepnym antybiotykiem w tym
          roku. Wiec prosze cie nie pisz ze szklisty katar o niczym nie swiadczy
          (pomijajac alergie). Szczerze mowiac nie rozumiem opinii rodzicow ze z katarem
          nalezy posylac dzieci do przedszkola, bo przeciez one sie tak fantastycznie
          tam bawią. Czy im nie zalezy na wlasnym dziecku, przeciez robiac to tworza
          reakcje łańcuchową.
          • dorka.3 Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 14:41
            niby masz rację, ale zrozum, że nie jesteś w stanie uniknąć kontaktowania się
            dziecka z dziećmi chorymi. W przedszkolu zawsze były dzieci podziębione i tego
            nie zmienisz. Będą też w szkole a później w pracy. Dlatego ja przestałam się
            przejmować i odpuściłam sobie rozmowy z dyrektorką na temat przyprowadzania
            chorych dzieci do przedszkola i swoje też posyłam z lekkim katarem (nigdy
            poważniej już chore). Dalej mnie denerwuje jak widzę żółty katar czy słyszę
            ciężki kaszel, ale sobie odpuściłam, bo to jest nie do przejścia.
            • iwka_viki Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 14:47
              masz racje, ale boje sie ze jak puszcze ja z lekkim katarem to pod koniec
              tygodnia rozłoży sie calkowicie. Do tej pory stosowalam metode wczesniejszego
              zapobiegania, zostawiajac w domu ale faktycznie to jest walka z wiatrakami nie
              zmieni sie "troskliwych" rodzicow. NIech chodzi i tez zaraza co mi tam (szkoda
              mi tylko ze bedzie musiala meczyc)
              • dorka.3 Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 14:57
                w tym momencie, musisz chyba myśleć tylko o swoim dziecku. Mój synek też na
                początku łapał wszystko, w końcu się trochę uodpornił (ja mu tym pomogłam, nie
                przegrzewałam, ribomunyl, jak go coś zaczyna brać to dostaje syrop z cebuli i
                czosnku) i moge śmiało powiedzieć, że jak przestałam się przejmować katarem, to
                w końcu przechodził go i katar mijał po paru dniach. a jak zostawał w domu z
                katarem i później szedł wyleczony do przedszkola to właściwie po paru dniach
                coś łapał. Tak mi poradziła lekarka i widać miała rację. Jak córka złapie katar
                to oczywiście próbuj leczyć, ale spróbuj też posyłać do przedszkola. Ja tak
                zrobiłam i jest efekt. W końcu inne dzieci chodzą z gorszymi chorobami (ropne
                katary, gorączki, kaszel że aż dudni). Wiadomo, że nie od razu będzie lepiej
                ale z czasem na pewno.
                • dorka.3 Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 15:00
                  co powiesz na to? jak się tylko zaczyna sezon zimowy, to nauczycielki w
                  przedszkolu zaopatrują się w tony chusteczek do nosa i ja miałam z tym walczyć?
                  Dałam sobie spokój, bo i tak to nic nie zmieni. na początku próbowałam
                  rozmawiać na zebraniu, ale nikt nie odpowiedział. I nie chodziło mi wtedy o
                  lekki katar, tylko o powazniejsze choroby
                  • edytek1 Chory przedszkolak 22.02.06, 19:20
                    Z wielką uwagą przeczytałam wszytkie wypowiedzi moja corka chodzi do
                    przedszkola 2 rok i nie choruje jakoś nadmiernie rozumiem, ze złapie od kolegi
                    koleżanki ospę ( bo trudno izolować np. młodsze dziecko przez x dni jak starsze
                    choruje) czy grypę żołądkową, jakieś cyrki z zapaleniem spojówek) ale szlak
                    mnie trafia kiedy widzę dziecko nie podziębione, ale chore które nie ma siły
                    się bawić tylko leży na dywanie. Nasza pani zaprasza rodziców na czytanie
                    bajek i kiedy poszłam przeczytac dzieciom opowiadanie nie byłam wstanie
                    czytać , bo ciężko było wstrzelić mi się miedzy kaszel dzieci. Powiedziałam
                    pani a ta zadzwoniła po lekarza efekt 5 dzieci odesłanych do domu choć żadne
                    nie miało gorączki. Nie bardzo rozumiem mammy ktore czekają aż choroba się
                    rozwinie przecież za 2-3 dni i tak będą musiały zapewnić dziecku opiekę a w tym
                    czasie dziecko siedzi marudne z zatkanym noskiem ( widziałam dziewczynkę
                    której katarek spadał na kartkę do rysowania) ja bym nie chciała w taki stanie
                    pracować miłe mamy pewnie też nie. Nie rozumiem też rodziców krórzy posyłają
                    zaraz po antybiokoterapi do przedszkola przecież taki wyjałowiony organizm
                    łapie wszystko... sad Proszę mi nie mówić, że nie wzmacniam odporności moja
                    corka jest dużo na powietrzu chodzi na basen je dużo owoców, ale kiedy wraca do
                    przedszkola po przeziebieniu a tam inne zasmarkane to za chwilę może mieć katar
                    znowu.... sad. Może też złapać coś w autobusie, ale wolabym aby nie łapała
                    niczego w przedszkolu. Jakoś u mam przyprowadzających z katarem tolerancja sie
                    kończy w przypadu chorob zakaznych ( ospa czy rozyczka) czy sensacji
                    żołądkowych . Dzieci z ospą też sie świetnie bawią i może te zdrowe odeślimy do
                    domu? A wymiotujacemu dziecku dajmy kropelki przecież nie zaraża.
                    • jeangrey Re: Chory przedszkolak 23.02.06, 14:33
                      edytek1 napisała:

                      > Z wielką uwagą przeczytałam wszytkie wypowiedzi moja corka chodzi do
                      > przedszkola 2 rok i nie choruje jakoś nadmiernie rozumiem, ze złapie od kolegi
                      > koleżanki ospę ( bo trudno izolować np. młodsze dziecko przez x dni jak starsze
                      >
                      > choruje) czy grypę żołądkową, jakieś cyrki z zapaleniem spojówek)


                      Tak jak i moje.


                      > ale szlak


                      szlag


                      > mnie trafia kiedy widzę dziecko nie podziębione, ale chore które nie ma siły
                      > się bawić tylko leży na dywanie.


                      Mnie też. I zgadzam się w 100%. Chore, ale nie podziębione.

                      > A wymiotujacemu dziecku dajmy kropelki przecież nie zaraża.

                      Nie zawsze.

                      JG
                • iwka_viki Dorka3 22.02.06, 17:44
                  dzieki za rady, bedziemy probowac i nie poddamy sie (jak dotad wszystkie
                  przeziebienia konczyly sie zapaleniem ucha wiec jak juz sie pozbylysmy choroby
                  to widok zakatarzonego dziecka w przedszkolu dziala na mnie jak "plachta na byka")
                  pozdrawiam
              • aniaop Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 15:02
                To moze popracuj troche nad odpornoscia dziecka? U mojej corki wczesniej
                faktycznie kazdy 3-tyg szklisty katar przedszkolny konczyl sie zapaleniem ucha,
                ale u niej akurat bylo to spowodowane przerostem trzeciego migdala. Odkad sie
                go pozbylismy, corka nie lapie juz nawet tych szklistych katarow mimo, ze
                dzieci dokola przeziebione.
                Polecam tran, echinace, duzo spacerow (nawet z katarem), wyjazdy klimatyczne.
                Staraj sie unikac antybiotykow (moja bierze tylko, jak nie ma juz innego
                wyjscia) a bedzie lepiej.
                I prosze nie wmawiaj mi, ze nie troszcze sie o wlasne dziecko. Ja po prostu nie
                panikuje przy najmniejszym katarku (a izolowanie dziecka nie sluzy wzmacianiu
                jego odpornosci), ale jak tylko dzieje sie cos powazniejszego dziecko zawsze
                zostaje w domu.
          • becbec5 Re: nie o to tu chodzi 22.02.06, 18:55
            iwka_viki napisała:

            > nasze wizyty u lekarza wygladaja nastepujaco: badanie, wypisanie recept i do
            > widzenia, wychodzac przy drzwiach pytam sie czy corka moze isc do
            przedszkola,
            > i wtedy okazuje sie ze lepiej jak by posiedziala w domu co jest rownoznaczne
            ze
            >
            > dostaje zwolnienie i uwierz mi juz naprawde mam dosyc brania tych zwolnien
            (na
            > opiekunke mnie nie stac). Co do sytuacji ktora opisujesz że ze szklanym
            katarem
            >
            > mozna puszczac do przedszkola, właśnie jestem w takiej sytuacj. W czwartek
            > wrocila ze szklistym katarem, w piatek juz nie poszla a w poniedziale bylysmy
            u
            >
            > laryngologa, opinia lekarza: absolutnie nie do przedszkola i cale szczescie
            ze
            > nie poszla w piatek bo skonczylo by sie na pewno nastepnym antybiotykiem w
            tym
            > roku. Wiec prosze cie nie pisz ze szklisty katar o niczym nie swiadczy
            > (pomijajac alergie). Szczerze mowiac nie rozumiem opinii rodzicow ze z
            katarem
            > nalezy posylac dzieci do przedszkola, bo przeciez one sie tak fantastycznie
            > tam bawią. Czy im nie zalezy na wlasnym dziecku, przeciez robiac to tworza
            > reakcje łańcuchową.


            Ty chyba z założenia niewiele rozumiesz....................
      • becbec5 do iwka_viki 22.02.06, 18:53
        I niby te antybiotyki mają przygotować twoje dziecko do życia w normalnej
        społeczności.

        Żałosna jesteś.
      • jeangrey Re: nie o to tu chodzi 23.02.06, 09:30
        Moją sytuację opisałam poniżej - mogłabyś nie nazywać mnie "RODZICEM"?
        Może, jeśli Twoje dziecko nie chorowało w Klubue malucha czas tam wrócić.

        Chcę jeszcze dodać, że nie wysyłam chorego dziecka, czy z lejącym się katarem do przedszkola. Ale zdarza się, że faktycznie kataru trochę ma. Inna sprawa, że bardzo dbałam i dbam o zwiększanie odporności swoich dzieci i prawie wcale nie chorują. Nie szkodzą im też podziębione i kaszlące koleżanki.
        Może zamiast psioczyć na innych spróbujcie zwiększyć odporność Waszych pociech?
    • jaco102 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 18:12
      Dziewczyny,
      poproszę o namiary na lekarza dającego zwolnienie z powodu szklistego kataru u
      dziecka (chodzi o Warszawę)
      pozdr.
      • paulina-j Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 23:20
        Tak czytam i nie wierzę własnym oczom.Jestem matką trójki
        dzieci 16,11,4 lata ,każde z moich dzieci do przedszkola uczęszczało
        (najmłodsze aktualnie).Jestem pielęgniarką pracującą z dziećmi.Zaobserwowałam
        pewne nowe ,jak dla mnie zjawisko,
        masowego posyłania chorych dzieci do przedszkoli.Głupiego tłumaczenia
        " bo to tylko szklisty katar,lekko czerwone gardło".
        Dziewczyny,infekcja kataralna u dorosłego to nie to samo co u dziecka.(Anatomia)
        Z jednej strony bagatelizujecie katary waszych dzieci,z drugiej płaczecie
        bo maluchy cierpią na zapalenia zatok( nie tak dawno zarezerwowane tylko dla
        dorosłych- i nie mówcie mi ,że nie wiem o czym piszę mam mnóstwo takich
        pacjentów),przerosty migdałów,obecności płynu w uszach
        Dziecko w pierwszym roku chodzenia do przedszkola ma prawo chorować nawet
        i kilkanaście razy.Ale należy je odseparować od innych dzieci(bo nie tylko
        zaraża inne ,ale i samo ma osłabiony organizm więc jest podatne na
        świństwa) ,wyleczyć,
        jeśli była atybiotykoterapia wzmocnić (idelanie by było 10 dni-już widzę te
        gromy nad moją głową) i dopiero w dobrej formie posłać do przedszkola.
        Katar w domu to nie to samo co katar w przedszkolu.Środowisko domowe jest
        przyjazne dla dziecka,łatwiej mu w nim pokonac infekcję.
        A lekarze na katar też dają zwolnienia,tylko jak widzą że matka z przerażeniem
        na twarzy pyta "ale może iść do przedszkola?" to mówia "niech idzie ",
        ale wiedzą ,że dzieciak za pare dni wróci juz z powikłaniami.
        I w 90% tak jest.
        a teraz mnie linczujcie!!smile


        • ewitek01 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 22.02.06, 23:44
          przywracasz mi wiarę w ludzi


        • dorka.3 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 08:25
          Pewnie, że masz rację, nie można się z tym nie zgodzić, ale skoro dyrekcja
          przedszkola zezwala na przyprowadzanie chorych dzieci, to sorry, ale nie będę
          mojego jednego trzymała w domu z katarem, bo to nic nie dało. Rozmawiałam z
          nauczycielkami z dyrektorką i co? I nic. I w tej sytuacji odpuściłam, bo nie
          będę sama jak wariatka latać co chwilę a przecież nie stanę przed drzwiami
          przedszkola i nie będę tłumaczyć jednej i drugiej, że dziecko jest chore i
          powinno zostać w domu.
        • iwka_viki Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 10:54
          "A lekarze na katar też dają zwolnienia,tylko jak widzą że matka z przerażeniem
          na twarzy pyta "ale może iść do przedszkola?" to mówia "niech idzie ",
          ale wiedzą ,że dzieciak za pare dni wróci juz z powikłaniami."
          I własnie o to mi chodzi, popieram w 100%
    • jeangrey Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 09:26
      > Wymowki typu "nie mogę się zwolnić z pracy i siedziec z chorym
      > dzieciakiem" jakoś do mnie nie trafiają, ja tez mam prace i juz dosyc brania
      > zwolnien aby inni spełniali sie zawodowo a ich chore dziecko zarażało zdrowe
      > dzieci.

      No więc tak:
      Jestem samotną matką, mieszkam tu sama z dwójką dzieci. Bez babć, dziadków i cioć. Niestety nie mogę zostawić dziecka z katarem w domu. Nie moge pozwolić sobie na częste branie zwolnień, bo skończy się to zwolnieniem mnie. Następstwa tego możesz sobie przewidzieć. I nie, wcale nie spełniam się zawodowo. Staram się łączyć koniec z końcem.

      Może moja sytuacja jest wyjątkowo trudna, ale proszę nie oceniajcie kategorycznie, że wszystkie matki, które tak postępują są niepełnosprawne umysłowo.

      JG
      • iwka_viki Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 10:51
        jest mi niezmiernie przykro ze masz taka sytuacje, ale dlaczego moje dziecko ma
        za to placic
        • madzia.k1 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 13:18
          paulino-j MASZ SWIETA RACJE .POPRIERAM W 100%.ZA ZAKATARZONYM DZIECKIEM MOZNA
          WYSC NA SPACER ALE NIE ZAPROWADZAC DO PRZEDSZKOLA
          • jeangrey Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 14:30
            madzia.k1 napisała:

            > paulino-j MASZ SWIETA RACJE .POPRIERAM W 100%.ZA ZAKATARZONYM DZIECKIEM MOZNA
            > WYSC NA SPACER ALE NIE ZAPROWADZAC DO PRZEDSZKOLA

            Jeśli masz czas na zostanie z dzieckiem w domu, czy wyprowadzanie go na spacer, nie dawaj go do przedszkola. Przedszkola, z założenia dotowane z gminy, są dla dzieci rodziców pracujących.
            • ewitek01 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 21:31
              jeszcze jedno: zastanwaiłaś się, dlaczego placówki, o których mówimy nazywamy
              PRZEDSZKOLE a nie SZPITAL ?
        • jeangrey Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 14:29
          > jest mi niezmiernie przykro ze masz taka sytuacje, ale dlaczego moje dziecko
          > ma za to placic

          Dlatego, żeby moje miało co jeść. Wzmocnij odporność swojego albo zmień przedszkole na prywatne, gdzie ponoć nie wpuszczają zakatarzonych dzieci.
          • india_s Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 15:59
            To sie kobieto BIERZ DO ROBOTY!!!!!! a nie na internecie siedzisz a pozniej
            placze ze pieniedzy nie ma
            • india_s Jeangrey bierz sie do pracy a nie na necie siedzis 23.02.06, 16:10
              india_s napisała:

              > To sie kobieto BIERZ DO ROBOTY!!!!!! a nie na internecie siedzisz a pozniej
              > placze ze pieniedzy nie ma
              • jeangrey Re: Jeangrey bierz sie do pracy a nie na necie si 23.02.06, 16:38
                Wyobraź sobie, że moja praca polega na korzystaniu z Internetu między innymi.
                • india_s Re: Jeangrey bierz sie do pracy a nie na necie si 23.02.06, 17:28
                  ale chyba nie siedzenie na forum w godzinach pracy
                  • jeangrey Re: 24.02.06, 08:59
                    india_s napisała:

                    > ale chyba nie siedzenie na forum w godzinach pracy

                    Siedzę na krześle, a nie na forum, a czytanie forów to niestety również część mojej pracy.
                    • czarna1231 Re: 24.02.06, 09:51
                      a czytanie forów to niestety również część m
                      > ojej pracy.

                      ...chyba licencjackiej. JAKA PRACA TAKA PŁACA wiec nie narzekaj na brak środków
                      do życia, tylko zgłoś sie do opieki społecznej, i jak dziecko ci choruje to nie
                      kierunek przedszkole tylko moze urzad pracy
          • ewitek01 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 23.02.06, 21:29
            a może Ty zmienisz pracodawcę na bardziej wyrozumiałego i z zainfekowanym
            dzieckiem posiedzisz w domu?
            • jeangrey Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 24.02.06, 09:04
              ewitek01 napisała:

              > a może Ty zmienisz pracodawcę na bardziej wyrozumiałego i z zainfekowanym
              > dzieckiem posiedzisz w domu?

              Próbuję, próbuję. Z drugiej strony moje dziecko nie choruje prawie wcale, a przeziębia się naprawdę sporadycznie, więc nie ma potrzeby takiej rewolucji.
    • czarna1231 Do BecBec5 23.02.06, 13:51
      Przeglądając twoje wypowiedzi na forum wnosze ze to z toba jest cos
      niewporzadku. Na prawde jestes niedouczona, jak ci sie udalo miec dzieci. Mozna
      ci to wybaczyc jesli jestes 15 letnia mamusia, ktora posyla chore dziecko by
      miec czas na zabawy z soba.(te zlosliwosci ktore tu pisze to przyklad z
      ciebie). Zrozum ze jezeli twoj dzieciak przychodzi z katarem, ktory mu sie
      doiero pojawia to moze byc znak ze zaczyna mu sie infekcja i w tym czasie
      najbardziej zaraza innych, jemu to oczywiscie minie jak pisalas po 3-4 dniach
      ale u innych zarazonych przez twojego dzieciaka (wlasnie w tych pierwszych
      dniach) moze rozwinac sie powazna infekcja ktora wykluczy go z przedszkola a
      rodzicow z pracy na conajmniej tydzien. ALE co tam, wazne zeby twoje chodzilo -
      I W TYM JEST CALY PROBLEM.
      Piszesz ze zywisz dzieci sama zdrowa zywnoscia od, jak to
      napisalas "wieśniaków", nie mowie ze stosowanie zdrowej zywnosci oprocz
      normalnej to cos zlego ale na Boga czy ty myslisz ze uchronisz dzieci przed
      McDonaldem czy PizzaHut, danonkami i serkami w pudełkach przez cale zycie. Bez
      przesady zyjemy w XXI wieku nie da sie przez cale zycie uniknac chemii wiec
      moze zapoznaj troche dzieci z normalnych jedzeniem bo ci pozniej beda chorowac
      i szkole opuszczac jak koledzy ich zaprosza do McD. AAAAAAAAAAAAAA przepraszam
      ty masz gdzies ze dzieciak jest chory i tak bedzie chodzil.
      Fajnie co? super-mamusiu-egoistko
      • becbec5 Re: czarna1231 24.02.06, 09:04
        hahahahahahahaha
        Zrozum ze jezeli twoj dzieciak przychodzi z katarem, ktory mu sie
        > doiero pojawia to moze byc znak ze zaczyna mu sie infekcja
        Może ale nie musi. Co więcej jakoś u moich dzieci się nie rozwijają. Dziwne,
        prawda?
        I może mam uwierzyć, że ty w swym miłosierdziu dbasz o dobro dzieci całego
        świata. Nie rozśmieszaj mnie. O dzieci po prostu trzeba dbać, o to co jedzą, o
        to jak chodzą ubrani, o to w jakich warunkach spędzają czas.
        Wtedy nie masz problemu który nazywa się "katar".
        Co do chronienia czy nie dzieci przez "dobrami "tego świata, to oczywiście, że
        moje dzieci chodzą na urodziny do znajomych organizowanych w McD. Nawet jutro
        córka idzie do Tele pizzy na urodziny.
        Co innego jednak iść czasem, a co innego naokrągło żywić dzieci takim jedzeniem.
        I zmartwię Cię, bo jakoś nie łapią nic ("bo ci pozniej beda chorowac
        > i szkole opuszczac jak koledzy ich zaprosza do McD").

        Zresztą z tobą jest coś zdrowo porąbane. Sugerujesz, że powinnam doprowadzić do
        zetknięcia się moich dzieci ze śmieciową żywnością, a sama izoluszesz swoje od
        kataru, który towarzyszy człowiekowi całe życie.

        przepraszam
        > ty masz gdzies ze dzieciak jest chory i tak bedzie chodzil
        Ja też przepraszam, ale moje dzieci nie chorują (bo trudno uznać trzydniowy
        katar za chorobę).

        I wcale się nie dziwię, że twoje dziecko choruje. Jak wychowywanie dziecka
        idzie ci tak jak myślenie, to tylko współczuć takiej matki.

        Na pocieszenie weź swoją pociechę do McD na obiad, w drodze powrotnej kup mu
        jakieś silne leki, opatul w kilka warstw ubrań, na kolację kup wszystko gotowe
        w supermarkecie, załóż frote piżamę, skarpety grube i jutro poślij do
        przedszkola. Ciekawe czy wróci zdrowe.
        hihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihihih

        sssssssssssssssssssssssssssssss...................................
    • anek.anek Paulino - dziękuję:) 23.02.06, 22:40
      w poprzednim wątku o podobnym temacie posypały się straszne gromy - w sumie na
      głowy po obydwu stronach barykady.
      Powtórze to co pisałam w poprzednim wątku: katar nie jest choroba, ale w
      większości przypadków jest jej objawem. Układ immunologiczny człowieka nie jest
      tak prosty, że jedna recepta wystarcy na jego sprawne funkcjonowanie. Moje
      dziecko przed pójściem do przedszkola nie chorowało niemal wcale. Kilka godzin
      dziennie na świezym powietrzu, dużo ruchu, w miarę zdrowa (czyli urozmaicona
      dieta, a "w miarę" bo do pewnego momentu był problem z surowymi warzywami)
      dieta, nie przegrzewanie itd. Wydawało mi sie, że w przedszkolu nie będzie
      problemu. Pierwsze pół roku syn non-stop był chory. Ilość bakterii i wirusów z
      jakimi się tam zetknął zbombardowało jego układ odpornościowy. Teraz jest już
      normalnie, czyli sporadyczne przeziębienia. Nie puszczam swojego dziecka z
      katarem do przedszkola. Wiem, że u niego skończy się tylko na katarze (gorączkę
      miewa bardzo rzadko, nawet zapalenie płuc przeszedł z małą gorącką), ale PO CO
      mam narażać inne dzieci? Ten sam wirus może do syna wrócić po kilku tygodniach.
      Po co??? Czym innym jest katar alergiczny (o dziwo są okresy, kiedy w grupie
      syna połowa grupy nagle przynosi zaświadczenia od alergologów, a później, po
      tygodniu nagle jak ręką odjął), czym innym specyficzna wydzielina z nosa, która
      pojawia się tylko w określonych porach dnia (np. rano po spaniu w zbyt suchym
      pomieszczeniu) a czym innym katar. W większości przypadku katar jest objawem
      zakażenia wirusowego. Częsty kontakt z wirusami powodującymi przeziębienie lub
      grypę wcale nie pomaga układowi odpornościowemu.
      Przymykam oko na to w przedszkolu. Wiem, e są rodzice, którzy NAPRAWDĘ nie mają
      co z dzieckiem zrobić. Ale proszę tylko o jedno: starajcie się. Im mniej
      zakatarzonych dzieci w przedszkolach, tym bardziej dzieci będą rosły zdrowe.
      Wszystkie dzieci - Wasze również.
      • ulapod Re: Paulino - dziękuję:) 27.02.06, 22:37
        anek.anek. jestem z tobą smile
        Ja też nie posyłam dziecka z katarem do przedszkola, nie posyłam
        jak pokasłuje itp., nie chodzę z chorym dzieckiem
        do znajomych z dziećmi, nie wchodzę lato na plac zabaw z kichającym dzieckiem
        i chce aby inni tez tak robili!
    • lucyfer-12345 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 24.02.06, 11:45
      Gdzieś już był podobny wątek, ale jak widać rozmowy na ten temat to wciąż
      gorący temat.

      Ludzie, czy Wy naprawdę nie rozumiecie, że zdrowie Waszych dzieci to jest Wasza
      i tylko Wasza sprawa i problem. Nie możecie wymagać, żeby ktoś troszczył się o
      Wasze brzdące.
      Jak zapisujecie dziecko do przedszkola, to chyba zdajecie sobie sprawę, że to
      jest miejsce, gdzie przychodzi wiele dzieci i musicie poprostu przyjąć do
      wiadomości, że może dziecko się czymś zarazić.
      Podobnie na placu zabaw. Nikt nie wywiesza tabliczki z napisem "Z katarem wstęp
      wzbroniony". Jeżeli uważacie, że przedszkole szkodzi to po prostu zabierzcie
      stamtąd swoje dzieci. Tak jak zabrałybyście je z placu zabaw, gdyby pojawił się
      nagle ktoś rozsiewający zarazki. Przedszkole jest dla wszystkich (chyba, że
      dyrekcja podejmie decyzję o nieprzyprowadzaniu....)i nie macie poprostu prawa
      żądać, żeby ktoś zostawiał dziecko w domu, bo Wam ono przeszkadza.
      To jest Wasz problem, Waszego dziecka i jego odporności - no na Boga.

      Sama mam 4 dzieci i do głowy by mi nie przyszło stawiać komuś jakieś wymagania.
      Przecież zapisując kolejno swoje dzieci automatycznie godzę się na styczność z
      różnymi chorobami.

      Ja mam to szczęście, że nie pracuję i ewentualna choroba nie jest dla mnie
      problemem. Rozumiem rodziców, którzy muszą brać zwolnienie, bo dziecko
      przyniosło coś, co spowodowało jakieś poważniejsze choroby. To przykre. Ale
      zrozumcie też rodziców, których dzieci są odporniejsze.
      Mają iść ze zwykłym katarem po zwolnienie, żeby czyjeśtam dziecko się nie
      rozchorowało????? No proszę Was....

      I na koniec chciałam dodać, że popieram mamy, które inwestują w odporność
      swoich dzieci "przez talerz". To wymaga wiele pracy. Łatwiej jest iść do
      sklepu, kupić serek w pudełeczku na śniadanie, coś gotowego (nawet surówkę) na
      obiad, w międzyczasie drożdżówka z pobliskiej cukierni itp.... a trudniej jest
      samemu zrobić twaróg, upiec placek czy chleb, ugotować coś zdrowego, co
      najpierw wychoduje się we własnym ogródku.
      Ale ten trud wynagradza nam potem dziecko, które jest okazem zdrowia.
      Więc już nie biadolcie mamuśki jacy to wszyscy są źli, weźcie i przyłóżcie się
      trochę do tego wychowania, to i na świat może trochę inaczej spojrzycie.

      pozdrawiam
      lucka
      • mamaszczesliwa Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 26.02.06, 14:52
        Popieram.
        Moje dziecko jak się rozkłada, jest po chorobie albo osłabione to zostaje w
        domu. Idę na zwolnienie i już.
        Ale jak ma tylko katar (wbrew czyjemuś zdaniu nie z każdego kataru wykluwa się
        choroba - przynajmniej u nas) to idzie i napewno tego nie zmienię.

        Wkurzyła mnie czyjaś opinia, że mamy myślące podobnie jak ja nazwane zostały
        karierowiczkami. Chyba coś się Wam poplątało. Tak jak napisałam, jak dziecko
        jest chore idę na zwolnienie i siedzimy czasem 3 tygodnie.
        Ale z Waszych postów wynika coś dokładnie odwrotnego. Że to dla Was zwolnienie
        jest problemem. Próbujecie więc wyeliminować katar z przedszkola, żeby na te
        zwolnienia nie chodzić.
        To kto tu jest karierowiczem????????????????????????
      • corokia Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 08.04.06, 07:30
        To sie ciesz, ze masz ogródek.
        • hanna26 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 08.04.06, 18:52
          Ivka
          Masz rację. Ja również uważam, że posyłanie dziecka z katarem do przedszkola
          jest zwykłym kretyństwem. Jednak prawie we wszystkich państwowych przedszkolach
          panie dyrektorki na moje pytanie załamywały ręce: "Staramy się, ale to
          beznadziejne. To jest walka z wiatrakami. Niektórzy rodzice są tak głupi i
          krótkowzroczni, że to aż boli. Niektórzy po prostu nie są w stanie zrozumieć
          pewnych rzeczy" - tak mniej więcej mówiły właściwie wszystkie dyrektorki i
          przedszkolanki.
          Ja akurat mam w domu niemowlaka, więc chyba oczywiste jest, że szczególnie
          mi zależy, żeby starsza nie przynosiła zbyt często kataru z przedszkola.
          Dlatego właśnie posłaliśmy ją do przedszkola prywatnego, prowadzionego przez
          siostry. Tam siostry tak się nie cackają z rodzicami, którzy posyłaja
          zakatarzone i kaszlące dzieci. Po prostu dzwonią do pracy i żądają stanowczo,
          aby rodzice przyszli po swoje dziecko. Jeśli takich telefonów uzbiera się
          sporo - wtedy niestety, dziecko zostaje skreślone.
          Cieszę się, że mała została tam przyjęta (będzie chodzić od września). Cena
          jest tam zbliżona do państwowego, więc co roku jest ogromna ilość chętnych.
          Jeśli jednak chodzi o przedszkola publiczne, to rzeczywiście nie sądzę, żeby
          dało się coś zrobić z tą plagą. Myślę, że najlepszym komentarzem do tej
          sytuacji będą słowa jednej z dyrektorek placówki na naszym osiedlu: "Proszę
          pani, niektórzy są głupi i mają wszystko gdzieś".
    • bea.bea Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 24.02.06, 12:30
      no i jak zwykle....dziewczyny podniosły sobie poziom adrenaliny....
      wyzwoliłu w sobie potwory...smile
      pokazały sie panie z klasą ...czwartą skończoną....i te bez klasy...smile

      i po co....

      czyzby sprawdziło sie powiedzenie...kobieta kobiecie....wilkiem...smile

      jak to jest...??/ łatwiej sie żyje , gdy sie komus naubliża....przeanalizuje sie
      jego życie na podstawie tego , czy posyła dziecko z katarem czy bez....??

      i co to zmienia....oj ..chyba tylko to , ze mój syn ...dzis bez kataru jest u
      babci...pozdrawiam ...smile))
      • mami7 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 24.02.06, 13:45
        bea.bea napisała:

        > no i jak zwykle....dziewczyny podniosły sobie poziom adrenaliny....
        > wyzwoliłu w sobie potwory...smile
        > pokazały sie panie z klasą ...czwartą skończoną....i te bez klasy...smile
        >
        > i po co....
        >
        > czyzby sprawdziło sie powiedzenie...kobieta kobiecie....wilkiem...smile
        >
        > jak to jest...??/ łatwiej sie żyje , gdy sie komus naubliża....przeanalizuje si
        > e
        > jego życie na podstawie tego , czy posyła dziecko z katarem czy bez....??
        >
        > i co to zmienia....oj ..chyba tylko to , ze mój syn ...dzis bez kataru jest u
        > babci...pozdrawiam ...smile))

        Oj jak dobrze, ze to napisałaś wink)))
    • annaskor Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 24.02.06, 14:48
      Ja mam dwójkę maluszków. Od września u.r. co miesiąc są chore, zwłaszcza młodszy
      - synek. Michaś już 5 raz ma antybiotyk. Ciąle to samo: katar, który szybko
      zamienia się w ropną wydzielinę i schodzi na dół, na oskrzelasad Jest podejrzenie
      trzeciego migdała ale nie ma jak zbadać bo mały musi być bez najmniejszej
      infekcji co najmniej 2 tyg, co mu się nie zdarza. Mam wrażenie, że on cały czas
      ma katar. Nasza Pani doktor wręcz nakazuje posyłanie dzieci do przedszkola kiedy
      mają lekki katar, nie gorączkują i są "żywe". Twierdzi, że jeśli będą
      wyizolowane od bakteri przedszkolnych to będzie jeszcze gorzej.
      Faktem jest, że mam opory przed zaprowadzaniem dzieci w takim stanie lekkiego
      przeziębienia. Obserwuję jednak, że większość dzieci przyprowadzana do
      przedszkola jest zakatarzona i czasami brzydko kaszląca. Same wychowawczynie
      twierdzą, że nie ma się czym przejmować jeśli dziecko ma katarek a nie ma
      gorączki. Tak to już jest...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka