mutti27
04.09.06, 22:13
Jeden wielki płacz i rozpacz. 01.09 mój 3 letni Miłosz zadebiutował w
przedszkolu. Poszedł do sali z panią bez płaczu. W niedzielę wieczorem już
był płacz że on do przedszkola nie chce. Dziś od rana do przedszkola pujdzie
ale pod warunkiem że będziemy tam razem. W szatni przeżyliśmy koszmar, pani
musiała go szamocącego się wziąść na ręce a ja szybko wyjść. Koszmar.czułam
się fatalną wyrodną matką z ogromnym poczuciem winy, przed oczami miałam
tylko jego załzawioną twarzyczkę i przerażone oczka........ Jak go odbierałam
o 13.00 rozpłakał się ze szczęścia.Dziś od 17.oo w kółko jak nakręcony
powtarzał że on nie chce iść do przedszkola, tłumaczenie, nagabywanie i
jakakolwiek rozmowa na ten temat kończyła się płaczem. Zasypiając cały czas
powtarzał że on do przedszkola nie chce..........
jest mi strasznie smutno...jutro zaprowadza go mąż.....boję się poranka......
A jak u was.