Dodaj do ulubionych

czy mam się poddać?

19.10.06, 09:15
Moje dziecko ma 2,5 roku do przedszkola chodzi od września-pirwsze dwa dni
były super później był bunt- robienie w majteczki o leżakowaniu nie było
mowy. Jak szłam po niego to siedział na krzesełku przy drzwiach ze skrzywioną
minką.Teraz gdy sie ubieramy już popłakuje i mówi(do przedszkola nie chcem )i
tak całą drogę .Przy rozstaniu ogromny płacz pani mówi że później jest ok
nawet już leżakuje no i nie robi w majteczki (chociaż czasami siku się
przytrafi).Wczoraj miał straszny kryzys -rano płacz a w przeszkolu zabrał
swój plecak z szatni i cały czas nosił dodam tylko że była pani której on za
bardzo nie lubi(jest jakaś zimna).Owa pani powiedzała mojemu mężowi że syn
jest w grupie podwyższonego ryzyka dzieci które się nie zaadoptują w
przedszkolu .Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć dodam jeszcze że inna
pani mówi ze wszystko będzie dobrze że jest coraz lepiej.Poddać się czy
przeczekać?Poradźcie proszę.Renata
Obserwuj wątek
    • agmar3 Re: czy mam się poddać? 19.10.06, 13:28
      2,5 roku to może za mało na przedszkole. Zależy jakie dzieci są w grupie, jeśli
      dużo starsze, to dziecko może czuć dyskomfort. Niektóre dzieci rzeczywiście
      adoptują się w tym wieku. Może żłobek?
    • mandy5 Re: czy mam się poddać? 19.10.06, 16:43
      Byłabym za tym, żeby poczekać. Przecież sama piszesz :
      Przy rozstaniu ogromny płacz pani mówi że później jest ok
      > nawet już leżakuje no i nie robi w majteczki (chociaż czasami siku się
      > przytrafi). - To dopiero 2,5 latek ma prawo mu się przytrafić.
      Wczoraj miał straszny kryzys -rano płacz a w przeszkolu zabrał
      > swój plecak z szatni i cały czas nosił dodam tylko że była pani której on za
      > bardzo nie lubi(jest jakaś zimna). - Dzieci z reguły przynoszą ze sobą swoje
      osobiste rzeczy typu przytulanka plecak, niech sobie go nosi jeśli doda mu to
      otuchy. Jak zaprowadzicie małego do przedszkola nie przedłużaj zbytnio
      rozstania, postaraj się wejść z nim na salę i tam już pani się nim zajmie, a ty
      czmychnij, nawet jeśli pani będzie musiała go przytrzymać. Daj buziaka, powiedz
      jak bardzo go kochasz i, że będziesz np. jak będzie podwieczorek - w ten sposób
      dasz mu sygnał kiedy ma się ciebie spodziewać i upewnisz go, że wrócisz ( a
      dzieci tego najbardziej się boją). Oczywiście nie możesz się spóźnić!!!!Chwal
      go za każdym razem,kiedy przyjdziesz po niego, jaki to już dzielny
      przedszkolaczek, a ty jego mama jesteś z niego taka dumna itp. A po przedszkolu
      spacerek dla rozluźnienia. I oczywiście na początku nie przedłużaj mu czasu
      pobytu w przedszklou. Starajcie się go zabierać wcześniej. On ma prawo być
      zmęczony.
      I jeszcze jedno:
      Owa pani powiedzała mojemu mężowi że syn
      > jest w grupie podwyższonego ryzyka dzieci które się nie zaadoptują w
      > przedszkolu .Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć dodam jeszcze że inna
      > pani mówi ze wszystko będzie dobrze że jest coraz lepiej.
      Masz dwie zupełnie sprzeczne informacje. Przeczytaj jeszcze raz uważnie swój
      post. Moim zdaniem odpowiedź napisałaś już sama. Myślę, że warto przeczekać.
      Posłuchaj rady drugiej pani. Ta pierwsza najwyraźniej jest już przemęczona, a
      wierz mi, pierwsze dwa miesiące są dla pań w maluszkach baaardzo męczące. Potem
      już grupa zaczyna funkcjonować nieźle ( a przynajmniej jest lżej)

      Pozdrawiam i trzymam kciuki.

      • kaja2002 Re: czy mam się poddać? 19.10.06, 18:41
        Dziecko w przedszkolu nie może się "zaadoptować". Najwyżej "zaadaptować" (od
        słowa "adaptacja", nie "adopcja").
        Ja bym poczekała jeszcze jakiś czas.
    • lika74 Re: czy mam się poddać? 25.10.06, 18:41
      Jeśli masz siłę, to wytrzymaj. Celowo piszę o tobie, bo czasami to mamy mają z
      tym wytrzymaniem duży problem. Też miałam podobne dylematy, ale po rozmowie z
      jedną z wychowawczyń postanowiłam jeszcze trochę poczekać i dzisiaj mój mały po
      raz pierwszy pożegnał sie ze mną bez płaczu. Mam nadzieję, że ta tendencja się
      utrzyma. Acha, pani powiedziała, ze on już tyle przeżył, ze szkoda byłoby to
      zmarnować. Brzmi trochę okrutnie, ale może coś w tym jest. Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka