balbina102
19.10.06, 09:15
Moje dziecko ma 2,5 roku do przedszkola chodzi od września-pirwsze dwa dni
były super później był bunt- robienie w majteczki o leżakowaniu nie było
mowy. Jak szłam po niego to siedział na krzesełku przy drzwiach ze skrzywioną
minką.Teraz gdy sie ubieramy już popłakuje i mówi(do przedszkola nie chcem )i
tak całą drogę .Przy rozstaniu ogromny płacz pani mówi że później jest ok
nawet już leżakuje no i nie robi w majteczki (chociaż czasami siku się
przytrafi).Wczoraj miał straszny kryzys -rano płacz a w przeszkolu zabrał
swój plecak z szatni i cały czas nosił dodam tylko że była pani której on za
bardzo nie lubi(jest jakaś zimna).Owa pani powiedzała mojemu mężowi że syn
jest w grupie podwyższonego ryzyka dzieci które się nie zaadoptują w
przedszkolu .Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć dodam jeszcze że inna
pani mówi ze wszystko będzie dobrze że jest coraz lepiej.Poddać się czy
przeczekać?Poradźcie proszę.Renata