kaste11
28.10.06, 12:06
Muszę się wyżalić bo brakuje mi sił. Moja córka (3,5l)od początku wrześnie
chodzi do przedszkola. Strasznie się bałam jak to będzie, szczególnie jeśli
chodzi o to przymusowe leżakowanie gdyż Gabi potrzebuje bardzo mało snu i z
drzemek w dzień zrezygnowała już w wieku 2 lat. Oczywiście żadne negocjacje z
Panią, żeby nie leżakowała gdy nie będzie chciała nie przyniosły rezulatu
(przedszkole państwowe) bo wg personelu przedszkola 3 i 4 latki POTRZEBUJĄ
snu w dzień. Gabrysia świetnie się zaaklimatyzowała w przedszkolu, nie było
żadnych problemów przy zaprowadzaniu, chodziła chętnie. Przez pierwsze dni
rzeczywiście popłakiwała przy przebieraniu w piżamkę i kładzeniu się na
leżaczek, ale kiedy jej wytłumaczyłam, że wcale nie musi spać tylko może
leżeć, odpoczywać i słuchać bajki, którą pani puszcza dzieciom z magnetofonu,
było OK. Po ok. tygodniu pani pochwaliła, że Gabrysia ładnie śpi tak jak inne
dzieci no i wtedy się zaczęło przewrócenie rytmu naszego dnia do góry nogami.
Przez to, że śpi w dzień nie jestem w stanie zagonić ją wieczorem do łóżka,
ostatnio każde kładzenie się do łóżka kończy się awanturą bo mała wymyśla - a
to jeszcze jedną bajkę, a to poleży chwilę w łóżku i wstaje bo siku (chociaż
robiła 5 min. temu), bo pić, itd. Potem leży w łóżeczku i kręci się bo nie
może zasnąć, nawet do 23.00. Jak się ją uda uśpić wcześniej ok 21.30 to budzi
się o 5.30 wstaje wyspana kiedy w pokoju i na dworze jest jeszcze ciemno,
zdarza się też że budzi się w nocy ok. 3-4 i woła męża żeby posiedział koło
niej bo nie może zasnąć. Dodam, że wcześniej (przed przedszkolem) szła spać o
21 i wstawała o 7-8 rano - wszyscy byl zadowoleni. Ratunku! nie wiem co robić
bo dzisiaj jest sobota, a ona wstała o 5.30!! Dodam, że w weekendy gdy nie
chodzi do przedszkola nie jestem w stanie położyć ją do łóżka w dzień za
żadne skarby świata (w zeszłą sobotę kiedy też wstała przed 6 dwugodznna
próba uśpienia jej w dzień zakończyła się fiaskiem - gdy skończyliśmy czytać
książeczki Gabi wstała z łóżka i oświadczyła że idzie się teraz bawić, próba
zmuszenia jej do leżenia zakończyła się wielkim płaczem, potem wieczorem
oczywiście była marudna i zmęczona). Przepraszam, że wyszło takie długie, ale
może macie na to jakąś radę??? Bo ja już wysiadam, mam drugie 6-tygodniowe
dziecko i myślałam, że do niego będę musiała w nocy często wstawać, a tu na
odwrót...