jowa3
11.01.07, 19:22
Witam.
Moje dziecko chodzi od września do przedszkola. W grudniu złapała jakiegoś
wirusa żołądkowego, z którym wylądowaliśmy w szpitalu z powodu zaczynającego
się odwodnienia. Kiedy zapytałam w przedszkolu czy panuje jakiś wirus
usłyszałam, że nie, że frekwencja jest świetna. Po paru dniach chodzenia do
przedszkola usłyszałam na korytarzu od dziecka, że wymiotowało, zapytałam
pani czy dzieci wymiotują. - A, tak.
Okazało się, że codziennie parę osób wymiotowało w grupie, a przed zakażeniem
mojej córki panował jakiś wirus w starszych grupach. Dopytywałam o to prawie
codziennie bo bardziej mnie uspokoiło to, że to jakiś wirus przyniesiony z
przedszkola niż nie wiadomo co .
Wczoraj dostała bardzo wysokiej gorączki i skarżyła się na gardło, dzisiaj
obudziła się z wysypką na twarzy i klatce piersiowej. Okazało się, że to
szkarlatyna. Zadzwoniłam do przedszkola z informacją i zapytałam czy w grupie
były jakieś zgłoszenia szkarlatyny. - Nie, cała grupa prawie jest w
komplecie. Ale w tamtym tygodniu były zachorowania w starszej grupie. Qrcze
czy dyrekcja nie ma obowiązku informowania na tablicy o zachorowaniu w
przedszkolu na choroby zakaźne, wszy itp. Mam wrażenie jakby to była jakaś
tajemnica. Jak to jest u Waszych dzieci w przedszkolach?
Pozdrawiam