Dodaj do ulubionych

co byście zrobili?

01.10.07, 13:33
Witam,
Kilka dni temu moja 3 letnia córeczka (debiutantka) powiedziała, że
Pani w przedszkolu przywiązuje jednego z chłopców do krzesła
sznurkiem.
Ta Pani od początku nie wzbudziła mojej sympatii, nie widziałam jej
uśmiechniętej. Chłopiec, którego ma ponoć przywiązywać jest
zaburzony - wcześniej chodził do przedszkola prywatnego ,ale
stamtąd go wydalili i zalecili umieszczenie w placówce
integracyjnej. Jednak do rodziców to nie przemówiło i wsadzili
dziecko do przedszkola państwowego. Pani najwyraźniej nie radzi
sobie z tym chłopcem, ale czy naprawdę przywiązuje go sznurkiem,
czy może tylko go tak straszy?
myślicie, że moja córeczka sobie to wymysliła?
Myślę o zabraniu swojego dziecka z tego przedszkola, ale czy nie
powinnam tego jakoś nagłośnić? Co robić?
Obserwuj wątek
    • luxure Re: co byście zrobili? 01.10.07, 14:11
      Jeśli to dziecko jest zagrożeniem dla innych to sprawę należy
      zgłosić dyrekcji przedszkola. Najlepiej by było jakby rodzice
      umieścili takie dziecko w odpowiedniej placówce (przedszkole
      integracyjne), bo w ten sposób narażają na kłopoty nie tylko dzieci
      ale i opiekunów.
      Nie wiem czy historię o przywiązywaniu do krzesła Twoja córka sobie
      wymyśliła czy nie...ale.... powiem tyle, jak oglądam raz na jakiś
      czas SUPERNIANIĘ to wcale bym nie była zaskoczona jeśli okazałoby
      sie to zgodne z prawdą. Jeśli dzieciak zachowuje sie jak diabeł z
      piekła rodem, pluje, bije, drapie, kopie, wrzeszczy i rzuca sie na
      ziemię to IMHO przywiązanie do krzesła, to za mało, wierz mi. Serio
      mówię.
      • amdz Re: co byście zrobili? 01.10.07, 14:54
        To może jeszcze niech zakleją usta plastrem, wtedy będzie cicho.
        Niektóre opinie po prostu mnie przerażają.
        • fogito Re: co byście zrobili? 01.10.07, 22:17
          najlepiej niech wsadza dziecko do wiezienia to bedzie spokoj.
          A tak powaznie - ja bym poszla na rozmowe do dyrekcji i jesli slowa
          corki sie potwierdza zglosila sprawe znecania nad nieletnim na
          policji i w kuratorium.
          • azoorek Re: co byście zrobili? 01.10.07, 22:48
            z jednej strony duze grupy,a z drugiej przedszkolanki, ktore sa porazka. Moj
            synek mowil mi, ze pani go bila. Zrobilam porzadna awanture i potem byl spokoj.
            Czasami sie tak zastanawialam czy nie wymyslil tego, ale jezeli dzis mi mowi, ze
            jak byl w maluchach to pani B. go zbila, wiec musi byc cos na rzeczy. Zrobic
            porzadna awanture, zeby dyrektorka i przedszkolanka wiedziala, ze jest reka na
            pulsie. Nawet lepiej, zeby uwazali Cie za wariatke, bo wtedy beda sie z taba
            liczyc. Za pierwszym razem rozmawialam z pania, za drugim razem poszlam do
            dyrektorki. Psycholog probowala mi wmowic, ze dziecko tak odreagowuje stres w
            grupie. Rozmawialam tez z rodzicami. I jezeli pani ma problem z utzrymaniem
            nerwow na wodzy, to pamietaj, ze Twoje dziecko moze byc nastepne. A do
            integracyjnego przedszkola wysyla sie dziecko z powaznymi zaburzeniami, wiec nie
            jest prosta sprawa umieszczenie tam w miare zdrowego miajacego problem np. z
            nadpobudliwoscia. A panie generalnie nie radza sobie jezeli dziecko troche
            odbiga od standardowego zachowania sie przecietnego trzylatka.
    • ariana1 Re: co byście zrobili? 01.10.07, 23:00
      Nie, nie powinnaś. Ewentualnie możesz zasygnalizować to jego
      rodzicom i to oni powinni zareagować w sprawie własnego dziecka.
      Dopóki pani nie ruszy bezpośrednio twojego dziecka, to po co
      nadstawiać karku za cudze?
      • kanna Re: co byście zrobili? 02.10.07, 10:09
        Ja bym powiedziała do pani przedszkolanki tak "Usłyszałam od mojego
        dziecka coś, co mnie zadziwiło, ale też zaniepokoiło. Chciałabym to
        zweryfikować. Dziecko powiedło, że chłopiec był przywiązany
        sznurkiem do krzesła. Czy cos takiego miało miejsce?"
        Nie atakujesz bezpośrednio przedszkolanki, wyjasniasz swoje
        wątpliwości.

        Moim zdaniem TRZEBA interweniować, bo takie zachowania sa
        niedpuszczalne.

        Jeszcze jedna sprawa: sama pracowałam w żłobku. Raz rodzice przyszli
        do mnie, w trakcie rozmowy na inny temat pojawił sie żal na jedną z
        pań, która powiedziała (do dziecka), że jest niemyte. Rodzice
        odebrali to jako atak na siebie, tym bardziej, że dziewczynka była
        bardzo zadbana i obrazili sie na opiekunkę.
        Ja wiedziałam, o co chodzi i mogłam im wytłumaczyć: dzieci wracaja z
        ogródka, idą myc ręce. Ich córeczka chciała pobiec do sali, a
        opiekunka powiedziała "Poczekaj, jestes niemyta" (w sensie: masz
        nieumyte rączki po spacerze).

        Rodzice źle zinterpretowali sytuację, bo nie znali okoliczności.

        Dlatego ZAWSZE warto dojasniac i dowiadywac się, o co chodzi.


        pozd smile Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka