Dodaj do ulubionych

Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślicie?

02.10.07, 12:15
Witam!

W zeszłym tygodniu pani przedszkolanka poprosiła mnie abym
dopilnowała, żeby synek dokończył w domu ćwiczenie w podręczniku.
Dzieci miały za zadanie pokolorować obrazki, a w nagrodę były
lizaki. Jako, że mój syn nie wykonał zadania, lizaka nie dostał, ale
pani obiecała, że go dostanie jak na drugi dzień przyniesie
pokolorowane zadanie.

Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • malgoska13 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 02.10.07, 12:25
      wg mnie mało pedagogiczne.... uczy postawy, zrób coś a wtedy w
      zamian dostaniesz też coś...
    • reges Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 02.10.07, 12:56
      Nie widzę nic złego w tym, że dokończył zadanie w domu. Jeśli zdarza
      się to sporadycznie to wg mnie OK. Natomiast lizaki za wykonane
      ćwiczenie to chyba jakieś nieporozumienie.
    • aprylis1 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 02.10.07, 13:08
      Podzielam zdanie reges.
      A swoją drogą co to za moda w przedszkolach i szkołach z
      wynagrodzeniem w postaci słodyczy? W szkole mojej siostrzenicy
      nauczycielka angielskiego robi podobnie-cukierek za dobrze
      wypowiedziany wyraz/zdanie. W przedszkolu córki słodycze są
      rozdawane dzieciom które ładnie zjedzą...
      • justi54 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 02.10.07, 13:46
        Lizaki to nieporozumienie. U nas dzieci dostają zadanie do wykonania
        w domu w przypadku dłuższej choroby czy nieobecności w przedszkolu,
        ale na wyraźną prośbę rodziców. Już nawet 3 latki nie lubią jak
        mają "dziury" w książce a widzą, że książka rówieśnika jest
        wypełniona.
      • kubek0802 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 02.10.07, 13:48
        Zdarzało się nam w ubiegłym roku że po dłuższej nieobecności np.
        tygodniowej pani dawała na weekend książeczkę celem uzupełnienia
        zaległości. Syn traktował to bardzo poważnie.
        Lizaki czy inne słodycze w nagrodę to chyba jakieś nieporozumienie.
        • barbaram1 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 02.10.07, 19:10
          Tez uwazam, ze nagroda w postaci lizaka to nieporozumienie.
          Pieciolatek czesto w domu moze nie pamietac o pracy domowej, mama
          zapomni i potem budzi to frustracje u dziecka, ze to przez mame
          dziecko nie odrobilo pracy. u nas Pani zadaje zadanie domowe np. w
          poniedzialek i daje czas przez kilka dni. Potem na tablicy wiesza
          imiona dzieci, ktore juz prace odrobily. I przypomina dzieciom,
          ktore nie odrobily, aby to zrobily na nastepny dzien. Nie wiem, czy
          metoda jest dobra, ale chyba lepsza niz lizaki. A-ha - prace domowe
          w 5 -latkach zdarzaly sie dosc rzadko - gdzies ok. 8 razy w roku - z
          reguly byla to wyklejanka, rysynek itp.
    • helena474 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 03.10.07, 12:04
      Dziękuję za odpowiedzi.

      Myślę podobnie - lizak to pomyłka.
      Ale szczerze mówiąc nie podobało mi się też to, że zabieramy do domu
      pracę domową z dnia na dzień. Mój syn najwyraźniej nie miał ochoty
      na kolorowanie, pani nie udało się go nijak zmotywować, nawet tym
      nieszczęsnym lizakiem, więc po prostu odbiła piłeczkę w kierunku
      rodziców.

      Trochę mnie też śmieszy i przestrasza gonienie z programem w
      przedszkolach. Już trzylatkom fundujemy edukacyjny kieracik. Widać
      takie czasy...
      • edytek1 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 03.10.07, 12:43
        Nic w tym dziwnego nie widzę . Nie musi to być zawsze odrobienie
        może być polecenie przyniesienia czegoś. Moja córka ma czasami pracę
        z przedszkola ( zawsze po nieobecności) i czasami w inne dni. Zawsze
        jest praca z angielskiego na który córka chodzi po przedszkolu i z
        pianina. To są proste rzeczy , ale wymagają od dziecka poświecenia
        czasu. Natonmiast nagrodę w postaci lizaka uważam za pomyłkę.
      • justi54 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 03.10.07, 13:32
        helena74 napisała tutaj o edukacyjnym kieraciku nawet dla 3 latków.
        W niektórych przedszkolach może tak faktycznie jest, ale w
        większości to jednak nastawienie na zabawę. A kolorowa książeczka z
        wykonanymi różnymi pracami, dostosowana do wieku jest dumą chyba
        każdego przedszkolaka nie mówiąc już o fantastycznej, sentymentalnej
        pamiątce na "starość". Ja np lubię wracać wspomnieniami do pierwszej
        przedszkolnej książeczki małego. To niesamowite jaki postępy zrobił
        taki 3 letni maluch w przeciągu tych lat.
      • mama303 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 04.10.07, 21:04
        helena474 napisała:

        >> Ale szczerze mówiąc nie podobało mi się też to, że zabieramy do
        domu
        > pracę domową z dnia na dzień. Mój syn najwyraźniej nie miał ochoty
        > na kolorowanie

        Mnie by sie to tez nie podobało, moja córcia jest w pieciolatkach i
        żadnych prac domowych nie ma - na szczęście smile

        , pani nie udało się go nijak zmotywować, nawet tym
        > nieszczęsnym lizakiem, więc po prostu odbiła piłeczkę w kierunku
        > rodziców.
        >
        > Trochę mnie też śmieszy i przestrasza gonienie z programem w
        > przedszkolach. Już trzylatkom fundujemy edukacyjny kieracik. Widać
        > takie czasy...
        >
        >
    • kanna Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 03.10.07, 19:43
      Mój synek jest w gr.5,6 latków. Dostają czasem zadania domowe , ale -
      jak to pani mówi - "na pamięć". Mają cos przynieść (pamiątke z
      wakacji, zdjęcie na dzień mamy), albo cos sie w domu dowiedzieć (na
      jakiej mieszkaja ulicy, kim jest rodzic z zawodu). Nauczycielka nie
      informuje rodziów o zadaniu, tylko dzieci. Codziennie im przypomina,
      a jezeli ktos po tygopdniu nadal nie doniósł, to prosi rodzica o
      przypomnienie w domu.
      Książki robia wyłącznie w przedszkolu, jak ktos jest chory to po
      powrocie lekko nadrabia, ale w przedszkolu. Inni sie bawią, a
      dziecko ma do wykonania ćwiczenie w książce.

      pozd smile Ania
      • housewife1 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 03.10.07, 23:14
        jak na razie, nie zdarzyło się, praca domowa to dla mnie w ogóle pomyłka,
        zarówno w przedszkolu, jak i w szkole. Dzieci mają czas nauki w szkole,
        przedszkolu, a nie w domu.
        Wam też się podoba, jak szef każe zabrać dodatkowa pracę do domu "żebyście sobie
        utrwalili materiał" ???
        materiał się utrwala na następnych zajęciach, tak jak to jest w porządnych
        systemach szkolnictwa, ale w polsce jak zawsze inaczej...
        • wyjatkowa_rodzinka Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 04.10.07, 08:21
          Zgadzam się z Tobą. Na szczęście nasze dziecko nie ma i nie będzie mieć prac
          domowych.
          • maciejka_majowa Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 04.10.07, 09:43
            W naszym przedszkolu pani zadaje prace domowe (ale tylko w grupie 6
            latków),nie jest to codziennie i nie jest obowiązkowe. Jeśli
            dziecko "odrobi" prace domową to dobrze jeśli nie to nic się nie
            dzieje. Tu bardziej chodzi o to aby dziecko pamiętało, czuło
            obowiązkowość. Mój syn powiedziła, że też chce tak jak zerówkowicze
            (a ma 5 lat) odrabiać prace domowe, bo wtedy będzie jeszcze lepszy.
            Ciekawa jestem czy w szkoloe też tak będzie się rwał do odrabiania
            lekcjismile

    • sylwia06_73 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 04.10.07, 18:27
      Praca domowa w przedszkolu???To jest chore...
      • kasia573 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 04.10.07, 22:49
        Jest to dość trudny problem. Czy odrabianie pewnych zaległości po
        chorobie wówczas, gdy inne dzieci się bawią, jest dla dziecka miłe?
        Jakiś czas nie było go/jej w przedszkolu, więc się stęsknił/a za
        rówieśnikami. Uważam więc, że jeśli to nie jest za często, to nic
        się nie stanie, gdy dziecko coś w domu zrobi. Czasami mamy same
        przychodzą po książki, gdy dziecko jest już prawie zdrowe, ale
        jeszcze do przedszkola nie chodzi. Twierdzą, że dziecko chce już coś
        wykonać i będzie to dla niego radością. Tak więc dzieci są różne,
        rodzice też mają różne podejście do sprawy. Tej kwestii nie rozwiąże
        sie na forum...
    • lena99 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 04.10.07, 23:21
      Dla mnie zadania domowe to pomyłka, zarówno w przedszkolu jak i w
      szkole.
      Niestety, większość rodziców w naszym pięknym kraju jest
      przeciwnego zdania (jestem właśnie po zebraniu w I klasie sp i
      spora część rodziców domagała się zadań każdego dnia i w weekendy).

      A lizak to już porażka.

      pozdrawiam
    • justi54 Re: do przeciwniczek zadań domowych 05.10.07, 08:16
      czy Wy nie kupujecie dzieciom żadnych książeczek do kolorowania,
      wypałniania szlaczkami, rysunkami, wycinankami i czy nie bawicie się
      w ten sposób w domu? Oto wczorajsze "zadanie domowe" mojego
      zerówkowicza. Wklej do zeszytu kolorowy liść znaleziony w czasie
      jesiennego spaceru. Czy myślicie, że to wprowadzenie do podstaw
      dendrologii w przedszkolu czy zwykła fajna zabawa. Moim zdaniem na
      zajęciach dzieci będą oglądały rodzaje i kolory wklejonych liści a
      pani poprowadzi zajęcia własnie na ten temat. Czy według Was takie
      zadanie domowe to nieporozumienie i zabiranie dzieciom dzieciństwa?
      • lena99 Re: do przeciwniczek zadań domowych 05.10.07, 10:50
        justi54 napisała:

        >
        Oto wczorajsze "zadanie domowe" mojego
        > zerówkowicza. Wklej do zeszytu kolorowy liść znaleziony w czasie
        > jesiennego spaceru. Czy myślicie, że to wprowadzenie do podstaw
        > dendrologii w przedszkolu czy zwykła fajna zabawa.
        Moim zdaniem na
        > zajęciach dzieci będą oglądały rodzaje i kolory wklejonych liści
        a
        > pani poprowadzi zajęcia własnie na ten temat. Czy według Was
        takie
        > zadanie domowe to nieporozumienie i zabiranie dzieciom
        dzieciństwa?

        Jeśli pani chce prowadzić zajęcia z "liści" dla przedszkolaków, to
        jaki problem iść z nimi na jesienny spacer i te liście zebrać? To
        będzie fajna zabawa.

        Natomiast przynoszenie przez dzieci liści to obowiązek ("zadanie
        domowe"). To JEST różnica.

        Napiszę Ci z własnego podwórka. Mój starszy syn uwielbia rysować,
        dzień bez rysowania to dla niego dzień stracony smile Ale, no
        właśnie, jest teraz w I klasie i pani od religii zadaje mnóstwo
        rysowania. Lekcje są 2 razy w tygodniu i na każdą kilka rysunków. I
        nie dalej jak wczoraj mój syn się zbuntował i nie chciał już
        rysować na "zadanie domowe". I ja to rozumiem, bo ileż można
        rysować na konkretny temat i "na zawołanie"? I to IMO jest
        niepotrzebne zadanie domowe, bo nie służy niczemu innemu jak
        zniechęcaniu dziecka (mojego, bo może innych nie zniechęcawink)

        Pozdrawiam
        • justi54 Re: lena99 05.10.07, 10:57
          Zadanie domowe w takiej formie jakie ma twój syn to rzeczywiście
          totalne nieporozumienie. Ale w przypadku mojego małego to nic
          szkodliwego. Nauczycielki w ten sposób próbują delikatnie
          przyzwyczaić dziecko do czegoś co i tak je czeka w szkole. Wiesz ja
          bardzo lubię te jego "zadania domowe" bo wtedy wiem tzn powiem
          szczerze mam kontrolę nad tym co się dzieje w przedszkolu.
          • lena99 Re: lena99 05.10.07, 11:18
            Justi, to się właśnie tak niewinnie zaczyna, najpierw dzieci
            przynoszą liśćie a za miesiąc/rok przynoszą inne "zadania". I
            oczywiście, że chodzi o łagodne przyzwyczjenie do zadań domowych w
            szkole. Ale ja nie rozumiem PO CO te zadania są???

            Piszesz, że to nic szkodliwego. A ja się z tym nie zgadzam.

            Nawet ten liść jest szkodliwy.
            1.Dziecko musi o nim pamiętać.
            2.Rodzic musi z dzieckiem liść znaleźć.
            3.I jeszcze następnego dnia pamiętać o przynieniu do przedszkola.
            I założę się, że część dzieci nie przyniesie z różnych
            przyczyn......

            W założeniu wspólne zbieranie liści miało być przyjemnością a stało
            się obowiązkiem (powiedzmy, że akurat w tym konkretnym dniu nie
            możesz/ nie masz ochoty na szukanie liści)!

            A wracając do zadań mojego dziecka - przecież rysowanie jest bardzo
            przyjemne, więc o co chodzi, prawda? Niestety każda przesada jest
            szkodliwa.
            • justi54 Re: lena99 litości 05.10.07, 11:32
              Taki niewinny jesienny liść aż tak toksyczny dla przyszłości naszych
              dzieci ma być?
              • lena99 :D 06.10.07, 12:27
                wkrótce przekonasz się sama smile
      • mama303 Re: do przeciwniczek zadań domowych 06.10.07, 21:27
        justi54 napisała:

        > czy Wy nie kupujecie dzieciom żadnych książeczek do kolorowania,
        > wypałniania szlaczkami, rysunkami, wycinankami i czy nie bawicie
        się
        > w ten sposób w domu?

        Bawimy się ale kiedy chcemy i jak chcemy a nie kiedy musimy i jak
        musimy.
        Jest różnica?
        • housewife1 Re: do przeciwniczek zadań domowych 09.10.07, 16:23
          no własnie bawimy się i zbieramy liście jak mamy ochotę , a nie jak ma takie
          widzimisię nauczycuielka. Nasz czas wolny to czas święty...

          Justi piszesz, że masz kontrolę... mylisz się okrutnie, to przedszkole i pani ma
          nad tobą i twoim dzieckiem, oraz tym co robicie poza przedszkolem kontrolę

          Musisz z dzieckiem po ten liść iść , chcesz czy nie, musisz przypilnowac dziecko
          by liśc wkleiło, musisz jutro pilnowac by liśc zabrało do przedszkola...
          a następnego dnia nowe zadanie, znowu ty i twoje dziecko robicie coś, co ktoś
          wam każe...

          W ten sposób przystosowuje się dziecko do tego by system, państwo miało wgląd i
          kontrolę nad naszym czasem wolnym, w Chinach ludzie mają tyle zadań do zrobienia
          w domu do przedszkola, szkoły, czy pracy, że nie mają już czasu buntować się i
          myślec o swoim życiu...


          My jeszcze możemy powiedzieć "nie", "nie, moje dziecko nie będzie przynosić
          żadnego liścia".
        • miriam311 Re: do przeciwniczek zadań domowych 09.10.07, 16:38
          Kiedy czytam te wypowiedzi włosy stają mi na głowie! I mam tylko
          jedno pytanie do wszystkich tu piszących: to -przepraszam- po diabła
          ciężkiego wysyłacie te dzieci do przedszkola!!! Do ,,przechowalni'',
          bo nie ma z kim zostawić, bo taniej niż niania? No po co pytam?
          Przecież przedszkole też ma swój program, który musi zrealizować
          choćby w minimalnym stopniu, te ,,książeczki'' też muszą być
          wypełnione, bo na koniec roku zarzucicie nauczycielce, że
          dziecko ,,nic nie robiło przez cały rok!''. Poprzez ,,prace domowe''
          dziecko uczy się obowiązkowości, systematycznej pracy,
          samodzielności, ćwiczy rękę, pamięć - tu nic nie jest bezcelowe.
          Idąc po liście do parku ma czasami jedyną okazję aby być z rodzicem
          na spacerze!!! Takie zadawanie pracy do domu daje rodzicom mozliwosc
          sledzenia postepow dziecka i oceny jego umiejetnosci.Ale po co to
          wam wiedzieć?
          A Wy - rodzice wychowujacy dzieci bez stresu i bez obowiazku
          myslicie, ze SAMO z siebie bedzie wszystko umiało! A jak
          wiadomo:,,tylko trening czyni mistrza!''. Życze wszystkim Rodzicom,
          i sobie,superzdolnych dzieci - nauczycielka przedszkola.

          • wyjatkowa_rodzinka Re: do przeciwniczek zadań domowych 09.10.07, 19:54
            Nie wysyłamy do przedszkola, bo uważamy, że nie jest to dobre miejsce dla dzieci
            i nikt nie będzie tresował naszego dziecka ani nie będzie mówił teraz zrób a
            teraz to, bo to jest bez sensu i niczego dobrego nie uczy, a już na pewno nie
            rozwija. Program też nie wiadomo kto układał, na pewno nie jest on dostosowany
            do potrzeb dzieci. Są jakieś głupie normy co dziecko w danym wieku powinno
            umieć, a przecież każde dziecko rozwija się swoim tempem i do każdego dziecka
            powinno być indywidualne podejście.
          • lena99 do Miriam 09.10.07, 21:52
            miriam311 napisała:

            > Kiedy czytam te wypowiedzi włosy stają mi na głowie! I mam tylko
            > jedno pytanie do wszystkich tu piszących: to -przepraszam- po
            diabła
            > ciężkiego wysyłacie te dzieci do przedszkola!!!
            Do ,,przechowalni'',
            > bo nie ma z kim zostawić, bo taniej niż niania? No po co pytam?


            Zapewne po to żeby dziecko miało zapełniony czas od rana do
            wieczora - "program" w przedszkolu, po południu duuuużo "zadań
            domowych" a mamusia przy kawusi na forumiewink))

            > Przecież przedszkole też ma swój program, który musi zrealizować
            > choćby w minimalnym stopniu, te ,,książeczki'' też muszą być
            > wypełnione, bo na koniec roku zarzucicie nauczycielce, że
            > dziecko ,,nic nie robiło przez cały rok!''.

            Te książeczki to chyba mają służyć dzieciom jako "nauka przez
            zabawę" a nie przykry obowiązek do wypełnienia! Ale może się mylę,
            bo w naszym przedszkolu na szczęście nie było "książeczek, które
            musiały być wypełnione".


            Poprzez ,,prace domowe''
            > dziecko uczy się obowiązkowości, systematycznej pracy,
            > samodzielności, ćwiczy rękę, pamięć - tu nic nie jest bezcelowe.

            Tego wszyskiego może się nauczyć i bez prac domowych, wierz mi.

            > Idąc po liście do parku ma czasami jedyną okazję aby być z
            rodzicem
            > na spacerze!!!

            Może tak, może nie. Nie Tobie o tym decydować.

            >Takie zadawanie pracy do domu daje rodzicom mozliwosc
            > sledzenia postepow dziecka i oceny jego umiejetnosci.
            >Ale po co to
            > wam wiedzieć?

            Rodzice, którzy interesują się dzieckiem doskonale wiedzą jakie ono
            ma umiejętności i jakie czyni postępy bez "zadań domowych".
            A rodzicom, którzy się dzieckiem nie interesują, i tak jest
            wszystko jedno......

            > A Wy - rodzice wychowujacy dzieci bez stresu i bez obowiazku
            > myslicie, ze SAMO z siebie bedzie wszystko umiało! A jak
            > wiadomo:,,tylko trening czyni mistrza!''. Życze wszystkim
            Rodzicom,
            > i sobie,superzdolnych dzieci - nauczycielka przedszkola.

            A ja życzę nam wszyskim mądrych nauczycielek przedszkola.


            • miriam311 Re: do Miriam 09.10.07, 23:13
              Bardzo cieszy mnie Wasze podejście do przedszkola kochane Mamy!
              Dzieki temu juz niedługo pewnie same bedziecie najlepiej opiekować
              się, wychowywac i uczyć swoje dzieci w swoim domu i wedlug swoich
              zasad. A ja, zamiast 30 dzieci w grupie, będę miała 15 i nie będę
              musiała im zadawać ,,prac domowych''bo w ciągu 5 godzin nauki dam
              radę pomóc kazdemu z osobna i spokojnie pójdziemy na spacer do parku
              obserwować przyrodę!
              I jeszcze jedno. Każda z Was - mam, pisze i myśli o sobie, swoim
              dziecku, swojej rodzinie. Ja, w swojej pracy myślę o 30 ,,moich''
              dzieci. Nie mam mozliwości myslec jednostkowo, bo i jak: 5 godzin
              nauki, w tym: 1h - śniadanie i obiad, 0,5h czynności higieniczne. Po
              około 45min. dziennie na zajęcia dodatkowe. Około 2,5h zostaje na
              naukę i zabawę!Jeżeli mam w grupie 30 dzieci to mogę każdemu z
              osobna poświęcić po ...5min? Czy to wystarczy aby nie zadawać ,,prac
              domowych''? Najłatwiej jest krytykować, trudniej widzieć realia!

              Pozdrawiam wszystkich optymistów!
              • mama303 Re: do Miriam 10.10.07, 21:45
                miriam311 napisała:

                > Bardzo cieszy mnie Wasze podejście do przedszkola kochane Mamy!
                > Dzieki temu juz niedługo pewnie same bedziecie najlepiej opiekować
                > się, wychowywac i uczyć swoje dzieci w swoim domu i wedlug swoich
                > zasad.

                Szczerze mówiąc poradziłabym sobie napewno nieźle. Przedszkole
                uważam za wartościowe dla 5 latka głównie ze wzgledu na mozliwiość
                obcowania z rówieśnikami, nauke samodzielnosci i zabawę a nie na
                realizacje jakiegoś programu nauki.
                Dzieci ucza sie przedewszystkim przez swobodną, nienarzuconą zabawę,
                Szanowna Pani pedagog. Koniecznośc wypełniania jakichs zeszytów i
                robienia zadanych prac domowych uważam za nieporozumienie.
                Moje dziecko po przedszkolu jest tak zmęczone że te kilka godzin
                przeznaczamy na odreagowanie, szaleństwa i luz bluz.
            • justi54 Re: do leny 10.10.07, 08:45
              No ja akurat to należę do mamuś udzielających się na forum tylko i
              wyłącznie w godzinach pracy. Czas po przedszkolu to czas wyłącznie
              dla dziecka i naszych przyjemności a popołudniowa wspólna kawka z
              mężem (dziecko je wtedy podwieczorek) to okazja do rodzinnego nic
              nie robienia.
              Opiszę Ci kolejne zadanie domowe mojego małego: przynieść puste
              przeźroczyste opakowanie np po jogurcie. Dzieci będą robić owocowo-
              warzywne bezpieczne lapmiony czyli wyklejać od wewnątrz te
              opakowania rysunkami warzyw i owoców. Czy to znowu takie straszne?
              Nie można wymagać od nauczycielki aby zjadła 25 opakowań i
              przyniosła je na zajęcia, aby oszczędzić dzieciom zadania domowego.
              Takie pomysły nauczycielek świadczą o ich kreatywności. A Wy jak
              będziecie tak utyskiwać na pomysłowość pań to w końcu oleją sprawę
              bo po co się starać.
              • mama303 Re: do leny 10.10.07, 21:37
                justi54 napisała:

                > Opiszę Ci kolejne zadanie domowe mojego małego: przynieść puste
                > przeźroczyste opakowanie np po jogurcie.

                Wg mnie totalna głupota - wystrczy że jedna albo dwie mamy zapomną o
                tym opakowaniu albo jakies dziecko nie przekaże w domu i "trauma"
                dla dzieciaka gotowa.
                Moim zdaniem, nie nalezy obarczać dzieci w wieku 5 lat taką
                odpowiedzialnoscią.
                • justi54 Re: i tu się mylisz bo my 11.10.07, 15:00
                  nawiedzone matki zawsze dajemy egzemplarze dodatkowe dla innych
                  dzieci. A pani nauczycielka też ma "swoje" dla dzieci, które jednak
                  zapomniały lub są w przedszkolu pierwszy dzień po chorobie czy innej
                  nieobecności. tak więc jak się chce to można z pożytkiem i
                  przyjemnością dla dzieci.
                  • mama303 Re: i tu się mylisz bo my 11.10.07, 22:03
                    justi54 napisała:

                    > nawiedzone matki zawsze dajemy egzemplarze dodatkowe dla innych
                    > dzieci.

                    No cos Ty "odrabiacie lekcje" za dzieci? Podejrzewałam że to raczej
                    zadania dla nawiedzonych mam które chca sie dowartosciować smile a ta
                    co zapomni to musi się super czuć nie?
                    • justi54 Re: raz ja zapomnę, raz inna mama 12.10.07, 08:08
                      raz moje dziecko zapomni, raz inne. Nie ma problemu nikt nie czuje
                      się gorszy a wręcz przeciwnie wiemy, że możemy na siebie liczyć.
    • helena474 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 10.10.07, 14:03
      Przeczytałam Wasze wypowiedzi i szczególnie zwróciłam uwagę na to,
      co napisała miriam.

      Kiedy obserwuję panie z przedszkola mojego synka, odnoszę takie
      właśnie wrażenie - napięty grafik i zbyt duża grupa nad którą czasem
      trudno zapanować. Słowem - nie mają lekko. IMO głównie dlatego, że
      ktoś wymyślił, że dzieci w wieku przedszkolnym muszą realizować
      konkretny program, korzystać z podręczników, uzupełniać braki itp.
      Brak natomiast metodyki naucznia przez zabawę, tak, żeby dzieci
      uczyły się w sposób naturalny, bez stresu i przymusu.

      Głupio to zabrzmi, ale "za moich czasów"wink)), podręcznik był
      dopiero w zerówce, do tego czasu pobyt w przedszkolu wypełniały
      głównie zabawy ruchowe, czytanie przez panią na głos, zajęcia
      plastyczne itp. Nie było tylu fantastycznych pomocy dydaktycznych
      (lata 70-te), zabawki były siermiężne, a do wydarzeń należała
      wymiana starych zużytych łopatek do piachu na nowe i to nie
      zabawkowe, lecz takie zwykłe, białe szufelki jakimi w sklepach
      nabierano sypkie artykuływink)))
      Zostawiając nostalgię na boku - moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie
      tak szybko zaczyna się przygotowywać dzieci do szkoły. Po to jest
      zerówka i rok w zupełności wystarczy, żeby wyrobić w dziecku nawyk
      sumienności. Statystyki wad postawy są alarmujące, a nasz system
      edukacyjny nie robi nic innego jak właśnie każe naszym 3-4-5 latkom
      ślęczeć w ławce z nosem w książce. O skutkach można poczytać w
      Przekroju z zeszłego tygodnia - jako ciekawostka.

      przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3078&Itemid=51

      Aha - jestem gorąca zwolenniczką idei przedszkola, do głowy by mi
      nie przyszło traktować je jako przechowalnię, ale szczerze mówiąc
      jest mi trochę ciężko na duszy odbierać o 14.30 moje dziecko, które
      jest dosłownie wypompowane i opowiada jak to ktoś go popychał, albo
      dał w łeb, albo jak niesłusznie dostał karę za kogoś innego, bo Pani
      tego nie widziała i nie miała czasu go wysłuchać.
      System jest jaki jest, mieszkam w dzielnicy gdzie miejsce w
      przedszkolu to rarytas, stąd to przepełnienie. Ale i tak uważam, że
      dużo zależy od tzw. czynnika ludzkiego i byłoby idealnie gdyby
      naszymi dziećmi zajmowały się osoby, które potrafią krytycznie
      spojrzeć na narzucone im odgórnie obowiązki. Bardzo spodobał mi się
      protest nauczycieli z Gdyńskiego LO nr 3 w sprawie zbyt wielu lektur
      obowiązkowych. Tym tropem powinny iść przedszkolanki, dyrektorki
      przedszkoli - zwrócić uwagę tym na górze, że ich wizjonerskie
      pomysły nie przekładają się na dobro dzieci.

      • housewife1 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 10.10.07, 15:42
        justi przyniesienie kubeczka to nie jest zadanie domowe, tylko prośba o pomoc
        przedszkolu w przygotowaniu materiałów do zajęć.

        W naszym przedszkolu nic się nie przynosi, bo dyrekcja sama dba o materiały
        plastyczne dla dzieci, ostatnio były kaktusiki na spodeczkach, i te spodeczki
        plastikowe były na miejscu, zadbało o to przedszkole. czy zakupiło, czy zbierało
        (można poprosić intedentkę by zachowała opakowania po serkach, jogurtach itd...
        to należy do dyrekcji ), to mnie już nie interesuje.

        Miriam111 Taką pracę wybrałaś i tak powinnaś organizowac zajęcia dzieciom w
        przedszkolu by ich nie obarczać dodatkowymi rzeczami w domu, bo TY się nie
        wyrabiasz. Nie musisz pracować w tym przedszkolu.
        Ja zapisałam córkę do takiego (długo szukałam) gdzie nauczycielki mają czas dla
        dzieci w przedszkolu, nie mają tendencji do zarządzania czasem dzieci i rodziców
        po przedszkolu, książeczki realizują na miejscu, a co moje dziecko i ja robimy w
        domu to już nasza prywatna sprawa, ale moge ci powiedzieć, że np. ostatnio
        jeżyki z łupinek kasztanów i goździków(oczka, noski, łapki). Na wyrobienie sobie
        nawyku sumienności dziecko ma rok zerówki i praktycznie 8 lat szkoły. I wcale to
        nie zależy od prac domowych. Dla mnie dziecko ma sumiennie uczyć się w szkole,
        po to są nauczyciele, by je uczyć, gdybym chciała żeby dziecko uczyło się w
        domu, to bym nauczała domowo. Czas wolny jest świętym prawem dziecka.
        mam nadzieję, że znajde szkołę , która będzie szanowała bardziej czas dzieci,
        niż czas biednych nauczycieli nie wyrabiających się z programem. Macie lobby
        nauczycielskie, związki zawodowe- rozmawiajcie nt. czasu waszej pracy, a nie w
        szkole gadka szmatka, a w domu dziecko sie ma uczyć??? To po co do szkoły posyłać?
        • lena99 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 10.10.07, 20:45
          Podpisuję się pod tym co napisała Housewife rękami i nogami.

          Ja też znalazłam przedszkole w którym potrzeby dziecka są
          ważniejsze od "programu" (co nie znaczy, że dzieci się nie uczą).
          U nas nie było nawet książeczek do wypełniania.
          Bardzo dużo zależy od pań, od ich podejścia do dzieci i do pracy.
          Mam porównanie ponieważ syn zmienił zerówkę i trafił na panią
          bardzo podobną do Miriam (bez urazy) - pani mając 2,5 godziny do
          dyspozycji robiła z dziećmi znacznie mniej (i w gorszym stylu) niż
          poprzednia mając 0,5 godz.

          Justi, tekst o "kawusi na forumie" był ironią.
          • miriam311 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 11.10.07, 11:04
            ciesze sie,ze niektore z szanownych forumowiczek zeszly z tonu i
            zauwazyly kogos jeszcze niz tylko wlasne dziecko i jego dobro.
            Szczerze mowiac nie zadaje ,,prac domowych'', bo tez nie widze
            takiej potrzeby u pieciolatkow: robia w ksiazce ile chcą, ile lubią.
            Jesli maja ochotę zabrac ksiazeczke do domu - pozwalam. Jeśli nie,
            nie ma problemu. Nie wymyślam ,,niestworzonych'' rzeczy do
            przynoszenia z domu, liscie dzieci przynosza z własnej inicjatywy,
            kiedy akurat sa na spacerze, aby wzbogacic nasz kacik przyrody i
            upiekszyc sale - tak mowia! Ksiązki dla pieciolatkow mam... bo to
            jest wybor rodzicow! Na pierwszym zabraniu, przynajmniej u nas, jest
            to ustalane. Nawet trzylatki na prosbe rodzicow moga miec ksiazeczki.
            Chcialam naswietlic niektorym mamom roszczacym pretensje do
            nauczycielek, ze zrobiła, tak a nie tak, postapila tak, a nie tak,
            jakie sa realia! W wiekszosci polskich przedszkoli. Wykluczam
            oczywiscie prywatne i moze te w duzych miastach, gdzie jest ich
            wiecej. Nie wszyscy maja wybor przedszkola i pracy... Ale to jest
            walka z wiatrakami.

            Na szczecie konczy mi sie jutro zwolnienie lekarskie i pewnie nie
            bede miała tyle czasu na sledzenie wypowiedzi na forum. Ale to moze
            i dobrze, bo pewnie przez wasze wypowiedzi wpadlabym w kompleksy i
            stwierdziala, ze nie nadaje sie do zawodu, ktory wybralam swiadomie
            i uwazam, iz jest to moje powolanie. A tak rowniez, na szcescie,
            uwazaja rodzice ,,moich'' dzieci, co dla mnie jest najwazniejsze.
            • housewife1 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 11.10.07, 15:57
              miriam311, oto cytat z twojej wypowiedzi

              " A ja, zamiast 30 dzieci w grupie, będę miała 15 i nie będę
              musiała im zadawać ,,prac domowych''bo w ciągu 5 godzin nauki dam
              radę pomóc kazdemu z osobna i spokojnie pójdziemy na spacer do parku
              obserwować przyrodę!
              I jeszcze jedno. Każda z Was - mam, pisze i myśli o sobie, swoim
              dziecku, swojej rodzinie. Ja, w swojej pracy myślę o 30 ,,moich''
              dzieci. Nie mam mozliwości myslec jednostkowo, bo i jak: 5 godzin
              nauki, w tym: 1h - śniadanie i obiad, 0,5h czynności higieniczne. Po
              około 45min. dziennie na zajęcia dodatkowe. Około 2,5h zostaje na
              naukę i zabawę!Jeżeli mam w grupie 30 dzieci to mogę każdemu z
              osobna poświęcić po ...5min? Czy to wystarczy aby nie zadawać ,,prac
              domowych''? "

              to w końcu zadajesz te prace czy nie?

              książeczki w przedszkolu jak najbardziej, moje dziecko umie pisać i czytać, a
              nauczyłam je tego w domu sama... teraz w przedszkolu panie to rozwijają... ale
              to w przedszkolu.

              Jeśli dzieci przynoszą różne rzeczy do przedszkola z własnejj inicjatywy to
              fajnie, moja mała bardzo lubi zbierac kwiatki i dawać paniom, ale to nie jest
              "praca domowa" tylko jej pomysł, a praca domowa, to jest coś co narzuca
              nauczyciel poza placówką edukacyjną- do czego uważam nie ma żadnego prawa.
              Owszem, nauczyciel może np. zasugerować rodzicowi dziecka z jakimś problemem, że
              to dziecko powinno popracować dodatkowo nad czymś, ale to powinna być
              sporadyczna sytuacja, a nie norma.
              • miriam311 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 11.10.07, 19:28
                Ja nie zadaje.Ale wierze, ze sa takie nauczycielki, które to robia,
                a ja pisałam nie tylko w swoim imieniu...stanelam w obronie zawodu.
                Aczkolwiek po przemysleniu sprawy i przeczytaniu wiekszej liczby
                wypowiedzi, przyznaję, ze w kazdym zawodzie są ,,czarne owce''i ja
                podczas swojej edukacji tez miałam z takimi do czynienia.

                Nie zmienia to jednak faktu, iz rodzice są roszczeniowi wzgledem
                wychowawczyn swoich dzieci. I gdybysmy chcialy spelnic osobiste
                wymagania kazdej z mam w tej 30 osobowej grupie, to przyznasz
                housewife, ze byłoby to niewykonalne!

                Chciałabym tez, aby choc 10 mam w mojej grupie miało takie
                mozliwosci pracy ze swoim dzieckiem jak Ty-dziecko czyta, robi z
                mama jezyki kasztanowe, super! Ale...czesto jest niestety tak, iz
                dziecko 5,6 letnie przychodzac do przedszkola nie potrafi prawidłowo
                trzymac kredki, nie zna podsawowych kolorow, nie wie jak ma na imie
                jego mama. Rodzice nie maja czasu, ochoty, czy nie widza potrzeby
                pracy ze swoim dzieckiem, bo...przeciez chodzi do przedszkola.A
                potem jest tak, jak juz wczesniej pisałam, ze mama stwierdza iż
                dziecko (pani) nie robiła nic przez caly rok, bo nawet ksiazeczka
                nie jest uzupelniona!

                Mysle, ze kazdy Rodzic powinien szczerze rozmawaic z wychowawczynia
                swojego dziecka. Mówic co go niepokoi, co mu sie podoba lub nie.
                Wowczas uniknelybysmy wielu zjadliwych wypowiedzi na tym forum na
                przykład.
                • housewife1 Re: Praca domowa dla pięciolatka-co o tym myślici 11.10.07, 23:23
                  Bardzo sobie cenię panie w naszym przedszkolu... i wierzę, że jest dużo fajnych
                  nauczycielek, ale tak samo jak sa roszczeniowi rodzice, tak samo bywaja
                  nieciekawe panie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka